Dodaj do ulubionych

agresja ....

14.09.12, 18:39
Pies.Trzyletni owczarek niemiecki, domowo ogrodowy, regularnie wyprowadzany ,pogryziony w szczenięctwie przez małego kundelka . Przejawia coraz większą agresję do obcych psów mijanych na spacerze , zwłaszcza małych . Jak go tego oduczyć ? Za tydzień idziemy z nim na szkolenie PT , czy to coś da ? W ogłoszeniu o szkoleniu była mowa m.in o niwelowaniu agresji , ale czy on nie jest już za stary na szkolenie ? Będę wdzięczna za porady .
Obserwuj wątek
    • ajaksiowa Re: agresja .... 15.09.12, 10:57
      Super że idziecie na to szkolenie:)napewno nie jest za stary,tylko więcej czasu trzeba będzie poświęcić na zniwelowanie złego zachowania.Powodzenia!:)
    • majenkir Re: agresja .... 15.09.12, 19:27
      Czy kastracja wchodzi w gre?
      • iris_100 Re: agresja .... 16.09.12, 17:51
        a pomoże ? na razie nie wchodzi w grę . on nie cierpi tylko obcych psów , dla ludzi jest uroczym pieszczochem . nie podoba mi się ta jego agresja , nie może być tak że będę musiała schodzić z drogi wszystkim ludziom z psami na spacerach .... mam nadzieję że szkolenie trochę go ustawi do pionu
        • semi-dolce Re: agresja .... 16.09.12, 21:32
          Tak, kastracja może pomóc zniwelować agresję wobec innych samców, byle szybko - im bardziej ta agresja się utrwali, tym trudniej będzie ją zmniejszyć. Szkolenie to także dobry pomysł.
        • dar61 agresja psa, tolerowana - i tym wzmagana 16.09.12, 21:56
          Warto zanalizować, czy szkolenie psa nie powinno być poprzedzone osobnym szkoleniem opiekuna psa, po którym to szkoleniu szkolenie osobne psa będzie zbędne.
          • m_jak_mysz Re: agresja psa, tolerowana - i tym wzmagana 18.10.12, 21:14
            Właśnie - i nie mówię tego złośliwie. Po prostu im więcej właściciel dowie się o emocjach psa, tym łatwiej będzie mu pomóc. I psu i człowiekowi.
            Bo to Twój pies ma problem - nie Ty. Choć Ciebie to oczywiście dotyka. Wyobraź sobie że Twoje dziecko zostaje pogryzione przez małego psa. I od tej pory boi się takich psów i rzuca w nie kamieniami gdy podchodzą za blisko. Z rówieśnikami ma świetne kontakty, dobrze się uczy, ale małych psów się boi. I co - będziesz go ustawiać do pionu? Czy raczej postarasz się zrozumieć, że takie naganne i agresywne zachowanie ma swoją przyczynę?
            Jeśli np. w sytuacji kiedy pies demonstruje sygnały grożące, np. warczy, szczeka, Ty go karcisz, szarpiesz za obrożę (albo co gorsza kolczatkę), to jego fatalne skojarzenia z tymi psamii tylko się pogłębiają. Już wie że spotkanie takiego psa konczy się wkurzoną panią i szarpaniem, ewentualnie bólem. Jeśli boi się takich psów od małego, a Ty nie respektowałaś tego strachu i pakowałaś go w sytuacje w których musiał się z nimi spotkać nawet tylko mijając - to nie miał wyjścia i musiał się posunąć do ataku. Bo na sygnały stresu (takie jak odwracanie głowy, mrużenie oczu, oblizywanie, wąchanie ziemi i wiele innych) na ich widok zapewne nie zwróciłaś uwagi.
            To nie są oskarżenia ;) Chodzi mi tylko o to, że łatwiej będzie Ci ten problem rozwiązać, zmieniając na początek podejście z "trzeba go ustawić do pionu" na "muszę psu pomóc sobie radzić z tymi emocjami". To drugie pozwala poszukać przyczyn, zrozumieć, dlaczego pies zachowuje się tak a nie inaczej, a potem to zmienić. "Ustawianiem do pionu" można załatwić tylko objawy (i to nie na długo) a nie problem.
            • venus22 Re: agresja psa, tolerowana - i tym wzmagana 19.10.12, 01:06
              Kastracja zdecydowanie pomoze, poniewaz u psow w duzej mierze za poziom agresji jest winien testosteron.
              pies u ktorego jest zmniejszony poped seksualny juz walczy mniej bo np. nie konkuruje o suczki i rozmnozenie gatunku, teren,
              poza tym ogolnie zmniejszony poziom test. to mniej checi do jakiejkolwiek kompetycji
              a w zwiazku z tym - zmniejszenie agresji.


              Reszte trzeba opanowac tresura ktora jest b. wazna, i nie konczy sie w szkole - w domu tez trwa.

              Minnie
              • rezurekcja kastracja 19.10.12, 10:30
                venus22 napisała:

                > Kastracja zdecydowanie pomoze, poniewaz u psow w duzej mierze za poziom agresji
                > jest winien testosteron.

                Z moich doswiadczen wynika, że niekoniecznie pomoze.
                Moj nieodzałowanej pamięci ALex rwał się bojki z kazdym psem ,który sie tylko troche stawial, niezaleznie czy suka czy pies. A po kastracji potrafil skoczyć także na człowieka w sytuacjach, keidy człoweik nie ustepował mu drogi. A przed kastracja tak nie było, byl niemily tylko wobec psow.

                Moj nowy pies w DT (gdzie było kilka psów) był uwazany za psa spokojnego i przyjaznego wobec innych. Kiedy został psem indywidualnym, rwie sie do obicia pyska kazdemu psu, nawet ratlerowi sąsiadów, który go zreszta omija.
                U rodzicow, gdzie sa 2 psy, funkcjonuje dobrze, omija seniora, ktory czesto sie do niego szczerzy nieprzyjemnie, na juniorkę nie zwraca wiekszej uwagi.
                Jest u mnie od pol roku, od poczatku byl niemily wobec obcych psow.
                Od 2 miesiecy jest kastratem. NA razie jego zachowanie sie nie zmienilo.

                Na spacerach starałam sie i staram jednak omijac inne psy, bo tylko raz spotkalam człowieka, ktory nie popadl w histerie, kiedy nasze psy sie starły.
                Poza tym, zawsze moze byc złe zakonczenie. Wole uniknac.

                Poza tym pozdrawiam.

                r. z Lapsem
                • wrexham drodzy wiedzący 19.10.12, 14:12
                  mnie to się już nawet nie chce pisać nic na takich wątkach; poczytałam trochę porad o agresji smyczowej i płakać mi się chce;

                  jak ciągnie do innego psa i się wyrywa - rzucić smycz i udać się w innym kierunku, rzadko kiedy pies poleci do innego, żeby gryźć;
                  no właśnie, a co w takich rzadkich przypadkach? kto zaryzykuje, kiedy ma onka, a na przeciwko idzie pani z małą pchełką?

                  nie pozwalać jak się wyrywa - szarpnąć i krzyknąć fe/nie wolno/cos innego
                  nie szarpać bo mu sie to będzie źle kojarzyło;

                  smycz jest dla psa łącznikiem z opiekunem i daje mu poczucie pewności siebie przez co jest agresywny
                  smycz jest tylko zniewoleniem dla psa i stąd jego agresja;

                  być czujnym
                  nie być czujnym, bo psu się udziela;

                  moi drodzy - czy jestem czujna czy luźna jak nie przymierzając luźny baton, moja adoptowana onka na smyczy wyrywa się jak wściekła; kiedyś chodziła tylko na obroży, na widok innych psów zagadywałam ją, odwracałam uwagę czym się dało, więc nie ma ŻADNYCH złych skojarzeń; latem, kiedy na naszą wiochę przyjeżdza masa letniskowych piesków, chodzi na kolczatce, bo inaczej nie byłabym jej w stanie utrzymać przy mijaniu innego psa;

                  małych psów sie boi jak szczekają, ale koniecznie chce sie do nich zbliżyc, do dużych startuje z kłami na wierzchu - w obu przypadkach efekt ten sam - wyrywający sie na smyczy pies;

                  jak się wkurzę i wrzasnę na nią (nienawidzę tego), to mam w miarę grzecznego, niestety ze strachu, psa; to mnie nie satysfakcjonuje;

                  oczywiście - według was jestem żałosną pańcią, która na widok innego psa skraca smycz swojemu, głupio się spina, zamiast rozluźnić się i przejąc kontrolę; no bo przecież WYSTARCZY TYLKO nauczyc psa, żeby szedł przy nodze; wszystkich mądrych zapraszam do mnie na naukę; onka na szkoleniu chodziła jak szwajcarski; w domu prawie parzy nam kawę; czasem mam wrażenie, że jest na pilota; moje psy są naprawdę fajne, dobrze się zachowuja w domu, nie ujadają na gości, żeby nawet przyjechało 30 osób i kręcili się po ogrodzie razem ze swoimi małym dziećmi jak wściekli; między soba dobrze się dogadują chociaż każdy jest inny, każdy innej wielkości, w innym wieku i po potencjalnie traumatycznych przejściach (podobno sie przecenia te traumy, podobno pies żyje chwilą - może byście się zdecydowali, jak to jest?)

                  mnie sie wydaje, że sa pewne cechy charakteru, jakies predyspozycje u psów, z którymi naprawdę trudno walczyć; miałam 5 psów; tylko jednego, który niedawno umarł wychowywałam od szczeniaka; pozostałe przyjechały jako dorosłe; tylko tego jednego naprawdę wychowałam w całym tego słowa znaczeniu; mogłam mu zaufać, wiedziałam na pewno, że tak i tak się zachowa w określonych sytuacjach; co do reszty - z jednymi jest lepiej z drugimi gorzej, a pewność mam tylko w dwóch przypadkach - jak zobaczą sarny, to nie ma siły - pobiegną za nimi; czy są w pojedynkę czy razem; jak za płotem będzie szczekał pies/będzie szedł z naprzeciwka - będą ujadać zgodnym chórem i wyrywać sie do niego;

                  Chodzi mi tylko o to, że łatwiej będzie Ci ten problem rozwiązać, zmieniając na początek podejście z "trzeba go ustawić do pionu" na "muszę psu pomóc sobie radzić z tymi emocjami". To drugie pozwala poszukać przyczyn, zrozumieć, dlaczego pies zachowuje się tak a nie inaczej, a potem to zmienić. "Ustawianiem do pionu" można załatwić tylko objawy (i to nie na długo) a nie problem.
                  czekam na dalszy ciąg; już wiem, że mój pies ma jakiś problem emocjonalny; pochylam się na tym; co dalej? jak mu pomóc radzić sobie z problemem rzucania sie na inne psy? to nie jest złośliwe; naprawdę jestem ciekawa...

                  • wrexham p.s. 19.10.12, 14:48
                    jeszcze dodam - bo to może pomoże postawić diagnozę, że moje psy:

                    nie wchodzą na kanapy (prócz 3-kilogramowej pchły, która ma na sofie posłanie)
                    nie śpią z nami
                    nie warczą przy miskach (mogę dowolnie smaczną rzecz zabrać im z pyska)
                    nie skaczą na nas gdy wracamy z pracy
                    nie obgryzają ścian/framug/drzwi pozostawione same w domu
                    nie mają lęków separacyjnych
                    nie ciągną na smyczy (oprócz sytuacji opisanych w poprzednim poście)
                    mała pchła kiedyś warczała jak jakiś zwierzak (kot/pies) podchodził do mnie jeśli ona akurat siedziała na kolanach, ale bardzo szybko nauczyłam ją, że się to nie opłaca, po prostu zsadzając ją z kolan;
                    moge rozdawać smaczki bez problemów, wymieniając psie imiona i dając je do pysków - nie ma żadnej walki, nikt sobie niczego nie wyrywa, wszyscy czekaja grzecznie na swoja kolej (łącznie z kotem);

                    prócz onki (jej wystarczy pokazać palcem) nie umieją iść "na miejsce"; kiedy je ignorujemy po prostu same do siebie wracają i już;
                    napisałam to po to, żebyście nie myśleli, że mam w domu jakiś chaos i żadnych osiągnięć wychowawczych; naprawdę zdaję sobie sprawę, że inni maja gorzej, często tylko z jednym psem;
                    mimo to spacery to dla mnie często udręka;
                    • m_jak_mysz Re: p.s. 19.10.12, 15:20
                      Wrexham - rzeczywiście z tego co piszesz JEST jakiś problem. Ale wybacz nikt poważny nie postawi diagnozy w internecie, nie widząc w ogóle psa, choćbyś wszystko jak najdokładniej opisała. Są sprawy w korych można doradzić - a i to raczej na zasadzie czego NIE robić niż co robić. Ale interakcje między psami to naprawdę złożona sprawa. Wbrew pozorom nie wyklucza się to, że psy zyją chwilą i to że pamiętają traumę. Owszem nie rozpamiętują że dwie godziny temu pogryzły kapeć i dlatego pani jest teraz zła. Ale pamięć emocjonalna jest - jeśli pies dostawał kijem po grzbiecie to będzie pamiętał że kije w ręku człowieka są niebezpieczne. To jest zachowanie premiowane ewolucyjnie po prostu, taka pamięć może decydować o przeżyciu.
                      Na pewno nie wystarczy nauczyć chodzić psa przy nodze. To jest tylko zachowanie, umiejętność, tak jak dla nas umiejętność ładnego pisania. Jeśli się zdenerwujesz czymś bardzo albo przestraszysz to nie będziesz w stanie napisać idealnie równo ani słowa, bo będą Ci się trzęsły ręce. Trzeba psa nauczyć takich zachowań bo w sytuacjach emocjonalnie trudnych się przydają, ale nie rozwiążą problemu. Trzeba też nauczyć wielu innych rzeczy, których zapewne nauczyłaś, takich jak podążanie za przewodnikiem na sygnał, takich jak zaufanie. To pomaga, ale jak słusznie zauważyłaś psy są różne i mają różne charaktery, różne emocje. Nie wszystkie zrozumiemy, bo psy sa psami, a my ludźmi. Możemy się nigdy nie dowiedzieć. Może te psy przyjezdne są tak zestresowane, że wydzielają zapach, który Twojej suce kojarzy się ze strachem? Może. Może coś innego. Nie wiem. Kolczatka na pewno nie rozwiąże problemu tylko go pogłębi niestety, choć rozumiem Twoją udrękę i brak sił. Ale w poprzednim poście chodziło mi raczej o to, że o wiele więcej można zdziałać postawą taką jak Twoja niż chęcią ustawienia psa do pionu. A co można zrobić - na to naprawdę nie ma prostych odpowiedzi i żaden odpowiedzialny szkoleniowiec czy behawiorysta nie da cudownej pigułki. Może natomiast wymyśleć jakąś strategię działania, która sprawi że zaczniesz widzieć poprawę. Po jakimś czasie. Ale porad internetowych to naprawdę nie ma co czytać przy tak złożonym problemie, bo każdy napisze Ci co innego, a Ty dalej nie będziesz wiedziała co robić. Potrzebujesz kogoś, kto psa zobaczy w takiej i nie tylko takiej sytuacji, albo chociaż obejrzy filmy. Jeśli naprawdę chcesz, napisz na priv, mogę Ci podesłać kilka kontaktów w różnych miejscach w Polsce, bo nie wiem gdzie mieszkasz.
                      • wrexham Re: p.s. 23.10.12, 12:53
                        wysłałam maila
                        • m_jak_mysz Re: p.s. 26.10.12, 20:43
                          a ja odpowiedziałam :)
                  • rezurekcja Re: drodzy wiedzący 08.11.12, 11:37
                    wrexham napisała:

                    > mnie to się już nawet nie chce pisać nic na takich wątkach; poczytałam trochę p
                    > orad o agresji smyczowej i płakać mi się chce;

                    ja niewiele czytalam o agresji smyczowej.
                    Moj obecny pies bedac w moim towarzystwie rwie sie do bojki, nawet pokojowo nastawiona suka przypuszczalnie moze oberwac.
                    Ale towarzyszy-wspollokatorow nie bije i zamiaru nie ma.
                    A ostatnio wyszedl mi nieplanowany eksperyment, ktoremu sie przygladalam z drzeniem serca.
                    Otoz poszlismy z pieskiem na spacer na pobliskie pola. Spuscilam go, bo Laps sie w miare pilnuje i przychodzi. Czujna bylam, a jakze. Niemniej psa zauwazylam juz wtedy, kiedy Laps go wyczul i biegl w jego kierunku. Odleglosc miedzy LApsem a mna byla duza. On luzem, tamten pies luzem. Normalnie przy mijaniu rwal sie do niego z warkotem. A tu, kiedy panci, czyli mnie, nie bylo w zasiegu wzroku, skonczylo sie na starannym obwachaniu i pokojowym rozejsciu.
                    WIec ja stawiam teze, ze sa psy, ktore swojego czloweika beda bronic przed kazdym innym psem, niezlaezni czy smycz luzna czy napieta. Jesli czlwoeika nie ma w poblizu, nie ma kogo bronic.
                    cbdo

                    I dlatego przy mijaniu ja jednak czujna bede i smycz skroce, bo juz widzialam jak jedna pani szarpnieta znienacka przez 40 kg psa tamowala chylkiem po trawniku. Moj wazy niewiele mniej niz ja, a ja nie chce tak tamowac.

                    NAdmieniam, ze Laps nie wchodzi na kanape, nie spi ze mna, ustepuje miejsca seniorowi i juniorce.
                    Ale bronic - broni.
                    • wrexham Re: drodzy wiedzący 08.11.12, 14:27
                      rezurekcja napisała:


                      > I dlatego przy mijaniu ja jednak czujna bede i smycz skroce

                      nie mówię, że laps by zagryzł jakiegoś psa, ale ponieważ znam dwa przypadki zagryzienia w moim byłym parku bardzo grzecznych yorków przez duże psy puszczone luzem, jestem pewna, że wiele osób z małymi psami będzie ci wdzięcznych za tę czujność; ludzie po prostu wolą nie ryzykować życiem swojego pupila, bo nigdy nie wiedzą jaki pies, z jakimi zamiarami biegnie na przeciwko i to trzeba też zrozumieć i uszanować; niestety to już nasz (opiekunów dużych) problem jak sobie radzimy z naszymi podopiecznymi (ja sobie wcale nie radzę w niektórych sytuacjach...)
    • coill Re: agresja .... 09.11.12, 19:55
      iris_100 napisała:

      > Pies.Trzyletni owczarek niemiecki, domowo ogrodowy, regularnie wyprowadzany ,p
      > ogryziony w szczenięctwie przez małego kundelka . Przejawia coraz większą agres
      > ję do obcych psów mijanych na spacerze , zwłaszcza małych . Jak go tego oduczyć
      > ? Za tydzień idziemy z nim na szkolenie PT , czy to coś da ? W ogłoszeniu o sz
      > koleniu była mowa m.in o niwelowaniu agresji , ale czy on nie jest już za stary
      > na szkolenie ? Będę wdzięczna za porady .

      Nie jest za stary owczarki dlugo sie rozwijają pod tym wzgledem, chociaz powinien byc juz wczesniej pilnowany. Konsekwencja i stanowczosc to jedno, nale to powiedza ci na tresurze.
      Przydatne są tez odrebne cwiczenia z psem(nawet podaj łapę,zostań,siad), kładzenie mu np szynki na nosek lub obok niego i nie pozwalanie zjedzenia tak długo az dostanie przyzwolenie - w ten sposob uczy się ze ma słuchac pana,szanowac itp, co lepiej bedzie stosowac na dworze.
      Moj owczarek dzięki podobnym i innym zabiegom idąc ze mną na spacer ledwo co warknął na innego psa. Jednak inne osoby juz nie mogły z nim wyjśc, pozwalał sobie na wszytko i musieli koniecznie na spacer zakladac kaganiec itp. Ze mną biegał bez smyczy, ale prawie zawsze próbował - wtedy napinalam ręką smycz i mowilam ze "nie wolno". I ne powiem ze nie dostał nigdy klapsa na początku. Był czas ze gdy po wyjsciu z klatki zaczynał sie rzucac odrazu za karę wracał do domu i nie było spaceru-nawet to zakapował.

      Wiesz moze wydac Ci sie to smieszne,ale widze u niektorych ludzi taki problem ze sa zbyt lagodni wobec takich psów.na takie psy ze czasami trzeba "ryknąć" i to porządnie a nie mowic delikatnie i nie odpuscic broń boze ani razu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka