Dodaj do ulubionych

Chory pies, warczy. Pomocy!

02.07.12, 14:27
Mój pies najwyraźniej jest chory. Chyba boli go łapa, bo ją liże, ale nie kuleje. Od 2 dni nie chce jeść ani pić, tylko leży.
Nie pozwala do siebie podejść, warczy jak się zbliżę. Nie mogę go zabrać na spacer, ani do weterynarza.
Jeśli będę próbowała na siłę go przypiąć do smyczy, to mnie pogryzie, a to nie jest malutki piesek, tylko Husky, potrafi zrobić krzywdę.
Nie mam pojęcia, co mogę zrobić, jak mu pomóc i jednocześnie zachować swoje bezpieczeństwo.
Co można zrobić w takim przypadku?
Obserwuj wątek
    • ol_e Re: Chory pies, warczy. Pomocy! 02.07.12, 15:08
      Może wezwać weterynarza do domu?? jak długo chcesz czekać?? Widzisz inną możliwość?
    • semi-dolce Re: Chory pies, warczy. Pomocy! 02.07.12, 17:02
      Tzn. pies od 2 dni nie je, nie pije, nie wychodzi z domu tylko leży w jednym miejscu i warczy??? Możesz poczekać aż zdechnie. Możesz zabrać go do lekarza np. z czyjąś pomocą. Możesz też wezwać lekarza do domu.
    • kajos5 Re: Chory pies, warczy. Pomocy! 02.07.12, 23:16
      absolutnie poszukac weta który zgodzi się na wizytę domową. Jeśli takiego nie znajdziesz zadzwoń do schroniska lub fundacji i zapytaj czy mogą Ci pomóc w przetransportowaniu psa, lub udzielić jakiś porad jak w miarę bezpiecznie poradzić sobie z agresywnym psem - oni mają z tym spore doświadczenie.
    • mel.la Re: Chory pies, warczy. Pomocy! 02.07.12, 23:39
      az-82 napisała:

      > Jeśli będę próbowała na siłę go przypiąć do smyczy, to mnie pogryzie, a to nie
      > jest malutki piesek, tylko Husky, potrafi zrobić krzywdę.

      To znaczy, ze czesciej sie zdrzalo ze na Ciebie warczal lub Cie gryzl ? Husky ogolnie sa bardzo lagodne w stosunku do ludzi. Lize lape pod poduszka ? Moze mu sie cos wbilo, jakis kolec lub szklo ?
      Tak jak poprzednicy - popros weterynarza, zeby przyszedl do Ciebie do domu.
      • wrexham Re: Chory pies, warczy. Pomocy! 03.07.12, 06:50
        problem jest w tym, że skoro warczy na opiekuna, to tym bardziej jest ryzyko ugryzienia obcej osoby, czyli weta (choc czasem psy mają wiecej respektu do obcych, niestety), więc wizyta domowa w tym kontekście niewiele da;
        sa delikatne środki uspokajające dla zwierząt, które pomoga mu sie zrelaksować, ale takie specyfiki zastosuj wyłącznie po konsultacji z wetem;
        i nie zwlekaj juz dłużej z interwencją;
        • mel.la Re: Chory pies, warczy. Pomocy! 03.07.12, 10:45
          No ale weterynarz ma chyba swoje sposoby ? Przeciez szczepi i leczy psy schroniskowe, a te szczegolnie z powodu doznanej krzywdy sa nieufne wobec czlowieka i moga ugryzc ?
          Ja bym zadzwonila do weterynarza i bezposrednio jego prosila o pomoc zamiast pytac na forum, czas leci a pies potrzebuje natychmiastowej pomocy.
          • wrexham Re: Chory pies, warczy. Pomocy! 03.07.12, 13:11
            oj, z tymi umiejętnościami wetów schroniskowych to bym nie przesadzała ;)
            sama znam takiego, co do szczekających psów nie wejdzie za żadne skarby świata, bo sie boi i już;
            ale oczywiście są tacy co potrafia sie ze zwierzęciem dogadać; oby zalożycielka wątku na takiego trafiła; i to prędko;
            • az-82 Re: Chory pies, warczy. Pomocy! 03.07.12, 15:37
              Dziękuję za porady, dostałam od weterynarza tabletkę, po której, jak twierdziła ta lekarka mój pies powinien spać. Nie spał, był 100% trzeźwy i kumaty, ale chętnie dał się przypiąć do smyczy i nawet ubrać kaganiec.
              Pani weterynarz oraz jej 2 pomocnice bały się tak bardzo mojego psa, że co chwilę uciekały, jak tylko zawarczał, mimo że go trzymałam mocno i miał kaganiec.
              Niestety, lekarka stwierdziła, że nie ma pojęcia, czy jego dziwne zachowanie ma związek z zapaleniem przestrzeni międzypalcowej, które ma. Za 2 dni mamy przyjść na kontrolę i wtedy zrobi mu badania krwi, dziś nie mogła, bo pies musi być na czczo, a mi się dzisiaj udało wmusić mu śniadanie.
              • blue.berry Re: Chory pies, warczy. Pomocy! 03.07.12, 15:51
                zapewne dostał Sedalin. niestety na cześć psów nie działa, szczególnie kiedy jest podany w momencie pobudzenia psa (wtedy pies staje się jeszcze bardziej zdenerwowany).
                problemy z łapą (czy to coś wbitego, czy zapalenie, czy grzyb) nie powinny spowodować tego że pies nie je i nie wstaje. szczególnie że husky to psy dość odporne na ból. no chyba że zbiegło się to z upałami.
                czy warczenie i problemy ze smyczą były jednorazowym problemem czy coś takiego zdarzało ci się wcześniej?
                • mel.la Re: Chory pies, warczy. Pomocy! 03.07.12, 17:28
                  Moja suczka husky dostala sedalin od weta na dluga podroz 1200 km. Mialam dac 2 tabletki i w polowie drogi nastpne 2. Dalam jedna przed podroza i nigdy w zyciu nie podam tego swinsta wiecej. Cala droge byla na pol przytomna zataczala sie jak na parkingu wynosilam ja zeby sie zalatwila, ponoc pies sie nie poci, ale miala mokra siersc. Zastanawiam sie w jakim by byla stanie gdybym dala jej 2 tabletki tak jak zalecil wet ?
                  A wracajac do tematu dobrze, ze piesek jest po wizycie i teraz bedzie juz na pewno tylko lepiej.
                  • blue.berry w temacie sedalinu 04.07.12, 09:41
                    ja też miałam bardzo złe doświadczenia z sedalinem. bardzo często działa za mocno (nawet mała dawka "rozwala" psa na wiele godzin) lub w ogóle (a nawet wręcz potęguje zdenerwowanie, kiedy jest podany zwierzęciu już podekscytowanemu). dlatego dziwię się że wielu weterynarzy tak beztrosko zaleca go na problemy z jazdą samochodem, przy długich podróżach, czy np. na Sylwestra. szczególnie że sedalin obniża ruchliwość bez osłabiania świadomości. więc finalnie mamy psa który nie za bardzo może się ruszać ale jest w pełni świadomy.
                    myślę że w przypadku psa autorki wątku podanie luminalu było słuszną decyzją.
                • az-82 Re: Chory pies, warczy. Pomocy! 04.07.12, 08:03
                  To nie był sedalin, tylko luminal. Nie wiem jaka dawka, dostałam jedną tabletkę, ale nie miała na sobie akurat wypisanej masy.
                  Problemy ze smyczą miałam z nim kiedyś, ale to było po kastracji, miał szwy na brzuchu ściągane na żywca, trzymałam go razem z weterynarzem, a asystentka ściągała, pies oczywiście półprzytomny ze strachu i wściekłości, próbował gryźć mimo kagańca, weterynarz się wkurzył i mu dał po łbie. A pies patrzył na mnie, że wyrodna pani go nie bronię i nie gryzę chama.
                  Nigdy więcej oczywiście tam nie poszłam. I po tym pies stracił do mnie totalnie zaufanie i przez kilka tygodni nie mogłam go dotknąć. Na szczęście wtedy jeszcze mieszkałam z mamą i ona pomagała przy psie.

