W pogoni za pracą...

IP: *.reja.osiedla.net / *.neting.pl 28.01.06, 09:22
Witam. Jestem ambitnym studentem Politechniki Częstochowskiej i dumnym
mieszkańcem Częstochowy. Mając 25 lat sytuacja zmusza mnie aby zarobić na
wlasne utrzymanie. Najprawdopodobniej, jak większość ludzi w moim wieku w
poszukiwaniu pracy wyjadę z naszego kraju.Jeśli ktoś zna wyjście z tej
sytuacji (w postaci pracy w naszym pięknym mieście) proszę o odpowiedź.Czy na
prawdę życie w Częstochowie kończy się po studiach? Dlaczego trzeba stąd
uciekać mając tutaj rodzinę, najbliższych....ukochany dom. Czekam na
przychylne odpowiedzi...
    • Gość: + Re: W pogoni za pracą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.06, 09:46
      Jestem w takiej samej sytuacji i niestety ale w naszym miescie nie widze widokow
      na przyszlosc dla mlodych ludzi z dyplomem. Tak wiec po obronie zwijam manatki i
      jade wspomoc 'obca gospodarke'.
      • Gość: Nowijka Re: W pogoni za pracą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.06, 11:58
        Ja skończyłam studia w zeszłym roku czyli ciągle jestem tegoroczną absolwentką.
        Większość moich znajomych z Politechniki z mojego roku juz pracuje i to pracuje
        w zawodzie. Więc albo mój rocznik jest wyjatkiem potwierdzajacym regułę albo
        praca po prostu jest. Należy sobie jednak zadać jedno podstawowe pytanie co
        zrobiłem aby znaleść pracę. W większości szukanie polega na przejrzeniu
        Wyborczej w poniedziałek i fajrant do nastepnego poniedziałku. A szukanie pracy
        jest najcięższą pracą, więc należy jej poświęcić min 8 godz dziennie chociaż
        przez 5 dni w tyg. Na pytanie, które zadałam jednej mojej znajomej "ile wysłała
        aplikacji" odpowiedziała mi " nie ma w mojej okolicy dla mnie pracy". Nie
        rozgladała się nawet zbyt uważnie, bo i po co? Łatwiej stwierdzić, że jej nie
        ma i nie robic nic poza narzekaniem.
        Tam gdzie ja pracuje poszukiwali 6 osób przyjeli 3, bo nie było wiecej osób
        spełniających wymogi formalne. No więc nasuwa się pytanie: Gdzie to
        bezrobocie?? Jak na ciekawą oferte w prasie odpowiada 10 osób?? No ale praca
        niestety niezwykle odpowiedzialna, więc może sie poprostu nie chce?
        Ja nie neguje wyjazdu za granice. Dla wielu jest to sposób na łatwiejsze życie.
        Pracując przy pakowaniu czekoladek zarobi tyle ze nie musi się "szarpać" z
        życiem, podczas gdy w Polsce za taka prace byłaby głodowa pensja.
        Ale Ty mówisz wyrażnie, że nie chcesz stad wyjezdzac. Nie po to kończyłes
        studia, żeby pracowac na widłaku. Niepoddawaj się zatem. Poszukaj uważnie i
        cierpliwie. Znajdziesz coś napewno.
        Powodzenia.
        • Gość: marcin_r Re: W pogoni za pracą... IP: *.21.pl / *.21.pl 28.01.06, 20:34
          Bez przesady z tym 8 h 5 dni w tygodniu. Gdy ja poszukiwałem pracy to wolałem to
          robić rzadziej, ale z głową. Po prostu rozsyłanie masowo CV-łek jednobrzmiących
          i wbijanie się do każdej napotkanej firmy bez konceptu jest marnotrawstwem
          czasu. Ważny jest plan działania i zdanie sobie sprawy z tego co chcę robić i w
          czym jestem dobry. Poza tym można szukać pracy w innych miastach (Kraków,
          Wrocław), a później myśleć o zagranicy. Jest też internet i strony www firm,
          grupy dyskusyjne (pl.praca.oferowana, alt.pl.praca.oferowana).
    • Gość: Paweł Re: W pogoni za pracą... IP: *.21.pl / *.21.pl 28.01.06, 10:39
      Widzisz, powodów dla których w Polsce jest dziadostwo jest wiele. Są wybitne jednostki, ale polska mentalność zbiorowa to przyzwolenie łapówkarstwa, mordobicia, złodziejstwa, no i przede wszystkim popieranie ludzi, którzy posiadają te cechy. Tak to już jest, że ludzie, którzy sami wierzą w różne mistyczne zabobony (np. KK), nie umieją zaplanować swoich wydatków, dawają się naciągać cwaniakom, piją, palą, ćpają lub grają, prowadzą niezdrowy tryb życia, żyją w ciemnocie itd. itd. , tak więc ci ludzie (a jest ich sporo) nie lubią, ba NIENAWIDZĄ ludzi, którzy żyją z rozumem, nie lubią ich za to, że mają lepiej, nie ufają im, ponieważ intelektualnie nie pojmują. Ufają za to "swojskim chłopom", którzy mają takie same wady i dążą do tego, aby się nachapać, albo chcą dobrze, a po prostu nie potrafią. Co gorsza pomimo, że pewne grupy stają się coraz bardziej świadome, to społeczeństwo staje się coraz głupsze.
      Inna sprawa, że Polacy się często po prostu nie szanują, kto pracował trochę za granicą, wie o czym piszę. Generalnie uważam, że jak się ma tu pracować w nie swoim zawodzie dla buraka za grosze, to można to samo robić w UK za pieniądze. Inna sprawa że jest to efektem porażki systemu edukacji (wg kwaśniewskiego to sukces!), że studiuje dziś w Polsce prawie każdy, no i te studia są dzięki temu g... warte. No bo jeśli poziom szkolnictwa wyższego dostosowuje się do poziomu intelektualnego 50%-60% społeczeństwa, to co może wyjść dobrego? Po prostu za przeproszeniem półinteligenta i zdolnego człowieka uczy się tego samego. Zdolny ewidentnie na tym traci, a "półinteligenta" i tak się niczego nie nauczy, co gorsza ten półinteligent jeśli ma jakąś rodzinę w instytucji państwowej to ma prawie pewną robotę, zdolny oczywiście też znajdzie, ale jest mu już znacznie trudniej.
    • Gość: zed Re: W pogoni za pracą... IP: *.g.pppool.de 28.01.06, 10:50
      "Mając 25 lat sytuacja zmusza mnie aby zarobić na wlasne utrzymanie"
      biedaczek, taki młody, a juz będzie musiał pracować. współczuje ci, że nie masz
      takiej opcji, żeby sie całe życie opier-dalać. i jeszcze na zachód europy
      wyjechac musi, po prostu tragedia osobista. bo czymże jest zachód w porównaniu
      z absolutnie zajebistą częstochową???

      ps.1 taki dupek jak ty nie ma czego szukać na zachodzie
      ps.2 Paweł prowde godo
    • Gość: xx Re: W pogoni za pracą... IP: *.icis.pcz.pl 28.01.06, 23:42
      Nawet nie stac Cie zeby napisac jaki kierunek skonczyles - cos mi sie wydaje ze
      to jednak zwykla "podpucha" albo ... naprawde w Twoim przypadku studia to
      pomylka.
Pełna wersja