TZN

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.06, 15:44
Czy idzie ktoś do pierwszej klasy w TZN na budowlanke?
    • Gość: ss Re: TZN IP: *.21.pl / *.21.pl 24.08.06, 17:37
      ja juz dawno T-ajne Z-gromadzenie N-arkomanow skonczylem to byly wspaniałe
      czasy
      • Gość: katon2 Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.06, 17:55
        to najwspanialsza szkoła w częstochowie z super klimaciarskimi nauczycielami,

        pozdro matura 2002
        • Gość: Harry_man Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.06, 18:27
          No nie wielu jest takich którzy po skończeniu TZN mówią źle o tej szkole ;)
          Swoisty klimat i rodzinna atmosfera :) Gdybym miał wybierać szkołę po raz drugi
          nie miałbym wątpliwości :D
          • Gość: pl Re: TZN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.06, 18:32
            polecam równiez jako dziewczyna :) matura 2005 r.:)
            • Gość: katon2 Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.06, 18:37
              Oj dziewczyny w TZN-ie to żadkość;), i to jest jedyny minus tej szkoły
              • Gość: pl Re: TZN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.06, 18:43
                oj nie sadze zeby był az tak duzy we wczesniejszxzych latach to tak w moim
                roczniku tez nas było mało ale teraz w tych ''po mnie'' coraz wiecej dziewczyn
                wybiera tą szkołę jeszcze pare lat i moze bedzie pół na pół;)
              • Gość: Grzesiek Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.07, 20:33
                Katonie skończyłem ją w 1979 roku,ale takich baranów co pisać nie potrafią to
                zostawiali na drugi rok.
              • Gość: ja Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.07, 18:21
                człowieku teraz w TZN-ie jest niewiele mniej dziewczyn niz chlopaków
          • Gość: marcin_r Re: TZN IP: *.21.pl / *.21.pl 24.08.06, 19:08
            Gość portalu: Harry_man napisał(a):

            > No nie wielu jest takich którzy po skończeniu TZN mówią źle o tej szkole ;)
            > Swoisty klimat i rodzinna atmosfera :) Gdybym miał wybierać szkołę po raz drugi
            > nie miałbym wątpliwości :D

            Ja również. W dodatku byli tacy nauczyciele co umieli przygotować do życia wśród
            debili :) Nigdy bym nie wybrał innej szkoły, tylko pewnie bardziej bym się
            starał dostać na inny kierunek. I te kacpie :) Matura 2000.
            • Gość: marcin Re: TZN IP: *.prenet.pl 24.08.06, 19:28
              hehe klapeczki byly smieszne tak jak facet od wf Kurek
              pozdro rocznik 82
              • Gość: katon2 Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.06, 19:40
                To ty pamiętasz chyba początkową fazę Kurka, nie wiem jaki był wcześniej ale za moich czasów był strasznie nerwowy:) (koleś dostał piłką do koszykówki za to że zrobił wsada bez pozwolenia, i ten syk otwieranej puszki piwka na zerówce o 7:10 :) )
                • Gość: aga m. Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.06, 22:47
                  Pozdrawiam maturzystów z rocznika 1999!A w szczególności z budowlanki.Ech-miło
                  czasem wspomnieć szalone szkolne lata...
                • Gość: ss Re: TZN IP: *.21.pl / *.21.pl 24.08.06, 22:55
                  Kurek stary pijok niesamowity był hehe
                  • Gość: Harry_man Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 11:05
                    Eee no nie wiem chłopaki. Może kiedyś taki był, bo ostatnie kilka lat spędziłem
                    w TZN i nic nie wskazywało na to, żeby z niego jakiś pijaczek był. Za to był
                    taki inny którego nazwiska nie pamiętam - wyglądał jak neandertalczyk :P - ten
                    wyglądałem jakby był nawalony dzień i noc 24h :D Ale to jest domena W-Fistów we
                    wszystkich szkołach :)

                    Co do dziewczyn - z roku na rok jest coraz więcej i nie wiem czy w przyszłości
                    to nie zepsuje tego wspaniałego klimatu szkoły :/ Tymbardziej, że dyrektor
                    zaczyna tworzyć jakieś nowe dziwne kierunki zupełnie nie odpowiadające
                    charakterowi szkoły - i to właśnie na nie idzie coraz więcej dziewczyn.
                    • Gość: otto von bolek do harry man IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 21:14
                      Ten drugi to Jarosz był (specjalność koszykówka i piłka ręczna), a co do Kurka to szalenie wkurzający był ale zawsze na koniec roku mi trzy stawiał mimo że na W-Fie byłem gościem:), ogólnie spoko. A swoją drogą ciekawe czy angielskiego ciągle uczy ta nienormalna pani A. Siedlak? i ten zajebisty (szalenie klimaciarski) gościu od pracowni elektronicznej (wysoki, chudy). Ale najlepszym gościem był Pan Rachwał od praktyk był SUUPPer.

                      • Gość: Harry_man Re: do harry man IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 21:59
                        > Ten drugi to Jarosz był (specjalność koszykówka i piłka ręczna),

                        Zgadza się :) Po konsultacji z kolegą też do tego doszedłem :) To był stuknięty
                        facet. Jak uczeń mu podskoczył w nieodpowiednim momencie był gotów iść na pięści :)

                        > a co do Kurka
                        > to szalenie wkurzający był ale zawsze na koniec roku mi trzy stawiał mimo że na
                        > W-Fie byłem gościem:)

                        Ja z nim miałem przyjemność tylko na korytarzach - faktycznie wyglądał na dość
                        ostrego :D


                        > A swoją drogą ciekawe czy angielskiego c
                        > iągle uczy ta nienormalna pani A. Siedlak?

                        Ona obecnie uczy biologii, bo się przekwalifikowała :) Ponoć każdej nowej klasie
                        proponuje, że będą uczyć się biologii po angielsku :D

                        Praktyki załatwiane przez szkołę to cud, miód i orzeszki :) Wykromet, CKP na
                        przechodniej.... ech to były czasy :) Naprawdę szkoda, że czas tak szybko leci
                        :( Ani człowiek się nie obejrzy a już siedzi na sali pisząc maturę, a chwilę
                        później cały ten wspaniały czas pozostaje tylko wspomnieniem :(
                      • Gość: andrzej Re: do harry man IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.06, 22:47
                        oczywiście szkoła super, natomiast jeśli chodzi o p. Rachwała to już nie
                        żyje ...
                        pozdrawiam
                        • Gość: otto von bolek Rachwał nie żyje ??!!!!!!!! :0 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 22:58
                          Jezu czemu Bóg zabiera takich ludzi?
                          • Gość: mim Re: Rachwał nie żyje ??!!!!!!!! :0 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.06, 09:04
                            Pozdrawiam mature 95
                            A kto pamięta Marie, Świerzego, Leszczyńską - to jest klasyka.
                            Studia towarzysko po tej szkole to niewypał.
                            Najwspanialsze i najbardziej szalone lata.
                            • Gość: Harry_man Re: Rachwał nie żyje ??!!!!!!!! :0 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 12:02
                              > A kto pamięta Marie

                              Chodzi o matematyczkę Marię K.???

                              > Studia towarzysko po tej szkole to niewypał.

                              Ani nawet mi nie mów :(

                              > Najwspanialsze i najbardziej szalone lata.

                              Nic dodać, nic ująć. Dla mnie TZN mógłby trwać wiecznie :)
                              • Gość: aga m. Re: Rachwał nie żyje ??!!!!!!!! :0 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 13:11
                                Maria to pewnie R.-od fizyki.I oczywiście niezapomniany śp.Jan-Konrad
                                Wyrzykowski od konstrukcji budowlanych...
                                Ech co to była za para...
                                • Gość: Harry_man Re: Rachwał nie żyje ??!!!!!!!! :0 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 15:14
                                  Fizyka - kiedyś mocna strona TZN - obecnie schodzi na dalszy plan. Z tego co się
                                  orientuję pozostała już tylko jedna porządna nauczycielka od fizyki - Pani
                                  Mirosława :) 90% klasy co semsetr z zagrożeniem, a jak komuś uda się wyjść z 4
                                  to jest geniuszem nad geniuszami :) Ale w tym szaleństwie jest metoda, bo mimo
                                  beznadziejnych ocen, umiejętności klasy po takiej terapii są na dość wysokim
                                  poziomie :) Ta pani największego "fizycznego" głąba potrafiła przekształcić w
                                  prawie naukowca :D

                                  A mam jeszcze pytanie - kto miał historię z panią Paholską, albo język niemiecki
                                  z Maligłówką???? :)
                                  • Gość: menes Re: Rachwał nie żyje ??!!!!!!!! :0 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 15:59
                                    mnie uczyla Maligłówka i
                                    Maria ,Leszczyńska ,Kozłowski,Dziębowska,Komorowska,Kolenda ,Nowak (Kowboj-
                                    ,,kiedy kowboj drzwiami buja rzucaj peta łap za ch..a'') a czy ktoś pamoięta
                                    Rozbickiego ,Poroszewską , Filus no i Kazika Łąckigo ( ten to był GOŚĆ - do tej
                                    pory pamiętam rajd pieszy po Jurze...ech kiedy to było...
                                  • Gość: pl Re: pacholska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.06, 15:59
                                    ja miałam z pacholska jeden rok bo odeszła na emeryture:) fajna babke tylko
                                    najlepiej sie nie robic gwałtownych ruchó na jej leckcjach ;) i uwazac na
                                    paprotki na parapecie . a lekcji to czesem nie bło jak jej sie jakis temat
                                    podrzuciło to cąła lekcj esie przegadało;) i najwaznijesze zawsze było '' co
                                    mamy z oligocenu''?'' - wode oligocenska i kazdy msuiał to wiedziec;) i uwazac
                                    na wszytkie robaczki i bron boze nie zabijac nie tykac ich ;):):) fajnie
                                    było:):): TZN najlepszy:):)
                                    • Gość: aa TZN IP: 87.239.176.* 26.08.06, 19:22
                                      a kto pamięta panią od WOS-u czyli panią Sosnowską i strzelanie z długopisów :):)
                                      • Gość: Harry_man Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 19:51
                                        > a kto pamięta panią od WOS-u czyli panią Sosnowską i strzelanie z długopisów :)

                                        O człowieku! Ta kobieta jest legendą szkoły :D Raz tak mi się oberwało za
                                        stukanie długopisem (którego ja nie słyszałem - stukałem w zeszyt), że nie
                                        wiedziałem jak się nazywam :P

                                        Pani Paholska była nieobliczalna. Jednego ucznia potrafiła pytać przez 3 lekcje!
                                        :) Myślę, że nie ma sensu wypisywać wszystkich jej odchyłów bo serwera by
                                        brakło.... :)

                                        Najlepiej jednak wspominam panią Maligłówkę która niestety w mojej maturalnej
                                        klasie odeszła na emeryturę. Nigdy nie zapomnę tego napięcia przed lekcją.
                                        Człowiek który nie miał z nią zajęć nie ma pojęcia co to stres. Potrafiła
                                        przepytać całą 15 osobową grupę i wszystkim postawić jedynki podczas gdy do
                                        dzwonka zostały 3 minuty :)

                                        W październiku szkołą obchodzi swoje 60-lecie. Dobra okazja do powspominania
                                        • Gość: otto von bolek Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 20:31
                                          O Sosnowska jak dla mnie była spoko fajnie opowiadała o wszelakiej maści konfliktach zbrojnych, raz mnie tylko zagieła pytanie kto zdobył w tym roku złotą kaczkę (Cześć Tereska wtedy triumfowała), no i te prasówki.
                                          A pamiętacie może Szaze od histori, taka młoda upierdliwa ale całkiem całkiem była (pod względem fizycznym), ciekawe czy jeszcze uczy w TZN-ie
                                          • Gość: mim Re: TZN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.06, 21:51
                                            Pacholska to oczywiście u nas Niewolnica Izaura z racji podobieństwa - bzdury
                                            jakie opowiadała o punktach energetycznych na Jasnej Górze i Wawelu z Piramidami
                                            Egipskimi włacznie. I ta klasa na przewiązce - jak by człowiek jechał 45 min w
                                            tramwaju.
                                            I te wszystkie przejścia tymi korytarzami między technikum a Cembricz na
                                            zawodówce ktorymi się z klasy do klasy przechodziło całą przerwę.
                                            Pamiętacie dwa pokoje nauczycielskie i jak sami nosiliśmy dzieniki z klasy do
                                            klasy bo nauczyciele nie byli w stanie przejść i wrócić w ciżgu jednej przerwy
                                            przez szkołę.
                                            Maria - oczywiście R od Fizyki. Miszczostwo świata klasówka w klasie 30 osobowej
                                            - grup do pisania 24. Sama nie pamiętała jakie pytania dała w której grupie.
                                            Ale nie było mocnego kto by jej podskoczył. I te pokłady denaturatu jeszcze z
                                            stanu wojennego z płynem Ludwik. Rocznikami jak wino mogła je układać.
                                            Oj Maligłowka - noce nieprzespane.
                                            A panowie z warsztatów - kto pamięta Rycha wel Rychłowskiego. Człowiek slusznego
                                            wzrostu z wysokiem obcasem - i ten młotek polerowany lub naciąg do piłki pod
                                            jego czujnym okiem w berecie.
                                            Był też pan Sońta zwany Ciątaczem - nik nie wiedział po co jest - ale świetnie
                                            się ciontał po korytarzach.
                                            Wolny - paganini lutownicy.
                                            A kto pamięta Kasię od geografii - ponoć dyrektor podstawówki w Wręczycy - czy
                                            dalej tak na jej widok reaguja tak uczniowie - jeszcze prowadziłą przygotowanie
                                            do życia w rodzinie.

                                            A pamiętacie bar. Jeszcze jak lali herbate lub kakao do kubków - woźna szatniarka .
                                            Potem oddany w ajencje. I ten wlaściel z podkoszulką do pępka w fartuchu jak z
                                            masarni po pólroku urzytkowania. Laski co teraz tak chodzą z gołym pępkiem po
                                            ulicach nie wiedzą że prekursor tkwił w TZN-ie w suterenie prowadząc bar.

                                            I oczywiście niezapomniana prof. Sołtysik od matematyki. Na statystykach na
                                            studiach dzięki niej się nudziłem i zaliczałem kiedy inni mieli problemy.

                                            • Gość: Harry_man Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 22:29
                                              > I te wszystkie przejścia tymi korytarzami między technikum a Cembricz na
                                              > zawodówce ktorymi się z klasy do klasy przechodziło całą przerwę.

                                              Czasami jak więcej ludzi naraz się przemieszczało to 5-minutówka nie wystarczyła
                                              i człowiek się spóźniał :)Ale ja nie narzekałem - czasami to był dobry pretekst
                                              do ucieczki przed pytaniem itp :P Po za tym to część "klimatu" szkoły :)

                                              > Pamiętacie dwa pokoje nauczycielskie i jak sami nosiliśmy dzieniki z klasy do
                                              > klasy bo nauczyciele nie byli w stanie przejść i wrócić w ciżgu jednej przerwy
                                              > przez szkołę.

                                              Ten pokój na zawodówce został zlikwidowany i przerobiony na salę lekcyjną (w
                                              zeszłym roku chyba). Został jeden. Obecnie uczniowie już nie mogą nosić
                                              dzienników i jest jazda na maxa :P

                                              > Oj Maligłowka - noce nieprzespane.

                                              Mam nagraną na telefonie jedną lekcję z nią. Mówie wam - do tej pory, kiedy
                                              słyszę ten głos ciarki mnie przechodzą na cały ciele i nerwowo spoglądam na
                                              zegarek ile jeszcze do końca :P

                                              > A panowie z warsztatów

                                              Ze starej kadry został tam już chyba tylko Niedzielski, ewentualnie Prauzner.
                                              Jeśli chodzi o tego drugiego mam obawy, że trafię na niego na studiach, a to
                                              byłoby strasznie. Nie chce mieć z tym chłopem nic wspólnego. Jego zakres wiedzy
                                              nie wykracza chyba po za prawo Ohma, 2 prawa Kirhoffa oraz błąd względny i
                                              bezwzględny. Do tego facet jest stuknięty...

                                              Pamiętam jak raz z kolegami zmontowaliśmy układ i występował w nim pewien efekt
                                              uboczny. Spytaliśmy się go dlaczego tak się dzieje to odpowiedział: "tak jest
                                              panowie, macie rację. Macie absolutną rację". I poszedł do kanciapy ;]

                                              > A kto pamięta Kasię od geografii - ponoć dyrektor podstawówki w Wręczycy - czy
                                              > dalej tak na jej widok reaguja tak uczniowie

                                              Dyrektorka podstawówki, ale nie we Wręczycy, a w Kalei (mówimy o p. Sołtys?).
                                              Nieprzepadałem za nią. Jak na jej widok mieli reagować uczniowie? Chyba nie
                                              powiesz mi, że komuś się podobała? <rzygi>

                                              > A pamiętacie bar

                                              To chyba nie moje czasy były, bo obecnie bar nazywa się bufet i jest naprawdę
                                              bardzo przyzwoicie prowadzony. Miła obsługa, bardzo dobre wyposażenie i niskie
                                              ceny. Znajdując się w pobliżu TZN nie poszedłbym do spożywczaka tylko właśnie tam :P

                                              A co do woźnej, szatniarki - p. Jadzi - co tu dużo pisać. Również kobieta
                                              legenda :D - drżyjcie pierwszoklasiści kiedy p Jadzia się zbliża :) Nie mówiąc
                                              już o tym, że wtedy kiedy uczniowie mają przerwę to ona też... na klucz sobie
                                              czekamy, a na lekcji mamy spóźnienie :)
                                              • Gość: marcin_r Re: TZN IP: *.21.pl / *.21.pl 26.08.06, 23:12
                                                Gość portalu: Harry_man napisał(a):

                                                > > A pamiętacie bar
                                                >
                                                > To chyba nie moje czasy były, bo obecnie bar nazywa się bufet i jest naprawdę
                                                > bardzo przyzwoicie prowadzony. Miła obsługa, bardzo dobre wyposażenie i niskie
                                                > ceny. Znajdując się w pobliżu TZN nie poszedłbym do spożywczaka tylko właśnie
                                                > tam :P

                                                Flejtuch był jakoś w 1995-2000 (gdy kończyłem szkołę powstał już bufet taki
                                                elegancki w porównaniu z piwnicą tego pana :)) Dziwiłem się często kumplom czemu
                                                coś biorą od flejtucha, bo zawsze wydawał mi się podejrzany. Hot dogi były takie
                                                dziwne z dziurą w bułce, keczupem i parówką włożoną "od góry". Dlatego właśnie
                                                wolałem łazić do spożywczaka.
                                              • matompra Re: TZN 14.09.06, 14:17
                                                Nie zgadzam się z opinią kolegi. Bardzo miło wspominam zajęcia z profesorem
                                                Prauznerem (czy Prauzner). Może i był trochę śmieszny czasami ale umiał
                                                wytłumaczyć jak przysłowiowej "krowie na granicy" co i jak. Inni profesorowie
                                                albo nic nie tłumaczyli albo pokrętnie. On wytłumaczył prosto tak że wszyscy
                                                rozumieli. Zresztą uważam jak ktoś chciał się nauczyć to mógł. Dzisiaj jestem
                                                studentem kierunku elektrycznego pierwszego roku i często wspominam niektóre
                                                rzeczy jakie nam tłumaczył profesor i łatwiej mi zrozumieć nowości. Acha, w
                                                dodatku jak macie jakieś problemy z zakresu wiedzy elektronicznho-informatycznej
                                                zawsze możecie się do niego zwrócić i pomoże. Mam numer telefonu, mogę podać,
                                                wystarczy się powołać że się było jego uczniem i jest COOL!!!
                                                Tak samo miło wspominam resztę nauczycieli z warsztatów, np. Pana Puchałę i
                                                Okaja. Super goście!!! Pozdrawiam.
                                                • Gość: Harry_man Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.06, 14:57
                                                  Niestety, ale prof. Prauzner należał właśnie do tych którzy NIC nie uczyli :(
                                                  Może to zależało od jego humoru, może nie miałem czasu się przekonać, bo uczył
                                                  mnie dość krótko. Nie mniej moja opinia nie ulegnie zmianie o ile nie trafię na
                                                  niego na studiach, bo wiem, że wykłada gdzieś na politechnice. Może tam pokaże
                                                  co naprawdę potrafi.

                                                  Resztę nauczycieli z warsztatów również wspominam dobrze. Głównie p. Niedzielskiego
                                                  • Gość: freon1999 Re: TZN IP: *.ids.czest.pl 06.12.06, 14:01
                                                    Co do panów z warszatatów to słyszę rózne opinie.Wiadomo ile ludzi tyle opinii,
                                                    każdy ma swoją. Według mnie nie można się zbytnio do czego było doczepić. Pewnie
                                                    że nie każde zajęcia były takie jakie powinny być bo i jak mają być? Wyposażenie
                                                    pracowni było bardzo kiepskie i widać że nauczyciele robią co mogą aby do "kupy"
                                                    wszystko poskładać i coś stworzyć. Dzisiaj pewnie wiele się nie zmieniło.
                                                    Wystarczy sobie przypomnieć na jakich miernikach pracowaliśmy: z lat
                                                    siedemdziesiątych nawet!!! Komputery to też nie najnowsze ale o ile wiem to
                                                    wszędzie w szkołach jest podobnie i nie ma co narzekać, najważniejsze jest to
                                                    jaka atmosfera panowała, moim zdaniem było fajnie. Do dzisiaj pamiętam, chyba
                                                    sala 2w czy 3w, nieważne-jak razem z profesorami w wolne soboty malowaliśmy sale
                                                    i sprzątaliśmy. Ale było fajnie, czuło się że i nam i nauczycielom zależało na
                                                    jak najszybszym przygotowaniu sali. I nikt z nas się nie pytał co z tego będzie
                                                    miał. Pamiętam profesora Prauznera, nawet swoim samochodem woził farby i
                                                    lakiery nie mówiąc i gisach i jakiś tam innych, a wiadomo że każdy woli tego
                                                    badziewia nie wozić swoim autkiem bo strach. Bardzo mile go wspominam, również
                                                    pana Ujmę który również nam pomagał.Teraz kończę Politechnikę i już tak
                                                    "domowej" atmosfery nie było. Nie miałem również większych problemów z
                                                    ukończeniem szkoły, więc jednak coś się nauczyłem i chyba więcej niż koledzy po
                                                    innych technikach! Zawsze będę mile wspominał tamte czasy. Gdybym miał jeszcze
                                                    raz wybierać to pewnie bym wybrał TZN ponownie.
                                                  • Gość: miś Re: TZN IP: *.ids.czest.pl 06.12.06, 14:04
                                                    nie Prauznera ale Prauzner, gamoniu!
                                              • Gość: noname Re: TZN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.07, 13:32
                                                Dalej uczniowie noszą dzienniki :]
                                            • Gość: expertum credere p Re: TZN IP: 83.70.206.* 31.08.06, 13:30
                                              "Maria - oczywiście R od Fizyki. Miszczostwo świata klasówka w klasie 30
                                              osobowej - grup do pisania 24. Sama nie pamiętała jakie pytania dała w której
                                              grupie. Ale nie było mocnego kto by jej podskoczył. I te pokłady denaturatu
                                              jeszcze z stanu wojennego z płynem Ludwik. Rocznikami jak wino mogła je układać."

                                              - z tymi mocnymi gosciami to bez przesady, wystarczylo miec charakter, minimum
                                              przyzwoitosci, zeby jej arogancji i bucie przeciwstawic molodzienczy zapal i
                                              idealy. Do tego duzo pracowitosci i poswiecenia by przerobic wszystkie zadania
                                              z Zyllingera. Zdolnosci do fizyki to sprawa drugorzedna, bo robila co mogla by
                                              zohydzic jakikolwiek zapal do wiedzy i pęd ku wyższym celom.

                                              Tiaaaaa, bała się tylko tych co mieli ustawionych rodziców i groźby utraty
                                              nadliczbówek. W końcu komuś musiała stawiać te dwie czwórki na semestr.
                                            • Gość: pass Re: TZN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.06, 17:05
                                              sam bym tego lepiiej nie opisal ktpry jestes rocznik moze sie znamy?ja matura 94
                                              to byly czasy a z leszczynska miales do czynienia super babka
                                            • 01baca10 Re: TZN 10.07.07, 11:47
                                              U Pacholskiej to się piosenki żołnierskie śpiewało - na historii, ale jaja.
                                              A ta z niemca stara panna (nie pamiętam jak jej było) - też szajba niezła.
                                              a Maria to już szok, ale od 2-giej klasy mieliśmy na nią sposób i na klasówki
                                              robiliśmy gotowce (rob iliśmy jakieś 2 zadania i trzecie źle dla niepoznaki)
                                              bo i tak nie wiedziała jakie pytania komu dała bo grup z 10. Tylko trochę
                                              stresu przy czytaniu ocen, ale nigdy nie wpadliśmy.
                                              A tu jeszcze coś co mi się przypomniało :

                                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=55&w=47415651&a=65666433
                                      • Gość: marcin_r Re: TZN IP: *.21.pl / *.21.pl 26.08.06, 22:59
                                        Sosnowska - też legenda. Prasówki przyklejane z gazet, odpytywanie z bieżących
                                        wydarzeń na świecie i w Polsce. Mieliśmy ubaw z klasą, gdy kumpel zapytany o
                                        wydarzenia z ostatniego tygodnia zamiast powiedzieć Dożynki walnął obrzynki :)
                                        Na strzelaniu z długopisów niejeden oberwał, w tym ja.
                                        • Gość: aru Re: TZN IP: 83.18.124.* 27.08.06, 12:12
                                          a ja mam polski z ukochaną panią profesor Jędrzejewską :) najlepiej jak są 2
                                          lekcje pod rząd i 90 minut stresu....po takim maratonie z rana potem już nic nie
                                          straszne,ale czasami też jest wesoło
                                          • Gość: bangalter Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.06, 18:43
                                            Ja 5 lat siedzialem w 1 ławce na polskim u Jędrzejewskiej. Im blizej tym mniej
                                            pyta . Przez cala edukacje w TZN pytala mnie raz :) A ci z ostatnie srednio 2
                                            razy w tygodniu :P
                                      • koldon22 Re: TZN 02.09.06, 18:34
                                        Alicja Sosnowska, moja wychowawczyni. Uczyła mnie historii i wos-u
                                        Moja klasa była jedyna w swoim rodzaju, nie miala znami latwo.
                                        Niesamowity Jarosz od WFu oraz oczywiscie niezapomniane piłowanie młotków na
                                        praktykach.
                                        TZN czsami nie do zniesienia ale ogolnie najlepsza szkola.Fajnie bylo, szkoda ze
                                        sie skonczylo.MATURA 2004.
                                        • Gość: cromo Re: TZN IP: *.net 09.07.07, 03:18
                                          Kołdon :D
                                    • Gość: Tom979 Re: pacholska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.06, 17:01
                                      Cały w sumie TZN i wszystkich nauczycieli pozytywnie wspominam oprócz jedynej -
                                      Pacholskiej. Ta kobieta to porażka. Nie nadawała się w ogóle na nauczycielkę.
                                      To był leń do kwadratu. Całą lekcję potrafiła przegadać o pierdołach. Nic nie
                                      uczyła. Kalsówek nie chciało jej się robić. A nawet jak już zrobiła, to nie
                                      chciało jej się sprawdzać i ich nie oddawała. Niby fajnie ale problem pojawiał
                                      się jak przychodziło do wystawienia ocen. Nie było z czego ich wystawić. No to
                                      pani Pacholska brała do sprawdzenia zeszyty, z których wystawiała kilka ocen.
                                      Ale że nie chciało jej się sprawdzać treści to tylko zajrzała do zeszytu i
                                      wystawiła ocenę. A że ja piszę jak kura pazurem, bo nigdy nie byłem w stanie
                                      nauczyć się lepiej pisać, to mam na świadectwie maturalnym jedyną mierną -
                                      właśnie z Historii. Co śmieszniejsze kolega, który miał ładny charakter pisma
                                      ale w ogóle, ze wszystkiego miał mierne i maturę zdawał trzy razy, z historii
                                      miał oczywiście ocenę bardzo dobrą na świadectwie.
                                      Jak myślę o TZNie to zaraz mi się przypomina ta jędza. Do końca życia jej tego
                                      nie zapomnę.
                                      • Gość: Harry_man Re: pacholska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.06, 17:50
                                        Tak - tutaj 100% racji. Ocena końcowa u Pacholskiej to była ocena z zeszytu.
                                        Wystarczyło go prowadzić i miało się wystawioną ocenę na koniec na jego
                                        podstawie. Nie zgodzę się jednak, że aż tak duży wpływ miał charakter pisma! Sam
                                        piszę tak brzydko jak można to sobie wyobrazić, a z historii u niej miałem 4. A
                                        wszystko dzięki regularnie odrabianym pracom domowym. Oczywiście nie omieszkała
                                        mi wypomnieć pisma, nie mniej ocena była porporcjonalna do pracy włożonej w
                                        prowadzenie zeszystu :) Ogólnie mocno świrnięta kobieta, ale dosyć dobrze ją
                                        wspominam.

                                        Gdybym był na twoim miejscu pewnie byłoby inaczej. Wiem co czujesz ze względu na
                                        młodą matematyczkę którą dostałem dopiero w klasie maturalnej, a która pojęcia o
                                        nauczaniu ludzi nie ma żadnego. Ostatnia klasa to okres praktycznie samych
                                        powtórzeń, ale w przypadku matematyki - jak bardzo ważnych. Na koniec roku
                                        wylądowałem z dostatecznym, a na początku kiedy miałem jeszcze starą
                                        matematyczkę (p. Kowalska) wybrałem sobie matematykę jako przedmiot maturalny.
                                        Tyle pracy ile musiałem włożyć w powtórzenie całego materiału nikt mi nie zwróci
                                        - ale przynajmniej zdałem najlepiej z klasy :P Niesmak jednak pozostał, bo
                                        jednemu koledze który maturę z matematyki zdał ledwo co postawiła 4 - tylko
                                        dlatego, że brakowało mu trochę średniej do czerwonego paska. Wybaczyłbym jej
                                        brak talentu w nauczaniu, ale tej niesprawiedliwości nigdy!

                                        ps. chodzi o p. Lizak

                                        • bieniu.x Re: pacholska 28.01.07, 15:12
                                          Chodzi Ci o królika?:D
                                  • Gość: marcin_r Re: Rachwał nie żyje ??!!!!!!!! :0 IP: *.21.pl / *.21.pl 26.08.06, 22:52
                                    To pani Postawa od fizyki też już odeszła ? Jakoś podobnie z Marią R. ?
                                    • Gość: pl witkowska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.08.06, 14:33
                                      a co z p. witkowska od matematyki- juz nie uczy ale faja byłą chociaz uczycnic
                                      nie nauczyłą ale chcoiaz kupasmiechu malowała sie n alekcji szminka , jabłuszka
                                      sobie obierała i czestowała , kanapki nam zabirała i jadła na lekcji czasen :):)
                                      i kaząła sobie po bułki latac do sklepu :) kiedys bł taki 'motyw' w kalsie bły
                                      rolety i jeden z kolegów do drugieego zeby ja obciagnął ( tzn bo słonce go
                                      raziło) a witkowska na cała klase ''JA ci zaraz obciagne '' ale wtedy to sie
                                      pogniewała;);)
                                      • Gość: Emeryt Re: witkowska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 18:07
                                        A ja chodziłem do TZN/TZNGR/w latach 1957-1962.Niech ktoś starszy się pochwali.
                                        Ja spotykam ludzi z tych lat,dziś już wielu emerytów górników.
                                        • Gość: Harry_man Re: witkowska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 18:41
                                          > A ja chodziłem do TZN/TZNGR/w latach 1957-1962.Niech ktoś starszy się pochwali.
                                          > Ja spotykam ludzi z tych lat,dziś już wielu emerytów górników.

                                          No to my o wspólnych nauczycielach sobie nie pogadamy raczej ;] Czy szkoła od
                                          swojego początku była taka fajna? :)

                                          Skoro już jesteśmy w temacie - może miał ktoś język polski z prof. Klimkiem? To
                                          chyba najniezwyklejszy nauczyciel jakiego do tej pory spotkałem. Facet z takim
                                          ilorazem inteligencji, że wg. mnie już dawno powinien znaleźć się na
                                          Uniwersytecie Warszawskim lub Jaggielońskim i coś wykładać. Można się go spytać
                                          o jakieś zdarzenie np. ważny mecz z roku 1978 i opowie go ze szczegółami. Powie
                                          kto w której minucie i w jaki sposób strzelił bramkę. Podczas gdy ja nie znałem
                                          imion wszystkich z klasy jeszcze w październiku - on pamiętał wszystkich już po
                                          drugiej lekcji! A przecież do zapamiętania miał kilka klas więcej! Wiem, że pan
                                          Klimek korzysta nierzadko z internetu jeśli więc dotarł tutaj - bardzo
                                          serdecznie go pozdrawiam. Zawsze pozostanie nauczycielem najbardziej kojarzącym
                                          mi się z TZN i chyba najbardziej lubianym
                                          • Gość: katon2 Klimek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 21:13
                                            Pan Klimek żeczywiście miał IQ sporo powyżej przeciętnej i do szkoły przyjeżdżał taką żółtą kolażówką, a pani Jadzia szatniarka nieraz nas reklamówkami okładała (a fajnie mówiła o skejtach - ci to chyba kartofle między jajami szmuglują:D )
                                        • Gość: marcin_r Re: witkowska IP: *.21.pl / *.21.pl 27.08.06, 22:32
                                          Emeryt, który jesteś rocznik ? Mój tata chodził do TZNGR, rocznik 1950, ale
                                          przez głupotę szkoły nie skończył. W tamtych czasach dostać się do TZN-u to była
                                          niełatwa sztuka i prawdziwa batalia.
                                          • Gość: uczeń TZN IP: *.man.czest.pl 28.08.06, 19:06
                                            Podbijam wątek bo to super szkoła jest ze swietną kadrą. Piszcie dalej!
                                            • Gość: Harry_man Dyrektorzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.06, 21:19
                                              No to jedziemy dalej z koksem.

                                              Nauczycieli co lepszych i popularniejszych chyba już wymieniliśmy. Ale to nie
                                              wszystko - ta szkoła ma najgenialniejszy zarząd jaki można sobie wyobrazić :D
                                              Dyrektor Formicki - z nim nie miałem zbyt wiele doczynienia, ale wyglądał na
                                              równego faceta :) Dyrektorka Sacharczuk (kiedyś Tomza) i dyrektor Krygier to
                                              klasa sama w sobie - ludzie stworzeni do zarządzania szkołą i kontaktów z
                                              uczniami :) Można było iść do nich z każdym problemem i bolączką - wszystko dało
                                              się załatwić :) Dyrektor d/s administracyjnych Dudek vel Rendżer, vel Klucznik
                                              :D Tępił palaczy (i dobrze) - również gość gtórego będe bardzo dobrze wspominał.
                                              Kiedy się coś przeskrobało kara nie ominęła nikogo, ale wszystko załatwione było
                                              w taki sposób, że nie pozostawiało żadnego niesmaku - wręcz przeciwnie - mogło
                                              się wydawać, że było miło :D Pani Krywult - związana z szkoleniem praktycznym -
                                              równa babka, chociaż praktyką miesięczną jaką mi załatwiła zepsuła sobie trochę
                                              opinię :P Mimo wszystko miła i z pozytywnym podejściem :) Jedyną osobą z
                                              dyrekcji którą chętnie wymazałbym z pamięci jest pani która zastępowała dyr.
                                              Krygiera przez 2 lata (Tomczyk?). Gościówka zbyt sztywno trzymała się zasad i
                                              przepisów. Bez podejścia do ucznia - przez dwa lata skutecznie psuła przyjemny
                                              klimacik szkoły - jedna z bardzo niewielu, jeśli nie jedyna osoba której
                                              normalnie nie dało się lubić.

                                              ps. słyszałem, że dyr. naczelny Formicki odszedł na emeryturę w tym roku :( To
                                              będzie wielka strata dla tej szkoły :( Jeżeli to prawda, mam nadzieję, że
                                              przynajmniej stanowisko po nim obejmie p. Krygier lub p. Sacharczuk
                                            • Gość: Poldi Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.06, 21:21
                                              A ja pamiętam mgr Żmigrodzką z lat 1960 wspaniała polonistka,wymagająca z
                                              ortografi.Przyszła do TZNGR uczyć chyba w 1958 r bardo młoda,ale wymagająca
                                              i taktowna.Od W-F też pamiętam pan Kozłowski wspaniały trener siatkarzy .
                                              Mistrzostwa Polski juniorów odbywały się w hali TZNGR ,jakie to były wspaniałe
                                              mecze.Kto pamięta te lata,spotykam wielu kolęgów-już emerytów.Odezwijcie się.
                                              Dyrektorem był Pan Trafiałek ,a potem wychowanek szkoły inż Bojdoł-zginął w
                                              wypadku w rejonie Lubinia.To są wspomnienia.Ciekawe czy tablo ze zdjęciami
                                              uczniów jeszcze wiszą na korytarzach szkoły,bo dawniej była taka tradycja.
                                              • Gość: Harry_man Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.06, 22:08
                                                > Ciekawe czy tablo ze zdjęciami
                                                > uczniów jeszcze wiszą na korytarzach szkoły,bo dawniej była taka tradycja.

                                                Są wszystkie tablo - od najstarszych do najnowszych, bez wyjątku.

                                                Byłbym zapomniał - w tym roku szkoła obchodzi swoje 60-lecie. Wszystkich
                                                absolwentów zapraszam na: www.tzn.ids.czest.pl/60/ w celu zasięgnięcia
                                                bardziej szczegółowych informacji.
                                                • Gość: mim Re: TZN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.06, 02:50
                                                  pamiętam jak zespół kolegów pod przewodnictwem kolegi z klasy chyba od prof.
                                                  Tereski Pacholskiej (chyba Tomek os. Delfin) na poczatku lat 90-siątych urządził
                                                  koncert pod patronatem naszego Gaude Mater na stadionie Skry (dokładnie tam
                                                  gdzie jest teraz Akademia Polonijna) - tam był stadion - gdzie sciągnoł Hey -
                                                  dokładnie ten któy był nr jeden lna listach ze swojimi kawałkami. takie numery
                                                  były pod patronatem TZN-u. A jak tam ośrodek wypoczynkowy Tzn-u w blachowni nad
                                                  zbiornikiem - taki też był. Żmigrodzką pamiętam. "Tela" - Nowaka pamiętam jak
                                                  do Potiomkinowej na chemie przychodził po wodę destylowaną.
                                                  A kto pamieta jak na zawodówce przyszł dyr Krygier zarządzał wyciąganie
                                                  betoniarki z zaplecza i puszczał filmy rodem z PRL o środkach masowego rażenia w
                                                  tle zadając pytanie która jest godzina jak baca wchodzi na góre.
                                                  Jak już się rejestruje na 60 -cio lecie.
                                      • Gość: wnuczka Re: witkowska IP: 80.54.172.* 21.11.07, 17:10
                                        moim zdaniem uczy bardzo dobrze nadal ucz i o wiele wiecej rozumie
                                        niz na lekcji w szkole
                                  • Gość: cromo Re: Rachwał nie żyje ??!!!!!!!! :0 IP: *.net 09.07.07, 03:11
                                    Ja mialem u niej piatke! :D
                • Gość: nie_powiem Re: TZN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.07, 13:15
                  No teraz jest bardzo nerwowy. Ale cóż ;)
              • Gość: taki_owaki Re: TZN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.07, 13:13
                No pan Kurek jest spoko :D
            • Gość: asas Re: TZN IP: *.com 02.09.06, 20:32
              Aż dziw bierze, że nikt nie wspomniał o Pani od polskiego Ewie STAŚKIEWICZ to
              dopiero była kobieta, która potrafiła człowieka zdołować ocenami już na starcie.
              Zarobić kilka baniek na początek roku to nie problem, naszczęście zawsze dało
              sie poprawić.Często przegadało sie cała lekcie o głupotach, potrafiła byc
              naprawde luzacka, lecz czasami sam diabeł z niej wychodził zwłaszcza gdy 20 osub
              pokolej oznajmiało że nie przeczytało lektury, w tedy to sie w dzienniku płotek
              taki tworzył że cho cho
              • Gość: cromo Re: TZN IP: *.net 09.07.07, 03:23
                Świetna kobieta, mam do niej spory sentyment. Po latach stwierdzam, ze sporo zycia nauczyla ta swoja surowoscia, ze o szacunku do jezyka i dobrych manierach nie wspomne :))
                • Gość: uciu Re: TZN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.07, 13:56
                  Pani prof. Staśkiewicz ROXXX xD Wielki pozdrowienia dla niej :D
              • 01baca10 Re: TZN 10.07.07, 11:57
                No kiedyś migałem się od wierszy (zawsze jak był polski to załatwiałem coś z
                SKS-ów) i jak mnie dopadła to 5 wierszy miałem mówić naraz - wybroniłem się
                jede3n na 3, reszta na 2. A kumpel dostał wtedy 5 pał.
    • Gość: hgfngfm Re: TZN IP: 212.87.244.* 29.08.06, 08:12
      Hej

      Czy uczy jeszcze p.Maciek od angielskiego i jego żona ? Dla wszystkich abs.
      pozdro
      • Gość: Invictus Re: TZN IP: 195.116.81.* 29.08.06, 10:04
        Chyba jeszce uczą, a tak na marginesie to bardzo fajni ludzie.
        No i wreszcie ktoś wspomniał o pani Potiomkin :)
        Do legend TZN-u zaliczyłbym jeszce panią Haładyn od niemieckiego. Baredzo
        wymagająca i troche nerwowa ale w gruncie rzeczy w porządku kobitka.Ordnung must
        zeit :)
        • Gość: janek Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.06, 10:14
          nie polecam '"/ ;) 4 lata obijania sie matura 2006 ;) a teraz mega lenistwo
          • Gość: katon2 Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.06, 10:48
            poprostu się rusz bo jeśli sie uczyłeś w tzn-i to nie wierze że nie ma w tobie nawet trochę kreatywności, ta szkoła to kształci, z mojej byłej klasy nie ma nawet jednego bezrobotnego każdy mniej lub bardziej coś próbuje działać

            matura 2002
        • Gość: Harry_man Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.06, 11:24
          > No i wreszcie ktoś wspomniał o pani Potiomkin :)

          Taaa, z tej to zawsze była polewka. Dzięki Bogu mnie nie uczyła (miałem pare
          razy z nią zastępstwo). Ale te legendy jakie o niej krążyły były boskie - np. że
          miała 6 palców u stopy :) A ten jej zmutowany głos.... :) Prawdziwa chemiczka -
          z krwi i kości - niestety już na emeryturze

          > Do legend TZN-u zaliczyłbym jeszce panią Haładyn od niemieckiego

          Noooo ta też mnie nie uczyła, ale gdyby tak było to postawił bym ją chyba jako
          nr. 1 niewypałów. Powiedzmy, że jest z deczka przewrażliwiona - na każdym
          punkcie :) Pierwszoroczniakom należałoby dać radę - kiedy widzicie starszą panią
          o rudych włosach podążającą do sali 106 (dobrze pamiętam?) usuwajcie się z drogi
          tak jak to możliwe ;]
          Zresztą np. p. Sosnowskiej od WOSu też lepiej w drogę nie wchodzić. To bardzo
          miła i przyjemna kobieta, ale tylko do czasu kiedy ktoś nie będzie miał z nią na
          pieńku. I radzę regularnie pisać prasówki, bo nadrobienie całego semestru
          zajmuje około dobę ciągłego pisania (sprawdzone w praktyce ;) Ja sprawę olałem i
          zamiast 4 na maturalnym świadectwie mam 3 ;] Nie mniej p. Sosnowską zaliczam na
          + dla TZN :)
          • Gość: p Re: TZN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.06, 11:53
            up
          • Gość: otto von bolek Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.06, 12:52
            >Do legend TZN-u zaliczyłbym jeszce panią Haładyn od niemieckiego.

            Ta mam okazję mieszkać niedaleko niej w olsztynie (za przeproszeniem to wariatka, i jakiś dziwoląg)
            • pierwiastekx Re: TZN 29.08.06, 15:35
              O ile sobie przypominam niemiecki zawsze był "hardcorowy"...A sala numer 106
              zdecydowanie sala tortur...
              • Gość: ktos Re: TZN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.06, 21:47
                A Ludwin od niemieckiego?
                • Gość: pl Re: TZN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.06, 22:08
                  ja mialam z ludwinową . postrach tych co nic nie umieli ;)jak miała dobry humor
                  bło ok ale jak nie to az starch sie bac:O i wolała chyba młodych mezczyzn od
                  dziewczyn:/ chociaz ja tam nie narzekaałam bo nie miałam problemu wiekszeog z
                  niemieckim:)ale jak sie na kogos uwziełą to miał 'przesrane' ze tak brzydko napisze
                  • Gość: ja Re: TZN IP: 87.239.176.* 30.08.06, 11:50
                    podbijam :D
                  • Gość: Harry_man Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.06, 12:41
                    No tak - język niemiecki był w TZN prawie jak fizyka. Maligłówka, Chaładyn,
                    Ludwin... Niestety nowe nauczycielki zastępujące te stare nie dostarczają już
                    tylu emocji i ciekawych przeżyć. Chaładynowa i Ludwinowa co prawda jeszcze uczą,
                    ale podejrzewam, że nie dużo im zostało.

                    A mi się wspomniał jeszcze jeden fajny nauczyciel - p. Biczak! Tego faceta
                    spokojnie można byłoby upchnąć na stanowisko któregoś z dyrektorów. Np po
                    odejściu dyr. Formickiego stanowisko naczelnego mogłaby przejąć p. Sacharczuk, a
                    na jej miejscu właśnie widziałbym prof. Biczaka. Myślę, że nikt nie miały nic
                    przeciwko takiemu obrotowi sprawy :)
                    • Gość: no name Re: TZN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.06, 13:45
                      Ludwinowa byla moja wychowawczynia, mialem z nie tez niemieckci, wszystko bylko ok, ale jak sie na cos wkurzyla , to jedynki lecialy jedna za druga.Moze jest ktos na forum z mojej klasy, matura 2000.
                      • Gość: pl Re: TZN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.06, 18:45
                        up..
            • Gość: expertum credere p Re: TZN IP: 83.70.206.* 31.08.06, 13:20
              no, kto tam chciał to się u niej niemieckiego nauczył. Żeby ona wiedziała jaki
              zwrot w żywej gotówce ma dzisiaj ta inwestycja w jej germanistyke i moją maturę....

              Also, herzliche Gruesse aus der Atlantische Kueste - das is was Ich ihnen
              schicke, statt traditionelle Sommerferiengruesskarte.

              Artur S. Vc


          • Gość: Sergiej Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.06, 23:41
            drodzy pierwszoklasisci wszystko co tu pisza to szczera prawda!!!!! w tym roku
            pisalem mature zdalem bez problemu jak z reszta cala moja klasa!!!!ale co do
            pani SOSNOWSKIEJ bardzo spoko babka ale momentami..... stukanie dlugopisem to
            poprostu samobujstwo na lekcji co do prasowek niema problemu jedna osoba sciaga
            z internetu reszta kseruje;) niech Was Bóg broni drodzy panowie prerwszoklasisci
            powiedziec tej pani dzien dobry i miec jednoczesnie reke w kieszeni to jest 2
            samobujstwo jazda na calego moj kumpel mial z nia podobne przejscie poprostu
            szok!!!!!!


            co do pani Haladyn o moj BOŻe 3 late meki jeden semestr zamoczony jedna 3 na
            koniec roku reszta 2 najgorsze to to ze siedzialem w 2 lawce dzizys ale mnie
            pokaralo ale do rzeczy waksy jak juz cos to co najmniej tygodniowe 2 3 dniowe
            odpadajo bo powie ze specjalnie do niej na lekcje nie chodzisz
            jak mowi zeby miec cwiczenia uzupelnione a niemacie ich przerabana banki od gory
            do dolu!!!!!!a nie powiedz dzien dobry w szkole czy poza szkola zjazd od razu a
            jak Ciebie nie bedzie to klasa bedzie miala strasznego stresa!! Ty po powrocie
            tez bedziesz mial cieplo!!!!a co do frekfencji jesli jestes beznadziejny z
            niemca to nie chodz na waksy dziewiedziesiat pare procent frekfencji smutna minu
            obietnica poprawy i zdajesz!!

            kolejna osoba ktora opiusze to myster Kiedrzynek alias cezary czarek
            jak nie jestes jego pupilkiem to masz cienko chocbys byl najlepszy to jak nie
            bedziesz jego pupilkiem zapomnij o 5 6 na koniec a i z 4 moga byc problemy nie
            zdziwcie sie tym ze bedziecie musieli miec zeszyt od wfu normalka albo jak
            bedziecie cwiczyc rzuty do kosza bez pilek ;)


            najlepiej jednak wspominam biologie z Panią Gabrys wszyscy wiedza o co chodzi
            super nauczycielka heh pozdro matura 2006 szkoda ze 70% klasy technika nie
            obronilo ale to juz inna bajka nie wina szkoly lecz tych malp u
            gory!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: Uczeń Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.06, 21:42
      Od początku wiedziałem że dobrze zrobiłem idąc do tej szkoły!! Tylko szkoda żę
      nikt nie odpowiedział na moje pytanie:(
      • Gość: marcin_r Re: TZN IP: *.21.pl 30.08.06, 22:01
        Wszyscy wspominają, bo jest co :)
      • Gość: Harry_man Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.06, 23:29
        > Od początku wiedziałem że dobrze zrobiłem idąc do tej szkoły!! Tylko szkoda żę
        > nikt nie odpowiedział na moje pytanie:(

        Wskocz sobie na www.tzn.ids.czest.pl i wejdź w dział opinie. Tam na 100%
        będziesz miał jakiś odzew od przyszłych kumpli z klasy ;)
        • Gość: Uczeń Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.06, 13:28
          Dzięki za rade Harry_man!!podzdro dla Ciebie i dla wszystkich
          • Gość: hehe Re: TZN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.07, 14:12
            Ciekawe jakie kocurki w tym roku przyjdą :D (nie bójcie sie, kocenia nie ma;))
            ale jest rajd integracyjny na który mógłbym jeszcze raz sobie iść:)
    • Gość: ... Re: TZN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.06, 16:13
      up
      • Gość: nauczyciel TZN IP: *.man.czest.pl 31.08.06, 17:44
        I co??? To już koniec wątku??? Zdecydowanie za mało tych wpisów!!!
        TZN IST AM BESTEN
    • Gość: pl Re: TZN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.06, 17:51
      czekam czekamy na absolwentów :D:D
      • Gość: Harry_man Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.06, 19:50
        Nie no, tyle co ja nikt tu chyba jeszcze nie napisał. Już nie przychodzi mi do
        głowy o czym możnaby wspomnieć... Niech inni się trochę pomęczą i dają coś od
        siebie :)Mógłbym tu jeszcze ew. pozdrowić wszystkich nauczycieli których
        lubiałem a którzy po prostu nie wyróżniali się z tłumu, ale lista byłaby
        cholernie długa i dla czytelników pewnie nudna więc oszczędzę wam tego :)
        • pierwiastekx Re: TZN 31.08.06, 21:39
          NIo pochwalę się,że jestem bardzo dumnym absolwentem naszych ukochanych
          zakladów:}Ta szkoła to niewyczerpalna skarbnica opowieści:'wiem co mówię;]...to
          co moze na początek...może na początek...na początek..: MOje pierwsze
          wagary...Kto, jak, z kim, i dalczego opuściłem mury Technicznych Zakladów
          Naukowych;] zaczynamy....snujcie opowieści...
          • Gość: Harry_man Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.06, 21:48
            No to jak odnośnie wagarów. Pewnego dnia czmychnęliśmy całą klasą. Niestety był
            to dzień w którym mieliśmy język niemiecki (p. Maligłówka). Spodziewaliśmy się
            najgorszego więc na wszelki wypadek kupiliśmy na następną lekcję niemca różę.
            Daliśmy pani, okazaliśmy skruchę i przeprosiliśmy. Pani M z uśmiechem na twarzy
            wyzwała nas od baranów i debili a następnie oznajmiła: "Wiem, że uciekliście
            przez drugą grupę, bo mieli pisać sprawdzian i ja się na was nie gniewam. Nie
            gniewam się, ale wyjmijcie karteczki i rozsiądźcie się" :P

            Zostaliśmy wyzwani od jakichtylko, większość dostała bańki, ale z perspektywy
            lat właśnie takie wydarzenia wspomina się najmilej. Właśnie tego będzie mi
            brakowało!
            • Gość: katon2 Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.06, 23:03
              Pamiętam jak dziennik zostawiliśmy w Wakansie na waksach, znalazł sie po 3 dniach zalany na ostatniej stronie browarem (a wszystko przez Nerona kolesia z klasy), ale mieliśmy jazdę.
              A właśnie szkoda że Wakans już nie istnieje, tam udeżała większość waksowiczów:)
              • pierwiastekx wspomnienia.... 31.08.06, 23:22
                moje wspomnienia....kiedyś tam napisane....nasza szkoła...duma....respekt....:-)
                pozdro dal wszystkich...

                <Pokolenia szczęśliwej ósemki.>


                Rocznik 1985. Rok przed katastrofą elektrowni atomowej w Czarnobylu na świat
                zawitały praktycznie ostatnie dzieci starego systemu nauczania. Podstawówka to
                osiem klas. Nie było gimnazjum. Było 4-letnie, lub też pięcioletnie technikum.
                Nie było frajdy jazdy gimbusem, ani też egzaminów po ukończeniu 6 klasy
                podstawówki, potem po ukończeniu następnego 3 letniego cyklu nauczania i w
                końcu matury połączonej z egzaminem na studia. Nic z tych rzeczy. Starzy
                wyjadacze ery szczęśliwej ósemki, to MY. Rocznik 1985 i 1984.
                Drogi, które prowadzą przyszłych uczniów do bram TZN-u są jak zwykle
                kręte, dziwne, a sami zainteresowani zanim tu trafili często błądzili po omacku
                w nieznanym kierunku. Podobnie było ze mną. Razem z przyjacielem wymyśliliśmy
                nawet zabawną anegdotę jak to było... A było tak: Po zdobyciu świadectwa
                ukończenia klasy ósmej szukaliśmy, niczym dwaj turyści, ulicy Jasnogórskiej. Na
                niej to podobno mieściła się najlepsza szkoła w mieście <Świętej wieży>. Ktoś
                nam wytłumaczył, że na skrzyżowaniu należy skręcić w lewo, a potem to parę
                kroków i jesteśmy na miejscu. Tak też zrobiliśmy. Kroków nie było parę, ale
                paręset... Mimo wszystko trud się opłacił. Znaleźliśmy szkołę średnią. Pani w
                sekretariacie spojrzała na nasze świadectwa z czerwonym paskiem. Potem na nas.
                Zadała dziwne pytanie: "Wy chłopaki na pewno do nas?" Odpowiedzieliśmy
                niepewnie, że tak. Dostaliśmy w zamian kolejne pytanie: "A gdzie chcecie iść?”.
                Odpowiedzieliśmy chórem: Do liceum proszę Pani! Uprzejma osoba zanurzyła
                głęboko swój wzrok w naszych malutkich oczkach. "Liceum Techniczne, może być?" -
                spytała po raz kolejny. Spodziewaliśmy się raczej profilu humanistycznego, a
                nie dziwnego hasła < Techniczne>, ale co tam. Ponownie z kolegą
                odpowiedzieliśmy: TAK, proszę Pani! Zobaczyliśmy na ustach nieznajomej szeroki
                uśmiech, dostaliśmy jakieś dokumenty do podpisania, w tym czasie przemiła osoba
                z sekretariatu szybko zamykała nasze akta w pancernej szafie o czterech
                zamkach. W tym momencie zaczęła się nasza przygoda. Przygoda, która tak
                naprawdę nigdy się już nie skończy...

                Pierwsze egzaminy.

                Te zaskoczyły nas strasznie. Posadzono nas w ławkach, po czterech. Ciężko było
                nie ściągać, oj naprawdę ciężko. Egzamin składał się z dwóch części. Jednego
                dnia język polski, następnego, matematyka. Gdzie się człowiek nie obejrzał,
                miał wgląd w prace osób zupełnie jeszcze wówczas nieznanych. Z zasady razem ze
                znajomym nie ufamy nikomu. Najbardziej jednak sobie, z tego też powodu
                postanowiliśmy nie weryfikować swojej wiedzy, ale po prostu spisywać od kogo
                się dało. Mnie urzekła nieznajoma siedząca tuż za mną. Pamiętam do dziś jej
                długie czarne włosy, niebieskie oczy - którymi potrafiła spojrzeć tak
                inteligentnie, że aż mnie ciarki przechodziły - ale za nic w świecie nie mogę
                sobie przypomnieć jakie były pytania na tym egzaminie. W każdym bądź razie z
                polskiego dostałem ledwie ocenę dostateczną. Widocznie spojrzenie to nie
                wszystko. Matematykę napisałem całkowicie sam.
                Powód był prozaiczny. W końcu ktoś w komisji uznał, iż egzamin to nie szopka i
                nas wszystkich porozsadzał. Wyszło mi to tylko na dobre bowiem dostałem 4, choć
                z przedmiotów ścisłych zawsze byłem słaby. Kolega, mimo, iż był świetny z
                matematyki, postanowił zaryzykować i zapominając o wielkim ryzyku, ściągał.
                Zadał gorzej niż ja, choć później już do czwartej klasy był wyróżniającą się
                osobą, jeżeli chodzi o przedmioty ścisłe. Tu pierwszy wniosek. Nie warto
                ściągać.

                Pierwsze starcie. Cała klasa na apelu.

                Pierwsze dni szkoły to błądzenie po długich, jak nie wiem co, korytarzach.
                Pierwsze dni szkoły to również zawieranie znajomości. Gdy po raz pierwszy
                ujrzałem moją przyszłą klasę na apelu to się przeraziłem. Większość była w
                garniturach, ale nie wszyscy. Jeden, o wadze może 40kg, był ubrany w zabawny
                dres, na głowę co chwila zaciągał kaptur. Nie muszę chyba wspominać, że
                wyglądał niczym rasowy kryminalista. Kolejny to "rudy", ubrany w koszulę w
                kratę. Nie będę streszczał wyglądu pozostałych. Już wtedy nasuwał się kolejny
                wniosek: Ta klasa będzie sprawiała problemy.

                Pierwsze zderzenie z rzeczywistością. Pierwsza ocena niedostateczna.

                Jedynek, baniek, zer i tym podobnych było w historii mojej klasy naprawdę
                sporo. Szkoda przytaczać jakieś konkretne liczby, aby nie przerazić przyszłych
                uczniów TZN-u, ani tym bardziej samych nauczycieli z grona pedagogicznego...
                Pierwszą <banieczkę> udało mi się zdobyć parę dni po rozpoczęciu roku
                szkolnego. Tak się jakoś nieszczęśliwie złożyło, iż podajże w piątek i
                poniedziałek mieliśmy geografię. Już na drugiej lekcji zostałem wezwany do
                odpowiedzi. Nie będę kłamał. Nie wiedziałem nic. Powód prozaiczny: kto uczy się
                z lekcji na lekcję, a tym bardziej w pierwszych dniach w nowym otoczeniu?
                Pytanie retoryczne.. Gdyby jeszcze bardziej przycisnąć mnie wtedy do muru, to
                prawdopodobnie nie znałbym odpowiedzi na pytanie jak się nazywam... Taki byłem
                zestresowany. Na przekór temu niemiłemu doświadczeniu, udało mi się zdobyć na
                koniec roku piątkę, a drugiej klasie miałem nawet najwyższą ocenę. Nie
                zawdzięczałem to tylko wiedzy, ale przede wszystkim szczęściu. Mogę to opisać
                kolejnym wnioskiem: numer osiem w dzienniku to najlepszy numer jaki Ci się
                kiedykolwiek może trafić. Nauczyciele bardzo rzadko wywołują właśnie ten...

                Pierwszy pobyt za kratkami.

                Szatnie w naszej szkole sprawiają dość mieszane uczucia. Ulokowane w
                podziemiach, słabo oświetlone, jedne obok drugich, wykonane z metalowych
                prętów, bądź też drucianej siatki. Wieczorami lepiej nie chodzić. Pierwsze
                skargi jakie otrzymał dyrektor, dotyczyły zachowania się właśnie w tym miejscu.
                Każdego dnia, każdy jeden z nas patrzył śmierci prosto w oczy. Dzikie okrzyki,
                jakie towarzyszyły nam po otwarciu krat od przechowalni ubrań, były niczym w
                porównaniu z naszym zachowaniem. Każdy w głowie miał tylko jedną myśl: jak
                najszybciej dostać się do swoich rzeczy. Nie ważne były środki. Pani wydająca
                klucze nie raz, była świadkiem dantejskich scen. Nikogo nie przerażały
                wystające, metalowe, wieszaki, mała przestrzeń. W klasie na początku było nas
                36, do tego przez jakiś czas dzieliliśmy szatnię z uczniami kierunku ochrona
                środowiska. Nikt nie zwracał się do siebie w stylu: <proszę>, <przepraszam>,
                <może Pan wejdzie pierwszy?>. Często musiała interweniować nasza ukochana
                wychowawczyni, na rozkaz/prośbę samego dyrektora. Z czasem, poprawiała się
                nasza kultura osobista. Było nas mniej. Zawsze znalazł się ktoś, kto po
                odczekaniu 15 minut, w końcu się <złamał> i poszedł po klucz. Po prostu
                ewolucja dorastania trwała dalej. Przynajmniej do momentu gdy, podajże w 3
                klasie, kilkoro z moich kolegów dostało pisemną naganę za bardzoooo niewłaściwe
                zachowanie;-). Wtedy ponownie staliśmy malutkimi, okrutnymi, szkolnymi
                koszmarami nauczycieli. Ewolucja się cofnęła...Wniosek: Pierwsze wrażenie jest
                naprawdę ważne. Od początku wiedziałem, że będziemy sprawiać kłopoty. Po prostu
                wiedziałem...

                Pierwszy wielki stres. Wielka trójka: Fizyka, niemiecki, chemia.

                Te trzy przedmioty wywoływały u nas prawdziwy lęk. Pytania w stylu: "Podaj wzór
                na prędkość w ruchu jednostajnie przyspieszonym", "Was ist das?", czy "Co to
                aminokwasy", powodowały popłoch wśród naszych szarych komórek. Gotowe się były
                i pozabijać, aby tylko jakimś magicznym sposobem wydobyć odpowiedź...
                Hasło "Aller Anfang ist schwer" - czyli "Każdy początek jest trudny" - mówiło
                nam, że kiedyś tam będzie lepiej. I faktycznie, z czasem widać było rezultaty
                nauki. Oczywiście były i wyjątki jak choćby jeden z moich kolegów. Ta oto
                postać, pod koniec pierwszego semestru, usłyszała mniej więcej takie
                • pierwiastekx Re: wspomnienia.... 31.08.06, 23:24
                  takie oto zdanie: "Bardzo ładnie Hieronim. Z ocen wychodzi Ci prawie ocena
                  celująca. Ale myślę, że na razie postawię Ci piątkę, a potem zobaczymy".
                  <Potem> okazało się niespodziewane. Na koniec roku Hieronim usłyszał coś
                  takiego: "No nie wiem co z Tobą zrobić. W tym semestrze wychodzi Ci na koniec
                  niedostateczny! Masz same jedynki z tego niemieckiego... I pomyśleć, że
                  <groziła> Ci szóstka..." Ostatecznie kolega otrzymał promocję do następnej
                  klasy...Czas na kolejne wnioski. Z Wielką trójką nie ma żartów. Ale to jeszcze
                  nie koniec wspomnień...

                  Pierwsza awantura. Nieudolne ściąganie.

                  Od kiedy pamiętam, zawsze liczyłem na wiadomości zawarte w głowie. Wyjątek to
                  egzamin do szkoły. Nigdy nie potrafiłem ściągać i korzystać z wyrafinowanych
                  <pomocy naukowych>. Brak tych umiejętności dał już o sobie znać podczas
                  pierwszego sprawdzianu z fizyki. Próba spojrzenia w ściągę, zakończyła się
                  dwoma ocenami niedostatecznymi. Do tego na wywiadówce, moja mama została
                  dokładnie poinformowana o czynie jakiego się dopuściłem. Przez krótką chwilę
                  byłem prawdziwym przestępcą... Długo nie mogłem dojść do siebie po tym
                  wydarzeniu. Szczerze przepraszałem panią od fizyki za swoje zachowanie. Na
                  swoje usprawiedliwienie mam, iż zadania naprawdę były trudne... Z upływem czasu
                  było lepiej. Do dziś pamiętam, że udało mi się raz jedyny, najlepiej z klasy,
                  napisać sprawdzian na ocenę 4+. Nigdy nie powtórzyłem tego wyniku... Z
                  perspektywy czasu bardzo miło wspominam właśnie ten przedmiot. Tamte emocje i
                  niepewność. Grę w ruletkę i losowania... Nauczycielka potrafiła wymóc na nas
                  zaangażowanie w naukę przedmiotu o niepozornej nazwie Fizyka. Tak na marginesie
                  to nie tylko ja nie potrafiłem ściągać. Wspomniany wcześniej Hieronim,
                  niewiadomo jakimi sposobami, zdobył pytania na pracę pisemną z języka
                  polskiego. Zamierzał podłożyć tzw. <gotowca>. Przez dwie godziny, gdy pozostała
                  część klasy pisała wypracowanie, Hieronim grał sam ze sobą w kółko - krzyżyk...
                  Rozpraszał wszystkich dookoła, aby w końcu podłożyć wcześniej napisaną pracę.
                  Ocena jak najbardziej go zaskoczyła. Prawie wszyscy zaliczyli. Nawet Ci co nic
                  nie wiedzieli, ale pisali samodzielnie. Tylko Hieronim dostał ocenę
                  niedostateczną z adnotacją: "Praca nie na temat". Ale tak najczęściej jest, gdy
                  wypracowanie pisze koleżanka z gimnazjum... Dwa wnioski: nigdy nie dawaj prac
                  do napisania osobom młodszym od Siebie... I drugi, powtórzony: nie warto
                  ściągać...

                  Pierwsze wagary. Klasa ciągle niezintegrowana.

                  Wagary to nieodłączna część szkoły jak klasówki, kartkówki, pytanie przy
                  tablicy, czy biała kreda. W pierwszej klasie nie udało nam się zorganizować
                  ucieczki całą klasą z całego dnia Pewnie nauczyciele już się cieszą z tego
                  faktu ale, niestety... Regularnie organizowaliśmy ucieczki z poszczególnych
                  lekcji... Pierwszy raz wystraszyliśmy się polskiego. Większa część grupy
                  chciała samowolnie opuścić szkołę, a skoro w Polsce była i ciągle jest
                  demokracja, tak zrobiła cała klasa. Niestety. Niektórzy okazali się
                  niekonsekwentni w raz podjętej decyzji i najprościej w świecie, za plecami
                  pozostałych, wrócili na zajęcia... Z wiekiem byliśmy coraz lepiej
                  zorganizowani. Klasa była coraz bardzie zżyta, aż w końcu w klasie maturalnej -
                  gdy robiliśmy wspólne <wolne> z całego dnia - potrafiliśmy wyjść przed szkołę,
                  sprawdzić obecność (sprawdzaliśmy czy oby na pewno wszyscy są, wiedzą, w końcu
                  obieraliśmy cel naszych wagarów:-) po czym szybki wymarsz w kierunku wcześniej
                  obranego celu... Podczas naszych najsłynniejszych wagarów, udaliśmy się do
                  jednego z supermarketów na obrzeżach Częstochowy. Ochrona nie wiedziała co z
                  nami zrobić. Panowie w czarnych uniformach byli przekonani, iż centrum handlowe
                  nawiedziła jakaś wycieczka - szarańcza...:-)To były klasowe wagary. Duże
                  wzniesienia, w pobliżu sklepu, były świadkiem wielkiej wyprawy na sam szczyt -
                  jak nam się wtedy wydawało - wolności. Wnioski. Churchill powiedział kiedyś
                  zdanie w stylu, iż demokracja to zły system, ale lepszego nie wymyślili. To
                  prawda.

                  Pierwsza wycieczka. Za karę.

                  Pierwszą legalną podróż poza mury naszej szkoły odbyliśmy niejako w ramach
                  nauki historii. Od początku wiedziałem, że będziemy sprawiać problemy. Za
                  niewłaściwe zachowanie, odnoszenie się do siebie, podjęto decyzję o wycieczce
                  do Oświęcimia. Miejsca tragicznego, porażającego swoją przeszłością. Wycieczka
                  była, u większości, skuteczną metodą na polepszenie zachowania. W następną
                  podróż udaliśmy się w celach jak najbardziej rozrywkowych. I faktycznie, było
                  naprawdę rozrywkowo. Trzydniowy pobyt w Zakopanym jest najmilej wspominanym
                  wydarzeniem w historii mojej klasy. Opowiadania na kilka godzin. W sumie, nic
                  nie nadaje się do publikacji, aczkolwiek kadra nauczycieli, która się nami
                  opiekowała, sprawiała wrażenie szczęśliwych. Być może spowodowane było to
                  faktem, iż wycieczka dobiegła końca, ale ja jestem zdania, że po prostu
                  zachowywaliśmy się niemal wzorcowo:-)Wierzcie, lub nie, ale byliśmy prawie
                  dorosłymi ludźmi. To <prawie> bardzo utrudniało nam życie. W tym miejscu
                  nadmienię jeszcze o samodzielnych wycieczkach moich znajomych do czeskiego
                  Cieszyna. Kraj naszych południowych sąsiadów nie raz witał uczniów mojej
                  klasy... Więcej już nie zdradzę. Wnioski z wycieczek. Uważajcie na siebie, bo
                  nawet na Krupówkach można się zgubić - chociaż to tylko jeden długi deptak. I
                  drugi: przez granicę możesz legalnie przenieść tylko.... Hmm... Ten wniosek
                  zostawię tylko dla siebie...

                  Pierwsza praca społeczna. Za długą przerwę.

                  Era Wielkiego Brata minęła bezpowrotnie, jednakże, czyn społeczny niejako
                  ciągle w modzie. W TZN-nie obowiązywał całkowity zakaz palenia. Brak było
                  wyznaczonych do tego miejsc, brak też było przyzwolenia na takie rzeczy jak
                  <dymek>. NiIe od dziś jednak wiadomo, że zawsze znajdzie się ktoś kto pali
                  papierosy. Problemem nie był czas - długa przerwa - ale miejsce gdzie
                  bezpiecznie można było się ukryć. Męska toaleta zazwyczaj była okupowana przez
                  kilkunastu młodzieńców. Ci bardziej zapobiegawczy, wychodzili poza teren naszej
                  szkoły. Czasami jednak zdarzało się, że czujność palących została na moment nie
                  zachowana i od razu pojawiały się kłopoty. Kłopoty to nauczyciele, stale
                  odwiedzający miejsca uznane za nieoficjalne palarnie. Gdy delikwent został
                  przyłapany, na nic zdały się prośby, błagania i takie tam. Najczęściej karą za
                  niedostosowanie się do zakazu, było sprzątanie terenu szkoły. Praca społeczna z
                  jaką najczęściej po raz pierwszy spotykali się młodzi ludzie. Dla pechowców,
                  regularna czynność w ramach odrobienia przewinienia... Wniosek. Palisz? Spraw
                  sobie czapkę niewidkę - nikt wtedy Cię nie rozpozna. Łatwiej rzucić palenie,
                  ale tu drugi wniosek: uczeń TZN-u nigdy nie idzie na łatwiznę...

                  Pierwszy atak bombowy na TZN. Balansowanie na krawędzi.

                  Nikt tamtego dnia nie spodziewał się, że matematyka zostanie nagle przerwana.
                  Nikomu się to nawet nie śniło. Jakież było nasze zdziwienie, gdy zostaliśmy
                  poproszeni o opuszczenie sali. Wybuch euforii, szybkie pakowanie zeszytów,
                  książek i drobiazgów. Nikt jednak nie wiedział jaka może być przyczyna
                  zaistniałej sytuacji. Za nauczycielem podążaliśmy niczym zagubione owieczki za
                  pasterzem. Zostaliśmy wyprowadzeni przed szkołę. Nie pozwolono nam zabrać
                  rzeczy z szatni. Tylko plecaki. W papuciach, tenisówkach, bez kurtek,
                  czekaliśmy na pierwsze informacje. Te pojawiły się po długim czasie. Alarm o
                  podłożeniu ładunku wybuchowego. Nakazano nam udać się na przymusowy spacer. Bez
                  celu i ubrań snuliśmy się po naszym miasteczku. Dopiero kilka godzin później
                  pozwolono nam wejść do budynku, aby zabrać swoje rzeczy. Jakiś czas później
                  sytuacja zaczęła się powtarzać. Z zagubionych owieczek przemieniliśmy się w
                  drapieżne, odważne Jaguary, Tygrysy, Rekiny, które pomimo zagrożenia, za
                  wszelką cenę st
                  • pierwiastekx Re: wspomnienia.... 31.08.06, 23:28
                    cenę starały się dotrzeć nie do wyjścia ewakuacyjnego, ale do szatni po
                    ubrania. Zanim straż, policja, zabezpieczyły obiekt, moja klasa spokojnie
                    podążała nie na przymusowy spacer, ale w kierunku domu... Wniosek: sytuacje
                    należy oceniać racjonalnie.

                    Pierwsze wyniki na arenie szkolnej.

                    Te przyszły stosunkowo późno. Reprezentantów szkoły z mojej klasy było kilku.
                    Bynajmniej, nie chodzi tu o olimpiady z geografii, matematyki. Mieliśmy
                    reprezentantów w piłkę nożną, siatkówkę, piłkę ręczną, nie jestem pewien co do
                    koszykówki. Do rąk moich znajomych trafiło wiele dyplomów za wyniki sportowe.
                    Zdarzały się również perełki na arenie intelektualnej. Osoby z mojej klasy
                    stale uczestniczyły w olimpiadach związanych z przedsiębiorczością. Z różnym
                    skutkiem... Czas na wniosek: wyniki sportowe rzadko kiedy idą w parze z
                    wynikami w nauce...

                    Pierwsza kulturalna impreza. Studniówka.

                    Prawdopodobnie kiedyś w przyszłości, choć może już co niektórzy potrafią,
                    nauczycie się tańczyć Poloneza. Naprawdę warto. Na mojej studniówce miałem
                    wrażenie, że kroki, rytm, nie jest ważny - na kasecie i tak wszystko wyjdzie
                    jak należy...:-)My tańczyliśmy ten historyczny taniec przez kilkanaście minut.
                    Co chwila ktoś się z kimś zderzał, ktoś mylił krok, ogólnie chaos. Chaos
                    zresztą panował już do końca. Posiłki takie sobie, mięska na stole niewiele - a
                    przecież panowie jak głodni, to źli - a zdjęcia robione podczas zabawy tak
                    naprawdę nie zostały zrobione... A tyle razy powtarzałem, chłopaki, może nie
                    wołajcie tak często tego fotografa do naszego stolika. Przecież ileż to można
                    jeść na nasz koszt... Mimo pewnych niedociągnięć, bal udał się znakomicie. Nie
                    wiedzieć czemu nasza nauczycielka z angielskiego wcześniej zapowiedziała, iż
                    jej do tańca zapraszać nie wolno. Domyślamy się, że wszystko przez braki
                    kultury ruchów na parkiecie. Samba, Tango było nam całkowicie obce. A może to
                    przez spontaniczne, regularne;-) ucieczki z angielskiego? No cóż, to już słodka
                    tajemnica. W każdym bądź razie wniosek: studniówka to najlepsza zabawa, jaka
                    może Ci przydarzyć, w gronie klasowym.

                    Decydujące starcie. Matura.

                    Kwitnące kasztany to legenda, która zawsze powtarza się w tym samym miesiącu.
                    Dzięki reformie szkolnictwa, nie będą obwieszczać zbliżającej się matury. Ta
                    odbywa się dużo wcześniej niż w maju. A szkoda, bo maj to świetny miesiąc.
                    Matura to przeżycie na całe życie. Ukryte ściągi, losowanie miejsc i przede
                    wszystkim ta atmosfera. Nie będę zdradzał jak wyglądały egzaminy z
                    poszczególnych przedmiotów. Zakaz. Było minęło. Ktoś koniecznie musi wam to
                    opowiedzieć, bo tylko częściowo wyobrazicie sobie tamte chwile. Matura rocznika
                    1985 - liceum- i 1984 - technika - stała się legendą. Była na dobrą sprawę
                    ostatnią starego systemu. Rok później można było zdawać egzamin dojrzałości
                    według zasad sprzed reformy oświaty, tylko w technikach. Oni niby skończyli erę
                    szczęśliwej ósemki. Niby, bo tak naprawdę zrobiliśmy to MY - licealiści i osoby
                    po technikum. Maturzyści 2004.Wnioski:matura jest niepowtarzalna ; nawet
                    najbardziej niezintegrowana klasa, po maturze uświadamia sobie, że to koniec –
                    czas pożegnań – i w ostatnim momencie staje się spójną jednością.

                    Wspomnień czar. Łezka w oku.

                    Wcześniej, czy później przychodzi czas podsumowań. Wypisywanie plusów i
                    minusów. Po latach przypominają się chwile TZN-ie. Wspomina się znajomych,
                    nauczycieli, niekończące się korytarze, wielkie awantury, zdobyte tytuły. W
                    gruncie rzeczy, tylko nie liczni stwierdzają, że nie było warto. Pozostali, jak
                    choćby ja, gdyby mogli cofnąć czas nie zamieniliby nigdy przenigdy leciwych
                    murów na ulicy Jasnogórskiej 84/90 na żadne inne. Złoty rozdział w życiu. Z
                    dumą można powiedzieć: Jestem absolwentem Technicznych Zakładów Naukowych.
                    Jeden taki w życiu czas....

                    copyright by pierwiastek <cop.b.p>

                    rocznik 1985;
                    ...................................
                    to chyba wszystko.....to już chyba koniec.....warto....techniczne zaklady
                    naukowe...na zawsze w CV i gdzieś tam w ważniejszym miejscu...tzn..duma..
                    respekt....
                    • Gość: lz 1998 początek Re: wspomnienia.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.06, 23:52
                      sorki ale to nasza klasa była najgorsza klasą w histori szkoły - niestety.
                      Klasa 1. stan 32, niezdało 11
                      Klasa 2. stan 35, przyszło z LT i techników 14, niezdało 12
                      Klasa 3. stan 31, przyszło z LT i techników 8, niezdało 2
                      Klasa 4. stan 29, nikt nie dołączył
                      Matura 2002 Klasa 4 LZ zdało 15, niezdało 14

                      Wniosek nasuwa sie jeden byliśmy klasą głąbów totalnych, ale po części to wina dyrektorstwa które zrzucało do naszej klasy samych odpadków z innych klas.
                      Z pierwszego składu klasy do matury podeszło 16 a zdało 14.
                      Szkoła spoko, absolutnie polecam i pozdro dla pani Owczarek która to usadziła na maturze 12 osób, i ostrzeżenie przed nią jest cholernie pamiętliwa co niektórzy sie o tym boleśnie przekonali.
                      • Gość: redaktor.tzn Re: wspomnienia.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.06, 00:25
                        nie mowiac ale LT LZ to polowa technikum zaplecze zawodowki. co roku byly z tym
                        problemy :] wiec sie nie dziwie.

                        Zapraszam na www.tzn.czest.pl

                        strona TZNiakow uczniow

                        sory za bledy %%
                        • Gość: lz 1998 początek sprostowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 12:06
                          Panie redaktorze:) jak wcześniej wspomniałem były z nami kłopoty ale tylko i wyłącznie przez pseudo elite z techników, w wiekszości byli to oszołomy które mimo swoich przenosin do teoretycznie słabszej klasy i tak u nas sobie nieradzili i w 90% przypadków niezdawali. Ale rozum przychodzi z wiekiem, teraz gdy wspominam swoją klasę widzę w niej samych oszołomów.
                          A i LZ to 3/4 technikum a nie połowa, ta opinia była krzywdząca w LZ-cie poziom nie był wcale taki niski jak się wszystkim wydawało.
                          Pozdro dla: Szazy, Rachwała, DJ Wary, Kurka, Owczarkowej, Postawy, Niedzielskiego, Sołtysowej, i na końcu dla naszej NIEkochanej wychowawczyni pani Alicji Siedlak
                    • Gość: Harry_man Re: wspomnienia.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 09:55
                      pierwiastekx - szkoda, że nie podawałeś nazwisk nauczycieli. Czytałoby się to
                      znacznie ciekawiej. Nie mniej z 95% tekstu się zgadzam. Szatnie to piekło, a
                      szatniarka nie wątpliwie szatan! Te kilkunastominutowe wyczekiwania na klucz, te
                      przepychanki. Nie jedna osoba lądowała na ziemi i trzeba było ją osłaniać przez
                      rozdeptaniem na śmierć :) Alaramy bombowe to była kicha. Nie lubię takich
                      niezapowiedzianych wyjść ze szkoły. Zwłaszcza jeżeli odbywa się to tak
                      chaotycznie....

                      Co do pierwszych ocen. Pamiętam to jak dziś. Pierwsza kartkówka z matematyki.
                      Napisałem wszystko - dosłownie wszystko. To było sprawdzenie naszych
                      umiejętności z jednej lekcji. Spodziewałem się 5, w najgorszym wypadku 4. Jakież
                      było moje zdziwienie kiedy na kartce zobaczyłem wielkie czerwone 1. Pomysłałem
                      sobie "ładnie, nowa szkoła, nowi nauczyciele, a ja tak zaczynam". Na początek
                      zawroty głowy później szybki scan kartki oczami. Dostawałem punkty minusowe za
                      braki kresek i obliczeń które robiłem w głowie. Wszędzie skąd? skąd? skąd? że
                      niby ściągałem. To mi uświadomiło - nie jestem już w podstawówce. Tutaj wszystko
                      robi się inaczej. Z biegiem czasu człowiek się przyzwyczaja do innych
                      nauczycieli, wyższego poziomu, innego trybu działania. To dziwne uczucie kiedy
                      na semestr z fizyki na 28-osobową klasę 18 jest zagrożonych. Tego się nie
                      zapomina. Na początku jest naprawdę ciężko. Pierwsza klasa jest po prostu
                      przerąbana. Ale z czasem robi się coraz lepiej, żeby w końcu stwierdzić, że ta
                      szkoła jest najlepszą rzeczą jaka mogła nam się przytrafić :)
                    • Gość: Harry_man Re: wspomnienia.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 09:56
                      ps. przylepili nasz topic na stronie głównej częstochowy "HURRA!"
                      • Gość: pl Re: wspomnienia.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.06, 11:45
                        własnie własnie te słynne alarmy bombowe . podejrzewam ze w zadnej szkole nie
                        były tak ''liczne'' . w szczególnosci te po roku 2000 , zdarzały sie i 2 razy w
                        tyg .
                        podsumowując fizyka chemia i jez. niemiecki , zawsze najwiecej zagrozonych ;)
                        a wracajac do wagarów - keidys postanowilismy cala klasa ''pójsc'' z jeż
                        niemieckiego u p. ludwin ( o zgrozo nie wiem co nam do głowy strzeliło;)) sama
                        ucieczka sie udała ,ale zakoncznenie nastepenego dnia ciekawe bynajmniej nie
                        było oczywiscie p ludwin z usmiechem na ustach powiedziała ze rozumie z ekazdy
                        ma prawo
                        czasem cos młodym ludzia strzela do głowy itp potem z usmiechem na ustach
                        kaząła wyciagnac karteczki ale ona niby nie robi tego ze złosic po prostu od tak
                        ( jasne :/ ) i oczywiscie jedynki kolejne sie posypały ....
                        nie wspominając o podpalenaich w sali pani potiomkin spirytusem salicylowym ławek :O
                        i sławnego ksero gdzie chodziło sie tylko sciagi kserowac ;)
                        czy tez pewnego ''pozyczenia'' sobie klasówek i idelanego przygotowania na tą
                        własnie wczesniej ''przeczytana '';)
                        i na przedsiebiorczosci u p.rakus tyle ile osób tyle grup robiła :/
                        • Gość: pl Re: wspomnienia.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.06, 11:47
                          czy nie wspominajac o zaginieciach dzienników ...
                        • Gość: Karin Re: wspomnienia.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 20:23
                          pl my to sie chyba znamy?? znajome historie opowiadasz...
            • Gość: menes Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 15:17
              No to się Maligłówka ostra zrobiła , gdy przyszła jako młoda nauczycielka to
              wręcz prosła nas abyśmy się czegokolwiek nauczyli, wystarczyło nauczyć się
              jakiegoś dialogu na pamięć , dopiero przy rozdaniu świadectw na zakończenie
              szkoły dowiedzieliśmy się ,że był to przedmiot ponadobowiązkowy bo w tych
              czsasach jedynym ,,słusznym'' językiem był rosyjski wykładany np przez prof.
              Kolendę...
    • Gość: pl Re: TZN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.06, 11:54
      było tyle róznych sytuacji że człowiek nie jest teraz w stanie tego wszytkiego
      ''ogarnąć '':)
      • Gość: lz 1998 początek Re: śmieszne uwagi w dzienniku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 12:16
        Treść uwagi u pani od maty "Uczeń Szymon Zagórski podpala krzesło na lekcji matematyki zapalniczką jednorazową"
        Praktyki u Warycha i uwaga o następującej treści "Uczniowie J.Paciorowski i T.Kuter walczą kijami od szczotek w wyniku czego cierpi okno sali praktycznej"

        I najczęstsza uwaga w trzeciej klasie, nieraz pojawiała się dwa razy w tygodniu "klasa 3 lz nie stawiła się na lekcje ponownie"

        Tym razem u pani Siedlak "S.Sałata chodzi sobie po klasie bez pozwolenia, czasami nawet wychodzi z klasy"
        • Gość: aru Re: śmieszne uwagi w dzienniku IP: 83.18.124.* 01.09.06, 21:09
          ja pamiętam
          "Uczeń krzysztof B. wyraża się niekulturalnie cytuję "Nie mam motorka w
          dupie""Uwagę skrobnęła p.Jastrzębska od niemieckiego.jeszcze Renata Puchała
          nękała moją klasę uwagami,mieliśmy z nią 4 godziny w tygodniu i tyle samo uwag <lol>
      • Gość: shirley Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 16:16
        ojojoj!!! a o p.Haladyn zapomnieliscie? o p.Potiomkin? no i jeszcze
        (przynajmniej za "moich" czasow byla znana)- p.Sikora (j.polski)?? ona dopiero
        zakrecona kobieta byla... Ogromne pozdrowienia dla wszystkich nauczycieli!!!!
        wspaniale wspomnienia:) rocznik 2003
        • Gość: Lukasz Re: TZN IP: 87.239.176.* 01.09.06, 21:32
          A ja pozdrowie moja aktualna wychowawczynie pania Anie Spiewakowska :)
          moze o niej napiszecie cos ciekawego :P
          • Gość: maniek 95-00r t. budowlane IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.06, 22:24
            to były czasy, co raku musialem latać z bombonierkami żeby zdać i stary tekst
            pani mnie przepuści a ja się przepisze)))) ale udało sie wychowawca Wyrzykowski
            dawał nam swoje mądrości hehhe jak to chodził na rzesach jak go nogi bolały
            poza tym było wpożo, a i te smieszne szaulinki w ktorych trzeba było śmigać,
            i chemiczka z sześcioma palcami. Do utzrymania kontaktu maniek_n@op.pl
            piszcie .
            • Gość: Medrek TZN IP: 87.239.176.* 02.09.06, 00:17
              Cos malo tutaj ludzi z TZNu :(
              • Gość: pl Re: TZN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.06, 07:32
                budzimy się TZN :D:D::D ;)
          • Gość: marcin_r Re: TZN IP: *.21.pl 02.09.06, 08:47
            Moją wychowawczynią w latach 95-2000 też była Anna Śpiewakowska. Miałem
            szczęście do polonistek, bo od podstawówki (SP 49) były wymagające i potrafiły
            nauczyć. Dzisiaj nie mam problemów z językiem polskim :) U nas duża część klasy
            jej nie lubiła (o dziwo!), jak ja swojej matematyczki z podstawówki (a teraz jej
            dziękuję, że ani w technikum, ani na studiach nie miałem problemów z matą).
            M.in. niektórzy jej nie lubili za teksty, że "nie każdy musi skończyć technikum
            i zdać maturę". Dla mnie była ok, choć sympatią najczęściej nie darzyli jej
            leserzy.
            Jakichś spektakularnych wspomnień z nią nie mam (vide Maria R.), ale darzę
            szacunkiem.
            • Gość: zamałowpisów TZN IP: *.man.czest.pl 02.09.06, 12:57
              TZN, w tym roku 60-lecie a Wy marnie tu wspominacie!!! Piszcie więcej,
              czekam...:)
              • Gość: 5 d matura 94 Re: TZN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.06, 19:26
                skonczylem tzn w 94 czytam tu wiele o maliglowce i chyba jej odwalilo bo mnie
                uczyla 5 lat niemca i nie robila jakiegos wielkiego horroru ale cos wam opowiem
                koles 5 klasa budowy maszyn mowi mu zeby powiedzial jakies zdanie on wydukal
                seien fahren autos(widziec jechac samochod)myslalem ze wybuchnie;)))trzy banki
                mu postawila naraz.Maria tez kumplowi kiedys wyprobowala kolorowy dlugopis
                mierna mu wychodzila to chodzil dumny a ona mu bania to poszedl sie zapytac a
                tam stoja jedyneczki czery kazda innym kolorem:0).Nigdy nie zapomne mojej
                pierwszej lekcji w tzn-ie FIZYKA cos tam bylo z planem pokopane lekcja byla
                laczona siedze wystraszony na podlodze a tu nagle ryk ze trampki mam sciagac no
                to sciagam a ona ze smrod ze ona sie nie bedzie dusic w tym smrodzie i karze do
                plecaka chowac to sie nie tylko mnie tak trafilo skad bylo wiedziec o slynnych
                chapetkach bo ze jestem ćwior to sie juz pozniej dowiedzialem:)))))
                • diabel_piszczalka Re: TZN 02.09.06, 20:06
                  Maligłówka była moją wychowawczynią od 1995, matura była w 2000. W sumie, to nie
                  mogę o niej nic złego powiedzieć. Było trochę otarć szczególnie pod koniec, po
                  maturze. Jednak jak się zdenerwowała, to pytała. A jak pytała, to porządnie.
                  Historia - Sosnowska. Ustawianie w pary, sprawdzanie kapci, pierwszaki miały
                  przechlapane. Pierwsza lekcja po tzw. okresie ochronnym - można już było stawiać
                  oceny. Kolega nie był na lekcji organizacyjnej i nie wiedział za bardzo, że nie
                  może pstrykać sobie długopisem. Zanim zdążył się zaczerwienić, miał już piękną
                  czerwoną "banieczkę" w dzienniku. Został poproszony o odczytanie pracy domowej.
                  Oczywiście nie odrobił - druga jedynka. Został potem poproszony o podejście do
                  tablicy w celu udzielenia odpowiedzi na trzy pytania pytania. Kiedy wracał z
                  powrotem na miejsce miał już trzy banie, z których z ledwością się wybronił na
                  mierną, na półrocze.
                  Pamiętam gumowego skaczącego pająka na lekcji polskiego u pani Owczarek. O mało
                  ją do zawału nie doprowadziliśmy.
                  Nie zapomnę również "strzelania" u pana Krygiera. KBKS na stojaku stawiano na
                  końcu sali. Taki strzelec podchodził do stojaka i wydając komendy koledze (w
                  lewo, w prawo), który wskaźnikiem wskazywał gdzie kolega właśnie celuje. Potem
                  "padał strzał" i porównywano skazanie wskaźnika z miejscem na tarczy. Ogólnie
                  sytuacja bardzo komiczna, kto nie widział nie zrozumie o co mi chodzi.
                  Fizyka - Postawa. Bardzo dobra nauczycielka. Dzięki niej i pani Sikorze od
                  matematyki zdałem egzaminy na studia.
                  Technologia – Biczak. Jeden z najlepszych pedagogów w szkole. No, może oprócz
                  pana Krygiera.
                  Laboratoria nad małą salą gimnastyczną. Dwie grupy, dwie sale. Z czego jedna
                  wyłączona w ogóle, ponieważ w stołach nie było prądu. Przez trzy lata, w szkole
                  o profilu elektryczno-elektronicznym, nie było elektryczności w laboratorium:)
                  Pamiętam pierwsze klasowe ucieczki połączone z powrotem na lekcje części klasy.
                  Przyznam się, że ja też wracałem o ile zauważyłem, że część wróciła. Albo
                  uciekamy wszyscy, albo niech część idzie sobie na wagary. Potem już było lepiej.
                  pod tym względem.
                  Alarm bombowy. Przez pięć lat był tylko jeden i to akurat wtedy, kiedy my
                  mieliśmy wolne. Myślałem, że mnie cholera strzeli:)
                  Było również struganie młotków u Stępnia, potem praca na maszynach. Skracaliśmy
                  sobie pracę ustawiając duży skok w takiej maszynie przez co pracowała ona tak,
                  że chciała wyskoczyć z fundamentów. Oczywiście nasza zmiana zużywała najwięcej
                  chłodziwa przy takiej pracy.
                  Pani katechetka, bliska przyjaciółka pani Sosnowskiej. Pamiętam, że raz
                  doprowadziliśmy ją prawie do łez - nie pamiętam dlaczego, chyba naszym
                  beztroskim podejściem do tematu.
                  Jak sobie coś jeszcze przypomnę, to napiszę. Pozdrawiam absolwentów.
                • Gość: ja też V D 94 cd IP: *.prio140.trustnet.pl 03.09.06, 12:15
                  Maligłówka-jako nauczyciel kompletne zero,cała nauka polegała na wkówaniu na
                  pamieć czytanek lub dialogów,kolejne zero-Leszczyńska,oprócz kolorytu
                  nic,nalezało słowo w słowo wydukać to co podyktowała,to samo na
                  kartkówkach,najlepszym sposobem było przelać na ściągi pół zeszytu i przepisać
                  żywcem-5 gwarantowane,najsmieszniejsze było to,że zbierała zeszyty przd
                  sprawdzianem żeby nie ściągać ale nie przyszło jej do głowy ,że można jej oddać
                  byle jaki zeszyt,co praktykowałem notorycznie ponieważ nie chciało mi się robić
                  ściąg,kolejna nauczycielska pomyłka to p. Komorowska,ale ta przynajmniej miała
                  dobre serce bo wszyscy zdawali,nawet takie matematyczne zera jak ja,z
                  perspektywy czsu prawdziwym pedagogiem była p.Warząchowska,można mieć do niej
                  zastrzeżenia ale UCZYĆ potrafiła,Maria -niegroźna wariatka,zawsze śmieszyło
                  mnie,że tak się jej boją,kiedyś koleś ze złamaną nogą 3 tygodnie na zwolnieniu a
                  na fizykę kuśtykał o kulach,mnie kiedyś spotkała na wagarach na mieście i
                  spoko,gadka szmatka odniosłem jej siatki i zero problemów,była jak dzikie
                  zwierzę-wyczuła strach było po tobie.
                  Oczywiście nie można nie wspomnieć o p. dyrektorze W Kaczmarku-tacy nauczyciele
                  to tylko w Erze...
          • Gość: Grzesiek Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.07, 21:12
            Nie podlizuj się. Z Jej mężem chodziłem do jednej klasy też w TZN /wtedy TZNGR/
    • Gość: MUCHA Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.06, 21:35
      absolwent 1996. wychowawczyni mgr Postawa, lepsza z niej była fizyczka niż
      wychowawczyni, z resztą w tej szkole za bardzo nikomu ze "starych" pedagogów nie
      chciała się nic, po za tym, co już umieli - czyli wciaż to samo... w I kl. z
      ciekawszych zajęć to PO z Krygierem, fajny facet, za to Biczak też, ale po co
      komu ta technologia??? pytanie co lekcję ze składu żelazo wegiel, obrabiarek i
      innych głupot, na specjaliności telekomutacja, bez sensu, podobnie jak te młotki
      z Rychłowskim, to doppiero bylo indywiduum, siąść i płakać, potem pani Potiomkin
      od chemi, u jej poprzedniczki miałem z chemi 5, ale jak poszła na macieżynski i
      wzięła na "Chogata" to już ledwie 3, to właśnie sposób nauczania "starej
      gwardii" w TZN-ie, świetny nauczyciel i pedagog Pan Kurek-WF i Pan
      Hanz-pracownia, świetna geografica, Pani Sołtys, i św. pamięci matematyczka Pani
      mgr. Sołtysik, wspaniała kobieta, wspaniały pedagog i matematyczka, tę osobę
      najlepiej będę wspominał z lat spędzonych w tej szkole, wybitna postać i szczere
      kondolencje jej synowi, mojemu rówieśnikowi i tez absolwentowi 1996, za to
      niemczyca, pani Maligółwka, pożal się boże, taka nauczycielka... wciaz pytała i
      stresowała, za to nauczyć za bardzo nie nauczyła, w porządku też była
      polonistaka pani Jędrzejewska no i oczywiście wice dyr. Pani Warząchowska,
      bardzo miła kobieta. Z perspektywy lat, czy znów poszedłbym do tej szkoły???
      wtedy NIE, ale jacy są tam teraz nauczyciele? nie wiem... może na lepsze się
      zmieniło? myślę, że chyba tak, bo po tylu tatach czas na to najwyższy :)
      pozdrawiam absolwentów, może niech któryś się doezwie z VF -1996 :)
      • Gość: combolio Re: TZN IP: *.chello.pl 27.01.07, 22:35
        Czołem Seba!
        Tu Wojtek
        sorki, że tak poźno ale dopiero dotarłem do tego wątku.
        Jeżeli jeszcze się tutaj pojawisz to pisz na maila rzuf(małpa)o2.pl

        pozdrowienia
      • Gość: NoName88 Re: TZN IP: *.tktelekom.pl 28.01.07, 12:57
        Dodać należy (bo chodziliśmy do tej samej klasy:) ) panią Kluskę, która wg mnie
        świetnie uczyła elektrotechniki a i sama była miłą osobą. Co do pani Maligłówki
        to po 5 latach uczęszczania na język niemiecki mogę powiedzieć, że z
        niemieckiego nie wiem kompletnie nic a bynajmniej nigdy nie miałem problemów z
        przechodzeniem z klasy do klasy z tego przedmiotu. Być może i ma ona jakąś
        wiedzą, ale z pewnością nie nadaje się do nauczania tego języka. Niemili
        wspominam jeszcze pseudo-nauczycieli oddelegowanych do pracy w TZN-ie (z
        dzisiejszej perspektywy zastanawiam się czy mieli oni w ogóle odpowiednie
        uprawnienia do nauczania w szkole) z Telekomunikacji. Panowie "Żródło"
        i "Ormianin" lepiej niech siedzą na łasce telekomuny a nie zabierają się
        za "zabawę" w nauczyciela.
        Co do naszej wychowawczyni - przez pryzmat fizyki, którego uczyła nie mogła się
        stać dobrym wychowawcą, gdyż większość się jej po prostu bała lub odczuwała
        spory dystans. A klasówki z fizyki, gdzie każdy musiał sobie znaleźć swój kąt w
        sali (takiego rygoru jeśli chodzi o rozsadzanie nie spotkałem nawet na
        egzaminach na studiach), choćby było to siedzenie na koszu na śmieci pewnie
        wielu nie zapomni.
        Robienie młotków przez pół semestru czy używanie tokarki czy frezarki przez
        przyszłych techników telekomunikacji też było absurdem, ale wówczas wiele szkół
        tkwiło jeszcze w czasach komuny (sta np. taka a nie inna mentalność wielu
        nauczycieli) i chyba nie wszyscy zastanawiali się "po co to komu".
        • bieniu.x Re: TZN 28.01.07, 15:00
          ahhhhh pani Maligłówka, to była kobieta. Też nic nie potrafię po niemiecku a
          uczyła mnie 3 lata bo na 4tym roku odeszła na emeryturkę. Nigdy nie zapomną jej
          różnych słów: w klasie cisza jak makiem zasiał bo jest kalsówka, ona pisze
          zadania na tablicy i nagle mówi: Cisza, cisza ma byc!! albo jak łamała
          angielszczyznę:) ofkors, gud, okej:)
        • bieniu.x Re: TZN 28.01.07, 15:03
          NoName a kim była Twoja wychowawczyni? Pani Dudek?
          • Gość: NoName88 Re: TZN IP: *.tktelekom.pl 28.01.07, 15:53
            Mój post był nawiązaniem do postu MUCHY - naszą wychowawczynią była p. Postawa
            • Gość: K2 Postawa is spoken taken:D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.07, 18:34
              Postawa to była gościówka odjechana nie z tej ziemi:), pamiętam jak zagrożony z fizyki byłem 4 dzidy na 3 dni przed konferencją, oczekiwanie przed salą z Gieżem(kumpel z klasy) od godziny 7:00 żeby sobie kolejkę zająść, tak o 9:00 zjawił się cały tabun zagrożonych:) z innych klas. Wpuściła tylko pierwszych sześciu:D a resztę odesłała z kwitkiem nie dając im najmniejszych szans na poprawę (żebyście widzieli jak wszyscy wyli i szczękali zębami a bez łaciny sie oczywiście nie obyło).
              Ale fizyki nie powiem bo mnie naumiała dzięki temu na studiach bez przeszkód najmniejszych przemknołem przez ten przedmiot:)
          • Gość: ozga Re: TZN IP: 217.98.38.* 21.11.07, 20:18
            Pani Dudek była moja wychowawczynia
    • Gość: paintfainder A Ujmę od PO to pamiętacie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.06, 22:29
      W stroju przeciwgazowym myślałem że się uduszę:)
      • Gość: zzz Re: A Ujmę od PO to pamiętacie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.06, 22:40
        Ja też chodziłem do TZNGR w latach 60.Ale uczniowie byli zdecydowanie dużo
        poważniejsi niż w latach 1980 -2000 jak opisują to ci maturzyśći na forum.Po
        prostu kpiny robią sobie niektórzy ze szkoły.
        • Gość: yo TZN IP: 87.239.176.* 03.09.06, 10:00
          ...
          • Gość: luk Re: TZN IP: 87.239.176.* 03.09.06, 17:23
            widze ze temat podupada :(
      • Gość: aru Re: A Ujmę od PO to pamiętacie IP: 83.18.124.* 05.09.06, 16:49
        Ujma spoko gościu,zawsze zwalniał z lekcji jak pytać miei.
        jeszcze od PO Śpiewak był chyba przez 2 lata,agent jakich mało,trochę śmieszny
        ale 6 z PO na koniec była!
        • Gość: ziomtzn Re: A Ujmę od PO to pamiętacie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.06, 18:22
          Ujma-Oficer rezerwy hehe.
          A jest ktoś kogo uczył pan Piotr Taszycki??? Jezeli tak to opowiedzcie coś.
    • menes2 Re: TZN 03.09.06, 18:49
      napiszcie po jakim czasie od rozpoczęcia 1 klasy pisaliście pierwszą kartkówkę -
      ciekaw jestem kto był najszybszy ?
      • Gość: Lukasz Re: TZN IP: 87.239.176.* 03.09.06, 23:06
        Juz jutro nowy rok szkolny :) oj bedzie sie dzialo :P
        • pierwiastekx Re: TZN 04.09.06, 18:00
          zaczęło sie;];];];];];];];]
          hahahehehahahaahaheheahhahahaehhhehehehehehehaehehheah to był śmiech
          psychopaty;];];];];];];]';]
    • Gość: ottto von bolek Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.06, 21:46
      upsa
      • Gość: ... Re: TZN IP: *.inds.pl 05.09.06, 06:37
        (...)
        • Gość: aru Re: TZN IP: 83.18.124.* 05.09.06, 16:53
          Fajnie pierwszaki wyglądają w pierwszym tygodniu :-) błądzą po długich
          korytarzach i chodzą w grupach 15 osobowych,ubaw po pachy,chociaż pamiętam że
          sami tak chodziliśmy!
          • Gość: . Re: TZN IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 05.09.06, 17:11
            Po ok 2 tygodniach Pani Ewa S od polskiego zrobila dyktando o ile dobrze pamietam bylo chyba 31 1 :D na 37 osob i na pierwsza wywiadowke prawie wszyscy mieli po 1 i zadnych innych ocen :d ale to tak na poczatek potem juz byl LUZ :D chociaz Ewa napsula nie jednemu krwi i to duzo :D:D
            • Gość: ja Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.06, 19:23
              A co sadzicie o profesor Gmerek?
              • Gość: jebut Re: TZN IP: *.inds.pl 05.09.06, 21:41
                nic
                • Gość: xyz TZN IP: *.man.czest.pl 06.09.06, 15:47
                  Ratuję wątek:)
                  • Gość: Harry_man TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.06, 16:58
                    Ile ja bym dał, żeby siedzieć teraz w sali u prof. Klimka i słuchać jego wywodów
                    :( Albo w jakiejkolwiek innej sali - byle w TZN :(
                    • Gość: jaracz Re: TZN IP: *.inds.pl 06.09.06, 19:57
                      Mozesz odwiedzic szkolke jak tak bardzo tesknisz ;]
                      • Gość: Harry_man Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.06, 20:28
                        > Mozesz odwiedzic szkolke jak tak bardzo tesknisz ;]

                        Napewno wpadnę tam w przyszłym tygodniu, ale odwiedziny już nie są tym samym co
                        regularne uczęszczanie :(
            • Gość: menes Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.06, 20:19
              my pierwszą kartkówkę mieliśmy ....w dniu rozpoczęcia roku czli 01,09-czujecie
              to...pani Kolenda chciała sprawdzić nasze wiadomości z j.rosyjskiego no i
              sprawdziła -większość dostała 2 bo jedynek jeszcze wtedy nie było...ale to
              były ,,strachy na lachy'' póżniej doskonale z nią radziliśmy sobie... czy ktoś
              pamięta Kolendę ?
            • Gość: uciu Re: TZN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.07, 14:38
              Ja miałem czytanie ze zrozumieniem :D też posypały sie 1 ale nie było aż tak dużo. :
    • Gość: Speeedy Re: TZN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.06, 00:01
      up up up up
      tyle uczniów, szykuje się rocznica, a tu wątek siada buuuu
      • Gość: pisak Re: TZN IP: *.inds.pl 07.09.06, 15:42
        piszcie cos ;D
        • Gość: Harry_man Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.06, 16:20
          Ludzie! Przestańce sztucznie utrzymywać topic u góry!! Jak chcecie to sami coś
          piszcie, a nie zmuszajcie innych. Jak topic się wyczerpie to idzie w niepamięć i
          już. Denerwuje mnie takie coś jak wy robicie....
          • Gość: xxl Re: TZN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.06, 16:29
            No to ...DOWN!!
            • Gość: Katalizatorek Re: TZN IP: *.inds.pl 07.09.06, 20:54
              Szkola bardzo przyjemna. Milo wspominam 4 lata w niej spedzone :D
    • Gość: K2 Re: TZN+cudowne lata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.07, 07:30
      heh na sama myśl łezka się w oku kręci
      • kasi3k1 Re: TZN+cudowne lata 28.01.07, 11:02
        szkola super, super klimat a najlepsza jest Potiomkinowa :) matura 2000
    • Gość: grześ Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.07, 14:52
      a ja pozdrawiam "pędzla" i jej ekipe i cały rocznik 2002-06
    • Gość: lz1998 początek:) Re: śmieszne uwagi w dzienniku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.07, 21:41
      Widzę że Świstak się nie zmienił tylko ponoć włoski mu urosły;D, i dalej w słowach nie przebiera

      ps. Świstak to jest forum tu sie takim słownictwem nie operuje, poczytaj netykietę:)
    • Gość: angrusz Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 17:24
      Jakie wyniki z ustnych matur , zwłaszcza języki ??
      • Gość: angrusz Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.07, 21:44
        A jakie wyniki matury - ogólnie .
        • Gość: . Co robicie po technikum budowlanym? IP: 80.48.49.* 08.07.07, 13:55
          Co robicie po technikum budowlanym?
          Czy pracujecie w tym zawodzie?
    • Gość: tomcio Re: TZN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.07, 21:23
      a ja najmilej wspominam p. Polaczek - odjechana laska, no może trochę dziwna,
      ale mata z nią do bajka
    • Gość: Dawid DG Re: TZN IP: *.c30.msk.pl 10.07.07, 10:34
      Ja idę do budowlanki do pierwszej klasy w TZN, też jestem ciekawy jak to będzie
      w nowej szkole. Nie ukrywam, że liczę na doborowe towarzystwo bo to pierwszy
      krok do sukcesu w nowym środowisku.
    • 01baca10 ale Wspomnienia 10.07.07, 11:34
      Ale wspomnienia!!!!!!!!!! matura 97' (telekomunikacja) - u Marii zawsze buły
      jaja. Ile razy chodziłem w skarpetkach na fizykę, bo nie miałem kapci tylko
      tenisówki - kazała mi je zostawiać na korytarzu. Od bani uratowała cię tylko
      przerwa. Ale niekiedy sie z nia kłóciłem (o oceny po klasówkach) - i nie miałem
      z nią źle. Ale fizykę to się umiało. Pamiętacie - "jesteś niedobry 10 zadań z
      Zillingerka, a jak się bardziej przegięło to z Mendelka" - zajebis...e czasy.
      Jak wyzywała - "ty debilu, ty głąbie - fizyka się do szystkiego przydaje -
      kiedyś płynęłam łódką po jeziorze na środku poligonu i strzelali z armat ze
      wszystkich stron, a ja w pamięci tak obliczyłam kąt spadania kul, że wszystkie
      wymanewrowałam" albo:
      (jak się żuło jeszcze kanapkę po przerwie na początku lekcji) - " ty głabie, ty
      głodu nie znasz, co to jeszcze żresz - ja jak byłam w chinach to widziałam jak
      się dwóch samurajów o cebulę pozabijało" - ale to były czasy.
      • 01baca10 Re: ale Wspomnienia 10.07.07, 12:25
        A i jeszcze mi się przypomniało - pierwsza klasa, wycieczka ambitna - Złoty
        Potok (wychowawczyni P. Dubińska) . Oczywiście popijawa. Jak my to zrobiliśmy
        to nie pamiętam, ale wszyscy prawie nagrzani, a wycieczka jednodniowa, gdzie
        tam się ukryć i coś wypić nie wiem??? Wychowawczyni opieprza jednego kumpla bo
        się bardzo chwiał, a ten jakby nigdy nic odwrócił się i puścił pawia. Przetarł
        mordkę ręką i mówi jej, że on nic nie pił. POLEWKA TOTALNA.

        Albo wagary, że mieliśmy jedną kobietę w klasie to pociągneło nas do liceum
        plastycznego. Ale zeby mieć lepszą gadanę to trzeba coś wypić. Kasy zero, więc
        trzeba coś wydębić. Chodziliśmy po Krakowskiej i podchodziliśmy do lasek
        opowiadając im np. że mi nogę ucieło na wojnie i czy wspomoże finansowo (i tak
        każdy z kolei), albo takie tam pierdoły. Laski z uśmiechem wspomogły nas. Po 2
        godzinach uzbieraliśmy niezłą sumkę która poszła na przelew.
        • Gość: tzniak Re: ale Wspomnienia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.07, 14:44
          Orientuje się ktoś, co jest na infie w 2 klasie ?:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja