Pies bałagani jak jest sam

26.02.13, 13:39
Witam, proszę o jakieś porady. Mam 6 miesięcznego szczeniaka, który jest bardzo duży, waży obecnie ok 28kg i jest naprawdę wysoki, wszędzie sięga. Nie mozemy w ogóle wyjsc z domu, bo robi taki bałagan, ze strach opowiadać. Mamy rowniez koty, któregos razu ajk wrocilismy myslalam ze ktos sie wlamal do mieszkania, wszedzie ziemia od kwiatkow, liscie, rozbite doniczki, dywan usyfiony, po prostu masakra. Kupilismy wiec bramke i pies nie wchodzi do duzego pokoju ani do malego, bo sa tam drzwi. Do kuchni nie mamy niestety drzwi, a lazienka jest uchylona ze wzgledu na koty. Wiec pies siedzi w nieduzym przedpokoju i ma dostep do kuchni i lazienki. Sciaga wszystko z blatów, wszystko z parapetu, raz zapomnialam zdjac garnka z olejem z kuchenki, to wypil caly olej a potem wszystko zarzygał. Nie wiem ile musialam to sprzatac, najgorsze jest to, ze mam dwuletnie dziecko i jestem do 20 z nim sama, takze jak wracam z dzieckiem ze spaceru nie wiem za co sie łapac, czy rozebrac dziecko, czy sprzatac, co naprawde dlugo zajmuje bo nie dosc ze wszystko jest brudne to jeszcze nasikane, czasem rowniez sa kupy i wszystko rozmazane, zapach tragiczny, nie musze dodawac ze nie jest w ogole sterylnie dla dziecka. Staramy sie przed wyjsciem wszystko sprzatac z blatow, ale zbieranie wszystkiego co ma stałe miejsce na blatach, jest bardzo uciazliwe. A nawet wtedy cos znajdzie do zniszczenia, jakas szczotkę, listwy przypodlogowe, do lazienki wejdzie i pogryzie kosz na bielizne, nie wiem po co skacze na sciany wszedzie sa slady jego lap, ostatnio zapalil nawet swiatlo jak byl sam oO Rzadko zostaje sam bo przewaznie go wszedzie biore ze soba i z dzieckiem, zeby nie musiec sie stresowac co teraz nabalagani badz zniszczy. JEst to jednak spore utrudnienie, bo do kogokolwiek nie pojde, nie mgoe sie skupic tylko na dziecku ale rowneiz na psie, a dziecko teraz ma noge w gipsie i wymaga b.duzo uwagi, na zakupy z psem, zalatwic jakies sprawy w urzedzie czy szkole, z psem i do tego zawsze z dzeickiem, jest mi naprawde ciezko i nie chce go oddawac, ale pojawiaja sie juz ze strony partnera takie sugestie. Zostawiamy psu kosci, zabawki, ale nic to nie daje, na spacerach biega, rzucamy mu patyki, nie wiem juz co robic. kupienie klatki nie wchodzi w gre, bo mieszkanie nie jest duze,a pies docelowo bedzie mial z 50kg jak nie wiecej, bramka do kuchni odpada bo nie ma tam framugi i sie nie utrzyma (sprawdzalam z obecna) poza tym podejrzewam ze zabral by sie wtedy za szafe w przedpokoju. HELP :( dodam, ze nawet jak wyszlismy raz na 5min na korytarz pies rozszarpal juz caly papier toaletowy :(
    • ajaksiowa Re: Pies bałagani jak jest sam 26.02.13, 14:11
      Zgroza ogarnia jak się czyta coś takiego,jak możliwe w 21 wieku nie mieć podstawowej wiedzy o zachowaniu szczeniaka-w dobie internetu????Mam nadzieję że jesteś trollem;)
      • junoa Re: Pies bałagani jak jest sam 26.02.13, 14:31
        przepraszam bardzo,ale o jakiej podstawowej wiedzy mowisz? nie wiem na jakiej podstawie oceniasz moja wiedze na temat psow, wiedza to jedno, a radzenie sobie z sytuacja to drugie. Wiem, ze pies szczegolnie szczeniak, zachowuje sie tak ze wzgledu na rozłąke z wlascicielem,ale swiadomosc tego nie pomaga mi w rozwiazaniu problemu. Zadne rady, które ludzie daja w tej syt mi nie pomogly. Tj wychodzenie najpierw na pare minut potem wydluzanie tego okresu, zabawki, dlugie męczące spacery itd.
        • damakier1 Re: Pies bałagani jak jest sam 26.02.13, 16:52
          Kup w skloepie zoologicznym taka dużą klatkę transportową. Musi być tak duża, żeby zmieścił się w niej materacyk do położenia się, miska z wodą i żeby pies mógł w niej swobodnie wstać i się obrócić. Kiedy jesteś w domu niech ta klatka będzie otwarta i służy psu jako jego miejsce. Wychodząc zamykaj psa w klatce pozostawiając mu jakąś zabawkę. Sa takie specjalne zabawki, w które do środka wkłada się jakiś psi przysmak. Dobieranie sie do takiego schowanego przysmaku zajmie psu sporo czasu. Tylko nie przesadzaj i nie zostawiaj psa w klatce zbyt długo. Ja zaczynałabym od kwadransa. Mam nadzieję, że w miarę, jak pies będzie doroślał, zamykanie przestanie być potrzebne.
        • deszcz.ryb Re: Pies bałagani jak jest sam 27.02.13, 09:25
          No ależ oczywiście, że w ogóle na psach się nie znasz i dziwisz się, że szczeniak [czyli takie psie DZIECKO] zachowuje się, jak się zachowuje. Musisz najpierw przetrwać okres szczenięcy, w tym czasie go nauczyć, jak ma się zachowywać [nie gryźć, nie bałaganić, grzecznie poczekać na spacer] i dopiero wtedy będziesz mogła zbierać owoce tego wychowywania.

          Inna sprawa to to, czy temu podołasz - bo masz też dziecko, którym musisz się zajmować [dlatego nie powinno się decydować na psa przy małym dziecku]. Jeżeli się okaże, że nie dasz rady, to rzeczywiście oddaj psa, ale znajdź mu naprawdę DOBRY i kochający dom.

          Co teraz możesz zrobić oprócz "zwykłego" wychowywania: jak go zostawiasz samego, to chowaj wszystko dookoła, żeby nie miał się czym bawić albo co zjadać i zostawiaj mu zabawkę np. Konga [on jest wypełniony jedzeniem i zapewni pieskowi chwilę rozrywki jak się będzie próbował dostać do jedzenia]. Jak wrócisz do domu, to zabierasz zabawkę i chowasz [żeby się nie znudziła]. Możesz też mu zostawiać taką naprawdę dużą kość do gryzienia.
          • junoa Re: Pies bałagani jak jest sam 27.02.13, 09:37
            Ma taką dużą kośc do gryzienia oraz kong, który opróżnia w oka mgnieniu rzucając zabawką o podłogę. Naprawdę nie chce mi się słuchać rad ludzi, którzy na dzień dobry mnie krytykują i obrażają, nie wiem co tym chcecie zdziałać, podbudowac swoje ego? Jest to mój trzeci pies, wcześniej wychowywałam amstaffa, który pomimo, że jest równiez duzy, nigdy nic nie zdejmował z blatów, nawet na nie nie wchodził, jedynie gryzł co mu tam w zęby wpało, więc ich zachowania się troche różnią. Gdzie ja napisałam, że mnie dziwi jego zachowanie? Nigdzie, jest po prostu bardzo uciążliwe, nie każdy szczeniak jest taki. Jedyne czego chciałam to porady, dziękuję. Pisałam, że staram się chować wszystko jednak chowanie powoduje że łazi po scianach i zjada wszystko na ziemi i przy ziemi... Nie po to się namęczyłam z jego okresiem zasikiwania całego mieszkania, zeby teraz przez taki problem go oddać, jest ciężko, ale to przetrwamy. Dziecko lepiej się chowa ze zwierzętami... Co do klatki, jak wspomniałam, mamy 2 nieduże pokoje i nie mamy miejsca, zeby ta klatka stała na stałe. Jedynie mozemy ja na początku troche ustawiac, zeby sie do niej przyzwyczaic, a potem rozstawiac jak wychodzimy. Znalazłam taka 122x76x84cm wiekszje nie bylo i chyba w koncu na nia sie zdecydujemy. Nie wiem czy po zlozeniu bedzie ja jak schowac :<
            • semi-dolce Re: Pies bałagani jak jest sam 27.02.13, 10:19
              Klatka zdecydowanie. I nauka zostawania w klatce - najłatwiej poprzez coś pysznego do chrupania na czas pobytu w niej. Zacznij zamykać psa kiedy jesteście w domu, niech sobie poleży w klatce, pogryzie smakołyk, niech wie, że nie zamykasz go i nie znikasz od razu.

              Pomysł składania i rozkładania klatki codziennie to wielkie utrudnianie sobie życia. Postaw ją zamiast posłania (przecież gdzieś jest psie posłanie) i niech ona je zastąpi. Może sobie stale być otwarta, a zamykana tylko gdy pies zostaje sam. Ewentualnie pozbądź się np. fotela na rzecz klatki, warto, bo niewykluczone, że bez klatki pies sam pozbawi cię nie tylko fotela ale i reszty mebli tapicerowanych. Bez skrupułów.

              A co do szczeniaka... Moja 6 miesięczna suczka (wagi nie znam, ale też coś koło 30 kg) jeśli zostanie bez klatki roznosi w domu wszystko. I nie, nie zostaje sama - zostaje z dwoma innymi, starymi i nie niszczącymi psami w pomieszczeniu. Była nawet łaskawa w Boże Narodzenie pogryźć doszczętnie moje ślubne buty, ślub brałam 28 grudnia :D Klatka pomogła, chętnie w niej zostaje, zawsze dostaje coś pysznego, a dom nie wygląda jak pobojowisko. Kiedyś wyrośnie, duże rasy dojrzewają późno, więc jeszcze ma duuuuuużo czasu na nabranie mądrości :) Oddanie jej nie przyszło mi do głowy, dziecko, każde dziecko i ludzkie i psie, trzeba wychować i dać mu czas dorosnąć, a nie oddawać bo psoci.
              • junoa Re: Pies bałagani jak jest sam 27.02.13, 13:05
                Żebym miala fotel, to bym go zlikwidowała, ja nawet na krzesla nie mam miejsca xD Nasz pokoj ma chyba 5/3 metry, jedna sciana to szafa 3m, na scianie obok jest lozko i stół 80cm i koniec sciany, obok sciana z oknami, i zostala jedna na ktorej sa drzwi i drzwi od balkonu a pomiedzy drzwiami stoja biurka z pc i drapak dla kota, zostaje jakies 80cm wolnego miejsca gdzie lezy psie poslanie, nie zmiesci sie tu po prostu klatka 120cm, a watpie zeby mu w 80tce bylo wygodnie, a pokoj dziecka jest jeszcze mniejszy i jest tam jeszce metrowa klatka swinek morskich i tez nie ma szans. Nie wspomne o tym ze CALA nasza rodzina przychodzi i wiecznie nas objezdza ze po co nam te zwierzeta, ze to tylko wydatek, ze to tamto, wiecznie musimy tego sluchac, wiec jak jeszcze postawie taka ogromna klatke to podejrzewam ze moja matka jak przyjdzie nas odwiedzic padnie na zawal. Fakt ze kiedys mialam podobnej wielkosci klatke dla tchorzofretki w jeszcze mniejszym pokoju, ale wtedy nie mialam dziecka... Wiec nie wiem jak to zalatwimy, bedziemy chyba muisieli sie meczyc i ja skladac, w praniu wyjdzie. Za miesiac mam nadzieje z wyplaty uda sie ta klatke kupic. Zastanawiam sie tylko co z piciem, podejrzewam ze miske bedzie wiecznie wywalal...
                • default Re: Pies bałagani jak jest sam 27.02.13, 13:36
                  junoa napisał(a):

                  >Nie wspomne o tym ze CALA nasza rodzina przychodzi i
                  > wiecznie nas objezdza ze po co nam te zwierzeta

                  Przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać - Twoja rodzina ma rację - po co Wam tyle zwierząt (koty, świnki, wielki pies) w za małym mieszkaniu i z dzieckiem do tego ? Aż się prosi powiedzieć :"cierp ciało jakżeś chciało" :)
                  Nie to że Cię potępiam, ja to rozumiem poniekąd, bo sama mam odchylenie na punkcie zwierząt, ale po prostu miałaś niefart trafić na wyjątkowo upierdliwy egzemplarz i z tego co piszesz wynika, że niewiele da się zrobić - trzeba po prostu zacisnąć zęby i przeczekać burzliwy okres dorastania szczeniaka. Potem będzie lepiej.
                  Ja co prawda nie mam dzieci, ale też byłam bliska obłędu, gdy do naszego stada składającego się z 4 kotów i 5 psów mąż dokooptował jeszcze półroczną sunię o podobnych skłonnościach jak Twój łobuz. Z nami w domu - grzeczna, spokojna, jak nas nie było - demon zniszczenia. Mimo stosowania wszelkich znanych metod (zabawki, chowanie rzeczy, ograniczanie przestrzeni) strach było wracać do domu, bo ZAWSZE coś było zniszczone/przewrócone/ porozwalane. Latem, kiedy psy miały do dyspozycji także ogród - zniszczenia były i tam: poryte trawniki, powyrywane kwiaty, połamane krzaczki itp.
                  Klatki nie brałam pod uwagę, bo jakoś nijako by mi było zamykać w niej JEDNEGO psa, podczas gdy pozostałe pięć jest "na swobodzie". No więc wzięliśmy na przeczekanie i faktycznie - psica stopniowa porzucała te nawyki, teraz ma półtora roku i już nie rozrabia, najwyżej sporadycznie zdarzy się jej nadgryźć jakiś pozostawiony na wierzchu but czy pozrzucać poduszki z kanapy.
                  Tak więc i Tobie życzę cierpliwości i oby psiak jak najszybciej wydoroślał !
                  • junoa Re: Pies bałagani jak jest sam 27.02.13, 15:26
                    Wiem, czasami sama się zastanawialam po co je wziełam i żałowałam, że nie zrobilam tego pozniej, jak dziecko będzie większe. Po prostu od małego wychowywalam się ze zwierzętami i zawsze bylo ich pelno, w koncu mama powiedziala basta i potem przez wiele lat słuchałam "jak bedziesz mieszkała u siebie,bedziesz miala tyle zwierzat, ile bedziesz chciala". W koncu wyprowadzilam sie do tesciowej z dzieckiem i narzeczonym, bo z rodzicami moimi sie nie miescilismy ale tam nie bylo mowy zeby byl pies, czy kot (tzn kot byl,ale taki ze lepiej go nie dotykac) wiec skonczylo sie na niewinnych swinkach. No i niedawno wyprowadzilismy sie na swoje a ja przekonana ze wiem jak to jest bo mialam TYLE ZWIERZAT poradze sobie doskonale i przygarnelismy szczeniaka i kociaka jednego dnia. Co sie dzialo, kot skakal po firankach, pies zasikal nam nowy dywan (dopiero co sie wprowadzilismy wtedy) wszedzie sikal wszeeedzieee i caały czas, byl potwornie zarobaczony wiec dlugo czekalismy z pierwszym szcepieniem, potem pomiedzy nastepnymi tez odrobaczanie, no ciezko bylo strasznie, jeszcze kot zachwycony swinkami, pies kotem, kot nie bardzo psem. Bylo "wesolo" inaczej,ale dalismy rade jakos. Potem doszla jeszcze kotka w potrzebie i tak zostalo... A pies caly czas rosnie, przestal sikac, zaczal lobuzowac. Niesetty w swojej ogromnej potrzebie posiadania zwierzat nie wzielam w kalkulacje tego, ze nigdy nie musialam sie nimi zajmowac sama (tzn klatkowymi owszem, chomiki, myszki, szczurki, króliki itd) ale z psem wychodzili rowniez rodzice. DO tego nigdy przeciez nie mialam dziecka i tak oto napotkałam schody problemów. Mam nadzieje, ze z tego wyrosnie,ale zanim to sie stanie i tak klatka bedzie koniecznoscia, bo nerwowo nie wyrobie i nie jestem w stanie po prostu zostawic dzeicka i sprzatac godzine, bo dziecko też jest nadpobudliwe. Złamał noge skaczac z lozka i teraz w gipsie tez chcial znowu skoczyc, chociaz lekarz zabronil chodzic to on wciaz wstaje i uzeram sie z nim strasznie,zeby przynajmniej raczkował, a nie obciazal tej nogi :( Mam nadzieje, ze za jakis czas uda sie kupic wieksze mieszkanie,ech.
                  • maurycy1010 Re: Pies bałagani jak jest sam 15.05.14, 09:38
                    Jak zachowuja się w domu rasy amstaff szczeniaki właśnie, bo mam zamiar kupić takiego psa.
                • semi-dolce Re: Pies bałagani jak jest sam 27.02.13, 13:42
                  A jaki to pies? Bo 120 jest ok dla suki doga niemieckiego. Moja 6 miesięczna dożyca ma aktualnie 100 (bo akurat miałam) i jest ok, mieści się bez problemu i jeszcze na trochę jej starczy (pomijam to, że kiedy klatka jest otwarta to dorosła i otyła dożyca do niej wchodzi bardzo chętnie i śpi, choć jej ciasno, oczywiście jesli wygra wyścig do klatki z dorosłym samcem argentynem, który się w niej mieści całkiem ok, bo u mnie to kolejka z 3 psów do tej jednej klatki się ustawia). Na picie są miski zawieszane na klatce, np. na drzwiach - sa albo plastikowe prostokątne albo takie wieszaki na zwykłe okrągłe metalowe miski. Przy czym jeśli pies nie zostaje w klatce na 8 godzin codziennie, ale jednorazowo na 3-4 to nie musi mieć miski z wodą poza okresem upałów. Jeśli jednak musisz składać to możesz przetestować klatkę z tkaniny, ale rzecz jasna są one dużo mniej odporne na psa chcącego się wydostać (większość odpowiednio nauczonych klatkowania psów nie chce). Ja używam materiałowej klatki w hotelach i na wystawach, 120 cm dla naprawdę dużej dożycy i chyba jej w tej klatce dobrze, bo sama chętnie do niej wchodzi i spi. Pamiętaj, że pies w klatce nie ma być jak świnka morska - to nie jest jego miejsce do życia a do spania, ma móc się obrócić, wyprostować i wygodnie położyć. I tyle. Zobacz tez jakiej wysokości masz biurka lub stół, bo może klatkę da się umieścić pod którymś z nich.
                  • junoa Re: Pies bałagani jak jest sam 27.02.13, 15:37
                    pies to kundel, jego matka wazyla 50kg a ten byl najwiekszy ze szczeniakow. Na stronie producenta tej klatki, ktorej wymiary podalam, bylo ze ta najwieksza jest do 50kg dlatego tak pomyslalam ze bedzie dobra dla naszego. Jezeli pies bedzie dalej niszczyl a ja pojde do pracy od wrzesnia to bedzie musial na ten czas zostawac w klatce, a tak to sporadycznie, na spacery z dzieckiem zawsze i tak go zabieram, do sklepu tez, chce zeby jak najwiecej sie wylatał. wrzucam zdjecie pieska img607.imageshack.us/img607/8306/20130216134549.jpg
                    • semi-dolce Re: Pies bałagani jak jest sam 27.02.13, 16:10
                      Do września jeszcze kupa czasu, spokojnie. A pies widzę że kolorystycznie dopasowany do kocicy :)
                      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Pies bałagani jak jest sam 28.02.13, 02:18
                        pies ewidetnie ma za malo ruchu i zajecia. 100%. to po pierwsze.

                        tak tak na to najlepsza klatka...

                        Minnie
                    • wrexham Re: Pies bałagani jak jest sam 28.02.13, 10:26
                      nie chcę cię martwić, bo i tak masz sporo kłopotów na głowie, ale wyciągnęłam kiedyś ze schroniska bardzo grzecznego owczarka; znaleźliśmy mu dom i zawieźliśmy do niego; też trochę rozrabiał pod nieobecność opiekunów więc załatwiliśmy klatkę; zniszczył ją w kilka dni; wyszarpał pręty zębami i pozaginał ścianki; nie wiem jak mu się to udało; dlatego sądzę, że pomysł z "klatką materiałową" możesz wstępnie odrzucić ;)
                      dobrze będzie jeśli stalowa wytrzyma...
                      zdecydowanie nie masz niestety warunków na trzymanie takiego egzemplarza, jaki ci się trafił; jestem raczej przekonana, że naprawdę duża dawka ruchu by tu pomogła, ale przecież nie zostawisz syna w domu i nie pojedziesz z psem na rower czy rolki na 2-3 godziny...
                      widać to taki potwór, że trzeba go naprawdę porządnie zmęczyć, a nawet godzinne dreptanie przy wózku z dzieckiem nie jest w stanie zaspokoić jego potrzeby ruchu;
                      • junoa Re: Pies bałagani jak jest sam 28.02.13, 12:05
                        No to mnie zmartwilas. Materiałowa nie wchodzi w grę, bo domyslam sie jakby się nie zajał. Mam nadzieje, ze ta metalowa wytrzyma. Pies najpierw wychodzi z narzeczonym na dwor ok 6 rano ale na krotko 5-10min zeby sie zalatwil i do domu, bo narzeczony do pracy musi leciec, potem ja z nim wychodze i z dzieckiem ok 10 i lazimy roznie, czasem godzine czasem dwie i 70% czasu powiedzmy jest spuszczony i biega, jak jest duzo luzdi, dzieci, psy czy blisko ulica to go trzymam na smyczy, potem znowu wychodzimy ok 16-17 powiedzmy na 20min, i wieczorem ok 21 narzeczony z nim wychodzi jeszcze na 30-40min i go wymecza rzucajac mu patyki. Byc moze dla takiego psa to za mala dawka ruchu, jak przyjdzie lato bedizemy jezdzic rano na działke na cały dzien takze tam sie wylata porządnie. Jak jestesmy w domu to jest aniolek, bawi sie zabawkami, gryzie kosc, sam sobei sznurek podrzuca, z kotami sie gania... WIem, ze mamy male mieszkanie, ale mysle ze za dwa lata max kupimy większe. Oczywiscie moglam go nie brac, wiedzac, ze bedzie duzy, ale jak pies potrzebowal na juz domu, niewiadomo czy gorzej by nie trafil, dlatego wzielismy go :(
                        • dar61 Pies bałagani, jak jest sam - bez mamy 28.02.13, 14:30
                          Mają {Junoanie} miejsce dla
                          psiej
                          elektrycznej
                          bieżni
                          ?

                          Taki pies - tylko, gdy wokół ogród.
                          Kto za wcześnie psa suce zabiera, sam sobie szkodzi.
                          • damakier1 Re: Pies bałagani, jak jest sam - bez mamy 28.02.13, 15:52
                            To już lepiej, jakbys oddała tego psa komuś, kto ma odpowiednie warunki, czas i chęci niz bys mu miała zapewniać codzienna dawke tortur na takiej bieżni.
                            • junoa Re: Pies bałagani, jak jest sam - bez mamy 28.02.13, 16:26
                              Dziecko też mam oddać, bo u kogoś innego będzie miał lepsze zabawki i dom z ogrodem? :/ nie oddam psa, przywiązał się juz do nas, a my do niego. Kupię mu klatkę póki się nie oduczy niszczenia, dziękuję za rady.

                              > To już lepiej, jakbys oddała tego psa komuś, kto ma odpowiednie warunki, czas i
                              > chęci niz bys mu miała zapewniać codzienna dawke tortur na takiej bieżni.
                              • damakier1 Re: Pies bałagani, jak jest sam - bez mamy 25.03.13, 10:38
                                NIe zrozumiałaś moich intencji. Napisałam: lepiej oddać niż torturować na bieżni.
                                To przecież nie jest namawianie do oddania.
                          • junoa Re: Pies bałagani, jak jest sam - bez mamy 28.02.13, 16:24
                            ale jak go zabieralismy mial 6tyg, to za wczesnie?
                          • junoa Re: Pies bałagani, jak jest sam - bez mamy 28.02.13, 17:06
                            Przepraszam, nie mial 6tyg tylko 10 sprawdzilam w ksiazeczce
                            • komfacela Re: Pies bałagani, jak jest sam - bez mamy 21.03.13, 09:53
                              Wydaje mi się, że klatka nie rozwiąże przyczyny problemu. Może kiedy wychodzisz z domu pies wpada w panikę, że już nigdy nie wrócisz i niszczenie rzeczy wynika ze stresu? Poczytaj trochę o lęku separacyjnym u psa, da się coś z tym zrobić.
                              • junoa Re: Pies bałagani, jak jest sam - bez mamy 21.03.13, 23:36
                                Nie wiem, czy wpada w lęk, wydaje mi się, że on po prostu szaleje bo czuje się bezkarny i może robić co mu się żywnie podoba. Niestety ostatnio wyłamał nam bramkę do pokoju, jak bylismy z dzieckiem u lekarza i zobaczcie co zrobił... img801.imageshack.us/img801/6463/20130316140443.jpg Masakra, a przyszłam do domu sama z synkiem, który miał gorączke i miałam go połozyc spac, nie wiedzialam normlanie co mam zrobic, wszedzie ziemia, rozszarpane kwiatki, łóżko całe w ziemi, piachu, kamieniach z doniczek :( Dzieki Bogu przyszedl narzeczony i posprzątał, gdy ja usypialam dziecko w drugim pokoju, ale co by bylo gdyby byl srodek tygodnia a on w pracy? Załamałam sie, do tego pies często popuszcza, normalnie chodzi i leje, wszedzie sa takie strozki moczu. Generalnie jak chce na dwor, to pokazuje, piszczy skacze na drzwi, kladzie leb na kolanach a nawet szczeka, ale pomimo czesto mu tak cieknie, do tego gupi siersc w koszmarnym tempie, codziennie odkurzamy, caly zbiornik siersci, po godzinie odkurzam, znowu caly zbiornik siersci, zawsze jest ta siersc, dziecko wszedzie chodzi i roznosi ja wiec jest na lozku, biurkach, blacie, talerzach, na upranych rzeczach z pralki, nawet na syropie ostatnio znalazlam! Jestem zalamana :(
                                • semi-dolce Re: Pies bałagani, jak jest sam - bez mamy 22.03.13, 09:00
                                  Na niszczenie rady już dostałaś. "Chodzenie i lanie" nie jest normalne, skoro pies umie sygnalizować potrzeby - zrób badanie moczu, bo może być chory. Pies nie niszczy z poczucia bezkarności a z braku poczucia bezpieczeństwa. A sierść - chyba wiedziałaś czego się spodziewać po posiadaniu futrzaka. Tak, sierść jest wszędzie, zwłaszcza wiosną i jesienią. Taki urok. Pomaga porządne wyczesywanie, codziennie, najlepiej furminatorem.

                                • komfacela Re: Pies bałagani, jak jest sam - bez mamy 22.03.13, 09:25
                                  Niekoniecznie czuje się bezkarny. Może być tak, że w ogóle nie widzi związku przyczynowo- skutkowego między zdemolowaniem domu a skarceniem go po Waszym powrocie.
                                  www.lupus1.com.pl/faq.php?info=16
                                  www.problemyzpsem.pl/art,10,pies-boi-sie-zostawac-sam-w-domu-lek-separacyjny-u-psa-pies-wyje-i-szczeka-po-wyjsciu-wlasciciela.html
                                  Strasznie Ci współczuję, bo to musi być bardzo frustrujące dla Ciebie, ale bardzo mało prawdopodobne jest, że codzienna demolka wynika ze złośliwości psa.

                                  Semi-dolce ma rację, może dodatkowo jest chory?
                                • deszcz.ryb Re: Pies bałagani, jak jest sam - bez mamy 22.03.13, 10:01
                                  Jak pies leje gdzie popadnie, to PEWNIE JEST CHORY! Rusz tyłek i leć do weterynarza.

                                  No i to normalne, że pies=sierść, czego się spodziewałaś? Że pies po sobie poodkurza?

                                  No i przykro mi bardzo, widocznie pies się czuje samotny/znudzony i dlatego się wyżywa na waszych rzeczach, takie zachowanie też jest normalne. Zastosowałaś się do rad? Wyprowadzasz psa na dłuuugie spacery tak, żeby się wymęczył porządnie? Kupiłaś mu zabawkę typu Kong, żeby miał co robić podczas twojej nieobecności? Przykro mi bardzo, teraz masz jakby dwoje dzieci, i tym włochatym TEŻ musisz się zająć, żeby nie czuł się samotny, psa TEŻ trzeba wychowywać. :/
                                  • junoa Re: Pies bałagani, jak jest sam - bez mamy 22.03.13, 11:07
                                    Przepraszam,ale co to za tekst "rusz dupe i idz do weterynarza"? U weterynarza bywam wybitnie często, bo mam do tego jeszcze dwie świnki morskie i dwa przygarnięte koty, które leczę na grzybice i swierzb. BYłam owszem i z psem, weterynarz powiedział, że szczeniakom tak się zdarza. Nie napisałam, ze leje gdzie popadnie, ale np jak ktoś do nas przyjdzie, jest podekscytowany,albo duzo bardzo wypije, bądź zje coś z dużą ilością wody, to mu się tak zdarza. Tj raz na pare dni, no zaleznie od sytuacji, potrafi tydzien nie popuścić. Weterynarz powiedział, żę to jest jakiś problem jak u dzieci, że filtracja kłębkowa źle się odbywa i pies często to co wypije wysiusia w takiej formie jak to wypil i jezeli nie jest to bardzo nasilone, ze się tego nie leczy bo pies z tego wyrośnie. Kongo ma,ma taką kośc gumowa, sznurki i inne pierdoły. Niestety przez ostatni tydzien dziecko chorowalo i nie moglo wychodzic na dwor, wiec wypuszczalam go tylko na siusiu i kupke, i dopiero wieczorem na dluzsze bieganie. To, ze czuje sie bezkarny to moja subiektywna opinia, nie wiem czy tak jest, po prostu widze ze on by mogl szalec non stop, gania sie z kotami itd ale z racji swojej wielkosci i ograniczonego miejsca w mioeszkaniu po prostu nie moze, wiec lezy i oglada jak koty szaleja, albo sie z nimi bawi,ale nie pozytkujac przy tym zbyt duzo energii. Jest to frustrujace, bo kocham tego psa,ale jednoczesnie jest mi naprawde ciezko, nie winie go za to co robi, po prostu sytuacja mnie dobija i ogrom pieniedzy, jaki na to idzie. TO nie jest moj pierwszy pies, u rodzicow zostawilam amstaffa i bylo troche siersci,ale nawet nie da sie tego porownac z tym co jest teraz, mysle wlasnie ze to wynika z posiadania dziecka ktore sie turla biega tarza i wszedzie wchodzi roznoszac ta siersc, oraz z malej ilosci miejsca. Chcemy kupic ta klatke,ale modle sie zeby jej nie rozwalil, bo bramke wyciaga z futryny juz bez problemu :(
                                    • deszcz.ryb Re: Pies bałagani, jak jest sam - bez mamy 22.03.13, 16:04
                                      >BYłam owszem i z psem, weterynar
                                      > z powiedział, że szczeniakom tak się zdarza. Nie napisałam, ze leje gdzie popad
                                      > nie, ale np jak ktoś do nas przyjdzie, jest podekscytowany,albo duzo bardzo wyp
                                      > ije, bądź zje coś z dużą ilością wody, to mu się tak zdarza.

                                      No więc masz wytłumaczenie, więc czemu narzekasz? Po prostu unikaj sytuacji, które będą dla psa stresujące/ekscytujące. Jak przyjdą goście, to powiedz im, żeby nie zwracali uwagi na psa i nie bawili się z nim, dopiero za jakiś czas, jak przywyknie.

                                      >Kongo ma,
                                      > ma taką kośc gumowa, sznurki i inne pierdoły. Niestety przez ostatni tydzien dz
                                      > iecko chorowalo i nie moglo wychodzic na dwor, wiec wypuszczalam go tylko na si
                                      > usiu i kupke, i dopiero wieczorem na dluzsze bieganie.

                                      No to sama możesz mieć do siebie pretensje. NIE do psa. Pies jest zaniedbany, nie ma odpowiedniej ilości ruchu i energia go roznosi. NIE WYSTARCZY go wypuścić do ogrodu, trzeba z nim chodzić na długie spacery! I bawić się z nim! Najłatwiej to siąść i narzekać, bo "to pies jest zły". Nie - to tylko i wyłącznie wasza wina.

                                      >To, ze czuje sie bezkarn
                                      > y to moja subiektywna opinia, nie wiem czy tak jest, po prostu widze ze on by m
                                      > ogl szalec non stop, gania sie z kotami itd ale z racji swojej wielkosci i ogra
                                      > niczonego miejsca w mioeszkaniu po prostu nie moze, wiec lezy i oglada jak koty
                                      > szaleja, albo sie z nimi bawi,ale nie pozytkujac przy tym zbyt duzo energii.

                                      I dlatego ci piszemy, że to głupia opinia. Pies nie wiąże ze sobą tego, że nabroił i że za to dostaje od was lanie. On się kuli i "wygląda na winnego", bo już się nauczył, że jak przyjdziecie, to od was obrywa.

                                      > est to frustrujace, bo kocham tego psa,ale jednoczesnie jest mi naprawde ciezko
                                      > , nie winie go za to co robi, po prostu sytuacja mnie dobija i ogrom pieniedzy,
                                      > jaki na to idzie.

                                      To rusz się i zacznij się psem ZAJMOWAĆ! A NIE trzymaj go w klatce! To pies jest, potrzebuje ruchu i zabawy! A jak nie dajesz rady - bo ewidentnie sobie nie dajesz rady z tym całym zwierzyńcem i jeszcze z dzieckiem - to oddaj psa. Tylko upewnij się, że trafi do ludzi, którzy będą wiedzieli, jak się nim zająć. Ulży i tobie, i psu.
                                      • junoa Re: Pies bałagani, jak jest sam - bez mamy 22.03.13, 16:27
                                        Jasne, że narzekam, bo jest mi ciężko, co w tym złego? A tobie jakby zachorowało dziecko to skupiala bys się tylko na psie? Dziecko zawsze będzie ważniejsze. I naucz się czytać, napisałam, ze nie mam pretensji do psa, tylko, że jest mi ciężko z tą sytuacją, ale wiadomo-pisać i objeżdżać najłatwiej, chociaż pewnie nigdy nie byłaś w takiej sytuacji. Jeżeli pies ma mi zdemolować mieszkanie, to oczywiscie, ze bedzie siedział w klatce, co w tym złego? i tak wiekszosc psiego zycia przespi, to przynajmniej zrobi to na swoim posłaniu. Przez tyle miesięcy został sam chyba ze cztery razy więc łaskawie sie odpie...i nie pisz mi, że się nim nie zajmuje, bo chodzi ze mną WSZĘDZIE. idz trolluj gdzie indziej.
                                        • deszcz.ryb Re: Pies bałagani, jak jest sam - bez mamy 23.03.13, 22:00
                                          > Jasne, że narzekam, bo jest mi ciężko, co w tym złego? A tobie jakby zachorował
                                          > o dziecko to skupiala bys się tylko na psie? Dziecko zawsze będzie ważniejsze.

                                          Owszem, ale nie możesz całkowicie zapominać o psie, bo sama widzisz, jak się to kończy. Już pisałam - teraz masz jakby dwoje dzieci, i tym drugim TEŻ TRZEBA się zająć. Jakbyś rzeczywiście miała dwoje dzieci, to jakby ci jedno zachorowało, to drugie też tak byś zostawiła odłogiem? No bo chyba nie.

                                          > I naucz się czytać, napisałam, ze nie mam pretensji do psa, tylko, że jest mi c
                                          > iężko z tą sytuacją, ale wiadomo-pisać i objeżdżać najłatwiej, chociaż pewnie n
                                          > igdy nie byłaś w takiej sytuacji.

                                          Owszem, nigdy nie byłam w takiej sytuacji, bo ja nie jestem tak głupia, żeby brać sobie na głowę cały zwierzyniec [2 koty, 2 świnki morskie, młody, niewybawiony pies] i jeszcze małe dziecko. Chciałaś - to masz, ale teraz nie narzekaj, że ci ciężko. Tu nie ma innego wyjścia - jak chcesz, żeby było dobrze, to musicie zacisnąć zęby i codziennie odrabiać swoją pańszczyznę.

                                          >Jeżeli pies ma mi zdemolować mieszkanie, to o
                                          > czywiscie, ze bedzie siedział w klatce, co w tym złego? i tak wiekszosc psiego
                                          > zycia przespi, to przynajmniej zrobi to na swoim posłaniu.

                                          To po co ci ten pies w ogóle? A jak ci się wydaje, że pies większą część dnia śpi, to chyba go z chomikiem pomyliłaś. Chomik dużo śpi. Albo może powinnaś mieć leniwca, ten to śpi prawie bez przerwy. :/ Szkoda mi strasznie tego psa, naprawdę go oddaj, jak masz mieć takie podejście. :/

                                          >Przez tyle miesięcy
                                          > został sam chyba ze cztery razy więc łaskawie sie odpie...i nie pisz mi, że się
                                          > nim nie zajmuje, bo chodzi ze mną WSZĘDZIE. idz trolluj gdzie indziej.

                                          Sama napisałaś, że psem się nie zajmujesz właściwie - że przez ostatni tydzień twoje dziecko było chore, więc pies nie chodził na spacery, tylko wypuszczałaś go do ogrodu. A ja ci daję dobre i rozsądne rady - psem trzeba się ZAJĄĆ. Wypuszczanie go na zewnątrz NIE WYSTARCZY On musi być wybiegany i wybawiony, a nie zamknięty w klatce. I nie trolluję, a ty się nie obrażaj za parę słów prawdy.

                                          Rozumiem, że ci ciężko, ale powtórzę - tak się stało na twoje własne życzenie. I nie ma co jojczeć, tylko trzeba się wziąć do roboty. Pies tu jest najmniej winny.
                                          • dar61 Pies bałagani, jak jest sam - bez mamy 23.03.13, 23:29
                                            Pies psem, ale w tym stadle jest, zdaje się, jeszcze co najmniej jedna osoba, jaka powinna - powinna - zająć się tym psim pupilem. Według jego psich potrzeb.
                                          • junoa Re: Pies bałagani, jak jest sam - bez mamy 25.03.13, 08:04
                                            Nie obrażam się, tylko wkurzam, bo jakbym się psem nie zajmowała to by leżał odłogiem i zdychał, a zapewniałam mu wszystko czego potrzebował w miarę moich możliwości, dostawał jeść, załatwiał swoje potrzeby fizjologiczne itd, faktycznie był niewybiegany,ale to była przejściowa sytuacja bo dzieckiem musiałam się zająć, bo był chory. Mój narzeczony niestety pracuje cały Boży dzien i jak wstajemy to go juz nie ma, a jak wraca jest godzina 20sta gdzie czasami wychodzi na dluzszy spacer z psem.
                                            Jakbym miała dwoje dzieci, z czego jedno chore, które nie moze wyjsc na dwór, to drugie też siedziało by w domu, nie byloby głodne i zaniedbane,ale niestety podwórko musialoby sobie odpuscic. Nie umarłoby od tego, musialoby się dostosować.
                                            Faktycznie wziełam sobie za dużo zwierząt, zawsze miałam ich dużo i dawałam radę,ale nigdy przy dziecku i to był mój błąd, do którego się przyznaję. Skąd jednak mogłam wiedzieć, skoro w takiej sytuacji nigdy nie byłam. A koty i psy potrzebowały bardzo domu, więc chciałam im pomóc. Nie wiem czy mają tak źle, może miały by gdzieś lepszy duzy dom z ogrodem w domu bez dzieci, ale w ten sposob moglabym sobie zakladac do woli, a czy nie skonczyly by w schronisku albo worku na smieci tego nie wiem. A tak pies ma okazje wychopwywac sie z dzieckiem i kotami i w cieplym domu w którym się go kocha, więc chyba nie jest tak najgorzej. Rózni ludzie roznie radza sobie z problemami, chyba lepiej ponarzekać i się wygadać, niz udawać, ze nie ma problemu... Wiec jak chcesz, nazywaj mnie głupią,ale próbuje sobie radzić najlepiej jak umiem
                                            • deszcz.ryb Re: Pies bałagani, jak jest sam - bez mamy 25.03.13, 13:20
                                              > Jakbym miała dwoje dzieci, z czego jedno chore, które nie moze wyjsc na dwór,
                                              > to drugie też siedziało by w domu, nie byloby głodne i zaniedbane,ale niestety
                                              > podwórko musialoby sobie odpuscic. Nie umarłoby od tego, musialoby się dostosow
                                              > ać.

                                              Tylko widzisz, takiemu większemu dziecku mogłabyś przetłumaczyć, że przez tydzień nici ze spacerów, musi się dostosować. Psu nie wytłumaczysz, dostosować musisz się ty. :(

                                              > Faktycznie wziełam sobie za dużo zwierząt, zawsze miałam ich dużo i dawałam rad
                                              > ę,ale nigdy przy dziecku i to był mój błąd, do którego się przyznaję. Skąd jedn
                                              > ak mogłam wiedzieć, skoro w takiej sytuacji nigdy nie byłam. A koty i psy potrz
                                              > ebowały bardzo domu, więc chciałam im pomóc. Nie wiem czy mają tak źle, może mi
                                              > ały by gdzieś lepszy duzy dom z ogrodem w domu bez dzieci, ale w ten sposob mog
                                              > labym sobie zakladac do woli, a czy nie skonczyly by w schronisku albo worku na
                                              > smieci tego nie wiem.

                                              Na pewno nie mają źle. Twoim problemem jest to, że masz za dużo pracy i przy dziecku, i przy zwierzakach. Jak nie dasz rady, to trudno, trzeba będzie z czegoś zrezygnować. W każdym razie trzymam kciuki, żeby jak najszybciej było lepiej. Pies urośnie i może spoważnieje, dziecko urośnie i stanie się bardziej samoobsługowe i będzie lżej. ;)
          • malakora6 Re: Pies bałagani jak jest sam 20.06.14, 11:38
            Ale nie oczekuj od szczenięcia za dużo posłuszeństwa, wraz z wiekiem i za pomocą SZKOLENIA to minie.
    • malakora6 Re: Pies bałagani jak jest sam 20.06.14, 11:35
      Jej, rzeczywiście masakra! Mój labrador (teraz ma 8 lat) to niszczył cały dom, ogród a na 3 spacery półtorej godzinne to chodziła i chodzi (to suka). Mamy jeszcze sukę hawańczyka , ona nie broi. Myślałam że Gaja (labrador) to najbardziej bałaganiarski pies świata, ale gdy przeczytałam Twoj opis to porównywać do mojego psa to 1000 razy większy kłopot! Zacznijmy od tego: Czy Twój pies jest samcem? Jeśli tak, to MOŻE sterylizacja pomoże (jak dorośnie, Kora - mój ten hawańczyk - ma rok i jeszcze jej nie sterylizowaliśmy). Twój pies musi podrosnąć do sterylizacji (chyba że jest suką i chcesz mieć szczenięta, ale myślę, że jeden taki pies to dla Ciebie i tak za duże utrapienie). Lecz niestety, niektórym samcom sterylizacja nie pomaga. Jak więc bardziej Ci pomóc? Sama nie wiem :(
    • bambooooocha Re: Pies bałagani jak jest sam 25.06.14, 23:43
      O masakra! Trochę czasu minęło, mogłabyś napisać, czy pies wyrósł z tych destrukcyjnych skłonności? Pytam, bo mamy 10-miesięczną suczkę, która niestety pod naszą nieobecność też sieje spustoszenie. Niby jest niewielka, ale bardzo skoczna, wskoczenie na stół to dla niej nie problem, nawet jeżeli wszystkie krzesła są wyniesione. Z autopsji znam aranżowanie całego mieszkania na wyjście i w ogóle unikanie wyjść, bo to ogromny stres. Wybiegana jest, chociaż niestety głównie po południu i wieczorem (łącznie ze 3 godziny), poranny spacer do tej pory był dość krótki, chociaż zamierzam zastosować się do rad psich trenerów i wymęczyć ją jednak rano też. A, dziecko też mam i rodzina też nam non stop swoje trzy grosze wtrynia, chociaż nikt ich o to nie pyta ;) i rozumiem, że mimo szczerych chęci nie zawsze udaje się przemyśleć swoje postępowanie przed podjęciem niektórych decyzji, ludzie popełniają błędy, nawet głupie... ważne żeby się później jakoś z tego odpowiedzialnie wywiązać, a z tego co widzę, Ty to robisz i ja też się staram ;) fakt faktem, że gdybym drugi raz mogła podjąć tą decyzję, to psa by nie było - ale jest i przyjaźni się z naszą córką, więc zostać z nami zostanie, po prostu zbieramy plony braku pomyślunku ;) zapraszam przy okazji na www.myzoo.pl - tworzy się fajny portal, będzie możliwość umówienia się na wspólne spacery, może też jakaś opcja opieki nad psem pod nieobecność właścicieli się pojawi...
      • prives12 Re: Pies bałagani jak jest sam 25.07.14, 10:45
        mam nadzieję, że jak ktoś przeczyta te wpisy to się grubo zastanowi, czy brać psa czy nie. Bo to jednak BAAAARDZO odpowiedzialna decyzja na KILKANAŚCIE LAT! To żywe stworzenie, którego nie da się wyłączyć pilotem.
        • albert.flasz1 Re: Pies bałagani jak jest sam 27.07.14, 11:18
          prives12 napisała:

          > mam nadzieję, że jak ktoś przeczyta te wpisy to się grubo zastanowi, czy brać p
          > sa czy nie. Bo to jednak BAAAARDZO odpowiedzialna decyzja na KILKANAŚCIE LAT! T
          > o żywe stworzenie, którego nie da się wyłączyć pilotem.

          "Wołanie na puszczy"! Za dużo ludzi dobrze sobie żyje ze "zwierzęcych" byznesików, nikomu nie zależy na tym, by ludzi edukować, zmieniać ich mentalność, uczyć odpowiedzialności... :-(((
Pełna wersja