Gość: Purchawka
IP: 213.25.91.*
05.05.03, 11:56
Potrzebne składniki:
pies Reksio, Azor lub inny (może być suka)
kilo wołowiny, 1 kg ziemniaków w dobrze zawiniętej torbie
1-2 butelki dobrego wytrawnego wina
szafa
trochę kondycji
Przyrządzamy:
bierzemy ze sobą wino i zamykamy się z psem (suką) w osobnym pomieszczeniu -
najlepiej w dużej, staromodnej szafie. Nikt nam wtedy nie wypije wina. Co
jakiś czas podejrzliwie nasłuchujemy i patrzymy, czy jakaś zołza sie nie
skrada żeby nam wypić to co nasze. Pies patrzy jak pijemy i mu nie dajemy. W
razie czego warczy (gdybyśmy my warczeli, to byśmy się zadławili).
Gdy już widzimy, że nasz pies ma dwa nosy i dwie pary oczu, to możemy pokroić
wołowinę w paski, przyrządzić do smaku i dusić do miękkości. Gdy trochę
przestygnie, zestawiamy na podłogę, na chwilę wyglądamy przez okno. Po chwili
wracamy twarzą do kuchni i ....... patrzymy jak pies żre i nam nic nie da.
To my wtedy walimy się spokojnie na podłogę, pod głowę podkładamy torbę z
ziemniakami, będzie jako poduszka (mówiłam, żeby torba była dobrze
zawinięta). Nie możemy się wiercić, bo stanowimy podpórkę dla garnka, z
którego właśnie je pies. Możemy jakiegoś ziemniaka stuknąć, żeby się
cholernik nie wiercił. (wersja dla bogatych - to pod głowę podłożyć torbę z
parówkami - nawet lepiej, bo miękkie).
W tym czasie słuchamy grzecznie mlaskania, chrumkania, jakie wydobywa się z
garnka. Na koniec pies się trzepie, więc usłyszymy klapanie mięsistych uszu -
cudowny dźwięk. Spoko - pies jest czysty więc po posiłku wytrze sobie usta -
o nas.
Potem przenosimy się oboje na tapczan. Pies beka z przeżarcia, a my z
przepicia.
Gdy ktoś ma tapczan przy oknie, to może sobie wygodnie otwierać lub zamykać
okno - nogą - nie trzeba się wcale podnosić.
Smacznego