Kot pod blokiem.

11.12.12, 14:55
Witam wszystkich użytkowników, na starcie opiszę pewną sytuację.
Mianowicie, pod blokiem w którym mieszkam kręci się pewien kot, typowy dachowiec. Jest chyba bezpański, nie ma obroży, niczego. Ktoś z mieszkańców go karmi bo widzę pod jedną z klatek tackę z karmą, miskę z mlekiem i bodajże z wodą. Robi się zimno, codziennie jak widzę rano tego kotka, to mnie łapie za serce, szkoda mi go. Przygarnięcie zwierzaka z mojej strony odpada, mam w domu królika i ogólnie zapanowałby duży chaos, tym bardziej, że z kotami nie miałem nigdy do czynienia i nie jestem w odpowiedni sposób wyposażony.
Pytanie brzmi - czy ten kot, żyjąc w taki sposób, że je tą karmę, pije mleko i wodę, a żyje chyba praktycznie cały czas na zewnątrz, to czy nic mu się nie stanie? Co można by z tym zrobić bo samo to, że żyje sam, włócząc się pod blokiem, nikt o niego nie zadba, nie daje mu żadnej czułości i tak dalej, jest dla mnie bardzo smutne. Liczy się każda odpowiedź, a więc czekam.
Pozdrawiam, Wiktor.
    • deszcz.ryb Re: Kot pod blokiem. 11.12.12, 20:16
      Przede wszystkim zorientuj się, czy kot NA PEWNO jest bezpański - być może ktoś go po prostu wypuszcza rano i wpuszcza do domu wieczorem [pod moim blokiem też jest taki kot] i kot niekoniecznie musi mieć obrożę - moja kotka ustawicznie gubiła swoją.

      Skontaktuj się z tą osobą i wspólnie ustalcie, jak jeszcze można kotu pomóc. Bo biedak nie przeżyje porządnych mrozów, jeżeli nie będzie miał gdzie się schować [więc może jednak ma jakąś "metę", skoro przeżył te zimne noce teraz?]. Jeżeli zgodzi się na to wasza spółdzielnia/wspólnota blokowa, można ustawić ocieplaną budkę dla kota [najlepiej gdzieś w krzakach, żeby nie kłuła ludzi w oczy].

      Aha - i dziki kot nie potrzebuje żadnej "czułości" od człowieka ;) . Jeżeli jest dziki, to najlepiej mu tam, gdzie jest teraz, wystarczy zadbać, żeby zawsze miał jedzenie i wodę oraz schronienie w mrozy. I będzie całkiem szczęśliwy.
      • albert.flasz1 Re: Kot pod blokiem. 12.12.12, 18:16
        deszcz.ryb napisała:

        > Aha - i dziki kot nie potrzebuje żadnej "czułości" od człowieka ;) . Jeżeli jes
        > t dziki, to najlepiej mu tam, gdzie jest teraz, wystarczy zadbać, żeby zawsze m
        > iał jedzenie i wodę oraz schronienie w mrozy. I będzie całkiem szczęśliwy.

        Z polskich kotów, dzikie są tylko rysie i żbiki. Dachowo - piwniczne sierściuchy są zwykłymi kotami domowymi, tyko na pół zdziczałymi. Tak samo "dzikie" mogą być stada włóczących się bezpańskich psów.
    • albert.flasz1 Re: Kot pod blokiem. 12.12.12, 18:13
      Nic mu nie będzie. Na przykład, mój niegdyś "niewychodzący" pers od półtora roku jest szlajająco-polujący, wygląda na bardzo zadowolonego z takiej sytuacji, pogodą przejmuje się nie za bardzo ale jeśli się niepokoisz - złap go i oddaj do schroniska. Poza tym, powinnaś porozmawiać z osobą, która go dokarmia, że powinna także zadbać o jego szczepienia, od czasu do czasu odrobaczyć go, przynajmniej w największe mrozy wpuścić do domu... No i oczywiście regularnie SPRZĄTAĆ resztki żarcia, bo syf pod oknami nie wszystkim musi się podobać - po co konflikty z sąsiadami?
    • asfo Re: Kot pod blokiem. 14.12.12, 14:14
      Jeśli Cię to niepokoi porozmawiaj z tym kimś kto go karmi i postawcie mu gdzieś schludną budkę ze styropianu. Poszukaj w sieci informacji jak się robi taką budkę.
      • micrococcus Re: Kot pod blokiem. 14.12.12, 15:50
        na forum miau.pl jest wątek z instrukcją, jak przygotować małym kosztem styropianowy domek dla kota. Spójrz tam.
    • rozeta58 Re: Kot pod blokiem. 20.12.12, 07:53
      Ingerencja w życie zwierząt dziko żyjących jest czymś czego nie powinno się robić. Powiedzmy że chcemy uratować kota dokarmiając go, przyjdą kolejne po darmowe żarcie, będzie im dobrze w tym miejscu rozmnożą się i mamy już 12 kotów czy nawet więcej. Wiem jak to jest bo mam taka sytuację pod moim blokiem, i choć bardzo mi szkoda tych kotów to po prostu nie moge patrzeć na to jak ludzie je dokarmiają, to są dziko żyjące koty, które nie powinny za bardzo przyzwyczajać się do ludzi bo potem rozmnażają się w błyskawicznym tempie z racji nienaturalnych warunków życia.
      • dar61 Człowiek pod kotem. 20.12.12, 09:54
        Ingerencja w życie ludzi dziko żyjących jest czymś, czego nie powinno się robić. Powiedzmy, że chcemy uratować człowieka, dokarmiając go, przyjdą kolejni ludzie po darmowe żarcie, będzie im dobrze w tym miejscu, rozmnożą się i mamy już 12 ludzi, czy nawet więcej. Wiem jak to jest, bo mam taką sytuację pod moim bokiem - i choć bardzo mi szkoda tych ludzi, to po prostu nie mogę patrzeć na to jak ludzi dokarmiają, zbiera mi się wręcz na wymioty - ohyda-ohyda-ohyda - toż to są dziko żyjący ludzie, którzy nie powinny za bardzo przyzwyczajać się do kotów, bo potem rozmnażają się w błyskawicznym tempie, z racji nienaturalnych warunków życia. Klatka im! i kastracja!

        Miauuu!
      • asfo Re: Kot pod blokiem. 20.12.12, 10:44
        To je połap i pokastruj - populacja się ustabilizuje. W miesiącach wiosennych są specjalnie akcje umożliwiające zrobienie tego taniej. Kot domowy nie jest gatunkiem naturalnie występującym w przyrodzie. Kot na wolności żyje dla lata. Kot w domu żyje 15.
      • ajaksiowa Re: Kot pod blokiem. 20.12.12, 13:07
        A na przemykające szkielety kocie,na zdychające całe mioty-możesz patrzeć?Jeżeli tak-to nie chcę wiedzieć jakimjesteś człowiekiem i jestem szczęśliwa że nie muszę cię znać.:(
        • ajaksiowa Re: Kot pod blokiem. 20.12.12, 13:34
          Powyższe było do rozety!
      • deszcz.ryb Re: Kot pod blokiem. 20.12.12, 15:32
        Bo dokarmianie kotów powinno się prowadzić z głową - przede wszystkim w jakimś oddaleniu od bloków [może w jakichś krzakach], poza tym koty powinny być karmione codziennie o tej samej porze a karmiciele powinni potem pozbierać resztki jedzenia. No i jednak takie dokarmiane koty SĄ w miarę możliwości kastrowane. Jeżeli u siebie masz nierozsądnych karmicieli, to porozmawiaj z nimi - może się właśnie okaże, że te koty SĄ kastrowane? A jak nie możesz patrzeć, to zawsze możesz ich wspomóc.

        A karmić dziko żyjące koty trzeba - same sobie nie poradzą. Poza tym to wina człowieka, że jest ich tyle.
        • mist3 Re: Kot pod blokiem. 20.12.12, 21:17
          Koty, którymi ktoś opiekuje się z głową, nie mnożą się - ponieważ odpowiedzialny człowiek je sterylizuje i kastruje. To właśnie koty, którymi nikt się nie zajmuje mnożą się bez opamiętania i ciągle umierają, w mniej lub bardziej strasznych okolicznościach...
Pełna wersja