december11
02.06.07, 23:10
Jestem nic nie wartym łajdakiem.Moja żona nic nie mówi,tylko patrzy na mnie
smutnymi oczami i po kryjomu ociera łzy.Wszystko przez moją głupotę i pewną
Irenkę,która niespodziewanie pojawiła się w moim życiu.Wesoła,rozgadana i
nawet trochę zgrabna.Moja żona z roku na rok coraz smutniejsza,bo solidnie i
konsekwentnie uprzykrzałem jej życie aluzjami i wyzwiskami- wszyscy to
widzieli tylko nie ja.Irenka to balsam na moje ego...do czasu...teraz usilnie
wymazuję ją z pamięci i czję sięjak kretyn i zdrajca wszelkich ideałów
moralnych.Moja żona jest mądrą,pracowitą,zdolną i bardzo atrakcyjną
kobietą.Bardzo żałuję, że tak się pogubiłem i nie wiem czy zasługuję jeszcze
na jej miłość.A tak naprawdę ta "spowiedż" jest ku przestrodze innym, żeby
zanim zdecydują się na flirt zastanowili się co jest w życiu
najważniejsze,żeby nie ranić rodziny.Moja żona jest moją największą
miłością,ale nadal odruchowo sięgam po komórkę -jak wymazać to z
podświadomości?Sam z głupoty się w to wpakowałem i nawet nie wiadomo kiedy
przekroczyłem granice koleżeństwa.To trudne.