Dodaj do ulubionych

Przegrałam....

08.06.06, 21:01
Pamiętacie mojego Azorka? (wątek pt. "Czy pies zdechnie"). Moja walaka o
niego właśnie dobiega końca. Muszę zadecydować o jego uśpieniu.... Daję nam
jeszcze dwa dni i Azorka już nie będzie ze mną. Przeżyliśmy razem 15 lat i
niestety rak go pokonał. A miałam tak wielką nadzieję, że moja walka o jego
zdrowie nie będzie bez sensu....
Obserwuj wątek
    • po.prostu.ona Re: Przegrałam.... 08.06.06, 21:27
      Walka o zdrowie nigdy nie jest bez sensu. Bardzo mi przykro, że się nie
      udało. :-( Współczuję konieczności podjęcia najtrudniejszej decyzji...
    • adams123 Re: Przegrałam.... 08.06.06, 22:31
      :(
      przykro bardzo, rozumiem Cie i współczuje :(
    • ameli133 Re: Przegrałam.... 08.06.06, 23:10
      Smutno... ale Azorek mial 15 wspaniałych lat, walka o zdrowie nie była bez sensu
      - mógł bardziej cierpiec nie leczony... Jeśli uśpienie to jedyne co można zrobic
      by zwierzak sie nie meczył uważam że jest to słuszna decyzja ale i smutna
      straszliwie... Kurcze jakis ten czerwiec straszny jest....;-(((

      • anianow Re: Przegrałam.... 08.06.06, 23:47
        Bardzo mi przykro. My tez jestesmy obecnie w trakcie podejmowania decyzji o
        uspieniu naszego 14 letniego ukochanego psa.Meczy sie juz ale tak zal go uspic.
        Rozumiem Cie! trzymaj sie cieplo
        • pixie65 Re: Przegrałam.... 09.06.06, 09:21
          Marta...bardzo mi przykro...Zrobiłaś dla Azora wszystko, co było możliwe. Teraz
          przed Tobą ostatnia, najtrudniejsza decyzja.Dobrze, że masz odwagę pozwolić mu
          odejść w spokoju. Podziwiam i przytulam...
          • wiesia.and.company Re: Przegrałam.... 09.06.06, 09:45
            To najtrudniejsza decyzja w życiu człowieka - zdecydować o życiu przyjaciela.
            Broniłaś tego życia jak mogłaś, Azorek osiągnął piękny wiek przy Tobie.
            Bądź przy nim i jeśli jest to możliwe, to poproś czy nie mógłby lekarz
            przyjechać do domu. Bardzo bardzo mi przykro. Jesteś dzielna, naprawdę.
            Wiesia + 6
    • mania1119 Re: Przegrałam.... 09.06.06, 09:41
      Jestem z Wami calym sercem.Tez kiedys musialam podjac taka decyzje.Wiem co
      czujesz i bardzo sedecznie o Was mysle.Na szczescie dla naszych psow - smierc
      jest dla Nich naturalna,integralna czescia zycia.I jesli jestesmy z Nimi do
      konca,nie okazujac leku,tylko dajac Im nasza zwyczajna milosc,jak codzien - to
      i One nie boja sie tak bardzo,i odchodza spokojnie,by czekac na nas po drugiej
      stronie Teczowego Mostu.

      Umrzec - to znaczy wyjechac,w pewnym sensie.- to nie moje zdanie(chyba
      A.Osieckiej),ale uporczywie powtarzam je sobie do dzis,mimo,ze minely juz 4
      lata,a przedtem inne lata,od smierci innego psa,coraz odleglejsze...Tak
      naznaczone smutkiem...
      • goldenwomen Re: Przegrałam.... 09.06.06, 10:55
        Wiem dokładnie co czujesz. W zeszłym roku musiałam podjąc taka decyzje.Moja
        Sonia miała chłoniaka.podobnie jak Ty robiłam wszystko by uratowac jej
        zycie.Niestety pomimo ze miała ok. 8 lat walke z choroba przegrałysmy.
        dzis walcze z choroba mojego drugiego psa.Wysiadly mu tylnie nogi.Pomimo brania
        leków przegrywamy nastepna walke.Wnosze i wynosze na rekach swojego
        czworonożnego przyjaciela. Jak długo to potrwa ? Decyzja zbliza sie
        nieuchronnie........... :( :(
    • anna.jozwik Re: Przegrałam.... 09.06.06, 14:16
      Bardzo mi przykro :(
      Czy z pieskiem naprawde jest aż tak bardzo źle? jakie ma objawy w tej chwili?
      Cy widac po nim jeszcze jakąś chęć do życia, czy już tylko leży osowiały i nic
      go nie interesuje? Co z oddawaniem kału i moczu?
      Oczywiscie przedłuzanie życia na siłę ciepriącemu zwierzeciu jest pozbawione
      sensu. Jeśli uznasz jako właścicielka, że pies odniesie wiecej korzyści jeśłi
      pomożecie mu odejsć w łagodny sposób, to trzeba uszanować Twoją decyzję.
      W kazdym razie, walka o życie nigdy nie jest pozbawiona sensu, bez względu na
      to czy mamy do czynienia ze zwierzęciem czy z człowiekiem. Należą Ci się za to
      słowa pochwały i podziwu. Naprawdę jesteś wzorem właściciela godnym
      naśladowania.
      • wrexham Re: nie przegralas! 09.06.06, 15:50
        marta, nie przegralas; oboje wygraliscie na zyciowej loterii pietnascie
        wspanialych, wspolnych lat; ile osob moze tak o sobie powiedziec? wszystko ma
        swoj koniec i choc to banal tak trudno sie z nim czasem pogodzic; jesli sie juz
        zdecydujesz to postaraj sie zachowac spokoj do konca, wtedy azorek tez nie
        bedzie sie denerwowal i zasnie sobie w spokoju; od twojego pierwszego postu o
        azorku caly czas o was mysle;
        sciskam was mocno
        marta
        • misia007 Re: nie przegralas! 09.06.06, 15:53
          Wiem, ze to trudne ale nieraz tylko to mozemy zrobic.Jestem myslami przy Tobie i
          Azorku.
    • ja25marta Smutno mi... 09.06.06, 19:14
      Dzis nie pisałam bo byłam w weterynarii ustalić szczegóły. Azorek zostanie ze
      mną do poniedziałku, a w poniedziałek o 9 rano już go nie będzie. Cieszę się,
      że stanie sie to jak będzie spał. A co do pytań Pani Doktor, to Azorek np. w
      tej chwili leży smutny i się trzęsie. Było dobrze jak dostał silny zastrzyk
      przeciwbólowy. A niestety posiada rakową narośl gdzieś w okolicy miednicy (nie
      wiem dokładnie - bo nie pamętam tego wszystkiego). W każdym bądź razie
      to "zwyrodnienie" powoduje, że cały czas "napina" sie do wypróżniania. Niestety
      nie zawsze mu wychodzi (zmiana diety i cała reszta była). Poza tym przy tym
      piszczy a czasami wyje (najprawdopodobniej z bólu). Nie chcę, żeby się męczył.
      Mam nadzieję, że podejmuję słuszną decyzję.
      • rezurekcja ...nam tez 14.06.06, 13:18
        ja25marta napisała:

        > Mam nadzieję, że podejmuję słuszną decyzję.

        sluszną. Nie nalezy przedluzac zycia zeby przedluzac bolesna agonie.
        Wyrazy wspolczucia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka