Dodaj do ulubionych

Problem z suczką

03.01.09, 17:45
Mam kundelka, suczkę, od zawsze była moim psem, ja się nią zajmowałam itp,
itp. Niestety moja sunia (jak to się często zdarza) woli mojego ojca ode mnie.
Może dlatego że on ma cięższy ton głosu, nie wiem. Wiem natomiast że tego nie
da się już odwrócić. Problem pojawia się inny, za niedaleki czas ja i mój
partner przeprowadzamy się do naszego mieszkania i zabieramy suczkę ze sobą.
Ona odwiedzała już to mieszkanie, ale nie czuje się tam jak w domu. Mianowicie
boi się zostać tam sama. To zrozumiałe, ale czy ona się kiedyś tego wyzbędzie?
Planujemy jeszcze jednego psa, dla towarzystwa dla niej i dla nas. Chciałabym
tylko żeby ten drugi pies był tzw. moim psem a nie partnera (nie chcę
powtórzyć błedu) Co mam zrobić by drugi pies słuchał się mnie? Jak się
zachowywać od momentu przyprowadzenia drugiego psa? Czy dwie suczki nie będą
się kłócić? A wreszcie jakiego psa wybrać ?
Obserwuj wątek
    • katarzyna1970 Re: Problem z suczką 04.01.09, 21:57
      Może popełniłaś jakieś błędy wychowawcze, że Twoja sunia zamiast ciebie, uważa
      Twojego tatę za przewodnika stada? Myślę, że drugi pies to super sprawa dla Was
      jak również dla suni. Sama mam 13,5 letnią sunię kundelka i 1,5 rocznego shit
      zu. Polecam Ci książki Jan Fennell -"Zapomniany język psów" i "Zapomniany język
      psów w praktyce"- dużo mądrych rad, z których na pewno skorzystasz. Nie pamiętam
      czy tutaj na forum, czy właśnie w tych książkach radzono, że jak masz w domu
      sunię, to drugi pies powinien być odmiennej płci
      • tenshii Re: Problem z suczką 04.01.09, 22:01
        Niekoniecznie musi być to kwestia błędu.
        Suki po prostu wolą mężczyzn. Przynajmniej ich większa część.
        Siostra mojej suki wychowywała się w domu z moją siostrzenicą. Ponad rok w domu z babami.
        Niedawno siostrzenica przeprowadziła się do chłopaka i suka niemal od pierwszego dnia jego obrała na przewodnika chociaż to siostrzenica nadal się psem zajmuje.
        • claratrueba Re: Problem z suczką 05.01.09, 07:33
          Psy same wybieraja przewodnika stada, bezbłędnie odgadując "kto tu rządzi"-
          niekoniecznie mężczyznę, ale na ogół tak. Mam dwa- suka jest i "mężowa" i "moja"
          na zmianę, kundelek przybłęda "mój". Ale mój nieodżałowany sznaucer był "mężowy"
          niezmiennie. Nie ma wiekszego znaczenia kto psa karmi, pielęgnuje i mizia. Sam
          wybiera wodza i już.
          • mam_na_nia_alergie Re: Problem z suczką 05.01.09, 14:43
            Dziękuje za rady :) Więc muszę załatwić sobie wykastrowanego pieska :) W związku
            między nami w sumie "bardziej rządzę ja" ale będę musiała się sporo postarać.
            Nie ma tu raczej mowy o jakiejś szkółce dla psów, bo to będzie piesek ze
            schroniska (pewnie nie szczeniak). Wolałabym żeby odpoczął.
            • blue.berry Re: Problem z suczką 05.01.09, 15:37
              psy najczesciej z rodziny wybierają za przewodnika mezczyzne. ktory
              zazwyczaj jest wyzszy, silniejszy, ma mocniejszy glos, konkretnie
              przekazuje polecenia - mowa ciala, tembr glosu, mocno opiekuncze
              zachowanie w stosunku do innych domownikow - pies wszystkie te
              sygnaly odbiera i jak przewodnika wybiera tego czlonka rodziny ktory
              w hierarchi jest najwyzej - a w 9 przypadkach na 10 jest to jednak
              mezczyzna. i zazwyczaj nie ma znaczenia ze kobieta karmi, glaszcze,
              przytula; ))
              aby zostac przewodnikiem psa trzeba sobie na to zasluzyc i to
              wspolnie z psem wypracowac. chodzi tutaj o konsekwencje w
              postepowaniu, "nie odpuszczanie" wykownywania polecen, prace i
              zabawę z psem na spacerach.
              psiak ze schroniska oczywiscie wymaga okresu przejsciowego - musi
              sie zaaklimatyzoiwac, zrozumiec ze to juz jest jego przystan, ze
              niekt juz go nie odda i nic zlego sie nie wydarzy. czesto trzeba
              czasu aby zaczal sie cieszyc, przychodzic na glaskanie itd. w
              internecie jest trochę porad jak postepowac z psem adoptowanym ze
              schroniska.

              a w temacie ksiazek to bardzo polecam ksiazki pani Zofi mrzewinskiej
              ktora jest swietnym szkoleniowcem i behawiorysta.

              pozdrawiam
              • mam_na_nia_alergie Re: Problem z suczką 05.01.09, 18:10
                Wiecie co? Bardzo mi zależy na tym by to mnie pies uważał za właścicielkę, ale
                zdaje sobie sprawę że to może być kłopotliwe, Co Waszym zdaniem powinniśmy oboje
                robić (on w zasadzie czego chyba nie powinien robić) gdy pies pojawi się w domu?
                Mój partner nie rządzi w domu, nie jest przysłowiowym macho, jest raczej
                delikatny, czy chodzi o to że to ja powinnam się ciągle tym psem zajmować czy
                bardziej czasem go olewać (mój ojciec tak robi a suczka do niego leci) Czy
                powinnam być tak stanowcza by za żadnym razem nie odpuścić (w sytuacjach jak
                czegoś nie pozwalam) starać się mówić mocnym głosem?
                • czarodziejka.0 Re: Problem z suczką 05.01.09, 21:56
                  Generalnie w wychowaniu psa chodzi o konsekwencje.Jesli nie pozwalasz czegos to
                  nie powinno byc od tego wyjatku i tyle.Ale na zaufanie psa trzeba sobie
                  poproacowac,cwicz z nia,nagradzaj za przyjscie,pielegnuj,wzmacniaj wiez a
                  zobaczysz ze relacje sie zmienia.Ja tam nie jestem pewna czy pies sobie wybiera
                  jedna osobe,moje wszystkich musz sluchac w domu i tyle.
                  Zauwaz jak sie do psa zwracasz,jak reagujesz na nia.Psy wyczuwaja niepewnosc
                  doskonale.
                  I nie przejmuj sie tak tym przewodztwem,szkoda czasu na to,lepiej poswiecic go
                  na spacer czy nauke z psem:p
                  • nurma Re: Problem z suczką 06.01.09, 00:43
                    To chyba prawda,że suczki wybieraja mężczyznę - pieski kobietę.Mam
                    obecnie ( od kilku lat ) dwa . Schroniskową sunię , której Panem
                    jest mój mąż i przyblędę z lesnego parkingu ( rok
                    pożniej ).Zwierzakami zajmuję sie ja , ja je karmię , chodzę na
                    spacery i do lekarzy ( mąz jedynie nas dowozi , ale nie wchodzi do
                    gabinetu ),traktuję je jednakowo , jednakowo rozpieszczam i
                    wymagam ,ale i tak sunia to pies męża , a pies - mój.Mam jeszcze
                    kotkę schroniskową,ale też jest oddana mężowi a mnie tylko
                    toleruje , chociaz tak jak i psami to ja się nią zajmuję.Mimo
                    wykastrowania wszystkich zwierząt chyba coś jest na rzeczy.Dodam ,
                    że poprzednie moje psy ( też schroniskowe )przepadały za
                    mężem,jakkolwiek mnie też słuchały .Były to również sunie.Dodam
                    jeszcze , że wszystkie zwierzęta,które do mnie trafiły,były po
                    przejściach i miały po kilka lat i nigdy nie sprawiały mi zadnych
                    problemów , mimo że przykre przeżycia pozostawiły pewnien slad w ich
                    psychice.Na przykład paniczny lęk przed wyciągniętą ręką ,chociaż
                    była to ręka,która już tylko głaskała.Nie ma to jak co najmniej dwa
                    stwory.Nie planowałam tego ,ale teraz wiem , że dobrze zrobiłam
                    przygarniając kolejnego psa.Bardzo szybko cała czereda zaprzyjazniła
                    sie ze sobą pozwalając wyjadać sobie nawzajem z misek albo wylegując
                    się niemal na grzbiecie współtowarzysza.Dotyczy to też kotki.Chyba
                    więc najlepiej dziewczynce zafundować chłopaka.Nie wspominam o
                    sterylizacji zwierzaków,bo to powinno być normą .
                    • claratrueba Re: Problem z suczką 06.01.09, 07:38
                      Nie do końca rozumiem dylemat założycielki wątku. Fakt, że dla pieska nie jest
                      się przewodnikiem stada, za którego nas uznał, nie oznacza ani braku psiej
                      bezgranicznej miłości, ani nieposłuszeństwa. To raczej ambicja właściciela boli.
                      Jeśli zadamy sobie trud wyszkolenia psa, przy czym dla mnie nie jest to trud a
                      świetna zabawa, będzie reagował na polecenia i "wodza" i "niewodza". Choć w
                      obecności "wodza" polecenia tego drugiego może spełniać z ociąganiem albo
                      demonstracyjnie olewać- zależy od charakteru psa. Pod nieobecność przewodnika
                      będzie posłuszny innemu domownikowi. A chyba o to chodzi: żeby zwierzę było
                      przewidywalne, nie stanowiło zagrożenia. Mam doświadczenia z psami z hodowli i
                      psią biedotą po przejściach. Te drugie wymagaja więcej delikatności, większego
                      nagradzania za wykonanie polecenia, karcenie (oczywiście tylko słowne) musi być
                      stosowane z wielkim umiarem, nawet lekko podniesiony głos powoduje panikę. Ale
                      wyniki bywają wspaniałe. Choć odzywają się urazy z przeszłości- mój kundelek-
                      przybłęda wczoraj na widok mopa dostał ataku paniki, hodowlanej suce natomiast
                      trzeba było tłumaczyc, że te farfocle są do wytarcia podłogi a nie do ganiania
                      po całym domu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka