marcus_crassus 17.05.05, 08:39 news.bbc.co.uk/2/hi/uk_news/3732755.stm a my sie uzalamy ze takie cos to wymysl islamistow :) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Speedy Re: golebie samobojcze :) IP: 217.17.35.* 17.05.05, 08:51 W latach 30-tych podobne prace prowadzili Rosjanie. Ich gołebie były silniejsze (wiadomo - ruskie :) ), przenosiły 150 g ładunek zapalający. Tresowano je do siadania na cysternach z paliwem i pojazdach, zakladając gołebniki i karmniki w ksztalcie cystern. Zapalnik odpalał gołębia po 20 s pobytu na ziemi. Jakoś jednak nic z tego nie wyszło i w sumie racja, niby jak pokierować lotem gołębi, żeby siadały tylko na wrogich cysternach a nie na własnych. A nieco póżniej już podczas wojny z Japonią Amerykanie rozważali użycie nietoperzy kamikadze, miały one byż równiez wyposażone w ładunek zapalający, i wzniecać pożary kryjąc sie na dachach i strychach japońskich drewnianych budynków. Do przenoszenia nietoperzy miała służyć specjalna bomba, otwierająca się w powietrzu i uwalniająca je na odpowiedniej wysokosci. Wszystko razem okazalo sie bardzo skomplikowane a w miedzyczasie USAF doszedł do wniosku że normalne naloty wyrządzaja dostatecznie wielkie zniszczenia i nie ma sensu się z nietoperzami wydurniać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary mason Re: golebie samobojcze :) IP: *.oleszyce.sdi.tpnet.pl 17.05.05, 09:37 mysle za na taka bron kazda sluzba jest bezsilna, pomyslcie sobie polityk stoi na mownicy, niby wszystko w porzadku secret service panuje nad sytuacja,na pobliskim dachu bazyliki grucha sobie stadko golebii , nagle jeden z nich podrywa sie do lotu i przelatujac nad mownica rozrywa go kilkadziesiat gramow semteksu. Wlasciwie nie mozna temu przeciwdzialac , czas chyba hodowac sokoly, jeszcze grozniejsze moim skromnym zdaniem moga byc zdalnie sterowane modele lotnicze o duzej mocy,moga one latac z szybkoscia 300 km sa malutkie wlasciwie nie mozna ich zestrzelic mozna nimi sterowac z wlasciwie kazdej odleglosci, a kilka kilogramow materialow wybuchowych sa zdolne uniesc. Odpowiedz Link Zgłoś
hatroha Re: golebie samobojcze :) 17.05.05, 09:54 To moze słonia jakiegos wytresować? Zanim go powali ilośc ołowiu przyczepiona do jego skóry staranuje barykady, wedrze sie do sejmu i zrobi porzadek! Odpowiedz Link Zgłoś
wladca_pierscienii Re: golebie samobojcze :) 17.05.05, 11:26 stary mason: > mysle za na taka bron kazda sluzba jest bezsilna, pomyslcie sobie polityk stoi > na mownicy, niby wszystko w porzadku secret service panuje nad sytuacja,na > pobliskim dachu bazyliki grucha sobie stadko golebii , nagle jeden z nich > podrywa sie do lotu i przelatujac nad mownica rozrywa go kilkadziesiat gramow > semteksu. Eeee... lepsze by było, jakby gołąb osrał polityka bakteriami wąglika ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A.L. Re: golebie samobojcze :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 11:16 Pamiętacie "Top Secret" z Valem Kilmerem. Tak gołębie miały nawet hełmy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barnaba Re: golebie samobojcze :) IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 17.05.05, 13:13 Wykorzystywano też psy. Zwierzakowi mocowano na plecach ładunek wybuchowy, wysyłano w kierunku pojazdów nieprzyjaciela, w odpowiednim momencie ładunek odpalano drogą radiową. W USA próbowano w podobny sposób wytresowac delfiny do niszczenia okrętów wojennych. Odpowiedz Link Zgłoś
maniek182 Re: golebie samobojcze :) 17.05.05, 13:26 CHłopaki za dużo pograli w Wormsy:PNiedługo wymyśla latające owieczki:Pi Banana bomb:PPOzdr Odpowiedz Link Zgłoś
marcus_crassus wormsy byly ok, ale tylko pierwsza czesc ;) 17.05.05, 16:58 pozniej stracilo urok :)) podobnie bylo z lemmingami :))) ale o dzdzownicach samobojcach jeszcze nie slyszalem :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Speedy Re: golebie samobojcze :) IP: 217.17.35.* 18.05.05, 09:13 > Wykorzystywano też psy. Zwierzakowi mocowano na plecach ładunek wybuchowy, > wysyłano w kierunku pojazdów nieprzyjaciela, w odpowiednim momencie ładunek > odpalano drogą radiową. Buhahaha drogą radiową :) nie dla wszystkich dowódców średniego szczebla w ZSRR starczało radiostacji, za to psom daliby urządzenie na poziomie radiotelefonu? No nie. Psy miały zapalnik kontaktowy, taki jak w ówczesnych minach przeciwdennych. Ta "antenka" na grzbiecie zginała sie po prostu, gdy pies wpełzał pod czołg i to pobudzało zapalnik. Cały pomysł okazał sie taki sobie, jak wieększość tej pożal-sie-Boże-bioniki lat 40-50-tych. Psy się generalnie boją hałasu, do pewnego stopnia może to zmienić tresura ale tylko do pewnego stopnia właśnie. Zwykle na polu bitwy psy głupiały i zamiast atakować czołgi biegały bez sensu w kółko albo rozbiegały sie w przypadkowych kierunkach. A spotkalem się też z taką wersją, że Rosjanie szkolili te psy wykorzystujac oczywiście własne czołgi i pojazdy; oczywiście pachniały one inaczej od niemieckich (inne paliwa, smary, farby itd.) więc jeśli zdarzyło sie że na polu walki pies mial do wygoru czołg rosyjski i niemiecki no to tego... sami wiecie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barnaba Re: golebie samobojcze :) IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 18.05.05, 13:15 > Buhahaha drogą radiową :) nie dla wszystkich dowódców średniego szczebla w > ZSRR starczało radiostacji, za to psom daliby urządzenie na poziomie > radiotelefonu? Po pierwsze: Nie tylko w ZSRR. Po drugie: W ZSRR prowadzono próby z zapalnikiem odpalanym radiowo, co nie znaczy, że z takich zwierzaków sformowano jakąkolwiek jednostkę. Zapewne z wspomnianych przez Ciebie powodów. > No nie. Psy miały zapalnik kontaktowy, taki jak w ówczesnych minach > przeciwdennych. Ta "antenka" na grzbiecie zginała sie po prostu, gdy pies > wpełzał pod czołg i to pobudzało zapalnik. Też. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Speedy Re: golebie samobojcze :) IP: 217.17.35.* 18.05.05, 14:17 > Po pierwsze: Nie tylko w ZSRR. > Po drugie: W ZSRR prowadzono próby z zapalnikiem odpalanym radiowo, co nie > znaczy, że z takich zwierzaków sformowano jakąkolwiek jednostkę. A móglbyś coś wiecej? Kto jeszcze tresował takie psy? Obszerny artykuł o tych rosyjskich czytałem niegdyś w takiej niemieckiej gazecie Waffen Revue (nie pamietam nr-u, jest w każdym razie w CBW w W-wie) I co z tym odpalaniem przez radio, mi się to wydaje skrajnie niewygodne i niepraktyczne, pomijam juz problem kodowania sygnału (konieczne w przypadku używania wiecej niż 1 psa naraz) ale jak wyczuć odpowiedni moment? Operator musiałby dobrze widziec psa w momencie wpełzania pod czołg, co wcale nie jest takie oczywiste; a jesli czołg sie porusza to jeszcze gorzej, w sekunde czy dwie czołg minie psa i tyle, mały bład w ocenie czasu i skucha. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Władca Pierścieni Re: psy radiowo-samobojcze IP: *.crowley.pl 19.05.05, 10:01 Speedy: > I co z tym odpalaniem przez radio, mi się to wydaje skrajnie niewygodne i > niepraktyczne, pomijam juz problem kodowania sygnału (konieczne w przypadku > używania wiecej niż 1 psa naraz) ale jak wyczuć odpowiedni moment? Dochodzi do tego jeszcze WAGA i ROZMIARY urządzenia radiowego opartego na LAMPACH ! ! ! ! Nawet, jeśli miał to być pies radziecki [większy niż inne ;-) ], i do tego pies-komsomolec [ bardziej zmotywowany, niż inne, zwykłe psy ;-) ], to i tak trudno by mu było się z tym dodatkowym obciążeniem ścigać z czołgiem i kulami nieprzyjaciela... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A.L. Re: psy radiowo-samobojcze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 10:09 > Nawet, jeśli miał to być pies radziecki [większy niż inne ;-) ], > i do tego pies-komsomolec [ bardziej zmotywowany, niż inne, zwykłe psy ;-) ], > to i tak trudno by mu było się z tym dodatkowym obciążeniem ścigać z czołgiem > i kulami nieprzyjaciela... Dlatego praktyczniejszym okazał się zestaw żołnierz + granat Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary mason Re: golebie samobojcze :) IP: *.ath.cx / *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.05, 18:42 najlepsza byla latajaca krowa z plaszczem a la superman, moja ulubiona bron Odpowiedz Link Zgłoś
marcus_crassus Re: golebie samobojcze :) 18.05.05, 00:23 www.vegalleries.com/hbopc/6acow4.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
elde23 Re: golebie samobojcze :) 18.05.05, 14:52 Widziałem kiedyś film propagandowy właśnie z tymi psami,i wydaje mi się,że ciągnęły one za sobą kabel.Coś na kształt PPK. A co do innych chybionych wynalazków,to wymieniłbym "wirujące" bomby,które miały unieruchomić zagłębie Ruhry poprzez zniszczenie tam na Renie/był o tym film fabularny/ oraz czołgi z wirującymi łańcuchami,do unieszkodliwiania min, które unieszkodliwiały załogi czołgow/efekt bliskich wybuchów/. Z kolei F.Skibiński,jak zwykle złośliwie opisuje miotacze płomieni na podwoziach czołgów,które,jego zdaniem osiągnęły znaczący efekt poprzez zawalenie mostu na tyłach,co znacznie zahamowało ewakuację rannych. Chyba więcej było takich wynalazków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Speedy Re: golebie samobojcze :) IP: 217.17.35.* 19.05.05, 10:01 > Widziałem kiedyś film propagandowy właśnie z tymi psami,i wydaje mi się,że > ciągnęły one za sobą kabel.Coś na kształt PPK. To nie był kabel - tak się odbezpieczało psa, wyciagając zawleczkę za pomocą długiej, kilku-kilkunastometrowej linki. > A co do innych chybionych wynalazków,to wymieniłbym "wirujące" bomby,które > miały unieruchomić zagłębie Ruhry poprzez zniszczenie tam na Renie/ Upskank się chyba zwały. W sumie nie wypadly najgorzej ale fakt że to był pomysł na 1 raz. > oraz czołgi z wirującymi łańcuchami,do unieszkodliwiania min, > które unieszkodliwiały załogi czołgow/efekt bliskich wybuchów/. Rozgradzanie pól minowych jest jednym z najtrudniejszych problemów techniki wojskowej, z rozpaczy ludzie wpadają na pomysły daleko dziwniejsze niż wirujące łancuchy (mechanizm z "tupiącymi nogami" na przykład :); silniki rakietowe wypalające i wydmuchujące grunt na kikadziesiąt cm w głąb; wylewanie szybko krzepnącej pianki z tworzywa szt. dającej elastyczną warstwę po ktorej mogą przejsc ludzie a nawet lekkie pojazdy, nie detonując min... prawie nigdy :) itd itp.) > Z kolei F.Skibiński,jak zwykle złośliwie opisuje miotacze płomieni na > podwoziach czołgów,które,jego zdaniem osiągnęły znaczący efekt poprzez > zawalenie mostu na tyłach,co znacznie zahamowało ewakuację rannych. Chodzi o miotacz ognia na podzwoziu cieżkiego czołgu Churchill, dosyc oryginalny pod wieloma względami (np. czesc zapasu mieszanki zapalającej była w opancerzonej przyczepie holowanej przez czołg :) ) Churchille w wielu wersjach rozwaliły liczne mosty w Europie, to fakt, były też wielkie i mało ruchliwe. Najczęściej służyly do wsparcia piechoty i były przez nią dosyc lubiane - gruby pancerz pozwalal podjechac blisko pozycji przeciwnika czy wręcz rozjechać je, a wielki kadłub dawał dobrą osłonę podążającemu za czołgiem oddziałowi piechoty. Odpowiedz Link Zgłoś
wladca_pierscienii gołębie "fire & forget" = Ukraińcy byli pierwsi ! 28.10.05, 09:20 W filmie "Stara Baśń" jest taka scena podczas oblężenia Kruszwicy przez zbuntowanych chłopów: Piastun zauważył, że na drewniano-słomianym dachu "pałacu" w Kruszwicy siadają chodowane tam gołębie. Polecił sypać ziarno żeby zwabić te gołębie i złapać je w sieci rybackie. Do nóżek każdego złapanego gołębia przywiązano sznurek z czymś łatwopalnym na końcu. Na jego rozkaz podpalono to i wypuszczono gołębie, które poleciały jak pociski "fire and forget" do dworu w Kruszwicy. Kruszwica spłonęła. Piastun gdy go komplementowali, powiedział: "ruska kniahini tak zrobiła ze zbuntowanym grodem". Czyli albo Kraszewski, albo scenarzysta filmu (książki nie czytałem, a wiem że w filmie były jakieś zmiany w stosunku do powieści) oparł się na historycznym przekazie. Oczywiście w tamtych czasach była TYLKO Ruś Kijowska :-) Odpowiedz Link Zgłoś
wladca_pierscienii radzieckie psy samobójcze 29.12.05, 11:44 Bordziłowski: "Żołnierska droga" Tom I. Wydawnictwo MON. W 1943 roku Bordziłowski był zastępcą dowódcy Frontu Woroneskiego i dowódcą oddziałów sapersko-inżynieryjnych tego Frontu. "Do 6 armii został przydzielony 27 oddział psów-niszczycieli czołgów kapitana Szyszowa. Oddział w tym okresie posiadał 132 psy, jego zołnierze mieli 19 rusznic przeciwpancernych." bitwa na łuku kurskim: "Na odcinku 6 armii wykorzystano psy-niszczyciele czołgów. Jedna z grup liczyła 17 psów. Po wypuszczeniu ich Niemcy otworzyli ogień do dzielnych zwierząt. Kilka z nich zabito, lecz 12-13 dopadło do czołgów, z których dziesięć zostało uszkodzonych. Trzeba podkreślić, że psy najczęściej niszczyły czołgi, wybuch bowiem następował zwykle pod czołgiem, podczas gdy normalne miny tylko unieruchamiały czołg, uszkadzając gąsienice. Wrażenie spowodowane atakiem psów było duże. W okresie poźniejszym jedna taka grupa stale znajdowałą się obok stanowiska dowodzenia dowódcy armii. Przypominam sobie, iż nagrodzozno sapera, któy na rękach wyniósł z pola walki rannego psa." JERZY BORDZIŁOWSKI - urodzony w 1900 roku syn Polaka i Ukrainki, obywatel radziecki, generał radziecki i polski, komunista radziecki i polski. Dziadek siedział w carskim więzieniu za sprzyjanie Powstaniu Styczniowemu, ojciec był oficerem-lekarzem w carskim wojsku, on w 1919 roku na ochotnika zgłosił się do Armii Czerwonej. W czasie walk na Ukrainie dostał się do polskiej niewoli, skąd po pewnym czasie uciekł (a właściwie odszedł) korzystając z zamieszania wywołanego przez radziecką ofensywę. Czystki stalinowskie go ominęły, chyba dlatego, że wtedy służył na radzieckim "Dalekim Wschodzie" gdzie czystek wśród oficerów prawie nie było. W 1944 został skierowany do (Ludowego) Wojska Polskiego. Polskę opuścił w 1968 roku jako ostatni oficer radziecki służący w Wojsku Polskim. www.allegro.pl/search.php?string=bordzi%C5%82owski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: o3 Re: radzieckie psy samobójcze i delfiny IP: *.aster.pl 29.12.05, 12:00 wolę jednak tresowane delfiny, były przypadki ataków na rybaków na wodach morza Czarnego,podobno były to delfiny szkolone przez flote radziecka na m.Czarnym,wypuszczonych po rozpadzie ( wujek który słuzył w marynarce mówił że to bzdura). widziałem jakiś program na ten temat,delfiny miały się zajmować ochroną portów przed wrogimi płetwonurkami,miały szpikulce i pistolety jednostrzałowe,pozatym szkolono je do minowania okrętów, powiedzmy były to delfiny wielokrotnego użytku nie samobójcze. PS. moim zdaniem do wrdene wykorzystuwać zwierzęta,tylko ludzie powinni sie nawzajem wyrzynać choć oni też nie zawsze wiedzą za co?dlaczego?za kogo? ale ma wiekszy wybór Odpowiedz Link Zgłoś