kkndek
07.10.10, 21:16
Witam,
Mam chorego jagdterriera od 3 tygodni. Pies wymiotuje biala piana i flegma. Stara sie jesc ale ruch wymiotny uniemozliwia jej to, a jak przeklnie to po paru minutach wymiotuje z piana. Pies nie mial i nie ma goraczki, od 2 tygodni dostaje przerozne antybiotyki, dostawala tez jakies sterydy. Na poczatku miala podejrzenie anginy. Te antybiotyki nie pomogly, dostala kolejne na zapalenia, potem po kilku dniach dostala inne, nic nie pomaga a pies niknie w oczach. Stara sie jesc i pic ale wszystko cofa, wychodzi na to ze nie zjadla dobrego posilku od 2-3 tygodni. Miala USG - wszystko ok, przeswietlenie jamy brzusznej bez kontrastu - wszystko ok, lekarze pomysleli ze ma cos w gardle - zrobili gastroskopie do zaladka - wszystko ok ale - wykazalo ze ma powiekszone migdaly, silne zapalenie zalodka, w kardle obrzeki i przekrwienia - zakres zmian okreslono na duzy. Miala tego dnia tez badania krwi - 2 skladniki krwi, ktore sa wieksze przy zapaleniach sa przekroczone. Miala tez badania krwi na watrobe, dawka byla tak wysoka ze maszyna pokazywala blad. Rozcienczyli probke i wyszly wyniki, jeden skladnik ma przekroczony 10 krotnie. Wskazywalo to wg. lekarzy na brdzo silne zapalenie watroy. Wiec jeszcze raz dostala antybiotyk mtory juz dostawala wczesniej i 2 razy dziennie kroplowke na watrobe z lekami na watrobe. To dostaje od 4 dni i nadal wymiotuje biala piana, sluzem, nic jej nie pomaga. Lekarze chcą ją teraz rozcinac i zobaczyc czy nie ma czegos za zoladkiem, moze cos w jelitach co powoduje cofanie pokarmu i tworzenie tych stanow zapalnych, mowili ze moze jakies cialo obce w dalszej czesci ukladu pokarmowego, czego nie widac na gastroskopii. Nie wiem czy to jest dobry pmysl by ciac psa, inna czesc lekarzy chce jej robic kontrastowe zabarwienie i jak nic nie wyjdzie to dopiero ciąć. Lekarze zalamuja rece i nie wiedza co jej jest a pies juz ledwo stoi na nogach, mimo ze to silna rasa, nie daje rady z choroba. Moze ktos z Was z czyms podobnym sie spotkal to poprosze o rade, byc moze uratujecie psu zycie.
Pozdrawiam,
Maciek