Dodaj do ulubionych

Narośl na brzuszku kotki.

22.12.03, 14:39

Mojej kotce zrobiła się na brzuszku na jednym z sutków miękka - różowa
wewnątrz - narośl (jakby wypełniona powietrzem) wielkosci piłeczki
pingpongowej. Ma w tym miejscu lużną skórę; jak idzie - dynda jej się to jak
jakiś woreczek.
Kotka ma 6 lat , nigdy nie miała małych.
Poza tą zmianą kotka wogóle nie wygląda na chorą - ma świetny apetyt,
zachowuje się normalnie. Naroslą wogóle się nie interesuje. Pozwala dotykać
brzuszek (nie wygląda na to żeby jej cokolwiek dolegało czy bolało).
U weterynarza jeszcze z tym nie byłem.

Czy ktoś się z czymś podobnym spotkał u swojego zwierzaka? Czy to może być
jakiś (odpukać...) nowotwór?
Będę bardzo wdzięczny za sugestie.
Z góry dziękuję.


Obserwuj wątek
    • adam.pietron Re: Narośl na brzuszku kotki. 22.12.03, 17:21
      Zmiana którą opiszujesz może mieć charakter nowotworowy choć nie od razu
      złośliwy , najlepiej pokaz kota lekrzowi jeśli stwierdzi że trzeba ją usunąć
      zrób to - jak pisąłem już wielokrotnie na tym forum hodowla zmian
      nowotworowych nawet niezłosliwych nigdy nie prowadzi do niczego dobrego.
      Pokaż kotkę lekarzowi .
      Pozdrawiam
    • star51 Re: Narośl na brzuszku kotki. 02.01.04, 20:20
      Hej,Moja kotka miała indentyczne narośle na brzuszku.Wet. stwierdził ze
      to "wodniaki"i przekuł je oraz podał zastrzyk ptrzeciwzapalny.Po 3 tyg. znow
      wystapiały i równiez tak samo postapił.Przez cały rok nic sie nie pojawiło
      także mielismy spokój.W grdniu tego roku nasza kotka nie oddawała kału i po
      długich poszukiwaniach kompetentnego wet. okazało sie że ma ropomacicze.została
      wysterylizowana w wieku 13 lat.Mam nadzieje ze teraz bedzie ok. Byc może te
      wodniaki były jedna z przyczyn jej niedawnej choroby.Także nie bagatelizuj i
      konicznie zgłoś sie do wet.w tych woreczka jest woda takze można je przekuwac
      samemu
      • fspy Re: Narośl na brzuszku kotki. 11.01.04, 15:18
        Byłem u weta w zeszłym tygodniu.
        Stwierdził że to jest "pęcherzyca". Też przekuł narośl i wyciągnął ze zwierzaka 4 strzykawy (dziesiątki) żółtawego płynu i dał zastrzyk (nazwy nie pamiętam).
        Jutro kotek ma dostać drugi zastrzyk.
        Kot nadal zdrowo wygląda i normalnie się zachowuje (zestresował się tylko wizytą u weta - chciał zdemolować poczekalnię, biegał po ścianach :) ).

        Na necie jednak wyczytałem że pęchcerzyca objawia się pęchcerzami na głowie zwierzęcia (oczy,wargi) a nie na brzuszku.
        Jeśli ktoś zna jakiś dobry serwis o kocich schorzeniach to bardzo bym prosił o linkę. Nic nie mogę znależc o pecherzycach czy wodniakach.
        Thx.
    • adam.pietron Re: Narośl na brzuszku kotki. 12.01.04, 17:43
      Pęcherzyca to dosyć poważne rozpoznanie - jest ona bowiem chorobą wynikająca z
      autoagresji - jeśli oczywiście o tą pęcherzyce chodziło twojemu lekarzowi bo
      ja osobiście nie znam innej choroby okreslanej tym mianem.
      Poproś go jeszcze raz o wytłumaczenie skąd ta diagnoza, a co do innych portali
      o zwierzętach - zamist ich szukac poszukaj konsultacji u innego lekarza -
      najlepiej specjalisty chorób psów i kotów.
      Pozdrawiam
      • fspy Re: Narośl na brzuszku kotki. 14.01.04, 16:50
        adam.pietron
        Lekarz do którego chodzimy jest własnie "specjalistą chorób psów i kotów".
        Nie wiem o jaką pęcherzycę mu chodziło. Powiedział że to choroba dziedziczna i
        opisał ją mniej więcej w ten sposób :"Jest to nowotwór skóry - pod skórą robią
        się pęcherze które wypełniają się płynem..."
        Teraz kotek jest już po drugiej wizycie: płynu było malutko,kot dostał drugi
        zastrzyk i ponadto lekarz wstrzyknął odrobinkę jakiejś substancji pod tą lużną
        skórę na brzuszku i na dziś płynu nie widać a brzuszek jest płaski (ta lużna
        skóra już nie wisi a jakby przyrasta z powrotem. :)
        Nie wiem o co chodzi z tą autoagresją - kot jest spokojny, kochany - agresji
        nijakiej w nim nie ma. No czasem podrapie podczas zabawy ale to chyba każdy tak
        ma. :)
        Lekarz na pierwszej wizycie mówił że można to wyleczyć lekami albo operacyjnie.
        Mam nadzieję że uda się lekami.

        jul-kot
        Nie wiem czy płyn był lepki bo był w strzykawce. Ale na lepki nie wyglądał.
        Czytałem "problem z kotką" - tam kotek strasznie cierpiał więc zapalenie
        otrzewnej raczej wykluczam ponieważ mój kot miał ten worek na brzuszku już dośc
        długo (ze 4 miesiące) a objawów chorobowych nie było i nie ma żadnych.
        Kot normalnie je, załatwia się, śpi, bawi itd itp..
        Lekarz sprawia wrażenie że wie co robi no i specjalizcję odpowiednią ma (tak
        wynika z jego wizytówki). Być może faktycznie chciał mnie nastraszyć
        mówiąc "pęcherzyca,nowotwór" a swoje tam wie. Może w ten sposób zmusza
        włascicieli zwierzaków aby nie bagatelizowali sprawy. Nie mam pojęcia.
        Za pierwszą wizytę wziął 40 zł ,za drugą 30. Nie wiem czy to dużo i ile biorą
        inni. W każdym razie efekty wizyt widać i na trzecią - kontrolną - wizytę też
        tam pójdę.
        Pozdrawiam serdecznie
        • jul-kot Re: autoagresja 15.01.04, 13:07
          Witaj!
          Autoagresja to w dużym uproszczeniu atakowanie i niszczenie przez organizm
          własnych tkanek, a nie agresja "zewnętrzna", o której wspominasz.
          Mam nadzieję, że z Twoim kotkiem wszystko będzie dobrze.
          Pozdrawiam, Juliusz.
    • jul-kot Re: Narośl na brzuszku kotki. 13.01.04, 10:50
      Witaj!
      Ten żółty płyn ... czy był lepki? Przeczytaj wątek "problem z kotką". Ja też
      bym Ci radził zmianę lekarza, wygląda na to, że ten chce brać pieniądze za
      leczenie choroby, której chyba nie potrafi zdiagnozować. Płyn może świadczyć o
      zapaleniu otrzewnej, a to, że przedostał się pod skórę może być kwestią
      przypadku. Nie próbowałbym również leczenia kotki na własną rękę ani
      samodzielnego przekłuwania czegokolwiek.
      Pozdrawiam, Juliusz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka