aaaniula
27.04.11, 14:37
Mam ogromny w moim mniemaniu problem. Przez 6 lat kot jeździł z nami na wakacje (cała Polska). Jednak przyszło co do czego i mój M chce mnie zabrać w podróż poślubną do Włoch.
Pomysł był taki aby kocur został na ten czas zakwaterowany w domu mojej mamy. No i zrobiliśmy próbę na jedną dobę. (od razu mówię, że kot zna dom mojej mamy bo często w nim bywa, zna również rodziców. Jest ogólnie "samolubem" ale z rodzicami zdążył się oswoić). No i katastrofa. Telefon o godzinie 15, że kot syczy, rzuca się na domowników, nie można wejść do pokoju w którym przebywa. Nie jadł, nie pił. Postanowiliśmy go przeciągnąć do rana. No i finał był taki, że na mnie syczał i nie chciał dać wziąć się na ręce. Dopiero po 20 minutach mogłam go podnieść.
Więc jedynym rozwiązaniem jest pozostawienie go w domu. Mam osobę, która może do niego przychodzić na kilka godzin dziennie (mój brat). Jednak po takim wyskoku ja nie mam zielonego pojęcia jak on to zniesie. Nigdy nie bywał sam tak długo. (mowa o wyjeździe tygodniowym).
Proszę powiedzcie co o tym sądzicie. Jak on może zareagować? Czy może być tak, że z tęsknoty przestanie jeść? Co Wy robicie ze swoimi kotami gdy wyjeżdżacie na wakacje?