                  Od tego czasu był spokojny. Teraz się bardzo boję, że ta łapa to nie jest jedyny problem, że coś mu gorszego dolega, tylko że on nie może powiedzieć co. Czekam na jutrzejsze badania krwi i boję się, że coś wyjdzie, i jednocześnie, że nic nie wyjdzie i wciąż nie będę wiedziała, o co chodzi.
                  Tak jak piszesz, mój pies jest odporny na ból. Przynajmniej był do tej pory. Zdarzało mu się nie jeść przez dzień albo dwa, nigdy się tym nie przejmowałam, bo to podobno norma u huskich, z resztą wtedy pił normalnie, chodził na spacery i był zadowolony z życia.
                  Upały dają mu się we znaki, bo jest już dość stary, ale nigdy do tego stopnia, żeby się tak zachowywał.
                  • blue.berry Re: Chory pies, warczy. Pomocy! 04.07.12, 09:35
                    zrób pełne badania krwi (morfologia i biochemia) oraz złap też mocz rano (ale nie z pierwszego strumienia) do badania. od tego trzeba zacząć, szczególnie jak piszesz że psiak jest już starszy. a w zależności od wyników badań będziesz wiedziała co robić dalej.

                    co do zachowania - nie znam się na husky za bardzo, ale generalnie to widzę tutaj trochę problem wychowawczy. mam psa po 4 operacjach, uczestniczyłam w ściąganiu szwów wiele razy, łącznie ze ściąganiem szwów z dolnej powieki oka (a nawet sama to robiłam). nigdy żaden pies nawet nie burknął. a zajmuje się psami adopcyjnymi czyli takimi z "przeszłością" (i do tego głownie molosami). nie znajduję powodu, dla którego pies przy ściąganiu szwów miałby być "półprzytomny ze strachu i wściekłości" (nawet przy dyskomforcie, niewielkim bólu czy problemie z przebywaniem na metalowym stole). oprócz takiego, że kompletnie nie został nauczony współpracy z człowiekiem przy zabiegach. sam fakt że boisz się własnemu psu zapiąć smycz świadczy o tym że relacje między wami sa nieprawidłowe.
                    • mel.la Re: Chory pies, warczy. Pomocy! 04.07.12, 10:48
                      Bo husky to sa straszne uparciuchy, moja jak sie zaprze i nie chce isc do domu to sie polozy i koniec, musze ja nosic :) I to nie jest kwestia wychowania tylko charakteru tej rasy. Jest tak lagodna, moge jej wyjac kosc z pyska ale zauwazylam, ze jak ma cieczke to musze ostroznie sie z nia obchodzic bo potrafi mnie dziabnac.
                      Co do tego zachowania w czasie sciagania szwow - moze nie chodzilo tyle o sam bol co o brutalne zachowanie weta ? Bo jak mozna dac psu po lbie ? Ciekawe co ten pies przeszedl w czasie kastracji ?
                      • az-82 Re: Chory pies, warczy. Pomocy! 04.07.12, 11:01
                        Przyznaję bez bicia, że owszem, na pewno popełniłam błędy wychowawcze. Trudno ich nie popełnić, jak ma się pierwszego w życiu psa. Dodatkowo nie ułatwiało faktu to, że moja mama i siostra rozpieszczały bestię jak tylko mogły.
                        No i mój pies po pierwsze, jako Husky jest uparty i niezależny, po drugie, ma bardzo agresywnego ojca, więc mogło mu to przejść w genach, niestety dowiedziałam się o tym już jak kupiłam psa.
                        Na dodatek jest wnętrem, co zwiększa agresję i nerwowość. Dlatego był kastrowany. Ale operacja się nie udała. Weterynarz nie znalazł zguby. W tamtych czasach nie było USG w każdym gabinecie tak jak teraz, więc grzebał mu w brzuchu i szukał. Ja byłam na tyle zielona, że nie wiedziałam, że lepiej byłoby jechać z nim do szpitala, myślałam, że ten weterynarz sobie poradzi.

                        Teraz pies jest jaki jest. Włożyłam bardzo dużo pracy w jego wychowanie. Porównując inne psy, które znam, widzę, że mój jest o niebo grzeczniejszy od wielu z nich. Nie skacze na gości, nie żebrze przy stole, nie pcha się przez drzwi, wykonuje komendy i pyta o pozwolenie jak chce wleść do stawu i się moczyć.
                        Jest mi przykro, jak ludzie mi mówią, że mój pies jest rozpuszczony jak dziadowski bicz i to moja wina, że mam z nim problemy.
                        • blue.berry Re: Chory pies, warczy. Pomocy! 04.07.12, 13:12
                          współczuje z powodu wyboru kiepskiego weterynarza. niestety każdy z nas bywa na coś takiego narażony. z tym że mówię tutaj o kompletnym braku fachowości w temacie zabiegu. to ze dał psu w łeb to inna sprawa - widocznie może uznał ze to jedyna opcja aby psa jakoś opanować. nie pochwalam tego ale rozumiem. to właściciel ma zapanować nad psem w gabinecie a nie weterynarz.

                          a temacie - wnętrostwo nie powoduje zwiększenia agresji i nerwowości. pierwszy raz o czymś takim słyszę. przyjmuję info o agresywnym ojcu i staraniach wychowawczych, które nie wyszły. jednakże trudno mi sobie wyobrazić, że miałabym żyć pod dachem z psem któremu boję się zapiąć smycz. proponuje się zacząć zastanawiać nad rozwiązaniem tej sytuacji, bo pies stary bywa bardziej chorowity i może borykać się z wieloma problemami. za każdym razem będziesz wzywać weta z luminalem?
                        • mel.la Re: Chory pies, warczy. Pomocy! 04.07.12, 13:14
                          Nie martw sie tym co ludzie mowia, wazne jest, ze Ty wiesz jak jest :-) To i tak dobrze, ze wykonuje polecenia bo dla tej rasy typowe jest, ze nie chca wykonywac polecen jesli uwazaja, ze polecenia nie maja sensu :-). Wiem, ze wielu wlascicieli huskych nie puszczaja swych psow ze smyczy bo one potrafia nawiac. Ja moja puszczam, choc nie zawsze. Najlepiej jest jak biega w grupie z innymi psami to wtedy trzyma sie grupy i jest posluszna ale jak jest sama to moge sobie ja przywolywac a ona ma mnie gdzies. Czasem chodzimy razem z synem i bywa, ze musimy robic pulapki zeby ja zlapac a bywa, ze syn musi sie doslownie na nia rzucic zeby ja schwytac :-))). A jak chce sie zerwac to i tak sie zerwie - wyszarpywala sie z obrozy polzaciskowej, zamienilam na szelki ale ona i tak ma sposob - cofa sie gwaltownie w tyl, przednie lapy wyciaga w przod i myk juz jest wolna z szelek. Te psy sa tak pomyslowe ze glowa mala :))). Tak ze ja Cie doskonale rozumiem, bo mi tez sie "obrywa " ale mam gdzies te wszystkie komentarze.
                          • ajaksiowa Re: Chory pies, warczy. Pomocy! 04.07.12, 15:11
                            Twój pies nie jest jedynym który tak się zachowuje u weterynarza.Znam psa bardzo dobrze ułożonego,zero agresji do ludzi a niestety do gabinetu wciąga go Pan i tak go trzyma żeby nie dziabnął tego złego człowieka/wet/.Dobry weterynarz poradzi sobie z agresywnym psem/w kagań cu oczywiście/i nie będzie zarzucał właścicielowi złego wychowania bo nie o to w danej sytuacji chodzi.Przecież w ostateczności może psa uśpić jak do zabiegu i obejrzy wszystko dokładnie.Moja suka jest bardzo grzeczna u weta dopóki ten nie chce przy niej ,,grzebać,,W sytuacji kiedy miała skaleczoną łapę,trzymałyśmy ją we dwie osoby a lekarz robił co musiał.Przyznam się żę się wkurzyłam jak napisałaś że obsługa wystraszyła się psa,zmień gabinet i uprzedż że pan pies jest baaaaaardzo nerwowy.
    • globerr Re: Chory pies, warczy. Pomocy! 03.07.12, 09:51
      założyć mu kaganiec i nie taki elastyczny, tylko porządny druciany i wezwać weta.
    • claratrueba Re: Chory pies, warczy. Pomocy! 05.07.12, 07:29
      Bardzo różnie psy zachowują się w syt. "coś mnie boli". Miałam sznaucera, który mi pozwalał na dowolne oględziny i nikomu więcej choć w kwestii posłuszeństwa to uznawał tylko mojego męża, któremu dotknąć jakiejś rany nie pozwalał (bardzo rozsądnie zresztą :)
      Mam psiaka- przybłędę, kundelka, który u weta najpierw dostaje paraliżu (wciągam go do gabinetu razem z wycieraczką) a potem gryzłby wszystko co się rusza. Od pierwszej wizyty. Zanim ktoś go w ogóle dotknie. Zakładam namordnik i pies jest albo przywiązywany albo dostaje "głupiego jasia".
      Suka natomiast pozwala na wszystko choć jest i po sterylce, i rozcinaniu krwiaka (bez znieczulenia) i szyciu rany, którą najpierw trzeba było długo czyścić.
      Weta trzeba uprzedzic, że pies nerwowy, być może trzeba zastrzyk uspokajający bo przecież nie da się zbadać szalejącego psa nawet w namordniku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka