Dodaj do ulubionych

Marbocyl a problemy z nerkami

15.02.04, 00:14
Moja kotka po niefortunnie podanym zastrzyku z glukozy rozchorowala sie.
Najpierw zrobil sie ropien a pozniej odczyn zapalny. Spuchl jej brzuszek
zaczela robic sie marwica. Podawano jej synulox ale on nie pomagal.Kotka
czula sie coraz gorzej przestala sie zalatwiac nic nie jadla ani nie pila.
Nacinano ja aby wyplywal plyn ale nic nie pomagalo. Odczyn zrobil sie tak
duzy ze spuchla jej tylnia lapka. W koncu zmienilismy lecznice i tam zrobiono
jej badania. Okazalo sie, ze do tego wszytkiego ma wysoki mocznik prawie 300.
Jednak po 3 dniach plukania spadl do 70. Teraz kotak juz jest w domu, z
powodu rozleglej martwicy na brzuchu (jest naprawde duza obejmuje jakies 20 %
ale ladnie sie goi) dostaje Marbocyl aby nie zrobilo sie tam nic zlego. Czy
marbocyl to antybiotyk ktory nie obciazy nerek? W jednej lecznicy mowiono
nam, ze nie powinno sie podawac antybiotyku gdy kot mial problemy z nerakmi.
Natomiast w tej w ktorej ja leczymy wet mowi ze to nowy bezpieczny
antybiotyk.
Obserwuj wątek
    • adam.pietron Re: Marbocyl a problemy z nerkami 15.02.04, 19:13
      MARBOCYL Całkowicie przeciwskazany jest u zwierząt poniżej 12 miesiąca życia i
      samic w ciąży , nie znalazłem żadnych danych o nieporządanym wpływie na nerki w
      przebiegu ich stwierdzonej niewydolności.
      Nie rozumiem też dlaczego nie można u zwierzat z niewydolnością nerek stosować
      antybiotyków jeśli zachodzi taka konieczność - jeśli jest potrzeba to należy to
      robić - trzeba tylko pamiętać by w przypadku niektórych antybiotyków zastosować
      odpowiednie środki ostrożności - zmniejszyć dawkę lub zapewnić odpowienią podaz
      płynów.
      Pozdrawiam życząc powrotu do zdrowia.
      • bolton4 Re: Marbocyl a problemy z nerkami 15.02.04, 22:32
        Moja kotka w tym roku bedzie obchodzila 14 urodziny wiec jej te
        przeciwwskazania nie dotycza. Dziekuje bardzo za konsultacje. Mam ogromny zal
        do weterynarza a raczej do pieleniarki ktora zrobila mojej kotce ten zastrzyk
        po ktorym wszystko sie skomplikowalo. Byla to glukoza w 100 ml strzykawce
        wcisnieta pod skore na jeden raz, bardzo szybko. Az nie moge uwierzyc, ze
        doprowadzilo to do takich powiklan i martwicy. Poniewaz jest ona rozlegla nie
        mozna jej usunac i trzeba czekac az sama sie zagoi i odpadnie. Po 2 poprzednich
        zastrzykach wszytko bylo dobrze. Czy warto zglosic gdzies ten "blad" ktory
        jest przykry w skutkach? Czy ma to sens?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka