Gość: mario
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
23.12.08, 16:11
pawłowski dotknął największej bolączki stojącej na przeszkodzie rozwoju
kultury w daleko szerszym kontekście. etatyzm. według polskiego kodeksu pracy
pracownik kultury (nieważne aktor, baletnica czy instruktor w domu kultury)
sformatowany jest podobnie jak robotnik stojący przy tokarce. Dyrektorom czy
reżyserom stawia się wymagania i obarcza odpowiedzialnością z jednej strony,
natomiast nie daje się narzędzi np. do "oprawiania" świętych krów. Sztuka jest
sztuka: miernota czy mizerota, prawo jest za nim. może warto by było panie
redaktorze zająć się tematem szerzej - brak dobrego prawa nie stoi na
przeszkodzie rozwoju kultury, ale szalenie ten rozwój krępuje. powinno się już
skończyć w kulturze z modelem "siłaczki" na przekór brnącej po grudach, a
zacząć erę profesjonalizmu: dawać narzędzia i odpowiedzialność, ale także
stwarzać warunki dla tzw. artystów niezależnych i nie obarczać ich całą
nomenklatura biznesową.