Gość: Kasia
IP: 87.239.176.*
17.08.06, 19:44
W nocy z poniedziałku na wtorek pijany "jak bela" taksowkarz staranował 3
ogrodzenia, a swój "lot" nad trzema podwórkami zakończył dachowaniem. Cudem
nic nikomu się nie stało. Jemu oczywiście też. Wywlókł się ze swojego passata
i zaczął bełkotać, żeby nie wzywać policji. Policja przyjechała, za nią straż
i pogotowie, które zabrało delikwenta. Aby usunąć samochód straż musiała go
rozciąć. Zawiadomione PZU nie kwapi się przysłać rzeczoznawcę, by wycenił
straty, więc na trzech podwórkach są porozwalane płoty, resztki samochodu,
płytki chodnikowe. Ileż można czekac?
Mam nadzieję, że taksówkarz straci prace. Mógł wieźć pasażerów, dla których
przejażdżka mogłaby się skończyć tragicznie (bo kto siadając do taksówki
zapina pasy?). Taksówkarzom życze wiecej rozumu, PZU szybszych reakcji, a Wam
miłego wieczoru.