Dodaj do ulubionych

dowcipy wojskowe

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.05, 23:36
Jedna z wielu bitew morskich między US a Jap. na Pacyfiku podczas II wś.,
Niszczyciel amerykański ( NA ) wykrywa echo, nadaje sygnały identyfikacyjne (
świetlne ). Brak odpowiedzi, dowódca daje rozkaz otwarcia ognia. Po chwili
odzywa się inny niszczyciel amerykański ( INA )
INA: Mam nadzieję, że do nas nie strzelacie - przed chwilą upadła koło nas
salwa...
NA: Musicie w takim razie nam wybaczyć następne cztery, które są w drodze do
was

Wojna koreańska, amer. okręt patrolowy pilnuje, coby się żadna kontrabanda
nie dostała, pojawia się echo na radarze. Dialog:
P(atrolowiec) [ taki mały okręcik ]: Statek na pozycji x, zidentyfikujcie się
O(biekt):[cisza]
P: Zidentyfikujcie się, albo oddamy niszczącą salwę!
O: Tu okręt liniowy [ niefachowo: pancernik ] USS Missouri. Strzelajcie, jak
będziecie gotowi.

Autentyczny zapis rozmowy przeprowadzonej przez lotniskowiec klasy Nimitz z
niezidentyfikowanym obiektem na radarze:
N(Nimitz):Widzimy was na radarze płyniecie wprost na nas zmieńcie kurs.
O(Obiekt):My również was widzimy zmieńcie kurs
N: Powtarzam zmieńcie kurs płyniecie na nas
O: To wy zmieńcie kurs
N: Zmieńcie kurs, jesteśmy 50 tysięcznikiem. Lotniskowiec klasy Nimitz
O: To wy zmieńcie. Kanadyjska latarnia morska.


Obserwuj wątek
    • Gość: stary mason Re: dowcipy wojskowe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.05, 23:38
      Po zakończeniu zimnej wojny jednostki specjalne USA i Rosji przeprowadzają
      wspólne manewry. Do sali, w której zgromadzili się żołnierze obu nacji wchodzi
      amerykański sierżant i mówi:
      - Dzisiaj ćwiczymy skoki z małych wysokości - pułap 200 metrów.
      Na to Rosjanie wpadają w panikę. Po naradzie jeden z nich występuje i pyta czy
      nie mogliby skakać ze 100 metrów.
      Zdziwiony sierżant odpowiada:
      - Ale na 100 metrach lotu nie rozwiną się nam spadochrony!
      Na to wszyscy Rosjanie zgodnie:
      - Ooo!? To dzisiaj skaczemy że spadochronami?

      W armii rosyjskiej postanowiono wprowadzić zmiany:
      - Teraz będziecie - mówi dowódca - zmieniać codziennie koszule. Tak jak w armii
      amerykańskiej
      - No to trzeba będzie ustalać kto z kim....

      Wania ze "Specnazu" dostał zadanie. Na odprawie usłyszał:
      Skaczecie ze spadochronem. Jak się nie otworzy - używacie spadochronu
      zapasowego. Na dole będzie czekał na was rower. Wsiadacie na rower, jedziecie
      do amerykańskiej bazy i wysadzacie ją w powietrze.
      Wania wyskoczył ze spadochronem, spadochron się nie otworzył. Wania usiłuje
      użyć zapasowego - też się nie otworzył. Wania myśli "No, k.... jak tam na dole
      tego roweru nie będzie...."

      1944 rok, siedzi Kozak nad rzeką i na sznurowadło przywiązane do lufy Mosina
      łapie ryby (wiadomo, logistyka na froncie wschodnim...). I złapał złotą rybkę.
      Zabiera sie do niej z bagnetem, a tu rybka mówi:
      - Kozaku, wypuść mnie a dam ci piękny pałac!
      - Na ch.... mi pałac, żeby mnie jako burżuja rozwalili? Głodny jestem!
      I znów zamierza się bagnetem na rybkę. Rybka nadal kombinuje:
      - Kozaku, Kozaku, wypuśc mnie, dam ci piękny samochód!
      - A po co mi samochód, na nasze drogi? I tak sobie nie pojeżdzę!
      Rybka zgłasza kolejną propozycję:
      - A medalu Kozaku byś nie chciał?
      Kozak spogląda na mundur...
      - Hmm, medal by sie przydał! Ale ma być Gieroj Sowietskowo Sojuza!
      Rybka obiecała że będzie, więc Kozal ją wypuścił. Nie minęlo 10 minut - z
      pobliskiego lasku wyjeżdża kompania "Tygrysów". Patrzy Kozak na jedyny granat
      wiszący u pasa i klnie pod nosem:
      - Nu swołocz, pośmiertnie przyznała!

      Jak powinien wyglądać herb Rosji
      Nie wiem
      Jak amorek Dlaczego?
      Lata kompletnie goły uzbrojony po zęby strzela do wszystkich i twierdzi, że z
      miłości

      -Gdyby znowu jak w 1939, do Polski weszli Niemcy i Rosjanie, to kogo byśmy
      bili?
      -Najpierw Niemców, później Rosjan -najpierw obowiązek , potem przyjemność

      Siedzi sobie kiedyś Rosjanin z butelka w garści, pociągnął łyk, otrząsnął się i
      pomyślał z obrzydzeniem: "NATO - a cóż to za agresywny blok!". Potem pociągnął
      następny łyk, odprężył się i pomyślał ciepło: "My - to całkiem inna sprawa!"
      (ten kawał po rosyjsku jest po prostu bezbłędny)

      Front wschodni, okopy, piechota w ogniu; komisarz zrywa się z pistoletem i
      krzyczy:
      - Za Stalina! Orły w pieriod!!
      Ruszają wszyscy z wyjątkiem dwu. Komisarz do nich:
      - A wy?
      - My nie orły - powiadają - my lwy: Lew Abramowicz, Lew Moisiejewicz...

      Wojna, siedzą żołnierze radzieccy w okopach, po drugiej stronie Niemcy.
      Nagle Ruski słyszą wołanie:
      - Wolodia! Wolodia!
      Wolodia wychyla się z okopu:
      - Co???!!! - I pada od strzału snajpera.
      Po jakimś czasie znowu:
      - Igor! Igor!
      Igor wychyla się z okopu:
      - Co???!!! - I również pada od strzału snajpera.
      Ruski się wkurzyli i kombinują. Po jakimś czasie Niemcy słyszą wołanie:
      - Hans! Hans!
      Ze strony niemieckiej odpowiedz:
      - A kto wola??!!!
      - Ja!!! - odpowiada, wychylając się Wania - i pada od strzału snajpera.

      Delegacja polska zwiedza koszary jednostki radzieckiej, które stacjonują w
      Polsce. Goście oglądają między innymi broń - czołgi rakiety, haubice, itp. Po
      pokazach można zadawać pytania.
      - Jaką broń uważacie towarzysze za najgroźniejszą? ? pyta jeden z polskich
      gości.
      - Pistolet oficera politycznego - rozlega się szept z grona gospodarzy

      Na stacji kolejowej na trasie Moskwa - Berlin stoi jadący na zachód pociąg. Pod
      plandekami zarysy czołgów i dział. Wiejska kobieta do kolejarza:
      - A co wy tam takiego na tych platformach wieziecie?
      - O apelu sztokcholmskim gosposiu słyszeliście?
      - Słyszałam, tam było cos o pokoju ...
      - No właśnie, to my do niego meble wieziemy.

      Manewry USA - ZSRR. Żołnierze obu armii spotykają się przed manewrami i
      nawiązują znajomości. Dochodzi do wymian różnych fantów. Misza chce amerykańską
      gumę do żucia, George chce w zamian Kałasznikowa.
      M: Przecież jutro manewry nie mogę ci oddać karabinu!
      G: Przecież to tylko manewry i tak strzela się ślepakami, weźmiesz jakiś kij i
      będziesz krzyczał pa..pa..pa.. i wyjdzie na to samo.
      M: Masz racje, zgoda.
      W dniu manewrów biegnie Misza, żując gumę z kijem w dłoniach i strzela:
      - Tratach... Tratach...
      Patrzy a z tylu nadbiega Wania, pilot Mig-a w nowych jeansach, z rękami
      rozłożonymi jak skrzydła i krzyczy:
      - BUM!.. BUM! - jak bomby przeciw piechocie. - TRATATATACH - jak działka
      pokładowe Mig-a.

      - Sasza, ile może taki pershing kosztować?
      - No nie wiem, milion dolarów... może więcej?
      - no to patrz, ile bogactwa do nas leci...

      Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków.
      - Twoje nazwisko?
      - Stojkow.
      - Kochasz cara?
      - Tak jest, Wasza Cesarska Mość.
      - Mógłbyś mnie zabić?
      - Nie, Wasza Cesarska Mość.
      Podchodzi do dobosza:
      - Twoje nazwisko?
      - Srulek Żółtko.
      - Kochasz cara?
      - Dlaczego nie?
      - Mógłbyś mnie zabić?
      - Czym? Bębnem?

      Ciężkie czasy, jak powiedział żołnierz Armii Czerwonej zdejmując zegar z
      wieży. :-)

      Wasia przyjechał na urlop z wojska i pytają go jak tam jest. Opowiada że
      ciężko - jedzenie kiepskie, ciągle ganiają ale najgorsza jest wojskowa
      organizacja zajęć. Wszyscy pytają na czym ona polega ale Wasia twierdzi, ze
      tego nie można wytłumaczyć, ale postara się zademonstrować.
      Następnego dnia o 4:00 rano słychać przeraźliwe wycie syreny i bicie dzwonu.
      Wystraszeni ludzie biegną na plac a tam Wasia wali w dzwon i kreci syrena.
      Kiedy już wszyscy się zebrali przestaje się tłuc i mówi.
      - Dzisiejszy plan zajęć jest następujący: ja i Sierioza idziemy na ryby, a
      pozostali mają wolne..



      - Co oznacza skrót SNP?
      - Słowackie Powstanie Narodowe
      - A od jakich słów on pochodzi?
      - Sobota, Niedziela, Poniedziałek!
      - Czemu od takich?
      - Bo tyle trwało!
      - Dlaczego?
      - Bo we wtorek nad ranem przybyły dwa bataliony Wehrmachtu
      • u-boot_88 Do starego masona: 09.09.05, 14:48
        Napisałeś:
        Siedzi sobie kiedyś Rosjanin z butelka w garści, pociągnął łyk, otrząsnął się i
        pomyślał z obrzydzeniem: "NATO - a cóż to za agresywny blok!". Potem pociągnął
        następny łyk, odprężył się i pomyślał ciepło: "My - to całkiem inna sprawa!"
        (ten kawał po rosyjsku jest po prostu bezbłędny)

        Możesz go zapisać (fonetycznie) po rosyjsku? Po polsku rzeczywiście trudny
        do "złapania". Z góry thx.
    • Gość: stary mason Re: dowcipy wojskowe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.05, 23:45
      Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do
      Murmańska. Była jasna, księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan
      wzywa bosmana i rzecze:
      - Widzicie, bosmanie, ten ląd trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot
      strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez ożliwości manewru. Według moich
      obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdźcie do załogi i przygotujcie
      marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku.
      Bosman, nie dyskutując, czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz.
      Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź,
      postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał
      marynarzy i rzecze:
      - Widzicie, chłopcy, ten stołek tutaj? Jak zaraz pier*.*nę w niego członkiem,
      to cały statek w drobne drzazgi pójdzie.
      Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem
      wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeźlił się bosman
      okrutnie i jak nie wrzaśnie:
      - To się załóżcie, gnojki jedne, jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie
      zakładać kamizelki ratunkowe.
      Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pulę zakładu, zakładając przy okazji
      kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem
      wyciągnął "narzędzie", spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM!
      Statek poszedł w drzazgi! Poród rozbitków, którzy uszli z życiem, byli bosman i
      kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z
      przerażenia.
      - Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!

    • Gość: Paul Re: dowcipy wojskowe IP: *.lodz.mm.pl 18.01.05, 23:53
      "kapiel" w manierce wody. Ktos probowal? Smiechu warte (na pozor).
      Uszanowanie,
      Paul
    • Gość: Paul Re: dowcipy wojskowe IP: *.lodz.mm.pl 19.01.05, 00:01
      Porann/wieczorna inspekcja rekrutow. Nie chodzi o to zeby sprawdzic, chodzi o
      to zeby im wszystko co im sie wydaje, ze poukladaji dokladnie rozpie..c i
      zjebac "wybrancow", w duchu zasmiewajac sie do lez, na twazy utrzymujac wyglad
      grozy, smiertelnej powagi i wscieklosci;-}. Boki zrywac. Uszanowanie,
      Paul
      • Gość: Paul Re: dowcipy wojskowe IP: *.lodz.mm.pl 19.01.05, 00:03
        Braterska pomoc we wpadniecu do wykopanej latryny;-}. Uszanowanie,
        Paul
      • Gość: Paul Re: dowcipy wojskowe IP: *.lodz.mm.pl 19.01.05, 00:12
        Grupa idzie spac o 3-4 rano wiedzac ze wykonala "najciezsze zadanie" w swym
        marnym pieprzonym zyciu i bedzie miec 4 godziny snu. Jak mozna to w
        pomieszczeniu podnosi sie temperature. Po 30 minutach wrzut granatu dymnego do
        pomieszczenia, rozkaz zbiorki w ciagu 5 minut na "sniadanie". Po zbiorce
        wszyscy dostaja porcje, wtedy nagle pojawienie sie i stwierdzenie ze zbiorka
        trwala weglug ciebie 4 min i 35 sekund. Epizod zwany sniadaniem zakonczony i
        wymarsz wpelnym oporzadzeniu. Wiele tu zalezy od inwencji przelozonego i
        oczywiscie jego poczucia humoru;-}}}. Uszanowanie,
        Paul
    • Gość: Misza Jeszcze dowcipy IP: *.cable.infonet.ee 21.01.05, 18:34
      1)
      - Tow. starszyna, czy krokodyle lataja?
      - Cooo??? Krokodyle? Jaki debil tobie takich bzdury opowiada?
      - Tow. major.
      - Aaaa. Tow major? No... Tak naprawde czasem lataja, ale bardzo, baaardzo nisko

      2) Na komisji wojskowej
      - Jakies problemy ze zrowiem?
      - Mam krotkowzrocznosc.
      - Nic strasznego.. Bedziecie siedziec w pierwszym okopie zeby lepiej widziec wroga. Nastepny!



      3) Na cwiczeniach.
      General: - Dlaczego jedno dzialo nie strzela?!
      Dow. dywizionu: - Jedna z zalog tak sprawnie zamaskwoala swoje dzialo ze nie moze znalesc

      4)
      Starszyna: - Mam ciekawa prace. Malarze sa?
      Wychodza dwaj zolnierze
      Starszyna: - Dobrze. Tutaj narysujcie kwadrat metr na metr i wykopajcie na metr w dol.
      Wykopali po jakims czasie.
      Starszyna: - Dobra, to byl zart, teraz naprawde ciekawa praca. Matematyki sa?
      Kilka czlowiek wychodza.
      Starszyna: - Pieknie! Zwiekszamy kwadrat o trzy razy i kopiemy dalej.

      5) Na komisji poborowej.
      Major: - Chesz zluzyc?
      POborowy: - Oczywiscie, ale tylko generalem.
      Major: - Jestes idiota?!?
      POborowy: - Czy to jest konieczna wymoga?

      6) Student ciagle spoznia sie na lekcje
      Wykladowca: - Petrow, w Armii sluzyles?
      Student: - Tak jest professorze.
      Wykladowca: - No i co wtedy mowil do ciebie sierzant?
      Student: - Dzien dobry tow. lejtenant.


      7)
      Starszyna wbiega do koszar w nocy i krzyczy: - W sasiedniej wiosce pozar! NA gasienie ognia -

      biegom-marsz! (To taka standardowa komanda na szybki bieg)
      po 5-ciu minutach...
      - Czy to sie nazywa "biegom-marsz" ?!? Wrocic wszystkim do koszar i jeszcze raz biegom-marsz!

      8) Egazemen w FBI. Temat walka z terroryzmem na samoltoach pasazerskich.
      Wykladowca: - Agent Jones!
      Jones: - Slucham!
      W: - W salonie samolotu znajduje sie terroryst z bomba. Twojedzialania?
      J: - Nooo... Niezauwazalnie podejde do niego ze strony, przystawie pistolet do glowy i zabiore

      bombe.
      W: - Pieknie! Teraz Peterson.
      P: - Slucham
      W: - Terroysta siedzi na fotelu kolo iluminatora, kolo niegto siedzi pasazer. Twoje dzialania?
      P: - Sprobuje zamienic sie miejscami z pasazerem ktory siedzi kolo terrorysty, zaczne z nim

      rozmawiac, zastosuje gipnoze i zabiore bombe.
      W: - Bardzo dobrze! Kowalski!
      K: - Slucham!
      W: - Znajdujesz sie w samolocie, ktory porwala grupa uzbrojonych po zeby terrorystow. Oni

      dowiedzieli sie kim jestes i okrazyli ciebie. Wiec, siedziesz w fotelu, z tylu jeden z nozem, po

      prawej jeden z automatem, a przed toba kolejny z granatem. Twoje dzialania?
      K: - Nooo. Jakigo typu jest samolot?
      W: - SAmolot? Np. B747
      K: - Eeee. a wysokosc jaka?
      W: - Wysokosc? A po co ci to?
      K: - POtrzebuje dla wlasciwej odpowiedzi.
      W: - OK, niech bedzie 10000 m.
      K: - A wiec, Boeing 747, 10000 metrow, w samolocie banda uzbrojonych po zeby terrorystow, oni

      mnie "rozpracowali" i okrazyli - jeden z nozem, drogi z automatem, a trzeci z granatem. Wszysto

      sie zgadza?
      W: - Tak. Zgadza sie!
      K: - Przepraszam, a predkosc jaka?
      W: - Boze, ok 900 km/h.
      K: - OK, powtorzymy jeszcze raz: Boeing 747, 10000 metrow, samolot porwany banda uzbrojonych po

      zeby terrorystow, mnie "rozpracowali" i okrazyli - jeden z nozem z tylu, drogi z automatem po

      prawej, a trzeci z granatem wprost przede mna. Tak?
      W: - Tak! Co bedziesz robil?!
      K: Co by robil? Napewno by sral w gacie!

      9) SAmolot podchodzi na ladowanie. Stewardessa prosi pasazerow zaczepic pasy. Jeden z pasazerow

      siedzi przestrazony w cholere, trzecsie sie i poci.
      S: - Niech pan sie nie boi. Nic strasznego. Chyba pan pierwszy raz lata?
      P: - Juz latalem wiele razy, ale landuje pierwszy raz w taki sposob. Jestem spadochroniarzem...

      10) Malenka dziwczynka podchodzi do samolotu w ktorym siedza pilot i szturman i pyta
      D: - Przepraszam bardzo, czy wy jestescie lotnikami?
      Pilot do szturmana: - Sluchaj szturman, jestesmy lotnikami?
      Szt: - Lotniki
      Pilot do dziewczynki: - Tak, mala jestesmy lotnikami
      D: - A ile bedzie 2 razy 2?
      Pilot do szturmana: - Sluchaj szturman, ile bedzie 2 razy 2?
      Szturman cos oblicza na lenijkie logarytmicznej i mowi: - piec.
      D: - Dlaczego piec?! Nam nauczycielka mowi ze 4?
      Pilot do szturmana: - Sluchaj szturman zle liczysz, jej nauczycielak mowi ze 4!
      Szt: - Ale przeciez wzialem poprawke na wiatr///

      10) WW2. Niemcy wchodza do Ukrainskiej wioski. Wszystkich mieszkancow zbieraja na placu w srodku

      wsi i tlumacz z silnym niemeckim akcentem mowi:
      - A teraz my rozstrzelac wszystkie baby i ruchac wszystkie muzyki!
      Baby ze dziwieniem: - Tak sie nie robi!
      Muzyki: - Robi, robi, jeszcze jak robi...

      11) Amerykanski zolnierz z Iraku wysyla swej babcie granat i pisze:
      - Babcia, jesli wyciagniesz koleczko to ja przyjade do domu na przypustke 10 dni

      12) Pulkownik nie moze biegac! W czasie pokoju to wywoluje smiech, a w czasie wijny panike.

      13) Sierzant Peterson widzi ze szerewgowego Kowalski chce skoczyc z samolotu na wysokosci 5000m
      P: - Ty co robisz!? Przeciez nie masz spadochronu!
      K: - No i co? Przeciez to cwiczenia..

      14) Pakistanskie naukowcy wymyslili zeliwiowa bombe - promien razenie rowna sie promieniu bomby

      15) POborowego na komisji pytaja
      - Kim chcesz byc?
      - Pilotem
      - NIe mozesz, masz nie idealny wzrok. Wybieraj cos innego.
      - No to chce sluzyc w PVO (obrona plot)
      - Dlaczego?
      - Jesli ja nie beda latal, to nikt nie bedzie

      16) Wojna Rosja USA. Nasz tlumacz wojskowy przeprowadza doznanie jenca.
      - Uat iz jour neim?
      - My name is John Smith.
      Otrzymuje cios po mordzie
      - Uat iz jour neim?
      - (Ze zdziwieniem) My name is John Smith!
      Znow otrzymuje cios po mordzie
      - Uat iz jour neim?
      - (jeniec juz placze) My name is John Smith!!!
      Kolejny cios...
      - JA ciebie, suko, ostatni raz pytam - ile macie ku.. czolgow???

      17) Egzamen w na wojskowej akademii
      Wykladowca plk: - Lejtenat Ivanov!
      Lejteneat szybko podskakuje, podchopdzi do pulkownika, staje na bacznosc i mowi: - Slucham tow. plk.!
      P: - Co powiesz o nowym czolgu USA M1?
      L: - Nic tow. plk!
      P: - To wszystko.
      Lejtenant mowi "Tak jest", obraca sie i twardym krokiem wraca na miejsce i siada.
      P: - Lejtenant Ivanow, oglaszam wasza ocene, podejscie 5, odpowiedz 2, odejscie 5, wiec sredni ball 4!
    • wladca_pierscienii Dlaczego Niemcy przegrali II wojnę św. ? 22.04.05, 09:45
      Dlaczego Niemcy przegrali II wojnę światową?...



      Bo ci z NRD strzelali w powietrze :-)

      (dowcip z filmu polskiego z czasów komuny)
      • feel_good_inc Dlaczego Niemcy przegrali I wojnę św. ? 11.09.05, 01:08
        Krótko przed wybuchem drugiej wojny światowej nauczyciel w niemieckiej szkole pyta dzieci o pierwszą wojnę światową:
        - Hans, dlaczego Niemcy przegrali wojnę?
        - Bo w niemieckim kwatermistrzostwie byli Żydzi. I ci Żydzi sabotowali dostawy. I niemieccy żołnierze nie mieli co jeść i nie mieli amunicji. Dlatego Niemcy przegrały wojnę!
        - Bardzo dobrze, Hans. A twoim zdaniem, Helmut?
        - Bo w lazaretach byli żydowscy lekarze. I oni mordowali na stołach operacyjnych niemieckich żołnierzy. Dlatego Niemcy przegrały wojnę!
        - Bardzo dobrze, Helmut. A teraz ty Icchak. Nooo, powiedz mi, Żydku, dlaczego Niemcy przegrały wojnę?
        - Bo w sztabie generalnym byli Żydzi...
        - MILCZ, parchu! - przerywa nauczyciel. - W niemieckim sztabie generalnym nigdy nie było Żydów!
        - A czy ja to powiedziałem? Ja mówię, że we francuskim sztabie generalnym byli Żydzi. I dlatego Niemcy przegrały wojnę...
    • wladca_pierscienii Re: dowcipy wojskowe 09.09.05, 13:03
      Na biurku Saddama H. oddzywa sie telefon:
      - Slucham - mowi Saddam .
      - Saddam? - oddzywa sie belkotliwy glos z silnym akcentem - sluchaj
      jestem Paddy, czyli rozumiesz, Irlandczyk. Strasznie mnie wku..asz i
      dlatego wypowiadam ci wojne .
      - Tak? - zamyslil sie Saddam - a ile ty masz zolnierzy?
      - Nooo.. jestem ja, moj szwagier i nasi koledzy od rzutek z pubu - w
      sumie osiem osob!
      - Ale ja mam 1 600 tys. wojska!
      - Tak? to ja jeszcze zadzwonie, tylko sie naradze .
      Za tydzien na biurku Saddama znow dzwoni telefon
      - Saddam? znowu mowi Paddy, pamietasz. ja w sprawie tej wojny, cosmy
      ci wypowiedzieli. Poczynilismy pewne przygotowania i mamy sprzet .
      - Tak? A jaki mozna wiedziec?
      - Kosiarke do trawy, traktor ogrodowy i dwa kije do bejsbola!
      - No... ale ja mam 20 ty. czolgow i 30 tys. transporterow
      opancerzonych, a od ostatniej naszej rozmowy zmobilizowalem
      dodatkowe pol miliona zolnierzy .
      - To wiesz co? Ja jeszcze musze pare rzeczy sprawdzic i ci oddzwonie .
      Za kolejny tydzien Paddy dzwoni znow:
      - Saddam? wiesz ja jeszcze raz w sprawie tej wojny, cosmy ci ja
      wypowiedzieli. wiesz co, zapomnij o tym .
      - O! A coz to sklonilo cie do zmiany decyzji?
      - Bo wiesz, poczytalismy ze szwagrem konwencje genewska i doszlismy
      do wniosku, ze ni c**** nie wyzywimy dwoch milionow jencow
      • scoonx ze co? 30.09.05, 20:49
        doszlismy
        do wniosku, ze ni c**** nie wyzywimy dwoch milionow jencow





        wladca_pierscienii napisał:

        > Na biurku Saddama H. oddzywa sie telefon:
        > - Slucham - mowi Saddam .
        > - Saddam? - oddzywa sie belkotliwy glos z silnym akcentem - sluchaj
        > jestem Paddy, czyli rozumiesz, Irlandczyk. Strasznie mnie wku..asz i
        > dlatego wypowiadam ci wojne .
        > - Tak? - zamyslil sie Saddam - a ile ty masz zolnierzy?
        > - Nooo.. jestem ja, moj szwagier i nasi koledzy od rzutek z pubu - w
        > sumie osiem osob!
        > - Ale ja mam 1 600 tys. wojska!
        > - Tak? to ja jeszcze zadzwonie, tylko sie naradze .
        > Za tydzien na biurku Saddama znow dzwoni telefon
        > - Saddam? znowu mowi Paddy, pamietasz. ja w sprawie tej wojny, cosmy
        > ci wypowiedzieli. Poczynilismy pewne przygotowania i mamy sprzet .
        > - Tak? A jaki mozna wiedziec?
        > - Kosiarke do trawy, traktor ogrodowy i dwa kije do bejsbola!
        > - No... ale ja mam 20 ty. czolgow i 30 tys. transporterow
        > opancerzonych, a od ostatniej naszej rozmowy zmobilizowalem
        > dodatkowe pol miliona zolnierzy .
        > - To wiesz co? Ja jeszcze musze pare rzeczy sprawdzic i ci oddzwonie .
        > Za kolejny tydzien Paddy dzwoni znow:
        > - Saddam? wiesz ja jeszcze raz w sprawie tej wojny, cosmy ci ja
        > wypowiedzieli. wiesz co, zapomnij o tym .
        > - O! A coz to sklonilo cie do zmiany decyzji?
        > - Bo wiesz, poczytalismy ze szwagrem konwencje genewska i doszlismy
        > do wniosku, ze ni c**** nie wyzywimy dwoch milionow jencow
    • Gość: zwiadowca [...] IP: 67.98.18.* 09.09.05, 15:58
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • scoonx musialo byc dobre 30.09.05, 20:50
    • Gość: mubarak Re: dowcipy wojskowe IP: *.infonetpl.com / 80.51.235.* 10.09.05, 15:52
      " Tatusiu , ja chcę zeby sloniki jeszcze biegaly"
      " Nie , synku , sloniki są zmęczone , patrz jak dyszą"
      " Tatusiu , ale ja chcę"
      " Nie synku , nie mozna"
      " Ale tatusiu , jak tak proszę"
      " No dobrze, ostatni raz.Kooompaniaaa!!! Maski wlóż!!!Biegiem...!!!!
    • Gość: ml Re: dowcipy wojskowe IP: *.chello.pl 10.09.05, 22:58
      Rosjanie wyzwalają wioske. Wcześniej wszystkie kobiety, mężczyźni, dzieci i większość bydła uciekła na myśl o rozbojach i gwałtach wyzwolicieli.
      Został tylko staruszek z paroma kozami.
      Podchodzą wojacy spragnieni gwałtów.
      - Dziadku gdzie kobiety??
      - uciekły
      - a mężczyźni??
      - też uciekli
      - a gdzie jakieś zwierzęta chociaż??
      - też uciekły. Ino pare kóz tam stodole się ostało.
      Wojsko poszło do stodoły sobie ulżyć i zamkneli drzwi za sobą. Dziadek podkrada się, zagląda przez szparę i mówi:
      - Achaaa... to stąd biorą się Kozacy...
    • wladca_pierscienii dowcipy wojskowe - cud na Wisłą 30.09.05, 15:09
      Czasu PRL-u:
      Na zebraniu w fabryce samochodów młody robotnik pyta sekretarza: - Towarzyszu,
      ciągle ostatnio mówią: bój pod Radzyminem, bitwa warszawska, cud nad Wisłą...,
      a ja o niczym nie wiem, bo mnie nie uczono. Towarzysze, powiedzcie, jak to
      było? Sekretarz zakładowy zmieszał się, rozejrzał po sali, wyłowił starszego
      wiekiem robociarza: - Towarzyszu Okoń, odpowiedzcie młodemu towarzyszowi! Okoń
      wstał. - Towarzysze, ja wam to mówię, stary Okoń, wiecie, żem jeszcze z PPS-u i
      że możecie na mnie polegać! Żadnego cudu nad Wisłą nie było... Po prostu my,
      robociarze, chłopy i cały lud, zebraliśmy się i daliśmy w d... bolszewikom bez
      żadnych cudów, aż portki pogubili!
    • wladca_pierscienii marszał Konstantin Rokossowskij 19.10.05, 18:47
      dowcip z czasów bardzo wczesnego PRL-u,
      gdy Rokossowskij, obywatel radziecki ponoć polskiego pochodzenia, dowodził i sowietyzował Ludowe Wojsko Polskie


      "-Czy wiesz dlaczego Rokossowski ma stale uniesionąjedną brew?

      - hm... dlatego, że pije herbatę nie wyjmując łyżeczki ze szklanki?

      - nie, to ze zdziwienia, że został Polakiem..."
      • Gość: pirx Re: marszał Konstantin Rokossowskij IP: *.krak.tke.pl 25.10.05, 11:03
        Dlaczego w czasie IIWW w Czechosłowacji nie było żadnego ruchu oporu ?



        Bo Niemcy nie zezwolili...
    • Gość: FJR Re: dowcipy wojskowe - co nieco o Francuzach :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 22:31
      Pewnie już znacie, ale może nie wszyscy i nie wszystkie ;-)

      1. Czym różni się patriota francuski od Yeti?
      - Podobno Yeti był przez kogoś widziany.

      2. Na aukcji internetowej wystawiono francuski karabin z II Wojny Światowej, z
      opisem "Nie strzelany, raz upuszczony".

      3. Jak się nazywa facet z kamizelką kuloodporną chroniącą tylko plecy?
      - Jacques Chirac

      4. Dlaczego francuski samolot myśliwski nazywa się Mirage?
      - Bo nikt go nigdy nie widział na polu bitwy.

      5. Jaka jest różnica między żółtodziobem a Francuzem?
      - Z żółtodzioba zrobisz żołnierza.

      6. Po co posadzono tyle drzew dookoła Pól Elizejskich?
      - Żeby Niemcy mogli maszerować w cieniu.

      7. Dlaczego w Euro Disneylandzie nie ma fajerwerków?
      - Bo za każdym razem, jak je wystrzeliwano, Francuzi się poddawali.

      8. Dlaczego Francuzi byli przeciwko atakowi na Saddama?
      - Nienawidzi USA, uwielbia cudze żony i nosi beret. On jest Francuzem.

      9. Dlaczego francuska armia nakazuje żołnierzom codzienne pranie podkoszulek w
      wybielaczu?
      - Żeby ich białe flagi były lepiej widoczne

      10. Dlaczego dobrze być Francuzem?
      - Poddajesz się na początku wojny, a USA wygrywają ją za ciebie.

      11. Co powiedział mer Paryża do niemieckiego dowódcy po wkroczeniu wojsk III
      Rzeszy do miasta?
      - Stolik dla stu tysięcy, proszę Pana?

      12. Co po niemiecku znaczy "Maginot"?
      - Witajcie!

      13. Jak nazwać 100 000 Francuzów z podniesionymi rękami?
      - Armia

      14. Dlaczego francuskie czołgi mają lusterka boczne?
      - Żeby obserwować pole bitwy.
      15. Ilu Francuzów potrzeba, by obronić Paryż?
      - Nie wiesz? Ja też nie wiem... nikt nie wie - bo nigdy nie próbowano.

      16. Francuskie czołgi mają 3 biegi do tyłu i jeden do przodu.
      - Po co im ten do przodu? Na wypadek, gdyby wróg zaskoczył ich od tyłu.

      17. W jaki sposób przekonać Francuzów, żeby zaangażowali się w akcję militarną
      w Iraku?
      - Powiedzieć im, że znaleziono tam trufle.

      18. Dlaczego w Paryżu zabronione jest rzucanie petard?
      - Bo jak słychać huk petard to się sąsiedni garnizon poddaje.

      19. Dlaczego udział Francji w wojnie w Iraku jest kluczowy?
      - Ktoś musi nauczyć Irakijczyków, jak się poddawać.

      20. Dlaczego Francuzi nie pomogli Amerykanom wyrzucić Saddama Hussajna z Iraku?
      - Głupie pytanie, przecież nie pomogli nawet w wyrzuceniu Adolfa Hitlera z
      Francji.

      21. Jak się nazywa najkrótsza książka świata?
      - Poczet francuskich bohaterów wojennych.

      "Z tego co wiem, wojna zawsze oznacza porażkę".
      Jacques Chirac

      "Wolę mieć niemiecką dywizję przed sobą, niż francuską za sobą".
      George Patton
    • Gość: havoc Re: dowcipy wojskowe IP: *.oka.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.05, 21:07
      CO ZA SKOŃCZONY IGNORANT TO PISAŁ !? SŁYSZAŁEM 3 WERSJE TEGO KAWAŁU ! ALE 50
      tysięczna załoga lotnskowaca to przesada, nimitz ma 6 tysięczną... esz...
      • Gość: taa Re: dowcipy wojskowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.05, 15:34
        Gość portalu: havoc napisał(a):

        > CO ZA SKOŃCZONY IGNORANT TO PISAŁ !? SŁYSZAŁEM 3 WERSJE TEGO KAWAŁU ! ALE 50
        > tysięczna załoga lotnskowaca to przesada, nimitz ma 6 tysięczną... esz...

        Jestem laikiem, ale zdaje mi się że chodzi tu o wyporność statku, a nie stan załogi :D . Mam rację???
      • mac.card Re: dowcipy wojskowe 29.10.05, 15:42
        Gość portalu: havoc napisał(a):

        > CO ZA SKOŃCZONY IGNORANT TO PISAŁ !? SŁYSZAŁEM 3 WERSJE TEGO KAWAŁU ! ALE 50
        > tysięczna załoga lotnskowaca to przesada, nimitz ma 6 tysięczną... esz...

        Masz rację Havoc. Twój komentarz napisał jakiś skończony ignorant!
        :-DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka