Dodaj do ulubionych

Dzień Zwycięstwa i potem: gdzie walki najdłużej?

10.05.06, 14:25
jak wiadomo, 9 maja nie zakończył walk w Europie. Jeszcze kilka dni potem
armia niemiecka stawiała opór w Czechach, w Austrii, w Jugosławii, na wyspach
greckich i holenderskich, bodaj w kilku twierdzach na kanale Le Manche, w
Kurlandii, nawet u nas, na Helu i Mierzei Wiślanej. Niemniej większość z tych
walk wygasła kilka dni potem.

Czy ktoś wie, czy i gdzie Niemcy walczyli w Europie jeszcze po 15 maja?
Obserwuj wątek
    • o333 Re: Dzień Zwycięstwa i potem: gdzie walki najdłuż 10.05.06, 14:29
      Breslau do 17 września chyba, z tego co pamiętam to na Węgrzech (nie pamiętam gdzie)
    • wolf34 Re: Dzień Zwycięstwa i potem: gdzie walki najdłuż 10.05.06, 15:00
      Festung Breslau skapitulowała 6 V 1945 r otriku....

      Ostatnie walki LWP to 10V 1945 w czeskim Melniku.
      Ostatni zorganizowany opór niemiecki w Czechosłowacji-to 11V.
      Twierdze na kanale La Manche strzelały po 8V?
      w Kurlandii był ostateczny koniec około 10-11 maja.
      Według mojej wiedzy to najdłużej walczyli w Jugosławii(do15V)usiłując przebić
      się do Austrii.
      Po 15 V w zorganizowanej formie nie walczyli chyba już nigdzie(pomijam
      oczywiscie rozbitków,zbłąkanyhch SSmanów,Werwolf itp.
      • michalgajzler Re: Dzień Zwycięstwa i potem: gdzie walki najdłuż 10.05.06, 15:23
        wolf34 napisał:


        > Według mojej wiedzy to najdłużej walczyli w Jugosławii(do15V)usiłując przebić
        > się do Austrii.

        Bączkowski sugerował w "Sojusznikach Luftwaffe", że mogły to być (przynajmniej
        częściowo?) oddziały ustaszy (pada też data trochę wcześniejsza - 11.V). Acz
        przyznaję, że mnie to zbytnio akurat nigdy nie interesowało (chorwackie
        lotnictwo za to owszem;-) więc podaję podaję tylko jako ciekawostkę.
    • tornson A pronazistowscy w bancyci w wielu krajach, 10.05.06, 15:28
      jak np. NSZ czy WiN w Polsce, mordowali jeszcze kilka lat po zakończeniu IIWŚ.
      • wujcio44 Re: A pronazistowscy w bancyci w wielu krajach, 10.05.06, 16:29
        tornson napisał:

        > jak np. NSZ czy WiN w Polsce, mordowali jeszcze kilka lat po zakończeniu IIWŚ.

        A faszyści w Moskwie do dziś Murzynów mordują.
      • windows3.1 ostatnie pronazistowskie mordy w Polsce 10.05.06, 20:59
        o ile dobrze pamiętam, z raportu Rokity wynika, że ostatnie pronazistowskie
        mordy komunistyczna bezpieka popełniła w Polsce w roku 1987. Miesiąca nie
        pamiętam, w każdym razie było to dość długo po 15 maja 1945. Ale zdaje się żadni
        Niemcy nie byli w to uwikłani, tylko nasza, rodzima hołota.
    • roman_g_love Powiernictwo Pruskie walczy do dziś 10.05.06, 19:06
      tylko innymi metodami
    • windows3.1 a jednak walczyli po 15 maja 11.05.06, 10:28
      przejrzałem sobie w domu to i owo i wyszło mi, że było w Europie takie miejsce,
      gdzie zorganizowana armia niemiecka nadal prowadziła działania bojowe. Do tego
      nie broniąc się, jako zwierzyna łowna, ale atakując!

      Chodzi mianowicie o Texel.

      Jest to bodaj największa z Wysp Fryzyjskich, którą do kwietnia 1945 obsadzali
      wspólnie Niemcy i Gruzini (822. Inf. Bat. "Konigin Thamar", w składzie 219.
      Inf. Div). Ci ostatni już dawno stracili chęć do walki po czyjejkolwiek stronie
      i zamierzali spokojnie doczekać przybycia Brytyjczyków. Niestety podobno
      rozeszła się plotka, że gruziński batalion ma być przerzucony na front
      wschodni. Gruzini skierowali więc broń przeciw Niemcom i po krótkich walkach 2
      kwietnia 1945 przejęli kontrolę nad wyspą. Sądzili, że Blaskowitz odpuści i że
      tak doczekają aliantów, ale się pomylili. 20 kwietnia 1945 (sic! tego dnia
      Sowieci byli już na przedmieściach Berlina, a Amerykanie zdobyli Norymbergę i
      zbliżali się do granic Czechosłowacji!) dwutysięczne siły SS i policji
      przeprowadziły desant na Texel. Gruzini stawili opór, ale po kilku dniach
      zostali pokonani i rozproszeni. Odtąd trwała walka wspomaganej przez
      miejscowych Holendrów gruzińskiej partyzantki z polującymi na nią Niemcami.
      Trwała około miesiąc, do 22 maja. Bowiem dopiero wtedy na wyspę zawitały
      oddziały kanadyjskie.

      W walkach o Texel poległo podobno kilkuset Gruzinów i kilkuset Niemców. Z tego
      co wiem, Gruzinów alianci wydali Sowietom. Jednym słowem, historia jak z
      Mackiewicza.
      • wolf34 Re: a jednak walczyli po 15 maja 11.05.06, 10:42
        Wiedziałem o tym epizodzie jednak sądziłem że w wątku chodzi o walki z
        aliantami a Gruzini-dezerterzy z niemieckiej służby byli oddziałem "dzikim"tj
        niepodporządkowanym.
        • windows3.1 plotka o przerzuceniu na front wschodni 11.05.06, 10:58
          pytałem o walczących Niemców (w domyśle: zorganizowaną armię niemiecką), z
          kimkolwiek by to nie było. Ale rozumiemm Cię, jakoś tak mechanicznie i
          podświadomie zawężamy od razu do walk z głównymi aliantami.

          Swoją drogą, nie chce mi się wierzyć w tą plotkę o wysłaniu na front wschodni
          jako przyczynę gruzińskiej rebelii. Przecież w tym okresie Niemcy nie mogli ich
          przerzucić nawet za Ren, bo Festung Holland była już całkowicie odcięta. Jak
          Gruzini mogli tego nie wiedzieć?

          Może Gruzini, zamierzając odpowiednio ustawić się wobec Aliantów, raczej
          zamierzali wyrobić sobie kombatanckie papiery? Chociaż taka wersja sugeruje, że
          antycypowali ewentualne wydanie ich Sowietom, i temu właśnie zamierzali
          zapobiec. A myślę że nikomu z tych rozproszonych nad Atlantykiem wschodnich
          żołnierzy nawet się wówczas w głowie nie mieściło, że Alianci mogą odesłać ich
          przez całą Europę z powrotem do Ziutka Słoneczko.
          • misza_kazak Re: plotka o przerzuceniu na front wschodni 11.05.06, 11:06
            wówczas w głowie nie mieściło, że Alianci mogą odesłać ich
            > przez całą Europę z powrotem do Ziutka Słoneczko.

            Mysleli sukinsyny ze ich alianci przyjma z otwartymi ramionami ze walczyli z
            ZSRR. Nie wyszlo :)
            • ignorant11 Re: plotka o przerzuceniu na front wschodni 13.05.06, 00:02
              misza_kazak napisał:

              > wówczas w głowie nie mieściło, że Alianci mogą odesłać ich
              > > przez całą Europę z powrotem do Ziutka Słoneczko.
              >
              > Mysleli sukinsyny ze ich alianci przyjma z otwartymi ramionami ze walczyli z
              > ZSRR. Nie wyszlo :)


              Sława!


              Wielu uczciwych ludzi walczyło z tym sowieckim gównem...

              Forum Słowiańskie
              gg 1728585
          • wolf34 Re: plotka o przerzuceniu na front wschodni 11.05.06, 11:10
            Nie wiem na ile racjonalnie oceniali sytuację-w koncu np w LWP jedną z przyczyn
            największej w dziejach LWP masowej dezercji była plotka(w 1944r)o przerzuceniu
            ich na front japoński....

            Fakt część formacji prohitlerowskich w ostatnich dniach wojny próbowała
            przypodobac sie aliantom zachodnim (np Własow chciał zdobyc Pragę by podarowac
            ją Amerykanom a poglavnik Ustaszów Pavelic ofiarował anglosasom 100 tysięcy
            żołnierzy dla walki z komunistami)a nektórym formacjom (np SS "Galizien"
            przechrzczonym w przeddzień napotkania Anglosasów na Ukrainską Armię Narodową)
            nawet się to udało....
            • windows3.1 dezercja 31 pp 11.05.06, 11:31
              e tam, nie przesadzałbym z tym frontem japońskim.

              Po pierwsze, do tego (jak i innych) pułków trafili chłopaki z brutalnego
              sowieckiego poboru, przeprowadzanego w dodatku w okresie kluczowych letnich
              prac polowych, a nie brakowało i wcielonych siłą akowców. Po drugie, w wojsku
              panoszyli się Rosjanie najgorszego sortu, częściowo zesłani do wojska
              polskiego, bezmyślni, zachlani i zupaccy. Po trzecie, rekrutom brakowało
              wszystkiego - panował głód i chodzili boso, nie mówiąc już o sprzęcie,
              wyposażeniu i uzbrojeniu. Po czwarte, obawiano się tego, że Sowieci rzucą ich
              jako mięso armatnie gdzieś prosto na niemieckie kaemy. To wystarczyło. Dopiero
              na to wszystko przyszła pewnie jedna czy druga idiotyczna plotka, typu front
              japoński.
              • wujcio44 Re: dezercja 31 pp 11.05.06, 12:02
                windows3.1 napisała:
                > Po pierwsze, do tego (jak i innych) pułków trafili chłopaki z brutalnego
                > sowieckiego poboru, przeprowadzanego w dodatku w okresie kluczowych letnich
                > prac polowych, a nie brakowało i wcielonych siłą akowców. Po drugie, w wojsku
                > panoszyli się Rosjanie najgorszego sortu, częściowo zesłani do wojska
                > polskiego, bezmyślni, zachlani i zupaccy. Po trzecie, rekrutom brakowało
                > wszystkiego - panował głód i chodzili boso, nie mówiąc już o sprzęcie,
                > wyposażeniu i uzbrojeniu. Po czwarte, obawiano się tego, że Sowieci rzucą ich
                > jako mięso armatnie gdzieś prosto na niemieckie kaemy.

                Pan powtarza tezy haniebnej antyradzieckiej propagandy. Mianuję Pana rusofobem.
              • wolf34 Re: dezercja 31 pp 11.05.06, 12:04
                Dezercja z 12 pazdziernika 1944(w rocznicę bitwy pod Lenino)była dezercją
                zorganizowaną przez część b.akowców a nie spontaniczną.Do dezercji z LWP
                zachęcała wówczas propaganda Akowska.Była to tzw "bitwa o wojsko" którą zresztą
                AK ostatecznie przegrała.Fakt-warunki rekruci mieli fatalne -ujawnił to przewód
                sądowy do wojska przychodzili w najgorszych łachach i obuwiu "bo w wojsku
                dostaną nowe"-uzbrojono ich ale nowe umundurowanie nie nadchodziło.
                Kadra w większosci radziecka i nie najwyższych lotów.
                Na kilka dni przed dezercją niektórzy żolnierze meldowali że chodzą plotki o
                zesłaniu pułku na Syberię czy skierowaniu go na front japonski ale kadra zajeta
                była bardziej przygotowywaniem wesela jednego z oficerów niż takimi szczegółami.
                W decydującej chwili wystraszona strzelaniną jaką urządziła wyznaczona grupa
                dezerterów-wiekszość nie znalazła sie w pododdziałach i nie zapobiegła dezercji.


                Konsekwencją rozpadu(bo zdezerterowało tj nie wróciło po 24 godzinach ponad 600
                osób w tym 2 oficerów-podporucznik Studzinski i podporucznik Głowal)pułku był
                tzw pazdziernikowy zwrot w Polsce Lubelskiej od etykietek słownych(AK zapluty
                karzeł reakcji-bo wtedy pojawił się ten plakat i był w obiegu aż do stycznia
                1945 r gdy Gomułka kazał go wycofać)poprzez aresztowanie kilkuset wywodzących
                sie z AK oficerów i podchorążych LWP(osadzono ich w Skrobowie skąd
                podchorążowie wIII 1945r uciekli a oficerów w parę dni potem wywieziono do ZSRR)
                po kary smierci(drakońsko zaostrzono wówczas kodeks karny)-do połowy X kar
                śmierci dla podziemia nie było orzekanych.Internowanym Akowcom nie stawiano już
                pytania: LWP czy wiezienie?zas w kierownictwie PPR przewagę zdobyło skrzydło
                stalinowskie Bieruta i Bermana.
                Zwrot ten nastąpił po wizycie Bieruta i Żymierskiego w Moskwie gdzie Stalin
                (powołując się m.in na dezercję pułku) oznajmił iż albo zniszcą przeciwnika
                albo po wycofaniu Armii Czerwonej zostaną wystrzelani jak kuropatwy.
                • windows3.1 prokuratura wojskowa i dezercje 11.05.06, 12:29
                  zgadzam się, ucieczka całego pułku nie mogła odbyć się spontanicznie i ktoś to
                  musiał choć minimalnie przygotować. Żeby się jednak za tą grupą inicjatywną
                  poszło poruset ludzi, potrzebne są odpowiednie nastroje - a wśród nich
                  syberyjsko-japońska plotka była chyba najmniej istotna.

                  Meldunek naczelnego prokuratora WP (dajmy sobie spokój z tym LWP, bo go wtedy
                  nie było) płka Mastalerza z 9.11.1944 wylicza następujące przyczyny dezercji (w
                  tej kolejności) : 1) wynikająca z braku poczucia obywatelskiego; 2) będąca
                  wynikiem agitacj wrogich elementów; 3) spowodowana brakiem żywności,
                  umundurowania etc; 4) wywołana psychicznym załamaniem z powodu opuszczonej
                  rodziny i mienia; 5) spowodowana brakiem należytej organizacji i dyscypliny w
                  jednostkach; 6) wynikająca z przekonania o własnej niezdolnści do służby; 7)
                  dezercja elementu biernego pociągniętego przez aktywny.

                  źródło: Grzelak, Stańczyk, Zwoliński, Armia Berlinga i Żymierskiego, ss. 356-364

                  **

                  zgadzam się że jesienne dezercje przyczyniły się do zaostrzenia kursu, ale nie
                  znam tych spraw na tyle żeby spierać się czy była to przyczyna decydująca.
                • wolf34 Re: dezercja 31 pp 11.05.06, 12:45
                  PS -pułk był formowany od wrzesnia 1944r rekruci napłynęli pomiędzy 1 a 10
                  pazdziernika z pułków zapasowych- w pułku więc byli niedługo ,wydano im broń i
                  wyposażenie lecz nie złożyli jeszcze przysięgi,dezercja nastąpiła w nocy z 12
                  na 13 pazdziernika w rejonie wsi Białka pod Krasnymstawem (M.P pułku) dezercję
                  zainicjowała kompania szkolna I batalionu dowodzona przez podporucznika
                  Studzinskiego prawdopodobnie działająca w kontakcie z konspiracyjną grupą
                  działającą w pułku.Zdezerterował tez cały pluton 5 kompanii wraz z
                  dowódcą.Nocny alarm w kompanii szkolnej i w niektórych plutonach(często pod
                  nieobecność dowódców) -"wymarsz na szkolenie" i opuszczenie M.P pułku.Dowódca
                  pułku(oficer radziecki) był nieobecny a znaczna część kadry pijana-obchodzili
                  wesele oficera pułku.Pozostaiona w obozie grupa dezerterów urządziła
                  strzelaninę-by zwiekszyć zamet i panike i odstraszyć oficerów od powrotu do
                  pododziałow co sie w wiekszości udało.Znaczna część rekrutów wracała do M.P
                  przez kolejne 3 dni ale do Moskwy na gorąco poszedł raport że "cały pułk oprócz
                  dowódcy i 180 zolnierzy przeszedł z bronią w lasy janowskie"W rzeczywistości
                  wiekszosć składu pułku pozostała w LWP a nie wróciłoponad 600 osób tj ponad 30%
                  stanu pułku.Po dezercji dezerterzy dołączali na ogół do oddziałów endeckich -
                  szli na punkty spotkań z nimi np do "Mewy" itd.
                  • wolf34 Re: dezercja 31 pp 11.05.06, 13:10
                    11 pazdziernika do Moskwy przyleciała delegacja PKWN ,12 X przyleciał tam (co
                    było wczesniej uzgodnione i podane w prasie)premier Mikołajczyk a 13X
                    przyszła "błyskawica"-meldunek(wyolbrzymiony zresztą) o dezercjii 31 pp i
                    przejsciu pułku w lasy janowskie a potem kolejne meldunki o kilku innych
                    dezercjach i wypadkach w Białej Podlaskiej(gdzie kompania LWP zaatakowała i
                    rozbiła PUBP)Sytuacji w Polsce Lubelskiej i w wojsku zostały poświecone 2
                    specjalne posiedzenia Biura Politycznego PPR 22 i 29 X zaś 30 X PKWN uchwalił
                    b.surowy Dekret o Ochronie państwa przewidujący surowe kary z kara smierci
                    włącznie m.in za działalność w organizacjach konspiracyjnych w "Polsce
                    Lubelskiej",posiadanie broni i radia bez zezwolenia,sabotowanie mobilizacji,za
                    przeciwdziałanie organom władzy itd
    • aquinus Re: Dzień Zwycięstwa i potem: gdzie walki najdłuż 11.05.06, 12:51
      > Czy ktoś wie, czy i gdzie Niemcy walczyli w Europie jeszcze po 15 maja?
      O ile mi wiadomo, w Norwegii Niemcy stacjonowali bodaj do jesieni 1945, ale
      może to być informacja mylna lub nieścisła.
      • windows3.1 możliwe 11.05.06, 13:48
        Niemcy do końca nie ewakuowali Norwegii i mieli tam sporo ludzi, rozsianych na
        długim i kiepsko skomunikowanym obszarze. Możliwe więc, że pojedyncze
        niewielkie oddziałki stacjonowały w jakiś dziurach całkiem długo, zanim nie
        rozbroili ich Norwegowie lub Alianci (zdaje się Brytyjczycy), może i do czerwca
        1945?

        W każdym razie o żadnych walkach w Norwegii po 8 maja nie słyszałem, ale może
        ktoś tak?
        • wolf34 Re: możliwe 11.05.06, 14:12
          Pojedyncze niewielkie oddziałki?
          Przeciez Anglicy utrzymywali w Norwegii nierozbrojoną i nierozformowaną armię
          niemiecką dowodzoną o ile mnie pamięć nie myli przez generała Mullera
          dysponującą też pododzialami lotniczymi i morskimi przez długie miesiące po
          zakonczeniu II wojny światowej...
          • windows3.1 poważnie? 11.05.06, 14:18
            daj jakiś link albo tytuł, z przyjemnością poczytam
            • wolf34 Re: poważnie 11.05.06, 14:46
              Linka nie podam bo w polskim necie nie ma takich materiałów a co do dokładnych
              materiałów polskich to poszukam wieczorem.W każdym razie ta dziwna sprawa była
              poruszana przez Żukowa na spotkaniach z aliantami zachodnimi gdzie Żukow był
              b.zainteresowany po co Anglikom nierozformowana i uzbrojona armia niemiecka w
              Norwegii dysponująca też pododziałami lotniczymi i morskimi i czemu taka armia
              istnieje po kapitulacji III Rzeszy.
              Najpózniej w marcu 1945r Churchill wydał rozkaz o magazynowaniu zdobycznej
              broni niemieckiej by była możliwość szybkiego uzbrojenia żołnierzy
              niemieckich.Oddziały niemieckie ewakuujace sie do Danii i Norwegii nie były
              rozbrajane i rozformowywane.
              Byc moze takze fakt że II korpus we Włoszech i ogólnie PSZ aż do kwietnia
              1946r był rozbudowywany a PSZ na zachodzie najwyższy w swojej historii stan
              liczebny osiągneło w roku 1946 zas jego żolnierzy wzywano by przygotowywali sie
              do jakiejś "najtrudniejszej bitwy"(a o ile mi wiadomo wojna sie juz skonczyła)
              był tez związany z ta dziwną sytuacją w Norwegii i Danii.
              • wolf34 Oddziały niemieckie w strefie brytyjskiej 12.05.06, 10:23
                po Deklaracji o klęsce Niemiec(5VI1945) i po konferencji Poczdamskiej:
                Grupa armii "Nord"-siły lądowe,lotnicze i morskie.W jej skład wchodziły grupy
                korpusne "Stockhausen" i "Witthof" liczące po 100tysięcy ludzi każda.
                5 wojskowych okręgów korpusów wraz ze służbami i sztabami znajdujące się w
                miastach:Hammerau,Itzehoe,Neumunster,Rendsbug,Flensburg,Hamburg.
                W brytyjskiej stefie okupacyjnej Niemiec utworzono 25 okręgowych i lokalnych
                komendantur wojskowych(spis)
                oddziały czołgów ,5 pułków łacznosci.
                Lotnictwo: II okręg lotniczy:oddziały 18dywizji OPL,eskadry lotnictwa
                bombowego,mysliwskiego i szturmowego oraz grupy bliskiego rozpoznania bazujące
                na lotniskach
                Flota pod nazwą niemieckiej służby trałowania:sztab ,dywizjony i flotylle
                okretów dozorowych.
                Za Memorandum wręczonym przez Żukowa pozostałym członkom Sojuszniczej Rady
                Kontroli.
                • wolf34 Re: Oddziały niemieckie w strefie brytyjskiej 12.05.06, 10:29
                  PS :w Norwegii siły niemieckie też stacjonowały nie bedąc rozformowanymi i
                  rozbrojonymi wiele miesiecy po zakończeniu wojny w Europie.
                  • windows3.1 ale tu nie ma nic o Norwegii 12.05.06, 10:57
                    pisałeś o tym, że Norwegii Alianci utrzymywali nierozformowaną i nierozbrojną
                    armię niemiecką wraz z lotnictwem, marynarką itp. Tymczasem uściślenia które
                    podałeś powyżej odnoszą się tylko do brytyjskiej strefy okupacyjnej w Niemczech
                    i nie ma tam ani słowa o Norwegii.

                    Sam szukałem wczoraj wieczorem, bo mocno mnie zaintrygowałeś, próbowałem nawet
                    czytać po norwesku ichnie forum drugowojenne (he he). Nic nie znalazłem, poza
                    informacjami że 9 maja w Norwegii było ok. 327 tys. Niemców i ostatni z nich
                    opuścili kraj dopiero latem 1946.
                    • wolf34 Re: ale tu nie ma nic o Norwegii 12.05.06, 11:26
                      Podtrzymuje tezę o obecności w Skandynawii- w Norwegii a zwłaszcza w Danii
                      nierozbrojonych i nierozformowanych przez Brytyjczyków oddziałów niemieckich
                      wojsk lądowych i to aż do konca 1945r czy nawet marca-kwietnia 1946r gdy
                      ostatecznie przestały one istnieć.Podtrzymuję też tezę o nierozbrajaniu przez
                      Brytyjczyków(tj zaprzestaniu w pewnym momencie rozbrajania i tolerowaniu
                      istnienie w zorganizowanej formie oddziałów ewakuowanych do Danii.Poszukam nazw
                      konkretnych jednostek -batalionów i pułków bo takowe znajdują sie gdzieś w moim
                      ksiegozbiorze.
                      Co do sił morskich i lotnictwa fakt-zasugerowałem sie Memorandum Żukowa i
                      przyjąłem że w Skandynawii był podobny stan rzeczy co w Brytyjskiej strefie
                      okupacyjnej Niemiec natomiast nie mam pewności(w przeciwienstwie do wojsk
                      lądowych)czy one nadal istniały w zorganizowanej formie i zachowały uzbrojenie.
                      • windows3.1 fajnie, jak znajdziesz dać znać 12.05.06, 11:40
                        nie żebym kwestionował Twoje informacje - nigdy specjalnie Norwegią się nie
                        interesowałem i niewiele na ten temat wiem. Jeśli prawda to sprawa byłaby
                        cokolwiek wstydliwa i nie zdziwiłbym się, gdyby Norwegowie na swoich
                        anglojęzycznych stronach i Brytole zbytnio się nią nie chwalili. W każdym razie
                        jak znajdziesz źródła swoich informacji to podrzuć proszę, jesli krótkie to z
                        cytatami. Ja swoją drogą poszukam jeszcze w sieci.
                        • windows3.1 tylko tak podciągam 21.05.06, 20:44
                          bo naprawdę intryguje mnie ta nierozformowana i nierozbrojona armia niemiecka w
                          Norwegii. Napisz proszę jak znajdziesz.
                      • ignorant11 O Norwegii 13.05.06, 00:05
                        Sława!

                        Kiedyś oglądałem film, chyba BBC o Norwegi.

                        Wycofujacy Niemcy spustoszyli Laponie, tak spalili wzytsko,że podobno do
                        dzisiaj pozostały ślady...

                        Forum Słowiańskie
                        gg 1728585
    • ignorant11 Polacy strzelali do bandytów z NKWD do 1949/nt 12.05.06, 06:15

      • wolf34 A gdziez to tak strzelali po 1947? 12.05.06, 10:40
        Ostatnie jednostki NKWD zostały z Polski wycofane w marcu 1947r.Ich pobyt
        (jednej dywizji)przeciagnął się tak długo na prośbę B.Bieruta który chciał ją
        mieć w pogotowiu na czas wyborów do sejmu-ZSRR chciało wycofac ją wczesniej-w
        1946r.Po 1947 byli jeszcze doradcy radzieccy w WUBP(do 1948r gdy ich wycofano)
        oraz w centrali MBP(do połowy lat 50 była kilkudziesięcioosobowa grupa oficerów
        z generałem na czele-pózniej ją wycofano.)
        Kto (i gdzie) strzelał do radzieckich doradców po 1947?
      • tornson Mylisz się, volksdeutche z NSZ czy WiN mordowali 12.05.06, 20:49
        ludność Polską i Ukraińską, a NKWD pomagało Polakom wytrzebić tą nazi-zarazę.
        • ignorant11 NKWD pomagało Polakom... 12.05.06, 23:59
          tornson napisał:

          > ludność Polską i Ukraińską, a NKWD pomagało Polakom wytrzebić tą nazi-zarazę.


          Sława!

          .. zwiedzić tak odległe kraje jak Jakucja czy Magadan...

          Oczywiście tym, których od razu i na miejscu nie wysłali do Nieba.

          Każdy patriota strzelał do czerwonej bandy i moskiewskich najeźdźców
          A niezłym kawałem gnoja musisz sam, albo kompletnym przygłupem być skoro tak
          bardzo opiewasz sowieckich oprawców


          Forum Słowiańskie
          gg 1728585
    • aquinus Re: Dzień Zwycięstwa i potem: gdzie walki najdłuż 12.05.06, 14:04
      Gwoli ciekawostki, czytałem w jakimś opracowaniu na temat działań morskich w
      czasie II WŚw., że po 9 maja 1945 parę (przynajmniej 2) U-Bootów przedarło się
      do Japonii i brały udział, nie wiem, czy czynny, w dzialaniach na Dalekim
      Wschodzie.


      • wolf34 Re: Dzień Zwycięstwa i potem: gdzie walki najdłuż 12.05.06, 14:09
        Zostały przejęte przez Japonczyków.
        Ciekawostka-jeden z ubootów z niemiecka załogą po kapitulacji Rzeszy
        kontynuował działalność jako okręt ....piracki(!)
    • tornson Polscy kolaboranci z NSZ czy WiN mordowali jeszcze 12.05.06, 20:48
      do końca lat 40-ych.
      • ignorant11 Re: Polscy kolaboranci z NSZ czy WiN mordowali je 13.05.06, 00:00
        tornson napisał:

        > do końca lat 40-ych.


        Sława!

        Kolaborantem hesteś TY sam sowieckie ścierwo!

        Forum Słowiańskie
        gg 1728585
        • maxikasek Re: Polscy kolaboranci z NSZ czy WiN mordowali je 15.05.06, 00:52
          Ostatni garnizon w Niemczech rozbrojono 23 maja we Flensburgu. Arestzowano wtedy ostani rząd III Rzeszy. Ostatni uboot poddał się Argentynie 17 sierpnia.
          O tym "pirackim" uboocie, też czytałem- ale była to książka z czasów PRL i pewnie chodziło o tego "argentyńskiego".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka