dalloway
21.02.06, 21:33
Stwierdzono u mnie czynnościową hiperprolaktynemię. Jej jedynym klinicznym
objawem poza zaburzonymi wynikami analiz krwi jest znaczny łojotok skóry
głowy i twarzy. Nie mam żadnych zaburzeń miesiączkowania, moje cykle są
niezwykle regularne (wręcz co do godziny, a przynajmniej pory dnia), nie
sprawdzałam, czy owulacyjne - ale zawsze w 14 dniu (cykle 28) odczuwam
średnio intensywne pobolewania jajnika i na tej podstawie przypuszczam, że
tak (być może kompletnie niesłusznie?). Mimo to zalecono mi leczenie
hiperprolaktynemii, alekiem z wyboru jest Dostinex. I tu pojawia sie
wątpliwość. Czy faktycznie w czasie stosowania tego leku nalezy wyluczyć
możliwośc zajścia w ciążę? Zdaniem mojej pani ginekolog bezwględnie tak,
zdaniem ginekolog-endokrynolog (do której wysłała mnie ta pierwsza ;) ) - bez
przesady. Sprawa jest dla mnie o tyle istotna, że nie mam ochoty na ponowne
rozpoczynanie antykoncepcji hormonalnej, którą odstawiłam ok. rok temu.
Stosuję NPR, co przy moich regularnych cyklach sprawdza się jak na razie
idelanie, ale nie daje mi tej całkowitej pewności, jaką dawały pigułki. Przez
najbliższe dwa lata nie planuję zachodzic w ciążę, ale gdyby już tak sie
zdarzyło, to nie będzie to dla mnie tragedią. Pojawia się tylko problem tego
leku. Podsumowując, pytanie brzmi: czy zagrożenie, jakie niosłoby ze sobą
zajście w ciążę podczas terapii dostinexem jest tak wysokie, że konieczne
jest stosowanie "na wszelki wypadek" hormonalnej antykoncepcji?