Dodaj do ulubionych

Maleńki york...

20.10.12, 16:45
Witam serdecznie, piszę z takim problemem, 3 września oszczeniła mi sie suczka rasy york, urodziła sama tylko jendego psiaka. Piesek była karmiony wszytski porzebiegało ok, jak miał 3 tyg pojechałam z weta odrobaczył go i zwazył (16g). Potem na 5 tygodni tez byla odrobaczony i wazył 17g. Piesek od jakiegos 1,5 tygodnia nie jest juz karmiony przez suke i je sam starter puszke z royala - i bardzo mu smakuje. Dzisiaj rano suka zaczeła go bardzo intensywnie wylizywac po główce, po chwili wyciągnełam go i zobaczyła ze ma dziwne oczko, pojechała rano do weta i tam pani doktor wkropiła mu cos zielonego do oczu, i stwierdziła ze suka uszkodziła mu kawałki rogówki, wkropiła mu krople GENTAMICIN WZF 0,3%, i kazała mu to wkraplac 4 razy dziennie.powiedziała ze w takich przypadkach podają równiez antybiotyk ale stwierdziała ze ona jest za mały i niewiadomo jak zareaguje. Psiak o 13 chętnie zjadł troszke pochodził dostał ponownie kropelki, i teraz około 16 tez dostał kropelki i dałam mu jest ale juz tak się kiwał jakby sił mu brakowało... Pomóżcie co sie z nik dzieje, czy zmienią weterynarza czy oni wsztsko robioą czy można wiecej? Piesek jest małe bo idzie mu 7 tydzien a wazy jakies 18g. Prosze o odpowiedź co z nim zrobić jeszce?
Obserwuj wątek
    • freespirit27 Re: Maleńki york... 22.10.12, 09:08
      Jak tam piesek , czy poszłaś jeszcze raz do weta?
      • milenka423 Re: Maleńki york... 22.10.12, 09:41
        Tak byłam dzisiaj u weterynarza, małemu zrobiły sie wrzody na oczkach, dostał dzisiaj antybityk i witaminy wzmacniające.ale wazy nadal 18 gram. Je chetnie a na wadze tego nie widac.Lekarz stwierdzil dzisiaj ze maly moze miec jakąs wade genetyczna która ujawni sie za 2 -3 miesiące, i wtedy juz mu sie nie pomoze.
        Napiszcie prosze czy mieliscie taki przypadek kiedys?co z takim psiakiem zrobic. tak mi go szkoda...
        • semi-dolce Re: Maleńki york... 22.10.12, 22:08
          Kiedy i czym był odrobaczany?
          • milenka423 Re: Maleńki york... 23.10.12, 08:58
            odrobaczany był 24.09. DVONTAL
            I 8.10. -proriko junior (nie wiem czy dobrze napisalam bo lekarza niewyraznie napsał i książeczce). A co ma odrobaczanie do tego wysztskiego, o co chodzi?
            • semi-dolce Re: Maleńki york... 23.10.12, 21:33
              Drontal rozumiem, czegos takiego jak proriko nie ma. Jeśli to drugie ma podobny skład do drontalu to szczeniak ma prawo być nadal zarobaczony, a zarobaczenie może spowodować brak przyrostów wagi (i jest najczęstszą przyczyną tego typu problemów u szczeniat, pomimo kilkukrotnego odrobaczania). Najskuteczniejsze jest odrobaczanie aniprazolem przez 3 kolejne dni i po 10 dniach powtórka. Do ropiejących oczu nie ma to z kolei nic.
              • milenka423 Re: Maleńki york... 24.10.12, 08:37
                Dziękuje za podpowiedź, własnie wróciłam z psiakiem od weta, dostał dawke antybiotyku, i kompleks witamin, wsadzilam go na wage i nadaj jest 0,18. Lekarz cos mowi ze to moze byc Karłowatoś przysadkowa, ze wazy tyle i stanie i wiecej nie urosnie.Ale po czy on to moze stwierdzic. MAŁY DOSTAJE ANTYBIOTYK NA OCZKA, wiec niemiał innych badan robionych stwierdzajacych inne choroby. Teraz mamy wizyte w piatek wiec powiem lekarzowi o tym odrobaczaniu. Maluch dzisiaj od rana była bardzo wży az miło sie na niego patrzało, tak jakby do zdrówka wracał. Tylko te oczka... i waga...
                • semi-dolce Re: Maleńki york... 24.10.12, 17:07
                  Skoro weterynarz diagnozuje tak poważną chorobę, to niech chociaż zbada stężenie hormonu wzrostu we krwi... Chyba każde większe laboratorium ma w ofercie to badanie. Warto tez oznaczyć poziom tsh i wolnych hormonów tarczycy (wolnych, nie całkowitych). Do tego oczywiście morfologia, podstawowa biochemia. A jesli wszystko wyjdzie ok, jak dla takiego malucha (niestety, wielu weterynarzy nie pamięta, że normy wyników badań krwi dla dzieci są inne niż dla dorosłych) to ja bym przede wszystkim odrobaczyła.
                  • milenka423 Re: Maleńki york... 24.10.12, 20:19
                    Tzn tak mam wrazenie ze lekarz diagnozuje ta chorobę tylko przez to ze mały nie rośnie, mam naprawde nadzieje ze to co innego, poniewaz mały fajnie je jest w miare żywy, tylko szybko sie męczy, chodzi po pokoju jakies 15-20min. i kładzie sie i lezy. Szybko traci temperature wiec spi na nagrzanym termoforze. Sama nie wiem czy isc do innego lekarza, czy co. Dzis w w poludnie zaszłam do tego lakarza (juz bez pieska) i zapytała o to odrobaczenie, ale on stwierdzil z maluch byl dobrze odrobaczony. Po czy stwierdzic ze nie był, ide do tego lakarza w piatek wiec moze miał bym inne arugmenty zeby on to w jakis sbosób sprawdził. Niech mi pani uwiezy ze szkoda mi tego mauszka ze nie rosnie, wazy 18 deko jest taki maleńki...
                    • wrexham Re: Maleńki york... 25.10.12, 13:41
                      wiem, że dorosłym psom robi się badania kału z kilku dni, żeby stwierdzić zarobaczenie, ale może to dotyczy tylko jakiejś formy rozwoju robaków i nie każdą da się w ten sposób zdiagnozować;
                      może naprawdę idź do innego weta jeśli to nie problem, bo dzieje sie coś złego i konsultacja pozwoli być może stwierdzić co;
                      skąd jesteś? może moglibyśmy pomóc i podpowiedzieć lekarza godnego zaufania?
                      tu są ludzie z całego kraju, może się uda coś zaradzić?
                      szkoda mi maleństwa, czytam ten wątek od początku i za każdym twoim postem boję się, że stało się coś złego...
                      • milenka423 Re: Maleńki york... 25.10.12, 20:32
                        Jutro ide do lekarza, to sie dowiem czy on cos dalej bedzie z nim działał, zobaczymy czy bedzie chciała mu zorbic jakies badania a jak nie to pojde do kogos innego. Ja jestem z Pabianic woj łódzkie znacie tu jakiegos lakarza? Może z Łodzi?
                        • wrexham potrzebny zaufany wet z łodzi/okolic 26.10.12, 07:05
                          jak będzie w tytule postu to może więcej osób zobaczy i się odezwie;
                          trzymam kciuki za maluszka;
                          • milenka423 Re: potrzebny zaufany wet z łodzi/okolic 26.10.12, 09:18
                            Własnie wrócilam od weta,maluch znowu dostał dawke leków, lekarza nadal obstawia karłowatość, mał nadal na 18deko. Lekarz wybadał mu dzisiaj niezrośnięte ciemiączko, i mowi ze to moze byc przyczyna jakies wady genetycznej, i za to nie rosnie.
                            Teraz ide w poniedzialek popoludniu, lakarz co zaczął wsponimac ze moze znienimy mu antybiotyk. Aha jeszcze kazał podawać mi do poniedziałaku od dzisiaj po jednej kropli VITAMINY A+E. i zobaczny jak on na nią zareaguje.
                  • milenka423 Re: Maleńki york... 28.10.12, 16:27
                    Witam, dzisiaj mały zaczął tracic siły, pojechalam do weterynarza dostal witaminy i glukoze, troche sie wzmocnil ale lekarz mowi ze maly ma niezrośniete ciemioączko, prosze powiedziec czy i co mozna zrobic aly ono sie zrosło i cz to grozi czy maly bedzie żył?
                    • wrexham Re: Maleńki york... 29.10.12, 06:29
                      milenka423 napisał(a):

                      > prosze powiedziec czy i co mozna zrobic aly ono sie zrosło i cz to groz
                      > i czy maly bedzie żył?


                      przepraszam, ale czy weterynarz nie udzielił ci tych informacji???
                      zaraz skontaktuję sie z koleżanką z łodzi; może doradzi jakiegoś innego weta, bo tu jakiś dramat się szykuje...

                      podam jakieś dane mam nadzieje przed południem;
                    • wrexham lekarze z łodzi 29.10.12, 08:18
                      polecił mi te lekarki ktoś znajomy:
                      Dr Magda Minich z lecznicy Fauna na ul. Gorkiego i dr Ewa Pacałowska z lecznicy Sfora na ul. Przybyszewskiego

                      niestety w pabianicach póki co nikt nic nie ma do zaproponowania, ale jeśli to sie zmieni to podam dane;
                      • milenka423 Re: lekarze z łodzi 29.10.12, 08:41
                        Kochani maluch czuje sie coraz gorzej, dzisiaj rano myślałam ze juz po nim, ale zagrzałam go szybko, dałam słodkiej wody i na chwilke sie podniósł, pojechalam do weta dali mu antybiotyk i witaminy i glukoze, i spi, ale nie chce jesc... tak jakby siły nie miał...Nikt nie daje mi nadzieji... Ide do pracy zaraz mam nadzieje ze jak przyjde po 18 to cos sie zmieni... ?(mąż bedzie w domku)
                        • wrexham Re: lekarze z łodzi 29.10.12, 09:43
                          milenka423 napisał(a):

                          >mam nadzieje ze jak przyjde po 18 to cos sie zmieni... ?(mąż bedzie w domku)

                          oby na lepsze...
                          w razie czego niech mąz grzeje do jakiegoś weta; nie wiem czemu nie zdecydowaliście sie na konsultacje...
                          • milenka423 Re: lekarze z łodzi 29.10.12, 19:33
                            Na konsulatacji byal jeszcze wczoraj wieczorem, w zasadzie nic nowego mi nie powiedzialno, ale co najwazniejsze, MALUCH ODSZEDŁ OD NAS DZISIAJ POPOLUDNIU. dZIEKUJE WAM ZA POMOC...
                            • wrexham Re: lekarze z łodzi 29.10.12, 19:40
                              niech to szlag...
                              czułam, że to się tak skończy...
                              czy chociaż wiadomo dlaczego umarł?
                              może miała jakąś chorobę genetyczną?
                              czy oboje rodzice byli przebadani w kierunku ew. chorób?
                              może nie ryzykować kolejnego rozmnażania suki?
                              współczuję...
                            • etta2 Re: lekarze z łodzi 29.10.12, 19:49
                              Nie potrafię Cię pocieszyć, bo tego się nie da, przykra sprawa. Śledziłam Twój wątek przez cały czas, czekałam na jakieś pozytywy...niestety.
                              Mam yorka, suczkę, niedługo skończy 5 lat. To mój mąż ją wynalazł, w Rzeszowie (jesteśmy z Gdańska). Po rozstaniu z poprzednią sunią (pudelkiem miniaturą), widząc jak się miotam, zaproponował "a może yorka...". Eeeee, york to terier, uparciuch - pomyślałam, ale....mąż już nawiązał kontakt z hodowczynią, ta przysłała zdjęcia suczki-matki i szczeniaków i...zakochałam się. Poszłam specjalnie do pani fryzjerki, która strzygła mi pudlicę po poradę: co to za rasa, jaki charakterek i dowiedziałam się, że:
                              - trudniejsze w ułożeniu są pieski, bo faktycznie potrafią być uparte i zadziorne, nawet w stosunku do dużych psów (a więc na początek kontaktu z rasą lepsza suczka);
                              - unikać zakupu MINIATURY, bo ona (ta fryzjerka) jeszcze nie spotkała zdrowej miniatury;
                              I właśnie o tym bym chciała. Czy przypadkiem Twój szczeniaczek nie był miniaturą, krzyżówką dwóch miniatur? Wybrykiem natury, który nie miał możliwości być zdrowym psiaczkiem? Masz jego matkę, pewnie też wiesz coś o ojcu, może więc przyczyną niepowodzenia w hodowli tej biednej psinki jest błąd genetyczny?
                              Serdecznie Ci współczuję, bo to bardzo przykre, gdy przychodzi nam rozstać się z psiaczkiem, szczególnie takim malutkim.
                              • milenka423 Re: lekarze z łodzi 29.10.12, 20:29
                                iężko mi tu z wami pisać "tak na świeżo", ale cóż, mały chyba naprawde miał jakąs wade od poczatku byl bardzo malutki, cos mu dolegało dlaczego umarł nie wiem w koncu jak wróciłam z pracy juz go nie bylo, mąż wszystko załatwił,jabym nie dała rady- zdechł sam, przestal oddychac, nie jadł juz cały dzien...
                                Mama jego to moja sunia ma 2,5 kg, jest drowa nic jej nie dolega w zeszłaym roku miala szczeniaki- 2 psiaki, i jest wszytsko z nimi ok ,są u mojej znajomej rozwijają sie sietnie. W ty roku dopusciłam sunie z innym pieskiem tez ponad 2 kg. niz rok temu- z tej samej hodowli- ale inny psiak, i nie wiem chyba cos miedzy nimi bylo nie tak, bo urodził sie tylko jeden i to taki maleńki.
                                • wrexham Re: lekarze z łodzi 30.10.12, 06:56
                                  zaraz mnie tu pewnie wszyscy zjedzą, ale najdelikatniej jak umiem zapytam: po co w ogóle rozmnażasz swoją suczkę?
                                  jeśli masz po prostu hodowlę i z tego żyjesz (choć znam takich, którzy twierdzą, że się z tego wyżyć nie da, bo koszty prawidłowej opieki są wysokie) to temat zakończony;
                                  ale jeśli robisz to amatorsko, to czy nie lepiej by było nie narażać suki na taki wysiłek?
                                  każda ciąża osłabia organizm i w pewnym sensie eksploatuje sukę; czy nie lepiej byłoby ja wysterylizować i cieszyć się nią jak najdłużej nie ryzykując choćby komplikacji przy porodzie?
                                  • micha-sia5 Re: lekarze z łodzi 30.11.12, 14:37
                                    hodowla,nie hodowla,może poprostu chciała,żeby suczka miała maluszka,czemu miała by nie mieć,?nie ma przeciwskazań żeby psy nie rodziły?Ja tez mam w domu maluszka,uwarzam,że nic złego sie nie stało ,że została mamą,pozdrawiam
                                    a tak pozatym to może zmień weta,ja miałam zaufanego do czasu porodu mojej suni jak kazał mi czekać ,straciła jednego szczeniaka,więcej do niego nie pojadę,
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka