Dodaj do ulubionych

ruja u wysterylizowanej kotki

17.06.05, 11:02
to powazny problem. sterylizacja miala miejsce ponad dwa lata temu. od czasu
do czasu - czasem dwa czasem wiecej razy w roku kotka ma objawy rui -
"śpiewa" jak kotka w rui, gnie się itp itd - jak normalna kotka w rui. jest
to kotka "wychodząca" na samodzielne długie (całodzienne) spacery. kiedy ma
te objawy - ściągają zewsząd kocury, koncerty pod oknem - co wieczór (moja
kotka na noc wraca do domu) natomiast za dnia - jeśłiw pobliżu jest kocur -
jest kryta.
jest bardzo agresywna, znaczy mieszkanie moczem jak kocur.
czy jej zachowanie jest jakos wytlumaczalne? czy mozna na to cos poradzic? w
koncu jest sterylizowana - dlaczego se tak zachowuje jakby nie była? co
robić? prosze o pomoc...
Obserwuj wątek
    • titu_titu Re: ruja u wysterylizowanej kotki 17.06.05, 11:10
      a czy podczas sterylizacji na pewno usunięto jej jajniki ?
      • ali32 Re: ruja u wysterylizowanej kotki 17.06.05, 12:39
        no coz, przy zabiegu mnie na pewno nie było... skąd mam wiedziec - to raczej
        kwestia zaufania weterynarzowi a temu ufam. zreszta bylam u niego z tym
        problemem i stwierdzi ze jeszcze takiej kotki nie widzial. ale ja z taka musze
        zyc...
        ze raczej na pewno są wycięte wniskuje z faktu iz mimo krycia jej przez kocury
        w czasie tej urojonej ruji nie przyszła mi kotna do domu. żadnych dzieci...
        więc raczej wycięte. poza tym podobno kotka niezapłodniona w ostatniej rui
        bedie ja powtarzala co 21 dni. u mojej przerwa pomiedzy kolejnymi "rujami" to
        dwa-trzy miesiace. czasem pol roku (raz tylko). wiec to nie jest normalna
        ruja ....
        • titu_titu Re: ruja u wysterylizowanej kotki 17.06.05, 15:38
          ali32, jajniki to nie to samo co macica ! Podczas zabiegu sterylizacji u kotki
          usuwać się powinno macicę ORAZ jajniki. Twojej być może usunięto całą macicę a
          pozostawiono jajniki (bądź ich fragmenty). Wtedy nadal są produkowane estrogeny
          i kotka ma rujkę (ale niemałą rolę mogą także tu odgrywać nadnercza). Jeśli
          Twój wet nie wie o istnieniu tego mechanizmu, to z następnymi problemami swoich
          zwierząt idź już do innego lekarza. A wracając do tematu : rujka będzie bo
          wywołują ją estrogeny, ale Twoja kotka nigdy nie zajdzie w ciążę bo ma usuniętą
          macicę.
          • ali32 Re: ruja u wysterylizowanej kotki 20.06.05, 15:41
            vet twierdzi,ze cos tam (nie pamietam) zrobil z jajnikami. (podwiazanie?)to
            mialo kotke na stale wykluczyc z rujek.
            cos mi sie zdaje ze zmienie veta. a to byl najlepszy w okolicy... co, nikt nie
            jest bezbledny...
            • alpengold Re: ruja u wysterylizowanej kotki 20.06.05, 17:16
              Proponuję zajrzeć na tę stronę.
              www.vetserwis.pl/sterylizacja_kot.html
              Ruja po sterylizacji może występowac na skutek produkowania hormonów przez
              komórki takie jak jajnikowe, które znajduja się gdzies w jamie brzusznej. Nie
              jest to błąd chirurga.
              Oczywiście może być tak, ze lekarz źle przeprowadził zabieg, ale jak wynika z
              podanej przeze mnie strony nie zawsze.
    • anna.jozwik Re: ruja u wysterylizowanej kotki 20.06.05, 18:21
      Ponieważ 9 czerwca pisałam odpowiedź na identyczny post pozwolę sobie częsć z
      niego skopiować.
      Jednym z powodów dla których kociczka może mieć rujkę po sterylizacji jest np.
      pozostawienie kawałka jajnika w jamie brzusznej przez młodego niedoświadczonego
      lekarza. Może się to zdarzyć np. wtedy gdy kotka jest młodziutka,malutka, a jej
      rogi macicy są makroskopowo nieodróżnialne od np. jelit.
      Możliwe są również inne tego stanu przyczyny: obiektywnie biorąc rujka jest
      wywołana wysokim
      poziomem estrogenów w organizmie; skąd one sie mogą wziąć jak nie ma jajników?
      Ano mogą sie wziac np. z nadnerczy, ponieważ te gruczoły dokrewne także
      odpowiedzialne sa za produkcję hormonów płciowych; tak więc jesłi nadnercza
      przejeły funkcję jajników i produkują estrogenów trochę za dużo, objawy rujki
      mogą wystąpić; istneiej takze teoria tzw. odprysków jajnikowych; w wielkim
      skrócie polega ona na tym, że komórki tkanki mezodermalnej płodu z których
      powstać ma jajnik, wędrują sobie pw życiu płodowym po krezce; potem skupiają
      sie w jamie brzusznej w posatci jajnika; ale kilka takich zabłąkanych komórek
      może na tej krezce
      utknąć i tam pozosatć; w takich wypadkach usuniecie jajników nie pomaga i rujka
      wystepuje nadal do końca żcyia kotki. Czego Wam oczywiscie nie życze.
      Warto byloby sprawdzic poziom estrogenów u kici, ale są z tym pewne problemy
      techniczno-praktyczne; tutaj uprzywilejowane są osoby z Poznania; jesli jesteś
      z Poznania to no problem; można robić diagnostykę, ale jesli nie :(
    • guga13 Re: ruja u wysterylizowanej kotki 20.06.05, 22:34
      Czy nikt nie zwrócił uwagi na ten fragment wypowiedźi ali,w którym pisze że wet
      wspomniał o pdwiązaniu jajników? Przecież to jasne, kotka ma jajniki, na
      dodatek żle podwiązane i stąd ruje.Co zrobić w tym wypadku, tego nie wiem nie
      jestem weterynarzem, ale radziłabym udać się na konsultacje , nawet bez kota,
      do innego, tym razem dobrego lekarza, a tego unikać jak ognia.
      • anna.jozwik Re: ruja u wysterylizowanej kotki 21.06.05, 15:25
        Do gugi13: dobrze, ze nie jesteś weterynarzem, skoro dla Ciebie wszystko jest
        jasne :) Lekarz, dla którego wszystko jest jasne i nie ma żadnych watpliwosci
        NIE JEST dobrym lekarzem. Prosze o tym pamietać. Biologia to nie matematyka, w
        której 2+2=4. W biologii 2+2 czasami równa się 2, czsami 4, czasami 20, a
        czasami 200. I tylko jedno jest pewne: że nic nie jest pewne.
        To tyle a propos filozofowania i "jasnosci intenetowych diagnoz".
        Wracamy do rzeczonej kotki. W chirurgii weterynaryjnej NIE WYKONUJE SIĘ (w
        przeciwieństwie do operacji u ludzi) zabiegu podwiązania jajników. Jeśłi chodzi
        o chirurgiczną antykoncepcję kotek wykonuje się dwa zabiegi:
        1)ovariectomię polegającą na usunieciu samych JAJNIKÓW i pozosatwieniu macicy
        wraz z pochwą; macica po pewnym czasie ulega samoistnej inwolucji
        2)ovariohisterectomię polegającą na usunieciu jajników razem z macicą i
        pozostawieniu podwiazanego kikuta pochwy.
        W obydwu przypadkach jajniki są usuwane w całosci. Tak więc nie jest możliwe,
        aby mimo operacji jajniki pozosatły w jamie brzusznej.
        Zmienianie lekarza też nie wydaje mi sie rozsądnym posunięciem. Najlepiej
        zapytać o zdanie właśnie tego, który operację przeprowadzał i jego zapytać co
        sądzi o tej sprawie.
        • jul-kot Re: ruja u wysterylizowanej kotki 22.06.05, 13:08
          Witam!
          Właściwie mój komentarz nie jest już potrzebny, bo lekarz o którym mowa sam
          zajął wystarczająco jasne stanowisko. Nie powiedział mianowicie, że wykonał
          zabieg jedną ze standardowych metod opisaną przez Panią Doktor. Mówił coś
          niejasnego o kombinacjach z jajnikami. Powiedział też już co sądzi, a
          mianowicie nic. Widać przeprowadza na kotkach sobie tylko wiadome eksperymenty,
          nie informując o tym właścicieli. Może jednak podwiązał, chociaż się tego nie
          robi? Ja nie mam żadnej pewności, co zrobił, a on jak widać sam tego nie powie,
          bo miał już okazję. Nie ma sensu otwierać ponownie kotki i sprawdzać, co
          naknocił, chyba żeby jednak niezależnie od eksperymentów pozostawił macicę i
          kotka dostanie ropomacicza w przyszłości. Wtedy być może sprawa się wyjaśni i
          WSZYSTKO będzie jasne. A na razie przychylam się do zdania Gugi, ja również
          głosuję za zmianą lekarza. A może małe USG, jeśli ktoś jest dociekliwy?
          Pozdrawiam, Juliusz.
          • anna.jozwik do jul-kota -ostrzeżenie! 22.06.05, 17:53
            jul-kot napisał:

            > Właściwie mój komentarz nie jest już potrzebny,

            Powiem szczerze, że ŻADEN Twój komentarz na tym forum nie jest potrzebny.

            bo lekarz o którym mowa sam
            > zajął wystarczająco jasne stanowisko. Nie powiedział mianowicie, że wykonał
            > zabieg jedną ze standardowych metod opisaną przez Panią Doktor. Mówił coś
            > niejasnego o kombinacjach z jajnikami. Powiedział też już co sądzi, a
            > mianowicie nic. Widać przeprowadza na kotkach sobie tylko wiadome
            eksperymenty,

            Skad wiesz te wszystkie rewelacje? rozmawiałes z nim? Robiłeś z nim wywiad?
            Zwierzał Ci sie?
            Nie!!!!
            To są tylko Twoje czcze domysły na podstawie zasłyszanych plotek. I te domysły
            w Twoim mniemaniu dają Ci podstawę aby obrzucac lekarza błotem.

            Ponieważ to juz nie pierwszy raz szkalujesz lek. weterynarii na tym forum,
            napisałam w Twojej sprawie do administratora. Zostały poczynione pewne
            kroki.... nie powiem nic więcej, bo obowiązuje mnie tajemnica prywatnej
            korespondencji.

            Powiem tylko jedno: JESLI NADAL BĘDZIESZ NA TYM FORUM SZKALOWAŁ INNYCH LEK.
            WETERYNARII OPIERAJAC SIE JEDYNIE NA POGŁOSKACH I INFORMACJACH Z DRUGIEJ RĘKI,
            NIE BĘDZIESZ TU WIĘCEJ MÓGŁ PISAĆ.

            Pamiętaj o tym zanim napiszesz kolejny tego typu "komentarz".

            z poważaniem
            AJ



            • jul-kot Re: do jul-kota -ostrzeżenie! 24.06.05, 16:29
              Witam Panią Doktor!
              Forum jest dla wszystkich a regulamin forum jest jasny. Ja nikogo nie obrażam i
              nie szkaluję. Nikogo nie obrzucam błotem. Do komentowania błędów lekarskich
              opisywanych na tym i nie tylko na tym forum każdy ma prawo bo między innymi do
              tego to forum służy. Chowanie głowy w piasek i pisanie, że wszystko jest w
              porządku a każdy lekarz z całą pewnością jest nieomylny i kompetentny w świetle
              opisywanych przez zainteresowanych konkretnych przypadków ( a nie plotek )
              zakrawa na ironię.
              Czy to, że moim zdaniem należy w pewnych sytuacjach zasięgnąć porady u innego
              lekarza obraża, szkaluje lub obrzuca błotem tego dotychczasowego?

              Już kiedyś napisałem, że FORUM to nie jest kącik porad "eksperta" bez prawa
              głosu innych osób. Nie jest to też forum wyłącznie DLA EKSPERTÓW. Moje
              komentarze nie są bardziej radykalne niż innych występujących tutaj osób,
              raczej chyba mniej. O tym czy są one tutaj potrzebne decydują też inni
              uczestnicy forum, nie tylko obrażony w ramach źle pojętej solidarności
              zawodowej "ekspert".

              Nie wiem, jakie "kroki" poczyniła Pani Doktor, aby wyeliminować niewygodnego
              dyskutanta, który za dużo wie i za dużo gada. Nie używam nigdy słów powszechnie
              uznawanych za obraźliwe. Nikogo nie szkaluję, nie podaję nazwisk partaczy, co
              zdarza się często na innych forach, osoby ewidentnie pokrzywdzone często nie
              przebierają w słowach. Moje komentarze dotyczą wypowiedzi innych osób na temat
              ich konkretnych przypadków, lub tych z mojego doświadczenia, których
              prawdziwość mogę w każdej chwili udowodnić. Nie są to plotki, chyba że każdą
              wypowiedź NIEEKSPERTA na tym forum nazwie się plotkami.

              Na pewno łatwiej jest usunąć niewygodną osobę, niż z nią dyskutować. Wystarczy
              zablokować nicka, i już. A może wogóle zamknąć to forum jako plotkarskie? Po co
              nazywać go dyskusyjnym, jak inne, niech to będzie kącik porad!

              Wtedy nie będzie kłopotów i ze mną, i z innymi. Nie wiem, co wymyślił admin,
              ale mam nadzieję, że zanim zamknie to forum, trochę się zastanowi. Czy forum
              jest dla ludzi, czy dla eksperta?
              Jeśli "kroki", które poczyni, ograniczą się do zablokowania mnie, będzie to
              wbrew groźbom Pani Doktor zupełnie nieskuteczne. Mogę przecież pisać pod inną
              nazwą, założyć tyle kont w Gazecie, ile będzie mi potrzebne. Zablokuje Pani
              wszystkich niewygodnych? A może wszystkich nowo otwierających konta, dające
              prawo do logowania i zabierania głosu na forach?

              Ja już przez to przechodziłem, bo zabieram tu głos od ponad trzech lat. Moje
              komentarze są potrzebne, co nie znaczy, że wygodne. Nie były wygodne i przed
              zatrudnieniem tutaj Pani, ale administrator uznał, że nie naruszam regulaminu
              forum i nie na podstaw do pozbawiania mnie głosu.

              Pani stwierdzenie jest nieprawdziwe, a groźba nierealna, bo oparta na tym
              stwierdzeniu:

              > Powiem tylko jedno: JESLI NADAL BĘDZIESZ NA TYM FORUM SZKALOWAŁ INNYCH LEK.
              > WETERYNARII OPIERAJAC SIE JEDYNIE NA POGŁOSKACH I INFORMACJACH Z DRUGIEJ
              RĘKI,
              > NIE BĘDZIESZ TU WIĘCEJ MÓGŁ PISAĆ.

              Nie szkalowałem, nie szkaluję i nie będę, a większość moich informacji nie jest
              z drugiej ręki ...

              Z poważaniem, Juliusz.
              • anna.jozwik Re: do jul-kota -ostrzeżenie! 24.06.05, 17:14
                Na początek powiem że sam ten fakt że zamiast zająć się odpowiadaniem na posty
                forumowiczów z prawdziwymi problemami jestem zmuszona do uprawiania
                demagogicznej pyskówki z Tobą wywołuje u mnie zniechęcenie i rozdrażnienie.
                Jednak obiecuję sobie poprawę i na przyszłosc postaram sie skorzystać z
                funkcji "ignoruj". Mój poprzedni post nie wziął się znikąd, miałam
                wątpliwą "przyjemnosć" poczytać Twa radosna twórczość na forum, z której
                doprawdy oprócz rzucania błotem nic nie wynika.
                Zeby nie być gołosłowną i żeby nie postepować tak jak Ty i nie szkalowac Ciebie
                bez powodów zadałam sobie trud znalezienia dowodów "kreciej roboty" tutaj w
                Twoim wykonaniu.
                Prosze bardzo. Choć to tylko czubek góry lodowej:

                -szkalowanie lekarzy weterynarii, zarzucanie im niekompetencji na podstawie
                niesprawdzonych informacji, zarzucanie celowego działania na szkodę zwierzęcia
                (to wbrew pozorom badzo poważne oskarżenia):
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=25327545&a=25528324
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=25016699&a=25030672

                -zarzucanie niekompetencji lekarzom plus zachęcanie do stosowania na własna
                rękę leczenia światłem podczerwonym (moze spowodowac oparzenia skóry) plus
                zachęta do leczenia lekami na własną rękę:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=22336979&a=22410591

                -zachęcanie do samodzielnego stosowania toxycznych leków, np. u noworodków
                zwierzecych - mogą być śmiertelne:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=24820073&a=25031250

                -zachęcanie do stosowania na własną rękę preparatów okulistycznych (takie
                preparaty mogą zaszkodzić jeśli nie ma wskazania do ich stosowania):
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=23395000&a=23472753

                -zachęcanie do stosowania na własną rękę preparatów p/grzybiczych tudzież do
                namaczania całej skóry kota OCTEM!!! (no tu już mnie szlag jasny trafił):
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=21664165&a=21814807

                Każdy Twój post osmiesza Twoją wątpliwą wiedzę weterynaryjną. Uważasz się za
                wielkiego mądralę w tej dziedzinie bo gdzieś coś od kogoś słyszałeś, a
                tymczasem po ujawnieniu tych Twoich informacji... mi osobiście ręce i nogi
                opadają, bo nie wiem jak to inaczej skomentować. Do największego przerażenia
                doprowadza mnie mysl, że ktoś mógłby kiedyś z takich "porad" skorzysatć. Dużo
                więcej z nich szkody niż pożytku. Nie chce mi się wszystkiego przytaczać, ale
                kiedyś mi również zarzucałeś niekomptetencję w temacie syndromu urologicznego
                kotów, argumentując to tym, że w młodości byłam dziewczynką, więc nie wiem nic
                o rozwoju męskiej cewki moczowej. No bardzo śmieszne, naprawdę.

                Nie jest to wcale forum tylko dla expertów bo trudno żebyśmy ja i Ava
                dyskutowały tylko między sobą. Jest to natomiast forum dla ludzi którzy chcą
                uzyskać jakieś informacje - i najczęściej uzyskują, je jeśli jestesmy w stanie
                je z Avą przekazać, jeśłi je posiadamy lub jesli jeszcze ktoś zechce sie nimi
                podzielic. Bardzo cenie sobie życzliwe rady rezurekcji, moniki pierożek,
                pepsi23, blue.berry., wiesi and company, gugi13 i jeszcze kilku osób których
                niestety nicków nie pamiętam. Cenię te osoby za ich wiedzę o hodowli,
                pielęgnacji, żywieniu zwierząt itd.
                Twoje posty odnosza się tylko do leczenia albo do szkalowania lek. wetów.
                Wg mnie uprawiasz wyłącznie krecią robotę - ze szkoda dla zwierząt, ponieważ
                leczenie bez wcześniejszej diagnozy - do czego wielokrotnei namawiałeś podajac
                nawet nazwy konkretnych leków (!!!)- grozi niebezpieczeństwem dla zdrowia/życia
                zwierzątka.
                Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że zablokowania Ci dostępu do forum absolutnie
                nic nie da, ponieważ możesz utworzyć w każdej chiwili "alter ego". Smutne to.
                Cóż ja jeszcze mogę dodać.
                Wiedizałam że praca na forum jest związana z "wytrzymywaniem" obecności takich
                osób jak Ty, ale nie wiedziałm że będzie to tak trudne i wykańczające
                psychicznie.
                Cóż. Ignorowanie Ciebie będzie chyba najlepszym wyjsciem.



                • pierozek_monika Re: do jul-kota -ostrzeżenie! 24.06.05, 20:05
                  Pani Doktor,
                  Jul-kot jest z nami od paru lat i jego rady sa dla nas bardzo cenne. Wiele razy
                  dawał nam wspaniałe rady, rozwiązywał problemy behawioralne i nikt nie zgłaszał
                  zastrzeżeń. Jul-kot zawsze zaznacza, że nie jest weterynarzem, więc każdy
                  powinien mieć świadomość, że może się mylić, bądź że nie posiada dostatecznej
                  wiedzy (nauka idzie do przodu i poglądy na leczenie też się zmieniają) i nie
                  należy słuchać wszystkich jego rad w 100%. A ile weterynarzy się myli bądź
                  brakuje im wiedzy. Wiadomo - błądzić ludzka rzecz.
                  Nie ma co się na niego obrażać. Naprawdę.
                  • miss_dronio Re: do jul-kota -ostrzeżenie! 26.06.05, 12:21
                    Jul-kot to prawdziwa perła wśród forumowiczów:) Zawsze pomocny, miły,
                    kompetentny. Brak TAKICH LUDZI na forum bedzie oznaczało koniec forum. Jesli
                    Pani Ekspert nie radzi sobie w kontaktach z forumowiczami to może pora na
                    zmianę eksperta?
    • guga13 Re: ruja u wysterylizowanej kotki 24.06.05, 17:14
      vet twierdzi,ze cos tam (nie pamietam) zrobil z jajnikami. (podwiazanie?)-to
      cytat z wypowiedzi właścicielki kotki, która z kolei przytacza słowa lekarza.Co
      Pani Doktor na to?
      • anna.jozwik Re: ruja u wysterylizowanej kotki 24.06.05, 17:21
        Przy usuwaniu jajników podwiązuje się cały powrózek zaiwerajacy m. in. tętnicę
        janikową, żyłę jajnikową, więzadło jajnika.
        Właścicielka mogłą usłyszeć słowa: podwiązanie....potem cała masa
        niezrozumiałych terminów...poetem słowo jajniki... no i mamy: podwiązania
        jajników.
        Tak właśnie rodzi sie plotka.
        Kiedy ja tumaczyłam kiedyś właścicilowi o tym że kleszcz się wpija w skóre, a
        potem uwalnia babeszję która uszkadza narządy, nastepny lekarz dowiedział się
        OD TEGO SAMEGO WŁAŚCICIELA, że ja powiedziałam, cytuję: "kleszcz wbija sie pod
        skórę, a potem poważnie uszkadza narządy". Chyba właśnie wtedy zrozumiałam, jak
        diamteralnie właściciele czasami potrafią zmienić słowa lekarza. Niestety.
      • alpengold Re: ruja u wysterylizowanej kotki 24.06.05, 17:36
        "cos tam ( nie pamietam) zrobił z jajnikami ( podwiązanie?)" nie jest dla mnie
        w żadnym razie jednoznaczne z podwiązaniem .
        Przeciez to tylko domysły autorki wątku, która nie pamięta słow lekarza.

        • ali32 Re: ruja u wysterylizowanej kotki 28.06.05, 12:02
          w jednym musze przyznac racje - bylo tak jak mowi Pani Doktor. ja nie znam sie
          na terminologii medycznej i jesli na moje dociekania weterynarz wypowiedzial
          kilka terminow z ktorych ja zrozumialam co zrozumialam to nie jest ani jego ani
          moja wina. ja go tez nie uswiadamiam w kwestiach zwiazanych z moja dziedzina i
          pwenie gdybym przytoczyla pare paremii lacinskich to biorac pod uwage
          roznorodnosc dziedzin nawet jesli dobrze lacine zna nie wiedzilaby o co chodzi.
          moj wtereynarz ma sie znac na chorobie mojej kotki i wiecej od niego nie
          wymagam. moze z takim przypadkeim sie nie spotkal - to przeciez mozliwe. nie
          ufam innym weterynarzom z mojego miasta. mam powody. np. nie sadze ze jest
          rozsadnie aby weterynarz trzymal w gabinecie podczas wizyt swojego - duzego, bo
          nowofunlanda - psa nawet jesli jest stary i lagodny. ale nie wiem kto z jakim
          zwierzeciem wchodzi.
          na szczescie tam gdzie ja chodze tak nie jest. moja kotka to nie jest moj
          pierwszy zwierzak.mam od 13 lat psa i on jej uratowal zycie i zdrowie nie raz.
          a ze kotke mam jaka mam...
          chcialam po prostu zpaytac co jej moze byc, zapytac kogos jescze.
          na razie bylam na wizycie poniewaz objawy w koncu ustaly i ustalilismy zeby na
          razie dac jej zastrzyk z lekiem antykoncepcyjnym. ze powinien (a wlasciwie byc
          moze powinien) wstrzymac te objawy na jakies najmniej pol roku. zobaczymy. oby.
    • jul-kot Re: Droga Pani Doktor ... 28.06.05, 16:26
      Witam!
      Alter ego to niezupełnie jest to samo, co inny nick, ale mniejsza z tym.
      Na „konkretne” zarzuty, poparte linkami, wyglądające niesłychanie poważnie,
      jeśli komuś nie zechce się zajrzeć do kontekstu, a według mnie po prostu
      nieprawdziwe odpowiem po kolei:
      Link1:
      Dotyczy bieżącego wątku. Nie szkaluję, ani nie zarzucam celowego działania na
      szkodę, piszę tylko, że JEŚLI pozostawiono macicę, to kotce grozi dalej
      ropomacicze, radzę konsultacje u innego lekarza i ewentualnie USG dla
      sprawdzenia, czy to jest oczernianie?
      Link2:
      W sprawie ropnia w skórze. Radzę nie czekać, tylko poradzić się innego lekarza,
      który być może zechce podjąć jakieś kroki, aby zwierzę nie cierpiało aż do
      skutku. Czy to może komuś zaszkodzić?
      Link3:
      To chyba żart? Dziwiłem się, że lekarze nie potrafili wyleczyć kociego kataru
      (!). Radziłem zmianę lekarza i DODATKOWE, równoczesne z antybiotykiem DELIKATNE
      nagrzewanie zatok, zalecane przez Doris Qinteen-Graef w książce „Co dolega
      mojemu kotu”. Jak można kota oparzyć, jeśli zalecałem trzymanie główki w dłoni
      i nagrzewanie takie, aby na GOŁEJ dłoni czuć było delikatne ciepło?
      Link4:
      Chyba Pani Doktor nie przeczytała uważnie. Radziłem odpchlenie kotki, a nie
      noworodków. W tym samym wątku Pani radzi to samo. Ja tylko napisałem, aby
      zastosować MNIEJSZĄ niż normalnie dawkę preparatu, właśnie ze względu na
      kocięta. Jeśli tu można coś zarzucić, to chyba nie mnie ...
      Link5:
      Nie nawoływałem do stosowania preparatów okulistycznych na własną rękę. Cytuję:

      “Bielma leczy się skutecznie środkiem do regeneracji rogówki o nazwie
      Corneregel. Porozmawiaj o tym z lekarzem.”

      Chyba komentarz jest zbyteczny ...
      Link6:
      Wyjątkowo zacytuję dłuższy fragment:

      “Weterynarze doradzają w takim jak Twój przypadku kąpiel w nizoralu. Nie
      wszystkie koty jednak to lubią i nie wszyscy właściciele kotów też. Jest
      natomiast skuteczny domowy sposób, polegający na lekkim zakwaszeniu skóry kota
      przez wyczesywanie grzebieniem zwilżonym rozcieńczonym roztworem octu. Do
      ciepłej wody dolewasz tyle octu, żeby miała lekko kwaśny smak. Zanurzasz w tym
      grzebień i delikatnie wyczesujesz sierść, tak żeby była lekko wilgotna.
      Powtarzasz wyczesywanie przez kilka dni. Działanie polega na tym, że w
      środowisku kwaśnym drobnoustroje powodujące łupież nie rozwijają się.”

      Nie zachęcam do stosowania nizoralu, podaję tylko informację, co się czasem
      stosuje. Zarówno o tym, jak i o zakwaszaniu skóry octem, kwaskiem cytrynowym,
      czy witaminą C wiem od lekarzy weterynarii. Jeśli już ośmiesza to czyjąś wiedzę
      weterynaryjną to bynajmniej nie moją ...
      A co do szkodliwości zakwaszania skóry , które według Pani może powodować
      wrzody żołądka u kota po wylizaniu jeszcze raz powtarzam, że roztwór, jaki
      radziłem stosować jest bardzo rozcieńczony, kilka kropel na miskę wody. A ile
      tego “octu” zostanie na futerku?
      Kot połyka znacznie więcej szkodliwych substancji. Z octem np. majonez, a
      witaminę C niektórzy używają w sporej ilości do zakwaszania kota z problemami w
      przewodzie moczowym.

      Co do tego, że w okresie dojrzewania była Pani dziewczynką nie mam najniejszych
      wątpliwości. Był to niewinny żart, ale w sprawie dosyć poważnej. Wcześnie
      napisała Pani mianowicie, że w okresie dojrzewania hormonalnego rozmiary ...
      nazwijmy to dróg moczowych zarówno u chłopców, jak i u kocurków już nie
      zmieniają się. Nie jest to zgodne z prawdą, wiem z własnego doświadczenia...

      Nie jestem lekarzem, ale mam prawo do wymiany doświadczeń na tym forum i do
      dyskusji. Nie tylko ja na tym forum komentuję postępowanie lekarzy opisywane
      przez zainteresowanych. Nie występuję przeciwko wszystkim lekarzom, a tych
      którzy popełniają ewidentne błędy jest zbyt dużo, żeby można było to
      przemilczać. Nie tylko ja opisuję metody, jakimi leczyłem moje zwierzęta. Nie
      tylko ja podaję nazwy leków. Nie namawiam nikogo do tego ani sam nie leczę
      zwierząt na własną rękę. Zawsze korzystam z pomocy lekarzy, a zainteresowanych
      którzy mnie proszą o pomoc również kieruję do odpowiedniego specjalisty. Jak
      dotąd, żadne zwierzę nie ucierpiało z mojego powodu, przeciwnie, przeżywają u
      mnie zwierzęta, którym lekarze nie dają już nadziei, proponując uśpienie ...
      Znowu zacytuję sam siebie, chociaż pisałem to już parę razy:

      “Już kiedyś to napisałem i powtórzę jeszcze raz. Nikt nie powinien leczyć
      zwierząt ani tym bardziej ludzi korzystając wyłącznie z porad na forum, tym czy
      jakimkolwiek innym. Porady takie mogą mieć charakter wyłącznie informacyjny.
      Diagnozę, sposób leczenia i ODPOWIEDZIALNOŚĆ za jego efekty lepiej pozostawić
      lekarzowi w gabinecie lekarskim.
      Nigdy nie proponowałem nikomu leczenia zwierzęcia na własną rękę, sam też nigdy
      tego nie robię.”
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=25016699&a=25234217


      No więc tak ... wróćmy do tematu. To ja jestem ten zły, ale zmianę lekarza
      proponowały już przede mną Titu i Guga, która nawet radziła unikać
      dotychczasowego jak ognia ... Ja nie jestem aż tak radykalny, napisałem tylko,
      że nie mam żadnej pewności, co zrobił lekarz i też proponowałem konsultacje u
      innego lekarza oraz USG, które wykaże ewentualną obecność macicy czy jajników.
      Czy to jest obrzucanie błotem?

      Co proponuje Pani Doktor? Kolejne nagabywanie lekarza i diagnostykę estrogenów
      w Poznaniu ... Lekarz już powiedział, że nie wie, a diagnostykę zupełnie dobrze
      robią kocury, zbierające się w czasie rui pod oknami i wykorzystujące biedną
      kotkę, kiedy tylko nadarza się okazja. A co może zrobić Ali ? Prosiła o
      poradę ...

      p.s.
      Pozostawienie macicy uważam za błąd w sztuce, ponieważ dalej istnieje ryzyko
      ropomacicza i raka sutka oraz innych schorzeń. Niedawno dyskutowaliśmy na ten
      temat z lekarzem weterynarii propagującym masową sterylizację dla ograniczenia
      bezdomności zwierząt, metodą szybkościową usuwania samych jajników, również u
      kotek bardzo młodych. Na nasze wątpliwości powiedział: „jak państwo uważacie,
      ile z tych kotek DOŻYJE do tych schorzeń? Koty na wolności żyją krótko, nie
      należy myśleć sercem, tylko głową.”
      Na sugestię o samoistnej inwolucji pozostawionej macicy zdecydowanie
      zaprzeczył. Widać są różne szkoły...
      Prawie mnie przekonał, ale nie całkiem. Dzika kotka, która jednak dożyje
      ropomacicza umrze w męczarniach bez pomocy. No cóż, statystyka i interes
      nadrzędny to instrumenty porażające.
      A kotki domowe, które żyją dłużej? Pani Doktor o ile pamiętam też kiedyś była
      zwolenniczką usuwania jajników oraz macicy, a teraz opisuje oba sposoby bez
      żadnego komentarza?

      Polecam wątek "sterylizacja kotki-dziwne zachowanie po zabiegu" na podobny
      temat (i również na temat mojej roli na tym forum):
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=21534942&v=2&s=0
      I jeszcze jedno. Podawanie zastrzyków hormonalnych kotce Ali może przyspieszyć
      ropomacicze, JEŚLI macica pozostała ...
      To nie jest krecia robota, ja tylko informuję.

      Pozdrawiam, Juliusz.

      • adresb Re: Droga Pani Doktor ... 29.06.05, 17:02
        Choć ten wątek jest na inny temat, to nie wytrzymałam i muszę się też dopisać
        do dyskusji pani Ekspert z Jul-Kotem. Dawno nie byłam na tym forum, ale
        pamiętam wypowiedzi Jul-kota i absolutnie nie wydawały mi się szkalowaniem
        innych lekarzy, ani tym bardziej potencjalnie szkodliwe dla zwierząt. Jest w
        nich wiele cennych informacji od doświadczonej osoby, której naprawdę zależy na
        ratowaniu kotów. Jeśli ktoś ma poważne problemy ze swoim kotem, to chyba
        oczywiste jest, że forum i tak nie zastąpi wizyty u lekarza.

        Dziwi mnie natomiast napastliwy ton Ekspertki, która brzmi bardzo nieprzyjemnie
        i asekurancko i z góry zakłada, że Jul-Kot jest kompletnym ignorantem i
        największym wrogiem wszystkich forumowiczów. Nie będę komentować wszystkich
        zarzutów, ale ten o zmianie lekarza, a raczej jej rada aby lekarza nigdy nie
        zmieniać jest co najmniej śmieszna. Moja znajoma zmieniła lekarza, po tym jak
        ten weterynarz przed sterylizacją nie zważył jej kota, nie zbadał, uśpił na 8
        godzin (!!!) i niczym sie nie przejął. Więc prosze nam NIE WMAWIAĆ, że z
        różnych powodów nie należy czasami zmieniać lekarza!

        I życzę Pani Ekspert więcej grzeczności i mniej zjadliwości, bo aż nią kapie z
        Pani listów...

        Baśka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka