Dodaj do ulubionych

obecnosc meza przy cc

02.02.12, 14:41
Jak to jest w szpitalach? Czy maz moze by obecny NA sali operacyjnej, siedzac przy glowie rodzacej?
W prywatnych klinikach nie ma z tym problem, jeden znajmy nawey przecinal pepowine. A jak jest w szpitalach?
Obserwuj wątek
    • idoli Re: obecnosc meza przy cc 02.02.12, 14:59
      Na innym forum czytałam, że zależy to od szpitala. Z tego co wiem, np. na Inflanckiej w Warszawie można. Jeśli masz "do dyspozycji" kilka szpitali może zadzwoń i zapytaj. Ja w moim mieście mam do dyspozycji 3 i w żadnym nie można.
    • karolla808 Re: obecnosc meza przy cc 02.02.12, 15:50
      Na madalinskiego w W-wie tez mozna, za dodatkowa oplata.
      • purple.pain Re: obecnosc meza przy cc 02.02.12, 15:56
        na zelaznej tez mozna (ok pol roku temu za 200zl,teraz nie wiem czy taki sam koszt, mozna sprawdzic na stronie szpitala w cenniku). facet siedzi tuz przy glowie kobiety
        • sposobuzycia Re: obecnosc meza przy cc 03.02.12, 09:13
          Ale fajnie... Chciałabym, zeby mąż był gdzieś tam przy mnie, trzymał za rękę i od czasu do czasu podtrzymał na duchu słowem.
          • swinka-morska Re: obecnosc meza przy cc 04.02.12, 11:22
            Za rękę nie ma jak trzymać, bo obie są "zajęte" przez anestezjologa ;)
            Ale i tak warto. Mąż był przy mnie podczas cc, pierwszy widział dziecko.
            • carollka_27 Re: obecnosc meza przy cc 04.02.12, 11:55
              właśnie miałam napisać, za rękę i tak Cię nie potrzyma a moim zdaniem obecność osób trzecich na sali jest zbędna. obok głowy miałam dwóch anestezjologów, nad brzuchem dwóch ginekologów i pielęgniarkę a z boku lekarzy, którzy zajęli się mała po wyjęciu z brzucha, mąż naprawdę byłby tam zbędny. cały czas widziałam go, stał za szybką i od razu dali mu Polę pod opiekę i generalnie był od samego początku do samego końca. a przy samej cc jesteś i tak trochę otumaniona lekami, znieczuleniem i wszystkim, że obecność męża nie jest czymś potrzebnym. ot moje zdanie. masz flaki na wierzchu i męża chcesz obok ... ? do potrzymania Twoich wnętrzności może :D
              • shipa Re: obecnosc meza przy cc 04.02.12, 15:30
                Czy maz jest przydatny przy cesarce? Jesli sie wierzy, ze tylko do ,,przeszkadzania" i podziwiania wnetrznosci, to oczywiscie nie.

                Natomiast jesli nie jest dla Ciebie ,,osoba trzecia", a zrodlem wsparcia, nie tylko fizycznego, ale i psychicznego, to warto zawalczyc o jego obecnosc.

                Carollka, kiedy mnie przygotowywano do cesarki ratunkowej (nieplanowanej), personel pogonil mojego meza, ze na co on czeka... czemu jeszcze sie nie przebral w ciuchy ochronne, oni nie moga dlugo na niego czekac, juz musze jechac na sale.

                Kiedy bylismy na sali, trzymal mnie za reke (powyzej lokcia, tak, ale byl przy mnie), mowil do mnie i pocieszal.

                Kiedy nasze dziecko bylo reanimowane, byl przy tym, ja- z przyczyn oczywistych nie moglam ze stolu wstac- dzieki temu troche mniej umieralam ze strachu, co prawda tylko troche, ale zawsze.

                Z jakiegos ,,dziwnego" powodu tam, gdzie rodzilam, personel wierzy, ze stan psychiczny pacjentow jest rownie wazny jak fizyczny i dlatego nawet jesli porod przebiega dramatycznie, rodzacej nie traktuje sie jak mebla produkujacego dzieci: bez emocji i na zimno, ale ciagle jako pacjenta, ktoremu trzeba pomoc w najlepszy dostepny sposob.

                Nawet otumniona lekami i strachem wiedzialam, ze moj maz jest przy mnie, czulam go- i to byl jedyny jasny punkt w calym tym porodzie. Z perespektywy czasu wiemy oboje, ze podjelismy sluszna decyzje, zeby byc razem ,,na dobre i zle", i to poprzednie doswiadczenie nie przekreslilo naszych decyzji o kolejnym dziecku.

                Widzisz, ilu ludzi, tyle scenariuszy w zyciu. Nikomu nie zycze, zeby przezywal to, co my, ale jestem pewna, ze gdyby mojego meza nie bylo przy mnie, cale to zdarzenie byloby znacznie trudniejsze dla mnie (pewnie dla niego tez).

                Tak wiec mam nadzieje i serdecznie zycze, aby nescafee znalazla sie w szpitalu, gdzie bedzie mogla przezywac porod razem z mezem, i miala tylko mile wspomnienia.
                • carollka_27 Re: obecnosc meza przy cc 04.02.12, 16:14
                  moja cesarka była zaplanowana i nigdy nie brałam pod uwagę obecności męża na sali operacyjnej. porównujemy dwa zupełnie inne porody, mój, który przebiegł bez żadnych komplikacji i Twój, który był dla Ciebie traumą. zdecydowanie bardziej wolałam żeby mąż był od samego początku z dzieckiem niż siedział przy mojej głowie i czekał aż mnie zaszyją. zresztą od momentu podania znieczulenia do przyjscia dziecka na swiat minęło 10 min ...
                  • ciociacesia no ale maz shipy 05.02.12, 12:11
                    byl przeciez przy niej i przy dziecku jak juz je wyciagneli
                    to chyba zalezy od osobistych preferencji. przeciez sporo kobiet nie chce meza w ogole przy porodzie, czesc prosi o wyjscie na samo 'wychodzenie' dzecka. jak komu lepiej
                    • shipa Re: no ale maz shipy 06.02.12, 18:08
                      No wlasnie, byl ze mna przy wyciaganiu Mlodej.

                      Lekarze mieli na tyle taktu, albo po prostu sa takie procedury, ze nie reanimowali jej przy mnie, tylko za kotara. Dali mojemuj mezowi wybor: idzie z nimi za ten parawan z dzieckiem, albo zostaje ze mna. Wypchnelam Go z nimi.

                      Jakby go nie bylo, darlabym sie i probowala zlezc ze stolu, niezaleznie od mojego stanu- co na pewno by nie pomoglo, ani mi, ani im, ani dziecku- ale ja nie myslalam logicznie w takiej sytuacji, to chyba oczywiste.

                      Gdyby cesarka byla planowana z wyprzedzeniem, pewnie maz przecinalby ,,na spokojnie" pepowine, robil zdjecia, przytulal mnie, gratulowal czy dziekowal- jak w czasie porodu sn.

                      Coz, moj od poczatku chcial uczestniczyc w narodzinach, ze wyszlo tak jak wyszlo nie podkulil ogona pod siebie i zrejterowal zostawiajac mnie sama z moim strachem - ale wazne jest, ze my mielismy taka mozliwosc i taki wybor. I dlatego uwazam, ze wsparcie ojca dziecka moze byc istotne, chociaz nikomu nie zycze doswiadczyc tego, przez co my przeszlismy.

                      I jeszcze jedna uwaga: obecnosc asertywnej osoby (plci meskiej czy zenskiej) towarzyszacej poloznicy czesto zapobiega lekcewazacemu traktowaniu czy wrecz respektowaniu jej praw- kurcze, w Polsce niestety nie zawsze rodzace sa przyzwoicie traktowane- i bez znaczenia, czy to porod przez cc czy sn.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka