Dodaj do ulubionych

Hizb AlSzaitan...RasanAlla...

12.08.06, 11:27
Tak teraz nazywaja hizbulow (po arab. Partia sataniczna)
Zacytuje co kidys powiedziala Golda Meir:
"We can forgive the Arabs for killing our children. We cannot forgive them
for forcing us to kill their children. We will only have peace with the Arabs
when they love their children more than they hate us".
Obserwuj wątek
    • mosze_zblisko_daleka Re: Hizb AlSzaitan...RasanAlla... 12.08.06, 11:53
      A Texan, a Frenchman and an Israeli are on a plane flying over the Pacific
      Ocean when the engines stop functioning.

      The plane crash lands on a Pacific Island and the 3 are immediately captured by
      a tribe of cannibals and taken to their village.

      The Chief tells the 3 captives that these cannibals are civilized and they have
      a custom on their island that before they eat anyone, they grant that person
      his or her last wishes, no matter what they are. He asks the Texan, "What is
      your last wish?"

      The Texan replies: "I want a 2 inch thick steak with all the trimmings, Cajun
      fries and a case of Bud." The Chief motions to some of his tribesmen who
      immediately run into the jungle and come back with the steak, the fries and the
      beer. The Texan eats his meal and he is thrown in the pot.

      The Frenchman is asked: "What is your last wish?"

      He replies: "I'd like a case of Dom Perignon and I'd also like a big plate of
      escargots cooked in the French manner." The Chief motions to his tribesmen who
      immediately rush off into the jungle and bring back everything the Frenchman
      asked for. He eats and drinks his fill, and he is then thrown in the pot.

      The Chief turns to the Israeli and asks, "And what is your wish?"

      The Israeli looks the Chief squarely in the eyes and replies: "I want you to
      kick me in the behind as hard as you can." The Chief is bewildered and asks the
      Israeli again, only to receive the same reply. "I want you to kick me in the
      behind as hard as you can." The Chief shrugs his shoulders, asks the Israeli to
      turn around, and kicks him as hard as he can. With that the Israeli pulls out a
      gun and kills the Chief and all of the other cannibals.

      The Texan and the Frenchman get out of the pot, look at the Israeli and
      say: "If you had that gun why didn't you do anything sooner?"

      The Israeli replies: "And risk being condemned by the United Nations, the
      European countries and the State Department for 'overreacting' to insufficient
      provocation?"


    • jopekpl Mosze ile ci płacą ???? 12.08.06, 12:02
      za robotę propagandzisty może i ja bym się zatrudnił ??? za niezłe pieniądze
      mogę napisać wszystko co chcecie, musiał bym tylko po pracować nad waszym
      specyficznym "akcentem",ale z postami to juz bym nie miał kłopotu np.do dnia
      dzisiejszego IDF zniszczyła 125% arsenału terrorystów i zabiło 999 członków
      hezbola zginął 1 cywil.Pasuje ile dostanę za takie dobre wiadomości???
      • mechanior Re: Mosze ile ci płacą ???? 12.08.06, 12:07
        Mosze , to miała być grożba co zrobicie w przyszłości czy tylko anegdota?
    • ellen13 Re: Hizb AlSzaitan...RasanAlla... 12.08.06, 12:51
      mosze_zblisko_daleka napisał:

      > Tak teraz nazywaja hizbulow (po arab. Partia sataniczna)
      > Zacytuje co kidys powiedziala Golda Meir:
      > "We can forgive the Arabs for killing our children. We cannot forgive them
      > for forcing us to kill their children. We will only have peace with the Arabs
      > when they love their children more than they hate us".
      Mądre słowa mądrej kobiety !
      Pzdr.
    • miquel6 Re: Hizb AlSzaitan...RasanAlla... 12.08.06, 12:58
      Byla madra kobieta.
      Duzo opowiadal mi moj byly sasiad w Danii prof.Juliusz Katz Suchy
      przedstawiciel Polski w ONZ podczas wojny 6-cio dniowej.
      Polska stala po stronie Izraela i nagle zmienili strone.
      Po wystapieniu Kaza Suchego w ONZ przechodzac kolo Goldy Meir (reprezentowala
      Izrael) plunela mu w twarz.
      On mi to sam opowiadal.
      Po emigracji z Polski do Danii nawiazal z Golda Meir kontakt i kiedy byl w
      Izraelu z przeprosinami w 1971-1972 roku zaprosila go do siebie na kawe.
      stanela nagle po stronie arabow pochodzenia
      • miquel6 Re: Hizb AlSzaitan...RasanAlla... 12.08.06, 13:01
        Ostatnia linia oczywiscie blad.
        Za 3 godziny lece do Paryza i odwiedze St.Paul podobno bardzo dobre shawarma
        kosher.
      • ellen13 Re: Hizb AlSzaitan...RasanAlla... 12.08.06, 13:12
        miquel6 napisał:

        > Byla madra kobieta.
        > Duzo opowiadal mi moj byly sasiad w Danii prof.Juliusz Katz Suchy
        > przedstawiciel Polski w ONZ podczas wojny 6-cio dniowej.
        > Polska stala po stronie Izraela i nagle zmienili strone.
        > Po wystapieniu Kaza Suchego w ONZ przechodzac kolo Goldy Meir (reprezentowala
        > Izrael) plunela mu w twarz.
        > On mi to sam opowiadal.
        > Po emigracji z Polski do Danii nawiazal z Golda Meir kontakt i kiedy byl w
        > Izraelu z przeprosinami w 1971-1972 roku zaprosila go do siebie na kawe.
        > stanela nagle po stronie arabow pochodzenia
        Czasami i madrzy ludzie popełniaja błędy.Są one wpisane w ludzkie życie.
        Pzdr.
    • mosze_zblisko_daleka Re: Hizb AlSzaitan...RasanAlla... 13.08.06, 07:08
      Tak nazywaja teraz obywatele Libanu hizbulow. Oni zniszczyli caly Liban chcac
      "ratowac" Liban od syjonistow. Dlatego porwali 2 zolnierzy i ostrzelali Izrael.
      Dlatego tez chca zeby farmy Szabaa zwrocic do Libanu. Zapomieli tylko spytac
      sie Syrii czy zgadza sie (te farmy zawsze nalezaly do Syrii).
      Izrael jest wyspa demokracji na bliskim wszchodzie. Nic nie ukrywa nawet bardzo
      bolesne wiadomosci. Tak ze kazdy wie i widzi jakie straty poniosla. Ja mysle ze
      nie jest to takie madre podczas dzialan wojennych, ale to juz inny temat.

      Hizbule nic nie podaja, znaczy ze nie poniesli wcale strat....?????
      Oni "zdobyli" poludniowy Libian i wycofali sie dobrowolnie do rzeki Awali.
      Po drodze zgubili kilkadziesiant jencow w rekach izraelskich.
      Moga teraz skreslic kilkaset hizbulow, ktorzy wiecej nie beda strzelac na
      cywilne osiedla. Oni teraz zgadzaja sie na zawieszenie broni, widzac jakie
      straty Izrael poniosl i nie chca wiecej zadawac.....
      Jesliby to nie bylo tak tragiczne mozna by bylo usmiac sie troche od takiej
      infantylnej propagandy.
      • foxbat1 Re: Hizb AlSzaitan...RasanAlla... 13.08.06, 07:33
        Jak dla mnie to zycze IDF co dzien takich sukcesow jak odniosl w sobote

        ps. Mosze - Hezbollah zgadza sie na rozejm ale nie zamierza przestac walczyc
        dopki nie opuscicie Libanu - w ten sposob jeszcze wielu zolnierzy zginie w tej
        waszej "zwyciezkiej" kampanii

        poki co doszly kolejne dwie Merkawy ( w tym IV ) w ktorych od ognia ppk zginely
        cale zalogi
        • mosze_zblisko_daleka Re: Hizb AlSzaitan...RasanAlla... 13.08.06, 08:23
          Dlaczego nie zmieniasz twoje imie cos podobnego jak ....alla, wszystko co
          podaje Almanar od razu tlumaczysz. Widac ze jestes czlonkiem hizbulow.
          Tylko powiedz dlaczego taka nienawisc do Zydow?
          • foxbat1 to sa dane z IDF :-) 13.08.06, 09:22
            Zmartwie cie - to sa dane podawane przez media izraelskie ( odnosnie strat,
            czolgow itd ) w oparciu o dane IDF

            Ile razy mam ci tlumaczyc ze nie mam nic do zydow bo sam jestem osoba o
            zydowskich korzeniach ?

            mam za to wiele do polityki panstwa Izrael i zycze IDF jak najgorzej jako
            zbrojnego ramienia tej polityki - wolno mi

            • mosze_zblisko_daleka Jesli tak... 13.08.06, 12:25
              To dlaczego nie podajesz tez jak IDF podaje straty hizbulow?
              Wczoraj zabito okolo 60 hizbulow AlManar nic nie podali oczywiscie.
              P.S.
              Znaleziono omylke w Koranie. Kiedy szahid przychodzi do nieba, nie beda czekac
              na niego 72 dziewic, tylko jedna staruszka ktora ma 72 lat....
              • foxbat1 Re: Jesli tak... 13.08.06, 13:55
                Kilka razy podawalem
                Moge podac po raz kolejny
                101 + 12 z Amala - sa to dane oficjalne hezbollahu i amalu

                Danych izraelskich odnosnie strat Hezbollahu nie podaje bo uwazam ze sa rownie
                klamliwe jak i dane Hezbollahu odnosnie strat izraelskich
      • marek_boa Re: Hizb AlSzaitan...RasanAlla... 13.08.06, 10:49
        Aj waj Mosze! Niestety przy całej mojej sympatii do Ciebie NADAL STWIERDZAM ,ŻE
        PRZEGINASZ! Zarzucając Hezbollahowi infantylną propagandę SAM ROBISZ TO SAMO!
        Farmy Szeba Syria PODAROWAŁA Libanowi dość dawno temu więc pytać się
        Syryjczyków w tym temacie nie ma po co! Hezbollah to są OBYWATELE LIBANU,bo
        jest to Narodowy Ruch Oporu Libańczyków przeciwko Izraelowi! Co do Izraela to
        niedopuścił ŻADNYCH DZIENNIKARZY do toczacych się walk,więc grzecznie proszę
        Przestań Pisać bzdury na temat "demokracji" Izraelskiej"! Co by było dowcipniej
        Hezbollah w Południowym Libanie doszedł do władzy właśnie w sposób
        demokratyczny! Co do zawieszenia broni to moim zdaniem najwyższy czas! Bo
        takiej kompromitacji jak działania IDF w Libanie obecnie to dawno już Armia
        Izraelska nie poniosła!
        -Pozdrawiam!
        • abstrakt2003 Re: Hizb AlSzaitan...RasanAlla... 13.08.06, 11:33
          marek_boa napisał:

          Hezbollah to są OBYWATELE LIBANU,bo
          > jest to Narodowy Ruch Oporu Libańczyków przeciwko Izraelowi!
          =================================================================
          A ilu jestem chrześcijan? A ilu druzuw? A ilu sunnitów?
          A to to wszystko finansuje?
          Libańskość tego ruchu jest więcej niż iluzoryczna!
          =================================================================


          Co do Izraela to
          > niedopuścił ŻADNYCH DZIENNIKARZY do toczacych się walk,więc grzecznie proszę
          > Przestań Pisać bzdury na temat "demokracji" Izraelskiej"!
          ===========================================================================
          Hmmmm demokratyczność państw mierzysz dopuszczalnoscią dziennikarzy na linię
          frontu!? Ciekawe!
          A co powiesz o tym co wyprawiał z wiadomościami Hezbollah!?
          ===========================================================================

          Co by było dowcipniej
          >
          > Hezbollah w Południowym Libanie doszedł do władzy właśnie w sposób
          > demokratyczny!
          ===========================================================================
          To że jakaś oraganizacja doszła do władzy w sposób demokratyczny o niczym nie
          świadczy!
          NSDAP też wygrało wybory! Czy to oznacza że alianci nie powinni byli
          przeciwstawić sie armii hitlera!?
          ===========================================================================
          Co do zawieszenia broni to moim zdaniem najwyższy czas! Bo
          > takiej kompromitacji jak działania IDF w Libanie obecnie to dawno już Armia
          > Izraelska nie poniosła!
          ===========================================================================
          To nie była kompromitacja. To były manewry.
          • marek_boa Re: Hizb AlSzaitan...RasanAlla... 13.08.06, 11:51
            - Abstrakt nie ma znaczenia,że Hezbollah to organizacja "jednej wiary"! Są to
            obywatele Libanu a nie np. Sri Lanki!:) Działają w Libanie legalnie właśnie na
            podstawie wyborów demokratycznych!Odwracając Twoje pytanie w "Mniejszości
            Niemieckiej" z ramienia ,której zasiadało w Polskim sejmie 2 posłów ilu
            było ...Szwedów.Turków,Ormian?:) Lub ilu protestantów zasiada w sejmie z
            ramienia LPR?:)
            - To była moja odpowiedź na post Mosze ,ktory właśnie w ten dziwny sposób
            postrzega demokrację!Zrzucił Hezbollahowi ,że cenzuruje wiadomości z pola walki
            a nie napisał ,że Izrael postępuje dokładnie tak samo!
            - Znowu to samo!:)Chodziło mi o to ,że Hezbollah nie przejmował władzy siłą w
            Południowym Libanie jak to usilnie chce przedstawić Mosze!
            - Jeśli to były manewry to straty IDF musiały w wojnach z Arabami być
            olbrzymie a Izraelczycy są mistrzami w dezinformacji!:) To teraz się nie
            dziwę,że rząd Izraela robi wszystko by ściągnąć jak najwięcej Żydów ,żeby
            emigrowali do Izraela!Przecie jeszcze kilka takich "manewrów" i Izrael się
            wyludni!:)(oczywiście przesadzam!)
            -Pozdrawiam!
        • mosze_zblisko_daleka Re: Hizb AlSzaitan...RasanAlla... 13.08.06, 12:34
          Czy mozesz podac, kiedy Syria zgodzila sie oddac farmy Szabaa Libanu?
          6 lat temu ONZ powiedzial ze naleza do Syrii i do dnia dzisiejszego Syria
          milczy.
          Wygodnie jest Syrii ze hizbule strzelaja na Zydow, ale nic nie dali Libanowy.
          • marek_boa Re: Hizb AlSzaitan...RasanAlla... 13.08.06, 13:04
            Nie jestem w tej chwili pewien ale chyba około roku 2000-go(sprawdzę to jeszcze
            później)! Damaszek oficjalnie zaprzeczył jakoby było to terytorium Syrii
            bodajze w 2002 roku! Kuriozalnie ONZ utrzymuje,że nadal należą do Syrii! Co
            do "wygody" Syrii to oczywiście Masz rację! Hezbollah jest wygodny dla Syrii w
            taki sam sposób jak dla Izraela wygodnym był atak Amerykański na Irak!
            Pozbyliście się jednego wroga(choć chyba nie do końca)! Tak samo wygodnym jest
            dla ONZ-tu nie uznawanie przekazania farm Szeba przez Syrię Libanowi! Nadal
            mogą utrzymywać kontygenty w Libanie i mieć nie wielki ale zawsze wpływ na
            tamtajszą sytuację!
            -Pozdrawiam!
    • mosze_zblisko_daleka Re: Hizb AlSzaitan...RasanAlla... 13.08.06, 15:01
      Teheran zwycięża
      Dawid Warszawski 13-08-2006, ostatnia aktualizacja 11-08-2006 19:01

      Oskarżanie Izraela o ślepe bombardowanie celów cywilnych wydaje się
      nieuzasadnione. Gdyby Jerozolima powstrzymała się od kontrataku, oznaczałoby
      to, że bardziej chroni libańskich cywili, niż własnych obywateli

      Międzynarodowa dyplomacja ugrzęzła, podobnie jak izraelskie wojska. W piątym
      tygodniu wojny libańskiej sytuacja zdaje się krwawo stabilna. Pozornie nic się
      nie zmienia. A jednak na naszych oczach dokonuje się zmiana strategicznego
      układu sił na Bliskim Wschodzie - najważniejsza od wojny sześciodniowej z 1967
      r. Zmiana, która może zaowocować nową wojną - najkrwawszą i najgroźniejszą z
      dotychczasowych.

      Póki co, trwa pat. Hezbollah wciąż ostrzeliwuje izraelskie miasta, stopniowo
      poszerzając zasięg swych rakiet - jedna z nich spadła niedaleko Beit Szean, 70
      km od granicy. Izraelczycy coraz intensywniej bombardują miejsca w Libanie, z
      których odpalane są rakiety, a także infrastrukturę transportową kraju. Chcą
      bowiem uniemożliwić nowe dostawy broni z Syrii i Iranu. Na kontrolowanym przez
      Hezbollah libańskim pograniczu trwają zacięte walki.

      W tej wojnie giną przede wszystkim cywile, głównie libańscy. Hezbollah odpala
      większość swych rakiet z domów zamieszkałych przez ludność cywilną. Izraelska
      riposta nieuchronnie powoduje więc ofiary wśród cywili. Ich liczbę trudno
      oszacować - na początku tygodnia premier Libanu mówił o niemal tysiącu
      zabitych, zaś agencja AP o 692. Nie wiadomo, ilu wśród nich było członków
      Hezbollahu, którzy mundury noszą głównie na paradach ulicznych. Według ocen
      izraelskich straty bojowe Hezbollahu idą w setki osób.

      Licytacja ofiar

      Liczba libańskich ofiar bywa zawyżana także dla celów propagandowych. W
      poniedziałek libański premier Fuad Siniora ze łzami w oczach mówił o "40
      męczennikach" zabitych w izraelskim nalocie na wioskę Hula. Kilka godzin
      później zmuszony był sprostować - w rzeczywistości zginęła tylko jedna osoba.
      Podobnie liczba ofiar w miejscowości Kana, szacowana początkowo na 60 osób
      (prasa międzynarodowa pisała o "masakrze"), spadła potem do 28.

      Trzeba jednak pamiętać, że w ogniu wojny trudno o precyzję, i że Libańczycy - w
      przeciwieństwie np. do Palestyńczyków - starają się podawać prawdziwe dane.
      Dane izraelskie są natomiast wiarygodne: do czwartku zginęło 38 cywili - Żydów
      i Arabów - i 60 wojskowych. Jest 2 tysiące rannych, niemal milion ludzi siedzi
      w schronach. Różnica w liczbie ofiar cywilnych po obu stronach musi
      zastanawiać - tym bardziej, że rakiety wystrzeliwane na Izrael mierzą w miasta,
      Izraelczycy zaś dokładają wszelkich starań, by unikać strat wśród libańskich
      cywili.

      Wytłumaczenie jest proste. Rakiety Hezbollahu są notorycznie niecelne -
      większość wybucha na obszarach niezabudowanych, dlatego powodują stosunkowo
      niewielką liczbę ofiar. Z kolei wysokość strat po stronie libańskiej staje się
      zrozumiała, gdy uwzględnić, że Hezbollah od miesiąca wystrzeliwuje średnio sto
      rakiet dziennie. Każda z nich spotyka się z izraelską ripostą. Gdyby nie
      staranność w dobieraniu celów, liczba libańskich ofiar byłaby dużo większa.
      Izraelczycy zresztą za pomocą ulotek zawiadamiają ludność o planowanym
      ostrzale, dając jej czas na ucieczkę. Nie wszyscy jednak chcą lub mogą
      skorzystać z tej szansy. Ostrzeliwane są przecież także drogi, którymi
      Hezbollah przy pomocy cywilnych pojazdów przerzuca ludzi i sprzęt.

      Ze wspomnianej już Kany odpalono rakiety na Izrael w godzinach bezpośrednio
      poprzedzających atak, ale strzelano stamtąd i wcześniej, i później. Nalot
      izraelski nastąpił o północy, a budynek, pod gruzami którego zginęło 28 cywili,
      zawalił się na skutek wybuchu siedem godzin później. Nie wiadomo, co
      spowodowało ten opóźniony wybuch. Izraelski niewypał? Eksplozja w składzie
      broni Hezbollahu? I dlaczego, skoro Izrael przerwał nalot, zwlekano z akcją
      ratunkową?

      Oskarżanie Izraela o "ślepe" czy "nadmierne" bombardowanie celów cywilnych
      (wysuwał je m.in. sekretarz generalny ONZ Kofi Anan) - o zbrodniach wojennych
      nie wspominając - w chwili obecnej wydaje się nieuzasadnione, zwłaszcza, że
      przy okazji na ogół nie wspomina się o izraelskich ofiarach cywilnych.

      Powodem izraelskiego kontruderzenia był bezprecedensowy ostrzał izraelskiej
      północy, trwający od chwili porwania dwóch żołnierzy po izraelskiej stronie
      granicy. Gdyby Jerozolima powstrzymała się od kontrataku, oznaczałoby to, że
      bardziej chce chronić libańskich cywili, niż własnych obywateli. Gdyby
      ograniczyła się do takiej tylko riposty, która na pewno nie spowoduje ofiar
      cywilnych, wystawiłaby Hezbollahowi zaproszenie do tego, by odpalać rakiety
      wyłącznie z miast. Decyzja, by odpowiedzieć atakiem na atak, zawierała
      przyzwolenie na to, że zginą także niewinni ludzie. Ale powstrzymanie się od
      niej oznaczałoby zgodę na to, by ginęli jedynie niewinni, i jedynie po
      izraelskiej stronie granicy. Takiej decyzji nie mogłoby podjąć żadne państwo.

      Zniszczyć syjonistyczny twór

      Ale to właśnie ofiary po stronie libańskiej, obszernie i - jak pokazała afera
      ze zdjęciami Reutersa - często tendencyjnie pokazywane w mediach, sprawiły, że
      opinia międzynarodowa, zrazu życzliwa toczącemu wojnę obronną Izraelowi,
      zwróciła się w końcu przeciw niemu. Żądanie natychmiastowego zawieszenia broni,
      popierane przez większość członków ONZ, opóźniają w Radzie Bezpieczeństwa
      jedynie Wielka Brytania i USA. Żądanie to, od początku wysuwane przez rząd
      libański, na pierwszy rzut oka wydaje się absolutnie uzasadnione: zakończyłoby
      rzeź po obu stronach, a uwolnienie porwanych żołnierzy dałoby się zapewne
      później wynegocjować. Sprzeciwia mu się jednak Izrael, którego celem nie jest
      jedynie powstrzymanie obecnego ostrzału Hezbollahu, ale wyeliminowanie raz na
      zawsze groźby jego wznowienia - a więc zniszczenie potencjału wojskowego
      organizacji.

      Hezbollah bowiem, zgodnie z linią polityczną swych irańskich sponsorów, jawnie
      deklaruje, że jego celem jest "zniszczenie syjonistycznego tworu". Obecna
      kampania pokazała, że nie brak mu ani determinacji, ani możliwości w dążeniu do
      tego celu. I choć dziś jest on jeszcze nieosiągalny, to nie ulega wątpliwości,
      że po zawieszeniu broni Hezbollah odbudowałby swój potencjał i wznowił ostrzał
      Izraela, który prowadził zresztą sporadycznie przez ostatnie 20 lat. Izraelska
      reakcja, zgodnie z międzynarodowym prawem wojennym, jest proporcjonalna do
      groźby, jaką stanowi Hezbollah.

      Nie oznacza to jednak, że Izrael nie ponosi części odpowiedzialności
      politycznej za zaistniałą sytuację. Jest ona bowiem odległą konsekwencją
      inwazji, jakiej dokonał na Liban w 1982 r. Wówczas celem było powstrzymanie
      ostrzału północnego Izraela przez okupujące południowy Liban oddziały
      Organizacji Wyzwolenia Palestyny - wygnanej z Jordanii po nieudanej próbie
      obalenia króla Husajna w 1970 r. Liban, do którego przybyli Palestyńczycy, był
      wykrwawiony podsycaną przez Syrię wojną domową między chrześcijańskimi
      maronitami a ówczesną większością sunnicką. OWP włączyła się do tej wojny po
      stronie "sił muzułmańsko-postępowych" i w zamieszkałym głównie przez szyitów
      południowym Libanie utworzyła własne państwo w państwie, popychając tym samym
      chrześcijan do sojuszu z Izraelem.

      Ale nie tylko ich: szyici - choć dziś brzmi to zdumiewająco - powitali
      wkraczające wojska izraelskie jako wyzwolicieli od palestyńskiego terroru.
      Dowódca oddziału izraelskich czołgów, rozmieszczonego w jednej z wiosek
      szyickich, opowiadał mi o uczcie, jaką wydała wioska na ich cześć. "Drodzy
      sąsiedzi - przemawiał muchtar, czyli sołtys - nigdy nie zapomnimy, żeście nas
      wyzwolili. Będziemy o tym opowiadali z wdzięcznością naszym dzieciom, a one
      swoim dzieciom. Ale, drodzy sąsiedzi, wy z kolei nie zapomnijcie wrócić do
      domu".

      Zapomnieli. Ówczesny minister obrony, późniejszy premier Ariel Szaron, miał
      ambitne plany, które
      • mosze_zblisko_daleka Re: Hizb AlSzaitan...RasanAlla...(2) 13.08.06, 15:03

        Zapomnieli. Ówczesny minister obrony, późniejszy premier Ariel Szaron, miał
        ambitne plany, które skrywał i przed rządem, i społeczeństwem. Zamierzał zdobyć
        Bejrut i doprowadzić do utworzenia proizraelskiego rządu chrześcijańskiego.
        Udało mu się to, a prezydent Libanu podpisał nawet z Izraelem układ pokojowy.
        Następnego dnia zginął w zamachu. Wojna domowa rozgorzała na nowo, a masakra w
        palestyńskich obozach Sabra i Szatila, dokonana przez bojówki chrześcijańskie,
        obciążyła konto Izraela. OWP w końcu została zmuszona do opuszczenia Libanu,
        ale armia izraelska musiała opuścić Bejrut. Pozostała jednak w 20-kilometrowym
        szyickim pasie przygranicznym, by zapobiec wznowieniu ostrzału.

        Czas patriotów

        Wyzwolenie zamieniło się w okupację, przeciwko której powstał Hezbollah - a
        dzieci, o których mówił muchtar, zapewne przystąpiły do Hezbollahu. Po 18
        latach Izrael jednostronnie wycofał się na drugą stronę granicy. W Libanie
        triumfował Hezbollah. Owiany legendą ruchu oporu, silny oparciem wśród szyitów,
        którzy w międzyczasie prześcignęli liczebnie sunnitów, stał się jedną z
        głównych sił politycznych w tym kraju. I nie złożył broni.

        Swa popularność zawdzięcza i temu, że jest nie tylko organizacją
        terrorystyczną, ale również potężnym ruchem społecznym. Finansuje - podobnie
        jak wzorujący się na nim palestyński Hamas - darmowe kliniki, przedszkola i
        szkoły, organizacje społeczne i bezprocentowe banki islamskie. Swe finanse - i
        broń - czerpie zaś z szyickiego Iranu. Bo to Teheran, opływający w petrodolary,
        a po rewolucji Chomeiniego zbrojny w radykalną ideologię islamską, uczynił
        Hezbollah tym, czym jest teraz: irańską ekspozyturą na libańskiej ziemi. To
        irańscy Pasdaranowie (Strażnicy Rewolucji) wyszkolili i wyposażyli w
        najnowocześniejszą broń jego bojówki. To oni nadal kontrolują - nie użyte
        jeszcze przez Hezbollah - rakiety średniego zasięgu.


        Organizacja rewanżowała się im, reprezentując w Libanie interesy sprzymierzonej
        z Teheranem Syrii, która nigdy formalnie nie uznała niepodległości Libanu,
        uważając go za własne, bezprawnie oderwane terytorium. Od wybuchu wojny domowej
        stacjonowały tam zresztą wojska syryjskie. Hezbollah - bogaty, wpływowy i
        groźny (jego przeciwnicy często ginęli z rak nieznanych sprawców) - mógł sobie
        kpić ze swych sunnickich i chrześcijańskich przeciwników. Decydowała siła, a tę
        zapewniały mu Damaszek i Teheran.

        Do czasu. Zamordowanie w zamachu wiosną 2005 r. premiera Rafika Haririego,
        dążącego do przywrócenia faktycznej niepodległości kraju, spowodowało zwrot w
        Libanie. Setki tysięcy patriotów wyszły na ulice, żądając wycofania sił
        syryjskich. Połączona presja Libańczyków i opinii międzynarodowej zmusiła reżim
        Baszara Assada (uważanego przez śledczych ONZ za prawdopodobnego sprawcę
        zamachu na Haririego) do odwrotu. Rezolucja 1559 Rady Bezpieczeństwa ONZ
        zażądała wycofania z Libanu wszystkich obcych wojsk oraz rozbrojenia bojówek -
        w pierwszym rzędzie Hezbollahu.

        Syryjczycy wyszli, Hezbollah znalazł się w pułapce. Wybrnął z niej z pomocą
        prawnego kruczka. Poszło o tzw. Fermy Szebaa - 25 km kwadr. terytorium spornego
        między Syrią a Libanem, zdobytego przez Izrael na Syrii w 1967 r. Jerozolima
        nie wycofała się z Ferm, uważając - zgodnie z opinią ONZ - że należą one do
        Syrii i ich los winien być negocjowany z Damaszkiem. Ale Hezbollah, nagle
        patriotyczny, uznał, że należą one do Libanu - a zatem Izrael okupuje Liban. To
        zaś oznaczało, że Hezbollah nie jest bojówką, lecz uprawnionym ruchem oporu. Na
        dowód tego nasilił ataki na Izrael. Stanowisko Hezbollahu poparła Syria,
        stanowczo jednak odmawiając zrzeczenia się roszczeń do Ferm.

        Dla rządu libańskiego było tego jednak za dużo. Zażądał, by Hezbollah
        podporządkował się rezolucji 1559. W odpowiedzi zasiadający w rządzie dwaj
        ministrowie z Hezbollahu zaczęli bojkotować posiedzenia gabinetu, a przywódca
        ruchu, bardzo popularny szejk Hassan Nasrallah, jął przygotowywać strategię,
        która wzmocniłaby w Libanie wpływy Hezbollahu, a co za tym idzie - jego
        syryjskich i irańskich patronów. Rząd w Bejrucie, demokratyczny i prozachodni,
        rozpaczliwie szukał sposobów na kompromisowe załatwienie sprawy, by ocalić
        niepodległość, uniknąć wojny domowej i nie sprowokować groźnych sąsiadów -
        Syrii i Izraela. O rozbrojeniu Hezbollahu siłą mowy być nie mogło. Armia
        libańska - słabsza militarnie i w większości szyicka - ani nie mogłaby, ani nie
        chciałaby spełnić takiego rozkazu. Po pół roku przetargów Hezbollah w końcu
        uderzył. Na Izrael.

        Planu B nie było

        Porwanie żołnierzy i ostrzał rakietowy izraelskich miast musiały spowodować
        zmasowaną reakcję izraelską. Po ripoście, jakiej Izrael udzielił Hamasowi za
        porwanie kilka dni wcześniej izraelskiego żołnierza przy granicy z Gazą,
        Nasrallah nie mógł mieć w tej sprawie najmniejszych wątpliwości. Ale właśnie o
        taka ripostę mu chodziło - konfrontacja z Izraelem musiała spowodować wzrost
        znaczenia Hezbollahu, jedynej sprawnej siły wojskowej w Libanie, i wzrost
        wpływów Syrii, jedynej przeciwwagi dla Izraela. By osiągnąć własne i Damaszku
        cele polityczne, Nasrallah nie zawahał się świadomie wciągnąć kraju w krwawą
        wojnę.

        W pierwszej chwili wielu ludzi, także w Izraelu, sądziło, że Nasrallah wpadł we
        własne sidła - że wściekłość Libańczyków od dwóch lat znów cieszących się i
        pokojem i wolnością, zmiecie Hezbollah. Ale szejk był pewny swego. Wiedział, że
        jego żołnierze, znakomicie wyszkoleni, wyposażeni i dowodzeni, zdołają stawić
        czoła Izraelowi. Wiedział też, że wraz z narastaniem liczby ofiar cywilnych,
        wściekłość skieruje się w stronę Jerozolimy. Dokładnie tak się stało.

        Izraelczycy bowiem w swym zadufaniu dramatycznie nie docenili przeciwnika. W
        poprzednich latach przymykali oko na rozbudowę potencjału wojskowego Hezbollahu
        (15 tys. rakiet! - tylu nie ma całe Wojsko Polskie.). Dla Ariela Szarona i jego
        następcy Ehuda Olmerta najważniejsze było jednostronne wycofanie się Izraela z
        Gazy i plan jednostronnego wycofania się z Zachodniego Brzegu. Powoływano się
        na wycofanie się z Libanu jako wzór godny naśladowania. Te opinie podzielał też
        Hamas, tyle że za wzór postawił sobie Nasrallaha - z opuszczonej przez
        Izraelczyków Gazy systematycznie spadał na Izrael grad rakiet. Ale palestyńskie
        Kassamy były niecelne, powodowały niewiele ofiar. Można było wytrzymać.

        Można było by - gdyby nie to, że plany Iranu idą znacznie dalej. Wielokrotnie
        powtarzane przez prezydenta Mahmuda Ahmedineżada deklaracje o konieczności
        zmiecenia Izraela z powierzchni ziemi traktować trzeba najzupełniej poważnie.
        Póki Iran nie ma jeszcze bomby atomowej, Teheran nie może wprowadzić tych
        deklaracji w życie - ale poprzednik Ahmedineżada, jakoby umiarkowany Ali
        Rafsandżani, zauważył, że użycie bomby atomowej przeciw Izraelowi byłoby
        całkiem racjonalne, gdyż "syjonistyczny twór" zostałby zniszczony, a odwet
        przyniósłby światu islamskiemu jedynie pewne straty. To, że przy okazji
        zmiecieni z powierzchni ziemi zostaliby także sunniccy Palestyńczycy, szyickim
        fanatykom w Teheranie najwyraźniej nie spędza snu z powiek - podobnie jak
        Nasrallahowi nie spędza snu z powiek los Libańczyków.

        Tego wszystkiego nie doceniono w Jerozolimie. Rozmawiałem z byłym wysokim
        funkcjonariuszem wywiadu, uczestnikiem narady u premiera Olmerta, w trakcie
        której zapadła decyzja o kontrataku na Liban. Szef sztabu, gen. Dan Haluc, były
        dowódca lotnictwa, przedstawił błyskotliwy plan operacyjny: 10-14 dni
        precyzyjnych nalotów doprowadzi do zniszczenia wyrzutni i składów rakiet, po
        czym wszystko wróci do normy. Straty własne i ofiary cywilne po stronie
        libańskiej będą niewielkie. Wszyscy byli pod wrażeniem. "To świetny plan -
        powiedział mój rozmówca - ale jak wygląda plan B?" Dyskusja urwała się na
        moment, ale nikt nie podjął tematu. Planu B nie było.

        Wojna sunnicko-szyicka

        Dziś widać tego skutki. Lotnictwo n
        • mosze_zblisko_daleka Re: Hizb AlSzaitan...RasanAlla...(3) 13.08.06, 15:05

          Wojna sunnicko-szyicka

          Dziś widać tego skutki. Lotnictwo nie jest w stanie rozgromić Hezbollahu,
          którego bojownicy walczą z Izraelczykami jak równy z równym. Na zmasowaną
          ofensywę lądową jest już za późno - Rada Bezpieczeństwa w najbliższych dniach
          narzuci jednak zawieszenie broni. Hezbollahu nie rozbroi ani armia libańska,
          ani planowane siły międzynarodowe.

          Za jakiś czas Iran wznowi swą rozgrywkę. W Teheranie wiedzą, że na wyszkolonych
          bojowników, przepojonych fanatyzmem religijnym, można liczyć jak na własnych
          Strażników Rewolucji, którzy w końcu pokonali samych Irańczyków. W międzyczasie
          Syria odbuduje swą pozycję w Libanie. Ani Wielki, ani Mały Szatan (USA i
          Izrael) nie mają skutecznej kontrstrategii. Ich regionalni sojusznicy są
          przerażeni - wojna z Izraelem to tylko chwilowa przygrywka do odwiecznego
          konfliktu arabsko-perskiego, zazębiającego się dziś z konfliktem sunnicko-
          szyickim, w którym w Iraku każdego dnia giną dziesiątki ludzi. To dlatego
          umiarkowane państwa arabskie na początku krytykowały Hezbollah
          za "awanturnictwo". To dlatego imamowie w Arabii Saudyjskiej wciąż wydają fatwy
          potępiające Nasrallaha i jego organizację. Dlatego też Nasrallah spokojnie
          przeczekuje izraelskie bomby i nadal odpala swe rakiety.

          W całym świecie arabskim ideologia islamskiego fanatyzmu zaczyna odgrywać taką
          samą jednoczącą i radykalizującą rolę, co naseryzm przed pół wiekiem. Wówczas
          radykałowie obalali reakcyjne reżimy arabskie, ale przegrali wojnę z Izraelem.
          A dziś?

          Uwikłany w próbę ograniczenia konfliktu z Palestyńczykami, Izrael zlekceważył
          irańską groźbę strategiczną - zareagował na nią zbyt późno i zbyt nieudolnie.
          Armia, która w 1967 r. w sześć dni rozgromiła wojska czterech państw arabskich,
          dziś nie może od czterech tygodni uporać się z czterema tysiącami bojowników
          szyickich. Pryska mit niezwyciężoności Izraela - dzięki poparciu Iranu
          Nasrallah wygnał Żydów z Libanu, a teraz bezkarnie bombarduje ich miasta.

          Za dziesięć lat Iran będzie miał bombę atomową.


          Dawid Warszawski




          --------------------------------------------------------------------------------

          Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl © Agora SA

          --------------------------------------------------------------------------------
          • marek_boa Re: Hizb AlSzaitan...RasanAlla...(3) 13.08.06, 18:49
            Dzięki Mosze za to co przytoczyłeś!:) Potwierdza to wszystko praktycznie co
            wcześniej napisałem! A pro po, sprawdziłem! Farmy Szeba Syria przekazała
            Libanowi w 1964 roku! Za mój wcześniejszy błąd przepraszam!
            -Pozdrawiam!
          • abstrakt2003 wniosek jest prosty 13.08.06, 19:11
            szykuje sie wielka wojna.
            No chyba że wcześniej Iran zostanie "zneutralizowany"
    • mosze_zblisko_daleka Re: Hizb AlSzaitan...RasanAlla... 13.08.06, 15:19
      Zrodla podaja ze byl jakis zamach w Beirucie...
    • mosze_zblisko_daleka Re: Hizb AlSzaitan...RasanAlla... 13.08.06, 22:24
      Teraz mozna powiedziec....
      Ze dzis wieczorem hizbule wyslali 2 samoloty bez pilota w kierunku Izraela.
      Prawdopodobnie nosili bron, oboja zostali straceni. Jeden jescze na tereniu
      Libanu a drugi juz na Izraelem...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka