mania1119
11.08.06, 10:31
Znajomi kupili 6.08.(niedziela)od ulicznego handlarza psami kilkutygodniowego
szczeniaka.Zaraz po zakupie okazalo sie,ze szczeniak oddaje luzne stolce.Po
podaniu 1/2 tabl.nifuroksazydu nastepny stolec(poniedzialek) byl normalny.(na
tym etepie wiecej nifuroksazydu nie dostal).Jako jedzenie w nowym domu
szczeniak dostawal ser bialy, ryz z psia konserwa "junior" a nastepnie sucha
karme "baby"Royal Canin,ktorej najadl sie tyle ile chcial (mnie przy tym nie
bylo,staram sie tylko podawac suche fakty).We wtorek pies zaczal znow miec
biegunke. Po poludniu stracil zupelnie apetyt,stal sie osowialy,apatyczny a
wieczorem pojawila sie spora krwawa biegunka.Znajomi pojechali do
weterynarza.Pies mial 39 stopni i znaczne odwodnienie,w zwiazku z czym dostal
kroplowki,antybiotyk a do ewentualnego jedzenia konserwe Eukanuby (jak
okresla znajoma-specjalna przy dolegliwosciach pokarmowych)(puszki nie
widzialam).W srode wygladalo na to,ze stan psa sie poprawia,zaczal odrobine
jesc a nawet wyszedl z poslania.Wieczornej kroplowki nie podano,bo wenflon
sie wysunal.We czwartek rano ogolny stan psa byl ponownie bardzo
zly,biegunka,odwodnienie,apatia,zero apetytu.Ze wzgledu na trudnosci z
dotarciem do prowadzacego weterynarza skorzystano z pomocy innego,ktory
zrobil wlewy podskorne,a wieczorem juz prowadzacy podal ponownie
kroplowki,antybiotyk i cos,co znajoma okresla (tak zrozumiala),jako srodek
stymulujacy dzialanie ukladu immunologicznego.Jak mowi,ponoc od wczoraj ,na
wlasna reke podala ponadto trzy razy po 1/2 tabl nifuroksazydu.Dzis stan psa
jest lepszy,choc nie chce jesc,ale nie ma biegunki.Kiedy wczoraj mial
mierzona temperature w odbycie,ponoc konsystencja stolca (pozostalosci na
termometrze) byla normalna.
Opis przydlugi,choc bardzo staralam sie ograniczac.Reasumujac:biegunka,w tym
przez niedlugi okres z domieszka krwi.Nie bylo wymiotow ani
razu.Calkowita,bez przygotowania ,zmiana karmy na puszkowa i sucha (handlarz
twierdzil,ze pies byl zywiony"domowym jedzeniem").Brak danych,co do
szczepien.Prowadzacy weterynarz nie stwierdzil parwowirozy,natomiast drugi-
tak,mowiac,ze moze ona przebiegac bez wymiotow oraz ze nalezalo podac
surowice przeciw parwo,natomiast nie dawac psu nic do jedzenia( w czasie
choroby).
Bardzo prosze o informacje,czy taki przebieg choroby wskazuje na parwowiroze
ewentalnie inna tego typu chorobe zakazna.
A po drugie:czy moj opór przed wizytowaniem znajomych w trakcie choroby psa i
w najblizszym czasie(bezposrednio i tak mu nic nie pomoge) ma zrodlo tylko w
mojej przewrazliwionej psychice czy tez znajduje jakiekolwiek racjonalne
uzasadnienie.Nadmieniam,ze posiadam czteroletnia suczke (na punkcie ktorej
mam ,nie da sie ukryc, fioła...).Bardo prosze o ocene sytuacji( a moze przy
okazji uspokojenie moich rozedrganych nerwow...).Pozdrawiam serdecznie.