07.07.22, 05:11
Ukazała się bigrafia admirala Chestera Nimitza, autorstwa Craiga Symondsa. Fascynująca książka, pokazująca wydarzenia wojny na Pacyfiku od strony dowódcy Floty Pacyfiku

Czytając o wojnie na tym akwenie, wiemy jak przebiegała, ale biografia Nimitza pokazuje co za wydarzeniami stało. Jak Nimitz swoimi decyzjami wplywał na bieg wydarzeń, tylko wspominając krótko o samych wydarzeniach, skupiając sie na tym co do nich doprowadziło i jakich decyzji to wymagało.

Przykład. Każdy wie że amerykańskie myśliwce P-38 zestrzeliły samolot przewożący adm. Yamamoto. Ale w ksiazkach o wojnie na Pacyfiku nie mowi sie o tym, jak Nimitz bił się z myślami i rozterkami, po tym gdy HYPO poinformowała go o przechwyconej marszrucie Yamamoto. Zadawał bowiem sobie pytanie, czy precyzyjny atak na samolot wiozący konkretną osobę, to jeszcze wojna czy już zamach, zabójstwo. Nie chcąc samemu podjąć decyzji w tej sprawie, konsultował sie z CNO, głwnodowodzacym US Navy, admiralem Kingiem, a istnieje też wersja ze decyzję w tej sprawie oddał w ręce Roosevelta i sekretarza marynarki Knoxa, i ze to od nich dostał zielone światło, ktore z rozkazu Nimitza zostalo wykonane przez lotnictwo McArthura.

I tak bitwa po bitwie, operacja po operacji, wszystkie decyzje Nimitza. Pokazująca też trudne stosunki Nimitza z adm. Kingiem, konieczność podejmowania trudnych decyzji personalnych dotyczących wysokich i najwyzszych oficerów marynarki, obsady stanowisk i dowództw oraz lawirowania miedzy grupami interesów w marynarce.


Bardzo dobra ksiazka dla kogoś z wiedzą o poszczególnych kampaniach, spinająca ją klamrą w postaci dowódczego tła tych operacji.

Obserwuj wątek
    • profes79 Re: Nimitz 07.07.22, 07:49
      "Nie mówi się..."
      Mówi się, mówi. Gdzieś w książce polskiego autora czytałem nawet jak Amerykanie uzasadniając zestrzelenie Yamamoto szukali sytuacji gdzie naczelny wódz zginął na polu walki i dokopali się m.in Warneńczyka. Tylko to było wieki temu więc w tej chwili nie przytoczę gdzie to widziałem.
      • bmc3i Re: Nimitz 07.07.22, 15:40
        profes79 napisał:

        > "Nie mówi się..."
        > Mówi się, mówi. Gdzieś w książce polskiego autora czytałem nawet jak Amerykanie
        > uzasadniając zestrzelenie Yamamoto szukali sytuacji gdzie naczelny wódz zginął
        > na polu walki i dokopali się m.in Warneńczyka. Tylko to było wieki temu więc w
        > tej chwili nie przytoczę gdzie to widziałem.
        >

        Ale nie jest to częste, w ksiazkach i filmach - nawet dokumentalnych - poświeconych wojnie, skupiają sie głównie na samym przechwyceniu, nie na decyzji do tego wiodącej. W wydanej w ostatnich latach głośnej trzytomowej historii wojny na Pacyfiku Iana Tolla, nawet o tym nie wspomniano. Nie mówię że nigdzie tego nie ma, bo nie przeczytałem oczywiscie wszystkiego, ale mam na półce co najmniej 20 różnych książek poswieconych różnym jej aspektom (tematom), i żadna nie wchodziła tak głęboko w procesy decyzyjne. Tymczasem biografia Nimitza ledwo wspomina o roli HYPO w przechwyceniu i o samym fakcie zestrzelenia, ale poświeca kilka stron temu jak Nimitz podjął tę decyzję. Dlatego jest wyjątkowa w tym sensie.

        • odyn06 Re: Nimitz 07.07.22, 18:32
          W dwutomowy, dziele Johna Tolanda pt. Wschodzące Słońce. Schyłek i upadek Japonii 1936-1945
          Rola Nimitza pokrywa się z tym, co napisałeś.
          Wyrok kwietnia 1942 roku o godz. 08.02 (!) oficera wywiadu floty kmdr por. Edwarda Leytona wpuszczono przed oblicze Nimitza.
          Admirał przeczytał rozszyfrowaną wiadomość, że 18 kwietnia o godz. 06.00 Yamamoto odleci z Rabaulu średnim bombowcem w eskorcie sześciu myśliwców i o 08.00 dotrze na wyspę Balae.
          Z radością spytał:spróbujemy go dopaść?
          Admirał napisał wiadomość do asm. Hasleya, bo to była jego strefa odpowiedzialności.
          Misję zatwierdził sekretarz marynarki Frank Knox oraz sam prezydent
          15kwietnia Nimitz przesłał do Hasleya przez radio ostateczną zgodę z życzeniami „powodzenia i pomyślnych łowów”.
          Resztę znamy.
          • odyn06 Re: Nimitz 07.07.22, 18:53
            Nie wiem jakie rozterki duchowe miał Nimitz.
            Jedyną jego troską w moim źródle było pytanie, kogo Japończycy wyznacza na miejsce Yamamoto.
            • bmc3i Re: Nimitz 07.07.22, 19:35
              odyn06 napisał:

              > Nie wiem jakie rozterki duchowe miał Nimitz.
              > Jedyną jego troską w moim źródle było pytanie, kogo Japończycy wyznacza na miej
              > sce Yamamoto.

              Jak napisalem wyzej. Z jego punktu widzenia zabic dowodcę na wojnie to wojna, ale wykonac precyzyjny atak na czlowieka oznaczonego z imienia i nazwiska, to już assesination - zabójstwo, zamach.
              • odyn06 Re: Nimitz 07.07.22, 20:44
                Im dalej od wojny tym większe cymbalstwa piszą ludzie w imieniu nieżyjących wybitnych dowódców.
                Yamamoto był „ojcem” Pearl Harbor. Twórcą kompromitacji USA na równi z Osamą Bin Ladenem i dwoma wieżami. Co ma do tego Nimitz i jego duchowe rozterki?
                • bmc3i Re: Nimitz 07.07.22, 21:57
                  odyn06 napisał:

                  > Im dalej od wojny tym większe cymbalstwa piszą ludzie w imieniu nieżyjących wyb
                  > itnych dowódców.
                  > Yamamoto był „ojcem” Pearl Harbor. Twórcą kompromitacji USA na równi z Osamą Bi
                  > n Ladenem i dwoma wieżami. Co ma do tego Nimitz i jego duchowe rozterki?


                  Nic. W czasie Pearl Harbor Nimitz byl szefem Biura Aeronautyki bodajze, kilka tysiecy mil od PH. Choc łatwo mogl znalezc sie w pozycji Kimmela, gdyby w 1939 roku zgodzil sie przyjac oferowane mu stanowisko CINCPAC, dowodcy Floty Pacyfiku. Wtedy jednak szczesliwie dla siebie odmowił, twierdzac ze sa dostepni wyzsi starszeństwem od niego. Gdyby przyjal wówczas, w styczniu 1942 skonczylby w nieslawie, jak Kimmel.

                  A Yamamoto, cóż jego najwiekszym bledem bylo to ze dazyl do wojny z USA, wbrew swojemu bezposredniemu przełożonemu, i wbrew temu co przez dziesieciolecia twierdzono na zachodzie. Mimo sprzeciwu adm. Nagano, najwyzszego dowodcy japonskiej floty.

                  Dla Nimitza zamach na Yamamoto, byl najwyrazniej niemoralny. Dlatego nie chcial sam podjąć tej decyzji.
                  • bmc3i Re: Nimitz 08.07.22, 04:14
                    stary_chinczyk napisał:

                    > Fundamentalne pytanie, co Amerykanie zyskali zabijając Yamamoto.
                    > Podejrzewam, że poza satysfakcją niewiele.

                    W zasadzie zgadzam sie. Yamamoto juz za życia był w Japonii legendą. Ale poza byciem nałogowym hazardzistą i dziwkarzem spedzajacym wiecej czasu z gejszami niz z wlasną rodziną, podejmowal wylacznie zle decyzje. Wciagnął Japonięvw bezsensowną wojnę ze Stanami, w swoim geniuszu opracowal szkaradny plan b. pod Midway mimo nawet gier wojennych pokazujacych dokladnie taką katastrofę jaka wydarzyla sie później naprawdę, a jak już wynik gier wojennych dokladnie sprawdzil sie pod Midway, to wsadzil na minę jedyny ocalały z pogromu lotniskowiec Yamaguchiego. Tak samo też reagowal podczas bitew morskich na Salomonach.
                    • odyn06 Re: Nimitz 08.07.22, 12:46
                      Japończycy obsesyjnie dążyli do realizacji koncepcji Togo z Cusimy.
                      Mając świadomość braków w zaopatrzeniu w surowce strategiczne chcieli Amerykanów pokonać w jednej rozstrzygającej bitwie. Chcieli zadać przeciwnikowi tak duże straty, aby potem przekazać sprawę „pajacom w cylindrach”, jak wojskowi pogardliwie określali dyplomatów.
                      Dzisiaj wiemy, że takie myślenie było naiwne, biorąc pod uwagę potencjał US Navy
                      Zdaniem Yamamoto to Midway miało być tą rozstrzygającą bitwą.
                      Potem było coraz gorzej. Dla Japonii oczywiście.
                      • bmc3i Re: Nimitz 08.07.22, 16:25

                        > Dzisiaj wiemy, że takie myślenie było naiwne, biorąc pod uwagę potencjał US Nav
                        > y
                        > Zdaniem Yamamoto to Midway miało być tą rozstrzygającą bitwą.
                        > Potem było coraz gorzej. Dla Japonii oczywiście.

                        Głównym celem Midway byly amerykańskie lotniskowce, wszystko ewentualnie wiecej byloby miłym dodatkiem. Rajdy Halseya pierwszej polowy 42 a zwlaszcza rajd na japonskie miasta Doolitle'a, byly takim szokiem dla Yamamoto i Japonczyków w ogóle, że zaczął mieć obsesję na punkcie amerykańskich CV.

                      • stary_chinczyk Re: Nimitz 08.07.22, 16:30
                        W zasadzie Yamamoto pod Midway popełnił tylko jeden poważny błąd. Nie wziął pod uwagę, że Amerykanie znają jego plany. Poza tym jego działania wcale nie były pozbawione sensu. Nieprzygotowane Midway miało zostać wzięte desantem. Zanim z odsieczą przybyłaby US Navy, Japończycy mieliby już na nim swoje własne samoloty. Miał liczniejsze i lepiej wyszkolone siły niż Amerykanie. Generalnie ograniczając się do wiedzy jaką posiadał Yamamoto przed bitwą, jej planu zbyt bardzo czepiać się nie można, a już napewno nie można uznać go za zły.
                        Sprawę rozstrzygnęła druzgocąca przewaga informacyjna USA. Ale o tym Yamamoto nie miał pojęcia planując bitwę.
                        Łatwo wylewać kubły pomyj po 80 latach, gdy dysponujemy zupełnie innymi informacjami.
                        • bmc3i Re: Nimitz 08.07.22, 18:46
                          stary_chinczyk napisał:

                          > W zasadzie Yamamoto pod Midway popełnił tylko jeden poważny błąd. Nie wziął pod
                          > uwagę, że Amerykanie znają jego plany.

                          To nie błąd, to wielbłąd. Tym bardziej że gry wojenne jego wlasnego sztabu miesiąc czy dwa wczesniej pokazaly mu dokładnie czym moze sie to skonczyc, a on zupelnie nie wziął ich pod uwagę.

                          Poza tym jego działania wcale nie były
                          > pozbawione sensu. Nieprzygotowane Midway miało zostać wzięte desantem. Zanim z
                          > odsieczą przybyłaby US Navy, Japończycy mieliby już na nim swoje własne samolot
                          > y. Miał liczniejsze i lepiej wyszkolone siły niż Amerykanie. Generalnie ogranic
                          > zając się do wiedzy jaką posiadał Yamamoto przed bitwą, jej planu zbyt bardzo c
                          > zepiać się nie można, a już napewno nie można uznać go za zły.
                          > Sprawę rozstrzygnęła druzgocąca przewaga informacyjna USA. Ale o tym Yamamoto n
                          > ie miał pojęcia planując bitwę.
                          > Łatwo wylewać kubły pomyj po 80 latach, gdy dysponujemy zupełnie innymi informa
                          > cjami.


                          Zadna przewaga informacyjna nie pomoglaby Amerykanom, gdyby Yamamoto nie rozrzucił swoich sil po calym Pacyfiku.
                          • stary_chinczyk Re: Nimitz 08.07.22, 20:09
                            > To nie błąd, to wielbłąd. Tym bardziej że gry wojenne jego wlasnego sztabu mies
                            > iąc czy dwa wczesniej pokazaly mu dokładnie czym moze sie to skonczyc, a on zup
                            > elnie nie wziął ich pod uwagę.

                            Gry pokazywały utratę jednego lub dwóch lotniskowców.
                            Przy czym nie brano pod uwagę tego, że Amerykanie czytają japońskie rozkazy.


                            > Zadna przewaga informacyjna nie pomoglaby Amerykanom, gdyby Yamamoto nie rozrzu
                            > cił swoich sil po calym Pacyfiku.

                            A rozrzucił po całym Pacyfiku ??? Na Aleuty poszły dwa mniejsze lotniskowce, nie bardzo nadające się do współpracy z zespołem Nagumo.
                            Admirał Kondo miał w pobliżu Zuiho a Yamamoto miał w swoim zespole Hosho jakoś nie miało to większego wpływu na przebieg bitwy.
                            • bmc3i Re: Nimitz 08.07.22, 20:22
                              stary_chinczyk napisał:

                              > > To nie błąd, to wielbłąd. Tym bardziej że gry wojenne jego wlasnego sztab
                              > u mies
                              > > iąc czy dwa wczesniej pokazaly mu dokładnie czym moze sie to skonczyc, a
                              > on zup
                              > > elnie nie wziął ich pod uwagę.
                              >
                              > Gry pokazywały utratę jednego lub dwóch lotniskowców.
                              > Przy czym nie brano pod uwagę tego, że Amerykanie czytają japońskie rozkazy.


                              Trzech. Trzech lotniskowców. Co wiecej, wszystkie trzy zostaly zniszczone w wyniku ataku z amerykańskich lotniskowców ustawionych dokladnie tam gdzie później rozstawil je Nimitz - "Point Luck" na północny wschod od Midway. Na wschod od ugrupowania lotniskowców Nagumo. Jednym słowem dokladny scenariusz późniejszej o 2 mce rzeczywistej bitwy pod Midway. Yamamoto jednak odrzucił rezultat tej gry, jako niemożliwy do spełnienia.

                              > > Zadna przewaga informacyjna nie pomoglaby Amerykanom, gdyby Yamamoto nie
                              > rozrzu
                              > > cił swoich sil po calym Pacyfiku.
                              >
                              > A rozrzucił po całym Pacyfiku ??? Na Aleuty poszły dwa mniejsze lotniskowce, ni
                              > e bardzo nadające się do współpracy z zespołem Nagumo.
                              > Admirał Kondo miał w pobliżu Zuiho a Yamamoto miał w swoim zespole Hosho jakoś
                              > nie miało to większego wpływu na przebieg bitwy.


                              Pomysl jak wyglądałaby bitwa pod Midway, gdyby Nagumo mial tam zespół z Aleutów, i Main Body z pancernikami Yamamoty.
                              • stary_chinczyk Re: Nimitz 09.07.22, 00:28
                                Odrzucił go bo przyjął całkiem rozsądne założenie, że Amerykanie nie znają jego planu. Gdyby zakładał przeciwnie, najpewniej nie posłałby floty do bitwy, bo nikt nie pcha się sam w pułapkę.
                                W każdej operacji, jakbyś jej nie zaplanował, istnieje szansa, że przeciwnik cię zaskoczy i pokona. Wkalkulowane ryzyko. A Yamamoto nie był jasnowidzem. Midway było wypadkiem przy pracy. Na dodatek tak naprawdę nie miało decydującego znaczenia. Yamamoto oceniać trzeba po całokształcie pracy i osiągów. A te wypadają pozytywnie. Na koniec 1942 Japonia osiągnęła na morzu zdecydowaną przewagę nad US Navy.
                                Amerykańska flota pancerników została poważnievosłabiona atakiem na PH. Flota lotniskowców US Navy została zneutralizowana w czterech kolejnych bitwach 1942. Krążowniki też zdziesiątkowane w kampanii na Salomonach. Japonia była gotowa do stoczenia z USA decydującej bitwy na swoich warunkach. Ich flota pancerników była nietknięta. Stracili zaledwie dwa krążowniki liniowe. Trzon ciężkich krążowników również przetrwał nietknięty. Problemem było to, że Amerykanie wcale tej decydującej bitwy nie chcieli podjąć. Aż do 1944, gdy odbudowali flotę.
                                Ale to problem błędnej kalkulacji politycznej a nie błędnego prowadzenia floty
                                • bmc3i Re: Nimitz 09.07.22, 02:13
                                  stary_chinczyk napisał:

                                  > Odrzucił go bo przyjął całkiem rozsądne założenie, że Amerykanie nie znają jego
                                  > planu. Gdyby zakładał przeciwnie, najpewniej nie posłałby floty do bitwy, bo n
                                  > ikt nie pcha się sam w pułapkę.

                                  Gry wojenne nie prowadzi sie dla zabawy, lecz aby odkryć słabe punkty jakiegoś planu wojennego, czy planu operacji. A tu mu wysoki oficer sztabu, trzymając sie ściśle przyjętych reguł gry wojennej, rozwalił caly plan operacji na strzępy. Tymczasem Yamamoto nie wyciągnął z niej żadnych wniosków. To po co bylo ją w ogóle organizować? Aby potwierdzić.jak doskonaly plan szef opracował, doprowadzając do takiego wyniku jaki szef chce, bez zadnych problemów?


                                  > W każdej operacji, jakbyś jej nie zaplanował, istnieje szansa, że przeciwnik ci
                                  > ę zaskoczy i pokona. Wkalkulowane ryzyko. A Yamamoto nie był jasnowidzem.

                                  Nawet po Morzu Koralowym, na ktorym ni stad ni z owąd pojawiają sie amerykańskie lotniskowce uderzeniowe, akurat tam gdzie- i akurat wowczas gdy Japonczycy prowadzą dużą operację desntową. Ani chybi Nimitz musial być jasnowidzem 😀

                                  Calkiem jak po udanym zamachu na Yamamoto, gdy ni stad ni z owad pojawily sie amerykanskie mysliwce tam gdzie nigdy dotad nie lataly, zestrzelily Japończykom japonskiego odpowiednika Nimitza, a tym dalej nie wydawalo sie nic podejrzane i nie zmienili kodów.



                                  Midwa
                                  > y było wypadkiem przy pracy. Na dodatek tak naprawdę nie miało decydującego zna
                                  > czenia. Yamamoto oceniać trzeba po całokształcie pracy i osiągów. A te wypadają
                                  > pozytywnie.

                                  Mialo decydujace znaczenie, bo strategicznie wyrównało sily.

                                  Na koniec 1942 Japonia osiągnęła na morzu zdecydowaną przewagę nad
                                  > US .


                                  Ale stracila inicjatywę strategiczną.
                                  • stary_chinczyk Re: Nimitz 09.07.22, 09:43

                                    > Gry wojenne nie prowadzi sie dla zabawy, lecz aby odkryć słabe punkty jakiegoś
                                    > planu wojennego, czy planu operacji. A tu mu wysoki oficer sztabu, trzymając si
                                    > e ściśle przyjętych reguł gry wojennej, rozwalił caly plan operacji na strzępy.

                                    Trzymając ściśle przyjętych reguł ? Naprawdę ? Więc na jakiej podstawie przyjął, że amerykańskie lotniskowce się tam znajdą ? Założył że Amerykanie znają zamiary Japonii ? Na jakiej podstawie ? Bez tego założenia postawienie w tym miejscu amerykańskich okrętów było bezpodstawne.

                                    >
                                    > > W każdej operacji, jakbyś jej nie zaplanował, istnieje szansa, że przeciw
                                    > nik ci
                                    > > ę zaskoczy i pokona. Wkalkulowane ryzyko. A Yamamoto nie był jasnowidzem.
                                    >
                                    >
                                    > Nawet po Morzu Koralowym, na ktorym ni stad ni z owąd pojawiają sie amerykański
                                    > e lotniskowce uderzeniowe, akurat tam gdzie- i akurat wowczas gdy Japonczycy pr
                                    > owadzą dużą operację desntową. Ani chybi Nimitz musial być jasnowidzem 😀

                                    Bitwa na Morzu Koralowym miała swoje preludium w postaci desantu na Tulagi i kontrataku amerykańskiej floty z USS Yorktown. Zuikaku i Shokaku wpływając na ten akwen wiedziały, że kręcą się tam alianckie okręty z lotniskowcami włącznie. Nie było żadnego zaskoczenia ani niespodzianki.

                                    >
                                    > Mialo decydujace znaczenie, bo strategicznie wyrównało sily.

                                    Nie wyrównało. Po Midway Japończycy wciąż byli silniejsi.

                                    >
                                    > Na koniec 1942 Japonia osiągnęła na morzu zdecydowaną przewagę nad
                                    > > US .
                                    >
                                    >
                                    > Ale stracila inicjatywę strategiczną.

                                    Straciła inicjatywę ? Tak, bo zdobyła niemal wszystko co była w stanie zdobyć. Na dalsze podboje nie pozwalała już logistyka.
                                    Nawet gdyby te cztery lotniskowce ocalały, to co ?
                                    Kim by je obsadzili. Japończycy w każdej bitwie tracili masę pilotów. Na koniec 1942 posiadali sprawne dwa duże, dwa średnie i kilka lekkich lotniskowców, ale niemal nie mieli pilotów aby odtworzyć ich grupy lotnicze. W czym pomogłyby kolejne 4 puste okręty ? Z czego zresztą dwa zupełnie przestarzałe .
                                    • bmc3i Re: Nimitz 09.07.22, 17:21
                                      stary_chinczyk napisał:


                                      > Trzymając ściśle przyjętych reguł ? Naprawdę ? Więc na jakiej podstawie przyjął
                                      > , że amerykańskie lotniskowce się tam znajdą ? Założył że Amerykanie znają zami
                                      > ary Japonii ? Na jakiej podstawie ? Bez tego założenia postawienie w tym miejsc
                                      > u amerykańskich okrętów było bezpodstawne.

                                      Na podstawie reguł sztuki wojennej, nakazujących spodziewać sie niespodziewanego. Tak samo jak przez cale pierwsze pólrocze 42 amerykanskie lotniskowce uderzaly w niespod iewanych miejscach.


                                      > Bitwa na Morzu Koralowym miała swoje preludium w postaci desantu na Tulagi i ko
                                      > ntrataku amerykańskiej floty z USS Yorktown. Zuikaku i Shokaku wpływając na ten
                                      > akwen wiedziały, że kręcą się tam alianckie okręty z lotniskowcami włącznie. N
                                      > ie było żadnego zaskoczenia ani niespodzianki.


                                      Nie bylo zadnego "kręcenia" sie. W kwietniu Lexington przeprowadzil rajd na Salamaua i Lae, a gdy w tym samym czasie HYPO poinformowala Nimitza o prxygotowywanym desancie na Port Moresby, Nimitz odwolal Lexingtona z tego rajdu oraz wyslal Yorkowna z Pearl Harbor, i oba lotniskowce mialy sie spotkać w drodze na Morze Koralowe i razem wpłynąć na ten akwen. Enterprise z Hornetem prowadzily zas wtedy rajd Doolitle'a, Saratoga natomiast stala w remoncie. Kto wiec sie "kręcil"?


                                      > Straciła inicjatywę ? Tak, bo zdobyła niemal wszystko co była w stanie zdobyć.
                                      > Na dalsze podboje nie pozwalała już logistyka.
                                      > Nawet gdyby te cztery lotniskowce ocalały, to co ?
                                      > Kim by je obsadzili. Japończycy w każdej bitwie tracili masę pilotów. Na koniec
                                      > 1942 posiadali sprawne dwa duże, dwa średnie i kilka lekkich lotniskowców, ale
                                      > niemal nie mieli pilotów aby odtworzyć ich grupy lotnicze. W czym pomogłyby ko
                                      > lejne 4 puste okręty ? Z czego zresztą dwa zupełnie przestarzałe .


                                      Gdyby Japonczycy wygrali pod Midway, nie byloby kampanii na Salomonach w ogòle. Nie byloby wiec wschodnich salomonów, nie byloby Santa Cruz, bitwy pod Guadalcanalem - nie bylby zadnej bitwy ktora wycielaby im doświadczonych pilotow. Zajeliby za to Fidżi, i odcieliby Australie od US.
                                      • stary_chinczyk Re: Nimitz 09.07.22, 19:57
                                        > Na podstawie reguł sztuki wojennej, nakazujących spodziewać sie niespodziewaneg
                                        > o. Tak samo jak przez cale pierwsze pólrocze 42 amerykanskie lotniskowce uderza
                                        > ly w niespod iewanych miejscach.

                                        Lotniskowce amerykańskie uderzały na wyspy zajęte przez Japończyków a nie w środek pustego oceanu. Nie mogły się ona znaleźć w takim miejscu bez celu.
                                        Yamamoto wysłał pod Midway wystarczające siły aby podjąć walkę z amerykańską flotą Pacyfiku w pełnym składzie. W pozostałych trzech bitwach owego roku wystawiał mniejsze siły a jakoś nigdy druzgocącej klęski nie poniósł. Po prostu niefortunny zbieg wydarzeń. Od czasu do czasu trafia się każdemu dowódcy. To co stało się pod Midway, mogło wydarzyć się w innym miejscu. Np w czasie rajdu na Darwin czy na Ocean Indyjski. W czasie operacji wojennej zawsze jest ryzyko niepowodzenia.


                                        > Nie bylo zadnego "kręcenia" sie. W kwietniu Lexington przeprowadzil rajd na Sal
                                        > amaua i Lae, a gdy w tym samym czasie HYPO poinformowala Nimitza o prxygotowywa
                                        > nym desancie na Port Moresby, Nimitz odwolal Lexingtona z tego rajdu oraz wysla
                                        > l Yorkowna z Pearl Harbor, i oba lotniskowce mialy sie spotkać w drodze na Morz
                                        > e Koralowe i razem wpłynąć na ten akwen. Enterprise z Hornetem prowadzily zas w
                                        > tedy rajd Doolitle'a, Saratoga natomiast stala w remoncie. Kto wiec sie "kręcil
                                        > "?

                                        No właśnie Amerykanie w poprzednich miesiącach atakowali Rabaul i bazy na Nowej Gwinei. To był region, gdzie Japończycy cały nasz kontynuowali ofensywę. Co było w tym dziwnego i podejrzanego, że pojawiały się tam amerykańskie okręty ??? Możesz to wyjaśnić ? Podajesz jakieś z grubsza prawidłowe fakty, ale wyciągasz z nich logicznie niespójne wnioski.


                                        > Gdyby Japonczycy wygrali pod Midway, nie byloby kampanii na Salomonach w ogòle.
                                        > Nie byloby wiec wschodnich salomonów, nie byloby Santa Cruz, bitwy pod Guadalc
                                        > analem - nie bylby zadnej bitwy ktora wycielaby im doświadczonych pilotow. Zaje
                                        > liby za to Fidżi, i odcieliby Australie od US.

                                        Zajęliby Fidżi ? A czemu nie od razu Brazylię. Sorry, ale czym by je Zajęli ??? Japończycy nie mieli wystarczających sił i środków aby zająć nawet znacznie bliżej położone Midway. Nawet, gdyby amerykańskie lotniskowce się wycofały, wyspa była tak obsadzona wojskiem, że desant, zostałby wybity do nogi, zanim dotarłby do plaż. To nie był grudzień czy styczeń, aliancka obrona zaczęła krzepnąć i organizować się. Japońska ofensywa utknęła. Fidżi byłoby znacznie lepiej obsadzone niż Midway. Jest też o wiele większą wyspą, z większymi możliwościami logistycznymi dla lotnictwa i piechoty morskiej. Jak sobie wyobrażasz jej zajęcie ? Amerykanie w 1945 zajmując Okinawę czy Iwojimę dysponowali wielokrotnie większymi środkami niż Japończycy w 1942, a i tak szło ciężko.
                                        Miałbyś zamiast bitwy o Midway, bitwę o Fidżi, Prawdopodobnie z jeszcze bardziej druzgocącymi skutkami dla Japończyków.
                                        Nie wiem też jak zajęcie Fidżi miałoby odciąć Australię. To bzdura jakaś. Australia jest kontynentem a nie jakąś wysepką. Dopłynąć do niej można z wielu stron omijając Fidżi szerokim łukiem.

                                        Podsumowując, Yamamoto jako admirał całkiem dobrze wykonał swoje zadanie. Zdołał przynajmniej czasowo wybić zęby flocie Pacyfiku. Midway było wpadką, która miała prawo się zdarzyć. Zresztą Nimitz stracił tyle samo dużych lotniskowców co Yamamoto. Tyle że nie w jednej bitwie. Ot wkalkulowane ryzyko prowadzenia wojny. Co było błędne, to założenia polityczne. Wbrew japońskim oczekiwaniom, wykrwawieni Amerykanie wcale nie zaproponowali negocjacji pokojowych a zamiast tego rozkręcili machinę zbrojeń i przeszli do kontrofensywy. A na to, żaden, nawet najbardziej genialny admirał, nie mógł nic poradzić. Dysproporcja przemysłu i sił była zbyt wielka. Do tego Jeszce doszedł większy postęp w jakości i szkoleniu amerykańskiej floty.
                                        • bmc3i Re: Nimitz 09.07.22, 21:22
                                          stary_chinczyk napisał:


                                          > Lotniskowce amerykańskie uderzały na wyspy zajęte przez Japończyków a nie w śro
                                          > dek pustego oceanu. Nie mogły się ona znaleźć w takim miejscu bez celu.

                                          Uderzali też na Marcus, 700 mil od brzegu Japonii, 1000 mil od Tokio, i tysiace mil od Nowej Gwinei. Gdzie mogli wiec sie ich spodziewać? Amerykanie prowadzili rajdy po calym Pacyfiku, i zgodnie z owczesna doktryną ZAWSZE pojedynczym lotniskowcem, i zawsze na zasadzie hit-and-run, uderz i uciekaj. A tu nagle wyslali na Koralowe wszyskie dostepne lotniskowce, i co wiecej Amerykanie nie uciekali lecz wydali im regularną bitwę.


                                          > Yamamoto wysłał pod Midway wystarczające siły aby podjąć walkę z amerykańską fl
                                          > otą Pacyfiku w pełnym składzie. W pozostałych trzech bitwach owego roku wystawi
                                          > ał mniejsze siły a jakoś nigdy druzgocącej klęski nie poniósł. Po prostu niefor
                                          > tunny zbieg wydarzeń. Od czasu do czasu trafia się każdemu dowódcy. To co stało
                                          > się pod Midway, mogło wydarzyć się w innym miejscu. Np w czasie rajdu na Darwi
                                          > n czy na Ocean Indyjski. W czasie operacji wojennej zawsze jest ryzyko niepowod
                                          > zenia.

                                          Rajd na ocean indyjski to tez hit-and-run. Nie operacja desantowa, jak Midway.

                                          > > Nie bylo zadnego "kręcenia" sie. W kwietniu Lexington przeprowadzil rajd
                                          > na Sal
                                          > > amaua i Lae, a gdy w tym samym czasie HYPO poinformowala Nimitza o prxygo
                                          > towywa
                                          > > nym desancie na Port Moresby, Nimitz odwolal Lexingtona z tego rajdu oraz
                                          > wysla
                                          > > l Yorkowna z Pearl Harbor, i oba lotniskowce mialy sie spotkać w drodze n
                                          > a Morz
                                          > > e Koralowe i razem wpłynąć na ten akwen. Enterprise z Hornetem prowadzily
                                          > zas w
                                          > > tedy rajd Doolitle'a, Saratoga natomiast stala w remoncie. Kto wiec sie "
                                          > kręcil
                                          > > "?
                                          >
                                          > No właśnie Amerykanie w poprzednich miesiącach atakowali Rabaul i bazy na Nowej
                                          > Gwinei. To był region, gdzie Japończycy cały nasz kontynuowali ofensywę.

                                          To bylo uderzenie i natychmiastowa ucieczka. Gdy Japonczycy analizowali po bitwie bitwę na Morzu Koralowym, amerykanskie dzialania na nim wygladały dla Japonczykow tak samo jak bombardowanie Rabaul, Marcus, Wake, Tokio, czy wysp Marshala? Musieliby być ślepi aby nie zauważyć różnicy.

                                          Co by
                                          > ło w tym dziwnego i podejrzanego, że pojawiały się tam amerykańskie okręty ???
                                          > Możesz to wyjaśnić ? Podajesz jakieś z grubsza prawidłowe fakty, ale wyciągasz
                                          > z nich logicznie niespójne wnioski.

                                          Wyjasniłem. Na Koralowym Amerykanie otwarcie wydali im bitwe, a nie uderzali i natychmiast uciekali.



                                          > > Gdyby Japonczycy wygrali pod Midway, nie byloby kampanii na Salomonach w
                                          > ogòle.
                                          > > Nie byloby wiec wschodnich salomonów, nie byloby Santa Cruz, bitwy pod G
                                          > uadalc
                                          > > analem - nie bylby zadnej bitwy ktora wycielaby im doświadczonych pilotow
                                          > . Zaje
                                          > > liby za to Fidżi, i odcieliby Australie od US.
                                          >
                                          > Zajęliby Fidżi ? A czemu nie od razu Brazylię. Sorry, ale czym by je Zajęli ???
                                          > Japończycy nie mieli wystarczających sił i środków aby zająć nawet znacznie bl
                                          > iżej położone Midway. Nawet, gdyby amerykańskie lotniskowce się wycofały, wyspa
                                          > była tak obsadzona wojskiem, że desant, zostałby wybity do nogi, zanim dotarłb
                                          > y do plaż. To nie był grudzień czy styczeń, aliancka obrona zaczęła krzepnąć i
                                          > organizować się. Japońska ofensywa utknęła. Fidżi byłoby znacznie lepiej obsadz
                                          > one niż Midway. Jest też o wiele większą wyspą, z większymi możliwościami logis
                                          > tycznymi dla lotnictwa i piechoty morskiej. Jak sobie wyobrażasz jej zajęcie ?

                                          Sprawdz na mapie gd!ie jest Fidżi i jaka odleglosc dzieli ją od wysp Salomona. Po czym porownaj z odlegloscia miedzy Tokio a Midway.



                                          > Nie wiem też jak zajęcie Fidżi miałoby odciąć Australię. To bzdura jakaś. Austr
                                          > alia jest kontynentem a nie jakąś wysepką. Dopłynąć do niej można z wielu stron
                                          > omijając Fidżi szerokim łukiem.


                                          Po zajeciu Salomonów, Wanuatu i Fidżi, Japoncycy mieliby w zasiegu lotnictwa bombowego cale wschodnie podejscia do Australli, az niemal po Nową Zelandię.

                                          > Podsumowując, Yamamoto jako admirał całkiem dobrze wykonał swoje zadanie. Zdoła
                                          > ł przynajmniej czasowo wybić zęby flocie Pacyfiku. Midway było wpadką, która mi
                                          > ała prawo się zdarzyć.

                                          Midway przerąbał o włos. A nawet przy utracie 3 lotniskowców wciaz jeszcze mogl ją wygrać, gdyby nie kazal robic banzai Yamaguchiemu jak kutrem torpedowym, lecz pozwolil Hiryu na atak z dystansu korzystajac z wiekszego zasiegu japonskich samolotów.



                                          • stary_chinczyk Re: Nimitz 10.07.22, 00:19
                                            > Uderzali też na Marcus, 700 mil od brzegu Japonii, 1000 mil od Tokio, i tysiace
                                            > mil od Nowej Gwinei. Gdzie mogli wiec sie ich spodziewać? Amerykanie prowadzil
                                            > i rajdy po calym Pacyfiku, i zgodnie z owczesna doktryną ZAWSZE pojedynczym lot
                                            > niskowcem,

                                            To nie jest prawda. Rajd na wyspy Marshalla i Giberta Amerykanie przeprowadzili dwoma lotniskowcami, USS Yorktown i USS Enterprise.

                                            i zawsze na zasadzie hit-and-run, uderz i uciekaj. A tu nagle wyslal
                                            > i na Koralowe wszyskie dostepne lotniskowce, i co wiecej Amerykanie nie uciekal
                                            > i lecz wydali im regularną bitwę.

                                            Wszestkie czyli dwa :).
                                            A mieli gdzieś okazję wdać się z Japończykami w regularną bitwę ???

                                            > Rajd na ocean indyjski to tez hit-and-run. Nie operacja desantowa, jak Midway.

                                            Masz takie samo pojęcie o rajdzie na Ocean Indyjski jak ten twój Parshall, cali znikome. To była operacja mająca na celu wciągnięcie w bitwę i zniszczenie brytyjskiej floty dalekowschodniej. Nie żadne hit and run.


                                            > To bylo uderzenie i natychmiastowa ucieczka. Gdy Japonczycy analizowali po bitw
                                            > ie bitwę na Morzu Koralowym, amerykanskie dzialania na nim wygladały dla Japonc
                                            > zykow tak samo jak bombardowanie Rabaul, Marcus, Wake, Tokio, czy wysp Marshala
                                            > ? Musieliby być ślepi aby nie zauważyć różnicy.

                                            Nie było różnicy. Yorktown patrolował rejon południowego Pacyfiku przez kilka miesięcy, od lutego do kwietnia. W tym sporo czasu spędził na Morzu Koralowym. Lexington też się tam pojawiał. Ściągnięcie ich tam na bitwę nie miało żadnych oznak anomalii.


                                            > Sprawdz na mapie gd!ie jest Fidżi i jaka odleglosc dzieli ją od wysp Salomona.
                                            > Po czym porownaj z odlegloscia miedzy Tokio a Midway.

                                            Fidżi leży od Salomonów z grubsza w podobnej odległości co wyspa Wake od Midway. Coś to dało Japończykom pod Midway ? Natomiast Fidżi leży o wile dalej od macierzystych baz w Japonii. Na Salomony to zadupie nie dysponujące infrastrukturą potrzebną do prowadzenia długotrwałych operacji. Rabaul był na granicy zasięgu potrzebnego do wsparcia operacji na Guadalcanal. A Fidżi jest ponad 1000 mil dalej.

                                            > Po zajeciu Salomonów, Wanuatu i Fidżi, Japoncycy mieliby w zasiegu lotnictwa bo
                                            > mbowego cale wschodnie podejscia do Australli, az niemal po Nową Zelandię.

                                            No I ? Gdzie to zablokowanie Australii ? Na południe od Nowej Zelandii nie da się pływać ?

                                            > Midway przerąbał o włos. A nawet przy utracie 3 lotniskowców wciaz jeszcze mogl
                                            > ją wygrać, gdyby nie kazal robic banzai Yamaguchiemu jak kutrem torpedowym, le
                                            > cz pozwolil Hiryu na atak z dystansu korzystajac z wiekszego zasiegu japonskich
                                            > samolotów.

                                            Sorry, ale Hiryu nie został utracony przez Yamamoto, tyle właśnie przez samurajską głupotę samego Yamaguchiego. Nawet twój Parshal gdzieś o tym pisał czy mówił.
                                            • bmc3i Re: Nimitz 10.07.22, 06:07
                                              stary_chinczyk napisał:

                                              > > Uderzali też na Marcus, 700 mil od brzegu Japonii, 1000 mil od Tokio, i t
                                              > ysiace
                                              > > mil od Nowej Gwinei. Gdzie mogli wiec sie ich spodziewać? Amerykanie pro
                                              > wadzil
                                              > > i rajdy po calym Pacyfiku, i zgodnie z owczesna doktryną ZAWSZE pojedyncz
                                              > ym lot
                                              > > niskowcem,
                                              >
                                              > To nie jest prawda. Rajd na wyspy Marshalla i Giberta Amerykanie przeprowadzili
                                              > dwoma lotniskowcami, USS Yorktown i USS Enterprise.



                                              Zastanawiam sie czy naprawde masz takie braki w wiedzy, czy celowo mataczysz, aby bez wzgledu na fakty było na Twoje. Atak na wyspy Marshala i Gilberta, tak sie czesto nazywa bo, ale to byly dwa odobne rajdy, na dwa odrebne archpelagi. Tak odlegle od siebie, ze jeden okret nie mial najmniejszych szans wspierac drugiego. Task Force 8 Entererprise i TF 17 Yorktowna nie dzialaly razem. TF8 wyplynal z Pearl, podczas gdy TF17 z Yorktownem wyplynal z San Diego w eskorcie dostawy dywizji Marines na Samoa. Z rozkazu Nimitza oba zespoly polaczyly sie na chwile, po czym rozdzielily sie i kazdy poplynal w swoja stronę. I w czasie ataku, zaden nie byl w stanie wspierac drugiego. Co wiecej, po rozdzieleniu Halsey na TF8 nie dowodzil TF17


                                              > i zawsze na zasadzie hit-and-run, uderz i uciekaj. A tu nagle wyslal
                                              > > i na Koralowe wszyskie dostepne lotniskowce, i co wiecej Amerykanie nie u
                                              > ciekal
                                              > > i lecz wydali im regularną bitwę.
                                              >
                                              > Wszestkie czyli dwa :).
                                              > A mieli gdzieś okazję wdać się z Japończykami w regularną bitwę ???


                                              Wystarczylo poczekac kilka dni na bitwe, 600 mil od Tokio...


                                              > > Rajd na ocean indyjski to tez hit-and-run. Nie operacja desantowa, jak Mi
                                              > dway.
                                              >
                                              > Masz takie samo pojęcie o rajdzie na Ocean Indyjski jak ten twój Parshall, cali
                                              > znikome. To była operacja mająca na celu wciągnięcie w bitwę i zniszczenie bry
                                              > tyjskiej floty dalekowschodniej. Nie żadne hit and run.

                                              I zapewne usadowili sie i czekali na tą flote dalekowschodnia...


                                              > > To bylo uderzenie i natychmiastowa ucieczka. Gdy Japonczycy analizowali p
                                              > o bitw
                                              > > ie bitwę na Morzu Koralowym, amerykanskie dzialania na nim wygladały dla
                                              > Japonc
                                              > > zykow tak samo jak bombardowanie Rabaul, Marcus, Wake, Tokio, czy wysp Ma
                                              > rshala
                                              > > ? Musieliby być ślepi aby nie zauważyć różnicy.
                                              >
                                              > Nie było różnicy. Yorktown patrolował rejon południowego Pacyfiku przez kilka m
                                              > iesięcy, od lutego do kwietnia. W tym sporo czasu spędził na Morzu Koralowym.

                                              Niczego nie patrolowal. Do bitwy na Mor!y Koralowym, żaden amerykanski lotniskowiec nie prowadzil jakichkolwiek patroli. Robily szybkie wypady z Pearl, aby zbombardowac jakas wyspe, i jeszcze szybciej wracaly z powrotem, a kazdy rajd poprzedxony byl raportem HYPO bezposrednio dla Nimitza, gdzie sa japonskie lotniskowce - czy plynac tam gdzie plyną, nie wpadna na nie i czy nie wpadną w jakąś pułapkę Kido Butai.


                                              L
                                              > exington też się tam pojawiał. Ściągnięcie ich tam na bitwę nie miało żadnych o
                                              > znak anomalii.


                                              Lexington pojawil sie na poludniowo zachodnim Pacyfiku raz, aby zbombardowac Samoa and Lea. Nigdzie w poblizu Port Moresby. I nigdy dotąd nie prowadzily jednej operacji w skladzie dwoch lub wiecej lotniskowców.


                                              > > Po zajeciu Salomonów, Wanuatu i Fidżi, Japoncycy mieliby w zasiegu lotnic
                                              > twa bo
                                              > > mbowego cale wschodnie podejscia do Australli, az niemal po Nową Zelandię
                                              > .
                                              >
                                              > No I ? Gdzie to zablokowanie Australii ? Na południe od Nowej Zelandii nie da s
                                              > ię pływać ?



                                              Nie da sie. To nie wycieczka krajoznawcza.
                                              Jak Nimitz wyslał Yorktowna na Morze Koralowe, to wyslal z nim Nasho - jeden z jedynie dwoch dostepnych wtedy tankowcow floty w calej Flocie Pacyfiku

                                              > > Midway przerąbał o włos. A nawet przy utracie 3 lotniskowców wciaz jeszcz
                                              > e mogl
                                              > > ją wygrać, gdyby nie kazal robic banzai Yamaguchiemu jak kutrem torpedow
                                              > ym, le
                                              > > cz pozwolil Hiryu na atak z dystansu korzystajac z wiekszego zasiegu japo
                                              > nskich
                                              > > samolotów.
                                              >
                                              > Sorry, ale Hiryu nie został utracony przez Yamamoto, tyle właśnie przez samuraj
                                              > ską głupotę samego Yamaguchiego. Nawet twój Parshal gdzieś o tym pisał czy mówi
                                              > ł.


                                              Znowu nie wiesz o czym mowisz. Po meldunku Nagumo o pożarze na 3 lotniskowcach, Yamamoto osobiscie nakazal Yamaguchiemu zblizać sie do amerykanskich lotniskowcow, aby zwiazac je walka zanim on sam nadplynie ze swoimi pancernikami. Dlatego Yamaguci zamiast po pierwszym swoim ataku wypuscic druga partie samolotów i plynac na polnoc, gdzie przy ich duzym zasiegu moglby przyjac je spowrotem, skierowal sie na wschód, w kierunku amerykanskich lotniskowcow. Gdy w koncu skierowal sie na polnocny-zachod, bylo juz za pozno. SBD Yorkowna i Enterprise, dopadly Hiru na granicy swojego zasiegu. Tak daleko ze Spruance mial niemal bunt na pokladzie, ze wysyla Dauntlessy na tak daleki dystans z bombami 1000-funtowymi, zamiast 500lb, bo piloci bali sie ze nie zdolają wrócić z tak daleka lecąc z tak ciezkimi bombami. Ale dopadli go, choć co najmniej 2 pilotow po raz drugi juz tego dnia z braku paliwa lądowało w wodzie.

                                              Przy natomiast wiekszym zasiegu swoich samolotów, Hiryu spokojnie mogl wykonac drugi atak pozostajac caly czas poza zasiegiem SBD. Przez durną decyzję Yamamoto natomiast, musial przez kilka godzin zblizac sie do Amerykanów, aby ten mogl sie popisac dzialami swojego Yamato.
                                              • stary_chinczyk Re: Nimitz 10.07.22, 09:12
                                                > Zastanawiam sie czy naprawde masz takie braki w wiedzy, czy celowo mataczysz, a
                                                > by bez wzgledu na fakty było na Twoje. Atak na wyspy Marshala i Gilberta, tak s
                                                > ie czesto nazywa bo, ale to byly dwa odobne rajdy, na dwa odrebne archpelagi. T
                                                > ak odlegle od siebie, ze jeden okret nie mial najmniejszych szans wspierac drug
                                                > iego. Task Force 8 Entererprise i TF 17 Yorktowna nie dzialaly razem. TF8 wyply
                                                > nal z Pearl, podczas gdy TF17 z Yorktownem wyplynal z San Diego w eskorcie dost
                                                > awy dywizji Marines na Samoa. Z rozkazu Nimitza oba zespoly polaczyly sie na ch
                                                > wile, po czym rozdzielily sie i kazdy poplynal w swoja stronę. I w czasie ataku
                                                > , zaden nie byl w stanie wspierac drugiego. Co wiecej, po rozdzieleniu Halsey n
                                                > a TF8 nie dowodzil TF17

                                                Ale użyto dwóch lotniskowców w tym samym czasie. Podobnie jak przy rajdzie Doolittle. Więc twierdzenie, że Amerykanie działali wyłącznie jednym lotniskowcem jest nieprawdą.
                                                Co więcej, na Morzu Krajowym lotniskowce też operowały w dwóch zespołach.
                                                Co więcej, Morze Koralowe to był w maju 1942 wciąż akwen kontrolowany przez aliantów. Kluczowy dla zabezpieczenia wschodniej Australii, Nowej Gwinei i wielu innych wysp wciąż będących w rękach aliantów. Byli tam u siebie. To że w tak newralgicznym miejscu utrzymywali na stałe większe siły, było zrozumiałe i naturalne. Po drugie, jak już powiedziałem, w miarę upływu czasu obrona aliantów krzepła. To że przez pierwsze miesiące ograniczyli się do rajdów, nie oznaczało, że robiliby to do usranej śmierci. W pewnym momencie tak czy siak zaczęliby szukać możliwości zadania strat flocie japońskiej. Yamamoto musiał być tego świadomy.


                                                > Wystarczylo poczekac kilka dni na bitwe, 600 mil od Tokio...

                                                Bardzo śmieszne :)

                                                >
                                                >
                                                > > > Rajd na ocean indyjski to tez hit-and-run. Nie operacja desantowa,
                                                > jak Mi
                                                > > dway.
                                                > >
                                                > > Masz takie samo pojęcie o rajdzie na Ocean Indyjski jak ten twój Parshall
                                                > , cali
                                                > > znikome. To była operacja mająca na celu wciągnięcie w bitwę i zniszczen
                                                > ie bry
                                                > > tyjskiej floty dalekowschodniej. Nie żadne hit and run.
                                                >
                                                > I zapewne usadowili sie i czekali na tą flote dalekowschodnia...

                                                Nie czekali, tylko jej aktywnie szukali. Nie było żadnego run. Problem w tym, że okrętów Somerville nie znaleźli, poza dwoma pechowymi krążownikami i Hermesem. Za to on znalazł ich, i tylko dzięki szczęśliwemu dla Japończyków przypadkowi nie zaatakował. Midway mogło być już w kwietniu.


                                                > Niczego nie patrolowal. Do bitwy na Mor!y Koralowym, żaden amerykanski lotnisko
                                                > wiec nie prowadzil jakichkolwiek patroli. Robily szybkie wypady z Pearl, aby zb
                                                > ombardowac jakas wyspe, i jeszcze szybciej wracaly z powrotem, a kazdy rajd pop
                                                > rzedxony byl raportem HYPO bezposrednio dla Nimitza, gdzie sa japonskie lotnisk

                                                Piszesz nieprawdę. Yorktown kręcił się w tamtym rejonie od lutego do kwietnia.


                                                > Lexington pojawil sie na poludniowo zachodnim Pacyfiku raz, aby zbombardowac Sa
                                                > moa and Lea. Nigdzie w poblizu Port Moresby. I nigdy dotąd nie prowadzily jedne
                                                > j operacji w skladzie dwoch lub wiecej lotniskowców.

                                                Lea jest w pobliżu Port Moresby, zaledwie 300km w lini prostej. Zresztą bombardował też Rabaul.


                                                > Nie da sie. To nie wycieczka krajoznawcza.
                                                > Jak Nimitz wyslał Yorktowna na Morze Koralowe, to wyslal z nim Nasho - jeden z
                                                > jedynie dwoch dostepnych wtedy tankowcow floty w calej Flocie Pacyfiku

                                                A co ma piernik do wiatraka ? Skoro się nie da. to ciekawe jak docierali do Nowej Zelandii. Teleportacja pewnie ?



                                                > Znowu nie wiesz o czym mowisz. Po meldunku Nagumo o pożarze na 3 lotniskowcach,
                                                > Yamamoto osobiscie nakazal Yamaguchiemu zblizać sie do amerykanskich lotniskow
                                                > cow, aby zwiazac je walka zanim on sam nadplynie ze swoimi pancernikami.

                                                Bajki opowiadasz. To była decyzja Yamaguchiego.
                                                • bmc3i Re: Nimitz 10.07.22, 14:43
                                                  >Bajki opowiadasz. To była decyzja Yamaguchiego

                                                  Juz nie chce mi sie kopac z koniem. Yamaguci nie tylko zignorowal najwyzszego swojego dowodce - Yamamoto, oraz bezposredniego - Nagumo, ale jeszcze na dodatek rozlazal Yamamocie plynac z pelna predkoscia ze swoimi pancernikami aby przechwycily amerykanskie lotniskowce. I jeszcze adm. Kondo rozkazal skierowac na amerykańskie CV swoje pancerniki i krazowniki zespolu desantowego.
                  • odyn06 Re: Nimitz 08.07.22, 08:50
                    Yamamoto był człowiekiem pełnym sprzeczności, bo wierny cesarzowi, ultranacjonalista, członek kasty oficerskiej rządzącej Japonią. W odróżnieniu od pułkowników i komandorów cesarskiej armii i floty nie był entuzjastą wojny z USA. Był zwolennikiem „jednej decydującej bitwy” i planu ataku na PEARL Harbour, ale nie było tam lotniskowców.
                    Był zwolennikiem ekspansji w Azji aby grabić surowce potrzebna Japonii.
                    Kiedy wszyscy w Japonii się cieszyli z ataku na PH on jeden miał odwagę powiedzieć: „obudziliśmy lwa”.
                    Amerykanie zabijając charyzmatycznego dowódcę zakładali, że na jego miejsce cesarz wyznaczy gorszego. I mieli rację.
                    • odyn06 Re: Nimitz 08.07.22, 10:33
                      Ale poza byciem nałogowym hazardzistą i dziwkarzem spedzajacym wiecej czasu z gejszami niz z wlasną rodziną

                      Z tego hobby to bym mu zarzutu nie czynił.
                      🤪
                      • bmc3i Re: Nimitz 09.07.22, 22:04
                        odyn06 napisał:

                        > Ale poza byciem nałogowym hazardzistą i dziwkarzem spedzajacym wiecej czasu z g
                        > ejszami niz z wlasną rodziną
                        >
                        > Z tego hobby to bym mu zarzutu nie czynił.
                        > 🤪


                        I ten hazard zemscił sie na Polaczonej Flocie, wolał zignorować ryzyko, zamiast wiedzac ze istnieje mozliwosc iż amerykanie wiedza o jego planie, przecwiczyc z Nagumo sposob reagowania w takiej sytuacji. W efekcie pozostawił nieprzygotowanego to tego Nagumo przed koniecznoscia grania w ciemno, z dylematami przed jakimi zaden dowodca nie chcialby być postawiony.
                        • stary_chinczyk Re: Nimitz 10.07.22, 05:34
                          > I ten hazard zemscił sie na Polaczonej Flocie, wolał zignorować ryzyko, zamiast
                          > wiedzac ze istnieje mozliwosc iż amerykanie wiedza o jego planie, przecwiczyc
                          > z Nagumo sposob reagowania w takiej sytuacji. W efekcie pozostawił nieprzygotow
                          > anego to tego Nagumo przed koniecznoscia grania w ciemno, z dylematami przed ja
                          > kimi zaden dowodca nie chcialby być postawiony.

                          Myślę, że zbyt łatwo dajesz się nabierać współczesnym odkłamywaczom historii. Sporo ludzi chce napisać coś nowego o wydarzeniach, które zostały już opisane dokładnie w setkach publikacji. W jaki sposób zainteresować więc czytelnika ? Ano najlepiej zebrać wybiórcze fakty i zinterpretować je tak, aby zmienić dotychczasowe postrzeganie jakiejś znanej postaci. Ot, Yamamoto był postrzegany jako charyzmatyczny dowódca, autor błyskotliwego pasma sukcesów japońskiej floty w pierwszym półroczu wojny, przedstawia się go więc jako nieudacznika, głupca, dziwkarza i hazardzistę. Sensacja, bum, tysiące książek sprzedanych.
                          Yamamoto miał swoje wady. Np zbyt łatwo dawał kopa admirałom, kórzy zawiedli jego nadzieje. Często wylatywali utalentowani dowódcy, nawet po zwycięskich bitwach. To był duży błąd, bo wraz z nim przepadało doświadczenie, które zebrali.
                          Ale ogólnie, przedstawianie go jako słabego admirała, jest poważnym nadużyciem i mija się z faktami.

                          • bmc3i Re: Nimitz 10.07.22, 06:19
                            stary_chinczyk napisał:


                            > Ale ogólnie, przedstawianie go jako słabego admirała, jest poważnym nadużyciem
                            > i mija się z faktami.


                            Slabosc, dobroć, nie moze mijac sie z faktami, bo jest opinią. Nikt natomiast nie mowil w tym watku o tym czy byl slabym czy dobrym admiralem. Prxedstawiane sa tylko fakty, idiotycznych, czy czasem dramatycznie katastrofalnych decyzji. Z tymi decyzjami mozesz jedynie dyskutować, - albo mozesz kwestionowac fakt ich powziecia, ale wtedy musisz ptzedstawic powazne dowody a nie widzimisie, albo probowac je uzasadniac.

                    • bmc3i Re: Nimitz 08.07.22, 16:03
                      To jednak on popchnął Japonię do wojny z USA i do ataku na Pearl. Jak jego szef adm. Nagano nie zgodzil sie na to, to zaszantażował go podaniem siebie i calego swojego sztabu Połączonej Floty do dymisji. Nagano - podobnie jak Yamamoto absolwent Harvardu - słusznie uwazal ze izolacjonistyczna Ameryka nie wypowie wojny Japonii, bo nie poprze jej amerykańskie spoleczeństwo, niechętnie patrzące na kolonialne interesy na Dalekim Wschodzie europejskich mocarstw kolonialnych.
                      • odyn06 Re: Nimitz 08.07.22, 17:14
                        Matrek nie upraszczaj.
                        Wojny z USA chciała cała przede wszystkim armia. Poglądy i rozterki admirałów były sprawą drugorzędną.
                        To armia i premier Togo z niej się wywodzący czynili naciski na dwór cesarski, aby rozpocząć wojnę z Zachodem.
                        Kolonializm państw europejskich w Azji chcieli zastąpić swoją hegemonią po Australię. I na krótko im się to udało.
                        Flotą była jedynie narzędziem w realizacji tych planów.
                        • bmc3i Re: Nimitz 08.07.22, 18:04
                          odyn06 napisał:

                          > Matrek nie upraszczaj.
                          > Wojny z USA chciała cała przede wszystkim armia. Poglądy i rozterki admirałów b
                          > yły sprawą drugorzędną.
                          > To armia i premier Togo z niej się wywodzący czynili naciski na dwór cesarski,
                          > aby rozpocząć wojnę z Zachodem.
                          > Kolonializm państw europejskich w Azji chcieli zastąpić swoją hegemonią po Aust
                          > ralię. I na krótko im się to udało.
                          > Flotą była jedynie narzędziem w realizacji tych planów.
                          >

                          Armia chciala przede wszystkim podbojów w Azji południowo-wschodniej. Marynarka również, w tym Yamamoto i Nagano. Tyle ze Nagano i calo dowodztwo marynarki uważał ze jest mozliwa wojna w Azji, bez zaangazowania USA. Yamamoto przeciwnie.
                          • odyn06 Re: Nimitz 08.07.22, 18:19
                            Matrek litości.
                            Niezależnie od izolacjonizmu Pacyfik to była strefa wpływów USA. Japończycy nie mogli się tam wparować nie nadepnąwszy na amerykański odcisk.
                            To polityka.
                            Poza tym Roosevelt nie był entuzjastą kolonializmu angielskiego czy holenderskiego. Japonię chciał trzymać na odległość przy pomocy sankcji i szlabanów na surowce. I to była sól w oku Japończyków.
                            Chciał go zastąpić innym kolonializmem, bardziej nowoczesnym, amerykańskim
                            • bmc3i Re: Nimitz 08.07.22, 19:48
                              odyn06 napisał:

                              > Matrek litości.
                              > Niezależnie od izolacjonizmu Pacyfik to była strefa wpływów USA. Japończycy ni
                              > e mogli się tam wparować nie nadepnąwszy na amerykański odcisk.
                              > To polityka.
                              > Poza tym Roosevelt nie był entuzjastą kolonializmu angielskiego czy holenderski
                              > ego. Japonię chciał trzymać na odległość przy pomocy sankcji i szlabanów na sur
                              > owce. I to była sól w oku Japończyków.
                              > Chciał go zastąpić innym kolonializmem, bardziej nowoczesnym, amerykańskim


                              Bez ataku na PH Stany do wojny mógł wciągnąć dopiero atak na Filipiny, bedace w tym czasie terytorium zaleznym. To przewidywal amerykański plan "Orange" bedacy oficjalnym scenariuszem wojny z Japonią. Mogł, choć nie bylo to 100-procentowo pewne. Tak czy inaczej, Japonia nie potrzebowała Filipin. Wszystko o co poszla na wojnę miala w Chinach, Indiach Holenderskich i na Malajach. Ropę, kauczuk i inne surowce. Mogli obejsc sie bez Filipin, gdyby za wszelką cene chcieli uniknąć wojny z USA.

                              Roosevelt nie był natomiast dyktatorem. Przed PH nie mogl nawet przystapic do wojny przeciw Niemcom w Europie w obronie macierzystych wysp Wielkiej Brytanii, bo nie pozwalało mu na to izolacjonistyczne spoleczenstwo i takiż kongres. A co dopiero w obronie brytyjskich i holenderskich interesów kolonialnych, na pacyficznych wysepkach o których wiekszosc Amerykanów nawet nie słyszała. I ostatecznie odynie, ja sobie tego nie wymysliłem. O tym pisza amerykańscy autorzy ksiazek. Wszyscy pisza o takim stanowisku dowodcy i sztabu japonskiej floty przeciwnym planom Yamamoto, podkreślają że "nie bez racji uważał".

                              Ja przeciez nic nie wiedzialem o zapatrywaniach w japonskiej flocie, dopoki nie zacząłem o tym czytać.

                              Na marginesie, slynne przypisywane Yamamoto stwierdzenie o obudzeniu potwora, też nie jest jego, lecz jednego z czlonków sztabu adm. Nagano.
                              • stary_chinczyk Re: Nimitz 08.07.22, 20:17
                                > Roosevelt nie był natomiast dyktatorem. Przed PH nie mogl nawet przystapic do w
                                > ojny przeciw Niemcom w Europie w obronie macierzystych wysp Wielkiej Brytanii,
                                > bo nie pozwalało mu na to izolacjonistyczne spoleczenstwo i takiż kongres. A co

                                Ale zawsze mógł się posłużyć prowokacją. Takie trudne ? Mało to razy amerykańscy prezydenci kłamali jak z nut, aby wciągnąć USA w wojnę ?
                                Z PH czy bez PH, wejście USA do wojny było kwestią czasu. Roosevelt był wyrafinowanym, chłodno kalkulującym sukinsynem. Bez wątpienia znalazłby sposób. Wojna była mu potrzebna nie tylko po to, aby spacyfikować Japonię czy Niemcy, ale przede wszystkim po to, aby zapewnić globalną dominację USA przez wyeliminowanie konkurenta nr 1, czyli Wielkiej Brytanii.
                                • bmc3i Re: Nimitz 09.07.22, 01:00
                                  stary_chinczyk napisał:

                                  > > Roosevelt nie był natomiast dyktatorem. Przed PH nie mogl nawet przystapi
                                  > c do w
                                  > > ojny przeciw Niemcom w Europie w obronie macierzystych wysp Wielkiej Bryt
                                  > anii,
                                  > > bo nie pozwalało mu na to izolacjonistyczne spoleczenstwo i takiż kongres
                                  > . A co
                                  >
                                  > Ale zawsze mógł się posłużyć prowokacją. Takie trudne ? Mało to razy amerykańsc
                                  > y prezydenci kłamali jak z nut, aby wciągnąć USA w wojnę ?


                                  To juz Facebook


                                  > Z PH czy bez PH, wejście USA do wojny było kwestią czasu. Roosevelt był wyrafin
                                  > owanym, chłodno kalkulującym sukinsynem. Bez wątpienia znalazłby sposób. Wojna
                                  > była mu potrzebna nie tylko po to, aby spacyfikować Japonię czy Niemcy, ale prz
                                  > ede wszystkim po to, aby zapewnić globalną dominację USA przez wyeliminowanie k
                                  > onkurenta nr 1, czyli Wielkiej Brytanii.


                                  Od 1937 roku toczyla sie wojna w Chinach, po japonskim ataku na najblizszego sojusznika Ameryki. Nie wystarczyla do wlaczenia sie USA do wojny, nawet po japońskim ataku na amerykańską kanonierkę USS Panay. A Ty mowisz o jakiejs prowokacji Roosevelta. Jak jeszcze silniejszej prowokacji FDR by potrzebował?
                                • odyn06 Re: Nimitz 09.07.22, 12:05
                                  stary_chinczyk napisał:


                                  >
                                  > Roosevelt był wyrafin
                                  > owanym, chłodno kalkulującym sukinsynem. Bez wątpienia znalazłby sposób. Wojna
                                  > była mu potrzebna nie tylko po to, aby spacyfikować Japonię czy Niemcy, ale prz
                                  > ede wszystkim po to, aby zapewnić globalną dominację USA przez wyeliminowanie k
                                  > onkurenta nr 1, czyli Wielkiej Brytanii.


                                  Po Jałcie sam Churchill przyznał ze smutkiem, że WB przestaje się liczyć jako mocarstwo i stało się „wyleniałym lwem”.
                                  Jałta to początek globalnej potęgi USA, a jednocześnie nasze narodowe nieszczęście.
          • bmc3i Re: Nimitz 07.07.22, 19:24
            odyn06 napisał:

            > W dwutomowy, dziele Johna Tolanda pt. Wschodzące Słońce. Schyłek i upadek Japon
            > ii 1936-1945
            > Rola Nimitza pokrywa się z tym, co napisałeś.
            > Wyrok kwietnia 1942 roku o godz. 08.02 (!) oficera wywiadu floty kmdr por. Edwa
            > rda Leytona wpuszczono przed oblicze Nimitza.
            > Admirał przeczytał rozszyfrowaną wiadomość, że 18 kwietnia o godz. 06.00 Yamamo
            > to odleci z Rabaulu średnim bombowcem w eskorcie sześciu myśliwców i o 08.00 do
            > trze na wyspę Balae.
            > Z radością spytał:spróbujemy go dopaść?
            > Admirał napisał wiadomość do asm. Hasleya, bo to była jego strefa odpowiedzialn
            > ości.
            > Misję zatwierdził sekretarz marynarki Frank Knox oraz sam prezydent
            > 15kwietnia Nimitz przesłał do Hasleya przez radio ostateczną zgodę z życzeniami
            > „powodzenia i pomyślnych łowów”.
            > Resztę znamy.

            Halsey zas przekazał McArthurowi bo to byla jego strefa. Strefa Halseya byla bardziej na wschod, na Salomonach, stad atak wykonały należące do armii P-38. Halsey byl w tym czasie dowodcą teatru poludniowo-zachodniego, McArthur zaś poludniowego. Oczywiscie szlo z tego powodu na ostro miedzy nimi, z czym musial dealować Nimitz.
              • odyn06 Re: Nimitz 07.07.22, 20:33
                Ja mam źródło, którego autor za naprawdę wspaniałą książkę dostał Pulitzera.
                U mnie jest Halsey i tego się trzymam!
                😁
                • bmc3i Re: Nimitz 07.07.22, 20:46
                  odyn06 napisał:

                  > Ja mam źródło, którego autor za naprawdę wspaniałą książkę dostał Pulitzera.
                  > U mnie jest Halsey i tego się trzymam!
                  > 😁

                  I zapewne Twoja ksiazka sie nie myli, w tym sensie ze sprawa zostala przekazana do realizacji Halseyowi, ale ten ostatni przekazal ją dalej. Halsey nie mial nawet samolotów o odpowiednim zasięgu.
                  • bmc3i Re: Nimitz 08.07.22, 02:58
                    bmc3i napisał:

                    > odyn06 napisał:
                    >
                    > > Ja mam źródło, którego autor za naprawdę wspaniałą książkę dostał Pulitze
                    > ra.
                    > > U mnie jest Halsey i tego się trzymam!
                    > > 😁
                    >
                    > I zapewne Twoja ksiazka sie nie myli, w tym sensie ze sprawa zostala przekazana
                    > do realizacji Halseyowi, ale ten ostatni przekazal ją dalej. Halsey nie mial n
                    > awet samolotów o odpowiednim zasięgu.

                    Drobna korekra po zajrzeniu w odpowiednie miejsce w ksiazce. Halsey przekazal Mitcherowi, ktory po utracie zaufania i Kinga i Nimitza, spowodowanej kłamstwami nt. Horneta pod Midway, zostal odsuniety na ląd do dowodzenia jednoską lądową.
                    • stary_chinczyk Re: Nimitz 08.07.22, 03:28

                      > Drobna korekra po zajrzeniu w odpowiednie miejsce w ksiazce. Halsey przekazal M
                      > itcherowi, ktory po utracie zaufania i Kinga i Nimitza, spowodowanej kłamstwami
                      > nt. Horneta pod Midway, zostal odsuniety na ląd do dowodzenia jednoską lądową.

                      Książkę możesz wyrzucić, jest guzik warta.
                      Na wiosnę 1943 roku na całym Pacyfiku nie było miejsca o większym natężeniu walk, niż Salomony. To był główny front. Na taki odcinek nie wysyła się do kierowania lotnictwem gościa, którego nie darzy się zaufaniem.
                      W tym czasie USA praktycznie nie posiadało dostępnych lotniskowców. Więc lotnik Mitscher też nie bardzo miał jakiś zespół okrętów, którym mógłby dowodzić.
                    • stary_chinczyk Re: Nimitz 08.07.22, 03:28

                      > Drobna korekra po zajrzeniu w odpowiednie miejsce w ksiazce. Halsey przekazal M
                      > itcherowi, ktory po utracie zaufania i Kinga i Nimitza, spowodowanej kłamstwami
                      > nt. Horneta pod Midway, zostal odsuniety na ląd do dowodzenia jednoską lądową.

                      Książkę możesz wyrzucić, jest guzik warta.
                      Na wiosnę 1943 roku na całym Pacyfiku nie było miejsca o większym natężeniu walk, niż Salomony. To był główny front. Na taki odcinek nie wysyła się do kierowania lotnictwem gościa, którego nie darzy się zaufaniem.
                      W tym czasie USA praktycznie nie posiadało dostępnych lotniskowców. Więc lotnik Mitscher też nie bardzo miał jakiś zespół okrętów, którym mógłby dowodzić.
                      • bmc3i Re: Nimitz 08.07.22, 03:58
                        stary_chinczyk napisał:

                        >
                        > > Drobna korekra po zajrzeniu w odpowiednie miejsce w ksiazce. Halsey przek
                        > azal M
                        > > itcherowi, ktory po utracie zaufania i Kinga i Nimitza, spowodowanej kłam
                        > stwami
                        > > nt. Horneta pod Midway, zostal odsuniety na ląd do dowodzenia jednoską l
                        > ądową.
                        >
                        > Książkę możesz wyrzucić, jest guzik warta.
                        > Na wiosnę 1943 roku na całym Pacyfiku nie było miejsca o większym natężeniu wal
                        > k, niż Salomony. To był główny front. Na taki odcinek nie wysyła się do kierowa
                        > nia lotnictwem gościa, którego nie darzy się zaufaniem.
                        > W tym czasie USA praktycznie nie posiadało dostępnych lotniskowców. Więc lotnik
                        > Mitscher też nie bardzo miał jakiś zespół okrętów, którym mógłby dowodzić.

                        I dlatego Waspa, Horneta, Enterprise i Saratogę dostawali inni, nawet nie bedacy lotnikami, zaś Mitscher dostal w nagrodę dowodztwo eskadry PBY na Oahu....

                        A jak napisal autor wlasnej biografii Mitschera, ten uważał w tym czasie ze jego kariera jest skończona.

                        Dopiero po bitwie po Guadalcanalem w listopadzie 42 roku, przy kolejnej roszadzie stanowisk, i za wstawiennictwem Spruanca'a, Nimitz wyslal go na stanowisko bojowe, dajac mu dowództwo sil powietrznych w Noumei. Nastepnie zaś na osobisty wniosek Halseya - który nie miał zielonego pojęcia o wyczynach Mitschera pod Midway - dostał dowodztwo AirSols, czyli lotnictwa na Salomonach w tym Cactus Air Force.
                        • stary_chinczyk Re: Nimitz 08.07.22, 04:39
                          > I dlatego Waspa, Horneta, Enterprise i Saratogę dostawali inni, nawet nie bedac
                          > y lotnikami, zaś Mitscher dostal w nagrodę dowodztwo eskadry PBY na Oahu....

                          Mitscher był planowany na dowódcę drugiego skrzydła rozpoznawczego (nie żadnej eskadry) jeszcze przed bitwą pod Midway. Ten przydział nie wynikał z żadnej kary.
                          Zestrzelenie Yamamoto to kwiecień 1943, nie wiem jak Mitscher mógł wtedy dowodzić wymienionymi przez Ciebie lotniskowcami, które były zatopione lub w remontach.

                          > A jak napisal autor wlasnej biografii Mitschera, ten uważał w tym czasie ze jeg
                          > o kariera jest skończona.

                          Papier wszystko przyjmie. Amerykanie nie pozbywali się admirałów z powodu jednego błędu. To była domena Japończyków. Gdy w 1943 USA zaczęło odbudowywać swoje zespoły lotniskowców, to właśnie Mitsherowi powierzono ich dowodzenie. W 1944/45 w wielu operacjach miał pod sobą po kilkanaście lotniskowców. Głównych sił uderzeniowych nie powierza się dowódcy, do którego nie ma się zaufania.

                          > Dopiero po bitwie po Guadalcanalem w listopadzie 42 roku, przy kolejnej roszadz
                          > ie stanowisk, i za wstawiennictwem Spruanca'a, Nimitz wyslal go na stanowisko b
                          > ojowe, dajac mu dowództwo sil powietrznych w Noumei. Nastepnie zaś na osobisty
                          > wniosek Halseya - który nie miał zielonego pojęcia o wyczynach Mitschera pod Mi
                          > dway - dostał dowodztwo AirSols, czyli lotnictwa na Salomonach w tym Cactus Air
                          > Force.

                          Widzę, że nadal pasjonuje Cię tania sensacja i bajki o UFO.
                          Nimitz nie miał do niego zaufania, ale się za nim wstawiał. Halsey nie zaznajomił się z przebiegiem bitwy pod Midway. No bo po co taka wiedza admirałowi ....
                          • bmc3i Re: Nimitz 08.07.22, 05:16
                            stary_chinczyk napisał:

                            > > I dlatego Waspa, Horneta, Enterprise i Saratogę dostawali inni, nawet nie
                            > bedac
                            > > y lotnikami, zaś Mitscher dostal w nagrodę dowodztwo eskadry PBY na Oahu.
                            > ...
                            >
                            > Mitscher był planowany na dowódcę drugiego skrzydła rozpoznawczego (nie żadnej
                            > eskadry) jeszcze przed bitwą pod Midway. Ten przydział nie wynikał z żadnej kar
                            > y.
                            > Zestrzelenie Yamamoto to kwiecień 1943, nie wiem jak Mitscher mógł wtedy dowodz
                            > ić wymienionymi przez Ciebie lotniskowcami, które były zatopione lub w remontac
                            > h.
                            >
                            > > A jak napisal autor wlasnej biografii Mitschera, ten uważał w tym czasie
                            > ze jeg
                            > > o kariera jest skończona.
                            >
                            > Papier wszystko przyjmie. Amerykanie nie pozbywali się admirałów z powodu jedne
                            > go błędu. To była domena Japończyków. Gdy w 1943 USA zaczęło odbudowywać swoje
                            > zespoły lotniskowców, to właśnie Mitsherowi powierzono ich dowodzenie.

                            Bo go Spruance z Halseyem wyprowadzili wcześniej z czarnej dziury. Jeden wstawiajac sie za nim, drugi wprost wniokujac o niego

                            W 1944/4
                            > 5 w wielu operacjach miał pod sobą po kilkanaście lotniskowców. Głównych sił ud
                            > erzeniowych nie powierza się dowódcy, do którego nie ma się zaufania.
                            >
                            > > Dopiero po bitwie po Guadalcanalem w listopadzie 42 roku, przy kolejnej r
                            > oszadz
                            > > ie stanowisk, i za wstawiennictwem Spruanca'a, Nimitz wyslal go na stanow
                            > isko b
                            > > ojowe, dajac mu dowództwo sil powietrznych w Noumei. Nastepnie zaś na oso
                            > bisty
                            > > wniosek Halseya - który nie miał zielonego pojęcia o wyczynach Mitschera
                            > pod Mi
                            > > dway - dostał dowodztwo AirSols, czyli lotnictwa na Salomonach w tym Cact
                            > us Air
                            > > Force.
                            >
                            > Widzę, że nadal pasjonuje Cię tania sensacja i bajki o UFO.
                            > Nimitz nie miał do niego zaufania, ale się za nim wstawiał. Halsey nie zaznajom
                            > ił się z przebiegiem bitwy pod Midway. No bo po co taka wiedza admirałowi ....

                            Tylko dla Ciebie to sensacja, bo nie zgadza sie z wersja z ksiazek wydanych 50 lat temu.

                            Halsey nie wiedzial nic o okolocznosciach lotu do nikad bo byl wowczas w szpitalu, w kłamliwym raporcie Mitschera takiego lotu w ogóle nie było, a wbrew prawu zaden z innych dowodców na Hornecie nie sporzad!il swojego raportu, choc zgodnie z prawem kazdy mial taki obowiazek. Nimitz zas nie chcial Mitschera pogrążać i nawet w swoim wlasnym raporcie z bitwy dla adm. Kinga, calkowicie przemilczał sprawę Mitschera, ograniczajac sie tylko do stwierdzenia jednym zdaniem ze grupa Horneta nie odnalazla japonczyków.

                            Nie chcial go pogrążać, bo w najgorszym dla Mitschera wypadku mogło się skończyć nawet sądem wojrlennym, ale z powodu klamstw w raporcie Mitschera z bitwy, przestal mu ufać, i podczas gdy po Midway dzielił dowodztwami grup lotniskowców wasp, Saratoga, Eunterprise i Hornet, odsunal Mischera w odstawke na boczny tor, dajac mu w dowodztwo ni mniej ni wiecej lecz eskadrę PBY Catalina i tyle ze wstawiania sie Nimitza. Nimitz zreszta wstawial sie za kazdym. Za Fletcherem, za Kinkaidem, za Turnerem, nawet za zupelnie nieporadnym Ghormleyem - kazdego bronił i poki mógł to utrzymywal na stanowisku, wbrew naciskom Kinga. A gdyby nie Spruance w listopadzie 42, to Mitscher dalej siedxialby na Hawajach, zamiast objąć lotnictwo bojowe w Noumei.

                            I piszemy o roku 42 i poczatku 43, a nie 44 i 45.
      • bmc3i Wracając do Nimitza 10.07.22, 17:31

        Gdy Leyton, czyli szef wywiadu Floty Pacyfiku, ostrzegal adm. Kimmela - owczesnego szefa floty - ze HYPO stracila kontrole nad Kido Butai, nie wie gdzie są japonskie lotniskowce, i ze mozna spodxiewac sie wszystkiego, Kimmel nie wzial - chyba - tego na powaznie. I zaplacil za to głową, podobnie jak adm. Stark - dowodca calej USN.

        Gdy Nimitz zastapił Kimmela, postanwil zatrzymac wiekszosc czlonków jego sztabu. W tym Leytona. Ten wprawdzie podal sie Nimitzowi do dymisji - jako odpowiedzialnyvza porazke wywiadu, proszac o przydzial na niszczyciel, Nimitz jednak nie przyjąl jej. Kazal w zamian Leytonowi "być jego adm. Yamamoto". Myslec jak Yamamoto i przewidywac jego ruchy.

        Przed wojną władajacy japonskim Leyton spedzil 5 lat w Tokyo jako atache wojskowy, zas jego jedynym zadaniem bylo tam poznawanie japonskiej kultury i obyczajów. Wtedy tez osobiscie poznal Yamamoto.

        Gdy wiec Leyton przyniósl Nimitzowi przechwyconą przez HYPO marszrutę Yamamoto, z pytaniem "czy go zdejmiemy?" Nimitz odpowiedzial pytaniem "zrobił byś to?"
        Na co Leyton: "Admirale, oni ani przez chwile nie zastanawialiby się, czy zdjąć Pana".

        • odyn06 Re: Wracając do Nimitza 10.07.22, 19:51
          Matrek, czy to Twoje źródło informacji jest wiarygodne, czy beletrystyczne.
          Po PH poświęcono Kimmela, aby nie posypały się marynarskie głowy w DC.
          Facet do końca swego życia walczył o odzyskanie dobrego imienia i miał argumenty, ale zmowa roczników z Akademii MarynArki go załatwiła. Najbardziej koledzy z jego wypustu.
          W moim źródle rozmowa Leytona z Nimitzem wyglądała zupełnie inaczej.
          Stąd moje pytanie, jak na wstępie tym bardziej, że na tym szczeblu każde słowo było stenografowane lub nagrywane.
          • stary_chinczyk Re: Wracając do Nimitza 10.07.22, 20:03
            Matrek ma ogólnie przyzwoite źródła informacji.
            Tylko z jakichś niewyjaśnionych powodów pisze co innego, niż stoi w jego źródłach.
            Zwykle nie odczytuje, lub interpretuje fakty po swojemu. Generalnie dyskutuje się ciężko.
            • bmc3i Re: Wracając do Nimitza 10.07.22, 20:33

              > Zwykle nie odczytuje, lub interpretuje fakty po swojemu. Generalnie dyskutuje s
              > ię ciężko.


              Matrek zgadza sie ze dyskutuje sie ciezko. Moze dlatego ze Matrek powoluje sie na źródla. Ty nigdy sie do nich nie odwolujesz, ani nie ujawniasz.
              • stary_chinczyk Re: Wracając do Nimitza 11.07.22, 03:41

                > Matrek zgadza sie ze dyskutuje sie ciezko. Moze dlatego ze Matrek powoluje sie
                > na źródla.

                Matrek powołuje się na źródła, tylko że w dyskusjach pisze po swojemu a nie to co w źródle. Bo nie wiem jakie źródło określa operację C jako hit and run.


                > Ty nigdy sie do nich nie odwolujesz, ani nie ujawniasz.

                Rzadko, bo po prostu nie pamiętam co gdzie czytałem. Trzydzieści kilka lat zajmowania się hobby. Setki różnych publikacji. Jak ktoś mi mówi np że Yorktown mógł zabrać 80 samolotów do hangaru albo że Zuikaku miał katapulty, po prostu wiem że to mija się z faktami, nie muszę szperać po źródłach.
                • bmc3i Re: Wracając do Nimitza 11.07.22, 15:55
                  stary_chinczyk napisał:

                  >
                  > > Matrek zgadza sie ze dyskutuje sie ciezko. Moze dlatego ze Matrek powoluj
                  > e sie
                  > > na źródla.
                  >
                  > Matrek powołuje się na źródła, tylko że w dyskusjach pisze po swojemu a nie to
                  > co w źródle. Bo nie wiem jakie źródło określa operację C jako hit and run.
                  >
                  >
                  > > Ty nigdy sie do nich nie odwolujesz, ani nie ujawniasz.
                  >
                  > Rzadko, bo po prostu nie pamiętam co gdzie czytałem. Trzydzieści kilka lat zajm
                  > owania się hobby. Setki różnych publikacji. Jak ktoś mi mówi np że Yorktown móg
                  > ł zabrać 80 samolotów do hangaru albo że Zuikaku miał katapulty, po prostu wiem
                  > że to mija się z faktami, nie muszę szperać po źródłach.
                  In


                  Nie piszesz z żadnych żadnych źrodeł. Opierasz sie na własnym wydaje mi sie i modelu okretu ktory zbudowales. Dlatego piszesz ze Yorktown czy enterprise mial malutkie okienka w hangarach, a nie otwarte hangary z wielkimi zamykajacymi je żaluzjami. I aby zdezawuować zalety konstrukcji Yorktownów, w stosunku do Twoich ukochanych brytyjskich lotniskowców, zaprzeczasz mozliwosci przenoszenia 80 samolotów przez Yorktowny, twierdzac nawet ze w rejsach bojowych Yorktowny magazynowaly swoją grupe powietrzna na pokladzie startowym.

                  Naprawdę? Przeczytales "setki publikacji" i nie masz zadnej z nich na półce w domu, aby powolac sie na nią?
                  • stary_chinczyk Re: Wracając do Nimitza 11.07.22, 19:26
                    > Nie piszesz z żadnych żadnych źrodeł. Opierasz sie na własnym wydaje mi sie i m
                    > odelu okretu ktory zbudowales. Dlatego piszesz ze Yorktown czy enterprise mial
                    > malutkie okienka w hangarach, a nie otwarte hangary z wielkimi zamykajacymi je
                    > żaluzjami. I aby zdezawuować zalety konstrukcji Yorktownów, w stosunku do Twoic
                    > h ukochanych brytyjskich lotniskowców, zaprzeczasz mozliwosci przenoszenia 80 s
                    > amolotów przez Yorktowny, twierdzac nawet ze w rejsach bojowych Yorktowny magaz
                    > ynowaly swoją grupe powietrzna na pokladzie startowym.

                    Bo nie wystarczy znać dane z jednego źródła. To często jest bardzo mylące. Jeśli gdzieś pisze, że Yorktown zabierał 80 samolotów, a z skąd innąd wiesz że jego hangar miał powierzchnię ponad 3000m2, z czego dużą część zajmowały podnośniki, to zdajesz sobie sprawę, że be rozmontowania ich w części, 80 samolotów nie miało prawa się tam zmieścić.
                    I to nie jest kwestia ukochanych czy nie ukochanych okrętów. Fakty są takie, że po roku wojny z trzech Yorktownów przetrwał jeden. Przeżywalność na poziomie starych brytyjskich okrętów typu Courageous.
                    Z drugiej strony wszystkie Illustriousy i ich wersje rozwojowe wojnę przetrwały. Mimo wielokrotnych trafień bombami (i to nieraz bardzo ciężkimi, przeciwpancernymi), kamikaze a i storpedowanie też się zdarzyło. Przy czym ostatnie wersje wcale nie zabierały mniej samolotów niż Yorktowny.

                    > Naprawdę? Przeczytales "setki publikacji" i nie masz zadnej z nich na półce w d
                    > omu, aby powolac sie na nią?

                    Gdybym chciał wyszukiwać i podawać referencję do każdego zdania jakie piszę na forum, musiałbym nie robić nic innego przez cały tydzień, tylko grzebać po książkach. Sorry, forum to nie jest praca doktorska.
                    Z resztą ze smutnego doświadczenia wiem, że podawanie referencji w dyskusji z Tobą jest bezcelowe. Dla Ciebie nawet zdjęcia nie są przekonującym dowodem. Zawsze są dla ciebie zbyt słabej jakości, albo nie widzisz tam tego co ewidentnie jest widoczne, albo mówisz, że nie wiadomo co one przedstawiają. Po co się więc wysilać ?
                    • bmc3i Re: Wracając do Nimitza 11.07.22, 22:53
                      Oczywiscie ze zdjecia nie są dowodem. Raz przedstawiles zdjecie okretu w porcie z zaladowanym pokladem startowym, przed wyjsciem w morze w misji dostawy samolotów gdzies tam, i przedstawiles to jako dowod na magazynowanie samolotow na pokladzie startowym w operacjach bojowych... No doskonaly dowod.

                      W ostatnim poscie zas odpowiadasz "czy mam dawac przypis do kazdego zdania ktore piszę", na moj zarzut że NIGDY nie powolujesz sie na źródla.

                      To taka sama manipulacja, jak to zdjecie z rejsu dostawczego, jako dowod na zaladowane poklady w operacyjnych rejsach bojowych. Pielgrzymke na pieszo przez ocean prosto na Jasną Górę musze odbyć, w podzięce Najświwtszej Panience, że nie przedstawiłeś na tą okoliczność zdjęcia Horneta z rajdu na Tokio, z pokladem startowym zaladowanym B-17
                      • stary_chinczyk Re: Wracając do Nimitza 11.07.22, 23:17
                        > Oczywiscie ze zdjecia nie są dowodem. Raz przedstawiles zdjecie okretu w porcie
                        > z zaladowanym pokladem startowym, przed wyjsciem w morze w misji dostawy samol
                        > otów gdzies tam, i przedstawiles to jako dowod na magazynowanie samolotow na po
                        > kladzie startowym w operacjach bojowych... No doskonaly dowod.
                        >
                        > W ostatnim poscie zas odpowiadasz "czy mam dawac przypis do kazdego zdania ktor
                        > e piszę", na moj zarzut że NIGDY nie powolujesz sie na źródla.
                        >
                        > To taka sama manipulacja, jak to zdjecie z rejsu dostawczego, jako dowod na zal
                        > adowane poklady w operacyjnych rejsach bojowych. Pielgrzymke na pieszo przez oc
                        > ean prosto na Jasną Górę musze odbyć, w podzięce Najświwtszej Panience, że nie
                        > przedstawiłeś na tą okoliczność zdjęcia Horneta z rajdu na Tokio, z pokladem st
                        > artowym zaladowanym B-17

                        Po pierwsze podałem Ci wymiary hangaru Yorktowna. Z nich jasno wynika że nie liści się tam 80 samolotów.
                        Tylu samolotów nie zabierały do hangarów nawet HMS Implacable czy Indefatigable dysponujące znacząco większą powierzchnia hangarów od Yorktownów. Ale Ty takie fakty ignorujesz.
                        Przedstawiałem Ci zdjęcia z konkretnych bitew, gdzie było pełno samolotów na pokładach Yorktownów. Jak np to z pod Santa Cruse upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/48/USS_Enterprise_%28CV-6%29_under_attack_by_dive_bombers_during_the_Battle_of_Santa_Cruz_Islands_on_26_October_1942_%2880-G-20989%29.jpg.
                        To samo dotyczyło dyskusji któregoś z krążowników, bodaj USS Augusta, który twoim zadniem miał nigdy nie otrzymać armat Boforsa. Gdy pokazałem Ci zdjęcie na którym okręt ma ich zainstalowanych kilka, powiedziałeś że nic tam nie widzisz. Po prostu jesteś niepoważny.
          • bmc3i Re: Wracając do Nimitza 10.07.22, 20:21
            odyn06 napisał:

            > Matrek, czy to Twoje źródło informacji jest wiarygodne, czy beletrystyczne.
            > Po PH poświęcono Kimmela, aby nie posypały się marynarskie głowy w DC.
            > Facet do końca swego życia walczył o odzyskanie dobrego imienia i miał argument
            > y, ale zmowa roczników z Akademii MarynArki go załatwiła. Najbardziej koledzy z
            > jego wypustu.
            > W moim źródle rozmowa Leytona z Nimitzem wyglądała zupełnie inaczej.
            > Stąd moje pytanie, jak na wstępie tym bardziej, że na tym szczeblu każde słowo
            > było stenografowane lub nagrywane.

            A co ma Kimmel do źródla? Przeciez Kimelu napisalem tylko ze stracil stanowisko.

            A cobwiarygodnosci żródla, to to jest opublikowana biografia Nimitza. Jest tak wiarygodne jak kazda biografia.

          • bmc3i Ad vocem 10.07.22, 20:47
            odyn06 napisał:

            > Matrek, czy to Twoje źródło informacji jest wiarygodne, czy beletrystyczne.
            > Po PH poświęcono Kimmela, aby nie posypały się marynarskie głowy w DC.


            Marynarska glowa w DC ktora sie posypala to admiral Stark, najwyzszy wojskowy dowodca US Navy, ktory po PH stracil stanowisko i zostal wyslany w odstawkę na misję w Londynie.


            > W moim źródle rozmowa Leytona z Nimitzem wyglądała zupełnie inaczej.
            > Stąd moje pytanie, jak na wstępie tym bardziej, że na tym szczeblu każde słowo
            > było stenografowane lub nagrywane.

            O ktorej rozmowie mowisz? Bo Nimitz z Leytonem rozmawiali kazdego dnia o 8 rano, przed codniową naradą calego sztabu o 9 rano. Tej w ktorej Leyton podaje sie do dymisji, czy tej w podczas ktirej Leyton pokazal Nimitzowi itenetary Yamamoto?

            Z tym nagrywaniem i stenografowaniem wszystkiego na tym szczeblu to tez nie do konca prawda. Zwlaszcza gdy szef floty rozmawia ze swoim szefem wywiadu, o sprawach dotyczacych HYPO, najtajniejszej komorki amerykanskiego wywiadu podczas ww2.

            Poza tym, niemal codziennie wg. Symondsa Nimitz biegal lub plywał kilka kilometrow wzdluz brzegu z adm. Spruancem, ktorego po Midway uczynil swoim doradcą. Nikt wowczas nie zapisywal w jakiejkolwiek formie ich rozmow, i niemal nic o nich nie wiadomo.
            • odyn06 Re: Ad vocem 10.07.22, 21:06
              Ja pytałem tylko o wiarygodność źródła, bo mam co do niego wątpliwości. Jeżeli to nie praca badawcza, a beletrystyka, to możemy sobie dalszy dialog darować.

              PS. Za zestrzelenie Yamamoto odpowiadał Hasley. Pisałeś, że on nie miał samolotów, ale to jemu dowódca eskadry po zestrzeleniu składał pisemny meldunek. Chcesz ten meldunek?
              • bmc3i Re: Ad vocem 10.07.22, 21:16
                odyn06 napisał:

                > Ja pytałem tylko o wiarygodność źródła, bo mam co do niego wątpliwości. Jeżeli
                > to nie praca badawcza, a beletrystyka, to możemy sobie dalszy dialog darować.


                A zrodlo z ktorego czerpiesz informacje to praca badawcza czy beletrystyka?

                > PS. Za zestrzelenie Yamamoto odpowiadał Hasley. Pisałeś, że on nie miał samolot
                > ów, ale to jemu dowódca eskadry po zestrzeleniu składał pisemny meldunek. Chces
                > z ten meldunek?

                A po co mi on? Tym bardziej ze nie dostrzegam jakichkolwiek sprzecznosci.
        • odyn06 Re: Wracając do Nimitza 11.07.22, 12:29
          Przed wojną władajacy japonskim Leyton spedzil 5 lat w Tokyo jako atache wojskowy, zas jego jedynym zadaniem bylo tam poznawanie japonskiej kultury i obyczajów. Wtedy tez osobiscie poznal Yamamoto.

          Matrek, ty wierzysz w to, co piszesz?

          Bo ja jakoś nie nie bardzo.

          Wywiad USNawy wysyła do Japonii na 5 lat swojego oficera władającego tamtejszym językiem po to, aby się tamże opie…….ał?
          Naprawdę przez 5 lat facet zgłębiał tajniki tańca kibuko, ceremoniał picia herbaty i teatru falsecistow? Jadł glony i pił ciepłą sake. Łaził w kimono i szczerzył zęby jak brooklińska dziwka do policjanta?
          Za pieniądze podatników, w czasie kryzysu?

          Moim zdaniem, rozmowa kandydata na attaché morskiego z dowódcą USNawy przy podpisywaniu rozkazu na misję wyglądała tak:
          Panie komandorze. Wysyłamy Pana na misję do Tokio, aby Pan ustalił co Japońce kombinują. Corocznie wodują nowe pancerniki, krążowniki, a nawet chyba lotniskowce.
          Anglicy nauczyli ich, jak zorganizować flotę, niemiecki Krupp nauczył ich, jak robić działa okrętowe dużych kalibrów, od Francuzów nauczyli się robić okręty podwodne, a od nas, jak powinny wyglądać wojska lądowe.
          Ten cały japoński pasztet nas niepokoi. Dzięki Panu chcemy na ten temat wiedzieć, co oni kombinują. Na razie nasi jajogłowi zafundowali Japsom sankcje na złom, ale oni to obeszli w śmieszny sposób.
          Zorganizowana z naszą pomocą armia morduje Chińczyków i zagraża naszemu sojusznikowi Czangowi.
          Na miejscu poznaj Pan absolwentów Harwardu i innych uniwerków, których wykształciliśmy, którzy robią kariery w cesarskiej flocie. Może oni coś pisną.
          Będzie Pan miał dużo roboty. Ciekawe jest, jakie mają szyfry we flocie?
          Na razie ode mnie tyle, bo nie mam czasu. Resztę masz pan na piśmie.
          I jeszcze jedno: zabierz pan zapas burbona, bo po tej ich cieplej sake można dostać sraczki. I uważaj pan na gejsze. Wszystkie pracują dla Kampeitai. To tacy wredni goście z szarotką na rękawie.
          Tyle ode mnie i do roboty!

          Tak to mogło być naprawdę….
          🤪
          • bmc3i Re: Wracając do Nimitza 11.07.22, 15:44
            odyn06 napisał:


            > Matrek, ty wierzysz w to, co piszesz?
            >
            > Bo ja jakoś nie nie bardzo.
            >
            > Wywiad USNawy wysyła do Japonii na 5 lat swojego oficera władającego tamtejszym
            > językiem po to, aby się tamże opie…….ał?
            > Naprawdę przez 5 lat facet zgłębiał tajniki tańca kibuko, ceremoniał picia herb
            > aty i teatru falsecistow? Jadł glony i pił ciepłą sake. Łaził w kimono i szczer
            > zył zęby jak brooklińska dziwka do policjanta?
            > Za pieniądze podatników, w czasie kryzysu?


            Wierzę bo czytalem o tym juz wczesniej w innych źrôdlach. Nie tylko jego. Wyslali całą "armię" ludzi w tym celu. Wiekszosc w celu nauki jezyka, ale ludzi jak Leyton czy sam szef HYPO Rochefort, ktorzy znali jezyk wyslali w celu poznawania kultury, a wiec sposobu myslenia, bo ta znajomosc jest niezbedna do pracy w inteligence.



            > Moim zdaniem, rozmowa kandydata na attaché morskiego z dowódcą USNawy przy podp
            > isywaniu rozkazu na misję wyglądała tak:
            > Panie komandorze. Wysyłamy Pana na misję do Tokio, aby Pan ustalił co Japońce k
            > ombinują. Corocznie wodują nowe pancerniki, krążowniki, a nawet chyba lotniskow
            > ce.
            > Anglicy nauczyli ich, jak zorganizować flotę, niemiecki Krupp nauczył ich, jak
            > robić działa okrętowe dużych kalibrów, od Francuzów nauczyli się robić okręty p
            > odwodne, a od nas, jak powinny wyglądać wojska lądowe.
            > Ten cały japoński pasztet nas niepokoi. Dzięki Panu chcemy na ten temat wiedzie
            > ć, co oni kombinują. Na razie nasi jajogłowi zafundowali Japsom sankcje na złom

            [...]

            > Na miejscu poznaj Pan absolwentów Harwardu i innych uniwerków, których wykształ
            > ciliśmy, którzy robią kariery w cesarskiej flocie. Może oni coś pisną.
            > Będzie Pan miał dużo roboty. Ciekawe jest, jakie mają szyfry we flocie?

            Japonskie szyfry łamali w HYPO na Hawajach, m.in. dzieki znajomosci kultury, a nie kradli je w Tokyo. Nigdy zreszta nie zlamali ich calkowicie. Rozpoznawali słówko w jednej depeszy, frazę w innej, slowko w innej, i z serii tak "rozszyfrowanych" depesz Rochefort ze swoimi ludzmi domyslał sie o co chodzi, a jego szef Leyton to Nimitzowi. Dlatego gdy Leyton przekazal Nimitzowi ze japonczycy szykują atak na Midway, z tych samych depesz taka sama jak HYPO komorka w Waszyngtonie, wyciagnela ze Japonczycy szykuja kolejny desant na Morzu Koralowym, a King zmusil Nimitza do trzymania Enterprise za zachodnim Pacyfiku, a nie centralnym. Stąd potrzebna byla prowokacja ze stacją uzdatniania wody na Midway, aby udowodnic twardoglowym w DC ze AF to Midway, a nie gdzies kolo Nowej Gwinei. W miedzyczasie zaś, Nimitz ktory bardziej juz ufał Leytonowi i HYPO, niz Waszyngtonowi, wyslał Halseyowi wiadomosc do rąk wlasnych, sugerujacą mu aby celowo dal sie wykryc Japończykom, aby po odkryciu Enterprise, Halsey mogl zlamac rozkazy Kinga trzymające go tam i w natychmiast wrócić do Pearl Harbor.


            > Na razie ode mnie tyle, bo nie mam czasu. Resztę masz pan na piśmie.
            > I jeszcze jedno: zabierz pan zapas burbona, bo po tej ich cieplej sake można do
            > stać sraczki. I uważaj pan na gejsze. Wszystkie pracują dla Kampeitai. To tacy
            > wredni goście z szarotką na rękawie.
            > Tyle ode mnie i do roboty!
            >
            > Tak to mogło być naprawdę….
            > 🤪

            Odyn, to w innyn wąteku. W tym ja piszę o informacjach z ksiazek, a nie beletrystykę 😜
            • odyn06 Re: Wracając do Nimitza 11.07.22, 18:54
              Dziwny z ciebie człowiek. Nie nasz dystansu do siebie i żadnego poczucia humoru.
              Ty nie dyskutujesz tylko się odszczekujesz.
              Już wczoraj miałem to napisać i dlatego robię to z opóźnieniem.
              Koniec dyskusji.
              • bmc3i Re: Wracając do Nimitza 11.07.22, 19:09
                odyn06 napisał:

                > Dziwny z ciebie człowiek. Nie nasz dystansu do siebie i żadnego poczucia humoru
                > .
                > Ty nie dyskutujesz tylko się odszczekujesz.
                > Już wczoraj miałem to napisać i dlatego robię to z opóźnieniem.
                > Koniec dyskusji.


                Dla mnie jest zaś niesmaczne, ze ludzie posza o beletrystyce, gdy maja podane czarno na bialalym ze chodzi o biografie, napisaną zreszta przez profesora US Naval Academy, bo cos czego sie z niej dowiadują nie zgadza sie im z wiedzą potoczną sprzed 50 lat.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka