ricardo.53
01.05.11, 18:32
Był spokojnym człowiekiem mieszkającym w mieszkaniu spółdzielczym, które przejął po zmarłej matce.
Nie miał pracy, więc miał zaległości w płaceniu za mieszkanie, ale "wyszkolony w prawie" pewien policjant zadeklarował się, że będzie opłacał to mieszkanie, gdy zostanie zameldowany na stałe w tym mieszkaniu.
Cóż miał zrobić, jak był nad krawędzią i być może to była jego jedyna "pomocna dłoń" - dłoń Prawa i sprawiedliwości w jednej osobie.
Po miesiącu już był na bruku, bez mieszkania i nadal bez pracy.
Mieszkał po klatkach schodowych, pomieszczeniach ciepłowniczych i czasami w noclegowni.
Pił - a jakże, bo cóż miał robić jak chodził z takimi "kumplami". Zbierał złom, puszki aluminiowe. Nie kradł lecz wyciągał rękę do dobrych ludzi, którzy coraz częściej go unikali.
.......................
Powiesił się !!!