Dodaj do ulubionych

Drugi kot-proszę o radę:)

21.05.08, 15:14
witam raz jeszcze:)już kiedyś zakładałam wątek o mojej kotce z zezem (nic jej nie jest oczywiście). teraz natomiast chce sie podzielić z Wami problemem- chce przygarnąć drugiego kota/ kotkę. Powody standardowe: pracuje, zostawiam moją kotę na kilka godzin samą i wyraźnie jej to nie służy, panikuje ona jak wychodzę , jak wracam najpierw sie cieszy, a potem odreagowuje leciutką agresją..jednym słowem, myśle że to dobry pomysł i trzeba jej towarzystwa.
tylko teraz dylemat: małego kota, żeby sie nim moja opiekowała (jest wysterylizowana), podrosnięta kotkę --mlodą ale już niewymagająca pilnej uwagi(okołoroczną?) moja ma 1.5 roku (około) jest impulsywna, raczej niezalezna,nie wylewna,socjopatka (na kolana przychodzi czasem jak sie zachce, ewentualnie rano sie przytula) i chcę wziąc kota który będzie towarzyski i przyjazny...czy to wystarczy?
Przyznam że bardzo sie tego boję. Boje sie reakcji koty, boje się ze pod moja nieobecnośc koty zrobią sobie krzywde, boje sie ze sie nie zaakceptują--i co wtedy? Zaplanowałam sobie, że nastąpi to za jakis miesiac, dwa jak bede wiecej przebywać w domu, ale chciałabym zebyscie mnie jakos utwierdzili w tej decyzji i poradzili jakiego kota czy kotki mam szukac...:) dziekuję z gory i pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • misia007 Re: Drugi kot-proszę o radę:) 21.05.08, 18:42
      Pomysł doskonały bo kot potrzebuje towarzystwa.Co do twoich obaw to może być
      różnie.Ja mam akurat dobre doświadczenia a dokacałam sie 4 razy.Małego kota
      odradzam bo raczej kotka sie nie ucieszy.Z osobistych doswiadczeń doradzam
      kocurka w podobnym wieku.Mamy dwie pary bo tak koty między sobą ustaliły.KOcury
      między sobą czasem wojują ale dla koteczek maja zarezerwowane wyłącznie
      czułośći.Kocice tez względem siebie są raczej obojętne.Zajrzyj na Zwierzaki a
      zobaczysz nasze czułe parki.
      • herta_muller Re: Drugi kot-proszę o radę:) 21.05.08, 23:56
        aha a myslisz/ myslicie, że powinnam zaplanować dokocenie w weekend? czy jakis dluzszy urlop jest potrzebny?zupelnie nia mam wyobrazni co tez ta moja jedynaczka bedzie wyprawiac z nowym kotem/kotką pod moją nieobecność.
        jak na razie pierwszy głos za kotem w podobnym wieku...też tak myślałam własnie...i lepiej kocurka może?bezdzietne małżenstwo?:)
        • baremi Re: Drugi kot-proszę o radę:) 22.05.08, 10:15
          A ja uparcie będę obstawać przy zdawaniu się na los w przypadku dokocenia:)
          Tzn przygarnięcia jakiejś barrrdzo potrzebującej wsparcia i domu kociej biedy, bez względu na jej wiek, płeć czu urodę. W ten sposób moja kilkunastoletnia kocica zyskała dwie siostry.
          Początki bywają różne - mogą sobie wpaść w kocie oko od razu, albo będzie trochę dąsów. Ale wcześniej czy później zawsze jest bardziej lub mniej OK.
          I taka zasada - masa czułości dla rezydentki, cierpliwość i dyplomacja w stosunku do obu kotów i ... nieprzejmowanie się nadmierne. Niech same ułożą sobie wspólne życie na swoich zasadach.
          Może jak się rozejrzysz, to znajdziesz taką bidulkę?
          Podwójna to będzie radość - dać takiej dom, a swojej kici towarzystwo.
          Wystarczy weekend na wtrącanie się;) w kocie sprawy.
          Życzę powodzenia.
          • misia007 Re: Drugi kot-proszę o radę:) 22.05.08, 11:19
            Mamy dwie pary ale tak właśnie chciał los.To wszystko przygarnięte chore bidy
            oprócz ostatniej Miki,która była zdrowa ale wyrzucona pewnie z powodu wyjazdu bo
            znależlismy ją w lipcu zeszłego roku błagającą o dom.Co do oswojenia to
            przybysza izolowałam i to dość długo ze względu na stan zdrowia.W przypadku Miki
            nie było takiej potrzeby i tez było dobrze.Doradzam ci kocurka bo nasze chłopaki
            są wręcz w kotkach zakochane, no a o to przecież chodzi żeby było w domu miło i
            spokojnie.
      • tusia224 Re: Drugi kot-proszę o radę:) 29.05.08, 23:40
        misia007 napisała:

        Małego kota odradzam bo raczej kotka sie nie ucieszy.

        No nie wiem... Współpracuję z TOZ we Wrocławiu (jestem domem tymczasowym) i
        jakiś czas temu przygarnęłam 2 3-tyg kocurki. W domu mam dwa dorosłe koty -
        kotkę i kocurka. Kuba na początku był sceptycznie nastawiony do maluchów,
        natomiast Kicia przygarnęła je jakby to były jej własne dzieci. Myje je, śpi z
        nimi, przenosi za kar, zakopuje po nich kuwetkę, bawi się z nimi, pilnuje,
        krzyczy jak są niegrzeczne. Kuba też już się oswoił i czasami nawet trochę z
        nimi pobiega. Kotka i maluchy tak się kochają, że aż żal nam je oddawać...
        Postanowiliśmy szukać im nowego domu jak bardziej się usamodzielnią, żeby mniej
        boleśnie znieśli rozstanie.
        Także myślę, że mały kotek byłby dobrym rozwiązaniem, bo ze starszym może być
        walka o terytorium i Ciebie :) Wszystko jednak zależy od charakteru kotki. A jak
        wiadomo - koty to indywidualiści. Powodzenia :)
    • brzozasyberyjska Re: Drugi kot-proszę o radę:) 22.05.08, 11:21
      ja niedawno się dokociłam, rezydentka ma 2,5 roku, nowa około roku.
      od razu założyłam sobie, ze nie będę szukać maluszka, (chociaż
      oczywiście cudownie jest obserwować jak taki dorasta), z dwóch
      powodów, po pierwsze takie maluchy i tak mają większe szanse na
      znalezienie domu a po drugie jak każde dziecko potrzebują dużo
      uwagi, opieki i dużo gorzej znoszą nieobecność człowieka, być może u
      kotki włączyłby się instynkt macieżyński i opiekowałaby się kotkiem
      podczas mojej nieobecności ale wcale nie musiałoby tak być. poza tym
      uważam, że pomysł wzięcia drugiego kotka jest bardzo trafiony,
      jeżeli chciałabyś poznać moje doświadczenia z dokocenia, to gdzieś
      tu krąży mój wątek :). pozdrawiam i życzę powodzenia.
      • herta_muller Re: Drugi kot-proszę o radę:) 22.05.08, 12:28
        tak, czytałam Twój wątek, jest ..pocieszający bardzo:)
        ja też zakładałam raczej że nie chce malucha, z tych samych powodów o których piszesz, ale zastanawiałam się nad teorią że kotka będzie chciała sie opiekować,nie bedzie agresywna ani czuła sie specjalnie zagrożona, itp..
        • misia007 Re: Drugi kot-proszę o radę:) 22.05.08, 12:58
          Pierwsza nasza kotka Misia, nie zaakceptowała żadnego malucha, którego wzięliśmy
          a wychowała sie przy niej dwójka.Natomiast sporo póżniej nasz kocurek Czarek
          pozwalał ssać się 4 miesięcznej Ninie i sprawiało mu to wyrażną przyjemność.Za
          kotami nie trafisz!!!!
        • brzozasyberyjska Re: Drugi kot-proszę o radę:) 22.05.08, 13:10
          moją kochaną rezydentkę wzięłam jak była malutka, nie szukałam wtedy
          kotka, ona stanęła na mojej drodze życiowej, gdybym jej nie wzięła
          zostałaby utopiona. kiedy ją wzięłam akurat była u mnie na
          przechowaniu dorosła kotka, która w najmniejszym stopniu nie
          wykazywała matczynych uczuć w stosunku do mojej rezydentki, na
          okrągło biła ją łapą, za to pies, który też był wtedy u mnie na
          przechowaniu zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia :)).
          jeszcze dodam, że kiedy moja była malutka to praktycznie mieszkała
          na mnie, tzn cały czas siedziała na moich ramionach, ja na szczęście
          wtedy częściej byłam w domu. zmierzam do tego, że taki mały kotek
          baaardzo potrzebuje człowieka i bardzo człowieka absorbuje i to może
          się przyczynić do większej zazdrości rezydentów.
        • brzozasyberyjska Re: Drugi kot-proszę o radę:) 22.05.08, 13:44
          zapomniałam jeszcze dodać, że radzę Ci wziąć kotka, który wychowywał
          się z kotami, to naprawdę bardzo wiele ułatwia :). na forum miau
          jest bardzo wiele takich właśnie kotków do adopcji.
          • herta_muller Re: Drugi kot-proszę o radę:) 23.05.08, 20:55
            Moi drodzy forumowicze,
            Jutro operacji 'dokocenie" początek. Jade rano po srebrzystą siostrzyczkę i...trzymajcie kciuki za to co będzie dalej:)
            Mała ma około roku więc jest tylko trochę młodsza...podobno bardzo przyjaźnie nastawiona..
            • brzozasyberyjska Re: Drugi kot-proszę o radę:) 23.05.08, 22:07
              no to super, gratuluję decyzji. trzymam kciuki i liczę, że będziesz
              donosić jak przebiega dokocenie :).
              • misia007 Re: Drugi kot-proszę o radę:) 24.05.08, 11:52
                trzymam kciuki,musi być dobrze!!!!!
            • brzozasyberyjska Re: Drugi kot-proszę o radę:) 29.05.08, 20:26
              jak tam kociska? polała się już pierwsza krew? ;)
              • sloneczko55555 Re: Drugi kot-proszę o radę:) 29.05.08, 21:44
                Miałam podobną sytuację tylko,że miałam kota rocznego i akurat przygarnęłam
                kotkę (5 tygodni)została porzucona przez matkę. Początkowo kot parskał na
                kotkę,ale po jakimś czasie było już dobrze, aż musiały pewnie się na siebie
                zdenerwować,nie było nikogo w domu (było to jakieś już 2 tygodnie później) kot
                ugryzł kotkę w szyję,na szczęcie nic wielkiego się nie stało, oczywiście u
                weterynarza byłam i założono opatrunek aby nie lizała tego i zastrzyk. Ale już
                było dobrze ,kotki zaprzyjaźniły się i spały razem
                :) . Na poczatku jednak warto uważać.Powodzenia .Ja teraz mam wyzwanie
                zaprzyjaźnić kotkę i szczeniaka :
                • herta_muller Re: Drugi kot-proszę o radę:) 31.05.08, 12:46
                  szczerze mówiąc jest źle. to znaczy pisze posta na goraco....moja kota jest tak zła jak nigdy a co gorsza agresywna w stosunku do mnie...wydaje buczenie i krzyczy wniebogłosy...aż zaczynam jej się bać..Nowa jest kochana milutka troszke tylko przestraszona...nie wiem co robic na razie to nienormalne zebym bała się swojego nwłasnego kota
                  • brzozasyberyjska Re: Drugi kot-proszę o radę:) 31.05.08, 12:52
                    jeżeli jest tak ostro to radzę Ci na początek je odizolować, nową
                    kotkę do jednego pomieszczenia gdzie będzie mieć kuwetę i jedzenie,
                    moze być nawet łazienka a rezydentka niech poczuje się panią na
                    włościach i chodzi po reszcie mieszkania. stopniowo przyzwyczają się
                    do swojego zapachu, "pogadają" ze sobą przez drzwi, możesz też się
                    wspomóc feliwayem, i będzie dobrze, głowa do góry, rezydentka się
                    uspokoi i jeszcze będzie się cieszyć z kolezanki.
                    • brzozasyberyjska Re: Drugi kot-proszę o radę:) 31.05.08, 12:58
                      jeszcze mi się przypomniał jeden sposób na poprawienie kocich
                      relacji: trzeba głaskać kotka po policzkach, czyli tam gdzie wąsy
                      wyrastają, tam koty mają gruczoły, którymi wydzielają kocie
                      feromony, no i jak już wygłaszczemy jednego kotka w tym miejscu, to
                      się zabieramy za drugiego, żeby im się te feromony "wymieszały". i
                      nie zniechęcaj się bardzo często tak bywa że początki są bardzo
                      trudne, poza tym masz o tyle łatwiej że druga kotka zachowuje się
                      spokojnie, to już połowa sukcesu :).
                      • herta_muller Re: Drugi kot-proszę o radę:) 31.05.08, 16:00
                        ufff,jest o tyle lepiej, że mój kot już nie przejawia w stosunku do mnie morderczych zamiarów...w końcu poszła pod wannna poleżeć, co jej zawsze na stres dobrze robi wróciła i anwet dała się pogaskać..a małą zamknęłam ale serce mi sie kraje bo miauczy w niebogłosy..więc zaglądam do niej czasem to mruczy bo wielki z niej mruczek:) najchętniej bym ją wypusciła, ale boje sie że będzie powtorka..nie wiem ile mam ją tak tam trzymać?nie chce żeby się źle czuła..
                        Mojej też mi okropnie żal w takim szoku jest...
                        • brzozasyberyjska Re: Drugi kot-proszę o radę:) 31.05.08, 16:16
                          u mnie właśnie tak wyglądała pierwsza noc :). z tym że ja zamknęłam
                          się z rezydentką w sypialni, (ona jest przyzwyczajona do spania ze
                          mną) a nowa kotka mogła wtedy w spokoju pozwiedzać mieszkanie.
                          jakbym zostawiła poprostu otwarte drzwi to całą noc byłyby kocie
                          wrzaski ;) wtedy też szkoda mi było nowej, wiedziałam że wolałaby
                          być ze mną, czasem miauczała, wtedy do niej wychodziłam na głaski,
                          tak więc noc miałam z głowy :). może poczekaj trochę aż rezydentka
                          ochłonie, niech sobie powącha pod drzwiami, pogada z nową, potem
                          możesz też wymienić im ich zabawki, czy kocyki, żeby mogły dobrze
                          obwąchać, a kiedy już sama zauważysz, że ciekawość przewyższa strach
                          to je dopuść do siebie :). poza tym to wszystko wygląda na
                          groźniejsze niż jest w rzeczywistości, bo chyba wogóle w świecie
                          zwierząt, a nie tylko kotów jest tak, że większość energi zużywa się
                          na straszenie przeciwnka i demonstracje "jaki to ja jestem siłacz,
                          wielkolud, jak potrafię głośno wrzeszczeć itd", więc pewnie będą
                          wrzaski, stroszenie futra ale w rzeczywistości będą się trzymać z
                          daleka od siebie a do łapoczynów dojdzie za parę dni lub za tydzień,
                          kiedy właściwie minie pierwszy szok i będą sobie ustalać hierarchię
                          i dogadywać się po swojemu. powiem Ci że ja kocimi kłótniami
                          przejmuję się coraz mniej a na początku też biegłam na każde ich
                          prychnięcie patrzeć czy jeszcze żyją :D.
                          • po.prostu.ona Re: Drugi kot-proszę o radę:) 31.05.08, 17:50
                            Ja przygarnęłam rocznego kocurka, który biedny, chory i rozpaczliwie
                            lgnący do ludzi błąkał się po osiedlu. Po roku to mój najsłodszy
                            Benio, pieszczoch, miziak i całuśnik.
                            Jaśminka źle na niego zareagowała, ale nie agresją tylko okropną
                            paniką, wręcz histerią. W sumie nie było to dziwne, zważywszy na jej
                            przeszłość. No i niestety, ten przesadny lęk wywołał agresję u
                            Benia, który do ludzi (i malutkich kociąt) jest niewyobrażalnie
                            cierpliwy, łagodny i czuły. Nie wykazywał też żadnych morderczych
                            zapędów w stosunku do małego niepełnosprawnego psa. A biedną
                            Jaśminkę ścigał i napastował, musiałam zdecydowanie reagować.
                            Teraz dopiero, po roku wspólnego życia, Jaśminka przestała bać się
                            Benia, nawet zaczyna prowokować go do zabawy, potrafi też pacnąć go
                            łapą i odgonić od miski z jej ulubionym "mokrym". I on grzecznie
                            ustępuje :-)
                            • herta_muller Re: Drugi kot-proszę o radę:) 31.05.08, 18:08
                              wydaje mi sie, że w tym przypadku u mojej to tez bardziej panika i histeria niz agresja, ale ciekawosc zaczyna przewazac. chodzi bo mieszkaniu zaczyna obawachiwać wszytsko, patrzy sie na mnie z ogromnym zdziwieniem i przede wszystkim nie pala do mnie nienawiścia-ato najgorzej znoszę..mala siedzi zamknieta z wpolokatorką dostałą zabawke która od razu zaczela się bawić-wzorowy kot. moja jak tylko otworzy sie drzwi do Tajemniczego Pokoju..ucieka i syczy. jak moze bac się dwa razy mniejszego od niej przyjaznego kotka?:)teraz znowu poszla pod wanne przemyslec sprawe:)
                              • brzozasyberyjska Re: Drugi kot-proszę o radę:) 31.05.08, 18:12
                                u mojej to też był strach, no a jak kot się boi to się broni
                                przed "zagrożeniem" jak może :) ale zobaczysz, z czasem się przekona
                                że ten "stwór" wcale nie jest taki groźny ;)
                                • herta_muller Re: Drugi kot-proszę o radę:) 07.06.08, 10:26
                                  witam ponownie. Minął tydzień i nie wiem jak mam oceniać już tą sytuację...Rezydentka pogodziła sie z tym, że nie jest sama, ale tylko wtym sensie, że nie siedzi non stop za szafą:jesli zamykam Małą w pokoju, wtedy rezydentka sobie po mieszkaniu chodzi, zje coś, skorzysta z kuwety, czasem ma przypływy świetnego humoru i zaczyna się bawić..nie ma depresji, nie jest jakoś sepcjalnie apatyczna czy smutna. Kiedy wypuszcze małą, rezydentka woli się schować i obserwować z ukrycia. Jeśli mała ją znajdzie: nieprawdopodobny wrzask syczenie "nie zbliżaj się do mnie". Albo z tym syczeniem ucieka wtedy...mała j a goni oczywiście co ma robić. Ma kilka miejsc: pod wanną, szafka w kuchni z koszem na smieci w ktorych przesiadiuje i wyczekuje że Mała pójdzie spać albo zostanie zamknieta...gdyby ich co jakiś czas nie izolowała, siedziała by tam pewnie prawie cały czas.. a może źle robie?może niepotrzebnie je izoluje co jakiś czas? robie to tylko po to żeby rezydentka miała więcej komfortu psychicznego, ale nadal niewiele się zmienia. Były dwa czy trzy razy takie sytuacje, że mała albo spała albo siedziała bez ruchu i wtedy dopiero rezydentka się zbliżała ..fucząc i przypatrując sie z zaciekawieniem...natomiast kiedy to małe "rusza" selma sie wycofuje.
                                  Myśle też naiwnie, że jakby sie pobiły w końcu, może byłby to przełom w stosunkach...a tam Mała chodzi i szuka tego dziwneg kota co sie ukrywa, rezydentka stara sie byc niezauważalna a w razie czego:wrzask.
                                  Już sama nie wiem...tydzień to nie tak dużo(?)...obie koty są szczęśliwe..tylko z przerwami i co z tego że mam dwa skoro osobno:)
                                  • marzenia11 Re: Drugi kot-proszę o radę:) 07.06.08, 11:06
                                    Myślę jednak, że za bardzo ingerujesz - ja bym starała się nie izolować ich gdy ktoś z domowników jest w domu. N iech będą razem i się docierają bez patrzenia intensywnego przez czlowieka na nie. Bądź czujna ale rób swoje to co chcesz zrobić w domu. Mam dwie kotki i one co jakiś czas mają swoje porachunki do zalatwienia między sobą. Wtedy mimo że się przestraszam lub ktorejś z nich mi szkoda nauczylam się odchodzić od nich i zostawić ich same sobie, żeby się dogadały. I to działa. Myslę, że koty mają instynktownie wyczucie kiedy który jest silniejszy i unikają starcia, poza tym każdy ma swój sposób i potrzebuje innej ilości czasu na oswojenie się z drugim stworzeniem. Ponieważ są wyjątki więc warto miec czujne oko, ale zupełnie z boku. Ja bym tak zrobiła. Bo faktycznie sobie tez pomyślałam czytając Twój post że byloby dobrze gdyby się zetknęły w końu ze sobą i ustaliły dla siebie hierarchię. Powodzenia daj znać jak się rozwija sytuacja
                                    • herta_muller Re: Drugi kot-proszę o radę:) 07.06.08, 11:16
                                      dzięki:) faktycznie tak mi sie wydaje, tylko chyba juz przestałam wierzyc w to w jaki sposob miałyby się zetknąć, jeśli zostawiam sytuację "otwartą", rezydentka siedzi po prostu w jednym miejscu, i co jakiś czas krzykiem odpiera "ataki".rozumiem,że mam liczyć na to że w końcu wyjdzie i stawi czoła? :)nie jest tak że je izoluje cały czas, ale mam poczucie że musze dac Rezydentce trochę czasu przynajmniej na skorzystanie z kuwety i nczej siedziałaby biedna w tej szafce bez jedzenia i picia całe dnie..więc rozumiem,że mam się nie roztkliwiać zbytnio:)
                                      • marzenia11 Re: Drugi kot-proszę o radę:) 07.06.08, 11:55
                                        Tak myślę, nie roztkliwiac się zbytnio, ale oczywiscie w sprawach bytowych jesli są problemy (mam na myśli kuwetę) należy wspomoc, ale tylko i wyłącznie w tym zakresie, a potem znów je zostawić.
                  • wadera3 Re: Drugi kot-proszę o radę:) 07.06.08, 11:31
                    Nie martw się, ja trzy dni temu dostałam nową maluśką koteczkę, która była
                    zabrana prawie prosto od matki. W domu mam dwu i półletniego wykastrowanego
                    kocurka, koty poznały się w samochodzie i natychmiast zaczęły na siebie syczeć,
                    warczeć i fukać.
                    Kot w domu obraził się na nas, spędził prawie dobę w szafie, udawał chorego(inna
                    rzecz, że trochę kichał), nie wchodził do kuwety, łaskawie przychodził na
                    jedzenie. Nie dawał się nam głaskać.
                    Dziś już powoli jest lepiej, młoda lata za kotem, który zszedł z wysokości na
                    ziemię, kot posykuje na nią już chyba dla zasady.
                    Wczoraj wieczorem, kiedy oba posnęły małą położyłam koło kocura, udawał, że nie
                    widzi :D
                    Dopiero, kiedy złapała go za ogon, od niechcenia syknął i poszedł sobie. W nocy
                    już spał z nami w łóżku(choć też udawał, że go nie ma).

                    Ważne jest żeby nie zachwycać się maluchem, zapominając o dorosłym kocie.
                    • kromisia Re: Drugi kot-proszę o radę:) 07.06.08, 14:32
                      chyba musisz im dac troche "swobody" zostawiajac na dluzej razem.
                      Rezydentka posyczy, pofuczy, a potem bedzie musiala zaakceptowac.
                      My jak mielismy 2giego kota, to kotka sie na nas obrazila. Nie
                      chciala przyjac do wiadomosci, ze zamieszka z nami jeszcze jedno
                      futro. Ale juz po tyg. pokochala malego i "odbrazila" sie na nas.
                      W ostatnia niedziele dokocilismy sie znowu:) Bylo fukanie, ale po 3
                      dniach kicia zostala sama z rezydentami. Co prawda rezydentka nadal
                      podchodzi do niej z dystansem ( ale jej sie tak przemienilo po
                      sterylce ), ale rezydent ma w nowej swietnego kumpla.
                      Tylko 2 dni maly byl odseparowany, ale juz 1wszego wieczoru chodzil
                      miedzy rezydentami pod czujnym naszym okiem.
                      Chyba trzeba troszke zaufac futrom:))
                      Pozdrawiamy, slemy glaski i zyczenia zdrowia dla kociakow :)
                      • herta_muller Re: Drugi kot-proszę o radę:) 10.06.08, 20:50
                        niestety to nie jest juz tylko syczenie-fukanie
                        przed momentem Nowa rzucila sie z rozmyslem na rezydentke zajadająca karme (udalo jej sie wyjsc na moment z lazienki gdzie caly dzien przebywa)z ogromną agresją-nigdy wczesniej czegos takiego nie widzialam!
                        przyznam szczerze że jestem już trochę załamana. Mam wrażenie, że jest gorzej nie lepiej: mała stała się agresywna, choc wczesniej nie byla, a rezydentka coraz bardziej przestraszona, nerwowa, agresywnie reagujaca na np proby dotykania jej przeze mnie czy noszenia...
                        • wadera3 Re: Drugi kot-proszę o radę:) 10.06.08, 22:48
                          Chyba to zamykanie się przyczyniło.
                          Moje kociska bawią się już razem, owszem muszę pilnować żeby jadły każde ze
                          swojej miski, ale nawet kuwety podzieliły między sobą po równo(z moją niewielka
                          pomocą).
                          A dziś, kiedy z małą wróciłam od weta, kot obwąchał ją z wyraźną troską:)
                        • marzenia11 Re: Drugi kot-proszę o radę:) 11.06.08, 09:54
                          A spróbuj może wypuścić ja z tej łazienki a izolować tylko i wyłącznie w drastycznych syuacjach i też tylko na jakiś czas np. godzinę. Może ona tak reaguje na zamknięcie, jest to dla niej stres który potem musi rozladować. Poza tym polecam - jak masz mozliwość - książkę napisaną przez kocią psycholog "Koci detektyw" - jest tam też o agresji między kotami i kotem a właścicielem. Ja dopiero zaczęłam czytać i wydaje mi się pozyteczna. Trzymamk kciuki i pozdrawiam :)
                          • brzozasyberyjska Re: Drugi kot-proszę o radę:) 11.06.08, 11:43
                            Marzeniu, a gdzie można kupić tę książkę? na animalii jest kilka
                            pozycji (akurat kociego detektywa nie ma) ale nie chcę w ciemno
                            wydawać pieniędzy. wydaje mi się, ze dość dobrze znam kocią
                            psychikę, ale w wersji "pojedyńczo" ;), ewentualnie w duecie z psem
                            a dwie kocice na stałe mam po raz pierwszy. no i nie chciałabym
                            kupować książki w której będę mogła przeczytać to co i tak już wiem
                            ale taką w której jest obszernie o relacjach kocio-kocich i o tym
                            jak te relacje może łagodzić człowiek. moje kociambry maja pyszczki
                            coraz bardziej podrapane :(. chociaż jednocześnie nie jest bardzo
                            źle bo zazwyczaj siedzą sobie spokojnie blisko siebie, był już nawet
                            taki czas, że starsza młodszą wylizywała ale to się zmieniło.
                            młodsza czasem poluje sobie na starszą, chyba dla rozrywki, a
                            niestety w zabawie jest mało delikatna, sama już wiem "jak smakują"
                            jej pazurki. starsza ciągle na nią warczy ostrzegawczo, czasami
                            młoda na to warczenie reaguje tak, że odchodzi i nawet pomrukuje
                            pojednawczo, no a czasami atakuje i wtedy się drapią nawzajem i
                            wrzeszczą (głównie starsza wrzeszczy). ale jednak nie widzę w tym
                            wszystkim paniki. no i jest coś co mnie dziwi, jeżeli w ciągu dnia
                            zdrzemnę się na kanapie to obydwie grzecznie i zgodnie się na mnie
                            układają i śpią, natomiast codziennie wieczorem, kiedy kładę się w
                            sypialni to jest kłótnia, często z bijatyką ( i to nad moją głową )
                            i kiedy zasypiam to one jeszcze nie dochodzą do porozumienia ale jak
                            się budzę rano to obydwie śpią jak aniołki blisko siebie, aż szkoda
                            wstawać do pracy. jedyna rada jaką mogę przeczytać to "nie
                            ingerować" ale wydaje mi się, że muszą być jakieś sposoby, choćby
                            subtelne, mało ingerujące, żeby pomóc im się zaprzyjaźnić. czułości
                            ma każda pod dostatkiem i wydaje mi się, że nie są zazdrosne, poza
                            tą wieczorna sytuacją. młodsza wychowała się w kociej gromadzie i
                            myślę czasem, że może jej brakować przytulenia się do drugiego kota :
                            (.
                            • herta_muller Re: Drugi kot-proszę o radę:) 11.06.08, 14:20
                              hmm, przede wszytskim lekko załamalyscie mnie bo szkoła nr 2 mówi: z początku izolować. Uściśle może: bo wychodze na okrutną co to nowego kota przez tydzień trzymała w łazience: nie. Mam o tyle komfortowa sytuacje, że Nowa otzrymaa swoje posłanie, miseczki kuwetki, zabawki-w drugim pokoju, w którym chetnie przebywa- bez względu na to czy jest zamknięty. zamykam ja tam (ale niekoniecznie czasem u mnie) tylko wtedy kiedy rezydentka chce skorzystać z kuwety, albo chce ją czym s nakarmic (ponadto mniejsza kota nie może jesc tego samego jedzenia i to tez oto chodzi)a siedzi ona cale dnie w szafce albo pod wanną- i prosze zrozumcie mnie, że trudno mi to jakos przełknąc ze tak jest.I że staram się ja nakarmić- jak mam to zrobić inaczej? Mała czuje sie już paniąna wlosciach, skupia spoko naszej uwagi - ma kilka problemów zdrowotnych- cos trzeba smarowac, czyscic uszka, dwac witaminki, nie sądze żeby czula się odrzucona, jest zreszta bardzo kochana jesli chodzi o relacje z ludzmi. natomiast mam wrazenie ze zniechęcila ją postawa rezydentki i po 10 dniach fukania zaczyna odpowiadać tym samym, albo jak twierdzi wiekszosc, ona chce byc dominująca i ustalic hierarchię.
                              czuje sie źle, bo mam wrażenie, że zrobiłam wszytsko nie tak a na pocieszenie otrzymuje wizje kotów zaprzyjaźnionych po dwóch dniach. zadroszczę-tyle moge powiedzieć,nie każde jednak dokocenie tak wyglada... w kazdym razie jednak dziekuje za uwagi.
                              • rezurekcja Re: Drugi kot-proszę o radę:) 11.06.08, 18:49
                                Herta, czasem potzreba wiecej czasu.
                                Kolezanka mowila, ze jej kocice dopiero po jakims roku sie dotarly,
                                przedtem byly bojki i fuczenie.
                                • brzozasyberyjska Re: Drugi kot-proszę o radę:) 11.06.08, 19:34
                                  no to powiało optymizmem :)... czyli nie jest tak że jak się przez
                                  miesiąc nie pokochają to już tak zostanie
                                  • rezurekcja Re: Drugi kot-proszę o radę:) 12.06.08, 22:48
                                    brzozasyberyjska napisała:

                                    > no to powiało optymizmem :)... czyli nie jest tak że jak się przez
                                    > miesiąc nie pokochają to już tak zostanie


                                    U nas jest teraz odwrotna sytuacja. Dwaj bracia z jednego miotu,
                                    kiedys sypiali w jednym klebku, potem dorosli i zaczeli sie bic.
                                    Leci futro, krew sie leje. Musimy uwazac, zeby miedzy nimi
                                    odleglosc byla odpowiednia.
                                    Ale zyc sie da.
                                    • brzozasyberyjska Re: Drugi kot-proszę o radę:) 13.06.08, 16:44
                                      rezurekcja napisała:
                                      >
                                      > U nas jest teraz odwrotna sytuacja. Dwaj bracia z jednego miotu,
                                      > kiedys sypiali w jednym klebku, potem dorosli i zaczeli sie bic.
                                      > Leci futro, krew sie leje. Musimy uwazac, zeby miedzy nimi
                                      > odleglosc byla odpowiednia.
                                      > Ale zyc sie da.


                                      to chyba sprawka hormonów, jeżeli nie są wykastrowane, walczą o
                                      terytorium, testosteron działa i wzmaga agresję. no chyba że są
                                      wykastrowane, ale wtedy to już nie wiem...
                                      • rezurekcja Re: Drugi kot-proszę o radę:) 13.06.08, 17:32
                                        brzozasyberyjska napisała:

                                        > to chyba sprawka hormonów

                                        obydwa odjajczone.
                              • brzozasyberyjska Re: Drugi kot-proszę o radę:) 11.06.08, 19:42
                                nie obwiniaj się, u mnie też nie wygląda to różowo :), myślę, że
                                jeżeli rezydentka czuje się bardzo niepewnie przy małej to dobrze
                                robisz, że dajesz jej czasem odetchnąć :). zresztą sama wiele razy
                                czytałam, że tak się zaleca, szczególnie przy tzw trudnym dokoceniu,
                                ja tego nie robiłam, bo u mnie byłoby to bardzo trudne w realizacji
                                a poza tym nie było aż takiej paniki u żadnej z nich. myślę, że to
                                jak przebiega dokocenie zależy przede wszystkim od kotów, od ich
                                charakterów i doświadczeń. jeżeli ktoś po dwóch dniach miał
                                wszystkie problemy za sobą to chyba miał wyjątkowe szczęście.
                              • marzenia11 Re: Drugi kot-proszę o radę:) 11.06.08, 22:52
                                Nie załamuj się i absolutnie nie obwiniaj, wiesz, tak to jest szkola szkołą a każdy kot jest inny - myslę, że my reagujemy na Twoje opisy i tez tak do tego podchodź: skoro coś nie daje pożądanych efektów należy próbować aż do skutku in nych rozwiązań. Glowa do góry :) a może napisz swój wątek na weterynarii - może coś wet doradzi. Pozdrawiam serdecznie, trzymaj się.
                              • arletapp herta! i jak kotki? 12.08.08, 13:27
                                ja mam wlasnie podobna sytuacje: rezydent + dwa smarkacze i rezydent sie boi :(

                                Wyklarowalo sie cos u was?
                            • marzenia11 Re: Drugi kot-proszę o radę:) 11.06.08, 22:49
                              Jeżeli jesteś z Warszawy, a chyba tak, to jest księgarnia na Saskiej Kępie - od Ronda Waszyngtona musisz wejść w ul. Francuską, iść prawą stroną i chyba za Pizzerią Domino jest ta księgarnia. Tam mają książki Galaktyki (wydawnictwo), pewnie dlatego, że własciciel uwielbia koty :)
                              • brzozasyberyjska Re: Drugi kot-proszę o radę:) 12.06.08, 07:45
                                Dzięki, Marzeniu :)
    • erin32 Re: Drugi kot-proszę o radę:) 21.08.08, 11:14
      Ja mam pięć kociaków, z zapoznawaniem się było różnie. Najpierw
      najstarsza cićka (2-letnia obecnie kotka) sykała na kocurki, które
      co kilka miesięcy dołączały do naszej gromadki, a ostatnio
      przedostatni w kolejności kocurek zaczął sykać i bić najmłodszego.
      Trwało to kilka dni, aż w końcu Psotek się postawił i było po
      kłopocie. Teraz się ganiają, myją i ogólnie żyją w zgodzie. Przy
      pierwszym i drugim kocurku byłam akurat na urlopie, więc mogłam je
      obserwować, natomiast przy pozostałych dwóch młodziencach, wychodząc
      do pracy zamykałam ich w drugim pokoju, a wypuszczałam do reszty po
      powrocie z pracy oraz w weekend. Ale trwało to przez jakis tydzień,
      potem sie docierały.

      Będzie dobrze. Powodzenia i mizianki dla kociaków!
    • foamclene Re: Drugi kot-proszę o radę:) 22.08.08, 18:08
      mam trzy koty, ktore przybyly do domu w roznych okresach czasu
      pierwszy kocur i druga w kolejnosci kota uwielbiaja sie od pierwszej
      chwili
      trzecia kota odziedziczona po sasiadce niestety od dwoch lat
      prowadzi znimi wojne
      to nie jest nawet brak sympati to sa regularne walki i przeganianie
      jej pzez pozstale dwa koty
      sama zreszta czesto je zaczepia pazuerm jak przechodza obok niej

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka