Dodaj do ulubionych

Koniec Blitzkriegu

IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 18.11.02, 11:36
Kiedy według was nastąpił koniec niemieckiego Blitzkriegu i czym był
spowodowany.
Według mnie jego ostatnią probą wskrzeszenia była bitwa pod kurskiem, pod
względem strategicznym i operacyjnym absolutnie przegrana przez niemców.
Ogromne straty w najlepszych jednostek panzerwaffe, uwikłanie się w walki
nieomal pozycyjne, gdyż trudno uznać za sukces włamanie się na głębokość 20
km przy takim zaangażowaniu sił,założenie wydania bitwy tylko w celu
okrążenia i zniszczenia kilku jednostek sowieckich, na tak wąskim odcinku
frontu było wręcz niespotykane w niemieckiej sztuce operacyjnej owych lat.
Od tej bitwy niemcom właściwie nigdy już nie udało się przeprowadzić na
wieksza skalę smiałej i zakończonej sukcesem, manewrowej operacji. Były tego
nastepujące przyczyny:
1. braki sprzętowe, przewaga ilościowa przeciwnika (różnica potencjałów
przemysłowych)
2. schematyzm i powtarzalność działania niemieckich dowódców, nie potrafili
od tego momentu właściwie niczym świeżym i oryginalnym zaskoczyć swoich
przeciwników. Dobrze wyszkoleni rzemieslnicy bez polotu, którzy edukację
zakończyli na 1942.
3. postepy w dowodzeniu alianckich dowódców, szcególnie widoczne u Rosjan
(można powiedzieć kilka lat wojennej nauki nie poszło na marne), stali sie
pod tym względem równorzędnymi partnerami dla niemców.
Pozdr
Obserwuj wątek
    • Gość: +++Ignorant Re: Koniec Blitzkriegu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.11.02, 11:50
      Sława!

      Moim zdaniem pierwszym załamaniem niemieckiej ofenzywy była klęska w Biwie o
      Anglię...

      Wtedy upadł mit luftwafffe...

      Operacja "Seeloewe" poniosła całkowite fiasko...

      Potem to juz tylko szaleństwo...

      I plan Barbarossa to to już widmo ostatecznej klęski...

      Do tego jeszcze zupełnie samobójcza wojna z USA...

      W ogóle skala ofenzywy zupełnie niedostosowana do potencjału ekonomicznego,
      technicznego, operacyjnego armii niemieckiej..
    • Gość: macek Re: Koniec Blitzkriegu IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 18.11.02, 12:24
      Koniec blitzkriegu?- zdecydowanie Moskwa, grudzień 1941. Próba wskrzeszenia
      ideii wojny błyskawicznej w 1942 roku znalazła swój finał nad Donem i na
      Kaukazie.
      Kursk jest tu chyba nie najlepszym przykładem, była to gigantyczna próba
      odzyskania inicjatywy strategicznej na froncie- choć z góry mozna było założyć
      że ewentualne sukcesy nie będą długofalowe. Wówczas blitzegkrig był już tylko
      odległym wspomnieniem. Zdolność regeneracji Armii Czerwonej okazała się
      zabójcza dla Niemców.
      • Gość: +++Ignorant Kurs to takie wschodnie Ardeny... Było pozamiatane IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.11.02, 16:58
        Gość portalu: macek napisał(a):

        > Koniec blitzkriegu?- zdecydowanie Moskwa, grudzień 1941. Próba wskrzeszenia
        > ideii wojny błyskawicznej w 1942 roku znalazła swój finał nad Donem i na
        > Kaukazie.
        > Kursk jest tu chyba nie najlepszym przykładem, była to gigantyczna próba
        > odzyskania inicjatywy strategicznej na froncie- choć z góry mozna było
        założyć
        > że ewentualne sukcesy nie będą długofalowe. Wówczas blitzegkrig był już tylko
        > odległym wspomnieniem. Zdolność regeneracji Armii Czerwonej okazała się
        > zabójcza dla Niemców.
    • dreaded88 A gdyby zaniechano "Cytadeli" ? 18.11.02, 14:33
      Niemcy w zasadzie orientowali się, że Rosjanie wiedzą o zamiarze
      przeprowadzenia tejże operacji i koncentrują poważne siły dla przeciwdziałania.
      Przeciwnikiem hazardu opartego na nadzwyczaj niepewnych kartach ( debiutujące,
      jak się okazało nieudanie Pantery i niewiele Tygrysów ) był Guderian. Pojazdy
      zawodzące w polu ( Pantery i w sumie też Ferdynady ) mogły okazać się
      nadzwyczaj groźne w obronie. W sumie - Niemcy ponieśli klęskę na własne
      życzenie, która kosztowała ich ostateczną utratę inicjatywy na froncie i pewnie
      przybliżyła o parę ładnych miesięcy generalną przegraną.
      • Gość: pyttong Re: A gdyby zaniechano 'Cytadeli' ? IP: 213.77.40.* 18.11.02, 14:48
        dreaded88 napisał:

        > Niemcy w zasadzie orientowali się, że Rosjanie wiedzą o zamiarze
        > przeprowadzenia tejże operacji i koncentrują poważne siły dla
        przeciwdziałania.
        >
        > Przeciwnikiem hazardu opartego na nadzwyczaj niepewnych kartach (
        debiutujące,
        > jak się okazało nieudanie Pantery i niewiele Tygrysów ) był Guderian.
        Pojazdy
        > zawodzące w polu ( Pantery i w sumie też Ferdynady ) mogły okazać się
        > nadzwyczaj groźne w obronie. W sumie - Niemcy ponieśli klęskę na własne
        > życzenie, która kosztowała ich ostateczną utratę inicjatywy na froncie i
        pewnie
        >
        > przybliżyła o parę ładnych miesięcy generalną przegraną.

        No dokładnie, Heinz Guderian twierdził, że atakowanie na wschodzie latem tego
        roku(1943) jest pozbawione sensu, co zważywszy na niskie stany ilościowe
        niemieckich dywizji pancernych mogło doprowadzić do klęski. Poczekanie na
        rozstrzygnięcie do 44 roku nie doprowadziłoby może do wygrania wojny, ale na
        pewno by ją przedłużyło, być może zawartoby separatystyczny rozejm ze Stalinem?
        • dreaded88 Re: A gdyby zaniechano 'Cytadeli' ? 18.11.02, 14:55
          A może nastałaby wojna pozycyjna, z Niemcami w obronie i Rosjanami próbującymi
          ją przerwać ? Wszyscy wiedzą jak groźne były kotki w defensywie.
          I Patton w 1945 forsowałby Bug, po wyzwoleniu Warszawy na skutek udanego
          powstania :-)
          • Gość: Słoju Re: A gdyby zaniechano 'Cytadeli' ? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 18.11.02, 15:20
            Też się rozmażyłem. Polska w NATO w 1949, amerykanie, brytyjczycy i niemcy
            stacjonujący na wschód od Wisły. Dzięki bezpośrednim naciskom amerykanów
            wydolny system polityczny (kilka lat ich protektoratu niemcom i japończykom nie
            zaszkodziło) no i udział w Planie Marschala.
            Pozdr
            • Gość: +++Ignorant Bez Niemców... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.11.02, 17:08
              Gość portalu: Słoju napisał(a):

              > Też się rozmażyłem. Polska w NATO w 1949, amerykanie, brytyjczycy i niemcy
              > stacjonujący na wschód od Wisły. Dzięki bezpośrednim naciskom amerykanów
              > wydolny system polityczny (kilka lat ich protektoratu niemcom i japończykom
              nie
              >
              > zaszkodziło) no i udział w Planie Marschala.
              > Pozdr

              Sława!

              Za to z polskim sektorem okupacyjnym...
              Wolnymi Łuzycami...

              Polską Rugią, Królewcem...

              Wilnem,Lwowem...

              Protektoratem na Litwie...

              Mogłoby być ciekawie...

              Gdyby jeszcze Angole zrealizowali swój plan budowy floty 4 tys Lancasterów...

              Gdyby Amerykanie przyspieszyli projekt Manhattan...

              Pozdrawiam!

              Ignorant
              +++
      • Gość: Peron Re: A gdyby zaniechano 'Cytadeli' ? IP: *.maw.pl 18.11.02, 15:02
        Moze sytuacja na jakis czas by sie odwrocila. Ale tylko moze.
        Trudno wyobrazic sobie nieniecka generalicje, wychowana na nadzwyczaj
        ofensywnych koncepcjach Schlieffena, ktora grzecznie okopuje sie i czeka na
        uderzenie Sowietow.

        Sugerowalbym ostroznosc przy formulowaniu tez, jakoby Niemcy przegrali wojne w
        bitwie o Anglie czy rozpoczynajac Barbarosse. Moze i byl to krok ryzykancki ale
        chyba nie samobojczy. Moim zdaniem - brakowalo im rownej Sowietom fantazji w
        planowaniu operacyjnym.

        Za koniec Blitzu uwazam decyzje o zajeciu Stalingradu. W tym momencie Niemcy w
        ogole przestali myslec kategoriami manewru. To byl przelom nie w polu tylko w
        swiadomosci. No i utkneli jak sliwka w g...e. I to nadzwyczaj zimnym.
        • Gość: +++Ignorant Zdecydowanie było to strategiczne harakiri... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.11.02, 17:10
          Gość portalu: Peron napisał(a):

          > Moze sytuacja na jakis czas by sie odwrocila. Ale tylko moze.
          > Trudno wyobrazic sobie nieniecka generalicje, wychowana na nadzwyczaj
          > ofensywnych koncepcjach Schlieffena, ktora grzecznie okopuje sie i czeka na
          > uderzenie Sowietow.
          >
          > Sugerowalbym ostroznosc przy formulowaniu tez, jakoby Niemcy przegrali wojne
          w
          > bitwie o Anglie czy rozpoczynajac Barbarosse. Moze i byl to krok ryzykancki
          ale
          >
          > chyba nie samobojczy. Moim zdaniem - brakowalo im rownej Sowietom fantazji w
          > planowaniu operacyjnym.
          >
          > Za koniec Blitzu uwazam decyzje o zajeciu Stalingradu. W tym momencie Niemcy
          w
          > ogole przestali myslec kategoriami manewru. To byl przelom nie w polu tylko w
          > swiadomosci. No i utkneli jak sliwka w g...e. I to nadzwyczaj zimnym.
        • Gość: Maks Re: A gdyby zaniechano 'Cytadeli' ? IP: *.acn.pl 19.11.02, 11:45
          Gość portalu: Peron napisał(a):

          > Moze sytuacja na jakis czas by sie odwrocila. Ale tylko moze.
          > Trudno wyobrazic sobie nieniecka generalicje, wychowana na nadzwyczaj
          > ofensywnych koncepcjach Schlieffena, ktora grzecznie okopuje sie i czeka na
          > uderzenie Sowietow.

          A dlaczego nie? We Włoszech wychodziło im to doskonale. Na froncie wschodnim na
          pewno byłoby to dużo trudniejsze ale koniec wojny mógłby się opóźnić.


          > Sugerowalbym ostroznosc przy formulowaniu tez, jakoby Niemcy przegrali wojne
          w
          > bitwie o Anglie czy rozpoczynajac Barbarosse. Moze i byl to krok ryzykancki
          ale
          >
          > chyba nie samobojczy. Moim zdaniem - brakowalo im rownej Sowietom fantazji w
          > planowaniu operacyjnym.

          Mając dużą przewagę i pewność zaopatrzenia, oraz nie licząc się ze stratami
          można sobie swobodnie planować prawie dowolne operacje.

          > Za koniec Blitzu uwazam decyzje o zajeciu Stalingradu. W tym momencie Niemcy
          w
          > ogole przestali myslec kategoriami manewru. To byl przelom nie w polu tylko w
          > swiadomosci. No i utkneli jak sliwka w g...e. I to nadzwyczaj zimnym.

          Co do blitzu zgoda. Zgadzam się przy tym z Miszą że od tej pory zaczęła
          się "normalna wojna". Ale co do manewru, to chyba "Cytadela" była próbą czegoś
          takiego. Nie zawsze jednak same chęci wystarczą.
          • Gość: jk Re: A gdyby zaniechano 'Cytadeli' ? IP: *.tele2.pl 26.11.02, 12:31
            Rzeczywiście trudno wyobrazic feldmarszałka Manstaina walczącego zgodnie z
            rozkazem Hitlera stać lub umierać .Zaś jego plany przeprowadzeniu podbnej
            kontroffensywy jak pod Charkowem po planowym odwrocie z łuku Kurskiego są dośc
            interesujące (patrz "operacja Cytadela" wydawnictwo "Bellona" autor Robin
            Cross)
          • Gość: jk Re: A gdyby zaniechano 'Cytadeli' ? IP: *.tele2.pl 26.11.02, 12:33
            Rzeczywiście trudno wyobrazic feldmarszałka Manstaina walczącego zgodnie z
            rozkazem Hitlera stać lub umierać .Zaś jego plany przeprowadzeniu podbnej
            kontroffensywy jak pod Charkowem po planowym odwrocie z łuku Kurskiego są dośc
            interesujące (patrz "operacja Cytadela" wydawnictwo "Bellona" autor Robin
            Cross)
      • Gość: Słoju Re: A gdyby zaniechano 'Cytadeli' ? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 18.11.02, 15:08
        W sumie - Niemcy ponieśli klęskę na własne
        > życzenie, która kosztowała ich ostateczną utratę inicjatywy na froncie i
        pewnie przybliżyła o parę ładnych miesięcy generalną przegraną.
        Gdyby nie podejmowali tej ofensywy posiadane siły starczyły by na obrone
        południowego skrzydła frontu wschodniego bez odrzucenia ich na linię dniestru.
        Czyli dalsza sekwencja zdarzeń uległaby opóznieniu o kilka miesięcy ale została
        zapoczątkowana. Ale nawet bez tej ofensywy nastapił paraliż niemieckich
        możliwości ofensywnych o powodach którego pisałem.
        Pozdr
    • Gość: macek Somma na wschodzie? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 18.11.02, 16:29
      Chciałbym się tutaj odnieść do pewnych sugestii dotyczących hipotetycznej
      wojny pozycyjnej w realiach frontu wschodniego( czy w ogóle frontów II WS).
      Nawet mocno rozbudowane linie obronne nie były by w stanie powstrzymac mas
      wozów pancernych. Wojna stała się jednym wielkim wyścigiem czołgów, a
      mistrzami okazali się właśnie Rosjanie, którzy potrafili działac o wiele
      szybciej( szczególnie w 1944)niż Niemcy w poczatkach blitzkriegu, a przypomnę
      że mieli o wiele trudniejszego przeciwnika niż Hitler w czerwcu 1941 roku.
      Cóż -uczeń przerósł mistrza.

      Pozdr
      • dreaded88 Re: Somma na wschodzie? 18.11.02, 17:26
        Chyba ja z tym wyskoczyłem, nie miałem na myśli analogu zmagań WWI ( niemożliwe
        choćby ze względów przestrzennych ),z liniami obronnymi ale raczej ruchomy mur
        z czołgów po stronie zachodniej i próby przebicia go ze wschodu, które nie
        musiałyby być wcale udane.
        Kursk Rosjanom przysłużył się z paru powodów - ogrmone straty materialne po
        stronie niemieckiej, okazja do zapoznania się z nowymi typami pojazdów wroga i
        przetestowania na Kubince i wyciągnięcia wniosków dot. własnych konstrukcji.
        Może trochę przesadzę, ale Ferdynady, których kilkadziesiąt zginęło nadaremno
        pchniętych do działań ofensywnych, do których w ogóle się nie nadawały, mogłyby
        w obronie działać jak KW w lecie 1941 - w klika wstrzymywać natarcie sowieckiej
        brygady pancernej. W efekcie mogłoby to doprowadzić do pewnej "pozycyjności"
        działań.
        • Gość: Słoju Re: Somma na wschodzie? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 19.11.02, 09:44
          > W efekcie mogłoby to doprowadzić do pewnej "pozycyjności"
          > działań.
          Bardzo by im się taka pozycyjność (stabilizacja lini frontu i możliwość
          kontrolowania zdarzeń, którą kompletnie utracili)przydała zwłaszcza w 1943
          kiedy tracili Ukrainę oraz w 1944 kiedy załamało sie prawie całe północne
          skrzydło na Białorusi i sowieci wkroczyli do Polski i Prus. Oczywiście
          jednostki pancerne zasadniczo przeznaczone sa do działań defensywnych ale przy
          umiejętnym użyciu mogły zapobiec tym dwóm katastrofom wermahtu.
          Pozdr
      • Gość: dr_No Re: Somma na wschodzie? IP: 212.182.28.* 29.11.02, 13:31
        Gość portalu: macek napisał(a):

        > Wojna stała się jednym wielkim wyścigiem czołgów, a
        > mistrzami okazali się właśnie Rosjanie, którzy potrafili działac o wiele
        > szybciej( szczególnie w 1944)niż Niemcy w poczatkach blitzkriegu, a przypomnę
        > że mieli o wiele trudniejszego przeciwnika niż Hitler w czerwcu 1941 roku.
        > Cóż -uczeń przerósł mistrza.
        >
        > Pozdr


        Trafiłeś w sedno sprawy. Wszystkie założenia wojny błyskawicznej przejęli i
        zrealizowali do końca, do zwycięstwa w Berlinie, właśnie Rosjanie. Wskazuje na
        to ich taktyka działania i sposób organizacji wojsk(pułki panc., dywizje panc.
        brygady,armie panc.).
        Pozdrawiam.
    • Gość: Misza Re: Koniec Blitzkriegu IP: *.ic.ru / *.ic.ru 18.11.02, 16:42
      Pod Moskwa w grudniu 1941. po przegranej pod Moskwa to jzu byl nie Blizkrieg,
      a "normalna" wojna...

      Pod Kurskiem Hitler po prostu stracil szanse na zdobycie Rosji...

      Pzdr
      Misza
      • Gość: macek Re: Koniec Blitzkriegu IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 18.11.02, 17:00
        Gość portalu: Misza napisał(a):

        > Pod Moskwa w grudniu 1941. po przegranej pod Moskwa to jzu byl nie
        Blizkrieg,
        > a "normalna" wojna...

        jeśli o Moskwę idzie to zgadza się w zupełności, choć namiastkę blitzkriegu
        mieliśmy jeszcze w lecie 1942 na południu Rosji
        >
        > Pod Kurskiem Hitler po prostu stracil szanse na zdobycie Rosji...

        a co do zdobycia Rosji to nie wiem czy kiedykolwiek ją posiadał
        >
        > Pzdr
        > Misza

        Pozdr
        • Gość: Misza Re: Koniec Blitzkriegu IP: *.ic.ru / *.ic.ru 18.11.02, 21:19
          Gość portalu: macek napisał(a):

          > jeśli o Moskwę idzie to zgadza się w zupełności, choć namiastkę blitzkriegu
          > mieliśmy jeszcze w lecie 1942 na południu Rosji

          Wiem ;)) Urodzilem sie i zyje w miescie ktore dwa razy bylo pod okupacja
          niemecka w 1941 i w 1942 - Rostowie-nad-Donem... W sasiednim domie byl sztab
          faszystowski ;))

          > > Pod Kurskiem Hitler po prostu stracil szanse na zdobycie Rosji...
          >
          > a co do zdobycia Rosji to nie wiem czy kiedykolwiek ją posiadał

          Posiadal, byl o 30km od Moskwy...


          Pzdr
          Misza
          • Gość: Słoju Re: Koniec Blitzkriegu IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 19.11.02, 09:39
            Posiadal, byl o 30km od Moskwy...
            Był 30 km, goniąc resztkami sił z ogromnie rozciągniętym frontem i wydłużonymi
            liniami komunikacyjnymi. Ten 30 km to był kres jego możliwośći.
            Pozdr
            • Gość: Misza Masz racje IP: *.ic.ru / *.ic.ru 26.11.02, 08:40
              Gość portalu: Słoju napisał:

              > Posiadal, byl o 30km od Moskwy...
              > Był 30 km, goniąc resztkami sił z ogromnie rozciągniętym frontem i
              wydłużonymi
              > liniami komunikacyjnymi. Ten 30 km to był kres jego możliwośći.
              > Pozdr

              Mial szanse. Mala, ale mial. Gdyby Hitler troche inaczej prowadzil wojne, to
              zdobyl by i Moskwe i Piter, ale na sczewscie mu sie nie udalo ;)))
              Pozdr
              Misza
      • Gość: +++Ignorant Re: Koniec Blitzkriegu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.11.02, 17:02
        Gość portalu: Misza napisał(a):

        > Pod Moskwa w grudniu 1941. po przegranej pod Moskwa to jzu byl nie Blizkrieg,
        > a "normalna" wojna...
        >
        > Pod Kurskiem Hitler po prostu stracil szanse na zdobycie Rosji...
        >
        > Pzdr
        > Misza

        Sława!

        Chyba już raczej tylko na odzyskanie inicjatywy...

        Czy Ty za noramlną wojnę uważasz taką, na której Rosjanie leją expresowo..?

        A gdy biorą w d... nawet nieexpresowo, to już wojna nienormalna...?

        Wot szutnik!

        Pozdrawiam!

        Ignorant

        +++

        PS Kursk to już chyba tylko takie wschodnie Ardeny...
        Ostatnia inicjatywa Niemców...
        • Gość: Misza Re: Koniec Blitzkriegu IP: *.ic.ru / *.ic.ru 18.11.02, 21:29
          Gość portalu: +++Ignorant napisał(a):

          > Sława!
          >
          > Chyba już raczej tylko na odzyskanie inicjatywy...

          Moze i tak...

          > Czy Ty za noramlną wojnę uważasz taką, na której Rosjanie leją expresowo..?

          Normalna - to ta w ktorej obie strony maja w miare rowne szanse na wygranie i
          walka jest bardziej pozycyjna...

          > A gdy biorą w d... nawet nieexpresowo, to już wojna nienormalna...?

          Nie o to mi chodzilo. Jesli nie widzisz
        • Gość: Misza Re: Koniec Blitzkriegu IP: *.ic.ru / *.ic.ru 18.11.02, 21:29
          Gość portalu: +++Ignorant napisał(a):

          > Sława!
          >
          > Chyba już raczej tylko na odzyskanie inicjatywy...

          Moze i tak...

          > Czy Ty za noramlną wojnę uważasz taką, na której Rosjanie leją expresowo..?

          Normalna - to ta w ktorej obie strony maja w miare rowne szanse na wygranie i
          walka jest bardziej pozycyjna...

          > A gdy biorą w d... nawet nieexpresowo, to już wojna nienormalna...?

          Nie o to mi chodzilo. Jesli nie widzisz roznice miedzy wojna lipcem 1941 a
          sierpniem 1943 to trudno o czyms mowic ;))
          Swoja droga cala europa dostala w dupe od Hitlera i to byl Blizkrieg, a Anglia
          wlaczyla w "normalna" wojne... ZSRR w 1942-1945 tez ;))

          > Wot szutnik!

          Na siebie popatrz ;))

          Pozdr
          Misza

          > PS Kursk to już chyba tylko takie wschodnie Ardeny...
          > Ostatnia inicjatywa Niemców...

          Chyab tak...
    • Gość: . Re: Koniec Blitzkriegu IP: *.intranet.opi / 192.2.1.* 18.11.02, 19:10
      Gość portalu: Słoju napisał(a):

      > Kiedy według was nastąpił koniec niemieckiego
      > Blitzkriegu i czym był spowodowany.
      Możliwości Blitzkriegu w wydaniu niemieckim zostały
      określone przez realizację planu Barbarossa. O ile dobrze
      pamiętam to założenia planu mówiły o dotarciu do linii
      Archangielsk-Wołga na przedpolu Uralu w ok. 3 miesiące -
      dziś wiadomo, że było to założenie nierealne.
      Przedłużenie kampanii o dwa, trzy miesiące powodowało, że
      wojna przestawała zasługiwać na miano wojny
      błyskawicznej, raczej należało by mówić o wojnie
      manewrowej, ale już nie błyskawicznej.
      >Od tej bitwy [tj. pod Kurskiem] niemcom właściwie nigdy
      >już nie udało się przeprowadzić na
      >wieksza skalę smiałej i zakończonej sukcesem, manewrowej
      >operacji.
      To zależy co się rozumie pod pojęciem "większej skali".
      Czy bitwa pancerna stoczona w pierwszych dniach sierpnia
      1944 w okolicach Wołomina i Radzyminia przez ok. tysiąc
      czołgów (po 500 z każdej strony) to już skala "większa"
      czy jeszcze "mniejsza" ?
      Pzdr.

      • Gość: macek Re: Koniec Blitzkriegu IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 18.11.02, 20:30
        Gość portalu: . napisał(a):

        > Gość portalu: Słoju napisał(a):
        >
        > > Kiedy według was nastąpił koniec niemieckiego
        > > Blitzkriegu i czym był spowodowany.
        > Możliwości Blitzkriegu w wydaniu niemieckim zostały
        > określone przez realizację planu Barbarossa. O ile dobrze
        > pamiętam to założenia planu mówiły o dotarciu do linii
        > Archangielsk-Wołga na przedpolu Uralu w ok. 3 miesiące -
        > dziś wiadomo, że było to założenie nierealne.
        > Przedłużenie kampanii o dwa, trzy miesiące powodowało, że
        > wojna przestawała zasługiwać na miano wojny
        > błyskawicznej, raczej należało by mówić o wojnie
        > manewrowej, ale już nie błyskawicznej.
        > >Od tej bitwy [tj. pod Kurskiem] niemcom właściwie nigdy
        > >już nie udało się przeprowadzić na
        > >wieksza skalę smiałej i zakończonej sukcesem, manewrowej
        > >operacji.
        > To zależy co się rozumie pod pojęciem "większej skali".
        > Czy bitwa pancerna stoczona w pierwszych dniach sierpnia
        > 1944 w okolicach Wołomina i Radzyminia przez ok. tysiąc
        > czołgów (po 500 z każdej strony) to już skala "większa"
        > czy jeszcze "mniejsza" ?

        Myślę że w kontekście pancernych zmagań pod Warszawą w sierniu 1944(myślę że
        skala "większa)i olbrzymich stat po obu stronach należało by się zastanowić
        nad ewentualną możliwością prowadzenia działań zaczepnych na skalę operacyjną(
        czy też strategiczną)przez AC w Polsce. Innymi słowy czy ofensywa styczniowa
        1945 była możliwa w lecie 1944, a co za tym idzie jak mogłaby wyglądać
        hipotetyczna pomoc dla walczącej Warszawy. Choć może nie miejsce tu na takie
        rozważania, wszak miało być o blitzkriegu.

        > Pzdr.
        >

      • Gość: Słoju Re: Koniec Blitzkriegu IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 19.11.02, 09:25
        > Możliwości Blitzkriegu w wydaniu niemieckim zostały
        > określone przez realizację planu Barbarossa. O ile dobrze
        > pamiętam to założenia planu mówiły o dotarciu do linii
        > Archangielsk-Wołga na przedpolu Uralu w ok. 3 miesiące -
        i to chyba wszystko ale za mało jak na operacje o tej skali.
        Przecież nigdy nie określono głownego kierunku natarcia (Moskwa, Leningrad,
        Kijów itd. w zalezności od atualnego nastawienia wodza do polityki, historii i
        strategii) , w trakcie operacji zmieniano cele, rozpraszając siły i środki,
        cały czas trwały spory co do priorytetów.
        > dziś wiadomo, że było to założenie nierealne.
        > Przedłużenie kampanii o dwa, trzy miesiące powodowało, że
        > wojna przestawała zasługiwać na miano wojny
        > błyskawicznej, raczej należało by mówić o wojnie
        > manewrowej, ale już nie błyskawicznej.
        > >Od tej bitwy [tj. pod Kurskiem] niemcom właściwie nigdy
        > >już nie udało się przeprowadzić na
        > >wieksza skalę smiałej i zakończonej sukcesem, manewrowej
        > >operacji.
        > To zależy co się rozumie pod pojęciem "większej skali".
        > Czy bitwa pancerna stoczona w pierwszych dniach sierpnia
        > 1944 w okolicach Wołomina i Radzyminia przez ok. tysiąc
        > czołgów (po 500 z każdej strony) to już skala "większa"
        > czy jeszcze "mniejsza" ?
        > Pzdr.
        Slaka wieksza tylko to była typowa łupanina, w jaką niemcy zaczęli sie pakować
        od 44 r. na obydwu frontach, marnująć najlepsze jednostki pancerne. Mała
        przestrzeń, ogromne zużycie sił i środków a efektów żadnych.
        Pozdr
        • Gość: Karlik Re: Koniec Blitzkriegu IP: *.cpe.quickclic.net 26.11.02, 01:08
          Koniec nastapil w tedy kiedy cala cywilizowana Europa zostala zdobyta,a bylo to
          mozliwe dzieki twardym szosa i ulica,ktore istnialy w panstwach Europejskich,po
          wkroczeniu do Rosji,i zajeciu czesci zachodniej,tej najbardziej
          rozwinietej,wpakowali sie w stepy,bagna i laki bez jakichkolwiek drog
          utwardzonych,ktore po deszczu zamienialy sie w blotniste rzeki,gdzie grzazl
          caly ciezki sprzet,natomiast zima podczas mrozow pojazdy pancerne
          niejednokrotnie nie dawaly sie uruchomic,silniki sie zacieraly,zastosowano
          oleje i smary nieodpowiednie do niskich temperatur,no i do tego jescze linie
          zaopatrzenia ktore tak sie wydluzyly,ze na uzupelnienie czekano tygodniami.
    • maxikasek Re: Koniec Blitzkriegu 10.12.02, 13:14
      Dla mnie koniec Blitzkriegu to decyzja o jednoczesnym atakowaniu Moskwy i
      Leningradu. Złamanie poodstawowej zasady blitzkriegu Maksimum środków na jak
      najmniejszym odcinku. Głębokie manewry oskrzydlające i nie wiazanie sił w
      walkach o miasta.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka