Gość: Janusz
IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl
19.04.02, 23:45
Chciałbym zwrócić Waszą uwagę na pewien w cudzysłowie częstochowski
fenomen,jakim jest rynek / targ/ na Zawodziu.Z opowiadań moich rodziców a także
z autopsji/własnego dzieciństwa/pamietam,że w latach 60,70 i 80-ych kiedy nie
było jeszcze bazarów,hal targowych,a w sklepach były braki i panowała
szarzyzna,w każdy wtorek i piątek częstochowianie tłumnie od wczesnych godzin
rannych udawali się autobusami lub pieszo na rynek na Zawodziu,aby tam w tłumie
i ścisku przeglądać wystawiane przez przekupki i przeróżnej maści kupców /
szczególnie tzw."kocykowych"/ towary od przysłowiowej śrubki poprzez
najróżniejszą odzież aż do bohomazów typu "jeleń na rykowisku", starając się
coś kupić możliwie jak najtaniej / oczywiście uprzednio się targując.
Kiedyś był to jedyny targ w mieście/ nie licząc "ryneczku" na Wałach
Dwernickiego/,obecnie mamy kilkanaście mniejszych i większych
targowisk /Wrzosowiak,Promenada,Plac Czerwony/.
Dawno nie byłem na zawodziańskim rynku,na pewno lata świetnosci ma już za
sobą,ale mimo obfitości towaru w sklepach i na innych bazarach,na dobre
zakodował się w świadomości częstochowian/ szczególnie starszych/,skoro w
dalszym ciągu w każdy wtorek i piątek można zaobserwować pękające w szwach
autobusy linii 11,13 i 28 zmierzające w kierunku rynku.
Jest to taki lokalny "częstochowski" folklor.