Dodaj do ulubionych

Rodziłam w Esculapie - 3x

08.08.06, 20:11
Witajcie!

Wczoraj rano nie chciałam Was zanudzać tym, że czuję się zmęczona i brzuch mi
twardnieje bardzo często. Po południu postanowiłam jednak pojechać na KTG
mimo, że nie było już Kawulokowej, tylko doktor Gajewski. Chciałam usłyszeć,
że wszystko jest jeszcze szczelnie zamknięte i że mam mnóstwo czasu na
wszyskie niedopięte sprawy, bo do terminu dwa tygodnie.

Usłyszałam, że akcja jest w toku i zostaję w szpitalu na poród!!!!!!!!!!!!

Dzisiaj siedzę już w domu, z moją małą cudowną córeczką u boku, która
rozgląda się, tobi miny i pozdrawia wszystkie koleżanki i kolegów-dzidziusiów
tych co po tamej i tych, co już po tej stronie.

U mnie wszystko zamknęło się w czterech godzinach, z których na dobrą sprawę
liczy się tylko ostatnie 40 minut. Z wyjątkiem małego zgrzytu na początku z
panem doktorem G.(zaproponował mi pewien zabieg, za który ja, oględnie
mówiąc, dość gwałtownie podziękowałam) cała akcja była fantastyczna - miałam
jak zwykle szczęście trafić na super ekipę, którą dodatkowo częściowo już
znałam z poprzednich porodów.

Tym razem skorzystałam z ZZO - super! Odczuwa się pewien rodzaj mrowienia na
skórze, który wywołał u mnie skojarzenia z wrażeniami po czymś smacznym i
alkoholowym. A tak serio, to czuje się ukłucia w plecy (ale dla mnie
niebolesne, tylko odczuwalne) potem to mrowienie i lekki ból głowy, który
ustąpił. Ustąpiły też skurcze, które trzeba mi było wywołać oksytocyna (ale w
moim przypadku, to klasyka!).

Potem trochę poleżałam na łóżku i marzyłam, że zaraz zasnę i jak się obudzę,
to już będziemy wszyscy razem. Potem dwie godziny chodziłam z mężem po
korytarzu (i oksytocyną na smyczy kroplówki), podglądałm inne dzidzusie i
zastanawiałam się, czy którejś z Was nie ma w którymś pokoju...

Może Ciebie, Lucii, bo wybierałaś się wczoraj do E.

A potem po kolejnym badaniu poczułam silne skurcze, takie już raczej
konkretne. Tutaj nastąpił kolejny zgrzyt z personelem, bo poprosiłam męża,
żeby komuś to powiedział, bo to może być już TO. Ale pewna pielęgniarka
stwierdziła, że przed chwilą badał mnie lekarz, więc nie ma co panikować.
(Moja rada, zwrócić się do kolejnej napotkanej, w każdej sprawie).
Natychmiast przyszła kolejna pani i stwierdziła, że to już jest rzeczywiście
to i natychmiast idziemy na salę porodową. Nie było mi aż tak łatwo "iść",
panie poszły po wózek, ale w międzyczasie jakoś się zebrałam, doszłam i
zaczęła się akcja. Trzy porządne skurcze i moja córeczka leżała u mnie na
brzuchu. Przy przyjęciu powiedziałam dr G, że dr Kawulok obiecała, że pozwoli
mi spróbować rodzić bez nacięcia. Doktor powiedział, że spróbujemy, ale nie
może niczego zagwarantować, bo mogę bardzo popękać, po dwukrotnym nacinaniu,
więc uważa, że jednak lepiej jest naciąć. W trakcie akcji rzeczywiście mnie
nie naciął, ale niestety "pękłam" troszkę - na trzy szwy.

Potem już była niemiła klasyka, szycie, które trochę czułam i inne rzeczy.

A potem fantastyczne chwile w trójkę w sali, a jeszcze potem zostałyśmy na
chwilę same. Na chwilę, bo niestety dziewczynka odjechała, żebym mogła
odpocząć, chociaż wolałabym, aby była ze mną przez noc. Pani pielęgniarka,
ta "od paniki" najpierw powiedziała, że w E. jest taki zwyczaj, a jak
powiedziałam, że znam zwyczaje w E z podwójnej autopsji, powiedziała, że inne
osoby chcą może odpocząć, więc warto to mieć na względzie. No trudno!!! To
jest w sumie silny argument!

Acha, po porodzie czułam się świetnie, ale oczywiście poprosiłam o środek
przeciwbólowy na noc i przed wyjściem. Tak na wszelki wypadek. Bo wiem, że
bywa różnie.

No a rano byłyśmy już razem, mała głównie spała, zaczyna się dopiero uczyć
ssać w domu (panie powiedziały, że dopajają w nocy). Poprosiłam, żeby tego
nie robiły, żeby raczej przyniosły dziewczynę do mnie. Nie wiem jak było w
nocy....

Wczoraj wieczorem na chwilę się przyssała, dzisiaj rano nie chciała, ale tak
bywa z dziećmi. Moja pediatra twierdzi, że do 48 godzin "po" dzieci mogą w
ogóle nie mieć apetytu i nie należy się tym przejmować. Zobaczymy, jak
będzie.

Reasumując, znów przeżyłam miły poród, oczywiście inny od dwóch poprzednich.
Ale znów spotkałam ludzi, z którymi (z wyjątkiem 1,5 przypadku) mogłam się
porozumieć, którzy stworzyli atmosferę, jaka jest mi potrzebna w takim
momencie.

Do porodu dostaje się super komfortową białą płócienną koszulę, osoby
towarzyszące dostają zielony uniform i białe "chodaki" (jeżeli nie przywiozą
sobie zmiennego z domu, jak my), podkłady do łóżka i podpaski, ja nie
zabrałam sobie z domu koszuli, więc w trakcie porodu zmieniłam koszulę raz
(po zabrudzeniu), a potem po porodzie jeszcze jedną czystą. Miałam ze sobą
stosowną jednorazówkę i na początku akcji poprosiłam pielęgniarkę o pomoc w
działaniu, ale poradziły mi, żeby zrobić to już po znieczuleniu, potem ja
zapomniałam, a potem już było za późno... Myślę, że jeżeli o to poprosicie,
to pomoc w tym zakresie jest do wyegzekwowania.

Wyszłam dzisiaj o 14, bo wolę dochodzić do siebie w domu, wśród bliskich,
mając małą u boku cały czas. Witowski zapytał mnie, czy jestem pewna, że tak
chcę. Pielęgniarki wczoraj prorokowały, że raczej wyjdę w czwartek rano.
Pewnie mogłabym zostać, gdybym chciała, gdyby to nie był trzeci raz.

Och, długi ten mój post, ale przez jakiś czas będę napompowana adrenaliną
fruwać parę centymetrów nad ziemią. Chociaż oczywiście czuję trochę cięcie,
obkurczające się wnętrze i ogólne zmęczenie.

No i bardzo chciałam życzyć Wam wszystkim, które przez to jeszcze bedą
przechodzić, wszystkiego dobrego w Esculapie i potem. Oby spełniły się Wasze
oczekiwania w stopniu jak największym, w stu procentach niestety się nie
spełnią. Trzymam kciuki! I dziękuję za kilka miesięcy spotkań na forum.
Pewnie się jeszcze będę odzywać, no a może spotkamy się w innych, realnych
okolicznościach, jak wspominano wcześniej.


Serdecznie pozdrawiam!







Obserwuj wątek
    • magda_bb1 Gratuluję Weteranko!!! 08.08.06, 20:19
      Cieszę się że wszystko poszło tak szybko i sprawnie!!! wszystkiego najlepszego
      dla całej rodzinki - trzymajcie się cieplutko Cieszę się że eskulap po raz
      trzeci był ok - niestety małe zgrzytki zawsze chyba muszą być - wiadomo są
      ludzie i ludziska :-)
      Jeszcze raz wszystkiego dobrego!!
      Magda
    • luciii wielkie gratulacje! no prawdziwa z Ciebie weteran- 08.08.06, 20:35
      ka :)))))
      bach! bach! i już :))

      uściski dla Ciebie ogromniaste a corcie wycaluj od Ciotki+forumki po stopkach

      ~~~~~~~~
      do godziny zero pozostała: końcówka dnia i cała noc
      • luciii cd, bo zacięła mi się polska czcionka :P... 08.08.06, 20:43
        naprawdę nie pozostaje mi nic innego, jak gratulować, gratulować i gratulować :)

        a ja jutro biegusiem na cięcie :P
        tak wyszło, no trudno, najważniejsze jest zdrowie szkutka

        buźka

        ~~~~~~~~
        do godziny zero pozostała: końcówka dnia i cała noc
    • ladydaisy co pozostaje powiedzieć...GRATULACJE!!!! 08.08.06, 20:36
      wracaj szybko do formy, fajnie że wszystko poszło tak szybko, myslę że takie
      podejście z zaskoczenie jest nawet fajne, pojechałaś tylko sprawdzic czy
      wszystko ok, a tu zostałaś....ja sie tak zastanawiam, co bedzie w piątek...jade
      na KTG, ale bedzi cyrk jak powiedzą że zostaję :-)
      trzymaj sie cieplutko, uściskaj całą twoją trójeczkę od nas :-)
      • mysty Re: co pozostaje powiedzieć...GRATULACJE!!!! 08.08.06, 20:45
        I znowu pozytywne jaja !!! hihihihhii :)

        Weteranko gratuluję !!!!!!!! nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę, że już na
        drugi dzień Cię wypuścili ... ło matko, ja będę tam aż do piątku :). Chciałam z
        Wami wczesniej popisać, ale odwiedziła mnie zdenerwowana mama, w ogóle wszyscy
        są bardziej zdenerwowani ode mnie :P. Wydzwaniają i to mne zaczyna lekko
        drażnić...
        Mnie tylko mdli na myśl, że będę tam musiała leżeć 2 dni - choć to i tak mało,
        bo w szpitalu podobno 5 ....

        raz jeszcze GRATULACJEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE
        • lotos.flower Re: co pozostaje powiedzieć...GRATULACJE!!!! 08.08.06, 21:23
          i ja się przyłączam
          ucałuj maluszka w pępucho :)
    • ciri_77 Re: Rodziłam w Esculapie - 3x 09.08.06, 09:06
      Gratulacje ogromniaste :)))) Dużo zdrówka i siły a dla córeńki buziaki od
      odrobinkę starszych koleżanek
      PS z tym leżeniem to miałaś superowo, nas trzymali 9 dni :((
      • mpd3 Re: Rodziłam w Esculapie - 3x 09.08.06, 10:09
        ode mnie rowniez serdeczne gratulacje! Dzieje sie ostatnio duzo jak widze.
        Dolaczylam do Waszego grona w goracym momencie. Wracaj do formy, a corcia niech
        rosnie zdrowo!
    • lechickachata Re: Rodziłam w Esculapie - 3x 09.08.06, 11:06
      Jestem w szoku! Normalnie na chwilkę znikęłaś i wróciłaś z dzidzią. Jesteś
      fantastyczna. Serdecznie Ci gratuluję, pisz często co słychać!

      Gosia
      Michasia
      • sandra1982 Re: Rodziłam w Esculapie - 3x 09.08.06, 12:01
        Weteranko,

        ogromne gratulacje! Ciesze sie, ze wrazenia pozytywne, ze maluszek zdrowiutki i
        mozesz sie nim juz cieszyc :)

        Powiem szczerze, ze Ci zazdroszcze... Mnie od dzisiaj zostalo dokladnie 14 dni
        do terminu, a KTG mam za rowny tydzien. Mam nadzieje, ze bede mogla juz zostac,
        bo powoli pierdolca za przeproszeniem dostaje :)

        Jeszcze raz gratuluje i przesylam buziaczki!
    • madida Re: Rodziłam w Esculapie - 3x 09.08.06, 20:59
      Mam chwilke -bo Mała zasnęła-więc nadrabiam forumowe wieści.I to jakie!!
      Wielgachne gratulacje Weteranko!Niech dzidziuś zdrowo rośnie.A Ty prędziutko do
      formy wracaj.Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka