hornblower-64
02.10.13, 14:57
Pan marszałek Kleszczewski nie wie, dlaczego lekarze z Parkitki odchodzą. Normalnie facet podniósł z poduchy rano swoją spracowaną głowinę i szczęka opadła mu z hukiem. A teraz stoi jak te trzy małpy w jednym: nie widział, nie słyszał i nie ma co powiedzieć. Od października ubiegłego roku był obecny jedynie ciałem w robocie, bo duch szybował po zakamarkach żoninej knajpy na Jurze. Drogi Panie Marszałku! Stan Pańskiego zdrowia stanowi połączenie Alzheimera z rozwolnieniem: człowiek biegnie i biegnie, tylko nie wie dokąd...