Dodaj do ulubionych

koniecznie uspic?

09.05.08, 20:42
moja suczka ma 12lat, jest malutka wiec powinna przezyc jeszcze kilka, ale od
jakiegos czasu miala prblemy z chodzeniem, weterynarz stwierdzic zwyrodnienie
kregoslupa, jaskre i problemy z sercem (przez co czesto charczy, dusi sie)
psinka dostala zastrzyk i tabletki przeciwbolowe oraz przeciwzapalne, po tym
czula sie dobrze, biegala, szczekala, ale przez ok 5 moze 6 dni, gdy 7 dnia
szlismy do weterynarza na kontrole znow byla padnieta, tak juz 3 tygodnie ale
za kazdym razem zastrzyk dziala krocej, teraz juz tylko 4 dni pies biega
reszte ledwo chodzi, dlatego niestety moi rodzice zadecydowali, ze trzeba
bedzie ja uspic bo ciagle jest na lekach przeciwbolowych, a cotygodniowe
wizyty weterynaryjne i leki kosztuja... czy jest jakies inne wyjscie z tej
sytuacji? bardzo prosze o pomoc
Obserwuj wątek
    • rezurekcja Re: koniecznie uspic? 09.05.08, 21:57
      nirvana.kurt napisała:

      > reszte ledwo chodzi, dlatego niestety moi rodzice zadecydowali, ze
      trzeba
      > bedzie ja uspic bo ciagle jest na lekach przeciwbolowych, a
      cotygodniowe
      > wizyty weterynaryjne i leki kosztuja... czy jest jakies inne
      wyjscie z tej
      > sytuacji? bardzo prosze o pomoc


      Moze nie byc.
      Czasem trzeba wziac i takie rozwiazanie pod uwage. Nie chodzi
      przeciez o to,zeby suczka zyla bardzo dlugo, lecz zeby zycie nie
      bylo dla niej bolesna dolegliwoscia.
      • nirvana.kurt Re: koniecznie uspic? 09.05.08, 21:59
        wiem, dlatego zastanawiam sie nad tym czy da sie ja jakos leczyc, bo wiadomo, ze
        po tabletkach czuje sie dobrze ale nie mozzna zyc ciagle na lekach
        przeciwbolowych...;/
        • rezurekcja Re: koniecznie uspic? 09.05.08, 22:05
          nirvana.kurt napisała:

          > po tabletkach czuje sie dobrze ale nie mozzna zyc ciagle na lekach
          > przeciwbolowych...;/

          przypuszczam,z e to nie tylko sa leki przeciwbolowe, lecz takze
          sterydy, ktore pomagaja, ale objetne dla zdrowia nie sa.
          Jakie badania miala suczka robione?
          Rentgen, ekg, krew? Jak zdiagnozowano jaskre? moze to chodzi o
          zaćme (oczy sie robia takei jasne ze az biale)
          Glaski dla psicy.
          • nirvana.kurt Re: koniecznie uspic? 09.05.08, 22:14
            nie miala badan i pewnie miec nie bedzie bo to koszty, na ktore rodzice juz sie
            nie zgodza, jaskre rozpoznala Pani weterynarz ogladajac jej oczy, to raczej nie
            zacma bo oczu nie ma jasnych
            • rezurekcja Re: koniecznie uspic? 09.05.08, 22:25
              nirvana.kurt napisała:

              > jaskre rozpoznala Pani weterynarz ogladajac jej oczy, to raczej nie
              > zacma bo oczu nie ma jasnych

              Do zdiagnozowania jaskry u ludzi potrzebne jest cisnienie
              wewnatrz galki ocznej i badanie pola widzenia (wiem, mialam robione).
              Jaskry nie widac w oczach... zacme tak. Stare psy nie maja oczu tak
              ciemnych, jak psy mlode.
              Moj pies ma oczy ciemne, ale widac takie jasne "podbicie", choc
              jeszce nie takie
              pl.wikipedia.org/wiki/Za%C4%87ma
    • marzenia11 Re: koniecznie uspic? 09.05.08, 22:50
      Wiesz, nie znam się na psach,mam koty, ale to co mnie uderzyło to to, że wet leczy poważne i przewlekle schorzenie bez żadnych badań, tylko na oko Może się mylę, może to faktycznie da się zobaczyć i ogolędziny wystarczą, jednak nie ufam takiemu leczeniu i poszlabym przynajmniej na konsultację do innego weta.
      • nirvana.kurt Re: koniecznie uspic? 10.05.08, 09:14
        wiesz to co jej najbardziej przeszkadza to kregoslup, z reszta sobie radzi, a
        akurat to zwyrodnienie widac odrazu
        • rezurekcja Re: koniecznie uspic? 10.05.08, 11:22
          Nirvana, moj pies ma zwyrodnienie stawow. Na razie jest na
          blokadzie sterydowej, lekarz mowil, ze ta blokada bedzie dzialac,
          albo nie.
          W zaleznosci od pogody i innych czynnikow albo chodzi kulejac
          albo nie kuleje. Z kregoslupem tez kiepsko, na rentgenie wyszlo,ze
          kregi mu sie zrastaja, czego skutkiem bedzie gorsze chodzenie i
          inne problemy.
          Jego lekarka tez przygotowuje mnie na sytuacje,ze stan jego stawow
          sie tak pogorszy (bo sie pogorszy, tu nie bedzie poprawy), ze bede
          musiala rozwazyc wyslanie niunia na Teczowy Most...
          Nie wspomne o tym, ze te blokady dzialaja nie tylko na stawy, lecz
          takze (niekorzystnie) na watrobe, zoladek i cos tam jeszcze.
        • avasawaszkiewicz Re: koniecznie uspic? 10.05.08, 11:35
          Po pierwsze w życiu zwierząt najważniejsza jest JAKOŚĆ życia a nie długość.
          Nikt, też wirtualnie nie pomoże Ci podjąć tej decyzji gdyż nie widzimy zwierzaka
          nie wiemy jak się czuje, jakiego był zawsze temperamentu itp. Ponadto nawet
          nasze zapewnienia, że to już czas niewiele pomogą bo to właściciel będzie musiał
          tę decyzje podjąć sam.
          W tym jednak przypadku najważniejszy jest jednak fakt czy jesteśmy w stanie
          psiakowi pomóc czy też nie.
          Powinno się tak jak radzą forumowicze przede wszystkim wykonać choćby badania
          krwi aby sprawdzić czy wątroba wytrzyma jeszcze stosowanie sterydów czy też nie.
          Nie wiemy też na jakich dokładnie lekach był psiak. Są róne metody radzenia
          sobie z problemami zwyrodnieniowymi. Podaż witamin, leków p-zapalnych
          niesterydowych nawet w postaci doustnej niekoniecznie w zastrzykach.
          Ważne jest też co tak dokładnie psu dolega. Czy problemy ze zwyrodnieniami
          związane są z niedowładami kończyn, z niekontrolowanym oddawaniem kału, moczu?
          Zależności jest wiele.
          Podobnie jest w przypadku owej zdiagnozowanej jaskry - nieleczona powoduje taki
          ból (wzrost ciśnienia wewnątrz gałkowego rozsadza gałkę oczną od środka), że aż
          dziw bierze, że lekarz, który to zdiagnozował nic z tym nie robi.
          Pozdrawiam - Ava
    • tenshii Re: koniecznie uspic? 10.05.08, 13:14
      Zgadzam się z przedmówcami. Nie ważne ile - ważne jak.

      Gdybym wiedziała, że mój poprzedni pies ma przerzuty nie utrzymywałabym go przy życiu. On jednak się nie skarżył, i został uśpiony kiedy juz był w stanie agonalnym. Lekarz powiedział, że pies bardzo cierpiał i robił nam wyrzuty ze tak późno go zawiadomiliśmy...
      Tyle, że Napuś zupełnie nie pokazywał po sobie że go coś boli, a my zawołaliśmy weterynarza kiedy po prostu pewnego dnia nie mógł wstac na nogi.

      Myślę że ciągłe podawanie leków, zastrzyków nie sprawi, że pies będzie szczęśliwy. Ciężko podjąć taką decyzję, ale nie możemy tez byc egoistami skoro nasz najlepszy przyjaciel cierpi.

      Pozdrawiam, trzymaj się ciepło.
      Głaski dla psinki
      • nirvana.kurt Re: koniecznie uspic? 10.05.08, 14:40
        no wlasnie o to mi chodzi, ze pies po lekach jest jak nowonarodzony, ale
        przeciez nie mozna tak wiecznie, dlatego pytam czy to poza lekami
        preciwzapalnymi i przeciwbolowymi da sie jakos skutecznie leczyc czy tez juz
        poprostu nie ma innej mozliwosci, bo ona naprawde jest pelna zycia jak ja nie
        boli... dlatego tak trudno podjac decyzje widzac, ze po kilku tabletkach piesek
        zachowuje sie jak szczeniaczek... wiem, ze mimo wszystko dlugo tak nie mozna i
        uspienie bedzie najlepszym wyjsciem ale mimo wszystko szukam jakiegos innego
        rozwiazania...
        • tenshii Re: koniecznie uspic? 10.05.08, 15:00
          Powiem Ci tak - mnie też wydawało się, że jest wszystko OK.
          Było to tak.
          W grudniu 2006 roku mojemu psu wyrósł na odbycie guz, ktory pękł, lała się z niego krew i ropa, strasznie śmierdziało. W lutym przeszedł operację. Lekarz usunął cały guz, ale nie zrobilismy badania histopatologicznego.
          Pies żył pełen życia i szczęścia pomimo dwoich 13 lat i problemów z kręgosłupem (rok wcześniej wypadł mu dysk i stracił czucie w nogach ale wyzdrowiał) oraz zwyrodnień stawów (mial problemy ze wstawianiem).
          Z końcem lipca pies zaczął coraz mniej jeść, ale bawił się z nami, biegał, wydawał się szczęśliwy, myslelismy więc, że może suczki maja cieczkę i chodzi zakochany - tak jak to bywało co jakiś czas.
          2 sierpnia pies odmówił jedzenia i wymiotował przezroczysta mazią. Uznalismy że po prostu się czymś podtruł i zaserwowaliśmy mu głodówkę. Bywało tak nei raz, a zachowanie psa nadal nie wskazywało na poważną chorobę - nadal bawił się, tulił i miał "uśmiech na mordce".
          3 sierpnia rano mieliśmy jechać na wakacje. Mój brat miał z nim zostać, ale najpierw miał nas odwieźć do ośrodka i wrócic.
          Zauważylismy jednak tego dnia, że pies jakby gorzej się czuje, nie chical juz nawet wody, a kiedy wyszedł zrobić siku, wlazł do pobliskiego rowu i nie chciał z niego wyjść, a nigdy do rowu nie wchodził. Nakłoniliśmy go aby wyszedł, ale szedł do domu bardzo powoli - jednak nadal merdał ogonem na nasz widok, może trochę wolniej ale merdał.
          Orzekliśmy, że kiedy brat wróci po odwiezieniu nas zabierze psa do lekarza, ponieważ jechaliśmy niedaleko i miało to trwac około 3 godzin.
          Po powrocie pies nie mógł wstac na nogi, ale witał brata jak zwykle bardzo wesoło, tyle, ze z pozycji leżącej. Brat wezwał lekarza do domu, ale nadal miał nadzieję, że to zatrucie połączone z chorobą stawów.
          Lekarz przyjechał niestety dopiero wieczorem. Kiedy ucisnął psu brzuchm, ten zaczął wymiotować krwią.
          Diagnoza: stan agonalny, pęknięta w wyniku przerzutów wątroba i trzustka - i to kilka dni wcześniej.
          Oczywiście natychmiast uśpił psa.

          Lekarz powiedział, że on po prostu nie chciał nas martwić, że wiedzial, ze zbliża się jego koniec, ale się nie skarżył, że był dzielny, bo psy tak potrafia. Tłumią ból w sobie. Po prostu bardzo nas kochał.

          Do dzisiaj nie mogę sobie wybaczyc, że zbagatelizowałam wymioty...
          Pozwoliłam na to żeby mój ukochany pies cierpiał.
          Dzią podjęlabym inną decyzje.

          Moral z tej historii jest taki, że nie zawsze do końca wiemy, czy pies faktycznie czuje się dobrze, bo on nie zawsze nam to pokaże.
          Szukaj sposobu, owszem, ale tylko jeśli jesteś na 100% pewna, że Twój pies czuje się dobrze. Radość nie zawsze oznacza brak cierpienia.

          Pozdrawiam.
        • marzenia11 Re: koniecznie uspic? 10.05.08, 15:20
          Wiesz, z tego co piszesz odnoszę wrażenie, że tak naprawdę oczekujesz potwierdzenia decyzji o uspieniu. Ciągle się zastanawiasz, czy jeszcze jej mozna pomóc i leczyć skutecznie, a przecież dostałaś odpowiedź od Pani wet, ktora pisze chocby o konieczności zrobienia badania krwi. Też zadała Ci pytania o podawane leki - Ty nie odpowiadasz (Twoj wybor, przymusu nie ma), po czym piszesz "czy mozna pomóc". Chcesz to wyslij zwierzę na tamten swiat, choc bardzo mi jej szkoda. Pozdrawiam
          • nirvana.kurt Re: koniecznie uspic? 11.05.08, 11:33
            napisalam, ze przyjmuje leki przeciwzapalne i przeciwbolowe, ale skoro wylacznie
            tak da sie leczyc zwyrodnienie (no ew. sterydami) to niestety nie bede skazywala
            pieska na ciagle zażywanie lekow przeciwbolowych, nie mozna ciagnac czegos tylko
            dlatego ze przez kilka dni w miesiacu czuje sie lepiej... niestety
            • marzenia11 Re: koniecznie uspic? 11.05.08, 12:08
              I nie widzisz potrzeby, zgodnie z sugestią forumowego weta, zrobić badania krwi? Szkoda psiaka, gdy wlaściciel już odsyla na tamten świat, nie wykorzystując wszystkich mozliwości.
              • nirvana.kurt Re: koniecznie uspic? 22.05.08, 09:10
                juz o tym pisalam, rodzice nie dadza juz pieniedzy na zadne badania a ja sama
                ich poprostu nie mam
            • bszalacha Re: Wymuszanie decyzji o uśpieniu-od czego lekarze 13.05.08, 18:25
              Mam podobny problem/moralno-odpornościowy/.Pies 16 lat,pisałam już o
              nim tutaj.Bardzo pragnę,bym nie musiała sama podejmować decyzji o
              uśpieniu-NIE JESTEM W STANIE!!!!
              Weterynarz stawia mnie w sytuacji dla mnie nie do przejścia,a
              pies,mimo codziennego dawkowania seridolu/?/albo wstaje na łapy pół
              godziny,albo robi sensację wśród ludzi,bo idąc,zatacza się,ma pysk
              pełen cierpienia.Owszem,je ale z kupami dalej horror.czy to jest
              uczciwe?
              • marzenia11 Re: Wymuszanie decyzji o uśpieniu-od czego lekarz 14.05.08, 16:12
                Ale nie rozumiem, o uczciwość czego bądź kogo pytasz?
                Niestety (?) tak jest, że opiekun zwierzęcia jest odpowiedzialny za niego i podejmuje wszelkie decyzje, również te ostateczne (ciarki mnie przechodzą po plecach, gdy to piszę, ale tak jest). W zwiazku z tym nie oczekuj, że lekarz Ci powie "róbmy to" - jest to chyba nawet niezgodne ze sztuką lekarską. Może zasugerować, wyrazić opinię, ale decyzję podejmujesz Ty.
                • bszalacha Re: Wymuszanie decyzji o uśpieniu-od czego lekarz 15.05.08, 01:04
                  Marzenko11!
                  Właśnie chodzi o te "ciarki".Chcę móc uzyskać POMOC od mądrzejszego
                  ode mnie,także taką,że "nic już nie można zrobić,szkoda właściciela
                  i zwierzęcia".Przekazywanie decyzji mnie jest moim zdaniem unikaniem
                  odpowiedzialności oraz wykrętem zasłaniającym brak kompetencji.Mówi
                  się "ja już nic więcej nie umiem,a nie ,że teraz życie psa zależy od
                  pani-to chyba duza róznica?
                  Jak mogę odpowiedzieć na tak postawiony problem?Przejąć
                  odpowiedzialność za specjalistę,który zna/teoretycznie/stan fizyczny
                  i mozliwości leczenia?Ja mogę wyłacznie wyć z bezsilności,co zresztą
                  robię,bowiem w moim zasobie rozumienia świata nie ma przyzwolewnia
                  na pozbawianie życia istoty,za którą wzięłam odpowiedzialność,wobec
                  której mam uczucia-niestety.
                  Co oczywiście nie znaczy,że daję sobie rady z komentarzami sąsiadów
                  w stylu"to dlA JEGO DOBRA"śmierć nie jest dobrem,jest
                  koniecznością,od której wszystko,co zyje ucieka.Im starsze,tym
                  bardziej.
                  • marzenia11 Re: Wymuszanie decyzji o uśpieniu-od czego lekarz 15.05.08, 09:14
                    Jeżeli lekarz mowi, że życie zwierza jest w Twoich rękach to zapytaj go po prostu jakie są rokowania, co on jeszcze może zrobić, czy są jakieś mozliwości i.. idź do jeszcze jednego weta a może nawet dwóch na konsultację - wszystko do tego momentu aż będziesz miała pewność że na ten moment nic więcej medycyna zwierząt nie może dla Twojego zrobić. Wtedy też wcale nie musisz podejmować decyzji o uspieniu - ale to juz kwestia poglądów, podejścia, filozofii i relacji ze zwierzem. Trzymam mocno kciuki za Was - i daj znać jak się rozwija sytuacja. Pozdrawiam serdecznie
                    • bszalacha Re: Wymuszanie decyzji o uśpieniu-od czego lekarz 18.05.08, 00:22
                      Marzenko,sytuacja sie,niestety rozwija w przewidywanym
                      kierunku.Wczoraj znosiła psa ze schodów i wnosiłam/jest juz na tyle
                      chudy,że daję rsdę/.Już dawno nie czułam sie taka osamotniona.
        • avasawaszkiewicz Re: koniecznie uspic? 22.05.08, 23:17
          Jak już pisałam póki leki p-zapalne i p- bólowe działają należy je stosować póki
          psiak czuje się dobrze. Można jeo terapię wzbogacic o witaminy, oraz leki
          homeopatyczne, rownież w zastrzykach. DObrze jest wykona serię codzienna przez n
          5 - 7 dni i przerwę aby zobaczyc na jak długo to wystarczy.
          Istnieje też możliwość pomocy oczywiście również doraźnej poprzez fizjoterapię
          -laseroterapia, pole magnetyczne. Wiele rzeczy można wykonywać niewielkim
          kosztem w domu.
          Niestety w przypadku zwyrodnień nie ma metody cud i do tego darmowej.
          Pozdrawiam - Ava
          PS jeśli chodzi o badania dodatkoe to one mogą rozjaśnić sytuację psiaka i
          ocenić czy jest alternatywa czy nie a gdyż np; wyniki wyjawią zaawansowana
          chorobę nerek, wątroby na podstawie której lekarz nie podejmie się dalszego
          stosowania jakichkolwiek leków.
          Wydaje mi się, że zawsze warto jest leczyć bądź choćby próbować gdybyśmy bez
          walki poddawali się np, pies mojej przyjaciółki (powypadkowy 2 złamane kończyny)
          który teraz cieczy sie już od 5 lat życiem od dawna byłby hen daleko.
    • dozoku Re: koniecznie uspic? 30.05.08, 16:48
      dzis mam to samo z moim 13-letnim psiakiem, po kroplowce bylo dobrze
      a od trzech dni nie je, nie pije, wet kazal nam podawac doustnie
      leki, ale jak ?! inny weterynarz mowi, ze - byc moze - mozna byloby
      sprobowac leczenia dozylnego, ale trwaloby co najmniej kilka -
      kilkanascie dni, a dzienne leczenie kosztuje ok. 80 zl...
      najbardziej boli to, ze zawsze byl takim pogodnym lagodnym psem,
      nawet jak przyjechalam ze szpitala z moim nowonarodzonym synkiem -
      mimo ze byl pewnie zazdrosny - nikomu tego nie okazywal, a dziecko
      pokochal jak wszyscy... i teraz ten zawsze radosny piesek lezy
      apatycznie... czytalam posty do Twojego - tez sie zastanawiam, czy
      jeszcze wytrzyma, czy tez ja w swoim egoizmie trzymam go na sile
      przy zyciu bez pomocy, bo jest zbyt kosztowna? bardzo boli podjecie
      decyzji o uspieniu...
      • nirvana.kurt Re: koniecznie uspic? 30.05.08, 22:10
        rodzice juz dokonali wyboru...
        • marzenia11 Re: koniecznie uspic? 30.05.08, 22:57
          Ha, i będziecie mieć problem z glowy. Gratulacje-pozdrów rodziców
          • igge Re: koniecznie uspic? 31.05.08, 12:11
            uważam, że póki wet nie powie, że absolutnie jedynym wyjściem jest
            eutanazja - trzeba leczyć (nawet jak kogoś na leczenie nie stać)
            • majenkir Re: koniecznie uspic? 31.05.08, 13:23
              igge napisała:
              > - trzeba leczyć (nawet jak kogoś na leczenie nie stać)

              Niby jak? Na "kreche"? ;)
              • alexdan Re: koniecznie uspic? 31.05.08, 14:25
                Witam.jestem tu dzis pierwszy raz.
                Nie wiem co obecnie jest z Pana psiakiem i nie czytalam wszystkich
                tu postow.Proponuje psu zrobic podstawowe badania-EKG i RTG klatki-
                leczenie chorob ukladu krazenia niestety trwa do konca zycia ale
                pies otrzymuje(podobnie zreszta jak ludzie)leki w domu i to
                codziennie,jednak aby zaordynowac je,musza byc wykonane odp
                badania.Zmiany w obrebie ukladu kostnego powinno uwidocznic RTG .
                Warto byloby sprawdzic biochemie ale po kolei.Powodzenia
                • bszalacha Re: koniecznie uspic? 31.05.08, 16:21
                  Wiecie co,dobrze,że rozmawiamy o bezsilności i o tym,jak nie
                  jesteśmy przygotowani na koszty,decyzje,w ogóle wiele,wiele
                  problemów.Stąd pozostaje w nas potem poczucie,że zawinilismy,że nie
                  mieliśmy prawa itd.Bardzo dobrze rozumiem ten problem.W końcu
                  dotyczy odpowiedzialności za cudze życie i zdrowie.Żeby się nie
                  powtórzył ludzie/w tym i my/mogliby zawnioskować np.o możliwośc
                  ubezpiecznia swoich zwierząt.Potrzebni są też dostępni
                  behawioryści,terapeuci,opiekunowie na czas nieobecności na miarę
                  finansowych możliwości ludzi.Może jakieś fundusze unijne,jakieś nowe
                  stowarzyszenia ,które ratowałyby psie i kocie życie i pozwalały
                  ludziom uwierzyć,że nie zostają sami.
                  Piszę do tych,dla których uśpienie zwierzaka "na własne
                  życzenie"jest sprzeczne z moralnością i sumieniem.Krórzy chcą mieć
                  prawo i MOŻLIWOŚĆ ratować do końca.
                  Pozdrawiam i tulę dobrych ludzi.
                  • blue.berry "prawo i mozliwosc" 31.05.08, 16:49
                    1. kazdy decydujac sie na psa powinien miec swiadomosc tego ze pies
                    moze ktoregos dnia zachorowac i trzeba go bedzie leczyc (a to
                    kosztuje).
                    2. w polsce w paru "ubezpieczalnach" jest mozliwosc ubezpieczenia
                    zarowno cywilno-prawnego (czyli jesli pies kogos pogryzie) jak i
                    zdrowotnego.
                    3. sa tez behawiorysci, trenerzy (szkoly szkolenia), opiekunowie
                    (hotele)- tylko trzeba ich poszukac. polska to nie USA gdzie takie
                    uslugi sa ogolno dostepne (ale i tak drogie).
                    4. podobnie sie ma ze stowarzyszeniami ratujacymi zwierzeta - jest
                    ich dosc sporo i ciagle powstaja nowe, niestety sa one finansowane
                    zazwyczaj z prywatnych pieniedzy wiec ich dzialalnosc to zazwyczaj
                    droga dosc kamienista. ale idea tych oragnizacji nie polega
                    zazwyczaj na tym ze "pozwalaja one ludziom uwierzyć,że nie zostają
                    sami". polega na tym ze pozwalaja one zwierzetom uwierzyc ze nie
                    zostaly same.
                    5. w polsce zgodnie z ustawa o ochronie zwierzat nie mozna uspic
                    psa "na wlasne zyczenie" - usypia sie zwierzeta nieuleczalnie chore
                    lub agresywne. kazdy weterynarz ktory uspi zdrowego psa podlega
                    obowiazujacemu prawu. kazdy w tym kraju ma prawo (i powinien miec
                    obowiazek) do opieki i ratowania zwierzat do kranca ich zycia.
                    6. i tak wracamy do punktu 1 - kazdy decydujac sie na posiadanie
                    zwierzecia musi miec swiadomosc ze zwierze to glownie obowiazek a
                    dopiero pozniej przyjazn i przyjemnosc. ze zwierze to tez kilknascie
                    lat zycia i starosc, czesto ciezka, meczaca, klopotliwa.

                    nikt nikomu nie odbiera ani prawa ani mozliwosci do ratowania zycia
                    swoich zwierzat. my jestesmy za nie odpowiedzialni i my podejmujemy
                    wszelkie decyje. oraz to jak i ile chcemy i mozemy walczyc. ja
                    takich walk widzialam bardzo wiele - zawzietych, trwajacyh bardzo
                    dlugo, za ogromne pieniadze, kosztem zaangazowania wielu osob z
                    calej polski. byc moze stad nie rozumiem pisania o "prawie i
                    mozliwosci" - takie sa tylko po prostu trzeba bardzo mocno chciec.
                    • bszalacha Re: "prawo i mozliwosc" 31.05.08, 20:03
                      Proszę Pani.Kolejny raz atakuje Pani moją osobę.Ja zaproponowałam
                      rozwiązanie-Pani zaprzecza jego wartościProszę pozwolić myślec
                      ludziom po swojemu,grupować się wokół podobnych potrzeb zamiast ich
                      krytykować,ośmieszać. Nie ma potrzeby udowadniać czegoś na siłę.Jest
                      na tyle żle w obszarze świadomości,dostępności/w tym finansowej/,że
                      jak to zwykle bywa,ludzie zainteresowani muszą wziąc sprawy w swoje
                      ręce.Poza problemem moim osobistym,do rozwiązanie którego nie jest
                      Pani dostatecznie kompetentna,zalezy mi,by kultury tego rodzaju nie
                      nabywały dzieci.Nie można wymagać"nie zabijaj",jeżeli dopuszcza się
                      możliwośc decydowania o cudzym zyciu lub smierci.To jest problem
                      zasadniczej wagi,proszę Pani!!!Jeestem humanistą.Nie jest mi obca
                      emocjonalność/złosć,gorycz/ale po to istnieje cywilizacja,by
                      znajdywać sposoby na opanowanie tych popędów.Czy nie miałam prawa
                      oczekiwać wsparcia na forum eksperckim?

                      Może czs,by ludzie przystąpili do dialogu i zrozumieli,że skoro
                      zaleca się życie ze zwierzętami w jednym stadzie,skoro uczymy dzieci
                      odpowiedzialności za nie,to musimy to dookreślić do końca.Przyjąc
                      wspólne normy.Inaczej tworzymy schizofrenię.Nie powinno też być
                      róznicy w podejściu do problemu lekarzy ludzkich i weterynarzy.Czy
                      Panią ktoś pyta o zdanie jezeli choruje matka,dziecko?Conajwyżej,czy
                      jest Pani w stanie sama zapewnic opiekę.
                      Rozumiemy się?

                      • avasawaszkiewicz Re: "prawo i mozliwosc" 31.05.08, 22:38
                        Kwestia życia i śmierci to bardzo poważne sprawy, których nie da się
                        nauczyć. Nie rozumiem więc o co chodzi w kwestii dookreslania?
                        Wychodząc z takiego założenie nie powinniśmy mieć ani zwierząt ani
                        dzieci - one też mogą chorować, mogą czekać je cięzkie operacje
                        (tfu, tfu) kidy to własnie rodzic podejmować będzie ostateczną
                        decyzję o ich podjęciu.
                        Jak kiedyś słusznie zauwaćyłą, właściciwe napisała Szymborka tyle o
                        nas wiemy ile nas sprawdzono.
                        Ponadto musimy zdawać sobie sprawę z naszej władzy - szybka jazda
                        samochodem itp.
                        Zboczyliśmy jednak daleko od medycznego podejścia i przeszliśmy do
                        kwestii filozoficznych, podejścia do życia.
                        Pozdrawiam - Ava
                    • ssabaudia jedno pytanie: 02.06.08, 21:43
                      a jeżeli ktoś po prostu "nie ma"?

                      Przepraszam, ale coś mi się wydaje, że nie żyjesz za 1200 złotych miesięcznie z
                      3 osobową rodziną....
              • igge Re: koniecznie uspic? 31.05.08, 23:38
                na krechę ? Czemu nie? Jestem pewna, że mój wet zgodziłby się na to.
                Ale często można zrezygnować np z prywatnej wizyty u lekarza
                specjalisty swojego, z prywatnego dentysty( moje dzieci i ja
                zapisaliśmy się do państwowego stomatologa po wydaniu nie
                planowanych kilkuset złotych na leczenie babeszjozy psa), z wakacji,
                z wycieczki szkolnej, z zakupu książek, kosmetyków, ubrań, lepszego
                jedzenia etc.
                • marzenia11 Re: koniecznie uspic? 01.06.08, 00:40
                  Można zawsze, gorzej z chęciami. Rezygnować z wakacji? - przecież to tylko pies...
      • dozoku Re: koniecznie uspic? - c.d. 03.06.08, 21:32
        pisze ponownie, kiedy troche ochlonelam; kiedy pisalam pierwszy raz,
        bralam mozliwosc poddania eutanazji mojego psa, ale ludzilam sie
        nadzieja, ze nie bedzie to konieczne, a jednak... weterynarz
        przed "zabiegiem", na ktory sie w koncu zdecydowalismy, obejrzal
        jeszcze raz dokladnie mojego psa, zbadal go, postanowil dac zastrzyk
        i poczekac na reakcje psa, ten zastrzyk to taki "spowalniacz", cos w
        rodzaju glupiego jasia... po zastrzyku moj piesek zaczal slabnac,
        ale tez zwracac skrzepami krwi, wet stwierdzil, ze to marskosc
        watroby, ze pewnie organy nie dzialaly od kilku dni i z psa nic juz
        niestety nie bedzie; pieska uspilismy... teraz zastanawiam sie, czy
        w odpowiednim momencie..., bo meczyc sie juz musial bardzo ale nie
        potrafil nam tego powiedziec slowami...
        • igge Re: koniecznie uspic? - c.d. 04.06.08, 22:56
          piesek już jest w psim niebie, trzymaj się, szkoda, że musieliście
          go uśpić, pozdrowienia
        • butterfly-75 Re: koniecznie uspic? - c.d. 08.08.08, 12:25
          Niedawno mialam te sama sytuacje tylko z chomiczkiem ,kochalam go a
          potem musialam go usmiercic .Bol jaki mi towarzyszy teraz jest nie
          do opisania bo choc tak jak Ty uwazam ze za dlugo cierpial to do
          konca zycia bede miala rozterki moralne .Nie potrafie jeszcze o ym
          pisac swobodnie moze
          kiedys ...Pozdrawiam .fotoforum.gazeta.pl/5,2,butterfly-
          75.html

          "Bo jesli tu na ziemi nic juz nie potrafi przyniesc ulgi a jedyna od
          niej ucieczka jest smierc,to marzy sie o smierci"
    • kinia2004 Re: koniecznie uspic? 18.08.08, 20:32
      Wiesz,ja z moim pieskiem miałam podobnie. Pomogły mu wtedy (oprócz czasowo podanych sterydów) naświetlania laserem - nie mogłam uwierzyć, że laser potrafi zdziałać cuda. Pies odzyskał formę i odszedł dwa lata póżniej, ale to już z zupełnie innych przyczyn :(((. Jedyna wada - koszty...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka