System rooming-in

09.06.11, 17:58
Mam pytanie Pani Kasiu, czy system rooming-in, w którym mamy mają dzieci cały czas przy sobie wyklucza zupełnie zajmowanie się dzieckiem przez personel szpitala, czy to jest zgodne z obecnie obowiązującymi Standardami? Wiadomo jak jest, każdy organizm reaguje inaczej, po cesarce czy cięzkim porodzie często kobieta może zwyczajnie nie mieć sił, żeby od razu zajmować sie dzieckiem, sama wymaga opieki i odpoczynku choć przez kilka godzin. Natomiast często spotykaną praktyką jest to, że na oddziale nie może liczyć na żadną pomoc w tym zakresie. Czy to można jakoś wyegzekwować, czy jest to niemożliwe i raczej trzeba liczyć tylko na siebie?
    • boo-boo Re: System rooming-in 09.06.11, 18:43
      Ja mialam dziecko przy sobie- po ciezkim porodzie zreszta. Nie jest to takie straszne jak by sie moglo wydawac. Wierz mi przez te kilka godzin to dziecko az takiej opieki nie wymaga,ze nie podolasz. Nakarmisz, ewentualnie przewiniesz i dalej mlodziez spi.

      p.s
      Sorki za brak polskich liter.
      • ciociacesia u nas przy przewijaniu 09.06.11, 19:28
        pomagaly polozne, zwlaszcza pierwsze 2-3 razy. karmienia za wiele nie bylo, pierwsze 12-20 godzin dziecko i tak na ogol spi
    • klarci Re: System rooming-in 10.06.11, 02:44
      problem z pomocą możesz mieć w bardziej obleganych szpitalach.
      ale jeżeli nie jesteś w stanie zająć sie dzieckiem, to położna ma obowiązek przejąć opiekę.
      jeżeli jesteś zmęczona, a masz możliwość, weź dziecko do siebie i śpijcie sobie słodko. noworodki dużo śpią - dasz sobie radę :) no i w dzień staraj się, żeby ktoś z Twoich bliskich czuwał przy dziecku a Ty śpij, jak tylko będzie troszkę ciszej :)
    • an122 Re: System rooming-in 10.06.11, 14:16
      Dziękuję za życzliwe wypowiedzi, to mój pierwszy poród i zwyczajnie się boję...
      • justkawb Re: System rooming-in 10.06.11, 15:33
        Takie obawy sa zupelnie naturalne. Tez sie martwilam. A potem, po porodzie z vacuum, z silna anemia po utracie duzej ilosci krwi, pomimo fizycznego wyczerpania, sama rwalam sie do zmieniania pieluchy i chcialam, zeby corka lezala w moich ramionach ;) Matczyne hormony naprawde daja niezlego kopa :)
    • tully.makker Re: System rooming-in 10.06.11, 21:07
      Zgodnie z przepisami, przy pobycie w szpitalu powyzej doby przysluguje ci prawo do opieki ze strny bliskiej osoby, wiec zagon tez tate do opieki. Chociaz - u nas tata siedzial w szpitalu od 8 rano do 21 - 22, wtedy maluch prawie caly czas spal, a jak tylko tata poszedl sie przyekimac to zaczynala sie akcja ssanie - kupa - 40 minut snu, ssanie - kupa - 40 minut snu - i tak do przyjscia taty rano, kiedy zasypial na 4 - 5 godzin ;-)
    • momago Re: System rooming-in 10.06.11, 21:52
      Pomoc oczywiście się należy, ale różne są zwyczaje w szpitalach i różny personel. Raczej nie spuszczaj dziecka z oka :-) Zadbaj raczej o pomoc ze strony kogoś bliskiego. A poza tym, jak napisała jedna z dziewczyn - hormony po porodzie robią swoje i energia bierze się nie wiadomo skąd :-)
    • katarzynaoles Re: System rooming-in 13.06.11, 22:25
      Oczywiście, ze personel powinien zadbać o to, żeby dziecko miało zapewnioną opiekę także, kiedy mama nie ma siły się nim opiekować. Pozdrawiam :)
      • naana26 Re: System rooming-in 13.06.11, 23:11
        ją mimo ogromu miłości di dziecka miałam jedną myśl - spac ;-) po cc leciały mi oczy byłam tak wykończona i padnieta, że cieszę sie ze całą noc opiekowaly sie dzieckiem pielęgniarki. w szpi
        talu gdzie zresztą system jest.
        • greca Re: System rooming-in 02.08.11, 21:13
          Mi w szpitalu powiedzieli że położna pomoże tylko za opłatą
          • panna.w.drodze Re: System rooming-in 02.08.11, 22:36
            miło ... to co one tam robią? mi położne powiedziały że to okazja abym się nauczyła wszystkiego i pytała, pytała i jak dam radę sama ćwiczyła, a jak nie dam rady to mi pomogą
          • 1mzeta A ja bym..... 03.08.11, 22:43
            ... wtedy odpowiedziała, że bez opłaty zgłoszę to NFZ-tu i Rzecznika Praw Pacjenta.
      • kotkowa Re: System rooming-in 05.08.11, 10:12
        U mnie położne początkowo przewijały dziecko, a jak mama może już wstawać, to przewijanie i karmienie należało do mamy. Przyznam, że zupełnie nie wiedziałam jak często mam przewijać, z karmieniem też były problemy, wołałam położne, ale niestety nie bardzo umiały pomóc, nie rozpoznały, że mam problem z wypływem pokarmu, mój maluch ciągle płakał, nie wiedziałam dlaczego - położne przynosiły smoczka, śmiały się, że zrobił sobie ze mnie smoczek, że mam uważać, że sobie ze mnie niewolnicę zrobi itd, a okazało się, że dziecko było wciąż bardzo głodne! Byłam tragicznie wściekła i rozżalona, synek spadł za dużo na wadze, pogorszyły mu się wyniki, musieliśmy zostać dłużej w szpitalu, musiałam dokarmiać itd. Gdyby przyłożyły się choć trochę, moglibyśmy pewnie tego uniknąć. Ja byłam zielona, pierwsze dziecko, one z ogromnym doświadczeniem - nie wierzę, ze nie były w stanie dojść do przyczyny. Po prostu się nie chciało. W domu doradca laktacyjny od razu wykrył co jest grane.
        Położne tylko kąpały dzieci, przychodziły na wezwanie, jak był problem z karmieniem, ale jak mówię - odbębniały swoje i nie bardzo pomagały.
    • stella_auditore Przeraża mnie... 08.09.11, 22:45
      Mnie osobiście przeraża ten system rooming-in, już sama nie wiem, gdzie mam rodzić, żeby tego uniknąć? Tak się zmieniły przez ostatnie 6 lat porodówki?
      Pierwszy poród 6 lat temu miałam bardzo ciężki, przez dobre 3 tygodnie wyłam z bólu i nie mogłam się ruszyć, przy dziecku nie mogłam zrobić prawie nic. Nie obchodziło mnie że płacze, czy jest głodne, marzyłam tylko o tym aby zażyć środki uspokajające i przeciwbólowe i iść spać... Każda próba spionizowania się kończyła się "odpływem" - straciłam dużo krwi, miałam anemię i wszystkie wyniki poleciały mi na łeb, mimo transfuzji w szpitalu nadal było ze mną słabo. Na szczęście dziecko było tam na oddziale noworodkowym, przynosili je tylko mi raz po raz do potrzymania, a w domu przez ponad 2 tygodnie pomagał mi bardzo mąż, więc jakoś się udało wyjść z tego stanu, chociaż długo to trwało.
      Teraz boję się powtórki z rozrywki. Chcę pobyt w szpitalu wykorzystać na regenerację sił, na to, aby stanąć jakoś na nogi. Nie chcę mieć dziecka przy sobie! Piersią zresztą i tak nie będę karmić. Co mam zrobić, jak mi każą się nim zajmować? Co zrobią, jeśli stanowczo odmówię, po prostu?
      • pstrabiedronka Re: Przeraża mnie... 09.09.11, 14:29
        stella - zorientuj się w okolicznych szpitalach - w niektórych szybciej taka pomoc uzyskasz, w innych pewnie słabiej będzie...
        moze na forum o szpitalach?

        albo może jest taki szpital, który oferuje możlwiość (za kasę ofkors) noclegu osoby bliskiej? W Wawie sa takie możliwosci zeby miec pokój 1-osobowy z możliwością przebywania tam bliskiej osoby przez 24 h.
        No bo pomyśl - jeżeli trafisz na takie położne, które nie będa chciały Ci pomóc (choc trudno mi to sobie ywobrazić, gdy kobieta mdleje przy próbie podniesienia się... ) to będziesz chciała się pokłócić i na siłe oddac im dziecko?
        Może wezmą, jeśli to wymusisz, ale z jakim nastawieniem??? Raczej z sercem to do niego nie podejdą... Ja bym się bała, że jak ktoś sam z siebie nie cche się zająć maluchem to zmuszony do tego - będzie robił minimum. Dziecko się przeciez potem nei poskarży jak było traktowane...

        Także ja bym się postaral o mozliwosc obecnosci kogos bliskiego.
        • stella_auditore Re: Przeraża mnie... 09.09.11, 18:12
          Faktycznie z tą salą jednoosobową to może być dobry pomysł. Priorytetem jednak w wyborze szpitala będzie dla mnie to, żeby mi dobrze zrobili cesarkę (bo mam wskazania do cc i prawdopodobnie tak będę teraz rodzić) i żebym szybko potem doszła do siebie. Jest szansa, że może nie będzie uziemiona w łóżku przez 3 tygodnie jak po spartaczonym porodzie sn :/
          Są u nas szpitale z salami "jedynkami", problemem może być jedynie to, żeby mąż mógł mieć w tym czasie wolne - na urlop pewnie musiałby zaklepać się we firmie wcześniej, a zwolnienie l4 na opiekę nade mną i dzieckiem dostanie pewnie dopiero przy wypisie ze szpitala, bo takie są procedury...
          Trochę jestem w kropce i strasznie się tym zadręczam. Ja wiem, że może nie być ze mną tak fatalnie, ale wolę też rozważyć wszelkie te złe scenariusze, zwłaszcza że nie wiem, jak zareaguję na zmuszenie mnie do zajmowania się dzieckiem, podczas gdy sama będę zniewolona bólem i wyczerpaniem..
          Z położnymi jest różnie i wiem, że mogą strzelać fochy, jak im każę zajmować się dzieckiem, ale, Boże, przecież chyba na tym polega ich praca? Jak ktoś jest pielęgniarką i pracuje na OIOMie czy neurologii to też każe pacjentom po ciężkich operacjach samemu zmieniać sobie pieluchę, szorować podłogi czy ścielić łóżko? Nie pojmuję tego... W karcie praw pacjenta jest jasno powiedziane, że pacjent ma prawo do opieki i świadczenia usług medycznych przez personel - a jak rozumiem, po porodzie zarówno ja, jak i moje dziecko - oboje jesteśmy pacjentami, czyż nie? No to chyba opieka nad nami należy do zas....ego obowiązku personelu, za przeproszeniem...? Nie rozumiem, dlaczego więc tak bardzo miałyby zareagować oburzeniem, że proszę o pomoc, a tym bardziej mścić się i odbijać swoje niezadowolenie na dziecku (to już chyba godzi w etykę zawodową).
          I jeszcze do tego dochodzi moja obawa, czy mi dziecka nie zagłodzą. Wiadomo, jak to jest z karmieniem butelką na oddziale; chyba będę musiała wziąć własny sprzęt (mleko m., butelki, smoczki), tylko że już czajnika swojego do pokoju nie przytaszczę raczej i pomoc pielęgniarek w przygotowaniu mleczka też będzie potrzebna. No nie wiem, jak to wszysto załatwić, mam doła ;(
          Ciekawa jestem, czy może dałoby się tak jak np. do porodu wynająć położną do opieki PO porodzie? Może w tym byłoby rozwiązanie..... Tylko że to znowu płacenie dodatkowych pieniędzy za coś, co powinny robić w ramach swojej pracy w zawodzie...
          • klarci Re: Przeraża mnie... 09.09.11, 20:01
            dla mnie osobiście opieka położnych na noworodkach to ostateczność :/ trochę się napatrzyłam i nie chciałabym (bez konieczności), żeby zajmowały się moim dzieckiem.

            natomiast wiem, że w wielu szpitalach faktycznie jest opieka indywidualna po porodzie. więc może to dobry pomysł. a jak nie to jak pisała przedmówczyni - sala jednoosobowa i ktoś bliski do pomocy - przy okazji Tobie.
          • mamapabla1 Re: Przeraża mnie... 09.09.11, 22:29
            Nie martw się na zapas, tylko zorientuj się w szpitalach w Twojej okolicy, czasem w małym jest lepsza opieka, bo nie ma tylu pacjentek. Ja miałam to szczęście że trafiłam na naprawdę troskliwy i miły personel. Miałam pomoc przy myciu, leki przeciwbólowe na zawołanie, położne i salowe zaglądały do nas co chwilę, we wszystkim pomagały. Po cc straciłam na kilka dni pokarm (przed zabiegiem siara ciekła mi z piersi więc wcześniej był), nie było problemu z dokarmianiem malucha, jak tylko był głodny dostawał butelkę. Pierwszą noc spędził na oddziale noworodkowym właśnie po to, abym mogła odpocząć. Dopiero od drugiego dnia był ze mną stale, ale jeśli chciałam w każdej chwili mogłam go zawieźć do noworodków, nikt nie miał mi tego za złe. Położne nauczyły mnie karmić, przewijać i kąpać synka. Jestem im bardzo wdzięczna. To był zwykły szpital państwowy, a czułam się tam jak VIP, serio. Jeśli coś będzie nie tak, DOMAGAJ się pomocy, opieki i informacji, to twoje PRAWO. Zyczę wszystkiego dobrego.
    • nives1 Re: System rooming-in 10.09.11, 16:51
      Urodziłam córkę o 22 wieczorem. Koło 23 zaiweziono nas do sali, przyszła połozna, przystawiałyśmy młodą (a ona poszła w kimę :P) i potem ja zabrała z nakazem pospania - powiedziała ze przyjdzie z młodą jakby sie obudziła - przyszła chyba jakos przed 5 rano. I potem juz została ze mna. Córka nie położna ;)
      W zasadzie każdą dziewczynę która urodziła pytano czy chce od razu zajać się dzieckiem czy chce się przespać a one przyjda z dzieckiem jak sie obudzi na papu. Była jedna dziewczyna która w ogóle miała zakaz wstania przez chyba 24 h - transfuzje miała itd - skakały wokół niej i dziecka bez szemrania.

      Wydaje mi się ze było na tyle dużo tych położnych jak ja leżałam że dawały radę obskoczyc dzieciaki. No i zawsze jak cos pokazywały to miarę mozliwosci prosiły reszte z sali zeby sie zbliżyły - na zasadzie lekcji pokazowych np z przewijania ;) Duzo też dawało przebywanie w jednej sali z matkami które juz miały starsze dzieci - zawsze cos podpowiedziały.
      Troche gorzej było w nocy - nasz pokój był wyjatkowo żywy nocną porą - dzieciaki jeden przez drugą się budziły byle tylko jakieś karmienie go/jej nie ominęło - a połoznych do pomocy zdecydowanie mniej.
      Nie wiem jak było na salach u dziewczyn po cesarkach....
      • joanna100-19 Re: System rooming-in 23.11.11, 16:14
        nives1 napisała:

        > Urodziłam córkę o 22 wieczorem. Koło 23 zaiweziono nas do sali, przyszła połozn
        > a, przystawiałyśmy młodą (a ona poszła w kimę :P) i potem ja zabrała z nakazem
        > pospania - powiedziała ze przyjdzie z młodą jakby sie obudziła - przyszła chyba
        > jakos przed 5 rano. I potem juz została ze mna. Córka nie położna ;)
        > W zasadzie każdą dziewczynę która urodziła pytano czy chce od razu zajać się dz
        > ieckiem czy chce się przespać a one przyjda z dzieckiem jak sie obudzi na papu.
        >

        Jakoś nie wierze w to, że noworodek obudził się dopiero po 6 godzinach:) Polożne tak gadają , że jak się obudzi to przyniosą dziecko, a tak naprawdę w większości to same wcisną butlę lub smoczek i przyniosą jak będą miały czas . Jak moja córka leżała na oddziale nowordkowym ponieważ musiała byc rzekomo na obserwacji, to za każdym razem prosiłam, że jak się obudzi to żeby mnie zawołać , ja przyjdę i nakarmię córkę. Nikt nie przychodził a za każdym razem kiedy ja przychodziłam do niej żeby ją nakarmić( a było to średnio co 1 godzinę) to moja córka spała nakarmiona mlekiem modyfikowanym. Oto cała promocja karmienia naturalnego.
        • wuika Re: System rooming-in 23.11.11, 19:19
          Moje dzieci były zaraz po samym porodzie z mężem, a potem już z nami. I tak, potrafiły na początku spać po kilka godzin, to od drugiego dnia zaczęła się jazda ze spaniem po godzinę, dwie, pierwszy dzień przysypiały dużo (może nie 6 godzin, ale ponad 4 się zdarzyło).
        • melancho_lia Re: System rooming-in 24.11.11, 12:43
          Moja córka po nakarniemiu na sali porodowej spała prawie 7 godzin. (nikt mnie nie oszukiwał, bo spała obok w łóżeczku)
    • joanna100-19 Re: System rooming-in 23.11.11, 16:02
      Po porodzie naturalnym ma się tyle poweru, że nawet po kilkunastogodzinnym porodzie ma się siłę opiekować swoim dzieckiem. Podobno to tak stworzyła natura. Po cesarce może być inaczej, bo zanim organizm "zorientuje się" się, że już po porodzie trochę musi minąć czasu. Zresztą cc to operacja, także można być bardziej zmęczonym. To jak położne traktują noworodki pozostawia wiele do życzenia.Jeżeli obchodzą się tak niedelikatnie przy matkach to ciekawe co robią kiedy ich nie ma. jeśli pomoc matce to najlepiej żeby położna przychodziła do sali i kąpała, przewijała itd. Nie radzę żeby dziecko leżało na sali noworodków, bo może płakać i 15 minut zanim ktoś do niego przyjdzie. A jak przyjdzie to wetknie smoczek i tyle. Nie twierdze, że położnym się nie chce pracować itp, tylko mają tam tyle dzieci i pracy, że po za rutynowymi czynnościami nie zrobią nic więcej.
      • klarci Re: System rooming-in 23.11.11, 22:32
        zgadzam się i dodam, że dla takiego maluszka to stres raptem nie słyszeć mamy, nie czuć jej i tp. - ja pierwsza rzecz to wzięłam sobie na klatę Małego i poza naświetlaniem starałam spać z nim obok, chociaż w dziecięcym musiał 3 noce spędzić w większości w łóżeczku szpitalnym - nie dziwię się, że prawie całe przewisiał na piersi.
        jakbym ja nie mogła, to bym chciała, żeby tata był ciągle przy dziecku.
        może dożyjemy czasów, kiedy normą będzie, że tata, czy ktoś bliski może być z położnicą całą dobę pomagając i jej i tuląc swoje dziecko.
    • elcia.bory Re: System rooming-in 24.11.11, 11:50
      W moim szpitalu stosuje się ten system, ale bez przesady. Na początku pielęgniarki bardzo pomagają. Mi np. dokładnie pokazano jak przewijać, jak kąpać (pierwsze czynności wykonuje pielęgniarka, a kolejne matka pod nadzorem pielęgniarki). Dzięki temu po powrocie do domu nie miałam stresa związanego z obowiązkami, bo wszystkiego się nauczyłam w szpitalu. Moja córcia miała długie paznokcie, a mnie przerażała świadomość obcięcia czegoś tak małego, poprosiłam pielęgniarkę i nie było problemu. System rooming-in moim zdaniem jest po to stworzony, żeby zarówno matka jak i dziecko były razem dla komfortu psychicznego, ale to nie zwalnia personelu z wykonywania swoich obowiązków zarówno wobec matki jak i dziecka. U mnie bynajmniej tak jest, ale co najlepsze to mały szpital, więc pielęgniarki chętnie pomagają, żeby im dzień w pracy zleciał :) :)
    • przeciwcialo Re: System rooming-in 24.11.11, 15:20
      Każde dziecko rodziłam w innym szpitalu. W dwóch pielęgniarki zajmowały się dziecmi i to było super- ja miałam karmic jesli miałam chęc i siłe i odpoczywac. W jednym ze szpitali były sale ogólne i roomingowe, na roomingach dziewczyny płakały zostawione same sobie kiedy same ledwo funkcjonnowały p[o porodzie. Dla mnie to porazka.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja