Gość: gość
IP: 80.51.153.*
28.08.05, 17:04
Zginął dowódca polskiego lotnictwa. Gen. Jacek Bartoszcze - pierwszy polski
pilot przeszkolony na F-16 - rozbił się w sportowej awionetce niedaleko
Łącznej. W polskim lotnictwie miał odpowiadać za wprowadzanie do służby
samolotów F-16.
- To był świetny pilot, na razie do końca nie wiadomo, co się stało -
powiedział "Gazecie" wiceminister obrony Janusz Zemke. Generał uczestniczył w
zlocie pilotów w Nadrybiu k. Łęcznej (woj. lubelskie). Wraz z belgijskim
biznesmenem Karlem Peeraerem pilotował samolot RV-6. Samolot niedługo po
starcie wykonał kilka prostych figur akrobatycznych, był w powietrzu
kilkanaście minut. - Gdy leciał nisko nad lotniskiem, nagle przechylił się na
lewe skrzydło i runął na ziemię z jakichś 50 metrów - mówi jeden ze świadków.
Na razie nie wiadomo, kto pilotował w momencie katastrofy, bo samolot ma
podwójne urządzenie sterujące. Jak twierdzi rzecznik wojsk lotniczych mjr
Maciej Woźniak, Peeraer prowadził samolot, gdy startowali. Belg, który
mieszkał
w Nadrybiu, również zginął.
Jacek Bartoszcze miał 43 lata. Pięć dni wcześniej dostał w Pałacu
Prezydenckim
awans generalski. W przeszłości dowodził m.in. 40. Pułkiem Lotnictwa
Szturmowego. Jako młody oficer na początku lat 90., gdy jeszcze nikt nie
mówił
o wstąpieniu do NATO, sam nauczył się angielskiego i dzięki temu znalazł się
w
pierwszej grupie polskich oficerów, którzy ukończyli Uniwersytet Sił
Powietrznych USA. Był jednym z najlepszych w Polsce pilotów szturmowych
odrzutowców Su-22, latał również na F-16, F-18 i Mirage.
- To był dowódca z wielkimi perspektywami - twierdzi wiceminister Zemke. Czy
jego śmierć oznacza utrudnienie we wprowadzaniu samolotów F-16 do polskiego
lotnictwa? - Oczywiście jest to bolesna strata, ale mamy przygotowany program
szkoleniowy, mamy przeszkolonych w USA specjalistów.
Wydrukuj Wyślij znajomym Podyskutuj na forum
Gen. Bartoszcze pochowany w Babinie
Gen. Jacek Bartoszcze pochowany został na cmentarzu parafialnym w Babinie
(Lubelskie), rodzinnej miejscowości zmarłego.
Żegnając go na cmentarzu dowódca Sił Powietrznych gen. broni Stanisław
Targosz,
powiedział, że śmierć gen. Bartoszcze pogrążyła w smutku i żałobie polskie
lotnictwo.
"Jego brak wśród naszej lotniczej gromady jest i będzie odczuwany szczególnie
boleśnie. Ufamy, że dorobek życia świętej pamięci Jacka Bartoszcze zostawi
istotny, trwały ślad w naszej pamięci" - powiedział gen. Targosz.
Podczas składania trumny do grobu nad cmentarzem w Babinie przeleciały trzy
samoloty bojowe Su-22 pilotowane przez kolegów zmarłego. Na takich samolotach
gen. Bartoszcze latał najczęściej.
Żołnierze oddali salwę honorową. Grób gen. Bartoszcze pokryły liczne wieńce.
Śmierć szefa wojskowego lotnictwa
W katastrofie samolotu sportowego zginął szef Wojsk Lotniczych generał
brygady
Jacek Bartoszcze
Generał Jacek Bartoszcze zginął w katastrofie w Nadrybiu(c) DOROTA
AWIORKO/DZIENNIK WSCHODNI
Jacek Bartoszcze był zastępcą szefa szkolenia i szefem Wojsk Lotniczych,
jednym
z najlepszych polskich pilotów. Do tragedii doszło w sobotę w okolicach
miejscowości Nadrybie Ukazowe niedaleko Łęcznej na Lubelszczyźnie. Małym
sportowym samolotem RV-6 leciał 44-letni Bartoszcze i 48-letni Belg Karel
Peeraer, biznesmen mieszkający na stałe w Nadrybiu. To on był właścicielem
samolotu.
Katastrofa wydarzyła się przed godz. 19. Według relacji świadków, w trakcie
niskiego przechodzenia nad lotniskiem, na wysokości 50 metrów, samolot zrobił
gwałtowny manewr w lewo i spadł na ziemię. Bartoszcze zginął na miejscu,
Peerear zmarł mimo 10-minutowej reanimacji.
Okoliczności katastrofy wyjaśnia Państwowa Komisja Badania Wypadków
Lotniczych.
Nie wiadomo, kto pilotował maszynę. Ma ona podwójne urządzenia sterownicze,
obaj mężczyźni mieli uprawnienia pilota. Komisja ma zakończyć pracę w ciągu
kilku dni. W tym czasie przesłucha świadków i zbada stan techniczny
samolotu. -
Dziś wiadomo jedynie, że właściciel samolotu siedział po prawej, zaś generał
po
lewej stronie - mówi podinspektor Jacek Kucharczyk, zastępca komendanta
powiatowego policji w Łęcznej. - Być może świadkowie widzieli, który z nich
trzymał drążek.
Według informacji, jakie przekazał "Rz" Kucharczyk, w Nadrybiu u Karela
Peeraera doszło do spotkania grupy sympatyków lotnictwa. Kiedy samolot z
generałem Bartoszcze runął na ziemię, w powietrzu były jeszcze dwie inne
maszyny, należące do tego grona.
Samolot RV-6 to dwumiejscowy samolot produkcji USA. Dotychczas wyprodukowano
i
sprzedano na całym świecie ponad 4 tys. egzemplarzy tej maszyny. Samolot
Peeraera miał 6 - 7 lat.