Gość: studenci SWRA
IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl
06.02.05, 01:14
Jesteśmy studentami Szkoły Wyższej Rzemiosł Artystycznych w Warszawie
prowadzonej przez panią Inę Powązką i jej córkę Paulę. Obie panie nie
posiadając odpowiednich kwalifikacji podpisują się kolejno pani Ina-Rektorem
uczelni a pani Paula (posiadając zaledwie maturę)-Dyrektorem Szkoły Wyższej.
Z przerażeniem uczęszczamy do tejże uczelni! Zajęcia odbywają się w warunkach
skrajnej nędzy, mimo niebotycznego czesnego [8500zł ( I i II rok) i 9500zł
(III i IV rok)+ 2000zł wpisowego i 200zł rekrutacyjnego]. Ze ścian wystaja
kable elektryczne, zaplecze sanitarne jest poniżej krytyki, a zabezpieczenia
przeciwpożarowego prawie wogóle nie ma, nie mówiąc już o należytym
oświetleniu sal, które jest tak niezbędne przy realizacji materiału np. z
rysunku, gdzie jest potrzebne dobre oświetlenie. Dwie salki, jakimi dysponuje
uczelnia są tak małe, że ledwo mogą pomieścic się wszyscy studenci (7 osób!).
Nie ma także należytej cyrkulacji powietrza, ponieważ nie możemy nawet
otwożyć okna, bo jest strasznie zimno i musimy dogrzewać sobie piecykiem, a
malując farbami olejnymi z przeróżnymi chemikaliami nie możemy wręcz znieść
unoszącego się odoru chemii. Z zajeć wychodzimy z bólem głowy! Wszelkie
przepisy BHP nie są przestrzegane! Na podłogach w „pracowniach” polożona jest
wykładzina, gdzie jak się wyleje np. terpentyna, to nie można pozbyć się
przykrego, chemicznego zapachu. Ponadto nie ma zatrudnionej w szkole
sprzątaczki, a rektor kazała studentom samym sprzątać, odkurzać itd. również
przy „meblowaniu pracowni” studenci musieli transportować i przenosić
wszelkie ciężary, stoły, sztalugi i inne bezsensowne graty, wożąc je również
prywatymi samochodami przez pół miasta. Poza tym program nauczania nie jest
należycie realizowany, ponieważ zajęcia są, ale jak by ich nie było, a kadra
nauczycielska w większości nie istnieje inaczej niż na papierze. Jest tak w
przypadku choćby Xymeny Zaniewskiej-Chwedczuk, która w ofercie uczelni
powinna prowadzic zajęcia z projektowania ubrań, a tego nie robi. Natomiast
zajęcia te prowadzone są przez panią Dorote Taranek, której merytoryczne
przygotowanie pozostawia, mało powiedzieć, wiele do życzenia. W dodatku,
część naszych pomysłow przy realizacji projektów jest kwitowana „nie, bo
nie!” bez jakiegokolwiek uzasadnienia! A to jest wybitnie niemerytoryczne
podejście! Ostatnio wynikła również afera związana z trójką nowych
studentów, którzy spóźnili się z opłatą czesnego nie więcej niż o tydzień! Od
razu zostały na nich nałożone kary w kwocie 2102zł każda, bez jakiegokolwiek
wcześniejszego ponaglenia! Jest to bezprawne, ponieważ egzekwowanie
należności odbywa się po wcześniejszym wysłaniu ponaglenia do zapłaty, jeżeli
to ponaglenie zostanie przez dłużnika zbagatelizowane i nie zostanie dokonana
należna płatność. Tak samo jest z odsetkami, gdzyż są one ustawowo naliczane
po upłynięciu miesiąca zwłoki a nie 2 czy 3 dni, tak jak w tymże wypadku.
Studenci zwracali się z odwołaniami i wyjaśniali przyczyny opóźnień, ale
pisemne odpowiedzi dyrekcji uczelni były tak chaotyczne i niewiążące, że
trudno dopatrzeć się w nich jakiegoś głębszego sensu. Poza tym studenci ci,
byli zastraszani niedopuszczeniem do sesji, jeżeli nie uregulują kary. Co
jest z dydaktycznego punktu widzenia karygodne. Studenci boja się
niedopuszczenia do sesji, oraz usunięcia z uczelni, poprzez niezapłacenie
iluzorycznej kary, na którą ich najzwyczajniej nie stać, bo z trudem
uzbierali pieniądze na pokrycie kwoty czesnego, są przerażeni sytuacją, jaka
ich spotkała na wymarzonych studiach, które okazały się być jedynie utopijna
iluzją i dydaktycznym koszmarem! Co wy na to???