Dodaj do ulubionych

Rolls-Royce w MiG-u-15

IP: 183:* / 10.0.0.* 27.11.02, 11:05
Czy ktoś porównywał silniki Gloster Meteora z silnikami MiG-a-15? Piszę o
tym, bo czytałem tu wypowiedzi jakiegoś ruskiego Miszki, jakoby nigdy w
historii rosyjska technika nie kopiowała rozwiazań zachodnich. Kiedy ZSRR
miałby samoloty odrzutowe gdyby nie dwa egzemplarze Rolls-Royce'ów
z "Meteora" podarowane w przezencie "sojusznikom" przez głupich Anglików? Bez
tego nie byłoby MiG-a 15! A pierwszy ruski samolot odrzutowy byłby może w
końcu lat 50-tych (jeśli nie później)
Obserwuj wątek
    • dreaded88 Re: Rolls-Royce w MiG-u-15 27.11.02, 13:28
      A np. podobieństwo Tu-4 do B-29 było czysto przypadkowe :-)
      Faktem jest, że WK-1 Klimowa, użyty też w MiG-u-17, był zmodyfikowaną kopią
      rosyjskiego Rolls-Royce'a Nene.
      Można sobie tu przeczytać :

      www.aviation.ru/engine/VK/story1/index.html
      ( po rosyjsku i cyrylicą, Misza, translate into English albo na polski,
      please :-)))
      Swój wkład wnieśli też Niemcy, Rosjanom dostało się biuro Junkersa z
      inżynierami, gdzieś na Syberii zbudowano nawet kopię i wersje rozwojowe
      słynnego Ju-287, ze skosem skrzydeł do przodu. Choć niektórzy widzący w MiG-u-
      15 np. kopię Ta-153 czy innego latadła, błądzą.
      • dreaded88 Czeski ( ruski ) błąd :-) 27.11.02, 13:29
        RR Nene był czystej krwi brytyjskiej.
    • Gość: JOrl Re: Rolls-Royce w MiG-u-15 IP: *.dip.t-dialin.net 27.11.02, 17:07
      Sa roznego rodzaju kopiowania urzadzen technicznych. Takie najbardziej
      prymitywne jest to jak amerykanie rozebrali V2, kazda czesc odmierzyli i wedlug
      rysunku w ten sposob powstalego, wykonali. Co prawda, zmontowane z
      amerykanskich czesci V2 nie lataly. Bo materialy troche inne itd.
      Ale dobrze jest dokladnie sie przyjrzec jakiemus przodujacemu produktowi, jego
      rozwiazaniom i na tej podstawie zbudowania wlasnego. jak sie jest do tylu. I
      Rosjanie tak w latach 50 robili. I nasz forumowy Misza temu nie zaprzeczal. Ale
      pozniej mieli Rosjanie rozwiazania, ktore Amerykanie tez chcieliby skopiowac.
      Np. torpeda kawitacyjna.
      A przygladanie sie konkurencyjnym produktom jest wszedzie. My tez tak robimy. W
      biurze konstrukcyjnym w Niemczech gdzie pracuje. A np. Mercedes tez kupuje i
      dokladnie bada samochody konkurencji.
      Pozdrowienia
      • Gość: Andy Re: Rolls-Royce w MiG-u-15 IP: *.acn.pl 27.11.02, 18:44
        Bylem mechanikiem MIG-a 17/w wersji LIM-6/, z koniecznosci przeszkolilem sie
        rowniez na MIG-15 /w wersji LIM-2/.Na lotnisku na ktorym sluzylem byla tez
        eskadra bombowa z IL-28.Moge powiedziec ze:
        -MIG-15 mial silnik robiony w Polsce pod nazwa LIS-2,
        Podobne silniki mialy ILy-28-ale prod.radzieckiej i nosily nazwe RD-45F
        MIG-17 mial LISa-5 prod w Polsce.Byla to rozwinieta nieco konstrukcja z MIG-
        15/dodano dopalacz, przez co zamiast 2szt.pomp paliwa jak w MIG-15, zastosowano
        jedna: PN9MA, oraz pompe dopalacza PN11a/.
        Czy to byl RR to nie wiem w 100% - moze produkt whitley`a....
        Ogladalem na Discovery, ze Rosjanie wiedzieli wczesniej ze dostana kilka takich
        silnikow, stad Mikojan zaistnial ze swoim biurem konstr....
        Jesli jednak ktos bedzie na cmentarzu osobowickim we Wroclawiu, niech zwroci
        uwage na liczne groby pilotow z lat 50-tych.Oni gineli na Jakach-23cich, ktore
        byly przed Migami-15. Jakie silniki posiadaly to nie wiem, moze ktos podpowie.
        Faktem jest rowniez ze MIG-21 /takie latajace zelazko z lat 60-tych/
        mial silnik R.Royce`a/znaczy jego kopie dokladna/
        Amerykanie nie musieli podgladac V-2, bo mieli biuro konstr,prowadzone przez
        wynalazce /Wernera von Browna/-on zreszta doprowadzil NASA do Saturna-5 ktory
        wyniosl ich na ksiezyc.
        Jesli sie myle, prosze o uwagi.
        Pozdrawiam serdecznie
        • Gość: Ed Re: Rolls-Royce w MiG-u-15 IP: gw:* / 192.168.115.* 27.11.02, 18:58
          Nie mylisz się. Bzdurami wypisywanymi przez niejakiego JOrla - ziejącego
          nienawiścią do wszystkiego co amerykańskie i uwielbiającego wszystko co
          rosyjskie - nie przejmuj się. On już tak ma.
        • letalin Re: Rolls-Royce w MiG-u-15 03.01.03, 21:21
          Gość portalu: Andy napisał(a):

          > > Jesli jednak ktos bedzie na cmentarzu osobowickim we Wroclawiu, niech
          zwroci
          > uwage na liczne groby pilotow z lat 50-tych.Oni gineli na Jakach-23cich, ktore
          > byly przed Migami-15. Jakie silniki posiadaly to nie wiem, moze ktos podpowie.
          >
          Te silniki były o ile wiem mutacją zdobycznych niemieckich ( nie wiem czy Jumo
          czy BMW )
        • Gość: jurek Re: Rolls-Royce w MiG-u-15 IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 03.01.03, 22:52
          W jakich latach byłeś w siemirowicach jesli mozna wiedzieć ?

          pzdr
          • Gość: jurek Re: Rolls-Royce w MiG-u-15 IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 03.01.03, 23:28
            Gość portalu: jurek napisał(a):

            > W jakich latach byłeś w siemirowicach jesli mozna wiedzieć ?
            >
            > pzdr

            Z Twoich dalszych postów wnoszę, że byłes tam w latach 66-68.
            Mój ojciec był dowódcą tej eskadry na IŁ28 w latach 59-69.
            Zresztą w eskadrze były też Lim-2 w wersjach rozpoznawczej i treningowej.

            pozdrowienia

            Jurek
            • Gość: jurek i wszystkiego naj w 2003 roku zycze !!! n/t IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 03.01.03, 23:52
            • Gość: Andy Re: Do Jurka IP: *.acn.pl 04.01.03, 10:35
              Zgadza sie, bylem mechanikiem w latach 66-68/w Siemirowicach 67-68/
              Ily - 28 pamietam - czesto razem loty mielismy - choc one byly do innych zadan.
              To czasy kiedy dla potrzeb artylerii ciagniete byly rekawy jako cel, na dlugich
              stalowych linach.Ponadto w jednostce byl pulk askladajacy sie z MIG-ow 15 ktore
              w zalozeniu mialy sterowac ogniem art.nadbrzeznej.To byly "szparki", ktore w
              podlodze drugiego pilota mialy wbudowana plyte z plexi, co umozliwialo
              widocznosc celu bez potrzeby zmiany pozycji w locie prostym.Bylo tego b.duzo.
              Moja jednostka to 3 eskadry Lim-ow 6-tych.W jednej eskadrze bylu Limy-2gie, a
              podczas pobytu na lotnisku zapasowym latem 68, doszly jeszcze Migi
              15te/wycofane pewnie z innych jednostek/To bylo w Borsku nad jez.Wdzydze.
              D-ca pulku byl pilot.Kmdr.Por. Smyk.
              • Gość: jurek Re: Do Jurka IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.03, 11:29
                Dodam,że w tym czasie gdy pułk wyleciał na przebazowanie do Wdzydz eskadra
                wyleciała do Rędzikowa.
                Smyka pamiętam. Mieszkał w tym samym bloku i klatce co my.
                Zresztą o ile się nie mylę to odszedł z latania tak jak mój ojciec w 69 i
                przeprowadził sie do Gdyni, gdzie pracował w sztabie MW. Do dzisiaj mieszka na
                płycie redłowskiej w Gdyni.

                pzdr
                • Gość: Andy Re: Do Jurka IP: *.acn.pl 04.01.03, 13:24
                  No to musiales miec juz pare latek, jesli pamietasz takie rzeczy.
                  Ja bylem starszym mechanikiem Lima6, pamietam ze raz przed lotami dziennymi,
                  Smyk robil tzw.oblot pogody i sr.UL., wypadlo na moj samolot.Przewaznie robila
                  to ktoras szparka /SB LIM2/, ale tym razem moj...Przychodzi spadochroniarz ze
                  sprzetem - to juz wiedzialem ze leci "stary".Po montazu spad. w misce fotela,
                  widze jak idzie on, nie za wysoki i troszeczke przytyly.Ale facio spokojny, od
                  niechcenia przyjmuje salut i meldunek, podaje reke mechanikowi/czyli mnie/ i
                  wlazi po drabince do srodka.Poniewaz byla to zima, mial na sobie kurtke skorzana
                  tak ze jeszcze grubszym byl, a ja nie moge dopiac szelek mocujacych go do
                  fotela. Chwile to trwalo, bo odpuscic musialem na klamrach, i tak ledwo
                  starczylo.Potem rozruch s-ka, podpis Smyka i koluje na start.Po powrocie nad
                  lotnisko, szef zawsze mial zwyczaj przeleciec na "malej/zwiekszonej" ponad pasem
                  Wowczas rozpierala mnie duma bo cala eskadra ogladala moj samolot....
                  Po przylocie i otwarciu owiewki struchlalem.Prawa szelka rozpieta byla i nie
                  trzymala pilota....Koncowki zluzowanej szelki wyszly po prostu z klamry.Czym to
                  moglo grozic podczas ewolucji, to tylko pilot wie.Ale skonczylo sie
                  szczesliwie.Prosilem dowodce klucza aby cos z tym zrobic na przyszlosc - ale
                  chyba nic nie zrobiono..Przyszla wiosna i piloci "odchudli" co nieco...Tak to
                  zapamietalem.
                  A moze pamietasz p. KMDR.PPOR.Staszewskiego? /byl szefem strzelania
                  powietrznego pulku/Niezwykle barwna postac w lotnictwie Mar.Woj......
                  • Gość: jurek Re: Do Jurka IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.03, 15:11
                    No to ciekawa historia. !!!
                    Muszę to ojcu opowiedzieć.
                    Ja jestem 1960 rocznik, także pamiętam co nieco.
                    Staszewskiego oczywiście pamiętam. Masz rację to była indywidualność nietypowa.
                    Bardzo sympatyczny człowiek. Piszę był, ponieważ zmarł około 90 roku na raka o
                    ile dobrze pamiętam. W cywilu był szefem OHP w Wejherowie. Zajmował się "trudną
                    młodzieżą.
                    Z pilotów pułku, których mógłbyś znać to Eugeniusz Skubij zginął 31 stycznia
                    1974 roku na LIM-6. Po starcie zapalił się. Próbował się katapultować, ale było
                    za nisko i spadochron sie nie rozwinął . Spoczywa na cmentarzu witominskim w
                    Gdynii w starej alei zasłużonych. Byłem na jego pogrzebie. Miał syna i córkę
                    bliżniaki. Mieszkał w tym samym bloku w sąsiedniej klatce.
                    Właśnie w okolicach świat był w Gdyni pogrzeb Pawlaczyka nawigatora pułku.
                    Imienia nie znam. Moze Go pamiętasz ?
                    Zmarł na serce.
                    • Gość: Andy Re: Do Jurka IP: *.acn.pl 04.01.03, 16:50
                      Staszewski...smutne to.
                      Pamietasz zapewne ze w Siemirowicach poza jednostka to bylo takie blokowisko dla
                      zawodowych i ich rodzin...Za tym blokowiskiem bylo takie oczko wodne, staw czy
                      tez cos w tym rodzaju.Z niewielkiej skarpy spojrzec w dol i widzialo sie to o
                      czym mowie.
                      Otoz byla taka historia, ze zima 67/68 przechodzil kdr.Staszewski i zauwazyl
                      slizgajace sie dzieciaki "osiedlowe", na slabiutkim jeszcze lodzie.Krzyknal aby
                      zeszly bo jest jeszcze lod cienki czy cos w tym stylu...Te podniosly glowy i po
                      kilku sekundach dalej slizgaja sie - jakby nie uslyszaly...To on glosniej
                      powtorzyl swoje apele o zejscie z lodu - ale te nic, tylko figluja dalej.
                      Bylem wowczas na patrolu w terenie osiedla, z jeszcze jednym mechanikiem nam
                      wypadlo - i uslyszalem wowczas trzecia "prosbe o zejscie z lodu".
                      Nie da sie powiedziec calosci, ale "kurwa wasza mac" i podobne byly stereotypy.
                      Wszystkie dzieciaki zbiegly szybko z lodu i poszly w kierunku blokow."NO!",
                      zadowolony mruknal do siebie kmdr.Staszewski - i widzac nas dodal "nareszcie
                      zrozumialy" - z widocznym z daleka usmiechem na swej okraglej gebie.
                      Pamietam wiele opowiadan o nim, niektore wydaja sie byc az nieprawdopodobne.
                      Mowiono mi ze nie jeden raz byl on kmdr.porucznikiem i ponownie wracal do
                      stopnia nizej.Nie chce tego opisywac, bo zrobi sie to nie mile dla innych
                      forumowiczow i moga miec pretensje.Napewno Twoj ojciec opowiedziec moze niejedno
                      o tym czlowieku - bo znali go w szefostwie lotnictwa Mar.Woj. za jego wybryki
                      na samolotach.
                      Pozdrawiam tym czasem
                      • Gość: jurek Re: Do Jurka IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.03, 18:22
                        Ja właśnie mieszkałem w tym blokowisku, w bloku który był najbliżej tego
                        jeziorka.
                        Wcale niewykluczone, że ja również byłem wśród tych ślizgających się gówniarzy,
                        choc tej konkretnej sytuacji nie pamiętam.
                        Tego jeziorka juz nie ma. Tylko strumyk pozostał.
                        Jeśli chodzi o Staszewskiego to nic nie wiem na ten temat. Ale jutro będę u
                        ojca to się zapytam.
                        Nawiasem mówiąc to blokowisko to obraz nędzy i rozpaczy teraz. Nieremontowane x
                        lat. Wygląda to jak osiedle popegerowskie. Klub garnizonowy na terenie osiedla
                        zabity dechami w dosłownym tego słowa znaczeniu !!!
                        Zresztą koszary wyglądają nie lepiej. Wszędzie tynk się sypie.
                        Az wstyd zaprosić kogoś na przyklad z NATO.
                        W 2001 roku byłem tam z ojcem na odsłonięciu pomnika poświęconego pilotom,
                        którzy zginęli w trakcie pełnienia służby w Siemirowicach. Pomniczek ten stoi
                        między dawną siedzibą sztabu eskadry i pułku.

                        Tymczsem miłej niedzieli.
                        • Gość: Andy Re: Do Jurka IP: *.acn.pl 04.01.03, 18:53
                          Czesc!
      • Gość: andrzej Re: Rolls-Royce w MiG-u-15 IP: 183:* / 10.0.0.* 28.11.02, 10:48
        JOrl, gdybyś cokolwiek na ten temat wiedział, nie wypisywałbyś aż takich BZDUR.
        To nie Amerykanie kopiowali V-2! To sam konstruktor V-2, Wehrner von Braun
        pracował dla nich i to on budował wszystkie ich rakiety po wojnie!!!
    • arturx2 "Brunner, ty swinio" - kpt. Klos 28.11.02, 23:19
      • Gość: brunner Re: 'Brunner, ty swinio' - kpt. Klos IP: 183:* / 10.0.0.* 29.11.02, 11:44
        Ależ Haaaans! Nie przesaaaadzaj! Gdybyś oglądał film o nas wiedziałbyś, że
        nigdy w ten sposób do mnie się nie odezwałeś! Poza tym dzięki za jakże wiele
        wnoszącą do tematu wątku uwagę!
    • Gość: JOrl O kopiowanich cd. IP: *.dip.t-dialin.net 29.11.02, 16:49
      O tym, ze i jak, Amerykanie usilowali skopiowac V2 przeczytalem dosyc
      przypadkowo w nTW albo RAPORT. Polskie czasopisma wojskowe. Chyba przed 2 laty.
      jesli oni naklamali to przepraszam. Ale nie wiedzialem, ze tez klamia i sa
      antyamerykanscy.
      Wracajac do tej proby 1:1 skopiowania V2 to probowali Amerykanie zaraz po
      wojnie, ale potem sciagneli niemieckich inzynierow i wtedy ich V2 tez zaczely
      latac. I ci Niemcy okazali sie tacy dobrzy, ze nawet szefem od budowy Saturna
      byl jeden z nich. Von Braun.
      Dziwi mnie tylko, ze Ci co mnie tutaj za ta moja informacje napadli, tego sami
      nie czytali. Bo mysle, jako hobbysci od wojska, czytaja regularnie te wlasnie
      czasopisma. No chyba, ze z milosci do USA zaraz to zapomnieli. Bo sie wstydzili.
      Tez w jakims z tych polskich czasopism przeczytalem o tej torpedzie
      kawitacyjnej. Rosyjskiej. jak i o tym, ze Amerykanie staraja sie z Ukrainy know-
      how jej ukrasc. I nic innego nie napisalem. Wiec sie dziwie tez, dlaczego
      zostalem tez i wlasciwie za to napadniety. Czyzby niejaki Ed tego tez nie
      czytal? albo z wrogosci do Rosji, a z milosci do USA tez zaraz zapomnial?
      No ale moze nie mam racji i te polskie czasopisma lza. Wiec przepraszam i
      wiecej nie bede tych klamliwych czasopism czytal.
      Pozdrowienia

      • Gość: Andy Re:Zaraz, zaraz... IP: *.acn.pl 29.11.02, 19:04
        Mysle ze zbyt latwo sie poddajesz, brunner...
        Ja nie czytalem zrodel na ktore sie powolujesz, ale nie wiem czy nie jest
        czasem tak ze wszyscy maja racje?
        Otoz wiadomo ze Werner von Brown byl szefem biura konstrukcyjnego i faktycznym
        leaderem w NASA i Saturn 5 to ukoronowanie jego wspanialej idei.
        Pozostawmy ideologiczne uwarunkowania na boku i nie szkalujmy faceta za to ze
        przyszlom mu zyc w 3-ciej rzeszy i tam rozpoczynac swoja prace.....
        Ale nie wiem od ktorego roku NASA zatrudnila go oficjalnie.Mozna przypuszczac
        ze w 1945 byl emigrantem, musial jeszcze pozostac w USA i zdobyc obywatelstwo i
        pare innych formalnych spraw zalatwic zanim pierwsze jego rakiety wylecialy...
        W tym rozumowaniu moze jest sluszna uwaga brunnera ze pierwsze kopie V-2 byly
        takie jak on pisze.
        ......Jako ciekawostke podam ze: w MIG-17/alboLIM-5 jak kto woli/ byla laweta z
        dzialkiem N37 z lewej strony i dwoma dzialkami NR-23 z prawej...
        Jak uczono mnie na szkole w Zamosciu, nazwy oznaczaly inicjaly radzieckich
        konstruktorow tych dzialek-/Nudellmann i Richter/....
        cyfry to kaliber...
        Nic dodac i nic ujac kazdej ze stron.....
        Pozdrawiam Panow serdecznie
        • Gość: Mirko Re:Zaraz, zaraz... IP: *.union01.nj.comcast.net 10.12.02, 06:27
          Ogladalem niedawno remontowanego wlasnie (b. starannie) Lima w Elmira, w stanie
          Nowy Jork, w pieknym tam muzeum lotnictwa.
          www.warplane.org/
          Mieli do niego kompletne instrukcje remontowe po polsku. I bedzie latal.
          W czesci ogonowej komory silnika mial wydrapany napis: Zamosc 19...
          Inny maja w Kanadzie www.aviation.nmstc.ca/Eng/News/pr111598.htm
          W Elmirze jest tez Mig-21 z szachownicami...

          A co do zrzynania konstrukcji to jak Swiat dlugi i szeroki wszyscy zrzynaja -
          jak filmy z DVD. Tak jest znacznie taniej...
          • Gość: Andy Re:Zaraz, zaraz... IP: *.acn.pl 10.12.02, 19:11
            Cos niesamowitego - Wy mowicie "impressive" czy jakos tak.
            Slowo w slowo zgodne z faktami - jak rodzaj silnika i oznaczenia oraz rodzaj
            uzbrojenia....
            Ciesze sie ze w tym przypadku moja wiedza nie jest ulomna! Dzieki za Twoja
            korespondencje.Dodac moge ze jestem absolwentem TSWL w Zamosciu.Tam tez
            pierwsze praktyki na LIM-ach odbywalem- w tej szkole.Co prawda sam nie drapalem
            na pokryciach, ale pamietam ze duzo drapan bylo w stylu"WKR i nazwa
            miasta".Autorom chodzilo o przekaz z ktorej "wojskowej komendy rejonowej"
            wyslano ich do woja./To tak jak u Was pisza"WAS ERE" i imie swoje./
            Pozdrawiam serdecznie
            • Gość: Mirko Re:Zaraz, zaraz... IP: *.union01.nj.comcast.net 13.12.02, 02:23
              Andy,

              Nie pamietam dokladnie tego roku, ale chyba bylo wydrapane "Zamosc 1968"
              Wnetrze tej komory bylo takie oliwkowo - zielonkawe... Samolot byl w niezlym
              stanie.
              Mam kontakt do wlasciciela tego Lim-a. Kupil go od kogos z Teksasu. Jest
              mechanikiem samochodowym (specjalizacja: drogie i egzotyczne auta).
              Glownie sam remontuje tego Lim-a choc na kilka miesiecy sciagnal tez fachowca z
              Polski.

              Same hangary muzeum, lotnisko - choc piekne - tudziez i miasteczko Elmira to
              dosyc wygwizdow.
              Niewiele tam w okolicy jest. Dobrych pare godzin jazdy od Nowego Jorku w strone
              Niagary i granicy USA/Kanada.

              W ogole to muzemu zyje dzieki zapalencom, ktorzy tam na ochotnika caly czas cos
              dlubia i kombinuja. Niesamowicie duzo nawet jak na taka prowincje. Sporo
              sprzetu tam jest. Wszystko bardzo mocno zadbane. Profesjonalnie. Do niedawna
              mieli nawet kompletnie sprawnego B-29 ("Fuddy duddy" generala Einsenhowera),
              ktory jednak musieli sprzedac innemu muzeum (za 2 mil. $) - zeby sie utrzymac.

              • Gość: Andy, Re:Zaraz, zaraz... IP: *.acn.pl 13.12.02, 19:04
                W 1968r. to wychodzilem do cywila - Zamosc konczylem w 1966.
                Ale byc moze przejezdzalem przez te okolice ktore opisujesz....
                W roku 1978 bylem 3 miesiace w Scranton, Pa. W dlugi weekend wybralem sie aby
                zobaczyc Niagara Falls.Pozyczylem malutkiego Subaru i zasiegnalem jezyka w
                biurze turystycznym w swoich okolicach.Mili ludzie dali mi kilka map i
                poradzili abym po dojezdzie do Syracuse jechal w strone Bufallo - taka ciekawa
                droga ze zobacze "finger lakes" - i pokazali na mapie.Faktycznie tak zrobilem,
                tylko dopiero w "praniu" uswiadomilem sobie ze ich ksztalt jest widoczny z lotu
                ptaka, a tak mam troche wolniejsza jazde, bo wiecej traffic lights itp.itd.
                Dzis sam sie smieje z tego...Moze wiec niedalko swoich MIG ow bylem w USA?
                Ale dla rewanzu moge powiedziec, ze po szkoleniu w Zamosciu na mechaniora LIM 5
                przybylem do pulku lotniczego Mar.Woj. i pracowalem na samolocie oznaczonym
                LIM-6!.
                Silnik posiadal ten sam /LIS-5, albo ros.WK1F / z dopalaczem, ale jako
                szturmowiec mial dodatkowe 2 pylony na bomby lub zasobniki rakiet s-57,
                instalacje do montazu tzw.rakiet startowych oraz spadochron hamujacy dobieg po
                przyziemieniu.Jeszcze zasobnik pod kadlubem do aparatu fotograf. - wielki i
                wystajacy ponad obrys. Chyba tylko mar.wojenna uzywala takie s-ty.?
                Ciekawostka jest ze pod koniec sluzby dorzucono do naszego pulku "spady"z
                innych jednostek, i zabraklo obslugi do nich - wiec jako stary i nienajgorszy
                przeszkolilem sie na LIM-2!/widocznie Zamosc juz nie szkolil na te typy/
                Dostalem LIM-2 i bylem zadowolony, bo piloci woleli latac na nich bardziej niz
                na ciezkich "6-tkach". Potem przyszedl do nas MIG-15 ktory walczyl w Korei...
                Ale to juz inna historia....
                Pozdrawiam serdecznie
                • Gość: Mirko historycznie... IP: *.union01.nj.comcast.net 14.12.02, 04:48
                  Gdybys wtedy nie wrocil z tej Pennsylwanii to dzis bylbys juz od dawna (takze)
                  Amerykaninem ("I Ty zostaniesz Indianinem" - jak pisal onegdaj "poeta") bo w
                  chwile potem, w grudniu 1981 wszystkim, ktorzy chcieli dawali azyle na
                  polskie "Martial Law".
                  Ale to tez inna historia a wspominam z powodu dzisiejszej daty...
                  A tak bedziesz EUROPEJCZYKIEM (pelnowymiarowym a nie tylko "Eastern" - co brzmi
                  jak "z przeceny")...

                  Z tymi Lim-ami to pewnie nie spotkalbys sie wtedy, bo to tutaj wszystko
                  przyjechalo calkiem ostatnio za pomoca magicznej Agencji Mienia Wojskowego czy
                  jak im tam...

                  Ze "wschodniego" sprzetu najbardziej cenia tu czeske szkolne L39
                  www.l39.com/For%20Sale.htm

                  Podobnie jak Mig-i czy sladowe w/w Lim-y lata to w kategorii "Experimental" co
                  oznacza m.in. obowiazek rozlaczenia mechanizmu odpalania foteli ale i tak malo
                  kto tego przestrzega, a ze latanie w USA jest niewiele inne niz jezdzenie
                  samochodem - to i malo kto sie czepia.
                  • Gość: Andy Re: historycznie... IP: *.acn.pl 14.12.02, 16:20
                    Ty Mirko masz racje, ale powiem ze pracowalem w RCA Scranton, super firmie
                    ktora mnie tez cenila...Wracac bylo trzeba z roznych wzgledow - chocby
                    rodzinnych...Takie wybory mialem wczesniej bo w 1973r.-po ponad roku pobytu w
                    Kanadzie.Tez firma pytala czy chce zostac, to pomagac byli gotowi. - wybor byl
                    zawsze moj wlasny.-Raz kiedys pojechalem do Afryki na 2 lata.Mieszkalem jako
                    bogacz wsrod czarnej biedoty - dopiero po powrocie od nich nie bylem chory z
                    zalu za innym swiatem....Wiedzialem co wybieram za kazdym razem.Dzis
                    jestem "polaczkiem"... ale sympatyzuje z narodem z Ameryki.Wiele od nich sie
                    nauczylem i zaluje ze nie wszyscy doceniaja wartosc Amerykanow.Pracuje nadal
                    jako mechanik silnikowy, na Boeingach, lubie ta robote - a ze biednie jest - to
                    tez bylo wkalkulowane w decyzje o powrotach...-jesli o refleksje chodzi.
                    To by bylo na tyle,
                    Pozdrawiam serdecznie
                    • Gość: Mirko filozoficznie... IP: *.union01.nj.comcast.net 15.12.02, 05:58
                      Decyzje powazam i Boze uchowaj nie krytykuje.
                      Wlasnie wrocilem z "Solaris" gdzie mozna wszytko "przezyc jeszcze raz". Ladny
                      film ale za trudny dla Amerykanow i dlatego po 3-ch tygodniach malo juz gdzie
                      go graja...
                      A biednie i bogato to pojecia bardzo wzgledne. Tzn wsrod nas - Polakow - na
                      szczescie (ale nie wszystkich).
                      W komercyjnych okolicach w USA to bardzo jednoznaczne. Albo osiagnales "sukces"
                      albo nie i wtedy jestes "nobody". Nie wydaje sie tu niestety istniec nic
                      posredniego.
        • Gość: Flieger Re:Zaraz, zaraz... IP: proxy / 212.6.124.* 10.12.02, 07:58
          Hi

          Gość portalu: Andy napisał(a):

          > Mysle ze zbyt latwo sie poddajesz, brunner...
          > Ja nie czytalem zrodel na ktore sie powolujesz, ale nie wiem czy nie jest
          > czasem tak ze wszyscy maja racje?
          > Otoz wiadomo ze Werner von Brown byl szefem biura konstrukcyjnego i

          Primo Wernher (Freiherr) von Braun.

          > faktycznym
          > leaderem w NASA i Saturn 5 to ukoronowanie jego wspanialej idei.
          > Pozostawmy ideologiczne uwarunkowania na boku i nie szkalujmy faceta za to ze
          > przyszlom mu zyc w 3-ciej rzeszy i tam rozpoczynac swoja prace.....
          > Ale nie wiem od ktorego roku NASA zatrudnila go oficjalnie.Mozna przypuszczac
          > ze w 1945 byl emigrantem, musial jeszcze pozostac w USA i zdobyc obywatelstwo
          i
          >
          > pare innych formalnych spraw zalatwic zanim pierwsze jego rakiety wylecialy...

          Nic nie musial. W kwietniu 1945 sam oddal sie w rece Amerykanow w Niemczech
          polodniowych. Po przesluchaniu Amerykanie ciupasem wywiezli natychmiast von
          Brauna, 126 dalszych wspolpracownikow tudziez caly jeszcze w Penemünde mozliwy
          do zagarniecia sprzet i dokumentacje do Ameryki. Von Braun & co od pierwszej
          minuty pobytu pracowali dla USA.

          Najpierw szkolili personel amerykanski (Fort Bliss), nastepnie przeprowadzali
          testy z V-2 (White Sands). Od 1950 w Redstone Arsenal, gdzie konstruuje Jupiter.
          W 1955 dostal obywatelstwo USA.

          Z jednej strony genialny konstruktor i wizjoner, z drugiej oportunista,
          deklarowany nazista i dziwka wszelkich systemow, nie przebierajacy w srodkach,
          autor smierci tysiecy robotnikow przymusowych zatrudnionych przy produkcji.

          Jemu nie tyle przyszlo zyc pod systemem NS, ile on ten system z cala
          premedytacja i nie zwazajac na szkody kolateralne wykorzystywal. Co do
          szkalowania, to on sam uczynil to, co uczynil. IMHO nie ma przyczyn, aby
          przymykac oczy na jego ciemna strone mocy.

          > W tym rozumowaniu moze jest sluszna uwaga brunnera ze pierwsze kopie V-2 byly
          > takie jak on pisze.
          > Pozdrawiam Panow serdecznie

          POzdr.

          F.
          • zwyczajny Bez przesady... 20.12.02, 21:20
            Gość portalu: Flieger napisał(a):

            Po przesluchaniu Amerykanie ciupasem wywiezli natychmiast von
            > Brauna, 126 dalszych wspolpracownikow tudziez caly jeszcze w Penemünde
            mozliwy
            > do zagarniecia sprzet i dokumentacje do Ameryki. Von Braun & co od pierwszej
            > minuty pobytu pracowali dla USA.
            >
            > Najpierw szkolili personel amerykanski (Fort Bliss), nastepnie przeprowadzali
            > testy z V-2 (White Sands). Od 1950 w Redstone Arsenal, gdzie konstruuje
            Jupiter
            > .
            > W 1955 dostal obywatelstwo USA.
            >
            > Z jednej strony genialny konstruktor i wizjoner, z drugiej oportunista,
            > deklarowany nazista i dziwka wszelkich systemow, nie przebierajacy w
            srodkach,
            > autor smierci tysiecy robotnikow przymusowych zatrudnionych przy produkcji.
            >
            > Jemu nie tyle przyszlo zyc pod systemem NS, ile on ten system z cala
            > premedytacja i nie zwazajac na szkody kolateralne wykorzystywal. Co do
            > szkalowania, to on sam uczynil to, co uczynil.

            Co do postawy WVB wobec nazizmu, to nie bylbym taki pewny. Mial klopoty z
            gestapo, nawet go przymkneli na kilka dni. Natomiast fakt, ze pozniej potrafil
            ustawić sie w systemie i przekonać Hitlera do rozwijania V2. Militarnie była to
            bzdura, broń jedynie nadająca się do terrorystycznych nalotów na miasta, bez
            znaczenia scisle wojskowego.
            To już nie zasługa WVB, ale w sumie to prawdopodobnie lepiej sie stalo, ze
            Niemcy skoncentrowali sie na V1 i V2, zamiast na broni atomowej lub czolgach.
            Ogolne wydatki niemieckie na "bronie odwetowe" porownywalne byly z wydatkami na
            projekt Manhattan.

            Co do
            kopiowania techniki, to oczywiście, ze niemieckie osiagnięcia w dziedzinie
            rakiet, odrzutowców, okrętów podwodnych itp byly wykorzystane przez aliantów.
            Głownie dotyczy to rakiet, bo alianci zachodni niezależnie rozwineli samoloty
            odrzutowe. Za to Rosjanie korzytali wiecej. Nawet kalasznikow jest zadziwiajaco
            podobny do niemieckiego karabinka z konca wojny.

            > F.
            • Gość: Flieger Re: Bez przesady... IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 21.12.02, 11:15
              Hi

              zwyczajny napisał:

              >
              > Co do postawy WVB wobec nazizmu, to nie bylbym taki pewny. Mial klopoty z
              > gestapo, nawet go przymkneli na kilka dni. Natomiast fakt, ze pozniej
              > potrafil
              > ustawić sie w systemie i przekonać Hitlera do rozwijania V2.

              Moze to inaczej wyraze. Von Braon nie byl nazista, jak i nie byl pozniej
              demokrata. Byl wyznawca religii rakietowej. Realizowal swoja wizje niezaleznie
              od tego, jakie konsekwencje za nia sie kryly. Nie bylo wazne, ze dawal
              Grofazowi niezwalczalnego nosiciela broni masowego razenia, nie wazne byly
              warunki pracy i umierania _dziesiatek_tysiecy_ przymusowych robotnikow
              pracujacych przy rakietach.

              A pozniejsze tlumaczenie: "Ja budowalem tylko rakiety" to IMHO dowod jego
              sukinsynstwa, bo von Braun idiota nie byl.

              POzdr.
              F.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka