Dodaj do ulubionych

przekarmienie

15.11.09, 21:38
Dzień dobry ja mam pytanie dotyczące przekarmiania ponieważ 26 października
urodziłam córeczkę i na początku karmiłam ja co 2i pół godz w nocy co trzy na
początku miałam strasznie dużo pokarmu teraz mam znacznie mniej piersi są
miększe i wogule chodź z 1 piersi odciągnę 80 mil.Ostatnio moja córa do
południa jak ja karmie to jej pasuje ale tak kolo 17-18 się zaczyna płacz o
pierś piąstki do buzi i szukanie piersi i tak ssie 20 min później po 10 min
znów płacz o pierś i tak na okrągło ostatnio rano wyrzygała to co wypiła zadz
do naszej położnej która powiedziała ze to przejedzenie i kazała podawać
glukozę jak będzie chciała cycka i przystawiać ja co 2i pól godz co trzy do
piersi nie dłużej niż 20 min wiec tak zrobiliśmy to wypiła 100mil glukozy i
później 30 mil i płacz znów o cycka to zadz do położnej która powiedziała ze
to za dużo i powiedzieliśmy jej ze ona gazy ma dzisiaj i się spina to
powiedziała ze fragmentacja to jest i mała jak każde przewijanie miała kupkę
tak teraz nie miała aż do rana gdzie miała biegunkę i do teraz nic jedynie
troszeczkę ja już sama nie wiem ona strasznie płacze o ta pierś ja tu słyszę
co innego tu co innego nie wiem jak mam postępować może mam mleko za chude ze
mała się nie najada? nie wiem proszę o jak najszybsza odpowiedz z góry
dziękuje ps.dodam ze mała urodziła się 3 tygodnie przed terminem i miała 2500
Obserwuj wątek
    • basiak36 Re: przekarmienie 15.11.09, 21:48
      kasiulek19902 napisała:

      > do naszej położnej która powiedziała ze to przejedzenie i kazała podawać
      > glukozę jak będzie chciała cycka i przystawiać ja co 2i pól godz co trzy do
      > piersi nie dłużej niż 20 min

      Takie rady sa zwyczajnie szkodliwe. Dziecko w tym wieku poza mlekiem nie powinno
      nic dostawac, nawet jesli ulewa (co jest calkowicie normalne!), dopajanie
      zaslodzona woda oznacza tylko ze dostanie mniej mleka ktore jest konieczne do
      rozwoju malucha, oraz niepotrzebnie zaznajomi sie z butelka.

      może mam mleko za chude ze
      > mała się nie najada? nie wiem proszę o jak najszybsza odpowiedz z góry
      > dziękuje ps.dodam ze mała urodziła się 3 tygodnie przed terminem i miała 2500

      Masz super normalne mleko, tylko niestety nie trafilas na polozna z wiedza jakas
      o laktacji. Dziecko nalezy karmic kiedy tego potrzebuje, a zegarek wyrzucic:)
      Nie da sie malucha przekarmic mlekiem mamy, wlasnie tak go natura skonstruowala
      aby dziecko moglo ssac czesto. A ulewanie, jesli dziecko dobrze przybiera, to
      tylko i wylacznie sprawa kosmetyczna i nie jest to powod do ograniczania
      dziecku karmien
      ...
      Nie mowiac o tym ze taki maluch ssajac rowniez zaspokaja potrzebe bliskosci,
      wiec ma prawo ssac chocby i co godzine.
      • kasiulek19902 Re: przekarmienie 15.11.09, 22:01
        a jeżeli ona wyrzygała cały pokarm co zjadła?
        bo dość tego było całe ciuszki i kocyk był mokry;)
        ona już od godz 6 jak zaczęła płakać to pije teraz non stop z przerwami bo jak
        puszcza cycka i odstawiam ja to za chwile znów płacz o cycka.
        • basiak36 Re: przekarmienie 15.11.09, 22:16
          kasiulek19902 napisała:

          > a jeżeli ona wyrzygała cały pokarm co zjadła?
          > bo dość tego było całe ciuszki i kocyk był mokry;)
          > ona już od godz 6 jak zaczęła płakać to pije teraz non stop z przerwami bo jak
          > puszcza cycka i odstawiam ja to za chwile znów płacz o cycka.

          No zdarza sie dzieciom mocniej ulac, czy to sie zdarza czesto? Bo powodem moze
          byc np to ze dziecko jeszcze nie radzi sobie zbyt dobrze ze ssaniem i polyka
          duzo powietrza. Jesli czesto ulewa bardzo duzo, i slabo przybiera na wadze -
          wtedy mozna zaczac szukac przyczyn (technika ssania, nietolerancja pokarmowa,
          itp), ale na pewno nie robi sie czegos takiego jak pojenie woda.
          Czy w uzyciu sa smoczki?
          W kazdym razie ograniczanie karmien na pewno nie wchodzi w gre. Probuj podnosic
          do odbicia czesciej, no i jesli juz, to karm czesciej, nie rzadziej. Szczegolnie
          ze dziecko swietnie daje Ci do zrozumienia ze potrzebuje piersi czesciej. Po
          prostu chce ssac i byc przy mamie, calkiem normalne.
          • kasiulek19902 Re: przekarmienie 15.11.09, 22:26
            małej często się ulewa ale to troszeczkę to co było to było straszne tak z 30 40
            mil tego co jej się ulało
            wchodzą smoczki bo kazała karmić ta glukoza lub woda to z butelki.
            ja mała najchętniej bym przykładała kiedy by chciała tylko ze ta położna
            powiedziała ze nie wolno i ustosunkowałam się do tego choć mi się serce krajało
            ze mała tak płacze i ze własne piąstki ssie lub mi bluzkę jak ja wezmę na ręce..
            ja ją długo trzymam aż jej się odbije czasami jej się odbije raz czasami dwa lub
            3 razy wtedy ja przebieram i kładę do łóżeczka czasami śpi lub dalej płacze i
            otwiera buźkę w poszukiwaniu cycka.
            moja teściowa zaś powiedziała ze może ja mam chudy pokarm ze mała się nie najada
            tym pokarmem.
            • mad_die Re: przekarmienie 15.11.09, 22:38
              Jezus Maria Matko Święta... włos sie jezy na glowie jak sie czyta co piszesz...
              Na prawde wolisz sluchac slabo wyksztalconej poloznej i nie majacej zielonego
              pojecia o karmieniu noworodka tesciowej niz swojej intuicji?? Swojego dziecka??
              Wez sie w garsc, zobacz ze to dziecko Cie blaga o piers, o bycie przy mamie.
              Do poloznej wiecej nie dzwon, tesciowej nic nie mow o zachowaniu malej - im
              mniej bedzie wiedziala tym lepiej dla Was - i karm na miłość boską...
              Wyrzuc zegarek, wyrzuc smoczki i karm. Tyle ile dziecko tego potrzebuje, tak
              czesto i tak dlugo jak dziecko potrzebuje.
              Taki maluch potrzebuje Twojej piersi, jak powierza. I taki maluch z pewnoscia
              nie rzyga, tylko mu sie ulewa - jak kazdemu noworodkowi.
              • kasiulek19902 Re: przekarmienie 15.11.09, 22:46
                no tak ja jestem młodą mama wiec szukam wytłumaczenia u każdej osoby ja chce dla
                mojej córeczki jak najlepiej nie wiedziałam ze położna może nie mieć
                doświadczenia przecież powinna je mieć tym bardziej ze ma kolo 50lat a ona
                kazała mi je przegłodzić jeszcze i w żadnym wypadku nie podawać piersi ja
                płakałam razem z nią nie wiedząc ze mogłam ja uspokoić dając jej pierś to czego
                tak bardzo pragnie
                • mad_die Re: przekarmienie 15.11.09, 22:58
                  A widzisz, powinnas szukac wytlumaczenia u osob, ktore byly w podobnej
                  sytuacji jak TY
                  - czyli ktore karmia piersia.
                  A czy jestes pewna, ze ta polozna karmila piersia? Ja moge dac sobie reke uciac,
                  ze pewnie karmila, ale po 2-3 tygodniach przestala, bo nie mogla zniesc placzu
                  wlasnego dziecka, zapchala je glukoza i mlekiem w proszku i miala swiety spokoj.
                  A tesciowa karmila piersia? Tez pewnie nie skoro gada takie glupoty.

                  Wiec wiecej nie placz z corka, tylko daj jej to, o co Cie prosi. Bo taki maluch
                  o wiele lepiej od Ciebie (czy poloznej, lekarza, tesciowej, kolezanki itp.) wie,
                  ile mu tej piersi potrzeba.

                  Powodzenia!
                  • kasiulek19902 Re: przekarmienie 15.11.09, 23:03
                    a czy ja ja mam budzić do karmienia czy ona zawsze powinła sama mnie budzić i po
                    prostu powinęłam ja karmić na zadanie nawet gdyby przerwy pomiędzy karmieniem
                    były to 4-5 godz?
                    • mad_die Re: przekarmienie 15.11.09, 23:15
                      To zalezy jak przybiera na wadze.
                      Jesli przybiera ok (czyli minimum 120g na tydzien), to bym budzila, ale nie po
                      4-5 godzinach, tylko po max.3h. A jesli przybiera slabiej, to bym budzila nawet
                      czesciej.
                      A z czasem sama sie bedzie budzic, nie boj sie :)
                      • kasiulek19902 Re: przekarmienie 16.11.09, 12:04
                        no tak tylko ona się budzi sama do karmienia tylko o rożnych porach raz jest to
                        przerwa na 4 godz czasem po 1 godz;)
                        nie ważyłam jej jeszcze ponieważ kazano mi z nią przyjść do poradni w 6 tygodniu
                        ale moim zdaniem to przybiera na wadze bo z małej kruszynki robi się już grubsza;)
                • misior_biorn Re: przekarmienie 16.11.09, 06:57
                  Kasiulku, juz tutaj ci dobrze dziewczyny napisaly co masz robic :)
                  Ja tylko dodam, ze z naszym synkiem bylo calkiem podobnie - jak mial
                  pare tygodni jadl czesto, wieczorami byl zdenerwowany i plakal
                  (myslalam oczywiscie ze mam za malo pokarmu, ale tu na forum
                  dowiedzialam sie ze to taki dzieciecy weltschmerz), za to nad ranem
                  jak sie "natrabil" z moich przepelnionych po nocy piersi, to nie bylo
                  szans zeby tego nie ulal. I co, nic, przebieralam i jak chcial,
                  dawalam znowu jesc. Ulewanie poranne zniknelo sama nie wiem kiedy.
                  Teraz ulewa czasem w ciagu dnia, najczesciej jak go za mocno tule gdy
                  jest najedzony :D ale nie sa to jakies straszne ilosci.

                  Karm jak ci radza a poloznej radzacej glokoze nie sluchaj. U mnie jak
                  przyszla polozna srodowiskowa to tez glukoza byla rozwiazaniem na
                  wszystko (slad zoltaczki - przepoic glukoza, ma czkawke - dac
                  glukozy, no i w taki upal dziecko nie dostaje wody???) ale jej nie
                  posluchalam i nie dalam. I jak dziecko plakalo to dostawalo jesc, jak
                  nie chcialo jesc to wtedy myslalam co jeszcze moze mu byc (czy chce
                  byc tulone, czy moze mu za goraco...).
    • katrina070809 Re: przekarmienie 16.11.09, 08:50
      Z moim synkiem też było podobnie. Pediatra powiedziała żeby dopajać - wodą lub z glukozą albo oszukiwać smoczkiem żeby karmić trochę rzadziej. I syn płakał a ja nad nim z smoczkiem też płakałam. Po 2 dniach kiedy ja byłam zdenerowawana i miałam dość doszłam do wniosku że posłucham intuicji i będe dwać piers jeśli tylko zachce. Od tego momentu ja się uspokoiłam, karminie stało się dla mnie przyjemne a syn też się uspokoił i paradoksalnie po pewnym czasie jadł rzadziej - może doszedł do wniosku że pierś ma na zawołanie to nie musi ciągle jej chcieć (na wszelki wypadek) tylko wtedy gdy faktycznie jest głodny;)
      A ulewana nadal i to dość często, próbuje znaleźć winowajcę w mojej diecie ale na razie nie umiem. Przyzwyczaiłam się. Najgorzej jest gdy jesteśmy poza domem - wtedy staram się go po jedzeniu nie trzymać nad dywanami - z paneli lepiej się ściera:-) Syn ma aktualnie praiwe 3,5miesiąca.
    • ph78 Re: przekarmienie 16.11.09, 11:02
      Tak mi się smutno robi, kiedy czytam takie posty! Wiem, oc czują
      młode niedoświadczone matki, ponieważ sama dopiero co zaczęłam
      przygodę z karmieniem. Na dobry początek postanowiłam się trzymać
      zasady karmienia na żądanie, co nie było szczególnie łatwe z uwagi
      na upały, jakie panowały w pierwszych tygodniach po urodzeniu się
      mojego dziecka = non stop pićku! :) Na szczęście mam w sobie tyle
      wiary w słuszność własnych odczuć i nieomylność intuicji, że nie
      słuchałam rad wszystkich dookoła (którzy i tak nie karmili piersią).
      Dałam się tylko skołować, gdy Młoda przestawiła się z wypróżniania
      kilka razy dziennie na dwa razy w tygodniu. Czekanie na tę pierwszą
      kupę po przerwie było torturą ;) Teraz już widzę, jak się ładnie
      unormowała i żałuję, że tak panikowałam i dałam sobie wmówić
      poczucie winy, że to dlatego, że nie przepajam i funduję dziecku
      zatwardzenie!
      Głowa do góry i więcej wiary w siebie! Słuchaj siebie i dziecka i
      współpracujcie :) A w razie wątpliwości pytaj doardców laktacyjnych
      lub tutaj na forum. Niestety, większość położnych mimo lat
      doświadczenia, ma znikomą wiedzę na temat karmienia piersią,
      ponieważ do niedawna królowały jednak butelki.
    • oskacper Re: przekarmienie 16.11.09, 11:11
      to ja dodam jeszcze ,że te gazy to właśnie po glugozie mogą być. Ja
      w szpitalu trafiłam na podobną położną, kazała karmić co 3 a nawet
      co 4h żeby dziecko zdążyło zgłodnieć!!! a wmiędzy czasie poić
      glugozą.Na całe szczęście były też bardziej wyedukowane położne.
      Tylko u mnie była trochę inna sytuacja, Młody urodził sie 6 tygodni
      za wcześnie, dostał silnej żółtaczki i przestał jeść, waga leciała
      na ''łeb na szyję'' i chciałam go karmić częściej żeby choć troszkę
      ssał i przede wszystkim przybierał na wadzea tu taka rada!!! No ale
      wszystko skończyło sie dobrze,je kiedy chce, ulewa kiedy chce i ile
      chce i jest ok. Ma 4,5 miesiąca waży 6,6kg{waga wyjściowa 2kg,
      spadkowa1,7kg}Karm, noś, przytulaj kiedy tylko chce,czas tak szybko
      mija a problemy jeszcze szybciej. Pozdrowionka
      • kasiulek19902 Re: przekarmienie 16.11.09, 12:12
        dziękuję wam wszystkim normalnie ta sytuacja w domu od czasu kiedy mała płakała
        o cycka tak przeraźliwie była straszna
        od wczoraj podaje jej cycka kiedy chce i nie ma płaczu i nic narazie się nie
        dzieje kupki robi już normalne co karmienie nie ma dłuższych przerw i ulewa jej
        się minimalnie;) jak będzie coś nie tak napiszę znowu;)
        • madzia.7 Re: przekarmienie 16.11.09, 12:24
          jejku mam taki sam problem..Mały przytył w ciągu 1,5 tygodnia
          500g!!!!!!waga z porodu 4042g..teraz 4550g
          to strasznie duzo ...dzisiaj byłam w przychodni na konsultacji,
          dowiedziałam się, ze to normalne i też rada zeby podać czasem smoka,
          więcej spacerow na dworze ( wtedy Mlody lepiej spi) i glukoza tylko
          jak juz bardzo mocno jest niespokojny a dopiero co byl nakarmiony
          ale tej glukozy to naprawde malutko, i mało kiedy...ale nie 100ml!!!
          Mlody wczoraj zwymiotował dość sporo( miałodruchy wymiotne..to nie
          było ulewanie..dzisiaj w nocy znowu..i rano jeszcze ulal...ja ryczę
          razem z nim..on ciągle chce cyca..teraz dostal smoka i troche spi na
          balkonie..
          on wcale dobrze się nie czuje jak tak duzo zje! kiepsko wygląda na
          twarzy, placze, brzuch go boli, wymiotuje i ulewa, kiepsko śpi..czy
          aby na pewno to takie dobre aby ciągle tak łapczywie ssał???
          • monika_staszewska Re: przekarmienie 16.11.09, 16:57
            Dzieci karmione maminym mlekiem nie mają górnej granicy przyrostów
            masy ciała, a zatem Panie Mały Ludzik może sobie jesć i przybierać
            ile chce. Nie są mu potrzebne smoczki, glukozy i ograniczenia w
            karmieniu :)
            pozdrawiam :)
            monika staszewska

          • basiak36 Re: przekarmienie 16.11.09, 18:55
            madzia.7 napisała:

            > jejku mam taki sam problem..Mały przytył w ciągu 1,5 tygodnia
            > 500g!!!!!!waga z porodu 4042g..teraz 4550g

            Moja coreczka potrafila przybrac 600g w tydzien. I co z tego:) Teraz ma 2 latka
            i jest przecietnej budowy dziewczynka:)
            • kasiulek19902 Re: przekarmienie 16.11.09, 19:22
              ja tez bym chciała by mi tak przybierała jak tu piszecie;)
              mam do was jeszcze jedno pytanie mianowicie jaki najdłuższy okres czasu nie
              karmić tzn jak mała już 4 godz śpi i nie budzi się do cycka to czy to tez jest ok?
              • mad_die Re: przekarmienie 16.11.09, 20:47
                > mam do was jeszcze jedno pytanie mianowicie jaki najdłuższy okres czasu nie
                > karmić tzn jak mała już 4 godz śpi i nie budzi się do cycka to czy to tez jest
                > ok?

                U takiego malucha bym raczej nie dopuszczała do przerwy wiekszej niż 3h. Czyli
                budz po 3h za dnia.
                • aisha11 Re: przekarmienie 16.11.09, 21:23
                  A ja uważam, że nie trzeba budzić malucha na karmienie. Moja córcia po tygodniu zaczęła przesypiać noce bez jedzenia. Kiedy zapytałam pediatrę (dobrego pediatrę) czy mam ją budzić, powiedział, że absolutnie nie ma takiej potrzeby. Częste karmienie jest wymagane u dzieci z żółtaczką, ale zdrowy niemowlak obudzi się kiedy zgłodnieje:) Moja córa ma już 17 miesięcy i rośnie zdrowo. A mój dwumiesieczny syn w nocy przesypia ciągiem 6-7 godzin, a przyrost masy ma imponujący:)
                  • basiak36 Re: przekarmienie 16.11.09, 21:49
                    aisha11 napisała:

                    > A ja uważam, że nie trzeba budzić malucha na karmienie. Moja córcia po tygodniu
                    > zaczęła przesypiać noce bez jedzenia. Kiedy zapytałam pediatrę (dobrego pediat
                    > rę) czy mam ją budzić, powiedział, że absolutnie nie ma takiej potrzeby. Częste
                    > karmienie jest wymagane u dzieci z żółtaczką, ale zdrowy niemowlak obudzi się
                    > kiedy zgłodnieje:)

                    Niezupelnie jest tak jak piszesz. Problem jest w tym ze zoltaczka moze sie
                    pogorszyc po tym jak byla calkiem niewielka, jesli z jakiegos powodu dziecko
                    ssie za rzadko i sie nie najada. Bo owszem moze tak byc ze noworodek sie najada
                    swietnie i to ze spi dluzej, to nie problem. Ale rownie dobrze moze spac duzo bo
                    sie nie najada i oszczedza energie. Wiec dopoki nie wiadomo ze dziecko zaczelo
                    ladnie przybierac, lepiej pilnowac.
                    Jesli mama jest na tyle pewna ze maluch sie najada, bo sika, robi kupki,
                    aktywnie ssie, itp, to tez bym nie budzila. Ale jesli pewna nie jest, na
                    poczatku lepiej troszke pomoc:)
        • madzia.7 Re: przekarmienie 16.11.09, 12:24
          jejku mam taki sam problem..Mały przytył w ciągu 1,5 tygodnia
          500g!!!!!!waga z porodu 4042g..teraz 4550g
          to strasznie duzo ...dzisiaj byłam w przychodni na konsultacji,
          dowiedziałam się, ze to normalne i też rada zeby podać czasem smoka,
          więcej spacerow na dworze ( wtedy Mlody lepiej spi) i glukoza tylko
          jak juz bardzo mocno jest niespokojny a dopiero co byl nakarmiony
          ale tej glukozy to naprawde malutko, i mało kiedy...ale nie 100ml!!!
          Mlody wczoraj zwymiotował dość sporo( miałodruchy wymiotne..to nie
          było ulewanie..dzisiaj w nocy znowu..i rano jeszcze ulal...ja ryczę
          razem z nim..on ciągle chce cyca..teraz dostal smoka i troche spi na
          balkonie..
          on wcale dobrze się nie czuje jak tak duzo zje! kiepsko wygląda na
          twarzy, placze, brzuch go boli, wymiotuje i ulewa, kiepsko śpi..czy
          aby na pewno to takie dobre aby ciągle tak łapczywie ssał???
          • mamabizona Re: przekarmienie 16.11.09, 12:39
            Moj problem jest podobny - je w kółko, ulewa, zasikuje się, ale
            najgorsze że przy tym nie śpi! Dlatego obawiam się, że jest
            przemęczona i nie chce jeść, tylko się uspokoić, a z moich cycków
            zaraz tryska jej mleko, aż się zachłystuje i wycieka jej z buźki jak
            pije :-(
            Poza tym powiedzcie mi proszę, jak się uspokaja przy karmieniu i
            zasypia, to powinnam ją zmuszać do odbijania? Ona rzado odbija :-( A
            jak juz odbije to potrafi dopaść ją czkawka na 10 min, która nią tak
            rzuca, że nie ma mowy o śnie przez kolejne kilkadziesiąt minut :-(
            • kasiulek19902 Re: przekarmienie 16.11.09, 16:03
              moja córcia też ma czkawkę po każdym odbiciu;(
              moim zdaniem odbijanie jest bardzo ważne.
              ja mam jeszcze pytanko dziś byłyśmy z moja myszka się zważyć przy wypisie miała
              2470 a teraz ma 2970 pielęgniarka się dziwiła ze tak dużo czy to naprawdę tak dłuzo?
            • mad_die mamabizona 16.11.09, 16:14
              Jasne, ze nie odbijasz, jak dziecko spi. Po co je budzic? Wcale nie musisz jej
              odbijac, jesli corce to nie przeszkadza.

              A na zachlystywanie sie mlekiem proponuje karmienie pod gorke badz zimny oklad
              na piers przed karmieniem (badz posmarowanie kostka lodu brodawki).
            • monika_staszewska Re: przekarmienie 16.11.09, 16:58
              Jeśli Dziewczę nie będzie leżało po karmieniu na plecach, tylko na
              boczku lub na brzuszku, a jeśli na plecach to na podłożu tworzącym
              równie pochyłą nie musi Pani jej odbekiwać po karmieniu. A mlekiem
              płynącym podczas ssania proszę się nie martwić - dzieci maja swoje
              sztuczki na to by wypływ zatrzymać jeśli chcą sobie tylko possać,
              bez jedzenia i picia.
              pozdrawiam :)
              monika staszewska
          • mruwa9 Re: przekarmienie 16.11.09, 16:09
            Takich przyrostow wagi to sie gratuluje, nie wspolczuje. wyrzuc w
            cholere smoczki i glukoze, bo po co psuc cos, co tak dobrze dziala=?
            Nie ograniczaj dziecku dostepu do piersi, niech ssie tak czesto i
            tak dlugo, jak tego chce, nie majstruj przy karmieniu smoczkami. A
            zachowanie Twojego dziecka jest absolutnei nmormalne i typowe dla
            wieku. I najlepszym lekarstwem na to jest piers (neiograniczony
            dostep) oraz bliskosc mamy/taty (duzo noszenia na rekach, w chuscie,
            przytulania, zwlaszcza brzuszek do brzucha, jako naturalna forma
            masazu. Wspolne spanie z dzieckiem przy piersi jako sposob na
            polaczenie karmienia na zadanie i wypoczynku mamy).jesli bol
            brzuszka jest spowodowany lapczywym ssaniem i lykaniem powietrza, to
            mozesz karmic pod gorke, tzn. Ty lezysz lub pol-lezysz ;-) na wznak,
            a dziecko na Tobie. Ulewanie tez jest zupelnie normalne w tym wieku,
            to efekt niedojrzalosci przewodu pokarmowego, minie samo,
            nieleczone, a ulewanie to najczesciej glownei problem estetyczny,
            samemu dziecku nie przeszkadza.
          • olbrachta Re: przekarmienie 16.11.09, 21:02
            Normalne. Absolutnie normalne. Ja też kilkanaście tygodni temu się stresowałam,
            że mi dziecko się przysysa, a książki polecają "uczenia samodzielności" i
            "uczenia, że jemy duże posiłki, a nie pojadamy". W końcu - dzięki Forum -
            wyluzowałam. Pozwoliłam ssać ile i kiedy chciał, co zwykle oznaczało leżenie od
            13 do 19 dzień w dzień (poranne karmienia trwały około godziny każde). A czasem
            nawet ssanie całodobowe :) I skończyło się samo, nawet nie wiem kiedy.

            Jeśli dziecko nie chce spać albo jeśc, nie będzie spać albo jeść. Dziecko nie
            chce ssać smoczka, tego natura nie wymysliła. Dziecko chce ssać pierś.

            TO że pięknie przybiera to nie problem, to radość. Znaczy, że dziecko się
            najada, że rośnie.

            Skąd pewność, że boli brzuch? Spróbuj nie odtawiać dziecka na siłę, tylko wtedy,
            kiedy puści pierś sam.

            Ulewanie, wymioty i tego typu atrakcje też się skończą. Same.
    • kaeira Wklejone przez moderatorkę: 16.11.09, 16:41
      przyrost wagi
      kasiulek19902 16.11.09, 16:10

      dziś byłyśmy z moja 3 tygodniowa dziewczynka się zważyć i przy wypisie ze
      szpitala ważyła 2470 a dziś wazy 2930 pielęgniarka się dziwiła ze tak dłuzo
      czy to jest tak dłuzo? czy jednak całkiem normalnie?
      --------------------------------

      Re: przyrost wagi
      mad_die 16.11.09, 16:16

      Juz ci pisalam w innym watku:
      500g na 3 = 166g
      Bardzo dobry wynik, pamietaj ze minimum to 120g na tydzien.
    • madzia.7 Re: przekarmienie 19.11.09, 13:31
      sledze ten wątek i się ciągle zastanawiam i sama nie wiem do konca
      co robić..
      pisałam juz troszkę wyżej..
      mój synek ma teraz 2,5 tyg..karmie piersią a Maluszek może wisiec na
      cycku godzinami..1- 1,5godz pod rząd albo i dłuzej..ja mysle ze to
      zdecydowanie za duzo..mam duzo pokarmu i czasem mlody az się dławi
      jak pije.. ile on moze wypic jak tak wisi na cycku godzine..a i tak
      nie ma szans zeby oproznil chociaz jedną całą piers.. nie wiem czy
      to ma znaczenie ale laktacja zostala troche pobudzona laktatorem
      elektronicznym gdy Maluch lezał w inkubatorze w szpitalu gdy mial
      zółtaczke..więc moze wydajemi się ale mam za duzo pokarmu zeby on to
      przejadł- stąd wymioty i ulewania..od dwoch dni staram się bardziej
      przyglądać czy to głód..czy chęć ssania i czasem podaje smoka..ja
      osobiscie nie jestem w stanie lezec z Maluchem godzinami przy
      cycu..chyba znienawidze karmienie piersią jak nie będę miala czasu
      zeby doprowadzic się do porządku bo dzidzia ciągle wisi na cycu..
      przez 1,5 tyg przybrał 500g to dość duzo moim zdaniem i gdyby nie
      bole brzuszka i wymioty nie martwiło by mnie to..
      więc myslicie, ze mozna dawac tak duzo cyca ze dzidzie az brzuszek
      boli i nie jest w stanie tego przejesc????
      cos dziwne to dla mnie..tym bardziej ze widac ze jak maluch za duzo
      zje to nie wygląda na szczęśliwego...
      • mruwa9 Re: przekarmienie 19.11.09, 13:48
        majstrujesz przy delikatnym mechanizmie laktacji i sama prosisz sie
        o potencjalne klopoty ( z tym smoczkiem). Oczywiscie, ze noworodek
        MA PRAWO wisiec na piersi godzinami. Oczywiscie, ze powinien miec
        dostep do maminej piersi bez ograniczen. Dlaczego natura/ludzkosc
        wymyslila polog (czasem nazywany 4.trymestrem ciazy)?Zebys mogla
        sobie wlasnie lezec i nie zajmowac sie niczym innym, poza karmieniem
        piersia. Bo tego wlasnie Twoje dziecko teraz potrzebuje, Ty takoz,
        czego moze nie wiesz (u kobiet karmiacych piersia macica zwija sie
        szybciej i szybciej organizm wraca do stanu sprzed ciazy). I czemu
        niby nie mozesz miec dziecka przy piersi bez ograniczen? Co stoi na
        przeszkodzie? Zaopatrz sie w walowke (maz moze donosic), wode do
        picia, stos filmow lub ksiazek i hulaj dusza. Dziecko do piersi, Ty
        do lozka z ksiazka lub pilotem do tv, lub do komputera. Albo
        zainwestuj w chuste, dziecko w chuscie przy piersi, Ty z kolezankami
        popijasz kawke i plotkujesz.masz szanse na wiele tygodni calkowicie
        usprawiedliwonego lenistwa, czemu chcesz sie tego pozbawic?
        • dra.ard Re: przekarmienie 19.11.09, 20:37
          tylko pozazdrościć kobietom, które mogą 6 tygodni połogu przeleżeć w łóżku z
          dzieckiem u piersi i "pełną obsługą" wokół siebie.
          Przepraszam, ale ta rada jest po prostu nierealna w większości przypadków. I w
          zasadzie tylko zniechęca do karmienia, bo wywołuje u matki poczucie bezradności
          (bo naprawdę mało kto może sobie pozwolić na takie luksusy).
          Partner ma zazwyczaj kilkanaście dni urlopu (jak dobrze pójdzie), często w domu
          są starsze dzieci, a nie każdy ma rodziców/teściów/dziadków/ciocie itd. do pomocy...
          W moim otoczeniu nie znalazłabym NIKOGO, kto mógłby sobie pozwolić choćby na 2
          tygodnie ciągłego zalegania z noworodkiem przy piersi i pilotem w ręku.
          • kaeira Re: przekarmienie 19.11.09, 21:40
            dra.ard napisała:
            > Partner ma zazwyczaj kilkanaście dni urlopu (jak dobrze pójdzie), często w domu
            > są starsze dzieci, a nie każdy ma rodziców/teściów/dziadków/ciocie itd. do pomo
            > cy...
            > W moim otoczeniu nie znalazłabym NIKOGO, kto mógłby sobie pozwolić choćby na 2
            > tygodnie ciągłego zalegania z noworodkiem przy piersi i pilotem w ręku.

            Hmmm. Starsze dzieci to konkretny problem. Trzeba się nimi jakoś zająć.
            Ale przy pierwszym dziecku - nie za bardzo wiem, co takiego matka MUSI robić
            przez pierwsze kilka tygodni oprócz jedzenia (nie gotowania), picia, karmienia,
            utrzymywania higieny swojej i dziecka? Ewentualnie spaceru, jak ma chęć...
          • basiak36 Re: przekarmienie 19.11.09, 21:52
            > tylko pozazdrościć kobietom, które mogą 6 tygodni połogu przeleżeć w łóżku z
            > dzieckiem u piersi i "pełną obsługą" wokół siebie.
            > Przepraszam, ale ta rada jest po prostu nierealna w większości przypadków. I w
            > zasadzie tylko zniechęca do karmienia, bo wywołuje u matki poczucie bezradności
            > (bo naprawdę mało kto może sobie pozwolić na takie luksusy).

            Przy pierwszym dziecku - kazda matka moze.

            Przy kolejnym jest trudniej,na szczescie sa rozwiazania takie jak chusta. No i
            jesli starsze dziecko jest male, zwykle jeszcze spi w dzien, wiec mozna ten czas
            wykorzystac na odpoczynek. Starsze dziecko zwykle chodzi do szkoly/przedszkola.
            Ja mialam starsze w szkole w tym czasie nic nie robilam tylko relaksowalam sie i
            karmilam:)
            No i moj maz w ogole nie mial wolnego, ale jak wracal z pracy, zabieral mala do
            chusty, zajmowal sie starszym dzieckiem, ja moglam wtedy nadrobicc zaleglosci
            domowe.
            Rodziny tutaj nie mamy.

            > W moim otoczeniu nie znalazłabym NIKOGO, kto mógłby sobie pozwolić choćby na 2
            > tygodnie ciągłego zalegania z noworodkiem przy piersi i pilotem w ręku.

            Dlaczego? To co robily te mamy ktore mialy jednego noworodka pod opieka?
              • mad_die Re: przekarmienie 19.11.09, 22:34
                Ja nie wiem, o co chodzi w ogole - i wychodze z zalozenia, ze dla chcacego nic
                trudnego.
                Mieszkamy za granica, pomocy znikąd, maz dlugo pracuje (nie ma go w domu od 8 do
                19 zwykle). No i jakos przetrwalam ten okres wiszenia na piersi sama w domu z
                noworodkiem. Czytalam ksiazki, ogladalam tv, surfowalam w necie.
                Teraz, lada dzien, bedzie powtorka z rozrywki plus do tego prawie dwwuletnia
                corka u nogi. Bedzie wesolo, ale odkurzanie moze poczekac, obiad nie zawsze musi
                byc z dwoch dan i swiezo robiony, o praniu czy prasowaniu w ogole nie wspomne -
                to rownie dobrze moze zrobic malzonek.
                Chciec to móc.
                • basiak36 Re: przekarmienie 19.11.09, 23:05
                  > Mieszkamy za granica, pomocy znikąd, maz dlugo pracuje (nie ma go w domu od 8 d
                  > o
                  > 19 zwykle). No i jakos przetrwalam ten okres wiszenia na piersi sama w domu z
                  > noworodkiem. Czytalam ksiazki, ogladalam tv, surfowalam w necie.

                  Dokladnie tak samo u mnie, tyle ze mam dwojke dzieci, i drugie wisialo na piersi
                  non stop:) Odrywala sie sila rzeczy kiedy musialam zawozic starsze dziecko do
                  szkoly (taak, 2 tygodnie po cc..), i na zajecia pozalekcyjne, podczas ktorych
                  siedzialam gdzies w kacie i oczywiscie karmilam:)

                  Ale wiem ze nie ma sensu tutaj za bardzo dyskutowac, bo kazdy ma argumenty za
                  tym co wybral:)
                  Niemniej moim osobistym skromnym zdaniem wiecej szkody wyrzadza kobietom to
                  przekonanie ze po porodzie dziecko ma sie zajac soba i spac, a matka od razu ma
                  byc na nogach, na zakupach, i nie wiadomo gdzie. Zupelnie w tym wszystkim
                  zapomina sie ze byc moze warto zwolnic tempo i dac sobie czas na poznanie
                  dziecka? Usiasc na chwile, a nie gnac przed siebie? Na to znow bedzie czas..
                  Prowadzilam przez okolo 5 lat wypozyczalnie laktatorow szpitalnych, i niestety
                  spora czesc wypozyczajacych to byly mamy ktore uwazaly ze po tygodniu dziecko ma
                  sie najadac co 3h a one musza miec dom na wysoki polysk. Jeszcze lepiej kiedy
                  przychodzili tatusiowie, raz jeden powiedzial wprost ze on musi przeciez miec
                  obiad jak wraca z pracy .. Szkoda slow.
                  I kultywowanie takiego modelu kobietom przyslugi nie wyswiadcza.
                  Wrecz przeciwnie, uwazam ze trzeba mowic o tym zeby sie relaksowaly na ile sie
                  da, i wrecz uczyly poleniuchowania troche na kanapie:) W miare mozliwosci. A
                  partner po pracy od razu zajmuje sie dzieckiem albo domem:)
                  • dra.ard Re: przekarmienie 20.11.09, 10:00
                    Ja też myślę, że trudno się przekonywać co do własnych racji, bo każdy ma swoje
                    życie i swoje uwarunkowania. I bardzo trudno (a wręcz jest to niemożliwe) jest
                    "ocenić" czyjąś sytuację na podstawie samych wpisów na forum.
                    Cieszcie się, że macie i miałyście możliwość spędzenia TAKIEGO połogu. Ale
                    postarajcie się zrozumieć, że nie zawsze to jest "dla chcącego nic trudnego" i
                    warto czasem podsunąć bardziej "kompromisowe" rozwiązania dla młodych,
                    zdenerwowanych matek.
                    Bo - oczywiście - zgadzam się: warto zwolnić, poznać dziecko, nie gnać. I jestem
                    przekonana, że absolutna większość z nas tak właśnie robi. Ale czasem zwolnienie
                    do zera jest po prostu niewykonalne z uwagi na tzw. "siłę wyższą" (i naprawdę
                    nie myślę tu o obrażonym panu mężu co to na obiad czeka).
                    • basiak36 Re: przekarmienie 20.11.09, 10:05
                      Ale czasem zwolnieni
                      > e
                      > do zera jest po prostu niewykonalne z uwagi na tzw. "siłę wyższą" (i naprawdę
                      > nie myślę tu o obrażonym panu mężu co to na obiad czeka).

                      Wiesz, ja nie zwalnialam do zera przy drugim dziecku, ale na pewno bardziej niz
                      przy pierwszym..
                      Moze napisz o konkretnych przykladach? Bo w sumie trudno mi wymyslec jakies
                      gdzie kobieta mialaby mniej pomocy niz ja, bo ja nie mialam zadnej.
                      • dra.ard Re: przekarmienie 20.11.09, 16:46
                        eee, taka argumentacja nie prowadzi do konstruktywnej dyskusji.
                        Czy ktoś pisał o chorej ambicji i powrocie do pracy tydzień po porodzie?
                        Są tylko te dwie skrajności - praca od razu po wyjściu ze szpitala i zaleganie w
                        łóżku z noworodkiem 24h na dobę?
                        Bez przesady.
                    • mruwa9 Re: przekarmienie 20.11.09, 13:41
                      jaka to niby sil wyzsza moze uniemozliwic karmienie na zadanie? Ja
                      rowniez uwazam, ze dla chcacego nie ma nic trudnego. To kwestia
                      ustalonych priorytetow. Zrozumienia, ze w okresie pologu
                      koncentruje swoja uwage na potrzebach noworodka i cala reszte
                      dostosowuje do jego potrzeb, ktore zaczekac nie moga. A reszta jest
                      naturalna konsekwencja realizacji tych priorytetow, czyli nie-
                      zakladanie , ze sie nie da, bo nie, ale kombinowanie, jak ugotowac
                      obiad z dzieckiem przy piersi (mozna- cudzymi -partnera - rekami
                      poprzedniego wieczoru, mozna gotowac zupe, ktora nie wymaga
                      sterczenia przy kuchence i mieszania albo ryz, ktory nie wymaga
                      obierania, mozna bazowac na mrozonkach czy zamowic pizze). Mozna
                      bawic sie czy odrabiac lekcje ze starszakami z dzieckiem przy
                      piersi, mozna bardzo wiele. Sprzatanie moze zaczekac, a zreszta
                      sprzatac moze partner po powrocie z pracy. Mam trojke dzieci, w tym
                      niepelnosprawne, wszystkie wykarmilam piersia, choc nie mialam
                      pomocy z zewnatrz, a trzeba bylo dzieciarnie (starsza) rozwiezc i
                      odebrac z przedszkola, szkoly, jezdzic na rehabilitacje, prac,
                      zrobic zakupy, znalezc i podjac prace, ja na interview jezdzilam z
                      dzieckiem przy piersi. I dalo sie, choc jestem bardzo daleka od
                      modelu matki-Polki. Tylko, ze ja nie zakladalam, ze sie nie da, bo
                      nie, Ale trzeba zaczac od ustalenia priotytetow, choc rozumiem, ze
                      nie dla kazdego karmienie piersia stoi wysoko na liscie priorytetow.
                  • wilma.flintstone Re: przekarmienie 20.11.09, 15:34
                    basiak36 napisała:


                    > Wrecz przeciwnie, uwazam ze trzeba mowic o tym zeby sie
                    relaksowaly na ile sie
                    > da, i wrecz uczyly poleniuchowania troche na kanapie:)


                    Panie widac nie rozumieja, ze nie kazdy odnajduje relaks w
                    kilkugodzinnym maratonie na kanapie z dzieckiem wiszacym na piersi.
                    Ja po kilku dniach takich wlasnie maratonow mialam ochote prac,
                    sprztac, prasowac, dzwigac siaty, czytac Prousta i sluchac
                    Pendereckiego, aby tylko nie musiec do tego
                    wielogodzinnego "relaksu" wraac...
                    • basiak36 Re: przekarmienie 20.11.09, 15:47
                      wilma.flintstone napisała:
                      > Ja po kilku dniach takich wlasnie maratonow mialam ochote prac,
                      > sprztac, prasowac, dzwigac siaty, czytac Prousta i sluchac
                      > Pendereckiego, aby tylko nie musiec do tego
                      > wielogodzinnego "relaksu" wraac...
                      >
                      No jesli ktos az tak cierpi ze troche czasu z dzieckiem posiedzi i ksiazke
                      poczyta to na pewno nie ma co sie meczyc:)
                      Na szczescie sprzatac i gotowac mozna z dzieckiem w chuscie, bardzo polecam:))
                      A wieczorami mozna dziecko przekazac mezowi zeby sie relaksowal i isc pobiegac
                      czy pograc w tenisa, tez polecam:))
                      • wilma.flintstone Re: przekarmienie 20.11.09, 16:53
                        basiak36 napisała:

                        > No jesli ktos az tak cierpi ze troche czasu z dzieckiem posiedzi i
                        ksiazke
                        > poczyta to na pewno nie ma co sie meczyc:)


                        Tjaaa, wielogodzinne maratony to "troche czasu". Fakt, niektorzy sa
                        optymistami. Inni - nie.



                        > Na szczescie sprzatac i gotowac mozna z dzieckiem w chuscie,
                        bardzo polecam:))

                        Zwlaszcza na moj schorowany kregoslup - swietny pomysl.


                        > A wieczorami mozna dziecko przekazac mezowi zeby sie relaksowal i
                        isc pobiegac
                        > czy pograc w tenisa, tez polecam:))


                        A to wieczorami dziecko juz nie chce piersi, czy moze maz ma dac
                        swoja? Bo moje dziecko zasypia o 19.00, po czym z zegarkiem w reku
                        budzi sie o 20.00 i wisi na mnie srednio do 22.00. Po czym ochoty
                        jzu nie mam do zycia, ze nie wspomne o tenisie. Najgorzej to jak
                        laktacyjna inkwizycja sie wlaczy do dyskusji i uwaza, ze wszyscy
                        maja tak samo - z gorki i z usmiechem na usteczkach.
                        • kaeira Re: przekarmienie 20.11.09, 17:41
                          wilma.flintstone napisała:
                          > Tjaaa, wielogodzinne maratony to "troche czasu". Fakt, niektorzy sa
                          > optymistami. Inni - nie.

                          Dla mnie nawet 2,5 godziny to było "trochę czasu". W pierwszych miesiącach po
                          porodzie czas płynął dla mnie zupełnie inaczej.

                          > Zwlaszcza na moj schorowany kregoslup - swietny pomysl.

                          Nie każdy ma schorowany kręgosłup.
                          Ja na przykład miałam zamiar bardzo dużo korzystać z chusty, ale bóle pleców mi
                          nie pozwoliły. (Inna sprawa, że miałam tylko kółkową, jest wysokie
                          prawdopodobieństwo, że wiązana by się sprawdziła). Ale większość kobiet takich
                          problemów nie ma.

                          > Bo moje dziecko zasypia o 19.00, po czym z zegarkiem w reku
                          > budzi sie o 20.00 i wisi na mnie srednio do 22.00 Po czym ochoty
                          > jzu nie mam do zycia, ze nie wspomne o tenisie.

                          No to współczuję. Ja w podobnych godzinach leżałam na łóżku te 1,5-2 godziny
                          (albo po ok. 40 min godziny w godzinnych odstępach), czytałam, i choć nieraz
                          czułam się się znudzona albo zniecierpliwiona, nijak mi to nie odbierało ochoty
                          do życia, a raczej przeciwnie.


                          > Najgorzej to jak laktacyjna inkwizycja sie wlaczy do dyskusji

                          No co ty, w końcu ktoś musi animować te dyskusje, a wilma bywa na forum tak
                          rzadko...
                          • wilma.flintstone Re: przekarmienie 20.11.09, 18:06
                            kaeira napisała:

                            > Dla mnie nawet 2,5 godziny to było "trochę czasu". W pierwszych
                            >miesiącach po porodzie czas płynął dla mnie zupełnie inaczej.

                            Umowmy sie - niezaleznie od indywidualnego sposobu postrzegania
                            uplywu czasu, na kermieniu przez pierwszych pare miesiecy schodza
                            kobiecie cale dnie i noce. Ja, niestety, jedyne co moge to w tym
                            czasie ogladac TV, bo nie pojmuje jak mozna jednoczesnie karmic i
                            pisac na kompie albo czytac - rekami podtrzymuje przeciez dziecko -
                            czym mam trzymac ksiazke lub gazete? I OK, robie to dla dziecka, bo
                            wiem ze daje mu w ten sposob odpornosc i chronie go w najlepszy z
                            mozliwych sposobow. Jednak jak sie czyta kilka pan z tego forum (a
                            juz Mruwa9 bije rekordy), to sie dochodzi do wniosku ze jest sie
                            jakas niedorobiona idiotka, ktora nie potrafi dostrzec jaka to
                            rozkosza, luksusem i niewypowiedzianym szczesciem jest byc uwiazana
                            calymi godzinami do lozka, fotela czy kanapy z niemowleciem wiszacym
                            na wiecznie obnazonej piersi. Sorry, ale noz mi sie w kieszeni
                            otwiera jak czytam te teksty robiace z meczacych, wymagajacych
                            niemal calkowitej rezygnacji z normalnego funkcjonowania maratonow
                            piersiowych czegos na ksztalt pobytu w SPA. I wierz mi, ze noszenie
                            calymi dniami w chuscie kilkukilogramowego niemowlecia wykonczy
                            niemal kazdy kregoslup.


                            > No co ty, w końcu ktoś musi animować te dyskusje, a wilma bywa na
                            forum tak
                            > rzadko...


                            Obiecuje poprawe i wyzsza frekwencje jak tylko dziecko zacznie
                            troche mniej na mnie wisiec lub jak w calosci przejde na butelke. A
                            propos - jak sie maja Wasze teorie szkodliwego wplywu butli i
                            smoczka-uspakajacza na odruch ssania? Moje dziecko odpierwszych dni
                            zycie zna i jedno i drugie i absolutnie mu to nie odbiera dzikiej
                            ochoty na piers.
                            • kaeira Re: przekarmienie 20.11.09, 19:14
                              wilma.flintstone napisała:
                              > kaeira napisała:
                              > Ja, niestety, jedyne co moge to w tym czasie ogladac TV

                              Uuu, no to faktycznie kiepsko.

                              > bo nie pojmuje jak mozna jednoczesnie karmic i pisac na kompie albo czytac - rekami podtrzymuje przeciez dziecko - czym mam trzymac ksiazke lub gazete?

                              To dla własnego komfortu powinnaś się koniecznie starać nauczyć, bo tak to się rzeczywiście męczysz. Nie każda kobieta potrafi karmić (wygodnie) w każdej pozycji, ale na pewno każda może znaleźć taką pozycję aby móc poczytać książkę albo komputer. Dokładnie w jakiej, to już sprawa indywidualna - zależy m.in. od wielkości biustu. (Ja akurat mam biust rozmiaru mega)

                              Napiszę ci w jakich pozycjach ja najczęściej karmiłam (nie miałam telewizora ;-) )

                              1. Przy komputerze - na krześle najlepiej z podłokietnikami, ale mogło być i zwykłe. Koniecznie wyposażenie -poduszka do karmienia, np. o taka: calineczka.pl/sklep/images/PoduszkamodelM.jpg Może sprawdzić się też zwykła poduszka, ale dla mnie ta połokrągła była wygodniejsza.
                              Siadam na krześle, poduszka na kolana, (jeśli za nisko, ewentualnie pod tę poduszkę jeszcze jedna cieńsza, albo złożony kocyk czy coś. Noga zwykle wsparta na nodze od stolika komputerowego albo na jakimś stołku. Dziecko leży na poduszce, jedna ręka służy do przytrzymywania piersi (co wcale nie zawsze jest potrzebne, ale przy moim biuście i w tej pozycje zwykle było), albo do przytrzymania/zabezpieczenia dziecka (też nie zawsze potrzebne, jak się znajdzie dobrą pozycję. Druga ręka w zasadzie wolna do klawiatury czy myszy (dla mnie mysz była wygodniejsza). Czasami wolne są też obie ręce, np. do pisania, ale to już nie takie proste, trzeba się przegięć przez dziecko.

                              2. Na leżąco. Na większości zdjęć czy rysunków ilustrujących tę pozycję matka leży na boku, z ramieniem "pod sobą", o tak:
                              bi.gazeta.pl/im/0/4757/m4757540.jpg
                              www.coccyx.org/images/feeding.jpg
                              Jednak ja karmiłam często opierając głowę na ręce się na łokciu, coś takiego:
                              www.breastfeedingmums.com/images/breastfeeding-positions-4.jpg
                              www.indianwomenshealth.com/UltimateEditorInclude/UserFiles/New%20Folder%205/healthy-breastfeeding-5.jpg
                              Z tyłu za dzieckiem zrolowany kocyk albo mała poduszka, zapewnia utrzymanie pozycji brzuch do brzucha.
                              Druga ręka wolna, trzyma książkę, gazetę itp (oczywiście gazetę trudniej, poza tym dziecku kilkumiesięczni zaczyna zwykle przeszkadzać szelest i dekoncentruje się).
                              Można także położyć większą poduszkę za dzieckiem i na niej położyć/oprzeć książkę, pismo czy laptop.

                              (Podczas karmienia po raz pierwszy zaczęłam czytać blogi, oraz książki online, bo to takie proste - potrzebna tylko jedna ręka, żeby nacinać klawisz albo myszę, i to co jakiś czas.)


                              ----------------------------------------

                              > A propos - jak sie maja Wasze teorie szkodliwego wplywu butli i
                              > smoczka-uspakajacza na odruch ssania? Moje dziecko odpierwszych dni
                              > zycie zna i jedno i drugie i absolutnie mu to nie odbiera dzikiej
                              > ochoty na piers.

                              Maja się tak: butelka i smoczek zawsze niosą ryzyko zaburzenia ssania Nie znaczy to oczywiście, że zdarza się to u każdego dziecka. Wcale nie. Ale ryzyko zawsze istnieje (szczególnie jeżeli wprowadzi się je wcześnie, przed 6-8, a tym bardziej 3-4 tygodniem). Dlatego - jeżeli komuś zależy na karmieniu dłużej niz kilka miesięcy - trzeba pamiętać o możliwym zaburzeniu ssania i być wyczulonym na sygnały, które mogą o tym świadczyć. (płytsze ssanie, ból piersi, "wariacje" przy piersi, spadek przyrostów). A, i jeszcze trzeba pamiętać, że to, że przez kilka tygodni/miesięcy jest wszystko OK, nie znaczy, że tak będzie cały czas. Smoczek miewa "opóźniony zapłon"
                              Inna sprawa, że jak matka i tak planuje przejście na butelkę (albo akceptuje to jako "naturalną kolej rzeczy") to nie odbierze wyżej wspomnianych rzeczy jako problem smoczkowy, tylko np. "za słaby pokarm/za mało pokarmu, moja mama też tak miała", "wiadomo, że po pół roku to i tak trzeba podać butelkę, bo pierś nie starcza", "i tak dosyć juz tego karmienia, samo dziecko to czuje itp)
                              (Ubiegając ewentualne pytanie: nie, nie wiem, jaki procent dzieci ma problemy smoczkowo-butelkowe. Na forum sporo, ale na forum jest nadreprezentacją osób z problemami i osób z wysoką motywacją do karmienia).
                            • basiak36 Re: przekarmienie 20.11.09, 19:39
                              wilma.flintstone napisała:
                              bo nie pojmuje jak mozna jednoczesnie karmic i
                              > pisac na kompie albo czytac - rekami podtrzymuje przeciez dziecko -
                              > czym mam trzymac ksiazke lub gazete?

                              Trzeba miec poduszke, pod nia mozna podlozyc druga i wtedy na tej poduszce
                              dziecko lezy sobie na poziomie piersi i ssie, nie trzeba trzymac za bardzo.

                              to sie dochodzi do wniosku ze jest sie
                              > jakas niedorobiona idiotka, ktora nie potrafi dostrzec jaka to
                              > rozkosza, luksusem i niewypowiedzianym szczesciem jest byc uwiazana
                              > calymi godzinami do lozka, fotela czy kanapy z niemowleciem wiszacym
                              > na wiecznie obnazonej piersi.

                              No nie wiem czemu tak to interpretujesz, ale mamy wszyscy to do siebie ze
                              interpretujemy to co inni pisza wedlug siebie. Wiec jesli az tak dramatycznie
                              sie to komus kojarzy, to juz na to nikt nic nie poradzi.

                              Sorry, ale noz mi sie w kieszeni
                              > otwiera jak czytam te teksty robiace z meczacych, wymagajacych
                              > niemal calkowitej rezygnacji z normalnego funkcjonowania maratonow
                              > piersiowych czegos na ksztalt pobytu w SPA. I wierz mi, ze noszenie
                              > calymi dniami w chuscie kilkukilogramowego niemowlecia wykonczy
                              > niemal kazdy kregoslup.

                              Mi nie wykonczylo, dzieki chuscie mialam mniej problemow niz w ciazy. A moje
                              dziecko wazylo 10kg w wieku 6 mcy.
                              I rzeczywiscie dla mnie te 5-6h wylegiwania sie na kanapie z ksiazkami, lub
                              organizujac u siebie albo u kolezanek 'coffee mornings' (akurat pare innych w
                              podobnym czasie urodzilo drugie dziecko) bylo super, naplotkowalam sie za
                              wszystkie czasy, naczytalam:))
                              >
                              >>
                              > Obiecuje poprawe i wyzsza frekwencje jak tylko dziecko zacznie
                              > troche mniej na mnie wisiec lub jak w calosci przejde na butelke.

                              ALbo pomysl o tej poduszce lub o chuscie wiazanej na krzyz na plecach?
                              A
                              > propos - jak sie maja Wasze teorie szkodliwego wplywu butli i
                              > smoczka-uspakajacza na odruch ssania? Moje dziecko odpierwszych dni
                              > zycie zna i jedno i drugie i absolutnie mu to nie odbiera dzikiej
                              > ochoty na piers.
                              >
                              Tutaj zalezy w jakim wieku jest Twoje dziecko. I byc moze nalezy do mniejszosci,
                              takowa tez istnieje:) I oczywiscie zagladaj wczesniej, bo milo sie rozmawia.
                              ------------------------------------------
                              • wilma.flintstone Re: przekarmienie 20.11.09, 20:25
                                basiak36 napisała:

                                > Trzeba miec poduszke, pod nia mozna podlozyc druga i wtedy na tej
                                poduszce dziecko lezy sobie na poziomie piersi i ssie, nie trzeba
                                >trzymac za bardzo.

                                No mam takiego rogala, ale jakos mi czytanie nie wychodzi, musze
                                pocwiczyc jak radzicie. Wiaze sie to jednak z tym co piszesz dalej,
                                a mianowicie o mojej nadinterpretacji Waszych postow. Ja po
                                prostu uwazam, ze karmienie malego dziecka to ogromna praca i
                                poswiecenie, nawet jesli zalozyc ze na karmieniu ma polegac
                                funkcjonowanie nowo upieczonej matki. Ktos tu na forum napisal, ze
                                jak dziecko wkracza w etap buszowania po szafkach, to mozna jeszcze
                                za tymi czasami karmieniowych maratonow zatesknic. No moje pierwsze
                                dziecko wkroczylo niedawno w etap popijania piwa na imprezach (17
                                lat) i szczerze wyznaje, ze mimo tego nigdy nie zatesknilam za tym
                                uwiazaniem do kanapy sprzed lat. Tymczasem wiele z Was, dziewczyn z,
                                jak napisala Kaeira, wysoka motywacja do, pisze o karmieniu jakby to
                                byla kaszka z mleczkiem (sic!). Tymczasem dla bardzo wielu kobiet
                                jest to zrodlo frustracji i deprechy.


                                > Tutaj zalezy w jakim wieku jest Twoje dziecko. I byc moze nalezy
                                do mniejszosc ,
                                > takowa tez istnieje:)


                                Synek ma 8 tygodni i, w moich oczach zadatki na cycoholika. Nie daje
                                mu butelki zbyt czesto, najczesciej wieczorem, kiedy czuje ze bez 2
                                godzin dla siebie tylko, zwiariuje. On i tak sie jednak budzi zaraz
                                i chce piersi i chce jej calymi dniami, bo smoczek uznaje tylko w
                                samochodzie i na spacerze. Spryciarz wie, ze w domu zawsze moge
                                wyciagnac piers. Dla mnie zas 6 miesiecy karmienia to jest max i
                                boje sie, ze potem beda jazdy z odstawieniem :(
                                • basiak36 Wilma 20.11.09, 23:32
                                  Ja po
                                  > prostu uwazam, ze karmienie malego dziecka to ogromna praca i
                                  > poswiecenie, nawet jesli zalozyc ze na karmieniu ma polegac
                                  > funkcjonowanie nowo upieczonej matki. Ktos tu na forum napisal, ze
                                  > jak dziecko wkracza w etap buszowania po szafkach, to mozna jeszcze
                                  > za tymi czasami karmieniowych maratonow zatesknic.

                                  To ja napisalam:)) Ale rozumiem doskonale co piszesz, ja przy pierwszym dziecku
                                  (zaplanowanym, i 30tka juz bylam:) nie moglam sie z tym wszystkim znalezc,
                                  siedzenie na kanapie bylo dla mnie koszmarem, chcialam dzialac i cos robic i w
                                  ogole zeby bylo jak przed narodzinami:)

                                  Tymczasem wiele z Was, dziewczyn z,
                                  > jak napisala Kaeira, wysoka motywacja do, pisze o karmieniu jakby to
                                  > byla kaszka z mleczkiem (sic!). Tymczasem dla bardzo wielu kobiet
                                  > jest to zrodlo frustracji i deprechy.

                                  Jak dla mnie, to wszystko zalezy od naszego nastawienia. Ja przy pierwszym
                                  dziecku mialam wlasnie takie nastawienie, frustracja i deprecha. Ale ja lubie
                                  rozumiec co i jak i dlaczego, i zaczelam czytac rozne publikacje o rozwoju
                                  dziecka, o laktacji, itp. i pare ksiazek dalo mi do myslenia, np Liedloff.
                                  Inaczej spojrzalam na dziecko i te niesamowicie intensywne potrzeby pierwszych
                                  miesiecy. Uznalam ze mi i tak bedzie latwiej, bo ja dokonuje wyboru, i mam taka
                                  mozliwosc, dziecko jej nie ma. I przy drugim dziecku naprawde zmienilam
                                  nastawienie. Co nie znaczy ze bylo mi latwo, wierz mi ze nie. Ale pozytywne
                                  nastawienie i zrozumienie potrzeb malej mi pomoglo - tak ze udawalo i udaje nam
                                  sie znalezc kompromis. Mam swoje hobby i zalezy mi na tym zeby je utrzymac,
                                  lubie tez swoja prace.

                                  > Synek ma 8 tygodni i, w moich oczach zadatki na cycoholika. Nie daje
                                  > mu butelki zbyt czesto, najczesciej wieczorem, kiedy czuje ze bez 2
                                  > godzin dla siebie tylko, zwiariuje.

                                  8 tygodniowe dziecko to nie cycoholik bo to brzmi jak uzaleznienie, tylko
                                  dziecko dla ktorego bycie przy mamie jest podstawa bytowania, a ssanie piersi to
                                  najlepszy sposob na to.
                                  Ale niewykluczone ze przez smoczki domaga sie piersi czesciej, bo przez smoka po
                                  prostu mniej ssie. U mnie przy pierwszym dziecku zrobilo sie takie zamkniete
                                  kolo frustracji dziecka i mojej.
                                  Dlatego przy drugim kupilam chuste kolkowa, mala w niej mogla ssac i spac, a ja
                                  moglam zrobic cos tak prozaicznego jak obiad.
                                  Bo wiem ze podawanie butelki z mieszanka wcale nie oznacza ze dziecko nie bedzie
                                  sie czesto domagalo naszej obecnosci.
                                  • wilma.flintstone Re: Wilma 21.11.09, 14:24
                                    basiak36 napisała:

                                    nie moglam sie z tym wszystkim znalezc,
                                    > siedzenie na kanapie bylo dla mnie koszmarem, chcialam dzialac i
                                    cos robic i w
                                    > ogole zeby bylo jak przed narodzinami:)


                                    Ja tak mialam i wtedy i teraz, byc moze w gre tu wchodzi konstrukcja
                                    psychiczna. Pierwsze dziecko mialam bedac bardzo mloda dziewczyna,
                                    jednak teraz, po 17-stu latach, moje odczucia w tym temacie
                                    niewiele sie zmienily. Wiem jednak, ze nie jestem sama, bo bardzo
                                    wiele kobiet sie wlasnie tym wszytskim frustruje. Mimo, ze wiedzialy
                                    ze nie bedzie tak pieknie i radosnie jak w reklamie Pampersow.



                                    Ale ja lubie
                                    > rozumiec co i jak i dlaczego, i zaczelam czytac rozne publikacje o
                                    >rozwoju dziecka, o laktacji, itp. i pare ksiazek dalo mi do
                                    >myslenia, np Liedloff.


                                    Hehe, jak juz sie naucze czytac karmiac to poczytam ;)

                                    > Inaczej spojrzalam na dziecko i te niesamowicie intensywne
                                    potrzeby pierwszych
                                    > miesiecy. Uznalam ze mi i tak bedzie latwiej, bo ja dokonuje
                                    wyboru, i mam taka
                                    > mozliwosc, dziecko jej nie ma.


                                    Presja na kobiety, zeby karmily niejednokrotnie sprawia, ze matka
                                    czuje ze wyboru nie ma. I czesto robi to wbrew sobie. No a potem
                                    przeczyta na forum, ze przeciez to jest luskusowy czas leniuchowania
                                    na kanapie i deprecha gotowa. Tak ja to widze.

                                    >> Bo wiem ze podawanie butelki z mieszanka wcale nie oznacza ze
                                    >dziecko nie bedzie sie czesto domagalo naszej obecnosci.

                                    No dobrze, ale jak w takim ukladzie angazowac ojca? Bo u mnie maz
                                    jest dobry przez 10 minut, a potem zaczyna sie jeczenie i jak ja go
                                    nie wezme to dramat. Summa summarum mam dziecko na glowie przez cala
                                    dobe traktujac mycie glowy pod prysznicem niemal jak luksusowy kurs
                                    makijazu...Tak, wiem, rola matki w pierwszych miesiacach i w ogole w
                                    zyciu dziecka jest szczegolna, ale dlugie karmienie piersia uwiazuje
                                    kobiete takze w szczegolny sposob...
                                    • basiak36 Re: Wilma 21.11.09, 14:51
                                      Wiem jednak, ze nie jestem sama, bo bardzo
                                      > wiele kobiet sie wlasnie tym wszytskim frustruje. Mimo, ze wiedzialy
                                      > ze nie bedzie tak pieknie i radosnie jak w reklamie Pampersow.
                                      >

                                      Ja myslalam ze bedzie jak w reklamie, nie mialam zielonego pojecia. Bedac w
                                      ciazy dzwonilam do zlobka i pytalam czy biora dzieci od 3 tygodnia, myslalam ze
                                      3 tygodniowe dziecko spokojnie sobie pojdzie...:) Przed pierwszym dzieckiem
                                      mialam super ciekawe zawodowo zycie, do tego duzo jezdzilam po swiecie, bylo mi
                                      fajnie. Z mezem lubilismy chodzic na imprezy, do kina, teatru, ze znajomymi itp.
                                      A potem pojawil sie wrzeszczacy tobolek i wszystko sie skonczylo, tak mi sie
                                      wtedy wydawalo. Nie moglam sie znalezc.

                                      > Presja na kobiety, zeby karmily niejednokrotnie sprawia, ze matka
                                      > czuje ze wyboru nie ma. I czesto robi to wbrew sobie. No a potem
                                      > przeczyta na forum, ze przeciez to jest luskusowy czas leniuchowania
                                      > na kanapie i deprecha gotowa. Tak ja to widze.

                                      Nie o to chodzi. Raczej o to zeby w tej calej zakreconej sytuacji matka byc moze
                                      sprobowala znalezc jakies pozytywy. Ja tak zrobilam przy drugim dziecku,
                                      stwiedzilam ze zamiast zgotowac sobie taka frustracje jak przy pierwszym, po
                                      prostu zrobie co moge zeby bylo ok. I dlatego zrobilam tak zeby moc czytac i
                                      karmic, ogladac tv, spotykac sie z kolezankami na kawie. Wiedzac ze za kilka
                                      miesiecy wroce do pracy i skonczy sie to bezpowrotnie:)

                                      Co do presji na karmienie, to raczej nie jest presja tylko swiadomosc tego ze
                                      obojetnie co sie wymysli, pokarm matki bedzie lepszy. A wiekszosc z nas chce dac
                                      dziecku to co najlepsze. No i jesli z tym karmieniem nie jest tak jak bysmy
                                      chcialy, tworzy sie frustracja, do tego dochodzi znikoma liczba specjalistow od
                                      laktacji ktorzy potrafia rzeczywiscie pomoc.

                                      > No dobrze, ale jak w takim ukladzie angazowac ojca? Bo u mnie maz
                                      > jest dobry przez 10 minut, a potem zaczyna sie jeczenie i jak ja go
                                      > nie wezme to dramat.

                                      No i trudno. Ja jestem wredna egoistka i moj maz musial sobie radzic:) Wkladal
                                      mala w chuste i chodzil z nia po domu. Od poczatku przy dwojce naszej byl mocno
                                      zaangazowany, on tylko dzieci kapie. Ja dzieki temu mialam wieczorami 2-3h dla
                                      siebie. Plus ten czas kiedy mala spala na mnie w dzien a ja moglam czytac,
                                      ogladac tv. Jakos sobie radzilismy:)

                                      Tak, wiem, rola matki w pierwszych miesiacach i w ogole w
                                      > zyciu dziecka jest szczegolna, ale dlugie karmienie piersia uwiazuje
                                      > kobiete takze w szczegolny sposob...

                                      Zgadzam sie. Mi pomoglo zrozumienie skad ta zaleznosc sie bierze i jak mozna
                                      znalezc w niej pozytywne strony. Dla mnie macierzynstwo to jedna wielka lekcja
                                      cierpliwosci.

                                      I nie uwazasz ze wiele z nas latwiej akceptuje uzaleznienie i utrudnienia pewne
                                      ktore mamy w pracy, na studiach, np zrzucanie na nas przez szefa nadgodzin,
                                      dodatkowych projektow, zmeczenie z tym zwiazane itp?
                                      Ostatnio na spotkaniu z kolezankami jedna marudzila ze jej dziecko wieczorem 2h
                                      placze i chce sie tulic zanim zasnie, i to ja meczy, kolezanki doradzily aby
                                      zamknela drzwi i zostawila. Drugiej kolezance, ktora marudzila ze szefowa jej
                                      zleca duzo pracy, mowily ze tak to wlasnie czasem w pracy jest, wiec lepiej sie
                                      z tym pogodzic szczegolnie ze recesja i o prace ciezko i byc moze na koniec
                                      dostanie awans :)
                                      • wilma.flintstone Re: Wilma 21.11.09, 20:39
                                        basiak36 napisała:

                                        >Przed pierwszym dzieckiem
                                        > mialam super ciekawe zawodowo zycie, do tego duzo jezdzilam po
                                        >swiecie, bylo mi fajnie. Z mezem lubilismy chodzic na imprezy, do
                                        >kina, teatru, ze znajomymi itp. A potem pojawil sie wrzeszczacy
                                        >tobolek i wszystko sie skonczylo


                                        Ja pierwsze urodzilam zaraz po maturze, wiec w ogole szok, prosto z
                                        imprezy na porodowke ;) Ale te pare miesiecy na kanapie daly mi
                                        takiego kopa, ze potem dwa fakultety zrobilam calujac ziemie z brama
                                        Uniwersytetu. Teraz mam rozgrzebany doktorat i zanim Maly sie
                                        urodzil tez mi sie juz nie chcialo pisac. No ale dwa miesiace
                                        ogladania nauki jedzenia bezy w TVN Style i czuje, ze dokoncze w
                                        tempie ekspressowym. Nie ma wiec tego zlego...;)


                                        > Nie o to chodzi. Raczej o to zeby w tej calej zakreconej sytuacji
                                        >matka byc moze
                                        > sprobowala znalezc jakies pozytywy.


                                        Mnie zawsze zastanawialo twierdzenie, ze karmienie piersia to dla
                                        matki wygoda. Owszem, jak sie 30 lat temu urodzila moja siostra, to
                                        pamietam jakie to byly kombinacje aplejskie z mlekiem w proszku. Ale
                                        teraz? Gotowe, rozrobione mieszanki i dziecko najedzone w 10 minut
                                        versus calodniowe maratony. Albo chudniecie. Wcale tak nie jest, ze
                                        sie od karmienia schudnie. Poza tym czytam i to forum i forum
                                        butelkowe. I owszem, gwarancji ze dziecko butelkowe bedzie pieknie
                                        spalo nie ma, ale to jednak tutaj wciaz sie pojawiaja watki o
                                        siedmiomiesiecznych dzieciach, ktore sie budza w nocy czesciej niz
                                        noworodki...Podsumowujac - stad wlasnie moj protest przeciw Waszym
                                        postom, bo znalezienie pozytywow karmienia piersia dla kobiety to
                                        jest niezla akrobatyka umyslowa. Na pewno na takim podejesciu jak
                                        Twoje wiele sie zyskuje, przede wszytskim spokoj i pogode ducha, ale
                                        latwe to nie jest. Moge tylko pozazdroscic ;)

                                        No i jesli z tym karmieniem nie jest tak jak bysmy
                                        > chcialy, tworzy sie frustracja, do tego dochodzi znikoma liczba
                                        specjalistow od
                                        > laktacji ktorzy potrafia rzeczywiscie pomoc.


                                        Dodam do tego niesamowite liczbe pogladow na karmienie piersia. Moj
                                        synek mial kolke i lekarz pediatra mi zalecil mniej karmic, ze niby
                                        sie przejada. A mowilam, ze karmie piersia. Wy mowicie co innego.
                                        Poza tym, mimo ze mieszkam w Szwecji, ktora znana jest z nacisku na
                                        naturalne karienie, to ile razy rozmawialam czy z polozna, czy
                                        lekarzem czy nawet z doradca laktacyjnym, KAZDA z tych osob radzila
                                        mi, zebym w momentach zmeczenia i zwatpienia, podala dziecku
                                        mieszanke, bo przeciez musze miec sile do normalnego funkcjonowania
                                        i potrzebuje paru godzin na regeneracje sil...Nie ukrywam, ze bardzo
                                        mi te rady odpowiadaly i glowe daje, ze wiele kobiet takie slyszy.



                                        > No i trudno. Ja jestem wredna egoistka i moj maz musial sobie
                                        radzic:) Wkladal
                                        > mala w chuste i chodzil z nia po domu. Od poczatku przy dwojce
                                        naszej byl mocno
                                        > zaangazowany, on tylko dzieci kapie.

                                        Ech, tylko ze mnie sie noz w kieszenie otwiera jak ja widze ze chlop
                                        sobie nie radzi i wkraczam do akcji :) Moze powinnam wyluzowac.

                                        > I nie uwazasz ze wiele z nas latwiej akceptuje uzaleznienie i
                                        >utrudnienia pewne ktore mamy w pracy, na studiach, np zrzucanie na
                                        >nas przez szefa nadgodzin dodatkowych projektow, zmeczenie z tym
                                        zwiazane itp?
                                        > Ostatnio na spotkaniu z kolezankami jedna marudzila ze jej dziecko
                                        >wieczorem 2h placze i chce sie tulic zanim zasnie, i to ja meczy,
                                        >kolezanki doradzily aby
                                        > zamknela drzwi i zostawila. Drugiej kolezance, ktora marudzila ze
                                        szefowa jej
                                        > zleca duzo pracy, mowily ze tak to wlasnie czasem w pracy jest,
                                        >wiec lepiej sie z tym pogodzic szczegolnie ze recesja i o prace
                                        >ciezko i byc moze na koniec dostanie awans :)


                                        Owszem, uwazam ze latwiej znosimy ograniczenia inne niz dziecko. A
                                        to dlatego, ze nie placzace dziecko zamykamy i olewamy, ale wlasnie,
                                        zamykajac drzwi do biura, olac mozemy upierdliwa szefowa.
                                        • basiak36 Re: Wilma 22.11.09, 10:27
                                          wilma.flintstone napisała:

                                          I owszem, gwarancji ze dziecko butelkowe bedzie pieknie
                                          > spalo nie ma, ale to jednak tutaj wciaz sie pojawiaja watki o
                                          > siedmiomiesiecznych dzieciach, ktore sie budza w nocy czesciej niz
                                          > noworodki...Podsumowujac - stad wlasnie moj protest przeciw Waszym
                                          > postom, bo znalezienie pozytywow karmienia piersia dla kobiety to
                                          > jest niezla akrobatyka umyslowa.

                                          No ale jaka jest alternatywa, jak uwazasz, ze lepiej pisac cos innego? Zamiast
                                          szukac takiego kompromisu ktory bedzie bral pod uwage tez potrzeby dziecka i tez
                                          wciagal partnera w opieke? Mysle ze ma nic w tym zlego. Ja musialam sie nauczyc
                                          spac z dzieckiem w nocy i ciesze sie ze taka porade dostalam, wszyscy sie
                                          wysypialismy:) Zamiast walczyc i wstawac po nocach i odkladac, jak doradzono
                                          innej kolezance. Wiec obojetnie co tutaj doradzamy, kazdy i tak zrobi co chce:)

                                          >
                                          A mowilam, ze karmie piersia. Wy mowicie co innego.
                                          > Poza tym, mimo ze mieszkam w Szwecji, ktora znana jest z nacisku na
                                          > naturalne karienie, to ile razy rozmawialam czy z polozna, czy
                                          > lekarzem czy nawet z doradca laktacyjnym, KAZDA z tych osob radzila
                                          > mi, zebym w momentach zmeczenia i zwatpienia, podala dziecku
                                          > mieszanke, bo przeciez musze miec sile do normalnego funkcjonowania
                                          > i potrzebuje paru godzin na regeneracje sil...

                                          W UK jest tak samo. Jak prowadzilam wypozyczalnie laktatorow dla szpitala,
                                          mialam non stop kontakt z poloznymi i health visitors. I niestety ta sama
                                          polityka, jak Ci zle daj butelke. Nie:'jak Ci zle, szukaj sposobow aby sobie
                                          zycie ulatwić, moze chusta, moze wiecej pomocy od meza'. Ominiecie karmienia i
                                          podanie butelki z mieszanka dla niejednej mamy oznacza mozolna sesje z
                                          laktatorem a u niektorych niepotrzebne nabrzmienie piersi i ryzyko zastoju.
                                          Zwlaszcza ze regeneracja sil moze miec miejsce podczas np 2h drzemki z
                                          dzieckiem. Ja tak robilam i wiem ze wiele mam tak robi.
                                          Plus to podejscie ze przeciez na jedno wychodzi jakie mleko sie daje, a wiadomo
                                          ze tak nie jest, mieszanka to zupelnie inne mleko, i dla niektorych dzieci tak
                                          jak mojego dziecka (bo wlasnie takiej rady przy pierwszym dziecku posluchalam),
                                          oznaczala koszmarne kupy, biegunke, itp. U mnie sugestia podania butelki
                                          podwazyla wiare w to ze wykarmie dziecko, bo uznalam ze nikt mnie w tym
                                          karmieniu nie wspiera, skoro tak lekko proponuja butelke...
                                          I z mojego doswiadczenia wiem ze jak matka chce dac butelke, to zadnej rady i
                                          przyzwolenia nie potrzebuje. Ale jesli przychodzi o porade na temat karmienia
                                          piersia, to daje sie rozwiazania ktore w tym karmieniu pomoga.

                                          Pozdrawiam niedzielnie:))
                                          B
                            • kaeira Re: przekarmienie 20.11.09, 19:53
                              Jeszcze jedno:

                              wilma.flintstone napisała:
                              > Sorry, ale noz mi sie w kieszeni
                              > otwiera jak czytam te teksty robiace z meczacych, wymagajacych
                              > niemal calkowitej rezygnacji z normalnego funkcjonowania maratonow
                              > piersiowych czegos na ksztalt pobytu w SPA.

                              Normalnego funkcjonowania? Po pierwsze, normalne funkcjonowanie matki małego niemowlęcia z małym dzieckiem to właśnie prawie nieustające karmienie i opieka nad nim. Chyba że ma nianię, chętną babcię albo partnera niepracującego albo na urlopie ojcowskim.

                              Po drugie, czy ty naprawdę sądzisz, że te wszystkie dziewczyny które na tym chwalą sobie ten "pobyt w SPA" - kłamią? Że to jest jakiś spisek?? Może dla ciebie jest to wyjątkowo nieprzyjemne czy męczące - oprocz powyżej wspomnianych powodów "technicznych", może ci to zupełnie nie podchodzi z jakichs względów osobowościowych czy psychicznych. Nie tobie jednej. Ale naprawdę nie jest to reguła.

                              > I wierz mi, ze noszenie calymi dniami w chuscie kilkukilogramowego niemowlecia wykonczy niemal kazdy kregoslup.

                              Polecam forum chustowe, tam się można przekonać, że nie:
                              forum.gazeta.pl/forum/f,44603,Kawalek_szmaty_chusty_i_.html
                              • wilma.flintstone Re: przekarmienie 20.11.09, 21:32
                                kaeira napisała:

                                > Polecam forum chustowe, tam się można przekonać, że nie:
                                > forum.gazeta.pl/forum/f,44603,Kawalek_szmaty_chusty_i_.html
                                >
                                >


                                Chlopina mi kiedys kupil BabyBjörn, ale nawet nie probowalam. Moze
                                byc zamiast chusty, czy chusta lepsza? Poza tym czy tak noszone
                                dziecko da sie w ogole kiedys odlozyc?
                                • katriel Re: przekarmienie 20.11.09, 23:01
                                  > Chlopina mi kiedys kupil BabyBjörn, ale nawet nie probowalam. Moze
                                  > byc zamiast chusty, czy chusta lepsza?

                                  Na "Kawałku szmaty" ci powiedzą, że nie może. BabyBjorn tam to jak
                                  smoczek tutaj: źródło wszelkiego zła (bo dzieć wisi na kroczu i nic
                                  nie podpiera kręgosłupa). Ale (też jak ze smoczkiem) są rodzice,
                                  którzy sobie chwalą (a ich dzieci wyglądają na zadowolone). Tak czy
                                  owak, dla ośmiotygodniowego to jednak chusta.

                                  > Poza tym czy tak noszone
                                  > dziecko da sie w ogole kiedys odlozyc?

                                  "Odłożyć" w sensie: uśpić w chuście, zdjąć bez budzenia i położyć
                                  w łóżeczku - niekoniecznie. Niektóre tak, moje nie.
                                  "Odłożyć" w sensie: zrezygnować z bycia noszonym na rzecz
                                  samodzielnego pełzania po pokoju - z całą pewnością. Jak tylko
                                  do tego dorośnie.
                              • misior_biorn Re: przekarmienie 21.11.09, 09:57
                                > > I wierz mi, ze noszenie calymi dniami w chuscie
                                kilkukilogramowego niemow
                                > lecia wykonczy niemal kazdy kregoslup.
                                >
                                > Polecam forum chustowe, tam się można przekonać, że nie:
                                > forum.gazeta.pl/forum/f,44603,Kawalek_szmaty_chusty_i_.html

                                Ja tylko odniose sie do sprawy chusty. Sama mam problemy z
                                kregoslupem, za soba operacje jeszcze w dziecinstwie itp, nie
                                powinnam nosic ciezkich rzeczy, uprawiac sportow...

                                Przed chusta bronilam sie rekami i nogami "bo przeciez mam chory
                                kregoslup". Az w koncu sprobowalam u kolezanki teraz wiem ze
                                obciazenie kregoslupa jest porownywalne do obciazania przy noszeniu
                                dobrego plecaka turystycznego (takiego z pasem na biodra). I ze 2
                                godziny w dzieckiem w chuscie to jak 10 minut z dzieckiem bujanym na
                                reku.
                            • mruwa9 Re: przekarmienie 21.11.09, 00:19
                              Nigdzie nie pisalam, ze karmienie piersia ma byc rozkosza, luksusem
                              czy dawac niewypowiedziane szczescie. Jest po prostu realizacja
                              potrzeb noworodka/niemowlecia, ktore zaprosilismy do naszej rodziny,
                              z calym dobrodziejstwem inwentarza i ze wszystkimi tego
                              konsekwencjami, rowniez w postaci obnizonego wlasnego komforu
                              psychofizycznego. Bo nie da sie ukryc, ze narodziny dziecka
                              calkowicie i nieodwracalnie zmieniaja zycie rodziny. Ze to nie tylko
                              cud miod, ze nie zawsze jest latwo. Ale tez nikt nie obiecywal, ze
                              bedzie latwo. Bo narodziny dziecka niosa ze soba konsekwencje w
                              postaci ograniczenia wlasnej wolnosci, wlasnej swobody,
                              dyspozycyjnosci i albo sie to zaakceptuje, albo nie i wtedy, gdy sie
                              za wszelka cene chce calemu swiatu i sobie samej udowodnic, ze
                              narodziny dziecka nic, ale to nic nie zmienily w naszym zyciu,
                              pozostaje butelka z mieszanka i niania. Bo nie da sie zjesc ciastka
                              i miec ciastko. Tu nie chodzi o patologiczne poswiecanie sie
                              dziecku, ale o proste , elementarne zrozumienie jego potrzeb i ich
                              uszanowanie, zaspokojenie. Mysle, ze te kobiety, ktore
                              bezwarunkowo akceptuja potrzeby niemowlecia dluzej i z wieksza
                              satysfakcja karmia piersia, natomiast za czestym (szybkim )
                              przejsciem na butelke przede wszystkim stoi ten brak akceptcji ze w
                              moim zyciu cos sie zmienilo, ze moje potrzeby na jakis czas musza
                              ustapic potrzebom dziecka, ze teraz nie licze sie tylko JA, ale
                              jestesmy MY.
                              • wilma.flintstone Re: przekarmienie 21.11.09, 13:50
                                mruwa9 napisała:

                                >Jest po prostu realizacja
                                > potrzeb noworodka/niemowlecia, ktore zaprosilismy do naszej
                                >rodziny, z calym dobrodziejstwem inwentarza i ze wszystkimi tego
                                > konsekwencjami, rowniez w postaci obnizonego wlasnego komforu
                                > psychofizycznego.

                                >(...) Tu nie chodzi o patologiczne poswiecanie sie
                                > dziecku, ale o proste , elementarne zrozumienie jego potrzeb i ich
                                > uszanowanie, zaspokojenie. Mysle, ze te kobiety, ktore
                                > bezwarunkowo akceptuja potrzeby niemowlecia dluzej i z wieksza
                                > satysfakcja karmia piersia, natomiast za czestym (szybkim )
                                > przejsciem na butelke przede wszystkim stoi ten brak akceptcji ze
                                >w moim zyciu cos sie zmienilo, ze moje potrzeby na jakis czas musza
                                > ustapic potrzebom dziecka, ze teraz nie licze sie tylko JA, ale
                                > jestesmy MY.



                                Mruwa, bez zlosliwosci, ale musze to powiedziec: czytam Twoje posty
                                i wyznam Ci, ze gdybym byla kobieta planujaca ciaze to po ich
                                lekturze chyba bym sie rozmyslila. Ty nie postulujesz "prostego i
                                elementarnego" zrozumienia potrzeb niemowlecia, Ty postulujesz
                                poddanie sie tyranii dziecka niemal w kazdym wieku i w kazdej
                                kwestii. Pisujesz przeciez na kilku forach i nie ma roznicy czy
                                spyta o rade matka dwumiesieczniaka, dwulatka czy szesciolatka. Dla
                                Ciebie rozwiazanie jest zawsze jadnakowe, tj. "wsluchac sie w
                                potrzeby dziecka i na nie odpowiedziec". Nawet jesli oznacza to, ze
                                piecioletni brzdac bedzie rujonowal sen i zycie intymne rodzicow, na
                                przyklad. Po prostu nie ma w Twoich postach rownowagi, propozycji
                                posredniej miedzy zimnym chowem a poswieceniem dziecku wszystkiego.
                                I tak, wiem, czytalam ze Ty i pracujesz zawodowo i masz dziecko
                                niepelnosprawane i jakos sobie radzisz. Nie kazdy jest jednak
                                silaczka, nie kazdy tak potrafi. I tego nie bierzesz pod uwage. Nie
                                mowiac o tym, ze niektore Twoje rady sa zupelnie nietrafione -
                                proponujesz np. zamiast metod Hogg czy wyplakiwania, zeby dziecko
                                przyzwyczajac do spania w lozeczku metoda oswajania go, zabawy,
                                przyjemnosci...No wiec moje dziecko zostalo prez babcie do lozeczka
                                przyzwyczajone. Problem w tym, ze traktuje je jako plac zabaw, a nie
                                wypoczynku. I jak go tam wkladam, to on z radosnym usmiechem
                                oczekuje na jakas atrakcje, a jak sie ze dwa razy odwazylam
                                sprobowac go tam uspic to...lepiej nie mowic...A ja, pomijajac juz
                                nasze raczkujace (sic!) po porodzie pozycie, po prostu chcialabym
                                przespac noc bez zamartwiania sie czy moj chlop przypadkiem nie
                                zarzucil dziecku koldry na twarz, jak to mu sie juz raz zdarzylo :(
                                W spaniu w lozeczku chodzi glownie o bezpieczenstwo dziecka, nawet
                                jesli mu milej obok mnie i nawet jesli mnie potrzebuje. I szkoda, ze
                                osoba taka jak Ty, czyli majaca niewatpliwe doswiadczenie w
                                wychowaniu i karmieniu maluchow, te wzgledy pomija zupelnie. Kwestie
                                komfortu psychofizycznego rodzicow, bardzo przeciez wazna w relacji
                                z dziecmi - takoz.
                                • mruwa9 Re: przekarmienie 21.11.09, 14:03
                                  wiesz, ja zakladam, ze dziecko nie rodzi sie tyranem i jego celem
                                  nie jest znecanie sie nad umeczonymi rodzicami. Rodzi sie z
                                  okreslonymi potrzebami i ograniczonymi mozliwosciami samodzielnego
                                  ich zaspokojenia. Wiec jesli nie my, to kto? I ciagle wracam do tego
                                  samego, czego Ty przyjac do wiadomosci nie chcesz- nie chodzi o to,
                                  zeby dac sie sterroryzowac czy calkowicie i bez reszty poswiecuic
                                  dziecku, skladajac na oltarzu jego potrzeb wlasne zycie, wlasne
                                  potrzeby i dobro wlasnego zwiazku. Chodzi o zmiane sposobu myslenia,
                                  zeby przestac rozumowac kategoriami: albo ja, albo ono, tylko ruszyc
                                  lepetyna, ruszyc wyobraznia i pogodzic wode z ogniem. Znalezc
                                  kompromisy , umozliwiajace pogodzenie potrzeb calej rodziny i
                                  kazdego z osobna. Zeby to nie odbywalo sie czyimkolwiek kosztem. Bo
                                  to jest mozliwe (przy odrobinie wysilku, wysilku nota bene znacznie
                                  mniejszego, niz w przypadku wojny z dzieckiem w imie
                                  nierozpiesczania i niepoddawania sie jego terrorowi) i tylko o tym
                                  caly czas pisze, a nie o bezwarunkowym poddawaniu sie tyranii malego
                                  dziecka.
                                  • wilma.flintstone Re: przekarmienie 21.11.09, 14:38

                                    Tak, tylko ze wedlug Twojej optyki spanie z czterolatkiem, ktoremu
                                    nagle sie cos odwidzialo i pragnie wisiec w nocy na matce to jest,
                                    jak piszesz "ruszenie lepetyna" miast wojowania z dzieckiem. I ze to
                                    niby ma byc prostsze, ze to kompromis...Tymczasem dla wiekszosci
                                    ludzi jest to wlasnie tyrania dziecka, trudna do zrozumienia i
                                    zaakceptowania. W ktoryms watku napisalas skarzacej sie na
                                    notorycznie nie spiace w nocy dziecko, ze musi to przezyc i
                                    zaakceptowac, bo nie ma innego wyjscia. Zgadza sie, ale takie
                                    dziecko to przypadek nie do konca codzienny. A dzieciaki wiercace
                                    rodzicom dziury w brzuchu o wspolne spanie to normalka, mozna wiec
                                    wypracowac metode sklonienia ich do spania we wlasnym lozku przed
                                    osiagnieciem wieku szkolnego.
                        • basiak36 Re: przekarmienie 20.11.09, 19:32
                          >
                          > Tjaaa, wielogodzinne maratony to "troche czasu". Fakt, niektorzy sa
                          > optymistami. Inni - nie.

                          Tak, trzeba byc rzeczywiscie optymista zeby sobie przekalkulowac jaka czesc
                          zycia spedzimy na tych maratonach karmiac noworodka:)

                          > Zwlaszcza na moj schorowany kregoslup - swietny pomysl.
                          >
                          Jak najbardziej, choruje na kregoslup od dawna i chusty sa o wiele zdrowsze niz
                          noszenie dziecka na rekach.

                          > A to wieczorami dziecko juz nie chce piersi, czy moze maz ma dac
                          > swoja? Bo moje dziecko zasypia o 19.00, po czym z zegarkiem w reku
                          > budzi sie o 20.00 i wisi na mnie srednio do 22.00. Po czym ochoty
                          > jzu nie mam do zycia, ze nie wspomne o tenisie. Najgorzej to jak
                          > laktacyjna inkwizycja sie wlaczy do dyskusji i uwaza, ze wszyscy
                          > maja tak samo - z gorki i z usmiechem na usteczkach.

                          Wieczorem maz moze wytrzyma z dzieckiem 1.5h bez jedzenia (tyle czasu mnie nie
                          bylo wieczorami), nic nikomu sie nie stanie jesli wczesniej sie je nakarmi. Ale
                          musi to byc facet ktory sie angazuje w opieke, wtedy rzeczywiscie jest z gorki i
                          mozna sie usmiechac, czego kazdemu oczywiscie zycze.
                    • kaeira Re: przekarmienie 20.11.09, 17:23
                      wilma.flintstone napisała:
                      > Panie widac nie rozumieja, ze nie kazdy odnajduje relaks w
                      > kilkugodzinnym maratonie na kanapie z dzieckiem wiszacym na piersi.

                      Panie to rozumieją.
                      Tyle, że była mowa nie o tym, a o praktycznej niemożliwości uprawiania tychże maratonów. To dwie różne sprawy.
      • monika_staszewska Re: przekarmienie 19.11.09, 15:40
        Wiszenie na piersi godzinami przez pierwsze trzy miesiące życia sa
        zupełnie normalne, wszak pierś nie tylko do jedzenia i picia służy,
        ale i do uspokojenia, usniecia, i rozwoju po prostu :) Szanowna
        Młodzież umie ssać tak, żeby mleko leciało i umie też tak, żeby nie
        wypływało. Na szybko płynący pokarm w czasie karmienia, najprościej
        chyba jest zadziałać zmiana pozycji, na taką, w której mleko do buzi
        będzie płynęło pod górkę czyli Mama powinna leżeć na plecach (głowę
        i ramiona opierając na poduszkach) , a Dziecko leży na brzuszku na
        Mamie, wzdłuż lub w poprzek jej ciała. Smoczek w takiej sytuacji
        niestety może trochę narozrabiać, bo Jak Malec próbuje ssać pierś
        tak jak smoczek może mieć jeszcze większy problem z opanowaniem
        szybko płynącego mleka.
        A silne ulewania (nosem i buzią, nawet na metr do przodu) są raczej
        normalne, zważywszy na łykanie większych ilości powietrza, podczas
        łykania mlecznego wodospadu.
        pozdrawiam :)
        monika staszewska
        • madzia.7 Re: przekarmienie 19.11.09, 16:00
          tylko czy to chodzi aby tylko o piers,,,czasem wystarczy ze polozymy
          go na moim brzuchu albo taty i od razu dziecko zasypia z usmiechem
          na ustach...
          ja nie umialabym lezec w lozku przez cale 6 tyg pologu..wpadlabym
          chyba w depresje...co do rady z chusta ta akurat ok w moim przypadku
          • mad_die Re: przekarmienie 19.11.09, 18:24
            No jesli uspokoi sie po polozeniiu na brzuchu u mamy lub taty, to tylko sie cieszyc.
            A jesli nie, to sprawdzasz wszystko inne (pielucha, czy nie za cieplo, czy nie
            za zimnno) i na koncu dajesz piers :)
          • basiak36 Re: przekarmienie 19.11.09, 19:19
            > ja nie umialabym lezec w lozku przez cale 6 tyg pologu..wpadlabym
            > chyba w depresje...co do rady z chusta ta akurat ok w moim przypadku

            Nie musisz lezec w lozku, mozesz odpoczywac na kanapie i ogladac wszystkie
            epizody 'Gotowych na wszystko:)) Sa sposoby na umilenie sobie takiego relaksu za
            ktorym jak kazda mama, za jakis czas zatesknisz. Jak Ci dziecko zacznie wlazic
            do kazdej szafki:))
            • ewelkagda Re: przekarmienie 20.11.09, 14:17
              mój synek ma 6 tygodni mimo refluksu i ulewań przybiera dziennie ok 43 - 45 w
              skali tygodnia znacznie ponad 300 !

              Byłam dopiero co na konsultacji w poradni laktacyjnej przyszpitalnej i też
              usłyszałam że dziecko PRZEJEDZONE i że z tego też powodu ulewa i że ma za mało
              ma ruchu tzn żeby w dzień zamiast tyle karmić zabawić dziecko tzn że karmienie
              nie częściej niż 2 -2,5 godz i robić różne ćwiczenia nóżkami np. typu rowerek
              na poprawe trawienia.

              To jak to jest z tym przejedzeniem??
              • mad_die Re: przekarmienie 20.11.09, 14:24
                Przeczytalas caly watek??
                Nie ma czegos takiego jak przejedzenie czy przekarmienie dziecka
                piersiowego!!


                I sie wlos na glowie jezy, jak czytam, ze w poradni lakacyjnej poradzono Ci
                wydzielac piers takiemu maluchowi!! Napisz jaka to poradnia, to bedzie wiadomo,
                zeby tam nie jeździć i sie nie radzić.
                I jeszcze Ci powiedzieli, ze dziecko 6tyg ma malo ruchu??? No zesz... A co niby
                takie dziecko ma robic? Przewroty? Pajace? A moze fikolki? Nie, poczekaj, pewnie
                powinien juz grac w noge na boisku zamiast siedziec ciagle przed kompem...

                Nie przekarmisz go, nie bój sie. A to co mu teraz dajesz jest dobra lokata na
                przyszlosc.
                • ewelkagda Re: przekarmienie 20.11.09, 14:37
                  przeczytalam ale tez wiem co slyszalam w poradni dlatego tu opisalam co mi
                  powiedzieli w poradni. kazali wiecej podnosic dziecko i nosic po domku np.
                  pedałowac nozkami na poprawe pracy jelit itp...i karmic nie czesciej niz co 2 godz
                • wilma.flintstone Re: przekarmienie 20.11.09, 18:51
                  mad_die napisała:

                  > Przeczytalas caly watek??
                  > Nie ma czegos takiego jak przejedzenie czy przekarmienie dziecka
                  > piersiowego!!

                  >
                  >


                  Czyli mleko kobiece ma wlasciwosci wody? Bo tylko woda, ktora w
                  trybie natychmiastoym przechodzi przez zoladek nie mozna sie
                  przejesc.
                  • kaeira Re: przekarmienie 20.11.09, 19:19
                    wilma.flintstone napisała:
                    > Czyli mleko kobiece ma wlasciwosci wody?


                    Nie wody. Ale zachowuje się w organizmie inaczej niż mieszanka czy mleko krowie
                    (m.ini jest bardzo, bardzo lekko- i szybkostrawne.

                    Dlatego wszyscy profesjonalni fachowcy od laktacji twierdzą, że dla dzieci tylko
                    na piersi nie ma górnej granicy normy przyrostów (dziecko piersiowe ma prawie
                    tyć ile chce, nie jest to otyłość niebezpieczna) i praktycznie nigdy nie
                    zalecają reglamentacji piersi.
                    • wilma.flintstone Re: przekarmienie 20.11.09, 20:10

                      Nie kwestionuje zdania fachowcow, ale dla mnie jest to totalnie
                      nielogiczne. W koncu mleko kobiece zawiera duzo tluszczow i wiele
                      innych skladnikow odzywczych, poza tym jest pokarmem. A juz samo
                      swtierdzenie, ze pokarmem nie mozna sie przejesc jest oksymoronem.
                      • basiak36 Re: przekarmienie 21.11.09, 11:56
                        W koncu mleko kobiece zawiera duzo tluszczow i wiele
                        > innych skladnikow odzywczych, poza tym jest pokarmem. A juz samo
                        > swtierdzenie, ze pokarmem nie mozna sie przejesc jest oksymoronem.

                        Niestety porownanie bledne. Pokarm ludzki jest tak skonstruowany ze dziecko musi
                        ssac czesto, i aby moglo ssac czesto i sie nie przejesc. Jest tak lekkostrawny
                        ze umozliwia takie czeste ssanie.
                        Poza tym organizm dziecka przyjmuje dla siebie z tegoz pokarmu ile potrzebuje,
                        bo wchlania sie bardzo latwo, stad sa dzieci ktore robia kilka kupek dziennie, a
                        sa i takie ktore robia kupy raz na tydzien.
                        Plus rodzaj tluszczu jaki pokarm zawiera, czyli np kwasy tluszczowe omega-3 i inne.
              • monika_staszewska Re: przekarmienie 21.11.09, 08:24
                Słówko o tym "przekarmieniu". Otóż jeśli patrzymy na mleko ludzkie
                dla człowieka jak na każdy inny pokarm, który czlowiek może zjeść to
                robi nam sie w głowie galimatjas. Zaraz widzimy tabele kaloryczności,
                nadmiar kilogramów itd.. Rzecz w tym cała, że mleko jest bardzo
                specyficznym pokarmem. Oczywiście mleko ludzkie dla M,ego Człowieka,
                mleko krowie dla cielaka, i kazdego innego ssaka dla jego potomka.
                Natomiast mleko ludzkie dla owieczki na przykład nie jest tym samym
                co mleko owczj mamy dla jej młodego, choć oczywiście jak byłby
                problem można by było ratować młode ludzkim mlekiem czy mlekiem
                jakiegokolwiek innego ssaka. Ale wówczas to mleko nie jest już tak
                dobrze dopasowane do konkretnych potrezb, choć oczywiście pokarmem
                jest.
                A wracając do czlowieka. W maminym mleku nie ma substancji zbednych,
                niepotrezbnych, cieżkostrawnych, wiec ile by tego mleka Dziecko nie
                zjadło nic mu nie bedzie, tym bardzije, ze dzieci instynktownie jedzą
                jednak tak jak potrezbują. Nie maja jeszcze zaburzonego apetytu
                itd..Oczywiście nie chodzi mi teraz o Maluchy, którym pilnowanie jest
                potrzebne np. maleńkim cześniakomh, czy Dzieciom z jakimis
                zaburzeniami, ot choćby braku apetytu wynikającego z alergii
                pokarmowej.
                Wszak przekarmienie czy raczej zjedzenie nadmiaru to zjedzenie za
                dużo czegos co nam szkodzi, ot choćby na powstanie nadwagi czy innych
                chorób/problemów. A ludzki mleko nie powoduje nadwagi, podwyższonego
                poziomu cholesterolu, bólów watroby itd.. Tą inność nawet w kupie
                widać, czy to w zapachy, czy konsystencji, czy częstotliwości
                poajawiania sie na zewnątrz.
                Niewątpliwie natomiast moga sie pojawiac broblemy brzuszkowe (i
                nasilone ulewania) wynikające z badmiaru połknietego powietrza czy to
                z powodu łapczywego jedzenia, czy częstego i długiego bardzo
                ucztowania. Tyle, ze wówczas możnaj Typkanosić w chuście, kłaść na
                Mamie lub Tacie na brzuszku, regularny masaż wprowadzić.
                pozdrawiam serdecznie :)
                monika staszewska
                • aga160579 Re: przekarmienie 24.11.09, 20:40
                  MAM PYTANIE OD 3 TYG KARMIĘ SYNKA WYŁĄCZNIE PIERSIĄ WCZEŚNIEJ GO DOKARMIAŁAM I
                  WTEDY BUDZIŁ MI SIE CO 3 GODZ NA KARMIENIE, NATOMIAST TERAZ POTRAFI SPAĆ 2 GODZ
                  A 8 GODZ BYC PRZY PIERSI I CIAGNAC Z KRÓTKIMI PRZERWAMI. ZAUWAŻYŁAM ŻE PO TAK
                  DLUGIM "KARMIENIU" NIE MÓWIĘ TU O ULEWANIU ALE O CHLUSTANIU Z BUZI MLEKIEM KTÓRE
                  WŁASNIE WYPIŁ, ZASTANAWIAM SIE CZY TO NIE JEST PRZEKARMIENIE. CO ZROBIĆ W TAKIM
                  PRZYPADKU? PRÓBUJĘ GO ZABAWIAĆ, NOSIĆ NA RĄCZKACH ALE TO TYLKO SKUTKUJE NA
                  KRÓTKO. A JAK GO ODSTAWIAM TO JEST PŁACZ TAK NIESAMOWITY,ŻE AŻ SIĘ DZIECKO
                  PRĘŻY, KOPIE NÓŻKAMI I RĄCZKAMI, WŁASNĄ ŚLINĄ SIĘ KRZTUSI. WSPOMNĘ ŻE SYNEK MA
                  DOPIERO 5 TYG SKOŃCZONE.
                  • kasiulek19902 Re: przekarmienie 24.11.09, 22:23
                    Ja właśnie miałam podobnie tylko bez dokarmiania moja niunia która budziłam do
                    jedzenia co 2,5godz w nocy co3 bo tak mi kazano bo w szpitalu spadła dość na
                    wadze bo wo gule nie budziła się do piersi ale jak wróciłyśmy do domu to po
                    jakimś tygodniu ulało jej się porządnie wiec zadz do położnej która powiedziała
                    ze mam ja karmić co 2,5godz nie dłużej niż 20min wiec tak zaczęłam robić i po
                    paru dniach zaczęło się tak ze do południa piła normalnie a po południu była
                    akcja cycek jak zaczęłam ja karmić tak o17 tak o22 kończyłam oczywiście z kilka
                    minutowymi przerwami stwierdziłam ze nie będę słuchać jej z tym do 20 min bo ona
                    tak płacze o tego cycusia ze szkoda wiec po takim karmieniu rano po karmieniu
                    ulało jej się tak ze całe ciuszki miała mokre i pościel tak jak by wszystko co
                    zjadła zwróciła ale nie płakała nic zadz do położnej która powiedziała ze to
                    przekarmienie i ze mam ja nie dłużej karmić niż 20 min i jak będzie płakała o
                    cycka to mam ja poić woda i glukoza wiec ja płakałam razem z córcia bo nie
                    dawałam jej cycka choć ona go tak bardzo pragnęła i znalazłam właśnie to forum
                    gdzie zaczęłam ten watek i dowiedziałam się ze nie ma czegoś takiego jak
                    przekarmienie a takie ulewanie jest normalne od kiedy zaczęłam ja przystawiać do
                    cycka kiedy chce nie przezywam już horroru niunia zadowolona płacze tylko o
                    cycka bo karmienie na żądanie i przyznam sie ze rozpieściłam moja perełkę i o
                    zasypianie na raczkach a do połoznej już nie dzwonie ;)
                    • aga160579 Re: przekarmienie 28.11.09, 19:57
                      po przeczytaniu paru wątków na tym forum zaczęłam małego swojego po prostu
                      krócej karmić a zabawiać czymś innym tak długo jak mi się uda, później znowu
                      karmienie. widzę poprawę już mu się nie "wymiotuje" tak jak wcześniej i w nocy
                      co 3 godz zaczął mi się budzić chyba wraca wszystko do normy. Cieszę się że nie
                      ma kolki.
    • frizzabella Re: przekarmienie 30.11.09, 16:02
      Mnie tez ostatnio położna powiedziała, że dziecko jest przekarmione i kazała
      dopajać glukozą.. Wpadłam w panikę małą (bo jak to przekarmiam dziecko karmione
      tylko i wyłącznie piersią na żądanie) ale na szczęście byłam "zindoktrynowana" w
      szkole rodzenia i pamiętałam, że nic się poza mlekiem nie podaje. Doradca
      laktacyjny do którego trafiłam powiedział, że dopajanie do metody przestarzałe,
      że w żadnym wypadku nie powinno się niczego - poza maminym mlekiem - podawać
      noworodkowi. Dziecko może przybierać "ile chce" :) i powiedziała, że jeśli
      dziecko dobrze przybiera na wadze to nie trzeba go budzić w nocy. Problem mam
      tylko z piersiami, które nie potrafią docenić, że maluch śpi w nocy 5h :P
    • walasia1 Re: przekarmienie 01.12.09, 00:21
      Moja córcia wisi na piersi non stop. Na początku zewsząd były rady .. daj
      smoczka, dziecko nie może wisieć na piersi non stop, bo się przyzwyczai ..
      oczywiście rady mojej mamy. Potem było gadanie, że już się przyzwyczaiła ... Na
      takie gadanie mam jedna odpowiedź...
      Moje dziecię pierwsza noc w szpitalu przespało u mnie na rękach z piersią w
      buzi. Sama się tego domagała. Odłożone do łóżeczka darło się wniebogłosy. Z
      zazdrością patrzyłam na pozostałe mamy, które sobie spały, a ich dzieci
      spokojnie w łóżeczkach kimały. Wiec nie wiem jak młoda mogła się przyzwyczaić,
      chyba w brzuchu. Po prostu zaakceptowałam, ze mam cycoholika. Nawet mój M
      przestał wojować ze smokiem, bo zauważył, że młoda smoka ma w głębokim poważaniu
      i chce cycusia i już.
      Ulewanie następuje, jak dzieć w wielkiej żarłoczności jest przepełniony ...
      szczególnie nad ranem. Czasem uleje mocno czasem wcale. Z odbiciem jest różnie.
      Moja nie zaśnie jak chce odbić. Przyśnie, ale zacznie kwękać i się wiercić,
      trzeba podnieść i odbić. Nie pilnuje czasów, to ona decyduje, ale da się wykryć
      regularność wiec nie jest źle. Skoro dziecko się domaga piersi, to nie ma co go
      oszukiwać. Moja też czasem chce sobie tylko pociumkać .. trudno robię za smoczek.
      • aga160579 Re: przekarmienie 01.12.09, 15:53
        tak tylko w moim przypadku to nie było ulewanie tylko wymiotowanie wiec
        ewidentne przekarmienie, teraz oszukuje go smokiem już się do niego
        przyzwyczaił, poza tym ma problemy z kupką strasznie się pręży jak mu odchodzą
        gazy. zaczęłam podawać mu koperek ,słyszę różnicę ale nadal prężenie nie ustępuje.
        • aga160579 Re: przekarmienie 10.12.09, 11:44
          jestem wlasnie po wizycie u lekarza maly od wyjscia ze szpitala przybral tylko
          0,5 kg bedac na piersi to bardzo malo, kazano mi znowu dziecko dokarmiac
          butelka, juz sama nie wiem strasznie sie tym martwie, poza tym jest zdrowy
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka