mama_frania
08.09.08, 08:31
Jestem dwa dni po terminie od tygodnia nie śpię w nocy bo mam od północy do
mniej więcej 4-5 bolesne skurcze (mniej boli jak chodzę, a spać chodząc nie
umiem niestety) co 10-12 minut. Dzisiaj w nocy i wczoraj wieczorem to była
masakra- wieczorem bóle w dole brzucha i pleców co 8-10 minut, od 1 w nocy to
samo, o 4.30 przeszło i dotąd cisza. Od mniej więcej tygodnia odchodzi mi
czop. Wczoraj i przedwczoraj z niteczkami krwi.
Przyznam, że lecę na twarz, a w dzien nie mogę odespać, bo mam pod opieką
starszego syna, a mąż pracuje.
Ile jeszcze takie "bujanie się" z tymi skurczami może potrwać? i czy mogę coś
zrobić, by nie zanikały tylko by w końcu rozpoczęła się akcja porodowa?