Gość: malop
IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl
05.12.04, 19:50
Dziś Radio Maks obchodzi 10-lecie istnienia
Magiczne miejsce w eterze
Radio Maks zaczęło nadawać 10 lat temu we wrześniu, a jubileusz obchodzi na
początku grudnia. Dlaczego?
Krystyna Latałowa: - Ósmego września 1994 r. wysłaliśmy w eter pierwszy sygnał
i od tego momentu zaczęliśmy regularnie nadawać. Był to start dosyć
nieoczekiwany dla nas samych, ponieważ tak naprawdę to wtedy miała być tylko
próbna emisja. Chcieliśmy zobaczyć, czy sygnał radiowy przesłany z siedziby
naszego Radia przy ul. Nowy Świat w stronę przekaźników radiowych na Górze Św.
Marcina rzeczywiście pójdzie w eter i jak będzie brzmiał.
I nie przerwaliście nadawania?
- Jak sygnał już poszedł w eter i zabrzmiał, to z miejsca zakochaliśmy się w
tym, co usłyszeliśmy, na tyle, że nie potrafiliśmy przerwać nadawania. I tak
oto rozpoczęliśmy nadawanie naszych audycji na trzy miesiące przed planowanym
startem, bez kampanii promocyjnej, w sposób dość szalony i zaskakujący dla nas
samych, zdopingowani po części przez specjalistów z Warszawy, którzy montowali
nam tu sprzęt w Tarnowie. Oni właśnie zachęcali nas do tego, aby nie
zaprzestawać emisji, skoro tak ładnie nam idzie.
Koncesję otrzymaliście dopiero w grudniu?
- Otrzymaliśmy ją drugiego grudnia od Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. W
ten sposób zyskaliśmy pełnoprawny dokument, który dawał nam patent na
funkcjonowanie w charakterze regionalnego radia komercyjnego w Tarnowie, na
dwóch wtedy częstotliwościach na Górze Św. Marcina. Później doszła jeszcze
trzecia częstotliwość w Bochni, ale to po latach, w miarę rozwoju. Są więc
dwie daty, które sprawiają, że nasz jubileusz jest niejako rozciągnięty między
ósmym września a drugim grudnia.
Jakie było pierwsze 10 lat Radia Maks?
- Był to okres dość trudny. Start był oczywiście radosny i entuzjastyczny.
Początek lat 90. to był zresztą okres ogólnego entuzjazmu i optymizmu,
powstawały nowe firmy, wkraczaliśmy radośnie w kapitalizm z nadzieją, że
przyniesie sam tylko dobrobyt. Tymczasem nie do końca, choć są to oczywiście
pozytywne zmiany. Po tym początkowym okresie entuzjazmu zaczął się w każdym
razie codzienny trud tworzenia radia i jego funkcjonowania na co dzień, a
radio jest strukturą dość złożoną i nie jest łatwo tę układankę ułożyć.
Tym bardziej, że konkurencja przecież nie spała?
- Funkcjonujemy na wcale niełatwym rynku. Rynki lokalne, które początkowo
dynamicznie się rozwijały, a zaczynaliśmy jeszcze przecież w województwie
tarnowskim, ich dynamika rozwoju w późniejszych latach została zatrzymana.
Zmieniło się w związku z tym funkcjonowanie radia komercyjnego utrzymującego
się wyłącznie z reklamy. Wzrastała przy tym konkurencyjność, powstało wiele
nowych propozycji w eterze i trzeba było inwestować, aby dorównać kroku
konkurencji. Rozwój techniki w dziedzinie elektronicznej, a radio jest
przecież medium elektronicznym, postępował w tempie wręcz oszałamiającym.
Więc, aby dotrzymać kroku dużym radiom i być wobec nich konkurencyjnym, trzeba
w zasadzie nieustannie inwestować.
Wiele stacji radiowych w tym czasie po prostu nie wytrzymało konkurencji albo
weszły do większych sieci.
- My bez jakichś większych zawirowań ten okres przetrwaliśmy i nadal
funkcjonujemy. Pozostaliśmy przy tym radiem tarnowskim, nie weszliśmy w żadną
sieć. Nie zatraciliśmy przez to tożsamości, czujemy się związani z tym
miastem. Właściwie na rzecz gospodarki, kultury i sportu tego regionu
funkcjonujemy. A przede wszystkim na rzecz zwykłych ludzi, którym staramy się
służyć.
Dziś rocznicę powstania Radia Maks uczcicie spotkaniem połączonym z koncertem
Hanny Banaszak. 10 lat to dobra okazja do takiego spotkania?
- Uznaliśmy, że 10 lat jest bardzo dobrą okazją do tego, aby wspólnie się
spotkać. Dzisiejszy jubileusz będzie także formą podziękowania naszym
słuchaczom, sponsorom, reklamodawcom i wszystkim ludziom, którzy przez te 10
lat przewinęli się przez radio, czy też z nim współpracowali.
Dużo było tych osób?
- Było ich naprawdę dużo. Już na początku istnienia radia postawiliśmy na
ludzi z Tarnowa, odrzucając możliwość zatrudnienia już gotowych radiowców,
choć była taka pokusa. Ale postanowiliśmy, że robimy tarnowskie radio własnymi
siłami i że będą pracować w nim ludzie, którzy razem z nami będą uczyli się
radia. I uważam, że był to słuszny wybór. Udało się nam wynaleźć do pracy w
radiu ciekawych ludzi o barwnych osobowościach.
Jak potoczyły się losy tych osób?
- Część z nich nadal jest w Maksie, część poszła w świat - od Ameryki po
Niemcy i inne kraje. Jeszcze inni próbują kariery w Warszawie. Niektórzy
zostali w Tarnowie i założyli na przykład własne firmy. Ale każda z tych osób
coś wniosła do radia, z własnego charakteru, osobowości i temperamentu. Myślę,
że dla tych wszystkich ludzi radio też było niezwykłą i ciekawą przygodą, bo
jest to przecież miejsce magiczne.