09.11.04, 12:03
Kot mojej mamy upolował ptaszka. Byliśmy u weterynarza i ten stwierdził, że
prawdopodobnie ptak ma wybite skrzydełko (albo naderwane, raczej nie
złamane). Dał mi nr tel. do ornitologa, ale jak się dziś okazało ornitolog
jest na urlopie do końca miesiąca. Ptak to najprawdopodobniej sikorka
czarnogłowa. Nie bardzo wiem jak ją karmić. Na razie daję jej smalec, słoninę
i nasionka. Nie wiem też czy należy ją wypuścić jeśli wyzdrowieje (dziś jest
10. listopada), czy może wiosną?? Najchętniej pokazałabym ją komuś kto się na
tym zna (Kielce). Proszę o pomoc, poradę.sepiolka@o2.pl
Obserwuj wątek
    • lablafox Re: POMOCY!!! 09.11.04, 13:15
      Oczywiśie ,że wypuścić.
      Sikorki bardzo dobrze radzą sobie zimą.
      Smalec i słonina nie powinny być solone.
      Co zrobił weterynarz z jej skrzydełkiem?
      • sepiolka Re: POMOCY!!! 10.11.04, 03:42
        Weterynarz obejrzał i powiedział, że gdybym mu przyniosła kota, to on by może
        wiedział co zrobić, a on nawet nie wie co to za ptaszeksad Mnie się wydaje, że to
        sikorka czarnogłowa... Dał mi nr. tel. do ornitologa, ale ten jest na urlopie do końca
        listopada i nie wiem do kogo się zwrocić, żeby chociaż obejrzał to skrzydełkosad
        Ptaszyna jest bardzo przerażona, a ja naprawdę nie umiem jej pomóc. Po prostu daję
        jej smalec, ktorego ona wcale nie chce je?ć. Dostaje też mak, otręby i posiekanego
        orzecha włoskiego (z racji tego, że nawet nie jestem pewna czy to aby sikorka).
        Niech sama wybierze. Ja skrzydełka nie oglšdałam, bo nie chcę jej stresować, a
        skoro weterynarz się na tym nie zna, to skšd ja mam wiedzieć...sad Czy nie wiecie do
        kogo mogłabym się zwrocić w Kielcach o pomoc?
    • cereusfoto Re: POMOCY!!! 10.11.04, 10:38
      Po Kielcami ( 25 km. za ) w miejscowości OSTRÓW ( gm. Chęciny , miejscowość
      położona w dolinie rzeki Czarna Nida )jest prywatny PTASI AZYL dla chorych
      ptaków. Prowadzi go Pan dr Wróblewski, telefon ( 041 ) 315 48 45. Tylko pytanie
      czy masz możliwość tam pojechać, bo to starszne odludzie, ale ja na twoim
      miejscy zrobiłabym wszystko, by tam dotrzeć - ptaszek miałby tak wyśmienitą
      opiekę.
      Pozdrawiam i daj znać co słychać w temacie j.w.
      • sepiolka Re: POMOCY!!! 13.11.04, 16:16
        Rozmawialiśmy z dr. Wróblewskim. Kazał iść z sikorką do dr. Andrzeja
        Kwiecińskiego (ta sama lecznica, w której byłam wcześniej, ale inny lekarz).
        Diagnoza: złamane skrzydło, ptak już nie będzie latał, jest skazany na niewolę :
        (. Damy sobie radę. Je i jest ruchliwy, czasem śpiewa, czyli nie jest z nim tak
        źle. Będzie musiał się przyzwyczaić do małego metrażuwink. Pojedzie mieszkać do
        mojej mamy, tam dostanie własny pokój, więc nie będą już jej niepokoiły koty
        (no chyba, ze się zakradną...-tu następuje dreszczyk emocji). Dziękuję
        wszystkim za pomoc, a zwłaszcza podziękowania dla cereusfoto.Pa. Jeszcze kiedyś
        się odezwiemy.
        • sepiolka Re: POMOCY!!! 08.12.04, 04:34
          Głównym zajęciem mojej sikorki jest usiłowanie wydostania się z klatki.
          Ostatnio udało jej się umknąć podczas karmienia i okazało się, że potrafi
          przefrunąć około 2 metrów (odcinek specjalny szafa-karnisz). Wcześniej nie
          umiała wzbić się nawet na moment w powietrze. To jak w końcu z tym złamaniem??
          Jakoś przestaję wierzyć w diagnozy lekarskie...
          Będziemy dalej prowadzić rehabilitacjęsmile Zastanawiam się tylko czy po dość
          długim okresie w niewoli będzie ona potrafiła sama zdobywać żywność. Zważywszy,
          że takie aniołki szalenie krótkie mają życie, pół roku w niewoli (do wiosny),
          to ogromna część jej życia. Może już nie poradzić sobie ze zdobywaniem żarełka.
          Co o tym sądzicie?
          Acha! Jeszcze jedno. Wyobraźcie sobie, że przez 5 godzin radziła sobie sama w
          pokoju, ponieważ moja rodzicielka jest mało gibka i poddała się po półgodzinnym
          polowaniu... Potem wróciła sama do klatki i zaczęła jeśćsmile
          • cereusfoto Re: POMOCY!!! 08.12.04, 07:44
            No to wspaniałe wieści nam donosisz. Bardzo się cieszę. Mądre z niej
            stworzonko. A tak na marginesie, może na wiosnę jak ją spróbujesz wypuścić, to
            może udałoby się jej coś zostawiać np. w karmniku do jedzonka, żeby miała gdzie
            się dożywiać. Może potem nauczyłaby się zdobywać pokarm samodzielnie. Zupełnie
            nie wiem czy sprawdziłoby się to w praktyce, ale ja bym spróbowała.
            Pozdrowienia również dla sikorki.
            • sepiolka Re: POMOCY!!! 08.03.05, 12:37
              POMOCY!!! ZNOWU POTRZEBUJEMY RATUNKU!!!
              Sikorka przez kilka ostatnich dni miała zmierzwione piórka. Od jakiegoś czasu
              przestała wychodzić z klatki, ale tym się nie martwiliśmy, bo myśleliśmy, że
              tak sobie wymyśliła i już.
              Teraz przestała jeść. Ma chore oczka. Takie jakby piórka wkoło nich wypadły a
              na jedno oko chyba nie widzi. Dzisiaj zadzwoniła moja mama, żeby mi o tym
              powiedzieć. Czy jesteście w stanie coś powiedzieć po takim opisie?
              • cereusfoto Re: POMOCY!!! 08.03.05, 12:59
                Przeżyłam już śmierć dwóch bogatek - u mnie w domu, więc nic nie jest w stanie
                mnie już zaskoczyć. Przykro mi to mówić, ale nie wiem czy da się jej jakoś
                pomóc. Jest w dość złym stanie. Spróbuj pojechać do jakiegoś weterynarza, choć
                wiem, że w Kielcach u Ciebie nie miałaś szczęścia do dobrego lekarza. U mnie w
                Krakowie jest kilku dobrych, którzy za darmo próbują ratować dzikie ptaki.Moich
                jednak im się nie udało uratować. Nie wiem co ci poradzić... Trzymaj się!
                • sepiolka Re: POMOCY!!! 08.03.05, 13:28
                  Dziękuję, że się odezwałaś, chociaż smutne mi niesiesz wieści. Do Ptasiego
                  Azylu nie mogę się dodzwonić, pewnie dlatego, że pan dr. ma zajęcia. Będę
                  próbować. Do weterynarza niestety dzisiaj nie zdążymy, bo dr, do którego warto
                  iść z sikorą kończy o 15, a ja nie mam samochodu póki Wojtek nie wróci z pracy:
                  ( A jeszcze musimy pojechać do moich rodziców po ptaka.
                  Zasmuciła mnie wiadomość, że sikorki żyją tak krótko. A nie wiem przecież ile
                  już mogła mieć nasza sikora, kiedy ją złapała kotka...
                  Kiedy byłam z nią u weterynarza na samym początu naszej wspólnej znajomości,
                  wtedy już weterynarz mnie ostrzegł, że może pożyje ona jeszcze rok...sad
                    • cereusfoto Re: POMOCY!!! 08.03.05, 13:43
                      To jeszcze raz ja - może jednak spróbujesz pojechać wieczorem do jakiegoś
                      weterynarza. Przecież niektórzy pracują do późna - nawet do 20 i dłużej. Ja jak
                      byłam z moją bogatką to dał jej jakiś antybiotyk ( zastrzyk ) - niestety nie
                      przeżyła tego, bo była już bardzo osłabiona i to był dla niej dodatkowy stres.
                      Serce nie wytrzymało. Może w przypadku Twojej sikorki będzie inaczej - mam
                      nadzieję. Koniecznie daj nam znać co z nią. Aha i jeszcze jedno - czy sikorka
                      pije chociaż coś ? Odwodnienie może być dla niej niebezpieczne. Może spróbujesz
                      ją czymś nakarmić lub dać wodę ( strzykawką lub zakraplaczem .
                      • sepiolka Re: POMOCY!!! 08.03.05, 14:23
                        Niestety teraz nie mam żadnej możliwości działania. Nie mam ani auta, ani
                        sikorki (35km ode mnie). Zadzwoniłam do mamy. Mówi, że sikorka pije, kiedy
                        przystawi się ją do pojemnika z wodą i zanurzy jej dzióbek. Wczoraj ponoć
                        zjadła troszkę mięska, ale jest bardzo ospała, niemrawa i mizerna. Z opisu
                        mojej mamy wynika, że ptak ma jakby jedno oko większe, może lekko
                        wytrzeszczone. Mama dodała jej do wody okruszek wapna lekarskiego, ale nie wiem
                        czy to jest dobry pomysł...
                        Cały czas próbuję nawiązać kontakt z dr Wróblewskim.
                        • sepiolka Re: POMOCY!!! 08.03.05, 21:20
                          Rozmawiałam z P. Dr. Wróblewskim. Przyczyn jej stanu może być wiele. Mogła się
                          czymś zatruć (nawet własnym kałem), mogła ją dopaść jakaś okrutna bakteria,
                          może być niedowitaminizowana... Najbardziej prawdopodobna jest opcja braku
                          odpowiednich witamin i minerałów w jej organizmie. Sikora jest w niewoli prawie
                          pół roku a to ponoć taki krytyczny czas dla ptaków.
                          W sumie nie pytałam, ale myślę, że Pan Dr. się nie obrazi, jeśli umieszczę tu
                          jego przepis na zdrowy posiłek dla ptaków. Mam ją karmić następującą mieszanką:
                          1 kostka tłustego białego sera
                          3 żółtka gotowanych na twardo jaj
                          2 łyżki stołowe mąki kukurydzianej
                          2 łyżki stołowe mąki ryżowej
                          2 łyżki glukozy
                          2 sproszkowane, obmyte z powłoki, polewy... (kurcze, jak to nazwać?) Vitarale
                          Wszystko wymieszać na maź, przechowywać w zamrażarce. Podawać w małych
                          ilościach, ale często (żeby się nie psuło w klatce).
                          Pomysł z wapnem nie był zły. Do wody mam też dodać glukozę. Kupić robale w
                          sklepie wędkarskim i karmić.
                          I być dobrej nadziei.
                          Dzisiaj mieszanka będzie zawierała część składników. Glukozę i mączkę ryżową
                          (jejku, gdzie to się kupuje...) dowiozę. Robale też.
                          Ponoć ciężko jest wyciągnąć ptaka w takim stanie, ale jest to możliwe. Podróż
                          byłaby dla niej raczej zbyt męcząca, mogłaby jej nie przeżyć.

                          • carduelis Re: POMOCY!!! 08.03.05, 22:10
                            Jeżeli ta biedna sikora jest od pół roku w niewoli to się nie dziwię, że nie ma
                            ochoty do życia. Warto się zastanowić jaki sens ma trzymanie tego ptaka w klatce
                            w domu.

                            carduelis
                            • cereusfoto Re: POMOCY!!! 09.03.05, 07:42
                              Myślę, że nie do końca wiesz jak to z tym ptaszkiem było - poczytaj wszystkie
                              wątki, a się dowiesz. Sepiołka nie miała wyjścia. Co miała zrobić? puścić go na
                              wolność, żeby zdechł?
                            • sepiolka Re: POMOCY!!! 09.03.05, 10:58
                              Wiem, że nie jest najszczęśliwsza w niewoli. Nie frustruj mnie jeszcze
                              bardziej... Miałam trzy wyjścia: wypuścić ptaka ze złamanym skrzydłem na pewną
                              śmierć, zostawić go w pysku kota, który go przyniósł, albo go zabrać do domu.
                              Ptak może latać po całym pokoju i staramy się o niego dbać.
                              • sepiolka Re: POMOCY!!! 04.05.05, 12:18
                                Dziękuję Cereusfoto za list.smileMiło, że ktoś pamięta o pewnej maleńkiej sikorcesmile
                                A ta, czuje się świetnie (o tyle, o ile świetnie czuć się może w tych
                                warunkach). Zrobiła się z niej straszna wybredziocha. Prawie nic nie chce jeść.
                                Wcina tylko robale (w pobliskim sklepie wędkarskim kupuję je w ilościach iście
                                hurtowych wink ). Pije wodę z glukozą i wygląda już bardzo ładnie. Piórka lśniące
                                i równo ułożone, oczka bystre. Znów jest bardzo ruchliwą istotką i śpiewa od
                                rana. Wydawałoby się, że taki "ptasi móżdżek" a potrafi się dopominać, żeby
                                klatkę wystawić na dwór.big_grin Klatka, bowiem, stoi tuż przy oknie przesłoniętym
                                firanką. Sikorka łapie tę firankę dióbkiem i łapką, jakby chciała sobie odsłonić
                                widokwink Wtedy moja rodzicielka otwiera okno i wystawia klatkę na parapet. Jeśli
                                coś jest nie tak, Wróbel (jakoś tak się przyjęło na nią mówić) chowa się do
                                "dziupli" (plastikowy domek) i drze się w niebogłosy. To na ogół znak, że
                                niedaleko ślini się kot.big_grin Ludzi Wróbel się już nie boi tak bardzo (choć
                                przyjacielski nie jestwink ), ale z kotami prowadzi otwartą wojnę. Kończy się to
                                na ogół wyrzuceniem z pokoju kota, który miauczy zza zamkniętych drzwi.
                                Na posesji moich rodziców jest już cała psiarnia i kociarnia, więc sikorka ma
                                sporo istot do obkrzyczenia.wink
                                Zdjęcia niestety mam li i jedynie w telefonie (i nie mam kabelka), więc Wróbla
                                nie zaprezentuję.
                                jeszcze raz dziękuję za e-mail, Cereusfoto, i pozdrawiam wszystkich.
                                      • sepiolka Re: POMOCY!!! 09.06.05, 23:44
                                        Hmmmm... Nie sądzę... Ptak potrafi przelecieć co najwyżej przez długość pokoju i
                                        już po około 2 metrach traci wysokość. Złamane skrzydełko dziwnie odstaje. Dr
                                        Wróblewski tak jak i dr Kwieciński stwierdzili, że ptak jest już skazany na
                                        niewolę do końca życia. Nie da sobie sam rady.
                                        Ostatnio wynieśliśmy klatkę z pokoju, w którym sikorka mieszka. Tylko na kilka
                                        godzin. Była przerażona i w panice skakała po prętach i gałązkach. Kiedy mama
                                        wkładała jej robale do klatki Wróbel zwiał i spanikowany schował się pod szafkę.
                                        Nie sposób było go stamtąd wyjąć.
                                        Po kilku godzinach sama wróciła do klatki. Obawiam się jednak, że na dworze
                                        mogłaby nie wrócić a strach przed tym, że padnie z głodu, albo zadziobią ją inne
                                        ptaki...uncertain Nie bałdzo...

                                        PS Za pozdrowienia podziękowała i coś krzyczała, ale ciężko to przetranskrybować.wink
                                          • sepiolka Re: POMOCY!!! 09.08.05, 13:31
                                            Tak samo jak i dwa miesiące temu. Ornitolog i weterynarz stwierdzili, że Wróbel
                                            jest trwale niezdolny do samodzielnego życia na wolności. Ptak jest już z nami
                                            dziesięć miesięcy. Jak na sikorcze życie to dość długo. Ale trzyma się dobrze.
                                            Śpiewa, jest dość żywotny, ruchliwy. Robale różnej maści wcina w ogromnych
                                            ilościach jak na taką maleńką istotkę. Smutne jej życie w moich przemyśleniach i
                                            czasem zastanawiam się czy warto pomagać naturze na siłę... Może ingerowanie w
                                            to co winno regulować się samo jest złe, ale to my oswoiliśmy kota, a to niejako
                                            dało nam tym samym poczucie odpowiedzialności za wszystko co ów nabroi… i
                                            poczucie winy…uncertain Na pytanie czy należy ratować życie za wszelką cenę nie znam
                                            odpowiedzi.
                                            Inna sprawa. Ten sam futrzany myśliwy przyniósł niedawno mojej rodzicielce
                                            pliszkę. Lekko skaleczył ją na brzuszku, więc pliszka posiedziała w domu przez
                                            dni kilka. Cóż za agresywne i bezczelne z niej ptaszysko.wink Kiedy siedziała w
                                            tym samym pokoju co sikorka – rzucała się na małą do ataku. Ludzi się nie bała.
                                            Nie chciała się dać wygonić z domu. „Wypuszczaliśmy ją na wolność” a ona biegiem
                                            (na piechotę) pakowała się znów do kuchni.smile Teraz codziennie siedzi na dachu i
                                            się drze. Jak dostaje swoją porcję robaków, to przylatuje i bez certowania się
                                            ją pożera.wink Tego ptaka chyba bez problemu można by oswoić. Tylko, że nikt jej
                                            nie chce oswajać ku rozczarowniu pliszki.tongue_out
                  • anatol_ciekawski Re: POMOCY!!! 13.12.05, 12:07
                    Piszesz, że sikorki żyją tak krótko. I trochę mnie to dziwi. Obserwowałem
                    następujące zdarzenie.
                    Dokarmiam sikorki słoniną na balkonie. Jedzą chętnie w zimie. Wiosną znikły a
                    po kilku miesiącach na początku zimy przyleciały i tłukły dziobami i pazurkami
                    w szybę dopominając się o poczęstunek. Zapamiętały który balkon. Więc chyba
                    jednak żyją dłużej niż rok.
                    Pzdr.
    • sepiolka Re: POMOCY!!! 11.10.05, 12:03
      Witam!
      Pragnę tylko zakomunikować, że sikorka ma się dobrze. Przeżyła już prawie rok w
      niewoli i mam nadzieję, że niedługo sfalsyfikuje teorię ornitologa o długości
      życia sikor.
      Pozdrawiam.smile
      • wrexham Re: POMOCY!!! 11.10.05, 22:20
        witam, przeczytalam caly watek z wypiekami; niesamowita historia, szczescie w
        nieszczesciu, ze na twojego kota trafil ten wrobelsmile; ja mialam przyjemnosc
        opiekowac sie dymowka (moj kot tez maczal w tym palce), ale tylko przez
        tydzien - potem wrocilam do wawy i odwiozlam ja do ptasiego azylu - ale tez sie
        do mnie przyzwyczaila - nie bala sie mnie i lubila sedziec na palcu - myla sie,
        drzemala, popiskiwala i rozdziawiala zoltego dzioba na najmniejszy ruch; tez ja
        karmilam taka pasta tylko mnie podali inne proporcje, ser byl chudy, zoltko
        jedno i nie bylo slowa o maczce ryzowej, ale tydzien przezyla i niezle sie
        utuczylasmile boje sie zadzwonic do tego azylu, bo nie chce im przeszkadzac, bo
        oni wszyscy tacy zajeci i nie maja czasu na gadanie przez telefon, do tego
        okropnie sie boje zlych wiesci, ale strasznie jestem ciekawa co u mojego
        malucha slychac; mam nawet jej zdjecie ale nie wiem jak zamiescic smile zreszta
        kto by tam chcial ogladac smile
        pozdrawiam marta
        • sepiolka Re: POMOCY!!! 22.11.05, 13:24
          Jak to kto chciałby obejrzeć? Ja!smile
          Niestety nie mam w postaci cyfrowej zdjęcia naszego Wróbla a skanera też nie
          posiadam.
          Właśnie dokarmiam ptaśki na balkonie. Siekam im orzechy włoskie, bo to chyba ich
          ulubiona przekąska. A apetyt im dopisuje, trzeba przyznać. Na szczęście rodzice
          mają w sadzie kilka orzechów, więc nie zbankrutuję.wink
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka