Dodaj do ulubionych

Do wszystkich.

04.02.05, 02:09
Mam wewnętrzną potrzebę wytłumaczenia się z faktu, że nie biorę udziału w
dyskusjach związanych ze zwierzętami do adoptopcji.
Ja, gdybym mogła, pewnie zrobiłabym z mojego domu schronisko dla zwierząt.
Ale niestety, nie mieszkam tu sama, a głos mojego męża ma tu ogromne
znaczenie. On jest bardzo dobrym człowiekiem, kocha zwierzęta, ale nie w taki
sposób jak my na tym forum.
On szanuje nasze psy, niunia je, rozmawia z nimi, ale myślę, że boi się
odpowiedzialności za te, które można by jeszcze przygarnąć, np. tego kotka
bez łapki. Wiem, że moje dzieci oszalały by ze szczęścia, gdyby znalazł się u
nas, ale ja chyba nie dałabym rady przeforsować takiej decyzji.
O przygarnięcie Baskara walczyłam rok czasu, bo był strach:jak to będzie z
dwoma psami? Udało się, ale chyba więcej się NIE UDA.
Serce mi pęka, jak czytam te wątki, przykro mi. Nawet nie chcę ich komentować.
Zrozumcie mnie, proszę.
Bajeczka i Baskarek pozdrawiają.
Obserwuj wątek
      • pierozek_monika Re: A swoją drogą..... 04.02.05, 08:12
        w moim mieszkaniu narazie też nie ma już miejsca ani środków dlas kolejnego
        zwierzaka, ale tak nie będzie zawsze. Za kilka lat powinno się zmienić na
        lepsze i wtedy nasza rodzinka się powiększy :) - najpierw jednak o małego
        człowieczka :)
    • vww Re: Do wszystkich. 04.02.05, 09:15
      Baskarku, serce - sercem, ale nie wiadomo, czy psy życzliwie przyjmą nową
      lokatorkę. Na Twoim miejscu mocno przemyślałabym sprawę. Żeby kotce nie
      pogorszyć i tak już ciężkiego życia.
      • comma Re: Do wszystkich. 04.02.05, 10:07
        ja też nie mam absolutnie ŻADNYCH możliwości wzięcia do domu drugiego
        zwierzęcia i doskonale rozumiem baskarka. Zawsze jednak można pomóc, choćby
        przez zaangażowanie się w poszukiwanie domu dla zwierzęcia, rozpowszechnianie
        informacji - tak jak w przypadku Mikołaja.
        • eulalija Re: Do wszystkich. 04.02.05, 13:50
          Drugi psiak w bloku nie wchodzi w grę, i to nie tyle z powodu miejsca (to nie
          stanowi problemu), co z powodu charakteru mojej suki. Jest zazdrosna a piesek
          ze schroniska, po przejściach mógłby to ciężko odchorować. Koty odpadają ze
          względu na alergię męża. Pomagam finansowo jednemu z przytulisk i wspomagam
          panią karmiącą koty piwniczne w bloku gdzie mieszka moja Mama. Wożę też
          tamtejsze koteczki na sterylizację. Tyle tylko, bo jestem strasznie leniwa.
    • miss_dronio Kochani, Kochani, Kochani..... 04.02.05, 14:49
      Przepraszam Wszystkich, którzy w najmniejszym stopniu poczuli się "molestowani:
      moimi postami. Kiedy je pisałam myslałam o tym, że moge komyś sprawić przykrość
      i jestem bardzo wdzięczna Baskarkowi, że podjął ten temat!
      Bardzo dobrze rozumiem Wasze odczucia. Ostatnio własnie pisałam list do kogoś,
      kto przygarnął 12 kotów, ze nie mogę przygarnąć kolejnego bo mam 6...
      Jakiś czas temu też w topicu o schronisku napisałam, ze znalazłam małego,
      zdrowego, ślicznego kotka i nie wzięłam go gdyż uznałam, ze ma szanse na
      adopcje wiec oddałam go do schroniska. Miałam za to zmyta głowę i przez
      kierownika schroniska i tu na forum zresztą też...
      Za wszystkie swoje zwierzęta biore pełną odpowiedzialność. Dlatego mam ich tyle
      a nie 10 albo 100 razy tyle:) Ale przeciez to nieprawda, ze zwierzętom mozemy
      pomóc tylko adoptując je:) Mozemy pomóc poprzez rozpowszechnianie informacji o
      adopcji, poprzez wpłacanie pieniądzy (nawet baaaardzo drobnych kwot), poprzez
      pomoc przy transporcie zwierząt, poprzez reagowanie na zło, które jest
      wyrządzane zwierzętom, poprzez uczenie ludzi jak zwierzęta powinny być
      traktowane.....Jest bardzo wiele do zrobienia:))) No i jak przyjemnie jest
      poczytać, ze jakiś kociak znalazł dom tak jak w przypadku Mikołaja, prawda?:)))
      POZDRAWIAM:)
    • pierozek_monika Re: Do wszystkich. 05.02.05, 14:35
      od czasu do czasu przeglądam forum Zwierzęta oddam/przyjmę - własnie jestem po
      takiej sesji. Nie wiem dlaczego to robię - nie mogę żadnego uratować, a ciągnie
      mnie tam. Tyle biedy, smutnych historii na raz :( dobrze, że czasami zdarzają
      się happy endy :(
    • aans Re: Do wszystkich. 09.02.05, 10:48
      Wiem, ze gdybym tylko mogla, wzielabym wszystkie zwierzeta do siebie :) Ale
      jednoczesnie zdaje sobie sprawe z tego, ze to nie byloby odpowiedzialne, a
      także moglabym im wyrzadzic wieksza krzywde niz pomoc (przyklad: Pani V.
      Villas). Mialam dwa koty, pierwsza byla bezdomnym kociakiem ktory pojawil sie w
      budynku biurowym gdzie firma mojego taty wynajmowala pokoje, po drugiego
      kociaka pojechalismy do schroniska, zeby przywiezc Kici towarzystwo. Doszlismy
      do wniosku, ze bedzie jej raźniej jak jest sama w domu :) Trzeci kot nie byl
      planowany, po prostu CZEKAL NA NAS AZ SIE NIM ZAOPIEKUJEMY! Wiem to na pewno :)
      Mikolaj jest fantastyczny, w miare mozliwosci biega z Cezarem, biega za Kita,
      ktora lubi na niego furknac, wchodzi na niektore nizsze meble, apetyt ma za
      trzech :D Mysle ze na razie, mieszkajac w bloku, nie powieksze tej rodzinki.
      Marze o domu :) Jak sie w koncu go doczekam to... pozbieram najwieksza biede i
      zaadoptuje :) Na razie moge tylko dokarmiac bezdomne kociaki :)
      Pozdrawiam!
      ----------------------------------------------
      Nie czekaj na innych - POMÓŻ!
      www.krakowskieschronisko.republika.pl/
    • mama007 a ja się wtrącam jako... 09.02.05, 11:32
      ... nowy człowiek kotki bez łapki :) i kocurka bez ogonka :) informuję wszem i
      wobec, że w okolicach walentynek zostanę nowym opiekunem tych dwóch wspaniałych
      zwierzaków :)
      przynajmniej ta historia będzie miała happy-end. I mogę jeszcze dodać, że
      jesteśmy w trakcie poszukiwania domu do kupienia pod miastem, a wtedy.... hulaj
      dusza :))))) największe bidy będą miały dom, a przynajmniej tymczasowy dom (w
      czasie czekania na adopcje itp). Nawiasem mówiąc pierwsze słowa mojego męża, po
      decyzji że kupujemy dom, a nie mieszkanie, były takie "Ale pamiętaj, że nie
      optworzymy tam żadnego schroniska!!!!!!" :D I jeszcze dodał "Do schroniska po
      psa pojedziesz ROWEREM, żebyś za dużo ich zabrać nie mogła!!!" :DDDDD
      pozdrawiam optymistycznie
      • czarnarebeka Re:A ja mam pytanie 09.02.05, 12:34
        Jak się przekonać, czy moja kotka zaakceptuje doadoptowanego towarzysza? W
        warunkach blokowych w najmniejszym mieszkaniu na świecie, gdzie bedą na siebie
        skazane? Bo chciałabym jeszcze jednego... :)
        • miss_dronio Re:A ja mam pytanie 09.02.05, 13:07
          Obawiam się, ze pewności, zanim się nie spróbuje, mieć nie można.....
          Jako właścicielka 6 kotów mogę powiedzieć, że w zdecydowanej większości
          przypadków koty bardzo chętnie przyjmuja towarzystwo:) Jest oczywiście pierwsza
          chwila niepewności, zdystansowania ale po pewnym czasie koty przepadają za
          sobą: wspólnie się bawią, śpią, dokonują ablucji:) Może się jednakże zdarzyć,
          że kot nie lubi kociego towarzystwa - mam taki problem z jedną z moich kotek i
          nie bardzo wiem co z tym fantem zrobić. Wiem jednakże że jest to zdecydowanie
          rzadsza sytuacja:)
        • aans Re:A ja mam pytanie 09.02.05, 13:11
          Tygrys wyglada na taka dziewczyne, ktora z checia przyjmie kawalera do
          zabawy :) Jak ja bralam drugiego ze schroniska, Pani Dyrektor (w porzadku
          kobieta!!) mowila ze lepiej brac przeciwnej plci i jesli to jeszcze kociak, to
          jest 99,99% na to ze sie pokochaja. Nie mozna dyskryminowac doroslych kotow,
          wiec moze wez faceta.

          ----------------------------------------------
          Nie czekaj na innych - POMÓŻ!
          www.krakowskieschronisko.republika.pl/
      • wiesia.and.company Re: a ja się wtrącam jako... 10.02.05, 10:32
        A czy to nie są przypadkiem dwa kotki ze sklepiku przy Smyczkowej? Tak czy
        inaczej, bardzo się cieszę. Masz wielkie serce, a koty bez łapki sobie świetnie
        radzą i ze skokami też. Moja kotka straciła dwa kręgi ogonka (po prostu jej
        usechł i odpadł), kiedy w amoku miłosnym mój (wykastrowany) duży czarny kocur ją
        deptał
        i oskalpował ogonek. Ma teraz ogonek krótszy i nikomu to nie przeszkadza. I tak
        jest najpiękniejsza. Zresztą, każdej w moich czterech kotek to mówię.

        A co do adopcji drugiego kotka, to lepiej mieszać płeć (przy drugim kotku),
        potem to już ganz pomada. Powinny się przyzwyczaić, czasem to dłużej trwa,
        czasem krócej, czasem sobie bez miłości, ale i bez złości łapką przyłożą.
        Stanowią stado różnorodne (siódemka), ale i tak są zjednoczone. Tak że będzie
        dobrze, tylko samemu się trzeba przełamać, co najtrudniejsze.
        • pierozek_monika Re: a ja się wtrącam jako... 10.02.05, 10:39
          ja zaryzykowałam i mojej dachowej kotce sprezentowałam towarzyszkę syjamkę.
          Połączenie bardzo ryzykowne - ale udało się. Sądziłam, że z pół roku minie
          zanim wogóle się przyzwyczają do siebie, a tu taka miła niespodzianka :)
          Rzeczywiście - przez pierwsze dni, musieliśmy chronić naszą ukochaną Milusię,
          bo syjamka chciała ją zabić - a psa cholerka od razu zaakceptowała :) zresztą
          także teraz syjamka ma lepszy kontakt z psem niż ta dachowa z nim, chodź razem
          się wychowywali.
          Jakoś tak się udało, że kotki nie sprawiają żadnych kłopotów, fajnie się
          dogadują i jestem zadowolona :)))
          • aans Re: a ja się wtrącam jako... 10.02.05, 13:56
            Bo nie ma nic bardziej uszczesliwiajacego niz zycie ze zwierzakami, a nie zycie
            obok z wielka nienawiscia do mniejszych i slabszych! :)

            ----------------------------------------------
            Nie czekaj na innych - POMÓŻ!
            www.krakowskieschronisko.republika.pl/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka