Gość: o_co_chodzi
IP: *.bielsko.dialog.net.pl
25.01.05, 11:37
Byłem dzisiaj u lekarza. Standartowe pytanie jak się pan czuje, odpowiadam
mam depresję, a kobieta- lekarz coś mamrocze do siebie: rozumiem, sampoczucie
dobre wpisuje do swojej broszurki, jestem trochę zdziwiony ale nic pyta mi
się dalej czy palę, odpowiadam nałogowo paczkę dziennie, bardzo żle trzeba
rzucic mówi, a ja odpowiadam że próbowałem ale nic z tego nie wyszło a ona mi
na to że nie mam silnej woli > To już nic nie mówiłem jak to usłyszałem, mój
organizm bardzo się przyzwaczaił do nikotyny i praktycznie jestem jak
marionetka w oparach dymka i mam chęć aby rzucić ale nie na tyle silnej woli
aby rzucić, więc wniosek jest jasny jej puste słowa które każdy zna nic mi
nie dały a potrzebuje pomocy ze strony lekarza bo sam widzę że nie dam rady i
tak to dzisiaj wyglądał mój dzień na badaniach kontrolnych o reszcie nie
mówię.