winegar
19.06.09, 17:14
...a nawet doleciał z Londynu do Timbuktu. No, może "doleciał" to dużo
powiedziane, bo większość drogi przejechał po drodze, napędzany śmigłem, ale
na przykład pokonał Cieśninę Gibraltarską. Zawsze coś. Cudo nazywa się Parajet
Skycar. Wymyślili je Brytyjczycy z Weltshire. Przerobiony nieco "łazik"
wydmowy z doczepionym skrzydłem paralotni. Skycar nie wszedł jeszcze do
produkcji seryjnej, ale jego koszt szacuje się na 50 000 funtów. Sporo, ale
zabawa musi być niezła.
Tutaj znajduje się
relacja
z wyprawy przetłumaczona na polski
A tutaj angielskojęzyczna witryna
wyprawy.