Dodaj do ulubionych

Frontline u kociaka

23.08.07, 21:28
Witam
Od 4 dni mam w domu przygarnietego z ulicy kociaka, który ma najwyżej 5
tygodni.Zakupiłam u weterynarza preparat na pchły Frontline, dostałam go w
strzykawce 2ml.Na ulotce w internecie przeczytałam jednak, że taki lek podaje
sie kociętom od 12 tygodnia i teraz nie wiem czy to nie zaszkodzi takiemu malcowi.
Proszę o poradę, bo nie chcę aby coś mu się stało, jest taki malutki i słodki.
Obserwuj wątek
    • anna.jozwik Re: Frontline u kociaka 24.08.07, 00:11
      Tak, to prawda - frontline mozna stosowac u kociąt dopiero od 12
      tygodnia życia, jeśli mówimy o preparacie typu spot on (do
      zakraplania na skórę). Jednak są inne rodzaje tego preparatu, np. w
      sprayu. Preparat w sprayu mozna stosowac już od 2 dnia życia, a wiec
      dla Twego kociaka będzie odpowiedni. Zapytaj swego weta o spray.
      • jolinae Re: Frontline u kociaka 14.09.14, 22:34
        Odpowiedź nieco stara, ale dołożę się do niej, a może też ktoś ma nowsze info.
        Biorąc sprawę na rozum, to Frontline ten czy inny zawsze pozostanie tym samym Frontlinem. Czy Spot a spray ma inne składniki? Nie, głownym jest Fipronil, więc stosowanie Spotu albo spraya odniesie ten sam skutek. Dlatego nie rozumiem tego, że Spot zaszkodzi parodniowym kociętom, ale spray już nie! Jedno i drugie przeniknie do krwioobiegu kociąt, ponieważ matka je wylizuje- w przypadku zastosowania spraya, a w przypadku spotu zastosowanego tylko na matkę, rezultat będzie ten sam- przejdzie do małych poprzez mleko. Widzi mi się, że jednak bardziej rolę gra tu cena (i zyski!), niż zdrowie kogokolwiek: matki czy maluchów, ponieważ spray jest kilkukrotnie droższy!
        Rzecz dla mnie ważna, wszelkie informacje na ten temat, bo mam trzytygodniowe maluszki i nie chcę ich przecież uśmiercić!
        Jednakże powiem, iż wypróbowałam Spot On na nich, kiedy miały ledwie trzy czy cztery dni, i mają się świetnie. Nie była to oczywiście jakaś dawka piorunująca, lecz po kropelce wtartej w kark, ale nic się im nie stało. Gdy powiedziałam o tym wetowi, ona aż się przeraziła. Tak więc, lekarskie porady sobie- wieczny szmal, bo lekarstwa i weci dla zwierząt nie są przecież tani, albo niedoświadczenie i niewiedza! Stawiam raczej na to drugie, gdyż jakie doświadczenie może mieć lekarz zaraz po studiach? To się nabywa w praktyce, po latach pracy, nauki, doświadczeń dobrych i złych, po czeladnikowaniu, nim sie osiągnie pewien poziom. Choć z drugiej strony, nabijanie kabzy wielkim koncernom też ma swoje plusy (sic!)!- wiecie, jakie.
        Będę wdzięczna za mądre i dobre sugestie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka