kasiaszczypa
18.10.05, 17:44
Straszna dla zwierzat i dla ludzi. Miesci sie przy Belskiej 6. Trafila tam
kotka mojej Babci. Ciagnace sie tygodniami leczenie nie dawalo rezultatow,
wiec Babcia postanowila odebrac zwierze i przeniesc do innej kliniki. Nie
pozwolono jej.... Tak, okazuje sie, ze 89letniej staruszce mozna nie pozwolic
odebrac swojego zwierzecia. Poszlysmy wiec tam dzis razem. Okazalo sie, ze za
pozno. Kot zdechl kilka dni temu. Duzurna pani doktor nie chciala ujawnic nam
informacji, co bylo przyczyna. Nie bylo tez niczego takiego, jak historia
leczenia tego zwierzecia. Ciala tez nie ma, bo jak nas poinformowano juz
zostalo zutylizowane. Kiedy zrozpaczona, zaplakana Babcia wychlipala
"chcialam ja zabrac, bo slyszalam, ze tu zle odzywiaja zwierzeta" uslyszala
gromkie :"prosze stad wyjsc natychmiast". Natychmiast nie moglysmy tego
zrobic, bo Babcia poczula sie slabo i musiala usiasc. Kiedy usilowalam
werbalnie "spacyfikowac" atakujaca moja babcie Pania doktor, dowiedzialam
sie, ze jesli za minute stad nie wyjdziemy, zostanie wezwana ochrona. Dobrze,
wtedy ja wezwe policje. Dopiero to uciszylo Pania doktor.
ta historia juz jest za nami, ale czy nalezy to tak zostawic?