polk76
09.06.06, 22:01
Przyjmuję jako internista w ośrodku pomocy dla osób bezdomnych,
nieubezpieczonych itp. i dziś moi podopieczni skonfrontowali mnie z
problemem, z którym nie moge sobie poradzic: przygarnęli oni kotkę, która
ewidentnie jest chora. Przyjmuje pokarmy i płyny a w razie potrzeby jest w
stanie przebiegnać kilkanaście metrów, jednak jest apatyczna, pokładająca
się.Zwrócił moją uwagę wzmożony wysiłek oddechowy w spoczynku, osłuchowo
stwierdziłem liczne furczenia nad płucami. Dalibóg nie wiem, jakie są normy
częstości oddechów u kota, ale ponieważ nie mam obecnie możliwości czasowych
pojechania z kotem do specjalisty, a pracowników ośrodka też nie sposób
byłoby tym obarczyć - postanowiłem przypisać zły stan zwierzęcia zapaleniu
oskrzeli i podać mu na probę antybiotyk, np cefaklor w syropie (strzykawką
do pyszczka). zdaję sobie sprawę, że takie podejście wydać się może członkom
tego forum kryminalne ze względu na całą gamę kocich dolegliwości które mogą
wchodzić w grę. Oczekuję rownież z głową zwieszoną ze wstydu zgodnego chóru
potępienia głupiego lekarza pierwszego kontaktu ktory nic innego nie potrafi
jak tylko "podać na próbę antybiotyk". Nie mam jednak pojęcia co w tej
sytuacji mógłbym innego uczynić. Nie mam niestety pojęcia, jak dawkować
antybiotyki u kota (niekoniecznie musi być ten, który wymienilem). Jakie są
normy temperatury u kota? (Już widzę siebie, jak ganiam za tym udręczonym
kotem po ośrodku usiłując mu wepchnąć termometr w....)