fibin
28.10.04, 11:11
Jeszcze się trzęsę moi kochani i literki mi się mylą na klawiaturze. Otóż
niewielką chwilkę temu jechałem sobie spokojnie na moim ulubionym skuterku
Michałowicza pod górkę, a tu nagle trzask prask, jak u Zembatego nie
przymierzając, ku mojemu niewypowiedzianemu przerażeniu dziadek mi wyjeżdża z
prawej strony maluchem wprost pod moje małe kółeczka. Aż mnie dosłownie
zatrzęsło, wewnatrz z strachu, zewnątrz przy rozpaczliwym hamowaniu. Wiązka
sama z ust wyleciała, jaka politycznie nie powtórzę. A dziadek (Jacek?)
pojechał sobie spokojnie dalej. Pewnie nawet nic nie zauważył:(
Żona w zeszłym tygodniu po usłyszeniu podobnej, kolejnej historii "w tym
temacie" (a było już tego trochę), kategorycznie zabroniła mi jeździc na
skuterze. A ja jej dalej nie słucham i nic więcej już jej nie opowiem. Ale
jak przestanę pisać na forum to znaczy, że miała rację i jakiś kretyn mnie w
końcu zabił. Chyba, że śnieg spadnie niedługo i przedłuży mi życie do wiosny:)