kolejna "cesarka"??? pytanie

03.03.08, 19:14
witam jestem w drugiej ciazy. pierwsze dziecko przyszlo na swiat w 2001 roku (ma 7 lat). niestety z powodu dysproporcji glowkowo- miednicowej corka urodzila sie przez cesarskie ciecie. powodem nie byla wielkosc dziecka (waga - 3270, 52cm dlugosci, obwod glowki -34cm) lecz zbyt waska miednica. zaznacze, ze mialam wtedy 19 lat. obecnie mieszkam w szwecji gdzie z tego co sie zorientowalam "stawia sie na nature" - porody maja byc jak najbardziej naturalne itd. martwie si porodem. sama mam mieszne uczucia -z jednej strony bardzo chcialabym urodzic sn. z drugiej obawiam sie o zdrowie dziecka. pierwszy porod wspominam bardzo zle - lekarze mimo ,ze juz w izbie przyjec oswiadczyli ze nie urodze sn zwlekali z cc 7 godzin - podobno sprawdzali czy moze jednak sie uda - ja mam jednak wrazenie, ze czekali az zaplace za znieczulenie bo gdy tylko sie na nie zdecydowalam zapadla zaraz decycja o cesarce. proby porodu naturalnego tez dalekie byly od natury poniewa raz po razie podlaczano mi kolejne kroplowki z oksytocyna co sprawialo ze skurcze stawaly sie nie do zniesienia a postepu porodu nie bylo. w efekcie puls dziecka zaczal zanikac i coreczka urodzila sie z powaznym oslabieniem napiecia miesniowego - przez rok byla rehabilitowana. w zwiazku z opisywana sytuacja chcialabym poznac Pani opinie - czy uwaza Pani, ze kolejny porod powinien byc przeprowadzony operacyjnie. zaznacze, ze znacznie bardziej wolalabym rodzic naturalnie jednak czy powinanm sie przy tym upierac? z drugiej strony boje sie by kolejne dziecko nie przezylo tak zle porodu jak corka. Boje sie ze w wyniku niedotlenienia kolejne dziecko moze urodzic sie w jeszcze gorszym stanie. czy moglo zdarzyc sie tak, ze miednica zmienila swoje rozmiary (moze wiek 19 lat nie jest idealnym momentem do rodznia dzici i teraz sytuacja mogla sie zmienic???) bardzo licze na pani opinie. dziekuje
    • katarzynaoles Re: kolejna "cesarka"??? pytanie 04.03.08, 00:10
      Witam. Proszę zerknąć na wątki, gdzie pisałam o oksytocynie
      i "poganianiu" porodu a zauważy Pani, że to co się działo przy
      pierwszym porodzie było prawdopodobnie spowodowane ingerencją
      medyczną, a nie wąską miednicą, bo - jak Pani pisze - postępu porodu
      nie było, więc córcia nawet nie zmierzyła się z kanałem rodnym.
      Gdyby wymiary Pani miednicy były zwężone, to mocno wątpię czy
      decydowanoby się na próbę porodu - bo po co, skoro z góry mozna było
      powiedzieć, jak ona sie skończy? Nie sądzę, żeby miednica się
      zwiększyła przez te kilka lat, ale też myślę, że pewnie była zawsze
      ok. Dużym plusem jest właśnie szwedzkie nastawienie na naturę - w
      związku z tym mają tam duże doświadczenie z aktywnym prowadzeniem
      porodu, a pewnie własnie tego pani potrzeba. Kiedy kobieta rusza sie
      podczas porodu to nawet bardzo szczupłe dziewczyny rodzą bez
      problemów - prosze tylko pamiętać, że dziecko może potrzebować ciut
      więcej czasu, żeby przejść przez kanał rodny. Kobieca miednica może
      zwiększać swoje wymiary podczas porodu (umożliwia to działanie
      relaksyny), a dziecko ma możliwość dostosowania kształtu główki
      przez nałożenie na siebie kości czaszki, które specjalnie są
      połączone szwami, a nie zrośnięte. Myśle, że doskonale da sobie Pani
      radę, a maluch będzie zdrów jak rybka. Pozdrawiam serdecznie :)
      • dagis.1 Re: kolejna "cesarka"??? pytanie 04.03.08, 09:36
        bardzo bardzo dziekuje za odpowiedz. przynam, ze uspokoila mnie Pani.
        przeczytalam uwaznie watki przez Pania polecone... jak najbardziej wszystko co
        Pani pisze przekonuje mnie do tego, ze przeprowadzenie cc nie bylo chyba
        przesadzone od poczatku. na koniec cesarskie ciecie stalo sie zapewne konieczne
        z uwagi na stan coreczki...bardzo jednak tego zaluje bo osobiscie jestem raczej
        za rozwiazaniem blizszym naturze. bardzo ciesze sie, ze tu w szwecji podejscie
        do porodu jest takie jakie jest i ze na sali porodowej nie zostane przywitana
        oksytocyna i ulozona na lozku z ktg bez mozliwosci ruchu - mam nadzieje, ze
        dzieki temu dam rade urodzic sn. poza tym cieszy mnie takze, ze ciaze prowadzi
        polozna- zupelnie nie rozumiem pretensji polek, piszacych z oburzeniem, ze w
        wielu krajach EU opieke przejmuja polozne. ja jestem bardzo zadowolona bo
        polozna, ktora sie nami opiekuje ma dla mnie duzo czasu i odpwoiada na wszystkie
        pytania i widac, ze jest odsoba doswiadczona i wie o czym mowi. jej zdanie jest
        podobne jak Pani obawialam sie tylko czy nie jest to podyktowane "mania szwedow
        na porody bardzo bliskie naturze" i czy nie bedzie to zagrozeniem dla dziecka.
        (widac zostalam jednak jakos uwarunkowana przez polskie realia i moze za bardzo
        ufam medycynie zamiast w tym wypadku zdac sie na nature) raz jeszcze dziekuje za
        odpowiedz. bardzo mnie Pani ucieszyla i mam nadzieje, ze kolejny porod odbedzie
        sie sn. boje sie tylko tego co Pani napisala, ze dziecko moze potrzebowac wiecej
        czasu... ale coz jesli bedzie potrzebowalo nie bede miala innego wyjscia niz sie
        na to zgodzic :-)byle maluszek byl zdrowy. pozdrawiam.
      • dagis.1 Pani Kasiu jeszcze jedno pytanie. 04.03.08, 11:01
        Polozna poinformowala mnie o mozliwosci zastosowania zniczulenia jesli bol
        stawalby sie bardzo dokuczliwy. jednak namawia do proby urodznia bez
        znieczulenia. jaka jest Pani opinia? wiem, ze watkow o znieczuleniu troszke juz
        bylo. ale trudno tam odszukac potrzebne mi informacje. wiele w nich opini innych
        kobiet na temat znieczulenia itd. ktore nie sa mi przydatne bo to, ze to ulatwia
        znoszenie bolu i ze generalnie tak jest latwiej to wiem...rodzilam juz i sama
        uleglam pokusie i poprosilam o znieczulenie. teraz w drugiej ciazy mam jednak
        mysli, ze moze znieczulenie nie jest wcale taki dobre. moze warunkuja to zle
        wspomnienia z poprzedniego porodu i teraz koniecznie chcialabym zeby kolejny
        przebiegal inaczej. moze niepotrzebnie szukam przyczyn zlego przebiegu
        poprzedniego porodu i zaczynam doszukiwac sie ich rowniez we wspanialym
        wynalazku jakim byc moze jest znieczulenie? a moze zarazilam sie od szwedow
        "naturalnym podejsciem". chyba chcialabym zdecydowac sie jednak na porod
        calowicie naturalny i sprobowac faktycznie rodzic bez znieczulenia jednak
        chcialabym miec tez wyjscie, ze w ostatecznosci jest mozliwosc zastosowania
        zneczulenia.

        a jaka jest Pani osobista opinia? czy znieczulenie nie zakloca jakos porodu? czy
        moze przez to, ze sie nie czuje bolu kobieta staje zdezorientowana, cialo nie
        podpowiada juz co robic i porod staje sie w efekcie trudniejszy- chodzi mi np
        zaburzenia wspolpracy mamy z polozna? nie ukrywam, ze boje sie bolu jednak
        jestem chyba w stanie sie poswieci jesli to ma usprawnic przyjscie na swiat
        dzidziusia. krotko podsumowujac - czy ze znieczuleniem nie jest troszke tak jak
        z tym nieuzasadnionym podaniem oksytocyny- z jednej strony wydaje sie ze pomaga
        z drugiej strony tak naprawde zaburza porod i powoduje, ze staje sie on bardziej
        uciazliwy - np w przypadku znieczulenia dluzszy? przepraszam ze tak Pania
        zameczam wiem, ze moze gdzies znalazlo sie podobne pytanie ale ciezko przebic mi
        sie przez ta lawine informacji i opinii forumowiczek. poza tym obawiam sie czy
        znieczulenie nie stalo sie jakims takim standardem jak np oksytocyna czy
        podlacznie do ktg i moze dlatego jest ona teraz tak popularne bo po prostu jest
        czesto stosowane i duzo sie o nim mowi a wcale nie jest tak dobre jak sie
        powszechnie sadzi. dziekuje za cierpliwosc.
        • katarzynaoles Re: Pani Kasiu jeszcze jedno pytanie. 04.03.08, 11:31
          Właściwie sama Pani sobie odpowiedziała na zadane pytanie:).
          Znieczulenie niewątpliwie jest ingerencją medyczną i jako takie może
          mieć skutki uboczne. Prawdą jest też, że rodzące, które od początku
          są zdecydowane na podanie zzo inaczej reagują na ból - siłą rzeczy
          oczekują urodzenia dziecka w dalszej perspektywie - a w bliższej -
          momentu, kiedy będzie można podać znieczulenie i po prostu
          koncentrują się na czym innym. Pyta Pani o moje osobiste zdanie -
          myślę, że w czasie porodu wcale nie jest najtrudniejsze
          przystosowanie się do bólu, tylko poczucie braku kontroli nad bardzo
          dynamicznym procesem, przez który musimy przejść. A znakiem naszych
          czasów jest kontrolowanie rzecywistości. Odczuwanie bólu bardzo
          sciśle jest związane z psychiką - lęk pogłębia negatywne odczucia. I
          odwrotnie - dobre nastawienie pomaga. Do udanego porodu potrzeba
          dojrzałości - i wcale nie mam na mysli tylko porodu sn, ale każdego
          rodzaju. To nie tylko teoria, ale też praktyka, widziałam to wiele
          razy, brałam udział w porodach moich bliskich i przeżyłam sama.
          Jednocześnie jestem przekonana, że ból nie powinien być głównym
          wspomnieniem z porodu, bo w byciu mamą nie chodzi o męczeństwo. Więc
          jesli Pani poczuje, że ból dominuje wszystko inne - wtedy jest dobry
          moment, żeby podać znieczulenie. Czyli reasumując - dla mnie
          optymalna jest sytuacja, kiedy próbuje się zmierzyć z porodem, ale
          jeśli to się nie udaje to, bez poczucia porażki, sięga się po pomoc.
          Ważne, żeby znać inne metody pomagania sobie i dziecku - bo
          najbardziej przeciwbólowa jest aktywność w czasie rodzenia. Ale to
          na pewno wie też Pani położna i będzie to można z nią
          przedyskutować. Życzę pięknego porodu :)
          • dagis.1 dziekuje! 04.03.08, 12:07
            faktycznie ma Pani racje. biore pod uwage ewentualnosc podania znieczulenia-
            jesli to mialoby zaklocic calkiem radosc z nadejscia dziecka ale najpierw
            przedyskutuje innem mozliwosci z polozna... nie nastawiam sie ani na tak ani na
            nie i mysle ze tak bedzie najlepiej. dziekuje bardzo za cierpliwosc. pozdrawiam .
            • 987ania Re: dziekuje! 04.03.08, 14:37
              Tutaj jest świetna książeczka o bólu i jego łagodzeniu. Polecam Ci bardzo:
              www.rodzicpoludzku.pl/publikacje/publikacja.php?publikacja_id=9
              • dagis.1 dziekuje za link :-) 05.03.08, 09:52
                dziekuje bardzo bardzo przyda mi sie ten link - ksiazeczke juz przeczytalam
                nawet :-) ale pewnie bede powracala do niej przed samym porodem. no i inne
                artykuly bardzo ciekawe -np o aktywnym porodzie itd. raz jeszcze dziekuje.
                pozdrawiam
Pełna wersja