Dodaj do ulubionych

moja Nora powoli odchodzi

16.09.07, 00:54
Na wstepie przepraszam, ze zasmiecam, ale musze komus sie wygadac a
tutaj oprocz kilku troli, sa szalenie sympatyczne osoby, ktore wiem
ze mnie zrozumieja.

U mojej Nory jest podejrzenie raka watroby, na tygodniu bedzie miala
usg i badanie krwi i wszystko sie okaze, narazie dostaje antybiotyk
i przeciwbolowe :(

Przyjechalam 100 km do brata (Nora teraz jest u niego)
zwolnilam sie dzisiaj z pracy, balam sie ze jej juz nie zobacze,
jest strasznie slabiutka i wyglada jak zalazek oswiecimia.

Z poczatku jej nie poznalam, zawsze jak przyjezdzalam biegala i
szczekala z radosci :) teraz spokojnie podeszla i przytulila sie.

Boje sie ze nie dlugo jej bedzie dane zyc, od 2 dni siedze i rycze,
nie moge sie skupic na pracy. Nie potrafie.

Ma dopiero 7,5 roku, ale to mieszanka rottka i wet powiedzial ze one
krotko zyja, boje sie ze nie dam rady wziac sie za siebie a rodzice
mowila ze nie powinnam jej meczyc i jezeli bedzie to 100% nowotwor
to beda za tym aby ja uspic.

Ja jednak mam rozne mysli z jednej strony nie chce aby cierpiala a z
drugiej a nuz moze jej sie polepszy.

Nie wiem co robic i jak sie zebrac

Pozdrawiam i sorrki za moje wypociny (jak to mowila zawsze pani od
polskiego, ze nigdy nie bede polomista)
Obserwuj wątek
    • kasia917 Re: moja Nora powoli odchodzi 16.09.07, 01:06
      Wiem, co czujesz. Rok temu przezywalam odejscie mojego psiaka wlasnie z powodu
      nowotworu. Wspolczuje bardzo. Trzymaj sie.
      • panda74 Re: moja Nora powoli odchodzi 16.09.07, 08:24
        Ja niedawno musiałam uśpić 15-letnią kotkę, wlaśnie z powodu
        nowotworu. Wychowałam ją od urodzenia i bardzo kochałam. Jak tylko
        wyszło na jaw, co jej dolega, nie namyślałam sie nawet minuty,
        chociaz wylałam morze łez. Ale nie chciałam, by zwierzak cierpiał.
        Współczuję Ci ogromnie - trzymaj się!!!
        • urania77 Re: moja Nora powoli odchodzi 16.09.07, 09:37
          Dziekuje za dobre slowo, dzis wieczorem musze wracac, bo jutro do
          pracy :(
          Brat powiedzial ze jezeli bedzie tak przez caly tydzien (Nora juz
          nie chce jesc lub "skubnie" jak wrobelek troche kurczaka) i okaze
          sie to rak watroby, to chce ja uspic, sama sie nad tym zastanawiam,
          poprosilam go aby zaczekal do przyszlej soboty.

          Mam tylko mieszane uczucia, bo w domu jest smutna, natomiast jak
          wyjdzie na spacer, nosi swoje ulubione kamyczki i jest jakas
          ozywiona, dlatego nie wiem, to ciezka decyzja odebrac zycie
          stworzeniu.

          Dziekuje i pozdrawiam serdecznie i cieplo.
          • tenshii Re: moja Nora powoli odchodzi 16.09.07, 12:13
            witaj,

            bardzo Ci współczuję. Wiem co przeżywasz, 3 sierpnia uśpiłam swojego Napusia.

            To co napiszę raczej nie będzie dla Ciebie pocieszeniem, ale czuję że powinnam. Jeśli to co napiszę w jakiś sposób sprawi Ci ból to bardzo przepraszam.

            Mój Napuś był kundelkiem. Miał 13 lat. Nigdy nie chorował a do weta chodził tylko na szczepienia. W zeszłym roku w okolicy odbytu pojawił mu się guz, który krwawił, a potem pies zaczął strasznie śmierdzieć. W lutym poddaliśmy psa operacji. Guz udało wyciąć się w całości. NIe poddaliśmy go badaniu histopatologicznemu, więc nie wiedzieliśmy co nas czeka. Do 2 sierpnia piesek był radosny, pełen życia i energii. 2 sierpnia przestał jeść i zaczął wymiotować. Kiedy wychodził z domu (robił to sam) od razu wskakiwał do małej rzeczki płynącej obok naszego domu. Nigdy tego nei robił wcześniej.
            3 sierpnia rano jechaliśmy na wakacje, pies miał zostać z moim bratem, który tylko nas odwoził. Od rana pies leżał i nie chciał nawet podnieść głowy. NIe piszczał, już prawie nie wymiotował. Postanowiliśmy że brat odwiezie nas na wakacje po czym wróci i zabierze psa do weterynarza. To był największy błąd w naszym życiu. Kiedy brat po 3 godzinach wrócił do domu pies nie miał siły już wstać. Weterynarz musiał przyjechać do Napusia. Przy badaniu - uciskaniu, brzucha pies zaczął wymiotować krwią. Natychmiast go uśpiono. Pani weterynarz orzekła, że pieskowi pękła wątroba i trzustka poneiważ miał przerzuty i że nie ma już nadziei a pies w zasadzie jest już w stanie agonalnym. Pytała dlaczego tak długo zwlekaliśmy. Powiedziała że pies bardzo się męczył. Tego sobie nigdy nie wybaczę. Ale zwlekałam bo też miałam nadzieję że mu się polepszy. Tak bardzo go kochałam.

            Gsdybym dziś miała podjąć decyzję skróciłabym jego cierpienia już 2 sierpnia.

            Jeśli naprawdę kochasz swojego pieska i jeśli okaże się że naprawdę ma raka oszczęź jej cierpienia. Bo potem Ty nie poradzisz sobie z wyrzutami sumienia jeśli i jej stanie się coś podobnego. Ja do dziś nie mogę sobie wybaczyć swojej głupoty i może nawet egoizmu?

            Ona na pewno wie że bardzo ją kochasz i że wszystko co robisz robisz z miłości do niej.
            • urania77 Re: moja Nora powoli odchodzi 16.09.07, 15:15
              Podjelam z bratem decyzje, jutro jedzie do weta i robi badania,
              jezeli bedzie rak to Nora zostanie uspiona.

              Nie moge patrzec na nia jak sie meczy, kocham ja jak najwieksza
              przyjaciolke serca, bo kiedy ja bylam smutna tylko ona potrafila
              mnie rozbawic i dobrze czula moj smutek.
              Teraz ja czuje jej bol fizyczny, nie dopuszcze do tego aby cierpiala.

              Dzis nie chciala nic jesc i wyszla tylko na spacer rano. Wczoraj
              zjadla tylko 100 g kurczaka i pije tylko wode.
              Wymiotuje jakas zolta wydzielina, prawie caly czas spi.

              Dziekuje za wszystkie odpowiedzi, daly mi one do myslenia, jak okaze
              sie to rak (a takie mam wrazenie :( to skroce jej cierpienia, bedzie
              mi zal, ale w sercu pozostana mi wspomienia o cudownej nierasowej
              rottce, ktora okazala sie najwiekszym przyjacielem, zawsze lojalna i
              oddana.
            • blue.berry Re: moja Nora powoli odchodzi 16.09.07, 15:17
              takie decyzje naleza do tych najtrudniejszych. czlowiek zawsze
              czepia sie nadzieji ze moze jednak bedzie lepiej. ze sie uda. ale
              zawsze dochodzi sie do tej granicy kiedy nasz egoizm (wynikajacy z
              obawy przed bolem i ciezka decyzja) wazy se na szali z psim
              cierpieniem. dopoki dzialaja srodki przeciwbolowe, dopoki pies chce
              jesc, chce wyjsc na spacery, dopoki tych drobnych czynnosci i
              radosci jest wiecej niz bolu to warto leczyc i trzymac przy zyciu.
              ale kiedy bolu jest wiecej niz pozostalych rzeczy trzeba zacisnac
              zeby i podjac taka decyzje. i miec swiadomosc ze pies umrze otoczony
              ludzmi ktorzy go kochaja. i ze juz nie bedzie go wiecej bolalo.
    • urania77 Re: moja Nora powoli odchodzi 17.09.07, 20:27
      Nora dzis została uspiona, juz słaniała sie na nogach nic nie jadła
      w niedziele i poniedzialek rano, nie wiem czy to sluszne ale nie
      moglam patrzec jak cierpi.
      Jezeli bym ja przetrzymala to umarłaby smiercia glodowa bo nie
      chciala jesc i pic, dlatego wybrałam uspienie.
      Dziwnie sie z tym czuje, z jednej strony rozum mi mowi dobrze
      zrobiłas bo Nora sie nie meczy, a z drugiej zadecydowalam o jej
      odejsciu, przeciez nie jestem Bogiem, wiec jakie mam do tego prawo.

      Takie sprzecznosci mna targaja.

      Dziekuje wszystkim, za dobre slowa.

      Brakuje mi jej po pierwszym dniu, jej usmiechnietej mordki i
      pieknych brazowych oczu.

      Nigdy chyba juz nie wezme psa :(
      • tenshii Re: moja Nora powoli odchodzi 17.09.07, 20:48
        Przykro mi że Nora odeszła, ale tak będzie dla niej lepiej.

        Założę się że teraz siedzi z moim Napusiem na plaży i obydwoje pożerają astronomiczne ilości kurczaków :)

        Co do wzięcia pieska to ja też na początku tak myślałam ale:
        1) Nie potrafię żyć bez pieska, bez mokrego noska, bez oczek które mówią kocham cię, bez futra do tulenia
        2) Kocham zwierzęta i wiem, że pieskowi będzie u mnie dobrze i przynajmniej jednemu zwierzakowi mogę zapewnić szczęśliwe życie
        3) Wolę zajmować się nowym pieskiem zawsze pamiętając o Napusiu, niż siedzieć i płakać patrząc na każdy kąt domu i przypominając sobei jak to było gdy...

        Po powrocie z wakacji wyrzuciłam wszystkie jego zabawki, oddałam spanie innemu pieskowi, zostawiłam tylko jego obrożę, którą ukryłam głęboko w szafie.

        2 tygodnie temu w moim domu zamieszkała goldenka Diasy którą kocham już całym sercem, i która będzie od teraz rozświetlać moje życie.

        A zdjęcie Napusia wisi w centralnym, honorowym miejscy mieszkania :)
        • tenshii Re: moja Nora powoli odchodzi 17.09.07, 21:01
          miało być 2 tyg po śmierci Napusia a nie 2 tyg temu
      • mili_vanili Re: moja Nora powoli odchodzi 17.09.07, 22:59
        bardzo mi przykro :(
        dobrze zrobiłaś... przechodziłam kilka miesięcy temu to samo...
        trzymaj się
      • jerrykot1 Re: moja Nora powoli odchodzi 18.09.07, 09:50
        Współczuję Ci.Taka decyzja nie ma nic wspólnego z prawem bycia
        Bogiem. Natomiast łączy się nierozerwalnie z miłością i przyjażnią,
        ktorymi darzymy naszych braci mniejszych. Kilkakrotnie byłam
        zmuszona podejmować takie decyzje i niestety zawsze przed
        biologicznym czasem przewidzianym dla moich zwierzakow. Ani razu nie
        miałam dylematu - wiedzialam i czułam, że tak będzie dobrze.
        Nadrzędnym priorytetem było skrocenie bólu i męki zwierzęcia. Ja
        sobie musialam z pustką poradzić i pomagały mi w tym inne
        czworonogi - nigdy mój dom nie byl ich pozbawiony. twoja Nora też do
        Ciebie wróci, choć może w innej postaci, ale tak samo wierna i
        kochająca. Na pewno!
        • urania77 Re: moja Nora powoli odchodzi 18.09.07, 10:54
          Dziekuje am kochani

          Przed Nora mialam owczarka, ktory zyl 9 lat (tez rak) na poczatku
          tez mowiłam ze nie wezme innego psa. Nora pojawiła sie u mnie
          dokladnie w rok i 2 miesiace po odejsciu poprzedniej psicy a jej i
          moje spotkanie to byl czysty przypadek.
          Jak dzis, pamietam byłam po zakupy na targu i zobaczyłam malenstwa
          wtulone do siebie i "buraka" ktory nimi handlowal, kiedy spytal czy
          kupuje bo jak nie sprzeda to zostana uspione nie wachałam sie ani
          chwili, wybrałam Nore.

          Wiem zle zrobilam bo takie postepowanie nakreca interes
          pseudohodowca ale nigdy nie pozałowałam tej decyzji.

          Dzieki mojej Norze ludzie z mojego bliskiego otoczenia i znajomi
          pokochali pieski wygladajace jak rottki, bo tak wygladała Nora.
          Ale to jej zasluga bo kochala dosłownie wszystkich i ludzie sie do
          niej przekonali, miala zawsze usmiechniete, dobre oczy, sasiadka
          nawet powiedziała ze ma dobroduszne spojrzenie :)

          Jezelibym brała kiedys psa to wezme kundelka, one najbardziej
          potrzebuja milosci, ale nie wiem kiedy musze odchorowac Nore i
          zateskic za nowym pyszczkiem. Mam nadzieje ze to tez bedzie milosc
          od pierwszego wejrzenia.

          Z kazda chwila odczuwam ulge ze z bratem podjelismy taka decyzje,
          nie moglismy patrzec jak fizycznie umiera w bolach, tylko strasznie
          za nia teskinie.

          Mam nadzieje ze w psim niebie jest szczesliwa i bawi sie z
          jamniczkami, pekinczykami i kundelkami ktore uwielbiała a z
          owczarkami niemieckimi ze znalazła porozumienie i sobie wszystko
          wybaczyli.

          Pozdrawiam serdecznie i dziekuje

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka